Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
guz płuc 8 cm
Autor Wiadomość
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #1  Wysłany: 2016-04-09, 09:57  guz płuc 8 cm


Witam wszystkich,
Zwracam się o pomoc w sprawie mojego taty, gdyż jestem zdruzgotana i nie wiem co robić...

W styczniu tata został wypisany ze szpitala z informacją, że wszystko jest oki. Kaszlał, był słabszy(dodam, że jest wieloletnim palaczem)niecałe dwa tygodnie temu okazało się, że tato ma ogromnego guza. Na początku pobytu w szpitalu chodził, jadł, po tygodniu opadł z sił i teraz ledwo siedzi...jestem załamana.
Został wypisany z lokalnego szpitala, jest w domu i czeka na bronchoskopie w innym szpitalu... Czy to normalne, że w takim stanie został wypisany do domu?Ile mu zostało czasu? tygodnie, dni, jest coraz słabszy?





skan marzec.png
Pobierz Plik ściągnięto 221 raz(y) 732,43 KB

skan 1.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 2855 raz(y) 455,57 KB

skann.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 2981 raz(y) 935,75 KB

 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #2  Wysłany: 2016-04-09, 10:42  


lemon1,

Według epikryzy, stan pacjenta się polepszył, czyli porobione podstawowe badania, unormowali taty stan i to normalne, że wypisują do domu. Dalsza procedura to zrobienie bronchoskopii i tato na to czeka celem ustalenia rodzaju nowotworu. Na pewno w płucach nie jest dobrze, są najprawdopodobniej przerzuty w węzłach chłonnych bo są powiększone.
jest plus, że nie ma przerzutów w głowie. Tata miał robione usg jamy brzusznej?

Na pewno po bronchoskopii będzie wiadomo więcej, będzie wynik z czym macie do czynienia i wtedy onkologia i podjęcie prób leczenia.

Nie można powiedzieć ile to potrwa, trzeba poczekać na wyniki, zależy wszystko od stanu pacjenta, czy będzie się kwalifikował na chemię i jak chemia zadziała jak ją otrzyma, czy będą się tworzyć przerzuty, wiele się na to składa.

U moich bliskich trwało to króciutko a u dziadka, który miał 10 cm. guza na płucach i przerzuty w kręgosłupie idzie to powoli, dziadek jest wciąż z nami i to nawet w dobrej formie.

Trzeba w tej chwili jak najszybciej zrobić bronchoskopię, dopiero można ruszyć dalej.

Pozdrawiam i przykro mi, że musiałaś dołączyć do naszego grona.
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #3  Wysłany: 2016-04-09, 12:42  


Dziękuję Marzena66 za odpowiedź, przejrzałam wypis ze szpitala i nie miał tata robionego usg jamy brzusznej...Mam pewne wątpliwości co do postępowania tego lekarza, gdyż tato leczył się u niego prywatnie, to on mówił w styczniu, że jest wszystko oki, a teraz "odkrył" guza i twierdzi, że w styczniu obraz był zamazany (doktor jest pracownikiem szpitala)...Możliwe, żeby takiego guza nie było widać już wtedy?
Ponadto dawał mojemu tacie na początku pobytu w szpitalu jakąś kwetiapine dawka 25 mg bo stwierdził, że ma depresję, wtedy spadło tacie ciśnienie na 90/60. Przestał wstawać z łóżka. Do szpitala pojechał normalnie, o własnych siłach, a po "leczeniu" musiała odwieźć go karetka. Brak mi słów.
 
Spinqa84 


Dołączyła: 07 Mar 2016
Posty: 79
Skąd: Kraków
Pomogła: 7 razy

 #4  Wysłany: 2016-04-09, 13:59  


lemon1 napisał/a:
teraz "odkrył" guza i twierdzi, że w styczniu obraz był zamazany (doktor jest pracownikiem szpitala)...Możliwe, żeby takiego guza nie było widać już wtedy?

