1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
NDRP płuca prawego
Autor Wiadomość
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #76  Wysłany: 2011-04-26, 00:24  


gudzia5 napisał/a:
1. otóz skoro wszystko siedzi jeszcze w jednym płucu dlaczego go poprostu nie wytną???

Choroba od początku znajduje się już poza płucem. Zajęte są węzły chłonne śródpiersia.

gudzia5 napisał/a:
przecież wycina się też węzły chłonne??

Przerzutów w węzłach chłonnych śródpiersia, stwierdzonych radiologicznie lub za pomocą badania EBUS, nie wycina się w celach terapeutycznych.

gudzia5 napisał/a:
może dałoby to większą szanse na życie zanim choroba rozniesie się po całym organiźmie???

Takie pytanie stawiano sobie wielokrotnie do czasu wyników badań klinicznych przeprowadzonych z udziałem dużych grup chorych. Jednoznacznie wykazały one, że leczenie chirurgiczne przy zajętych i zmienionych makroskopowo węzłach chłonnych śródpiersia nie ma znaczenia dla dalszego przebiegu choroby. Stanowi dla chorego jedynie niepotrzebne obciążenie: ból pooperacyjny i ryzyko powikłań (po prawostronnej pulmonektomii ponad 6% operowanych chorych umiera bezpośrednio po zabiegu, właśnie w wyniku wystąpienia powikłań).

gudzia5 napisał/a:
przecież operują nawet guzy przerzutowe gdzie sytuacje są już naprawdę beznadziejne a tutaj nie da sie tego wyciąć???

Nie operuje się w sytuacjach beznadziejnych. W przypadku raka płuca wskazaniem do zabiegu wycięcia ogniska przerzutowego jest izolowany, pojedynczy i niewielki przerzut do ośrodkowego układu nerwowego lub nadnercza i ognisko pierwotne pod kontrolą.
Tu mamy brak kontroli nad procesem chorobowym (progresja), wyczerpane możliwości leczenia zachowawczego i rozsiew drogą chłonną (zajęte śródpiersie).

gudzia5 napisał/a:
tacie przepisano ACARD

To najpewniej profilaktyka przeciwzakrzepowa.

gudzia5 napisał/a:
jest jeszcze badanie PET??? można by było się upewnić jak sprawa naprawde stoi.

Nie ma takiej potrzeby. Wynik kilku kolejnych TK nie budzi żadnych wątpliwości, obraz jest raczej jednoznaczny. PET niczego by tu nie wniósł i nie zmienił.

gudzia5 napisał/a:
wiem że to głupie pytanie, ale jakie są rokowania, ile tato będzie z nami???

To nie jest głupie pytanie. Jest bardzo sensowne; większość rodzin, ale i coraz częściej sami chorzy chcą wiedzieć jakie rokowanie ich dotyczy i jest to naturalne.
W niedrobnokomórkowym raku płuca leczonym paliatywną chemioterapią (głównie III i IV st. zaawansowania choroby) przeciętny czas przeżycia (od momentu rozpoczęcia leczenia onkologicznego) wynosi 8 miesięcy (dla III st.zaawansowania: ok. 10 miesięcy).
1 rok przeżywa ok. 30% chorych, 2 lata - ok. 10-15% pacjentów.
Przeciętny czas od zakończenia leczenia chemioterapią do wystąpienia progresji to 3-4 miesiące.
Paliatywna radioterapia nie ma wpływu na czas przeżycia (nie wydłuża go) - jej celem jest jedynie łagodzenie dolegliwości związanych z miejscową progresją.
O czynnikach, które mogą mieć wpływ na rokowanie już w zakresie indywidualnym, było troszkę -> tutaj <-

Niestety bardzo prawdopodobne jest, że z chemioterapii II linii tata Twój nie odniósłby żadnej korzyści. Zmiany słabo reagowały na leczenie chemiczne I rzutu, ponadto wydaje się, że doszło do progresji przed upływem 3 miesięcy od momentu jego zakończenia.
Można oczywiście zapytać onkologa prowadzącego czy taką opcję rozważał i jakie ma plany wobec chorego (chemioterapia II linii czy wyłącznie leczenie objawowe).
pozdrawiam ciepło.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #77  Wysłany: 2011-04-26, 08:00  


Dziękuje DSS jak zwykle jesteś niezawodna :) :)

lekarze już tacie napominali, że prawdopodobnie będzie miał znów chemie, jednak musi czekać do końca czerwca i wtedy ma przyjechać na kolejne badanie i wtedy to zapadnie ostateczna decyzja co do dalszego sposobu leczenia.

