Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak moczowodu brodawczakowaty nieinwazyjny
Autor Wiadomość
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #31  Wysłany: 2017-06-09, 22:22  


maria1952,
O Ty niedobra [paluszkiem] ;-)) do nas apele a sama
maria1952 napisał/a:
już nie szukam niczego u siebie.

Pewnie, że nie szukaj ale systematycznie kontroluj się dalej, tak jak do nas apelujesz.
maria1952 napisał/a:
uważam,że profilaktyka i jeszcze raz profilaktyka

Jak najbardziej jestem za i nawet zachęcam ludzi, żeby w ramach prezentu urodzinowego raz w roku fundowali sobie na prezent usg jamy brzusznej, piersi, cytologię, przecież to pożyteczny prezent a ilu nieszczęściom może zapobiec.

Apel słuszny, popieram
Dużo zdrowia i pozytywnego nastawienia, pozdrawiam
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #32  Wysłany: 2017-06-09, 23:25  


marzenko66, na swoim przykładzie - NIE ŻAŁUJCIE 130 ZŁ NA DOBRE USG- robiłam rok rocznie i RAK BRODACZKOWATY MOCZOWODU - kreatynina co 3=ce w normie, morfologia z rozmazem co pól roku w normie i SKĄD TEN RAK?? Róbcie kochani USG, raz do roku, ale u dobrych specjalistów - Marzenko całuski _ TO JEST MÓJ APEL i nie słuchajcie onkologów, co się bawią "w leczenie" - tak straciłam córkę i męża!! Albo radykalnie zabijamy RAKA, albo się z nim "bawimy onkologicznie" i umieramy dłużej! JA SIĘ NIE BAWIĘ Z RAKIEM! POZDRAWIAM
_________________
Maria
 
Goldfinger 


Dołączył: 11 Lip 2017
Posty: 2
Skąd: Trzebnica
Pomógł: 1 raz

 #33  Wysłany: 2017-07-11, 20:19  


Pani Mario- Miała Pani guza nieinwazyjnego o niskim stopniu złośliwości. Usunięcie nerki z moczowodem nie dokońca rozwiązuje sprawę. Oczywiście "baba-jaga" urolog miała rację- był rak, nie ma raka. Tyle tylko, że taki sam nabłonek jak w moczowodzie występuje w pęcherzu. Najlepsze USG nie zastąpi cystoskopii- oglądając "okiem" można zobaczyć zmieniony rysunek naczyniowy, przekrwienie itd z którego pobrać można wycinek do badania his-pat. W ten sposób można reagować znacznie wcześniej niż przy użyciu USG. Co do wątpliwości z TK- ma Pani dobry poziom kreatyniny i nie ma co rozdzielać włosa na czworo- można zrobić TK. Ma Pani ogromne szanse na pełne wyleczenie, ale wymaga to również ocen cystoskopowych ( najlepiej w ośrodku dysponującym PDD- większa czułość badania np. Klinika Urologii we Wrocławiu). Proszę nie panikować i dbać o sunię ;)
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #34  Wysłany: 2017-07-12, 10:42  


Goldfinger, tak ma Pan rację! Zgadzam się w zupełności, ale przeszłam 2 raki u najbliższych i wiem jak to się skończyło. Owszem, przedłużyło to życie, ale jednocześnie pogorszyło jakość życia i skończyło się i tak........ Nie dla mnie w tym wieku kontrole, które byłyby dla mnie ogromnym stresem, mało tego rodzinę już straciłam i jestem ja i moja sunia. Tak, słyszałam o Wrocławiu (z tego forum) :roll: , ale postanowiłam jak na dzień dzisiejszy żyć w błogim spokoju, nie myśląc o żadnym raku, a co kogo ma czekać w życiu, to go spotka - nie ma ucieczki, takie jest moje myślenie w tym wieku i żaden lekarz nie jest tego w stanie zmienić. Pójdę na TK, coś się "zaświeci" i szukanie, i leczenie, i branie wycinków, a mi szkoda naprawdę czasu na tułaczkę po lekarzach. I oby ten stan trwał jak najdłużej! Serdecznie Pana pozdrawiam :roll:

