Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: marzena66
2017-08-22, 13:02
Czy to rak?
Autor Wiadomość
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #91  Wysłany: 2017-08-03, 20:35  


Uzupełniam informacje.

Nasza droga chyba dobiega końca, jest bardzo źle, może parę dni, może godziny.
Napiszę więcej jak trochę będzie więcej czasu, teraz czas dla dziadka.

pozdrawiam
 
nowa-2017 


Dołączyła: 07 Cze 2017
Posty: 107
Skąd: Zielona Góra
Pomogła: 1 raz

 #92  Wysłany: 2017-08-04, 00:22  


:/pociesza:/
_________________
pozdrawiam, M.
 
Asbaria 



Dołączyła: 29 Lis 2016
Posty: 161
Skąd: Bielsko-Biała
Pomogła: 4 razy

 #93  Wysłany: 2017-08-04, 04:55  


Marzenko, jestem z Tobą... dużo siły... :tull:
 
hopka 


Dołączyła: 12 Lip 2017
Posty: 26

 #94  Wysłany: 2017-08-04, 11:50  


bardzo mi przykro, trwajcie przy nim niech wie, że nie jest sam
życzę dużo siły :tull:
_________________
Otu­lona płaszczem deszczu, że­by przy­pad­kiem nie było wi­dać łez....
 
Terlewa 


Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 645
Skąd: Warszawa
Pomogła: 87 razy

 #95  Wysłany: 2017-08-04, 14:55  


_itsme_
_________________
Teresa
Mąż odszedł 19.09.2011 DRP
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #96  Wysłany: 2017-08-04, 16:38  


Dziękuję za wsparcie :flow:
Nie wiem jak wytłumaczyć sytuację dziadka, nie umiem jej zrozumieć. Byłam już nie przy jednej śmierci w rodzinie i potrafię odróżnić czy zbliża się koniec czy też jest to spadek formy. Wczorajszej sytuacji nie potrafię ogarnąć.

Dziadek od 2 dni słabiej się czuł, nie miał siły chodzić, podnieść się, narzekał, że chyba to już koniec, było widać, że jest niedobrze. Wczoraj wieczorem było tragicznie, dziadek był nieprzytomny, nielogiczny, nie poznawał nas, cały czas przysypiał. Wezwaliśmy lekarza z hospicjum, lekarka stwierdziła, że jest najprawdopodobniej zapalenie płuc, zmierzyła parametry, ciśnienie słabiutkie, kazała nam się pożegnać bo do rana najpóźniej dziadek odejdzie. Wszystkich zwołaliśmy i tak trwaliśmy przy dziadku całą noc. Dziadek dostawał morfinę, czasami się wybudzał i strasznie krzyczał, że boi się śmierci, nie chce umierać, żeby go ratować i za chwilę odpływał, widać było, że jest w innym świecie. Oddech był strasznie ciężki, jak ryba, która łapie powietrze, strasznie charczący. Nad ranem stan cały czas taki sam doszło sinienie nóg i rąk, paznokci więc wiedzieliśmy, że to niedługo. Ok. południa przyszedł ksiądz, namaszczenie i po wyjściu księdza jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki dziadek otworzył oczy, wstał i przyszedł do nas do drugiego pokoju. Usiadł, zdziwiony, że nas tak dużo, poprosił o jedzenie bo strasznie jest głodny o kawę, zapalił papierosa i wdał się w normalną, logiczną rozmowę. Byłam zamurowana, nie potrafię tego wyjaśnić, wszystkie kolory wróciły, dziadek wpałaszował, kanapki, obiad, kawę sobie strzelił, papieroski popalił, pośmiał się i stwierdził, że czas na kąpiel. Dostało nam się za pampersa, normalnie skorzystał sam z toalety, wymył się, wypachnił, pogonił nas do pracy, że jakieś zloty robimy niepotrzebne. Dobrze się czuje, normalnie funkcjonuje, minęło parę godzin i jest dobrze.

Wiem, że czasami przed śmiercią pacjent odzyskuje świadomość ale jest to raczej na chwilę/parę godzin chyba i ponownie opada z sił i następuje koniec. Może i tak będzie u dziadka za chwilę ale od południa dziadek wręcz kwitnie, jakby nic się nie wydarzyło, jakby nie był chory, nic go nie boli, nawet morfiny nie daliśmy.

Opisałam naszą sytuację dokładnie żeby pokazać jak różnie w tej chorobie bywa. Dla mnie ta sytuacja jest na prawdę bardzo dziwna, jak zobaczyłam dziadka byłam pewna, że to godziny, nawet niedługie a tu taka dziwna sytuacja zaistniała.

Dziadek nas przegonił, żeby mu tłoku nie robić jak to powiedział z żartem i mamy się nie martwić jak on to mówi, złego licho nie bierze.

