Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
trudne decyzje,oczekiwanie w kolejkach... guz prawego płuca
Autor Wiadomość
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #1  Wysłany: 2017-03-31, 09:53  trudne decyzje,oczekiwanie w kolejkach... guz prawego płuca


Mama lat 62, 2,5 tygodnia temu dostała skierowanie do szpitala chorób płuc .Z powodu kaszlu i w związku z tym że od lat pali zrobiła zdjęcie rtg, na zdjęciu pojawił się guz, duży, badanie tk klatki ustaliło że o wymiarach 73/61mm.
Mama jest w stanie bardzo dobrym, do szpitala poszła "prosto z ogródka" silna, czasem narzekała na ból pleców, myślała że to od kręgosłupa....
Zrobiono jej bronchoskopie, źle się po niej czuła, teraz mocno kaszle, zapach kaszlu przypomina zapach zgniłych jaj... martwi to ją bardzo... wcześniej tak nie miała.... lekarz mówi że może guz się rozpada... ale to "może" zaczyna mnie denerwować... w tym szpitali już spisali mamę na straty, robią co muszę, podają kroplówki, antybiotyk i morfinę (czy już trzeba ją podawać?)
Ordynator szpitala w którym leży mówi że zostało jej 3 miesiące.... po tej informacji tata kompletnie się załamał...
Mam pytanie: czy można tak radykalnie określać rokowania nie mając wyników bronchoskopii, nie robiąc usg brzucha???? Zrobiono Tk klatki piersiowej, robiono bronchoskopię ale nie pobrano dobrego materiału do badań...
Tracę zaufanie do tamtych lekarzy, chcę ją przenieść do innego szpitala, ale tu znów trzeba czekać 2 tygodnie na przyjęcie! Co robić??? Jesteśmy strasznie zagubieni???
Wyniki badań tk klatki z kontrastem
W płacie środkowy prawym masa guzowo węzłowa dochodząca do wnęki o wym. 73/61mm, odwodowo od masy zmiany niedodmowo zapalne.
Zmiana nie przekracza szczeliny skośnej, nacieka i przekracza szczelinę poziomą.
Zmiana przylega do osierdzia na dł. 56 mm - nacieka go. ( co to oznacza???)
Otacza t płucna prawą w jej końcowym odcinku.
Zmiana otacza oskrzela górnopłatowe, zwęża oskrzela segmentowe płata górnego, przylega do oskrzela pośredniego i amputuje oskrzela do seg. 4,5
Poza tym w seg 4P podopłucnowo lity guzej śr. 4mm
Płuco lewe bez zmian ogniskowych.
Pakiet węzłów chłonnych w oknie aortalno płucnym o wym. 34/20mm.
Węzły chłonne okołotchwicze i przy łuku aorty w osi krótkiej do 13mm
Płynu w jakie opłucnej i w worku osierdzowych nie stwierdza się.
Aorta piersiowa nieposzerzona pień płucny nieposzerzony
Tchawica oskrzela głowne prawe i lewe bez zmian
Nadnercza bez zmian ogniskowych
Układ kostny bez cech meta.

Walczyć? Czy pozwolić spokojnie odejść? :(
_________________
Kinga
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #2  Wysłany: 2017-03-31, 10:32  


Kingus,
Witam na forum.

Proces nowotworowy u mamy w płucach jest niestety mocno zaawansowany, bardzo mi przykro. Oprócz samego guza jest naciekanie na sąsiednie struktury w tym między innymi dochodzi/nacieka na osierdzie ( worek okołosercowy), są powiększone węzły chłonne, pakiety czyli zmiany nowotworowe już są w węzłach a węzłami rak krąży i daje przerzuty. Stan mamy płuc jest bardzo poważny i mocno zaatakowany, nie ma możliwości operacyjnego usunięcia tych zmian.

Kingus napisał/a:
podają kroplówki, antybiotyk i morfinę (czy już trzeba ją podawać?)

Kroplówkę, antybiotyk dobrze, czy morfinę?, jeżeli mama skarży się na ból i ma kłopoty z oddychaniem to jak najbardziej potrzebne.
Kingus napisał/a:
Ordynator szpitala w którym leży mówi że zostało jej 3 miesiące..