[ Dodano: 2017-07-12, 10:58 ]
A tak prawdę pisząc - gdybym miała 40 - 50 lat na pewno miałam inne spojrzenie na leczenie i gdybym nie przeszła tego co przeszłam z najbliższym - po prostu nie miałabym takowej wiedzy i wówczas nie wiedziałam o tym forum, że istnieje i poddałabym się każdemu badaniu "po", a teraz robię dla siebie tylko samej niezbędne badania laboratoryjne, ginekologiczne i USG. Fajnie jest jak się ma najbliższych, co się troszczą o chorego, a jak się nie ma? Żyć dniem dzisiejszym, nie oglądając się za siebie.
_________________
Maria
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #35  Wysłany: 2017-07-12, 11:46  


maria1952,
Trochę na Ciebie nakrzyczę. Rozumiem Twój ból, Twoja stratę bliskich, to jest ból nie do opisania ale nawet jak ma się 60-70-80 lat chce się jeszcze żyć i Ty zapewne też chcesz. zawsze jest dla kogo, chociażby dla Twojego kochanego pieska a może dla kogoś z rodziny, może znajomych a w końcu dla siebie. Nie myśl tak, że nie masz po co walczyć o siebie i lepiej nie wiedzieć. Kiedy przyjdzie Twój czas to na pewno o Tobie nie zapomną i wezwą na te niebiańskie łąki i nie będzie odwrotu, teraz póki masz możliwość jakiś badań, leczenia to powinnaś z tego korzystać. Nie można wypierać choroby jeżeli są szanse leczenia, nie rób sobie krzywdy. Jesteśmy na tej Ziemi "po coś", więc trzeba wypełniać tą swoją misję.
Nas namawiasz na badania, wręcz prosisz to rób to i Ty. Robisz badania ogólne ale jeśli potrzeba badań specjalistycznych zrób również i te dla swojego zdrowia i dla swojego życia, przecież sunia chce na pewno mieć swoją Pańcię jeszcze trochę lat :)

Uparciuch z Ciebie ;-)) [paluszkiem]

pozdrawiam
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #36  Wysłany: 2017-07-12, 12:53  


marzenko66 TY ANIELE FORUMOWY, piszesz: "dla kogoś z rodziny" - nie mam nikogo już na tym ziemskim padole z rodziny! Troszczysz się o wszystkich tutaj, dajesz dobre rady i udzielasz merytorycznych odpowiedzi - nie to co ktoś chciałby usłyszeć, ale jakie są fakty - jesteś nieoceniona tutaj (tacy powinni być lekarze w gabinetach dla pacjentów, wówczas zaraz bym się u Ciebie pojawiła)!) :-D Tak, ja chcę żyć, bo życie jest piękne teraz dla mnie na emeryturze i naprawdę nic mi nie dolega, a pójść do lekarza , bo pójść, to stres za duży już dla mnie. 2 lata minęły i nic się nie dzieje, żadnych najmniejszych dolegliwości nie odczuwam i intuicja mi podpowiada, że ten "skurczybyk" jest poza mną - czas pokaże, a dychę jeszcze pociągnę bez lekarzy :-D Tak, masz rację, chorobę totalnie wyparłam, bo jej nie ma!! Pozdrawiam Cię marzenko66 bardzo cieplutko. :lol:
_________________
Maria
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2531
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 262 razy