tata jest w rewelacyjnej formie: ma apetyt (a nic na niego nie bierze), prawie nie kaszle, leków oprócz tych na serduszko nie bierze bo czuje sie dobrze tylko szybciej się męczy. tak wogóle to znajmoi są zdziwieni, że tata jest tak poważnie chory bo wygląda super. być może dlatego ciężko mi w to uwierzyć. wczoraj na 30 rocznice ślubu życzyliśmy im kolejnej 30, oj aż serce pęka.

pierwszą chemie tata dostał we wrześniu 2010 roku, więc 7 miesięcy temu, boję się bólu jaki czeka mojego tatulka :( nie mieszkam też z rodzicami wiec pomoc mamie bedzie utrudniona, bo sama mam 2 dzieci maluszków i w dodATku zajmuje sie tesciową chorą na SM. JUż teraz jest mi czasami ciężko wszystko pogodzić.

a na koniec eszcze jedno z moich niemądrych pytań, czy prawdopodobne jest, że tata może umrzeć we śnie będąć w tak dobrej formie jak teraz, bo tak jak pisze wygląda na okaz zdrowia. a chcce wiedzieć czego mogę się spodziewać. i jeszcze jedno pytanko bo gdzies wyczytałam, że lekarze z pogotowia wiedząc, że tata ma raka płuc mogą odmówić reanimacji???
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #78  Wysłany: 2011-04-27, 13:52  


Nie wiem jak zacząć pisać tego posta, ale muszę się gdzieś wygadać :(

Dziś niezapowiedzianie odwiedziła mnie moja mama niby tak przy okazji bo akurat dostała urlop, ale po dłuższej szczerej rozmowie zaczeła mówić co jej leży na serduszku. Może zacznę od tego, że tata ostatnio dziwnie się zachowuje i na początku wydawało mi się, że może ja przewrażliwiona jestem, ale jedank nie tylko ja to zauważyłam. otóz w święta tato nagle poruszył temat remontu ogrzewania centralnego który był zaplanowany na sierpień a tu nagle chce przesuwać termin na czerwca a najlepiej na maja. dziś mama chciała przyjechać z tatą aby oderwać się od codzienności, ale tata nie chciał bo powiedział, że "szykuje Ci drzewo na rozpałkę, abyś zmią nie musiała się kogokolwiek prosić". tata porządkuje powoli swoje sprawy tak cichaczem i mam wrażenie że przygotowuje nas do swoje odejście. mama strasznie się spłakała a i mnie nie jest lekko o tym pisać, ale muszę bo nie mogę dłużej tego tłumić w sobie. ktoś mi kiedyś powiedział, że rakowcy czują, kiedy nadchodzi ich czas.

:( [zalamka]
 
kubanetka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 15 Lip 2010
Posty: 523
Pomogła: 97 razy

 #79  Wysłany: 2011-04-27, 14:14  


gudzia5 napisał/a:
rakowcy czują, kiedy nadchodzi ich czas.


Nie wiem, czy czują czy nie, ale wiele osób spośród " rakowców" są to osoby bardzo świadome swojego stanu.

Poza tym, nasi rodzice, jakby nie było, trochę pożyli na tym świecie i pewnie również niejedną osobę pożegnali z powodu raka. Często pewnie słyszeli historię o chorobach swoich znajomych ich członków rodzin itp.

A poza tym każda osobe inaczej reaguje wobec choroby - jedni wypierają, jedni wpadają w depresję, inni z lekka sie godzą z sytuacją i stwierdzają, że skoro jestem bardzo chory, to teraz muszę się zająć uporządkowaniem wszystkiego, żeby potem nikt się martwił zbędnie. Załatwiają tyle ile moga. Myślę, że Twój Tata taką postawę przybrał - chce zrobić jeszcze tyle ile będzie mógł, bo wie że jest ciężko chory.

Myślę, że dobrze byłoby mu pomagać w realizacji tych planów - jeśli ich realizacja jest możliwa i nie są to jakieś rzeczy " szaleńcze" i wykonywać tylko te czynności, na które Tata ma rzeczywiście siłę.

Można powiedzieć, dobrze zrobimy to dla Twojego spokoju, jeśli jest to Tobie teraz potrzebne, ale pamiętaj, że musimy mieć nadzieję, że tą zimę spędzimy razem, mimo wszystko."