Tu nie będziemy wyrokować bo nie lekarz czy my jesteśmy panami życia i śmierci ale może być różnie są przypadki, że rak szybko postępuje, są że z chorobą nawet zaawansowaną można pożyć dłużej, nie da się tego przewidzieć ale trzeba liczyć się z każdą opcją.
Kingus napisał/a:
czy można tak radykalnie określać rokowania nie mając wyników bronchoskopii, nie robiąc usg brzucha???? Zrobiono Tk klatki piersiowej, robiono bronchoskopię ale nie pobrano dobrego materiału do badań...

Przede wszystkim trzeba ustalić z jakim rakiem macie do czynienia bez tego nie da się pójść dalej.
Ponieważ są przerzuty do węzłów wskazane jest chociażby usg jamy brzusznej chociażby po to żeby określić zaawansowanie choroby i czy w jamie brzusznej tych przerzutów już nie ma przy tak rozległym raku w płucach.
Czy wynik z bronchoskopii nie wyszedł? bo wspominasz, że nie pobrano dobrego materiału. To się zdarza, to żaden błąd, lekarz może nie trafić we właściwe/chorobowe miejsce ale trzeba próbować ponownie pobrać materiał do badań, naciskajcie.
Kingus napisał/a:
Walczyć? Czy pozwolić spokojnie odejść? :(

Na razie oczywiście, że walczyć. Na już wymagać pobrania materiału do badań żeby ustalić jaki to rak. Może mamy stan będzie na tyle dobry, że przyjmie chemię paliatywną, radioterapię paliatywną i trochę tego wspólnego czasu zyskacie.

Bardzo mi przykro, że nie mam dla Ciebie pozytywnych informacji.
Trzymajcie się, pozdrawiam.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #3  Wysłany: 2017-03-31, 11:43  


Kingus sytuacja mamy jest poważna, guz jest faktycznie duży - tu piszesz masa guzowo węzłowa dochodząca do wnęki o wym. 73/61mm to już spory rozmiar.
Jeżeli chodzi o twoje pytanie:
Kingus napisał/a:
Zmiana przylega do osierdzia na dł. 56 mm - nacieka go. ( co to oznacza???)
Przy naciekaniu lub przerzutów do osierdzia może występować zaburzenie rytmu pracy serca.
Kingus napisał/a:
Ordynator szpitala w którym leży mówi że zostało jej 3 miesiące.... po tej informacji tata kompletnie się załamał...
Podobnie jak marzena66 uważam że takie wyrokowanie jest nie na miejscu. Wiadomo że stan jest poważny ale narazie nie wdrożono żadnego leczenia, nawet paliatywnego wiec trochę wcześnie na "dokładne" określanie czasu. Chorzy w wysokim stadium zaawansowania powinni być leczeni paliatywnie, z celem możliwego przedłużenia życia przy zachowaniu jego dobrej jakości. Więc może być tak a może być inaczej. W tym stanie nie liczyłabym jednak na lata. Przykro mi.

A jednak nie poddawajcie się, jeszcze można działać, powtórzyć badania, zrobić inne. Pomysł zasięgnięcia rady u innego lekarza też nie jest zły (niekoniecznie oznacza to przeniesienie mamy do innego szpitala, możecie iść sami na wizytę z wynikami), zawsze co dwie opinie to nie jedna.
Odpuścić można zawsze, (a nawet czasami trzeba) gdy nie bądzie żadnych innych opcji - a tego na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiecie.

Trzymajcie się życzę wiele siły i pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #4  Wysłany: 2017-03-31, 12:32  


Dziękuję za szybka odpowiedź i za wsparcie, mialam nadzieję ze ordynator jednak sie myli i ze to moze nie jest jeszcze IV.stadium choroby.... rety, jak to mozliwe ze dwa lata temu na rtg nie stwierdzono żadnych zmian a teraz taki wynik... okrutna to choroba.... wdziera sie do zycia nagle i rozrywa serce choremu i jego rodzinie...
Będziemy dalej walczyc.... mamie dzis znowu robiono.bronchoskopie... boje sie wyniku, lekarz mowil ze to agresywny nowotwór.... nadzieja.w tym ze mama jest waleczna.... mam nadzieję ze nie załamie sie jak uświadomi sobie zagrożenia... teraz jakby brala pod uwage wiadomosci ze jest bardzo źle...
_________________
Kinga
 
KasiaKasiaKasia 



Dołączyła: 30 Cze 2014
Posty: 421
Pomogła: 28 razy

 #5  Wysłany: 2017-03-31, 13:58  


Kingus.

