Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: marzena66
2017-08-22, 13:02
Czy to rak?
Autor Wiadomość
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #76  Wysłany: 2016-11-08, 19:17  


Znowu mamy kryzys "dziadkowy". Tylko czy to dolina czy stan przed..... na razie trudno ocenić. Dziadek tych spadków formy miał kilka w trakcie choroby, niektóre wydawały się końcem ale pokonał wszystko. Teraz od czterech dni położył się do łóżka i nie ma kompletnie siły wstać, jest bardzo słaby.
Budzi niepokój jego zachowanie, jest bardzo agresywny, roszczeniowy, był już taki podczas chorowania ale dało się go spokojem i rozmową sprowadzić na właściwy tor i zaczął stopować, teraz tak jakby do dziadka nic nie docierało, jest on i tylko on a jak coś jest nie po jego myśli czy my nie odczytujemy jego zachcianek od razu agresja. Lekarz sugerował przerzuty do mózgu ale w tej chwili badania mijają się z celem bo i tak nie będzie żadnego leczenia, co było możliwe dziadek otrzymał.

Dziadek jest niemiłosiernie spuchnięty, cały. Nie wygląda to wszystko dobrze, czy się dźwignie znowu nie wiem ale chyba idzie to już w złym kierunku. On i tak jest dzielny ale chyba dlatego, że nie przejmował się swoją chorobą, uważał i do teraz uważa, że to choroba przewlekła i jeszcze pożyje.

Tak to obecnie wygląda u nas.

pozdrawiam
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #77  Wysłany: 2016-11-08, 19:30  


To tak jak mój tato. On też uważa że wszystko będzie dobrze. Że organizm ma swoją "wewnętrzną policję".
Narazie się sprawdzało ciekawe jak długo jeszcze.
Patrząc na poglądy twojego dziadka i mojego taty myślę że obaj to to samo pokolenie (80-90?)
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 664
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 91 razy

 #78  Wysłany: 2016-11-15, 17:11  


Co u Was Marzeno?
Jak sie dziadek czuje?

Podczas naszej walki wyczytalem gdzies w jakiejs publikacji iz podeszly wiek chorego dziala na jego korzysc, zwalnia metabolizm i powoduje spowolnienie rozrostu komorek rakowych.

Bylo tam tez napisane ze istnieje znikoma mozliwosc zachorowalnosci na nowotwory ludzi w wieku 85+, jak dotad przynajmniej tak sie dzieje, obaj moji dziadkoie odeszli smiercia naturalna w wieku 87 i 96, moja babcia w wieku 95 lat chodzi na grzyby.

Zycze wam aby tak bylo w waszym przypadku.

Pozdrawiam serdecznie i po raz kolejny zycze dziadkowi formy na zakupki ;)
_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #79  Wysłany: 2016-11-15, 18:14  


Marcin J, dziękuję.

Niestety zakupy już się skończyły, wychodzenie też, dziadek przejdzie parę kroków i dostaje zadyszki, dusi się okrutnie, bardzo męczy, mało już się rusza. Ma problemy z nerkami dlatego tak strasznie puchnie, traci wzrok, nie jest dobrze.

pozdrawiam
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 664
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 91 razy

 #80  Wysłany: 2016-11-15, 19:07  


Przykro mi, dziadek "wojownik" moze uda mu sie wywalczyc troche czasu.

Trzymam kciuki za dziadka. Przeslij pozdrowienia z nad samej zatoki Baltyckiej.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2016-11-15, 19:33 ]
Dziękuję. Wiesz sam Marcin, że lepsze krótsze życie ale godne niż dłuższe w ogromnych cierpieniach, przeżyłeś to i znasz z doświadczenia. My te same rejony :)

_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #81  Wysłany: 2016-11-15, 19:20  


Marcin J zgadzam się z tobą zawsze sobie to przypominam jak myślę o moim tacie (87) że właśnie ze względu na wiek może ma jeszcze trochę czasu.
marzena66 nie wysyłaj już wobec tego dziadka na zakupy. A tak poważnie to bardzo mi przykro mi że dziadek już się tak szybko męczy. Widocznie przychodzi ten czas że organizm zaczyna się powoli buntować.
Pozdrawiam serdecznie

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2016-11-15, 19:35 ]
Idzie do złego Olu, strasznie przykre.