Przeżyliśmy przez noc i ranek ogromny stres, smutek, wręcz rozpacz. Jak dziadek się ocknął i później z rodziną rozmawialiśmy, wszyscy jesteśmy w szoku i mimo ogromnego zmęczenia i fizycznego i psychicznego ogarnął nas śmiech, że tego naszego dziadka to ani w niebie ani w piekle nie chcieli więc nie miał wyjścia, musiał z nami zostać i został. Tu oczywiście czarny żart z mojej strony ale poważnie mówiąc nie wiem co się takiego stało.

pozdrawiam
 
zeta 


Dołączyła: 02 Mar 2016
Posty: 72
Skąd: Warszawa
Pomogła: 8 razy

 #97  Wysłany: 2017-08-04, 19:28  


Wspieram Cię myślami, bardzo współczuję - nie mam pojęcia, co napisać - "nie znam słów, co mają jakiś większy sens"
:littlehs:
 
andorka 


Dołączyła: 28 Paź 2015
Posty: 124
Pomogła: 2 razy

 #98  Wysłany: 2017-08-04, 19:51  


fajny dziadek - z charakterem - nie daje się - super - nawet jak przyjdzie jego koniec to do końca był super gość

[ Dodano: 2017-08-04, 20:56 ]
takich walczących powinno byś więcej, nie trzeba się dawać chorobie, użalać się nad sobą bo to właśnie to zabija - przeżywają silni ludzie
_________________
Dorota
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #99  Wysłany: 2017-08-04, 20:40  


zeta, andorka, dziękuję.

Teraz wytłumaczę co się stało, bo spotkałam się z doktorką z hospicjum.
Dziadek nam przysłabł bo miał zapalenie płuc, czego nie wiedzieliśmy. Nastąpiły kłopoty z oddychaniem, wkradł się lęk, bo zaczęło się z dziadkiem dziać coś co do tej pory nie miał, ciężko oddychał, wpadł w hiperwentylację. Jak przyjechała lekarka z hospicjum i stwierdziła między innymi zapalenie płuc to od razu podała dziadkowi antybiotyk, poszła morfina i lęk przeciwlękowy. Dziadek od tego wszystkiego był otępiały, ciężko oddychał, budził się wystraszony a że z sercem też ma kłopoty po chemioterapii więc to wszystko spowodowało niedotlenienie dlatego siniał.
Antybiotyk swoje robił, morfina i leki przeciwlękowe dziadka wyciszały więc organizm walczył.
Jak to lekarka określiła, trafiłam w odpowiedni antybiotyk, który tym razem zadziałał na zapalenie płuc i stan dziadka wrócił do równowagi.
Tym razem najprawdopodobniej się po prostu udało, hospicjum jak zwykle w naszym wypadku stanęło na wysokości zadania, lekarz i pielęgniarka byli szybko, odpowiednio zadziałali ale czy następnym razem się uda, może ale i niekoniecznie.

Schodzi nam wszystkim ciśnienie. Niby wszyscy jesteśmy świadomi choroby, wiemy, że w każdej chwili może być koniec dziadka drogi ale nigdy człowiek tak do końca nie jest do tego przygotowany.

Tyle tytułem wyjaśnienia umierania mojego dziadka, ten nasz łobuz dziadek :)
 
Terlewa 


Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 645
Skąd: Warszawa
Pomogła: 87 razy

 #100  Wysłany: 2017-08-04, 20:52  


Dzielny Dziadek !, dużo pięknych dni życzę.
Serdecznie pozdrawiam
_________________
Teresa
Mąż odszedł 19.09.2011 DRP
 
Danita 


Dołączyła: 21 Sie 2014
Posty: 165
Skąd: Lubelskie
Pomogła: 18 razy

 #101  Wysłany: 2017-08-04, 20:58  


marzena66,
Super gość z tego Waszego dziadka, nie poddaje się i umie walczyć, tylko brać z Niego przykład.
Dużo sił dla Dziadka, niech tak trzyma :okok" Pozdrawiam serdecznie i źyczę dużo dużo dużo .... dni miesięcy lat z tak wspaniałym Dziadkiem :brav: !yes!yes!
_________________
Danita
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #102  Wysłany: 2017-08-04, 21:04  


Terlewa, Danita,
dziękuję, no fajny ten nasz dziadek, nie zaprzeczę :)
 
kapturek 


Dołączyła: 03 Wrz 2016
Posty: 44
Pomogła: 3 razy

 #103  Wysłany: 2017-08-04, 21:59  


Brawa dla Dziadka i lekarza za dzialanie.
Dziadek mega...trzymam kciuki za Niego w tej walce :okok" . Bardzo dzielny.
 
tęcza 


Dołączyła: 19 Mar 2013
Posty: 754
Pomogła: 169 razy

 #104  Wysłany: 2017-08-04, 22:26  


Super :uhm!: Dużo zdrówka dla Dziadka!
 
nowa-2017 


Dołączyła: 07 Cze 2017
Posty: 107
Skąd: Zielona Góra
Pomogła: 1 raz

 #105  Wysłany: 2017-08-05, 00:31  


Masz silnego dziadka! ;) Życzę Wam jeszcze wielu wspólnych chwil i trzymam nadal kciuki aby dziadek walczył! :)
_________________
pozdrawiam, M.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group