Mój tato miał w śródpiersiu (zaoskrzelowo) guza 7x8cm i dwa guzy w prawym płucu, a w RTG płuc opisali zrosty przeponowo-żebrowe w pierwszej kolejności w wyniku infekcji. Dwa tygodnie później trafił na neurologię z podejrzeniem udaru i wtedy okazało się, że oprócz klatki piersiowej ma mnogie przerzuty w wątrobie i 4-centymetrowy guz na nadnerczu...
Myślę, że czasem nasze niedoskonałe wciąż narzędzia diagnostyczne nie pokazują jednoznacznie, z czym mamy do czynienia. Z tego, co przeczytałam widać, że Twój tato ma niestety bogatą historię choroby i to też mogło zmylić, niektóre objawy mogli zrzucić na karb innych dolegliwości. Niestety, lekarz to też tylko człowiek.
Trzymam kciuki za jak najszybsze i jednoznaczne wyniki bronchoskopii. Powodzenia!
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #5  Wysłany: 2016-04-09, 14:32  


lemon1,

Może lekarz nie potrafił dobrze odczytać zdjęcia a radiolog opisał również mało czytelnie, nie wiem, gdybam bo rzeczywiście trudno nie dostrzec tak wielkiego guza. Zresztą jak obraz jest mało czytelny, niejasny to lekarz powinien dać na bardziej dokładne badanie.
lemon1 napisał/a:
teraz "odkrył" guza i twierdzi, że w styczniu obraz był zamazany


To "zamazaność" to była ze zdjęcia rentgenowskiego czy badania TK?
lemon1 napisał/a:
Ponadto dawał mojemu tacie na początku pobytu w szpitalu jakąś kwetiapine


Może tato był niespokojny, pobudzony i dlatego lekarz wdrożył leki uspokajające?
lemon1 napisał/a:
Do szpitala pojechał normalnie, o własnych siłach, a po "leczeniu" musiała odwieźć go karetka.


Bo choroba najprawdopodobniej jest zaawansowana, tato jest słaby i pewnie dlatego zdecydowano się na karetkę, żeby pacjenta nie męczyć zbytnio.
Pamiętaj, że w tej całej "rakowej" chorobie są takie wzloty i upadki, jednego dnia może być cudownie i już myślimy cud, idzie ku lepszemu a za chwilę następuje silne osłabienie, musisz się liczyć ze wszystkim.

Teraz jest najważniejszy wynik bronchoskopii, załatwiajcie to jak najszybciej.

pozdrawiam
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #6  Wysłany: 2016-04-09, 18:48  


Spinqa84 Echh widzę, że u Twojego taty było podobnie " z zaskoczenia" bardzo Ci współczuję, jakie podjęto leczenie?Generalnie jestem na etapie "co by było gdyby" i nie mogę sobie jakoś tego poukładać... Dziękuję, zobaczymy jak to będzie...

marzena66 Tak zamazane było zdjęcie rentgenowskie,nie wiem jak mógł nie powtórzyć... Jeśli tato nie miał usg jamy brzusznej to może mieć przerzuty tam prawda? Kiedyś, ktoś mi powiedział, że TK głowy pozwala stwierdzić czy są jakieś zmiany w całym organizmie, czy niekoniecznie? W środę mamy termin na bronchoskopie, tato jest w bardzo kiepskim stanie martwię się jak to przetrwa...
Owszem, był niespokojny i zdenerwowany, ale te leki chyba bardzo źle na niego wpłynęły... Nie mogę przetrawić,że po 3 dniach od mojej wizyty, nie mógł sam unieść głowy...
Dziękuję wam, czuję się jakoś spokojniej,chociaż postępowanie lekarza budzi moje wątpliwości.
pozdrawiam ciepło
 
cleo33 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 2484
Skąd: Śląskie
Pomogła: 379 razy

 #7  Wysłany: 2016-04-14, 20:41  


lemon1 napisał/a:
Kiedyś, ktoś mi powiedział, że TK głowy pozwala stwierdzić czy są jakieś zmiany w całym organizmie, czy niekoniecznie?