A mama ma zaplanowaną bronchoskopię? Może ktoś zaproponuje chemioterapię (ale trzeba wiedzieć z jakim gadem mamy do czynienia).

Skoro mama jest w dobrej formie to może warto chociaż przedłużyć życie.
Nam chemia dała dodatkowy, wspaniały rok.

Morfina, skoro nie boli to może jeszcze za wcześnie, ALE na 100% powinniście się zgłosić do Hospicjum Domowego. Oni Wam pomogą stopniować środki przeciwbólowe.

Morfina nie dość, że działa przeciwbólowo poprawiając komfort życia to jeszcze niweluje uczucie duszności.

Będę tutaj zaglądać:*
_________________
Co Cie nie zabije to Cie wk....zdenerwuje... :)
 
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #6  Wysłany: 2017-03-31, 17:07  


Dziękuje za wsparcie, ja nawet nie marzę o roku....
Mamie dzisiaj zrobili bronchoskopie, dużo lepiej ją zniosła, robił ordynator, powiedział że jest jeszcze gorzej niż przypuszczał bo widział ropnia w oskrzelu... Szybko zmienił mamie antybiotyk...
Jakie zagrożenie niesie ze sobą taki robień w oskrzelu???Czy można go wyleczyć??? Czy istnieje jakakolwiek szansa że będą mogli mamie podać chemię jak już będzie wiadomo co to za rodzaj guza??? Mam wrażenie że czego się nie złapiemy szukając nadziei jest nam zaraz odbierane....
Czy to od tego ropnia mama ma taki gnijący zapach przy kaszlu???
Czy ten ropień zagraża bezpośrednio życiu mamy???
Siedzę w domu i ciągle tylko czytam o chorobie nowotworowej.... przy mamie jest moja siostra i tato, nawet nie mogę do niej pojechać bo walczę w domu z ospą u moich dzieci....
Jakaś czarna chmura nad nami zawisła i odejść nie chce :(
_________________
Kinga
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #7  Wysłany: 2017-03-31, 18:46  


Kingus tego ropnia w płucach nie można lekceważyć. Poczytaj sobie tu:
http://m.wylecz.to/pl/cho...pien-pluca.html
Cytat:
Jakie zagrożenie niesie ze sobą taki robień w oskrzelu???
Nieleczony ropień płuca może być przyczyną poważnego krwotoku. 
Cytat:
Czy można go wyleczyć
Tak. Leczy się atybiotykami.

Kingus rozumiem że "szalejesz"z niepokoju ale to nic nie da. Trzeba poczekać na wyniki bronchoskopi. Jeżeli będzie wiadomo jaki to typ raka to lekarze będą się zastanawiać co dalej. Najpierw jednak będą musieli powalczyć z tym ropniem, niestety pogarsza on ogólną sytuację mamy.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #8  Wysłany: 2017-03-31, 19:12  


Kingus napisał/a:
Czy istnieje jakakolwiek szansa że będą mogli mamie podać chemię jak już będzie wiadomo co to za rodzaj guza??

Jeżeli wyniki z krwi będą w miarę dobre, stan mamy dobry, jakkolwiek to dziwnie brzmi ale przed przystąpieniem do chemio i radioterapii trzeba być w miarę silnym, nie wychudzonym, organizm nie może być wycieńczony i osłabiony to wtedy może być szansa na podanie chemii. Tylko u mamy będzie to już chemia paliatywna.
Sprawdźcie koniecznie jamę brzuszną, choć usg.

Kingus napisał/a:
Mam wrażenie że czego się nie złapiemy szukając nadziei jest nam zaraz odbierane....

