Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
zaawansowany złośliwy nowotwór pęcherzyka żółciowego
Autor Wiadomość
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #1  Wysłany: 2010-11-19, 16:14  zaawansowany złośliwy nowotwór pęcherzyka żółciowego


Witam,
u mojego Dziadziusia (82lata) zdiagnozowano- niestety zbyt późno złośliwy nowotwór pęcherzyka żółciowego z przerzutami do wątroby i płuc. Do tego ostra żółtaczka. Nacieki na wątrobie. Guz jest nieoperacyjny i chemiooporny, umiejscowiony tak uciążliwie, że blokuje ujście żółci, która niestety cały czas się gromadzi. Od pierwszej diagnozy do dnia dzisiejszego minął tydzień. Podczas pierwszej wizyty w szpitalu rozważano drenaż, jednakże przez ten tydzień guz znacznie urósł i nie sposób przebić się przez ścianki, celem umieszczenia drenu.
Pozostało nam czekać. Proponowano Hospicjum.
Dziadziuś dzisiaj poznał całą diagnozę od lekarza prowadzącego i bardzo się załamał.
Zrobił się bardzo słabiutki, potwornie wychudł- choć już wcześniej bardzo dużo stracił na wadze. Co prawda już nie występują wymioty i biegunka, które dokuczały mu i były powodem pierwszej hospitalizacji i może już spać w nocy.
Nadal jednak męczy go uciążliwy świad całego ciała- ponoć charakterystyczny dla tego stadium nowotworu.
We wtorek ma zostać wypisany do domu.

Mam kilka pytań:
1. Czy można określić jaki czas pozostał mu jeszcze?
2. Jak można zapobiec marazmowi i apatii, którj się poddaje?
3. Co będzie dla niego lepsze: hospicjum czy opieka domowa?
(mam doświadczenie w opiece nad osobami starszymi i ukończony roczny kurs opieki paliatywnej organizowany przez hospicjum) ale mam też 2 letniego synka i nie wiem czy podołam...
4. Czy ktoś z Was wie jak mogą wyglądać ostatnie dni chorego? Jakich wydarzeń lub komplikacji mogę się spodziewać?
5. Czy jestem w stanie poradzić sobie z opieką równocześnie nad Synkiem i Dziadziusiem?
(wiem, że w hospicjum miałby fachową opiekę- przez rok miałam z nim czynny kontakt- 2 bliskie osoby tam przebywały i wiem że dokładają wszelkich starań aby te ostatnie chwile przejść z godnością i czułością, jednakże wiem też, że Dziadziuś wolałby być wsród swoich...)

Bardzo proszę o odpowiedź i z góry bardzo za nią dziękuję.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich chorych i ich towarzyszy :)
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
k2196 


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 211
Skąd: Lublin
Pomogła: 22 razy

 #2  Wysłany: 2010-11-19, 18:53  Re: zaawansowany złośliwy nowotwór pęcherzyka żółciowego


Z góry przepraszam, że odpowiem tylko na jedno pytanie, ale sądzę, że dobre i to.
praptak :) napisał/a:
4. Czy ktoś z Was wie jak mogą wyglądać ostatnie dni chorego? Jakich wydarzeń lub komplikacji mogę się spodziewać?

Zobacz tutaj: http://www.forum-onkologi...lisko-vt947.htm

[ Dodano: 2010-11-19, 18:54 ]
Proszę moderatorów o oddzielenie kropki od linka spacją, bo zlało się i nie da się bezpośrednio przejść do strony, do której odsyłam :|
[ Komentarz dodany przez: jusia: 2010-11-19, 20:53 ]
Załatwione.
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #3  Wysłany: 2010-11-19, 19:42  