To jakieś nieporozumienie. TK głowy ukazuje guzy mózgu lub ew przerzuty do mózgowia.
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #8  Wysłany: 2016-04-14, 23:11  


Tak, dziękuję, wszystko już wiem.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 626
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 90 razy

 #9  Wysłany: 2016-04-15, 09:53  


Niestety tak to juz jest z tym rakiem, atakuje z zaskoczenia.

Oslabienie najprawdopodobniej jest powodem postepu i zaawansowania choroby.

Ile to potrwa, najprawdopodobniej niedlugo, co do okreslenia to nam lekarze powiedzieli kilka miesiecy, i tak rzeczywiscie bylo, jedni pokusili sie o stwierdzic ze do pol roku, w naszym przypadku mieli racje, Tesc zyl 4 miesiace.

Co do postepu choroby, przebiegu i jej podstepnosci mozesz przeczytac w mojim watku, generalnie spodziewac sie nalezy wszystkiego, czasami sytuacja zmienia sie z dnia na dzien a czasami z godziny na godzine, dlatego waznym jest zabezpieczenie p. bolowe, bo bol tez nestety przychodzi nagle.

Po ustaleniu formy leczenia, a podejrzewam ze jezeli bedzie, to bedzie paliatywne, nalezy postarac sie o opieke HD, oni maja duzo szersza game silnych lekow p. bolowych wzgledem lekarza rodzinnego, ktore moga wam byc potrzebne.

Pozdrawiam i zycze duzo sily wam wszystkim.
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #10  Wysłany: 2016-04-15, 22:28  


4 miesiące? współczuję, ale chyba to i tak sporo...Od kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie zupełnie inaczej postrzegam upływający czas, każdy dzień mija jak miesiąc, mam wrażenie, że upłynęło 100 lat, od kiedy mój tato był zdrów...Masz rację, codziennie jest inaczej...Od wczoraj stan taty się polepszył, boję się cieszyć, ciągle zastanawiam się czy zaraz nie nastąpi "koniec"... Lekarze ustalili leczenie paliatywne, guz jest duży, nieoperacyjny a organizm za slaby na cokolwiek... Dziękuję,Trzymaj się ciepło.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 626
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 90 razy

 #11  Wysłany: 2016-04-18, 10:06  


Niestety ale nasze 4 miesiace to byly tylko 4 miesiace, osoba majaca 58 lat, nigdy nie chorujaca, odeszla w cztery miesiace...

Pielegnuj czas spedzony z Tata, spelniaj jego zachcianki, ja tak robilem, w grudniu jadl grila bo mial ochote na karkowke, piwko male strzelil (oczywiscie w konsultacji z onkologiem), dymka sobie puscil.... ogolnie nic nam nie kazano bronic, jak to lekarz z HD powiedziela, nic juz nie zaszkodzi.... dajcie Tacie co chce.

Czas ktory zostaje po diagnozie raka pluc ucieka niemilosiernie, u nas akurat lecial za szybko, dzien po dniu, z przerwami na pobyt w szpitalu.

Dbaj o Tate i spedzaj z nim jak najwiecej czasu.
_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #12  Wysłany: 2016-04-18, 20:47  


Mam poczucie, ze to co dobre, było bardzo dawno... 3 tygodnie temu wszystko było inaczej...a dziś już ratunku nie ma... Przykro mi, Twój teść odszedł o wiele za wcześnie. Będę się starać zachować jak najwięcej, jak najlepszych wspomnień, pozdrawiam.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 626
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 90 razy

 #13  Wysłany: 2016-04-19, 09:18  


Przeczytaj sobie moj watek, tam znajdziesz kilka informacji odnosnie walki nie tylko z ta paskudna choroba, ale takze z kulejaca u nas sluzba zdrowia, jak to kiedys uslyszalem na SOR "aby chorowac w tym kraju potrzebne jest duzo sily"

http://www.forum-onkologi...ami-vt12658.htm

Tak jak pisali poprzednicy, potrzeba jest ustalic z jaka odmiana raka macie do czynienia, dopieropozniej bedzie mozna wdrozyc leczenie, potrzebne jest badanie brochanoskopi.