Taka jest ta choroba, rak jest wciąż silnym przeciwnikiem a medycyna choć wciąż idzie do przodu to nie jest jeszcze w stanie wyleczyć wszystkich z tej choroby, zwłaszcza jak stan jest już zaawansowany.

Kingus napisał/a:
Siedzę w domu i ciągle tylko czytam o chorobie nowotworowej....

Poczekaj na wynik, bo każdy rak ma swoje procedury a czytając o nowotworach płuc zapewne w większości przypadków natrafisz na mało optymistyczne informacje i się tylko mocniej nakręcasz.

Nie będziemy oszukiwać ale stan mamy jest na pewno poważny.

pozdrawiam
 
bogdusia 



Dołączyła: 08 Lis 2015
Posty: 484
Skąd: Warszawa
Pomogła: 35 razy

 #9  Wysłany: 2017-03-31, 20:13  


Nowotwór płuca to bardzo trudny przeciwnik, guz jest duży.
Zaufaj lekarzom proszę, ja niedawno też byłam w takiej sytuacji.
Chemioterapia czy radioterapia to bardzo obciążające leczenie w waszym przypadku będzie
to zapewne leczenie paliatywne,
mające na celu spowolnienie choroby i złagodzenie jej skutków.
Musisz się też liczyć z tym , że może nie przynieść pożądanego efektu.
Może być również tak że organizm mamy bardzo dobrze zareaguje na leczenie.Regresja choroby to słowo na które wszyscy czekamyi dostaniecie trochę więcej czasu dla siebie.
Moim zdaniem lekarze mówią czysto statystycznie(na podstawie obserwacji pacjentów) bo taki mają obowiązek.
Życie i tak napisze swój scenariusz.
Teraz wszystko zależy od wyniku bronchoskopii odpowie na pytanie z jakim nowotworem walczycie, i jakie ew leczenie można zastosować.
_________________
Już razem: 30.05.2016, 07.11.2018.
Zawsze ze mną !
 
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #10  Wysłany: 2017-04-06, 17:38  


Witajcie!
Moją mamę dzisiaj wypisano do domu, w związku z tym że 11.4 mamy zgłosić się do centrum chorób płuc we Wrocławiu lekarz ze szpitala w którym była diagnozowana (choć nie mamy jeszcze wyników bronchoskopii ) stwierdził że może iść do domu, przepisał tabletki, mama dostała wypis, wzięliśmy wszystkie badania ze sobą.
Ze zdjęć rtg które ostatnio robiła wynika że miesiąc temu guz miał rozmiar w granicy 7 cm, teraz ma 10cm. Trochę jesteśmy przestraszenie tempem w jakim narasta... czy to możliwe że tak szybko??? Mamie robiono też wyniki krwi około 3 tygodni temu, i teraz, e tygodnie temu hemoglobina w granicach 13, teraz 10.... Czy to świadczy o tym że ten guz jest bardzo agresywny??? Wyniki pogarszają się w zastraszającym tempie.... :(

[ Dodano: 2017-04-06, 18:46 ]
Najgorsze że wszędzie trzeba czekać... najpierw na przyjęcie do szpitala.. potem na wyniki... pierwsza bronchoskopia nie wyszła.. na wyniki drugiej czekamy... jest jeszcze ropień na oskrzelu.... trochę nas to wszystko przeraża.... możemy te wszystkie procedury jakoś przyspieszyć.... coś zrobić??? bo jak widać każdego dnia choroba postępuje....

p.s.
Moja mama w super formie, szczęśliwa ze wróciła chwilowo do domu.... cieszy się bardzo... czuje dobrze.... gdyby nie konieczność przyjmowania środków przeciwbólowych to nikt nie powiedziałby że jest chora....