Jeśli macie siłę, to myślę, że warto Tacie pomóc w spełnianiu Jego życzeń a w między czasie zoorganizować jakiś wypoczynek dla Taty - zeby również miał przyjemność, a nie tylko pracował :)

Co do Twojego pytania o nagłą śmierć we śnie - uważam, że w pewnym wieku każdy może odejść we śnie, nie tylko chory na nowotwór. Ale widzę również, że jesteś bardzo podobna do mnie - lubisz sobie brać naraz mnóstwo stresów, które będą Cię zjadać od środka. Teraz, myślę, że jest czas na cieszenie się z obecności Taty i wspieranie Jego, na tyle i tylko możesz.

A reszta i tak nie zależy od Ciebie.

Pozdrawiam i życzę dużo siły!

[ Dodano: 2011-04-27, 15:16 ]
Poza tym, nasi rodzice, jakby nie było, trochę pożyli na tym świecie i pewnie również niejedną osobę pożegnali z powodu raka. Często pewnie słyszeli historię o chorobach swoich znajomych ich członków rodzin itp.

Tu chciałam tylko dodać, że wiedzą wówczas jak to jest poważna choroba i gdy się na nią zapadnie to się, niestety, często umiera.
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #80  Wysłany: 2011-04-27, 14:39  


Drgoa Kubanetko staramy się, aby spełniał swoje marzenia. Widzisz należy on do osób skrytych i strasznie upartych, dlatego staramy się ustępować mu i ulegać jego sygestiom. chciałam żeby zapomniał o chorobie i wyjechał gdzieś tym bardziej że do kolejnych badań ma 2 miesiące więc z niczym by to nie koligowało, ale uparł się, że musi mamie wszystko przyszykować. a na temat rozmów o chorobie dostaje białej gorączki.
 
kubanetka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 15 Lip 2010
Posty: 523
Pomogła: 97 razy

 #81  Wysłany: 2011-04-27, 14:44  


gudzia5 napisał/a:
na temat rozmów o chorobie dostaje białej gorączki.


Tak jak większość chorych :(

Napewno będziecie wiedziały jak postępować - Twój punkt widzenia jest również słuszny - trzeba jakiegoś sposobu użyć dla Twojego Taty, żeby udało się Go wyciągnąć gdzieś. Może się skusi ładną pogodą.

A jeśli nie, to będzie trzeba uszanować Jego wolę.

Wiem, jak to wszystko jest trudne, cąły czas to przechodzę, wiele różnych sytuacji. Również mam do czynienia z wielkim uporem mojego Taty. Także rozumiem Cię doskonale.
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3377
Skąd: warszawa
Pomogła: 1790 razy

 #82  Wysłany: 2011-04-27, 15:12  


No jest chory, doskonale o tym wie i jak każdy odpowiedzialny człowiek chce pozostawić wszystkie swoje sprawy w porządku. A co tu gadać o chorobie? Ma powiedzieć: "niedługo umrę dbajcie o mamę", "chyba niewiele mi zostało". Zrozumcie kochane córeczki: Choremu gadanie o chorobie nic nie daje, tylko irytuje. Chory nie ma tej potrzeby "jak się wygadam to będzie lżej" Co innego omówienie kuracji, ale wtedy mówi się o leczeniu, nie o chorobie. Cóż tu można poradzić, mama niech powtarza "jak Ty o mnie dbasz, kochany jesteś". Właściwie to dobrze, że ma o czym myśleć i co robić, a rodzina powinna ciągle dawać mu do zrozumienia że go docenia.
_________________
sprzątnięta
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #83  Wysłany: 2011-04-27, 18:16  


Droga Gabo o chorobie miałam na myśli o leczeniu też, niestety jest między tymi dwoma rzeczoma jest cienka bariera którą łatwo przekroczyć :(

dzisiejszy dzień też nie pomógł nam w poprawie nastroju taty. dostaliśmy wiadomość, że mąż taty siostry ma już chorobę nowotwórową żołądka z przerzutami do kręgosłupa. jak to lekarze powiedzieli "niestety nie ma nadzieji" badania histopatologiczne i obrazowe potwierdziły ich przypuszczenia.

dzwoniłam do mamy jak tą wiadomośc przyjął tata, ponoć zatworzył się i nic nie mówi. tydzień temu pochowaliśmy już jednego wuja, teraz następny wujek bez szans :(
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #84  Wysłany: 2011-06-27, 18:58  