 #37  Wysłany: 2017-07-12, 13:06  


marzena66 napisał/a:
ale nawet jak ma się 60-70-80 lat chce się jeszcze żyć
Brawo Marzena - oczywiście że tak! Mój tato ma 88 i też jeszcze by pożył. A więc [tak]
maria1952 napisał/a:
Nie dla mnie w tym wieku kontrole,
Właśnie w tym wieku te kontrole mają największy sens bo często właśnie wtedy zaczyna się poważnie chorować i lepiej wychwytać co się da jak najwcześniej - chociażby "zwykłą" cukrzycę.
maria1952 napisał/a:
Fajnie jest jak się ma najbliższych, co się troszczą o chorego, a jak się nie ma?
Jak się ich nie ma to trzeba korzystać z innych opcji - przyjaciele, znajomi, państwo (w tej kolejności ;) ). Nie zawsze życie daje nam to co chcemy ale zawsze daje nam możliwość wykorzystania różnych szans i trzeba z tego korzystać.
maria1952 napisał/a:
Żyć dniem dzisiejszym, nie oglądając się za siebie.
To racja nie ma co wiecznie rozpamiętywać przeszłości bo minęła i nie wróci. Trzeba cieszyć się dniem dzisiejszym to oczywiste - żyje sie tu i teraz, ale trzeba też pomyśleć o przyszłości bo inaczej jutro już możesz nie mieć swojego "dziś".
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #38  Wysłany: 2017-07-12, 16:37  


Tutaj na forum jest tyle wspaniałych ludzi z empatią, że jestem pełna podziwu i nie sposób wszystkich nawet wymienić, którzy w sumie pomagają bezinteresownie. Chwała Wam za to, że takie forum znalazłam!
Ola Olka zwykłą cukrzycę to już mam 17 lat i naprawdę diabetolog zaskoczony, ale już też omijam, bo robię sobie hemoglobinę glikowaną i mam wynik 5,8 ,(jak zdrowy), do tego jestem zdyscyplinowana wobec samej siebie i poziomy cukrów mierzę 3-4 x dziennie. Zapomniałam napisać, że byłam w kwietniu z wynikami u nefrologa (która mi zleciła 15 badań laboratoryjnych) popatrzała i powiedziała, że "widzimy się za rok" - wyniki super, łącznie z rozmazem krwi.
Pamiętam jak mój mąż walczył, to znany profesor powiedział mi takie słowa "no tak, przedłużyliśmy mężowi życie o 2,5 roku" - ludzie, a 4 lata chemia, badania i leżenie w łóżku - to był koszmar. I dzisiaj wiem, że gdyby tego leczenia nie przechodził żyłby normalnie 3-4 lata.
Ja mam po prostu blokadę psychiczną jeśli chodzi o gabinety lekarskie.
Napiszę coś, co mnie naszło w czerwcu - zapisałam się do urologa na 31 sierpnia br., ale szybciutko po 4 dniach odwołałam wizytę (nie chcąc blokować innemu pacjentowi miejsca) - nie mogłam spać 3 noce po zarejestrowaniu się do urologa-onkologa, bo przypomniały mi się słowa profesora w/w zacytowane i potem już myśli te odeszły.
To wszystko czyni z moją psychiką nerwica lękowa i nie mam na to wpływu, a nie chcę skończyć za szybko w hospicjum stacjonarnym w samotności, jak dziś się czuję cudownie. Ze mną ciężka sprawa naprawdę z chodzeniem po lekarzach.
A teraz robię sobie relaks dla mojej psychiki, idąc w las z moją sunią.
Pozdrawiam wszystkich gorąco. :-D

[ Dodano: 2017-07-12, 16:45 ]
CHWILO TRWAJ!
_________________
Maria
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #39  Wysłany: 2017-07-12, 19:39  


maria1952,
Wiem, znam Twoją historię, myślałam o jakiś ciotkach, "pociotkach" o rodzinie dalszej, przecież nikt nie może być samotny, samemu źle na świecie :-(

Łoooo matko i córko tyle komplementów :oops: A tak na poważnie to każdy człowiek powinien mieć serce, wrażliwość, podać pomocną dłoń to według mnie całkiem normalne cechy.

maria1952 napisał/a:
chorobę totalnie wyparłam
maria1952 napisał/a:
Ze mną ciężka sprawa naprawdę z chodzeniem po lekarzach.

Muszę powiedzieć, że rozumiem to doskonale ale mimo wszystko pamiętaj bo zmusić nie możemy żebyś chociaż kontrolowała u siebie te podstawowe wyniki jakby coś Cię niepokoiło to szoruj do lekarza nawet jak unikasz Ich jak ognia.

