DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest częścią Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Finlandia
2011-03-25, 13:44
emocje -piszcie o nich, to bardzo ważne!
Autor Wiadomość
aniutka34 


Dołączyła: 07 Sty 2012
Posty: 49
Pomogła: 3 razy

 #151  Wysłany: 2012-01-07, 21:43  


Witam...mój pierwszy post tutaj, choć forum przeglądam od paru dni...moja psychika jest w strzępach, a ja jestem strzępem człowieka...nie mogę normalnie funkcjonować, jeść, pracować, spać, a jak jakimś cudem uda się już zasnąć, śnią się niewyobrażalnie przerażające rzeczy, boję się, że jeszcze trochę i przekroczę jakąś niewidzialną granicę, za którą czai się już tylko obłęd... Mój najukochańszy, najwspanialszy tatuś, najlepszy i najuczciwszy człowiek jakiego w życiu spotkałam jest chory na raka nerki, od dwóch miesięcy, tj. odkąd dowiedzieliśmy się o przerzutach, przeżywamy najprawdziwszą gehennę i pielgrzymki od lekarza do lekarza, od klinki do kliniki i znikąd tak naprawdę żadnej pomocy :( Tatuś jest od 3 tygodni w szpitalu, to w jednym, to w drugim, a jego stan jest coraz gorszy, a leczenia żadnego...boję się, tak bardzo się boję...każdy dźwięk telefonu powoduje gwałtowne bicie serca, ból w mostku, zawroty głowy i strach, przerażający strach, że może dzwonią ze szpitala, że może dzieje się coś niedbrego...Boże, daj siły, bo oszaleję, co czynić, co robić?
 
JustynaS1975 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 24 Cze 2011
Posty: 5523
Skąd: Warszawa
Pomogła: 522 razy

 #152  Wysłany: 2012-01-08, 17:35  


Reszko
napisałaś:
(…)Rozmawiamy z Mamcią normalnie, śmiejemy się, oglądamy filmy, czytamy książki, rozwiązujemy krzyżówki, chodzimy na spacery. Robimy plany. No właśnie... Planujemy co kupimy na następny rok, do ozdoby choinki, że idziemy do kina... niby wszystko jest okej, a za moment oblewa mnie pot, robi mi się gorąco, ściska mnie w gardle, piersi i żołądku... ile jeszcze takich świąt? Ile jeszcze razy pójdziemy do kina? Ile lat nam zostało? Czytam statystyki, że Mamcia w swojej chorobie ma od 50 do 75% szans na przeżycie pięcioletnie... dużo i nie dużo, jak się weźmie pod uwagę, jak czas szybko płynie. 5 lat... zdaje się wiekiem i zarazem mgnieniem, zwłaszcza, że to tylko statystyka i tego czasu może być mniej, choć może być i więcej, (…)
Afirmuję życie ‘tu i teraz’. Z doświadczenia wiem, że jest to trudne. Trudno jest być całym czas uważnym, skupionym na tym „tu i teraz”. Staram się to w sobie pielęgnować, ale nie raz wybiegam w przyszłość. Pomimo całej świadomości tego, że jednak jestem śmiertelna (jak każdy) i całej świadomości swojej choroby, czasami sobie myślę, że może ja kiedyś będę miała tzw. ‘normalne’ życie. Na tę chwilę swoje życie ‘planuję’ od kontroli do kontroli. Ale może kiedyś …
Ale jeśli żyjesz przede wszystkim zamartwiając się co będzie ‘gdzieś kiedyś’, tracisz całą teraźniejszość. I właściwie tak może ‘stracić’ całe życie. Żyjesz teraz i martwisz się co to będzie za ‘x lat’ jak np. Mamy nie będzie. Następuje to za ‘x lat’, Mama żyje, ale Ty martwisz się co będzie za ‘y lat’, bo wtedy może Mamy nie będzie. I tak możesz mieć cały czas.
A jeśli za ‘x lat’ Mamy nie będzie (tfu tfu), to tracisz ten czas co masz teraz z Mamą.
Przez takie zamartwianie się możesz tracić, to co teraz masz i potem to co będzie w przyszłości. Życie tylko wg zasady ‘tu i teraz’ jest trudne. Jednak warto próbować. Najważniejsza chwila to TERAZ.

Rozmawiamy z Mamcią normalnie, śmiejemy się, oglądamy filmy, czytamy książki, rozwiązujemy krzyżówki, chodzimy na spacery itd. pijemy razem kawę, herbatę, jemy smaczności, oglądamy kwiatki, rozmawiamy, śmiejemy się, smucimy się, plotkujemy ( :oops: bo przecież tak), itp., itd. na tym się skupiaj.