Witam ponownie :)

dawno się nie odzywałam ponieważ mieliśmy 2 miesięczny okres przerwy w leczeniu po radioterapii paliatywnej. przez ten czas żyliśmy tak jaby tata nigdy nie chorował na to cholerstwo. w tym tygodniu poszedł na kolejne badania, które mają nam dać odpowiedz co dalej. i tu szok :(

wiem narazie nieoficjalnie bo tata jeszcze w szpitalu i nie mam jeszcze wypisu, że pojawił się płyn w opłucnej, w środę ma zapaść decyzja co mają z tym zrobić, ma być kolejny tomograf i konsultacja onkologiczna, Pani doktor też coś wspominała o następnych chemiach. nie wiem co sama mam o tym myśleć. ponoć wchodzi w grę drenaż tego płynu???

Usg jamy brzusznej ok :)

proszę o pomoc :)

[ Dodano: 2011-06-28, 15:37 ]
Sprawa nabrała szybszego obrotu dziś dokonano ściągnięcia tego płynu z opłucnej, zabieg przeszedł bezboleśnie i bez komplikacji :) jak tato mówił płynu bło około litra i został oddany do badania i jutro mają być wyniki. nie wiem czego możemy się spodziewać???

[ Dodano: 2011-06-28, 19:40 ]
hejjj czy nikt nie umie odpowiedziec na moje pytanie :( bardzo liczę na Was.
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #85  Wysłany: 2011-07-06, 16:52  


Witam ponownie :)

tato wyszedł już ze szpitala :) w kondycji bardzo dobrej, zadowolony, że w końcu jest z nów z nami :) udało mi się spisać niektóre wyniki, byłabym wdzięczna za ich interpretacje :)

Bakteriologia z tego płynu co tacie ściągnięto z opłucnej

Płyn z jam biała b. ogólne. rodzaj płynu z jamy opłucnej 100 ml. barwa żółta po odwirowaniu lekko krwista. przejrzystość lekko mętna po odwirowaniu: zupełna. odczyn zasadowy cięzar właściwy 1020 [g/l] Próba Rivalty dodatnia [+], Próba Sochańskiego dodatnia, glukoza 124 [mmol/l] białko całkowite 5,2 [g/l] Dehydrogenaza LDH 819 [U/L].
Uwagi: limf 87%, eozynofile 12%, komórki międzybłonka 1%

Usg jamy brzusznej w porządku - ponoć tak lekarz powiedział - ale mnie martwi zapis: Wątroba wystaje 7 cm spod płż, pozatym reszta w normie.

pytanie co to znaczy???? bo próby wątrobowe w normie i bilirubina też

tato jest skierowany na chemie i ma dostawać Taxoter albo Texater, nie wiem jak się piszę bo na wypisie raz jest tak raz tak :(

TK klatki piersiowej
W badaniu kontrolnym zmiana naciekowa w płacie górnym prawgo płuca bez istotynych róznic w porównaniu niż w badaniu poprzednim. Naciek całkowicie zamyka światło oskrzela górnopłatowego z niedodmą górnego płata. obecnie guz z niedodmą o wymiarze 76x48x 89 mm. zmiana przylega do szczeliny międzypłatowej z jej odczynowym pogrubieniem. odcinkowe zgrubienia opłucnej w polu środkowym i dolnym płuca prawego - podejrzenie zmian meta do opłucnej. poprzednio zmiany nie były widoczne. płuce lewe bez zmian meta.
Kościec objęty badaniem bez widocznych cech patologii.

Kochani jeszcze mam spisane o węzłach osierdziowych po prawej stronie że są powiększone a reszta wężłow bez zmian.

prosze o wypowiedzenie się i czy taka metoda daleszego leczenia jest dobra. narazie muszę uciekać bo maluszek mi placze. dziękuje serdecznie :)
 
wika 



Dołączyła: 25 Sty 2011
Posty: 45
Skąd: myslowice
Pomogła: 3 razy

 #86  Wysłany: 2011-07-06, 20:59  


Czytając twoją historię widzę siebie 14 lat temu gdy chorował mój tato teraz od pól roku żyję chorobą mamy wykryto guza na płucu w grudniu a miesiac temu lekarz stwierdzi że z badań wynika że to gruzlica.
Bardzo kibicuję Tobie i Twojej rodzinie a Tatusiowi najbardziej żeby się nie poddawał życze mu tego z całego serducha pozdrawiam
_________________
Człowiek jest tyle wart ile może dać drugiemu....
 