Aha, jeszcze mam pytanie.... bardzo chciałabym pojechać do mamy, ale mam w domu 2 dzieci które kończą walkę z ospą.... nie chcemy zaszkodzić mamie, do którego momentu dziecko które przechodzi ospę zaraża???? Czy istnieje jakieś niebezpieczeństwo że ja, (opiekująca się chorymi dziećmi ale po przebytej ospie w dzieciństwie) mogę jakoś przenieść wirusa mamie??? Czy może złapać przez nas półpaśca? bo na ospę mama chorowała jako dziecko :( Bardzo nam żal że nie możemy się z nią zobaczyć, bo nie wiemy kiedy taka możliwość nastąpi a to nasza ukochana Babcia :(, ale wiadomo.... jej dobro najważniejsze....
_________________
Kinga
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #11  Wysłany: 2017-04-06, 18:39  


Kingus napisał/a:
Ze zdjęć rtg które ostatnio robiła wynika że miesiąc temu guz miał rozmiar w granicy 7 cm, teraz ma 10cm. ......... czy to możliwe że tak szybko???


Nie porównuje się wyników badań RTG z TK, jeśli dokonuje się porównań to zawsze RTG z RTG a TK z TK.
Kingus napisał/a:
Mamie robiono też wyniki krwi około 3 tygodni temu, i teraz, e tygodnie temu hemoglobina w granicach 13, teraz 10.... Czy to świadczy o tym że ten guz jest bardzo agresywny???

Jaki jest guz nie wiemy i bez wyników nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić czy bardziej agresywny czy też mniej. Wyniki morfologi u mamy pogarszają się ponieważ choroba jest zaawansowana i mogą być takie spadki.

Kingus napisał/a:
możemy te wszystkie procedury jakoś przyspieszyć.... coś zrobić???

Na pewno jest to denerwujące jak wszystko się przedłuża ale niektórych procedur nie przeskoczymy. 11 kwietnia już niebawem i wtedy pobiorą po raz kolejny materiał do badań i miejmy nadzieję, że teraz się wszystko powiedzie i otrzymacie wyniki, bo bez tego nie ruszycie dalej.

Kingus napisał/a:
do którego momentu dziecko które przechodzi ospę zaraża????

Zakażać zaczyna w chwili wysiewu pęcherzyków a kończy w momencie przyschnięcia ostatniego pęcherzyka inaczej, dopóki jest "woda" w pęcherzyku na skórze - można się zarazić.
Kingus napisał/a:
Czy może złapać przez nas półpaśca?

Tu cytat naszej pani doktor Madzi
Cytat:
Wirus półpaśca to ten sam wirus, co ospy wietrznej. Pierwszy w życiu kontakt z tym wirusem to właśnie ospa wietrzna - znana większości z nas z dzieciństwa. Wirus ten, po przechorowaniu przez człowieka ospy, nie opuszcza naszego organizmu - lokuje się w zwojach nerwowych. W sytuacji obniżenia odporności (niedokrwistość, choroba nowotworowa, przewlekły stres, długotrwale zmęczenie) uaktywnia się - "wychodzi" ze zwoju i rozprzestrzenia się wzdłuż przebiegu gałązek nerwowych wychodzących z danego zwoju nerwowego. To dlatego "pół-pasiec" - najczęściej wysypuje się wzdłuż nerwu międzyżebrowego - od kręgosłupa, wzdłuż żeber, po jednej stronie. Ale może też być na twarzy, na nodze - wszędzie.

Wniosek - raczej nie ma możliwości zarażenia się półpaścem, jeśli narażony na zarażenie przechorował ospę wietrzną. Jeśli nie chorowałaś wcześniej na ospę - na pewno się zarazisz (bardzo łatwe zarażenie - ospa "wietrzna", przenoszona nawet przez wiatr). Wtedy, po kontakcie z półpaścem zachorujesz na ospę właśnie.

Na pewno musisz na mamę uważać i raczej unikać kontaktu póki dzieci nie przestaną zarażać bo mama ma obniżoną odporność i może złapać półpasiec.

pozdrawiam
 
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #12  Wysłany: 2017-04-06, 21:10  


Oba wymiary guza, sprzed 3 tygodni 7 cm, i teraźniejsze 10cm to właśnie wymiary ze zdjęć RTG a nie porównanie rtg i tk, widać że guz bardzo szybko rośnie, chyba że różnica wynika z różnicy w jakości sprzętu na którym robiono zdjęcie?

I z tą naszą nieszczęsną ospą to rozumiem że wirus ospy nie może spowodować zachorowania na półpaśca, tak? Półpasiec po prostu uatywnia się sam w wyniku obniżonej odporności niezależnie od tego czy człowiek styka się z wirusem ospy, tak?

