DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wznowa - II ścieżka chemoterapii
Autor Wiadomość
kruszynka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Sty 2010
Posty: 254
Pomogła: 41 razy

 #31  Wysłany: 2009-07-23, 18:37  


Bardzo ważne jest nastawienie. Nie umiem Ci nic doradzić . ALE TRZYMAM KCIUKI za TWOJE ZDROWIE . Mam nadzieję , że się nie poddasz i będziesz walczyć z tym wrednym choróbskiem. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie .
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #32  Wysłany: 2009-07-23, 19:49  


cleo33 - dla mnie to bardzo ważna informacja. Bo gdy czytam, że moje szanse na przeżycie trzech lat od czasu diagnozy równają się 5% (tzn. jeszcze 1,5 r. ) - jakoś robi mi się nieswojo. Jednak, gdy wezmę pod uwagę przy obliczeniach to, że nie mam katechsji (podobnie jak ok. 10 % chorych na raka płuca), to wyraźnie moje szanse rosną. Inaczej - ten artykuł to dla mnie nadzieja. :lol:

kruszyno - dziękuję za kciuki, naprawdę wzruszają mnie takie gesty. :lol:

Ale chciałam napisać dziś coś dziwnego. Bo rozmawiam często z pacjentami "płucnymi" i większość często mówi, że mają napady "zachciewajek" jedzeniowych jak kobiety w ciąży. Faceci też.

Ja żywię się od początku choroby według takich napadów apetytu. I nie miałam ani razu problemów z krwią. Przechodziłam różne etapy, od dwóch tygodni jestem na fasolce, porzeczkach i wiśniach. Szczególnie na myśl o kwasie czuję, że dostaję ślinotoku (nie przesadzam, serio). Pożeram łubiankę dziennie, tj. 3 kg, praktycznie poza tym na nic innego miejsca nie mam.

Pamiętam, że na samych początku, przy pierwszej chemii, kazali mi bardzo dużo pić. Zwykłej wody mineralnej. Piłam, sikałam, piłam, sikałam - aż zaczęłam mdleć. Poczułam, że muszę rosołek knorra. Jak najbardziej zagęszczony. Po drugim kubku doszłam własnym rozumem, ze po prostu wypłukałam sobie sól z organizmu - i właśnie uzupełniam.

Przy radioterapii przeszłam na kisielki i budynie słodka chwila. Co gorzej, te budynie "wzmacniałam" jeszcze mlekiem skondensowanym. Nawet niespecjalnie zauważyłam problemy z przełykiem, za to, niestety, utyłam.

Przy drugiej chemii weszłam w okres kapusty pekińskiej. Źle się czułam, więc leżałam, gapiłam się w telewizor albo czytałam książkę i obierałam z liści kolejną główkę. Jak chipsy. Poza tym ewidentnie uzależniłam się wtedy od tartej marchwi z jabłkami i żółtego sera.

Zawsze zaczynałam dzień od dwóch kaw. Taka norma. Przyzwyczajenie i uzależnienie na raz. Od roku kawy nie piję. Nie, bo nie. Bo niedobra.

Podobnie z mięsem. Czasem, wyjątkowo. Choć chodzi za mną prawdziwa szynka. Co jakiś czas więc mąż kupuje jakiś produkt szynkopodobny - ale nie. Zdaje się, odrzuca mnie chemia.

Serdecznie pozdrawiam
 
kruszynka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Sty 2010
Posty: 254
Pomogła: 41 razy

 #33  Wysłany: 2009-07-23, 20:36  


Musze powiedzieć, że się wspaniale czyta Twoje posty. Tym bardziej wierzę w Twoją wygraną z tym wrogiem : wstrętnym raczyskiem .
 
jogi45 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 618
Skąd: Szczecin
Pomogła: 110 razy