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #87  Wysłany: 2011-07-09, 21:14  


gudzia5 napisał/a:
martwi zapis: Wątroba wystaje 7 cm spod płż, pozatym reszta w normie.
pytanie co to znaczy???? bo próby wątrobowe w normie i bilirubina też

Na razie nic, przynajmniej dopóki transaminazy i bilirubina nie są podwyższone. Brak też dowodów na obecność ognisk przerzutowych. Nie oznacza to, że ich nie ma - na tę chwilę jednak najważniejsze jest, że wątroba funkcjonuje na tyle prawidłowo by można było rozpocząć chemioterapię.

gudzia5 napisał/a:
tato jest skierowany na chemie i ma dostawać Taxoter albo Texater, nie wiem jak się piszę bo na wypisie raz jest tak raz tak :(

Mowa o docetakselu (nazwa handlowa: taxotere).
To obecnie standard w leczeniu II linii NDRP. Alternatywa to pemetreksed /alimta/ - jednak ten cytostatyk może być zastosowany wyłącznie w raku niepłaskonabłonkowym. Tu niestety nie wiemy z jakim rakiem mamy do czynienia, ponieważ rozpoznano go jako 'NOS' (niedrobnokomórkowy, nieokreślony). Skuteczność leczenia w/w cytostatykami jest podobna.

Płyn w opłucnej to wynik progresji. Krwiste zabarwienie płynu, w połączeniu z obrazem TK - świadczy tu o zajęciu opłucnej.
Jeśli więc próbować chemioterapii II linii - to jest to właściwy moment.
pozdrawiam ciepło.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #88  Wysłany: 2011-07-31, 19:51  


Hej mam takie pytanie??? czy są jakieś kursy, szkolenia dla osób które zajmują się ciężko chorymi, i nie chodzi mi tutaj o studia pielęgniarskie tylko coś w systemie weekendowym.

chcę mojemu tatusiowi zapewnić jak najlepszą opiekę jak już nie będzie mógł zadbać sam o siebie. w dodatku na codzień zajmuję się chorą na SM teściową, w dodatku ostatnio miała udar i prawa strona jest nie aktywna.

bardzo bym chciała pomagać cierpiącym, ale bez odpowiedniej wiedzy boję się że mogę bardziej zaszkodzić niż im ulżyć.

będę wdzieczna za każdą podpowiedz.
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #89  Wysłany: 2011-08-04, 13:19  


Coś okropnego :(

dziś rano tata miał się stawić na 2 chemię II linii, tradycyjnie o godzinie 4 rano wyjazd, godzina 7 SZpital Kopernik w Łodzi, badanie krwi w jak najlepszym porządku i tu klops nie ma miejsca dla taty, nie wiadomo czy dostatnie chemie, bo nie ma łóżka dla taty :( czy tak wogóle może być?? Pierwsza linia chemii była w Łagiewnikach i tam wszystko bardzo dobrze szło i wszystko było znakomicie zorganizowane (chylę czoła i bardzo dziękuje tamtejszym lekarzom oraz pielęgniarkom za opiekę nad tatusiem). w Koperniku jest zupełnie inaczej rozmowa z lekarzem graniczy z cudem. jak za pierwszym razem chcieliśmy porozmawiać to lekarz nas zbył że pielęgniarka nas o wszystkim poinformuje.

uffff takto biedny tam siedzi i nie wie co dalej a ja staram się zorganizować jakiś powrót do domu. boję się żeby czasem nie zasłabł bo jeśli dojdzie do podania chemii to zaraz po odłączeniu ma wracać do domu, wogóle o której godzinie nic nie wiemy. mieszkamy daleko wiec ciezko jest cos zorganizowac na ostatnią chwilę :(
 
gudzia5 


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 179
Pomogła: 12 razy

 #90  Wysłany: 2011-08-10, 19:54  


Witam :)

tata po drugiej chemii Taxotere, niestety zaczynają dokuczać mdłości, tak szybko jak się pojawią tak samo nie wiadomo kiedy znikają. Jednak nie to mnie niepokoi. tato zaczął bardzo "dziwnie" oddychać tak jakby łapał powietrze a sam oddech jest raczej krótki i płytki :( pomózcie bo sama nie wiem co myśleć. tata zarzeka się że nie czuje dyskomfortu przy oddychaniu i że jest wszystko ok. Badania kontrolne mają być dopiero po 3 chemii.

Czy to znów ten płyn zaczął się gromadzić - oj dodam tylko, że tata pokasłuje może nie dużo ale to taki bardzo mokry kaszel :(
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group