Jeżeli będziesz czuła potrzebę wygadania, zabicia samotności to służę swoją osobą na pw.

pozdrawiam.
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #40  Wysłany: 2017-07-12, 22:24  


Cytat:
O Ty niedobra [paluszkiem] ;-)) do nas apele a sama
- kochaniutka ja pisałam o swoim przypadku i stąd ten apel mój chociaż o to usg no i badania biochemiczne krwi - to mi uratowało naprawdę życie. Leżała na sali ze mną babeczka 2 lata starsza, od pół roku miała krwiomocz, leczył ją urolog i powiedział, że ma torbiel na nerce, nie zlecając przez pół roku żadnych badań krwi, jedynie usg jamy brzusznej, a kobieta gorączkowała i podawał non-stop antybiotyki, aż wreszcie zlecił zwykłą morfologię i szybciutko do szpitala, okazało się hemoglobina 13 (otrzymała 5j. krwi). Miała w ten sam dzień operację co ja, przed tem zrobiono TK i meta w wątrobie. Po 2 m-cach zmarła. Takich mamy lekarzy!
marzenko66, co 3 m-ce robię badania biochemiczne - na spokojnie.
Ciało i duszę zresetowałam sobie dziś na spacerku w lesie i bądźmy myśli, że jeszcze tą dychę mam na karku do przeżycia.
WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW ŚCISKAM I PRZYTULAM, A ZA WALCZĄCYCH I ICH RODZINY TRZYMAM KCIUKI MOCNO.

[ Dodano: 2017-07-12, 22:29 ]
Ola Olka piękne słowa w stopce Jana Pawła II.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2017-07-13, 10:09 ]
:)
_________________
Maria
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #41  Wysłany: 2017-07-15, 23:43  


Nie wiem dlaczego marzenko66, nie mogę Ci wysłać na pw.a miałam takową potrzebę dzisiaj. Myślę - obym tkwiła w błędzie, że "ktoś" mi zablokował w przeszłości wysyłanie na pw. Pozdrawiam Cię cieplutko.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2017-07-16, 18:55 ]
Napisałam do Ciebie jeśli nie dostałaś ode mnie pw to będziemy szukać gdzie indziej błędu.

_________________
Maria
 
maria1952 


Dołączyła: 11 Wrz 2015
Posty: 64
Pomogła: 6 razy

 #42  Wysłany: 2020-08-22, 20:39  


Witam czytających to forum. Otóż 20 sierpnia br. minęło 5 lat jak mi wywalono tą moją nerkę z moczowodem. Żadnego tomografu nie robiłam. badam sobie 2 x do roku kreatyninę, raz do roku usg tej nereczki (prywatnie) i raz do roku odwiedzam nefrologa, który mi daję masę badań z krwi na tą nerkę (wyjątkowo lekarka nie oszczędza na badaniach laboratoryjnych). Badania wszystkie ok.
Znajomy miał w tym samym dniu usuniętą nerkę, chodził na tomograf 2 x w roku i w 2018 roku spotkałam Jego żonę i się okazuje, że wożą go na dializy (a wiadomo to badanie jest inwazyjne - chodzi o kontrast) od 2018 roku. Dlatego omijałam badania inwazyjne, wolałam zrobić usg.
Jak się czuję? Dobrze, nieraz czuję z prawej strony znikome pobolewanie, ale tłumaczę sobie, że po usunięciu moczowodu powstała loża i pętle jelitowe się "wtuliły" w tą lożę.
Kochani - to tyle na temat mego zdrowia.
Czytam to forum i niestety osób przybywa i Wszystkim oraz każdemu z osobna życzę od serducha dużo zdrowia i dobrej kondycji psychicznej (bo to psycha odgrywa dużą rolę w każdej chorobie!).
Maria :)
_________________
Maria
 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4485
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1177 razy


 #43  Wysłany: 2020-08-31, 12:17  


maria1952,
Miło Cię zobaczyć/przeczytać 🙂
Cieszę się, że dobrze się miewasz i pozdrawiam najserdeczniej!
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group