praptak :) napisał/a:
Jak można zapobiec marazmowi i apatii, którj się poddaje?
Wydaje mi się, że okazywanie mu jak najwięcej miłości i wspierania go w tych trudnych chwilach.
praptak :) napisał/a:
. Co będzie dla niego lepsze: hospicjum czy opieka domowa?
Lepsze, ale pod jakim względem ? Powinnaś spojrzeć na to ze strony dziadka, przecież piszesz, że chce być w domu, napewno dlatego, że wierzy w to, iż zapewnisz mu opieke. Powinnaś spróbować czy dasz sobie rade, bo potem możesz mieć poczucie winy, że nie spróbowałaś tym bardziej, że masz doświadczenie w opiece paliatywnej, a tutaj o taką opiekę chodzi. Wiem, że to bardzo trudna decyzja, ale musisz ją sama podjąć.
Dziadziuś ma 82 lata, to bardzo ładny wiek i powinnaś teraz zrobić wszystko, aby ostatnie chwile swojego życia spędził tak jak chce.
Posłuchaj swojego serduszka, a odpowiedzi na pytania napewno już znasz.
pozdrawiam
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
Lena W. 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 13 Lip 2010
Posty: 423
Skąd: Gdańsk
Pomogła: 51 razy

 #4  Wysłany: 2010-11-19, 19:46  


praptak :) napisał/a:
Czy ktoś z Was wie jak mogą wyglądać ostatnie dni chorego? Jakich wydarzeń lub komplikacji mogę się spodziewać?
http://www.forum-onkologi...cyjna-vt860.htm
praptak :) napisał/a:
Czy jestem w stanie poradzić sobie z opieką równocześnie nad Synkiem i Dziadziusiem?
(wiem, że w hospicjum miałby fachową opiekę- przez rok miałam z nim czynny kontakt- 2 bliskie osoby tam przebywały i wiem że dokładają wszelkich starań aby te ostatnie chwile przejść z godnością i czułością, jednakże wiem też, że Dziadziuś wolałby być wsród swoich...)

ja bym poradziła jednak pomoc osob trzecich,doswiadczylam odejscie męża i wiem że czasami (pomimo że mialam tylko Jego do opieki) jest ciężko,a Ty masz jeszcze synka. No i wsparcie psychiczne będzie dodatkowym "atutem" takiej pomocy. Tym bardziej że dziadek wolalby byc wsrod bliskich-zadbalabym o hospicium domowe. Uszanowalabym jego wole.
Nie pytaj o czas,ile zostalo dziadkowi tyle zostalo,teraz zadbaj o jego spokojne odejscie.
Trzymaj sie!
_________________
Resurgam!
 
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #5  Wysłany: 2010-11-19, 20:14  


Serducho już dawno wiedziało i dawno podjęło decyzję :)
Chciałam poznać Waszą opinię
Troski i opieki mu nie braknie w domu, z zabiegami pielęgnacyjnymi sobie poradzę, boję się jedynie kwestii bólu. Z wiadomych względów nie posiadam możliwości w dysponowaniu leków p/bólowych ani w odpowiedniej ilości, częstotliwości i dawkach (zwłaszcza dorażnie- lekarz ma). Tego boję się najbardziej- pocucia bezsilności, przy jego przejmującym cierpieniu czysto fizycznym.
Chęci z mojej strony są ogromne, uważam że to mój obowiązek.
Dziadziuś zapewnił mi super dzieciństwo, a ja chcę zapewnić Mu godne, ciepłe i pełne miłości warunki, aż do kresu drogi...
O czas pytałam ze względu na Dziadziusia, sama cieszę się każdym dniem, każdą wyrwaną śmierci godziną.

[ Dodano: 2010-11-19, 21:17 ]
Serdecznie dziękuję za podanie linka do stronki o objawach zwiastujących odejście.
Miałam już bezpośrednio do czynienia ze śmiercią. Nie była to jednak śmierć najbliżsej osoby.
Cieszę się, bo utwierdzam się w przekonaniu, że każde odejście jest podobne i mam nadzieje sprostać, towarzysząc Dziadziusiowi w przejściu na drugi brzeg...
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #6  Wysłany: 2010-11-21, 12:59  


Wie ktoś może jak załatwić hospicjum domowe?
Tzn. załatwić opiekę lekarską, gdy chory będzie w domu?
Gdzie należy to zgłośić lub czy potrzebne jest skierowanie? A jeśli tak to czy musi być ono od onkologa czy wystarczy od rodzinnego?
Pozdrawiam

[ Dodano: 2010-11-21, 13:04 ]
A i jeszcze jedno pytanko:
czy jeśli chory jest z Dąbrowy Tarnowskiej, a będzie objęty opieką w Krakowie- to czy wymagane będzie skierowanie najpierw do lekarza specjalisty w Krakowie, czy do załatwienia hospicjum domowego będą honorować dokumenty bądź skierowanie z miejsca zamieszkania?
z góry dziękuję za odpowiedź
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
Mogilanka 


Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 46
Pomogła: 15 razy

 #7  Wysłany: 2010-11-21, 13:44  


Skoro już wiesz jak chcesz postąpić, to działaj jak najszybciej. Jesteś z Krakowa, więc zadzwoń od razu, nie musisz czekać do jutra. Tutaj masz dane http://www.hospicjum.krakow.pl/ Przedstaw swoją sytuację i poproś o wizytę domową. Przy hospicjum działa Poradnia Opieki Paliatywnej to jest właśnie hospicjum domowe. Jego istota polega na tym, że lekarz i pielęgniarka przychodzą do domu i to jest właśnie ten plus, bo nie jesteś sama ze wszystkimi medycznymi problemami. Lekarz zawsze jest pod telefonem i służy pomocą, nawet w dni wolne i nawet wtedy jest źle, a potem bardzo źle. To fantastyczni, ciepli i bardzo cierpliwi ludzie.
Rzeczywiście jest potrzebne skierowanie, zupełnie wystarczy od lekarza rodzinnego, ale możesz je załatwić później i po prostu wysłać pocztą.
Jeśli dziadek jest dla ciebie ważny, to dasz radę, zobaczysz ...
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #8  Wysłany: 2010-11-21, 18:05  


Witaj Mogilanko :)
Serdecznie dzękuję za Twoją pomoc i podesłane informacje.
Z opieką i zabiegami sobie poradzę, jestem pewna.
Cieszę się że w razie większych problemów np. z szybkim opanowaniem bólu będę mogła liczyć na lekarza...
To ogromny komfort psychiczny- taka świadomość, że masz jakieś zabezpieczenie na czas najtrudniejszej próby.

Dziadziusia kocham przepotwornie :) już tylko jeden został śród nas. Obie Babusie również. Cała czwórka to fantastyczni, pełni ciepła i życzliwości ludzie. Mieli znaczący wpływ na rozwój mojej osobowości i cieszę się szczęściem, że tak długo są w moim życiu :)

Pozdrawiam Cię serdecznie i gratuluję postawy
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
Mogilanka 


Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 46
Pomogła: 15 razy

 #9  Wysłany: 2010-11-21, 19:21  


Z własnego doświadczenia mogę jeszcze Ci podpowiedzieć, że dobrym pomysłem jest też zapewnienie sobie wsparcia ze strony kogoś zaprzyjaźnionego. Jak o to trudno, wiem sama doskonale, bo większość choroby Mamy byłam zdana wyłącznie na siebie. Pamiętaj, choroba rozwija się w różnym tempie i może się okazać, że te najtrudniejsze momenty będą olbrzymim obciążeniem psychicznym i fizycznym, więc pomoc kogoś z Twojego otoczenia może okazać się niezbędna. Może to być sąsiadka, koleżanka albo wolontariusz z hospicjum. Jesteś w tej szczęśliwej sytuacji, że mieszkasz w dużym mieście, gdzie dociera hospicjum, więc może ten kierunek będzie właściwy.
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #10  Wysłany: 2010-11-23, 14:32  


Witam,
jak można zmniejszyć obrzęk nóg? Dziadziusiowi puchnęły stopy, teraz powoli idzie w górę- nie jest to opuchlizna błyskawiczna ale postępuje stale i sięga już prawie do kolan.
Ps. Wypis będzie po niedzieli i Dziadziusia będziemy mieć wreszcie u siebie :-D
Ps.2. Ma ogromny apetyt i mówi że mógłby zjeść wszystko, oprócz jeża :mrgreen: Cudak Kochany :)
Pozdrowienia

[ Dodano: 2010-11-23, 14:37 ]
Swoją drogą mam nadzieję, że te uciążliwe przenosiny wreszcie się skończą (tydzień w domu, tydzień w szpitalu, znowu powtórka itd.) :| i nareszcie sobie odpocznie :)
Kurczę, już nie możemy się Go doczekać :-D
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
sylam5 



Dołączyła: 16 Gru 2009
Posty: 133
Skąd: Świecie
Pomogła: 18 razy

 #11  Wysłany: 2010-11-24, 21:29  


Witaj. Tej opuchlizny prawdopodobnie nie da się zatrzymać( też z tym walczyłam) ale można próbować znanych domowych sposobów. Dziadek napewno w szpitalu dostaje zastrzyki na zakrzepice i leki odwadniające.

pozdrawiam.
_________________
Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.