 #34  Wysłany: 2009-07-23, 23:57  


To cudownie mieć apetyt mimo choroby. Ja mam raczka w innym miejscu i jeszcze nie miałam radio ani chemii ale już przechodziłam okresy gdzie wielu nabyłoby niechęci do jedzenia. A ja Nie!! Zawsze kochałam jeśc więc i teraz pół godziny przed śniadaniem tabletka przeciwbólowa, posiłek ze wszystkiego poza cukrem (wczoraj zjadłam słoik drzemu na kolację, bez chlebka). Potem szklanka czystej wody i już. Teraz wiem na co mi ten nadmierny apetyt się przydał. Każdemu życzę by pokochał jedzenie w czsie choroby. A zachcianki wiadomo nie są bez przyczyny. Smacznego JaInko i wszystkim.
_________________
Antoine de Saint-Exupéry
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #35  Wysłany: 2009-07-24, 18:52  


jogi45 napisał/a:
wczoraj zjadłam słoik drzemu na kolację, bez chlebka


Wyobraziłam sobie ten słoik dżemu :mrgreen:

A tak serio: jedzenie jest jedną z przyjemności życiowych, z których mogę korzystać - i korzystam. :lol: Jak skończą się wiśnie, to będą śliwki węgierki. Potem gruszki klapsy. I jabłka: mcintoshe, malinówki, antonówki, koksy (ukochane), renety +mnóstwo nowych pysznych odmian. Winogrona. Mandarynki. Znowu jabłka - aż do "przednówka" i bajońsko drogich truskawek importowanych....

Sami widzicie, że nie mam czasu umierać.
 
agni5 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 21 Kwi 2009
Posty: 784
Skąd: Szczecin
Pomogła: 146 razy

 #36  Wysłany: 2009-07-24, 19:12  


Podziwiam Cię za Twą wolę walki i pogodę ducha mimo tak ciężkiej choroby!!!! Byle tak dalej!!!!Pozdrawiam serdecznie i życzę duuuuuuuuuuuużo zdrówka. :-D
_________________
agni5
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #37  Wysłany: 2009-08-07, 22:04  


He, hej.

Od miesiąca boli mnie noga. najpierw w nocy, potem już wieczorem, w południe, ostatnio od rana...

Ból puszcza po 2 ibuprofenach, a wiec nie jest to jakaś poważna sprawa.


Ale boli coraz bardziej...

Poczytałam sobie o objawach okołoonkologicznych: http://pl.wikipedia.org/w...raneoplastyczny może komu się przyda.

We wtorek mam wizytę w CO. nie wiem, czy mówić onkologowi, czy jest to sprawa do lekarza pierwszego kontaktu. Jak to zwykle neurotyk - nie chce zawracać głowy specjaliście.

Ale życie i tak jest cudowne!!!!
 
awilem 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 23 Cze 2009
Posty: 1503
Skąd: Toruń
Pomógł: 371 razy

 #38  Wysłany: 2009-08-07, 22:31  


Witaj JaInka

Nie będę się zbędnie rozpisywał powiem tylko, że należy Ci się nobel, za optymizm, za chęć do życia, za widzenie świata w różowych okularach, których wielu brakuje ( niestety mi też )
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci wszystkiego najlepszego

p.s.

Żeby moja mama miała choć promil towjego optymizmu był bym baaardzo szczęśliwy.
_________________
Andrzej W.
 
Mrakad 



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 322
Skąd: Warszawa
Pomógł: 28 razy

 #39  Wysłany: 2009-08-08, 09:18  


JaInka napisał/a:
We wtorek mam wizytę w CO. nie wiem, czy mówić onkologowi, czy jest to sprawa do lekarza pierwszego kontaktu. Jak to zwykle neurotyk - nie chce zawracać głowy specjaliście.
Ale życie i tak jest cudowne!!!!

Onkologowi masz mówić wszystko, nawet jak Ci wyskoczy pryszcz na pośladku! Tylko on jest na tyle kompetentny by ocenić czy ma to związak z podstawową chorobą. Do lekarza pierwszego kontaktu pójdziesz jak Cie onkolog skieruje. No chyba, że towarzysko :lol:
_________________
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
Albert Einstein
 
billyb 
MODERATOR



Dołączył: 02 Mar 2009
Posty: 532
Skąd: z Europy ;-)
Pomógł: 275 razy


 #40  Wysłany: 2009-08-08, 13:37  


@JaInka

domagaj sie scyntygrafii

Pozdrawiam
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #41  Wysłany: 2009-08-08, 15:05  


Dzięki wam wszystkim.