A czy ja mogę przenieść na sobie jakoś tego wirusa ospy jeśli chorowałam jako dziecko a teraz opiekuje się chorymi maluchami? Bo zastanawiam się czy chociaż ja mogę mieć kontakt z mamą? Gubie się :(
_________________
Kinga
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2553
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 267 razy

 #13  Wysłany: 2017-04-06, 21:43  


Kingus jeżeli mama jako dziecko przeszła ospę wietrzną to już się ponownie tym wirusem nie zarazi jak napisała cytowana Madzia70. Jeżeli chodzi o ciebie to wirus ospy wietrznej jest bardzo wrażliwy na czynniki środowiska i krótko przeżywa na powierzchni odzieży oraz przedmiotów więc przy zachowaniu odpowiedniej higieny nie ma obaw że przyniesiesz wirusa że swojego domu do mamy.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #14  Wysłany: 2017-04-07, 10:35  


Kingus,

Jeżeli mama ma obniżoną odporność a taką niestety ma poprzez chorobę nowotworową to przy kontakcie z osobą chorą na ospę czy inne choroby, które mogą zarażać jest bardziej podatna, że może to złapać. Myślę, że trzeba zachować ostrożność. Ty mamy nie zarazisz jak zachowasz odpowiednią ochronę ale dzieci, które w tej chwili przechodzą ospę mogą stanowić zagrożenie.

Podałaś w pierwszym poście wymiar guza z TK
Kingus napisał/a:
badanie tk klatki ustaliło że o wymiarach 73/61mm.

następnie
Kingus napisał/a:
Ze zdjęć rtg które ostatnio robiła wynika że miesiąc temu guz miał rozmiar w granicy 7 cm, teraz ma 10cm

Samo się więc nasunęło podejrzenie, że porównujesz RTG z TK, jeśli tak nie jest to może być błąd pomiaru, inny sprzęt, inna osoba opisująca bo przez miesiąc to trochę szybko by ten guz rósł, chyba, że jakiś wyjątkowo agresywny.

pozdrawiam
 
Kingus 


Dołączyła: 31 Mar 2017
Posty: 25

 #15  Wysłany: 2017-04-13, 18:00  


Witajcie!
Moja mama chwilowo na przepustce (święta), niestety mimo drugiej bronchoskopii nie udało się ustalić jaki to nowotwór, lekarze zastanawiają się nad badaniem ebus...
Jak wygląda to badanie, czy niesie ze sobą jakieś ryzyko??? Czy jest bolesne??? Czy lepiej znów próbować pobrać próbkę robiąc bronchoskopię? A może jest jeszcze jakieś inne badanie które można zrobić by oznaczyć rodzaj nowotworu???
Ta diagnostyka już trwa za długo... najpierw w pierwszym szpitalu 3 tygodnie, teraz tydzień tu we Wrocławiu.... a my dalej nie wiemy z czym walczymy :(.
Mamie trochę pogarsza się morfologia, czy możemy jej coś podawać żeby zatrzymać ten spadek??? Jakaś dieta??? Koktajle z buraków, pokrzywy itp. Boimy się że czas gra na naszą niekorzyść :( że czekamy i czekamy a mama słabnie, wyniki spadają.... jak dłużej będzie czekać na ustalenie rodzaju nowotworu to w końcu okaże się że wyniki ma zbyt mizerne żeby wdrożyć jakiekolwiek leczenie.... :( Mamie dalej nie zrobiono usg brzucha :(, nie wiemy czy ma przerzuty odległe... Czy takie badanie robi się standardowo przy nowotworze płuc, czy w przypadku zaawansowania choroby już nie???
Mama miała robione ekg, tomograf, podstawowe badania krwi i 2x bronchoskopię i 3 x rtg... Czy powinniśmy upomnieć się jeszcze o jakieś inne badania.... Bo już sama nie wiem.... może już nie ma po co :(.....

[ Dodano: 2017-04-13, 19:04 ]
może lekarze są już pewni że niewiele zdziałają a dodatkowe badania niczego nie wniosą :(
_________________
Kinga
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group