_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 664
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 91 razy

 #82  Wysłany: 2016-11-15, 19:41  


marzena66,

O patrz a ja durny nie spojrzalem ze nas tylko Sopot dzieli 8-) , niemniej jednak zycze dziadkowi zakupkow na Dominikanskim.

Naturalnie jakosc ponad dlugosc, w cierpieniu to nie zycie.

Trzymaj sie i wysciskaj dziadka z Gdyni.
_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #83  Wysłany: 2016-12-17, 14:23  


Dziadek, nasz dziadek, przypadek dziwny. Trochę tych nowotworów w rodzinie przeszłam i dziadek jest zupełnym ewenementem, dobrze mówi, że złego licho nie bierze ;)

Już parę razy prawie nam dziadek schodził, nie licząc lekarzy, którzy kolejno nam mówili, dziadek przeżyje do końca 2015 roku, jest dalej, następny termin był wrzesień 2016, dziadek jest dalej z nami, teraz lekarz powiedział do końca roku, maksymalnie styczeń/17. Nie wiem co będzie, na pewno dziadek jest dzielny, na pewno silny.
Od lata nie ma już leczenia, jest tylko leczenie objawowe, dziadek cały spuchnięty, słaby, już nie wychodzi, ciężko mu oddychać, może bardziej jest kłopot kiedy trochę pokręci się po domu. Ogólnie stan nie najgorszy, dziadek zupełnie samodzielny, denerwuje go tylko ta słabość, że już nie ma takiej werwy, no nie ma.
Rodzinka oczywiście dziadkowi nie daje się poddać, dziadek umierać nie ma zamiaru i słusznie, choć od pewnego czasu rozmawia o śmierci co do tej pory było tematem tabu. Jeszcze onkolog zleciła dziadkowi TK płuc i jamy brzusznej mimo braku leczenia i okazało się, że guz trochę mniejszy, węzły chłonne zmiejszone, nacieki w płucach mniejsze, regresja zmian. W jamie brzusznej przerzutów nie ma, dalej ten jeden przerzut w kręgosłupie. Można by było powiedzieć, że wszystko stoi w miejscu, wynik wręcz zadawalający przy tej chorobie i półtora roku od diagnozy.

Nie wiem już sama jak określać stan dziadka, bo nic się nie rozsiewa dalej ale ta słabość jest bardzo widoczna, czy to wciąż skutki leczenia chemio/radioterapia, czy jednak organizm słabnie, mimo, że nie ma nowych ognisk?, nie wiem. Ma pielęgniarka pobrać krew, może tutaj będą mocne odchyły od normy i powód osłabienia, zobaczymy.

Chcemy żeby ten stan jeszcze trochę potrwał, bo dziadek ani nie jest zmęczony chorobą, ani nie cierpi okrutnie, HD dba więc może jeszcze ukradniemy tego wspólnego czasu.

Tak sobie myślę, czy nie powalczyć jeszcze o chemię paliatywną? znowu nie wiem, zobaczymy co na wyniki onkolog i czy jakiś pomysł na dziadka jeszcze będzie.

pozdrawiam
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #84  Wysłany: 2016-12-17, 16:11  


marzena66 historia twojego dziadka to jak balsam dla mojej duszy bo mam podobną historię z moim tatą. Z tym że u niego nie zastosowano żadnego leczenie tylko obserwację. I narazie zmiany też się nie powiększają.

Super, super że u twojego dzielnego dziadka regresja. To że słaby , no cóż się dziwić. Ale nie ma zamiaru umierać i tak ma trzymać . A że " złego licho nie bierze" to prawda , ;) tak, tak mój tato to samo mówi. Widocznie to pokolenie tak ma.
marzena66 napisał/a:
Chcemy żeby ten stan jeszcze trochę potrwał
Tak! I tego wam z całego serca życzę .