Powiem o nodze i poproszę o scyntygrafię. We wtorek się zamelduję na forum. Jakoś mi łatwiej, gdy czuję za plecami "zaplecze" w postaci Was. :lol:
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7457
Pomogła: 3498 razy


 #42  Wysłany: 2009-08-14, 23:49  


JaInka, scyntygrafia to właściwy kierunek działań.
Można zacząć od RTG, jednak i tak kolejnym krokiem powinna być scyntygrafia (nawet w ramach kontroli, biorąc pod uwagę chorobę podstawową).
Coś udało się już załatwić / ustalić?
pozdrawiam cieplutko.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #43  Wysłany: 2009-08-16, 11:34  


W C.O. praktycznie cały dzień koczowania na korytarzu przed gabinetem lekarza. Bo zgubili kartę i trzeba było czekać. W sumie 7 godzin.

Wszyscy nagle zachorowali na raka. Tłumy niemożliwe, lekarze przemęczeni, pracownicy ledwie żyją. Tak naprawdę, to zamykają oddziały i całe szpitale onkologiczne w Polsce, bo za drogo - i ludzie przyjeżdżają do Warszawy. C.O. jest przystosowane do 1/4 liczby pacjentów, jaka jest obecnie.

Mój lekarz w połowie przyjmowania wyszedł - pojechał sobie na urlop, ale została jego asystentka. Zmęczona wyraźnie chciała mnie spławić. Już zaczęła pisać do lekarza pierwszego kontaktu, jakie badania mam zrobić, kiedy ja, techniką "zdartej płyty"zaczęłam powtarzać, że boli, że nie dojdę, że może zakrzepica.

Dała skierowania na badania do C.O., dopytała czy mam przeciwbólowce i kazała przyjść za tydzień. Inaczej wizytę by wyznaczyła dopiero na październik, bo lekarz na długim urlopie, a potem jakimś zjeździe.

Bardzo zmęczona przeleżałam dwa dni - i noga przestała boleć. Więc poczułam się jak hipochondryk, bo już poprzednio robiłam taki alarm z uchem, a okazało się u laryngologa, że nic nie ma - a ból sam przeszedł. Myślałam już, żeby zrezygnować z wizyty. Ale w piątek pojawił się ślad bólu, wczoraj znowu mocniej... Teraz nie przestaje, choć nie tak silnie, jak poprzednio.

Więc we wtorek będę, zrobię badanie krwi i przypomnę o scyntygrafii. 1 września mam też TK - i przez miesiąc niczego się nie dowiem.
 
mral 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 30 Sty 2009
Posty: 466
Pomogła: 75 razy

 #44  Wysłany: 2009-08-16, 11:52  


JaInka napisał/a:
Tak naprawdę, to zamykają oddziały i całe szpitale onkologiczne w Polsce, bo za drogo - i ludzie przyjeżdżają do Warszawy. C.O. jest przystosowane do 1/4 liczby pacjentów, jaka jest obecnie.


Jeśli zamykają te gdzie nie są wstanie zapewnić procedur leczenia onkologicznego to, bardzo dobrze. Mogą zrobić więcej złego niż dobrego.

Osobiście skłaniałabym się jednak do innego rozwiązania, oddania tego typu oddziałów pod nadzór/zarząd Centrum Onkologicznemu w Warszawie.
_________________
Miejsce człowieka jest tam, gdzie jego wolność nabiera pełnego sensu.

Ks. prof. Józef Tischner
 
JaInka 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Lut 2009
Posty: 437
Skąd: Milanówek
Pomogła: 150 razy

 #45  Wysłany: 2009-08-18, 18:42  


I znowu byłam dziś w C.O. Pojawił się mój lekarz i na cito wysłał na rtg kręgosłupa i nogi. Potem jeszcze raz sprawdzał - i oświadczył, że mam przerzut do kości goleni. W poniedziałek pierwsze naświetlanie paliatywne (ma być ich dwa) - potem powie mi, co dalej.

Trochę mnie rozbiło, no ale sobie powtarzam stary kawał , że "rozejdzie się po kościach".
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group