Niezaleznie od tego czy podejma leczenie czy tez Tata jest zbyt slaby na to, zorietuj sie jaki jest czas oczekiwania do Hospicium Domowego, wiesz w tej chorobie wszystko moze przyjsc nagle, bol rowniez przychodzi nagle, a HD jest w stanie taki bol opanowac.

Najwazniejsze dla mnie bylo to aby Tesc odchodzil z godnoscia, bez meczarni w bolu i cierpieniu, mam wrazenie ze dokonca nie mial swiadomosci ze umiera, do konca myslal ze wygra.

Przemysl sprawe HD, nam skierowanie wypisal lekarz rodzinny bez wiekszego problemu, nie widzac nawet pacjeta, na podstawie dokumentacji jaka dostarczylismy.
_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
lemon1 


Dołączyła: 09 Kwi 2016
Posty: 11

 #14  Wysłany: 2016-04-26, 21:53  


Marcin J dziękuję, podziwiam za siłę i determinację z jaką walczyłeś o teścia.

Przez kilka dni tata czuł się sporo lepiej jadł, wstawał, ale od niedzieli zaczął mieć gorączkę i spuchły mu stopy. Lekarz kazał brać:
rano pabi-dexametason
spironol
furosemid i dołozył augmentin.

Czy ktoś jest w stanie podpowiedzieć, czy te leki mozna razem stosować? To był lekarz ogólny, powiedział, ze narazie nie trzeba wieźć taty do szpitala, że może trwać to 3 dni. Kazał podawać na zmianę pyralginę i paracetamol, temperatura wzrasta co 5-6 h... Nie mam zielonego pojęcia co się dzieję, ale boję się, że zbliża się najgorsze, a lekarz zbagatelizował sprawę...proszę o radę.
 
Marcin J 


Dołączył: 01 Gru 2015
Posty: 626
Skąd: Trojmiasto
Pomógł: 90 razy

 #15  Wysłany: 2016-04-27, 09:55  


pabi-dexamethason to lek na bazie sterydu pomagajacy w obrzekach, najprawdopodobniej ma zlikwidowac obrzek nog, jakie dawki zalecil?

spironol lek moczopedny, rowniez pomagajacy w walce z obrzekiem
furosemid kolejny lek moczopedny pomagajacy w walce z obrzekiem

augmentin antybiotyk, najprawdopodobniej podejrzewa, lub stwierdzil infekcje drog oddechowych - stad goraczka ktora moze tez byc spowodowana wirusem na ktorego antybiotyk nie zadziala a z ktorym organizm poradzi sobie wlasnie w te trzy dni.

Czy stosowac razem, nie mam pojecia, wydaje sie dziwne przypisanie lekow moczopednych wraz z wysoka goraczka ktora sprzyja odwodnieniu... ale to tylko moje spostrzezenie, lajika ktory stara sie Tobie pomoc :) i w zadnym wypadku nie zaprzestawaj ich podawac.

Proponuje dolozyc do tego oslone zoladka 1xdziennie.

Wyczowam w Twojim poscie totalny brak zaufania do tego lekarza, proponuje konsultacje z innym, byc moze prywatna domowa wizyte innego lekarza, jezeli natomiast masz obawy to dzwon po pogotowie.

Ewentualnie mozesz poczekac az Madzia sie wypowie, jest lekarzem Hospicyjnym, moze sproboj na prv.

Dlatego tez wlasnie wspomnialem o opiece HD, w tym przypadku przyszli by z pomoca, a maja ogromne doswiadczenie i duzo wiecej widzieli niz niejeden lekarz rodzinny.
_________________
NDRP, Tesc walczyl 4 miesiace i 1 dzien. Na zawsze w naszych sercach.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group