— Halina Poświatowska
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #12  Wysłany: 2010-11-24, 22:45  


Witam,
słuchajcie, wczoraj miał miejsce, nie wiem jak to nazwać- atak? drgawki? Były tak silne, że wydawało się że Dziadziuś spadnie z łóżka. Lekarz natychmiast podał zastrzyk, wkrótce po tym się uspokoiło.
Mam pytanie, czym były spowodowane?
Czy takie epizody będą się powtarzać?
Jak radzić sobie z tego typu napadami w domu?
Miał ktoś z Was podobne epizody?

Ps. Dziadziuś po posiłkach żle się czuje, mówi że czuje gorycz i wraca mu żółć- tak do pół godziny po posiłku (ale nie wymiotuje) zrobił się bardzo senny i znacznie ciszej mówi. Wogóle jest coraz słabszy.
Piątkowy wypis jest pod znakiem zapytania :-(

Staram się nie myśleć o tym co najgorsze, choć przychodzi mi to coraz trudniej :cry:
Pozdrawiam Was cieplutko.

[ Dodano: 2010-11-25, 01:31 ]
Witam,
te drgawki, które dostał były przy zachowaniu pełnej świadomości :-( i Dziadziuś myślał że to już koniec...
Leki p/krzepnięciu faktycznie dostaje- w zastrzykach, jak był w domu sama Mu je podawałam, Dziadziuś też je sobie potrafi aplikować (w brzuch).
Co do innych leków to nie wiem. Wiem tylko, że przeważnie co drugi dzień dostaje kroplówki. Szczegółów dowiadujemy się praktycznie z karty wypisów.
Mamy pecha, bo lekarze nie są "kontaktowi" wręcz niedostępni i traktujący innych z góry, bardzo opornie cedzą informacje :-(
zresztą tam ich sami ludzie tak nauczyli, że kazda informacja powinna mieć swoją cenę :shock: . W dużym mieście jest to nie do pomyślenia, aż mnie złości biorą :|

U Dziadziusia zmienne nastroje... raz ogromna wola walki i chęć ucieczki od nieuniknionego, innym razem poczucie beznadzieji i poddanie się temu co przyniesie los.
Częściej jednak wola życia i nadzieja na cud.
Sama już nie wiem jak On interpretuje swój stan ( lekarze niby powiedzieli Mu jak sprawy się mają, potem jednak jakby złagodzili sądy i lawirują obok rozpoznania).
Nie wiem co jest lepsze... czasem mam wrażenie, że jest okradany z czasu jaki Mu pozostał- z drugiej jednak strony ta nadzieja daje Mu siły po przetrwania kolejnego dnia... Ja nie mówię mu o raku, a o chorobie.
Chyba wzięło mnie na zwierzenia :) ale to dlatego, że nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać- rodzina unika rozmów na ten temat- nie ma rozmowy- nie ma tematu :-( a szkoda. Na wysokości zadania staje mój Wujek- syn Dziadziusia i mój Mąż, ale są to rozmowy przez telefon ( pierwszy 80km stąd, a drugi w trasie 5 dni poza domem).
Wy, to co innego. Macie już niejednokrotnie doświadczenia w tej trudnej materii i możecie służyć radą- za co niezmiernie jestem wdzięczna :-D
Nie będę już Was zanudzać, śpijcie dobrze,
pozdrawiam wszystkich serdecznie
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
jusia 
MODERATOR