Pozdrawiam serdecznie

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2016-12-17, 16:51 ]
Olu dziękuję :)

_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #85  Wysłany: 2017-05-18, 12:54  


Uzupełniam naszą historię.

Dziadek od diagnozy a minęło już dwa lata nawet nieźle się trzymał, były kryzysowe momenty, nawet bardzo ale szybko mijały i dziadek można rzec przy pomocy naszej i Hospicjum był w miarę sprawny, w miarę dobrze się czuł i nawet trochę samodzielny. Leczenia nie było żadnego tylko objawowe, choroba właściwie stała w miejscu. Teraz nastąpiło pogorszenie, było zapalenie płuc, już opanowane, lekarz zaproponował badania, zrobiliśmy bo dziadek je chciał. Nie ma przerzutów innych oprócz kości, które już były na samym początku choroby stwierdzone ale w płucach już wszystko ruszyło, guz powiększył się, coraz bardziej nacieka i strasznie powiększyły się węzły chłonne.

Dziadek wynikiem trochę się zestresował ale to twardy gość i mimo, że wie co go czeka i jak to wygląda twierdzi, że choroba go tak szybko nie pokona.

Nie wiem jak to teraz szybko pójdzie, oby tak wolno jak do tej pory ale rak to rak i wszystko się zdarzyć może. Na pewno już widać u dziadka trochę zmęczenie, trochę osłabienie, jakaś niemoc więc wiemy, że może być różnie.

pozdrawiam
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #86  Wysłany: 2017-05-18, 13:37  


marzena66 życzę wam aby postęp choroby był taki jak dotychczas czyli minimany. Tak jak u mojego taty o czym pisałam ostatnio w moim wątku.
Trzymam kciuki za dzielnego dziadka!
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #87  Wysłany: 2017-05-18, 17:55  


Ola Olka, dziękuję.

Rozważana jest u dziadka obecnie chemioterapia. Dziadek chce bardzo, zobaczymy.

pozdrawiam
 
łezka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 111
Pomogła: 20 razy

 #88  Wysłany: 2017-05-19, 08:37  


Marzenko Twój Dziadzio to typ człowieka podobnego do mojej Mamy- jak ruski czołg
nie gniotsa nie łamiotsa😃 .!Dobrze ,że zgadza się na chemię,wierzę że chemia spowolni chorobę
Serduszkiem moim jesteś kochanym .Wspieram i przytulam...
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #89  Wysłany: 2017-05-19, 18:26  


łezka,
Dziękuję ślicznie :)

Z chemią wyszły całe jazdy, nie mam na razie siły tego wszystkiego opisywać, w skrócie zginęła/zawieruszyła się czy też zniszczyli całą dokumentację leczenia dziadka, wyniki i wszystko co z chorobą związane, nie wiedzą co się stało z dokumentacją bo jak nam powiedziano wprost "myśleliśmy że dziadek nie żyje, bo właściwie dawaliśmy mu tylko pół roku życia a on jeszcze żyje"

Pominę fakt co w nas wstąpiło i co się działo dalej, w każdym razie dziadek chemię dostaje ale dokumentacji dalej brak.

Pamiętajcie, żeby każdy najmniejszy nawet "świstek" lekarski mieć, przechowywać i trzymać jak relikwie bo jak widać po nas, może coś "zaginąć w akcji", albo pacjent zostanie pochowany za życia.

pozdrawia
 
Asbaria 



Dołączyła: 29 Lis 2016
Posty: 161
Skąd: Bielsko-Biała
Pomogła: 4 razy

 #90  Wysłany: 2017-06-02, 09:05  


trzymam mocno kciuki za Dziadka :tull:
jestem z Wami..

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2017-06-02, 10:52 ]
|buziaki|
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group