Pozdrawiam Cię serdecznie
Żabeczka ;)
_________________
Justyna

Choroba moim nauczycielem, nie panem. Myśli moje myślami pokoju, a nie udręczenia.
Chwila, która właśnie trwa może być najlepszą z Twoich chwil.
 
 
niki 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 15 Lip 2011
Posty: 378
Skąd: Tychy
Pomogła: 95 razy

 #153  Wysłany: 2012-01-08, 17:51  


Justynka za zawsze pięknie i mądrze

zyj tu i teraz nie mysląc co będzie jutro bo tego jutra moze nie byc
to moja dewiza od lat i to działa
_________________
..:: potrzebne są szare dni by słońce mogło wschodzić ::..
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 420
Pomogła: 67 razy

 #154  Wysłany: 2012-01-08, 18:06  


Żabeczko Kochana i Mądra :) Ty Zawsze wiesz co powiedzieć :cmok:
Oczywiście masz absolutną rację. Ja od zawsze żyję właśnie tym "tu i teraz", ale teraz takie wybieganie jest silniejsze ode mnie. Ja wcale tych myśli i denerwowania się nie chcę, ale nie umiem zawsze nad tym zapanować, zwyczajnie.

Ściskam Cię mocno Żabeczko :)
 
vicctory 



Dołączyła: 03 Lut 2012
Posty: 62
Skąd: Szczecin
Pomogła: 2 razy

 #155  Wysłany: 2012-02-06, 14:39  


aniutka34 napisał/a:
...każdy dźwięk telefonu powoduje... strach, przerażający strach, że może dzwonią ze szpitala, że może dzieje się coś niedobrego...


Pamiętam, kiedy 5 lat temu na nowotwór umierał mój Tata, to było dla mnie najgorsze.

Diagnoza od początku była dla mnie jasna IV stadium raka... rozległy proces nowotworowy, nic nie da się zrobić... skupiłam się na "tu i teraz" i na tym żeby jemu pomóc w tych ostatnich tygodniach... i pamiętam jak właśnie telefonu się bałam... to tak mi bliskie...

Teraz kiedy problem nowotworu mnie dotyka jest podobnie... kiedy lekarz powiedział, że to guz i trzeba będzie go wyciąć... pierwsze co sobie przypomniałam - jak z automatu - to co w życiu jest ważne... to co było ważne dla mnie kiedy pomagałam umrzeć mojemu Tacie... obecna chwila... i przypomina się fragment książki E. Tolle "Potęga teraźniejszości":
"Przeszłość i przyszłość nie istnieją. Pierwsze jest projekcją wspomnień, a drugie naszymi wyobrażeniami. Jedno i drugie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jedyne czego możemy być pewni to teraźniejszość i chwila obecna!"

To smutne, że w tak dramatycznych chwilach dociera do mnie istota i sens życia, a gdy wszystko jest dobrze zapominam i gnam nie wiadomo za czym i nie wiadomo po co... ech...
_________________
vicctory
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 476
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 72 razy

 #156  Wysłany: 2012-03-19, 20:27  


Z rakiem walczymy od początku 2011, imponujący wynik 15 miesięcy, jest dobrze, nawet bardzo, tak dobrze, jak dawno nie było.. Ale to nie jest jak wcześniej, nie jest jak przed rakiem, nawet nie mogę się oszukiwać, że kiedyś było inaczej. Ostatnio mam napady totalnego dołka psychicznego, nie wchodzę na Forum, bo nie daję rady udźwignąć tej skali nieszczęścia psychicznie. Walka moich Rodziców pokazała mi, że gdy trzeba o coś zawalczyć- mobilizujemy się, mimo wszystkiego, co wcześniej sobie na ten temat wyobrażaliśmy. Ale to wszystko zostaje w psychice, nie na samym dole, a ciągle na wierzchu, to jest jak kłucie w klatce piersiowej, ten niepokój, strach, ja go czuję każdego dnia.
Zajmuję umysł wieloma rzeczami, spędzam dużo czasu z bliskimi, zajmuje mnie szkoła, praca, znajomi, podróże, ale ciągle na pierwszym miejscu jest rak. Tak bardzo to boli i paraliżuje...
_________________
I nagle skończy się to wszystko w co wierzysz co kochasz zasypie śnieg
Dziki uniesie cię wiatr upuści cię nagle uderzysz ufałeś mu tak...
Ale ty nigdy nie poddasz się!!
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group