Dołączyła: 14 Mar 2009
Posty: 1959
Skąd: Poznań/Luboń
Pomogła: 326 razy


 #13  Wysłany: 2010-11-25, 10:06  


praptak :) , mój Tata miał także napady takich niby drgawek, skurczy. Nie wiem czy podobne do Twojego Dziadka.
Najpierw lekarze zrobili tk głowy, było czysto i stwierdzili, że to na chemię tak organizm zareagował - bo pierwszy raz zdarzyło to się parę dni po podaniu pierwszej chemii (popuścił mimowolnie mocz wtedy).
Następny raz zdarzył się podczas radioterapii (mimowolnie oddany był stolec).
Znowu tk i czysto i stwierdzenie, że gorąco, że upał, że osłabienie i takie tam...
Później, jesienią zaczęły się powtarzać te napady.
Kolejne tk i nic widocznego.
Jednak wtedy lekarze jednak wspominali, że być może w głowie coś jest, tyle tylko, że badanie nie pokazuje.
Mówili też, że być może jakieś skrzepy krążą i na chwilkę odcinają dopływ krwi do mózgu.
W święta zdarzało się, że napady były co parę minut.
Tata wtedy dziwne odgłosy wydawał, miał sztywne ciało i wytrzeszcz oczu.
Trwało to kilka sekund.
Zawsze wtedy byłam przy Tacie.
Masowałam Go i mówiłam do Niego.
Po napadzie Tata zawsze czuł się zmęczony, a my wystraszeni straszliwie.
Napady przestały występować jak Tata zaczął dostawać morfinę.
Wcześniej inne leki przeciwdrgawkowe nie wyeliminowały napadów.
Mam nadzieję, że w Waszym przypadku napady nie będą się powtarzać.

Więcej na ten temat jest napisane w moim temacie.
Tam też są inne podejrzenia co do tych ataków.
_________________
================================
www.fundacja-onkologiczna.pl
 
 
ewik 


Dołączyła: 08 Paź 2010
Posty: 159
Skąd: Warszawa
Pomogła: 20 razy

 #14  Wysłany: 2010-11-25, 10:17  


Drogi Praptaku,
Serce się ściska, kiedy czyta sie Twoje posty... Twoi Dziadkowie mają szczęście, że mają taka wspaniałą wnuczkę, która dba i się przejmuje i kocha.

Nikt (nawet lekarze) nie mogą powiedzieć, ile czasu jeszcze zostało, ale chyba niestety nie będzie to długi czas, objawy które opisujesz są niepokojące. Możesz tylko go kochać, by z nim jak najczęściej i zadbać, by łagodzić uciążliwe objawy choroby.

Co do nastawienia do choroby, to być może lekarze powiedzieli, że rokowania są poważne, ale często chorzy wypierają chorobę, z całego przekazu od lekarza dociera do nich tylko to, co sobie wybiorą i zinterpretują w pozytywny sposób.

Ściskam mocno, życzę dużo siły
_________________
pozdrawiam,
Ewik
 
praptak :) 



Dołączyła: 19 Lis 2010
Posty: 104
Skąd: Kraków
Pomogła: 15 razy

 #15  Wysłany: 2010-11-25, 12:15  


Jusia :)

niestety ale napady powtarzają się :-(
Dzisaj były, nieco lżejsze niż poprzednio- ale za to dłużej trwały.
Dziadziuś dostał leki p/ drgawkowe i jakieś tabletki na to cofanie żółci po posiłku.

Mówi, że czuje się niezbyt dobrze, choć teraz nic Go nie boli.
Mówi coraz ciszej, ciągle jest senny...

Nie mogę pojąć, objąć tego rozumem, że teraz jest obok, a już niedługo nie będzie Go wogóle- nieodwołalnie :cry:
Przecież wiem, że to nie uniknione a mimo to nie potfafię i nie chcę sobie tego uzmysłowić...
Tak kruche i tak krótkie jest nasze życie i zawsze o jeden oddech za mało :|

[ Dodano: 2010-11-25, 12:21 ]
Ewik :)

nie chwal mnie, bo jest mi wstyd i czuje się nieswojo :|

To nie żadna zasługa. Ja poprostu oddaje z całą mocą (aż sił brakuje- bo mam miastenię :) ) to co od Dziadków i Babci dostałam... Miłość, troskę i życzliwość.
ot, co :-D

A że są fantastycznymi ludźmi, to wszystko przychodzi mi z ogromną łatwością- ale to przecież tylko i wyłącznie ich zasługa :-D

Pozdrawiam

[ Dodano: 2010-11-25, 12:29 ]
Kurcze, dobrze że jesteście :-D
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group