DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak przełyku
Autor Wiadomość
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #16  Wysłany: 2011-01-15, 11:11  


Witam serdecznie
Przepraszam, że tak późno piszę, co z Tatkiem, ale co naturalne- wszyscy się bardzo denerwujemy. Pojechałam z Tatą do WIMu w środę i spotkałam się z małym rozczarowaniem- lekarz stwierdził, że bez TK całego przełyku nie jest w stanie nic powiedzieć ;/ W sumie ma racje, więc pretensje mogę rościć jedynie do prowadzącego gastrologa z Płocka. Ale to nic. Przyjął nas tam dr Paśnik (specjalista, ale strasznie niemiły :() i powiedział, że położą Tatkę do szpitala, aby zrobić badanie TK i zdecydować, czy będzie operacja, czy może najpierw radioterapia. Chcieliśmy jeszcze chwilę się zastanowić (bo w poniedziałek byliśmy umówieni z dr Piotrowskim w Grodzisku Maz., a w środę u dr Lampe w Katowicach), ale ostatecznie zdecydowaliśmy, że Tata się położy. Do szpitala pojechał już dziś. Niestety nie mogłam z nim pojechać, z czego jest mi bardzo, bardzo przykro :uuu: :uuu: :uuu: Być może już dziś zrobią mu TK i jak mówił opiekun Taty, dr. A. Kwiatkowski (swoją drogą, to podobno asystent, więc raczej nie on będzie ewentualnie operował Tatkę), na wtorek jest zarezerwowana dla Tatusia sala operacyjna. Mimo wszystko nastawiamy się na operację i mam cichą nadzieję, bardzo modlę się o to, aby się w zupełności udała, a Tatuś cierpiał jak najmniej. Mamcia ma imieniny 18, czyli we wtorek, a Tatuś kończy 55 lat dokładnie w środę, 19 stycznia :uuu: Mam nadzieję, że ta operacja będzie dla niego najlepszym prezentem i się uda!
Dr Paśnik poinformował nas, że operacja jest 3 jamowa (czyli będą otwierać brzuch, klatkę piersiową i... szyję? żeby zrobić i zespolić nowy przełyk?) i dosyć ciężka, jednak nie zagraża bezpośrednio życiu pacjenta (Tata świetnie się czuje, w zasadzie nie schudł nic- dbaliśmy, żeby mimo niedobrych informacji jadł, ma zdrowe serducho, dobrą morfologię, w miarę dobre ciśnienie- bez nadciśnienia itp.). Czytałam wiele o przebiegu samej operacji, jednak nie mogę znaleźć informacji o tym, ile Tatko będzie dochodził do siebie, w sensie takim, ile będzie leżał pod całą aparaturą. Ech, martwi mnie to bardzo- nie mogę jechać z Mamcią do szpitala, bo mam klasę maturalną i martwię się, że będą w szkole kolejne problemy ;/ . Wiem, że będzie się denerwowała.
Dodam tylko, że pewien lekarz nagadał Mamie, gdy ta opowiedziała jemu o operacji Tatki- "lepsze jedzenie przez rurkę i strzykawkę, niż miałby umrzeć głodowo"- miałam już mu cholernie podziękować, chyba dr zapomniał, że nerwica w naszej rodzinie to chleb codzienny.
Dobrze, to na tyle. Odezwę się, jak znajdę chwilę czasu. Znalazłam sobie sposób, jak nie myśleć o chorobie Tatki. Planuję, co będziemy robić, jak ja zdam maturę, a Tatuś z Mamcią będą odpoczywać- czyli całe tygodnie. Szukam wycieczek krajowych, planuję wyjazd rodziców do Rzymu (dokładnie 7 listopada będą mieć 25 rocznicę ślubu!) i w ogóle. Bardzo mnie to pociesza!
Pozdrawiam i ściskam wszystkich chorych serdecznie!
 
k2196 


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 211
Skąd: Lublin
Pomogła: 22 razy

 #17  Wysłany: 2011-01-15, 11:27  


Podziwiam Twoją trzeźwość umysłu i zorganizowanie. Obyś zawsze miała tyle samozaparcia i siły! :)
 
Peti 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 762
Skąd: Szczecin
Pomogła: 175 razy

 #18  Wysłany: 2011-01-17, 12:13  


Asiu

ja też jestem pod wielkim wrażeniem, napewno jesteś wielkim wsparciem dla rodziców .

To jak długo tatuś będzie wszpitalu napewno zależy od tego jak szybko będzie dochodził do siebie, ale myślę, że na okres 10 dniowy musicie się przygotować. Nie wiem jak to wygląda po operacji resekcji przełyku, ale po resekcji żołądka na sali poooperacyjnej mój znajomy leżał 2 dni - a potem na salę ogólną.

Trzymam kciuki i dużo siły jutro!
_________________
Gosia
nie oddam Cię kochany...będę walczyć z tą chorobą!
 
 
gz 


Dołączyła: 18 Lip 2010
Posty: 27
Pomogła: 1 raz

 #19  Wysłany: 2011-01-19, 19:34  


Asiu czekam na dobre wieści.....
 
kama 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 14 Gru 2010
Posty: 537
Skąd: Poznań
Pomogła: 87 razy

 #20  Wysłany: 2011-01-19, 19:35  


asia
co u was?jak tatuś?
dziś są jego urodzinki, więc najlepsze życzenia dla niego
:flower: :flower: :flower:
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #21  Wysłany: 2011-01-25, 20:25  


Dziękuję wszystkim za miłe, serdeczne słowa, to wszystko dla mnie wiele znaczy, że nie jestem tylko X czy Y, tylko że ktoś naprawdę interesuje się przypadkiem mojego Tatki.

Najważniejsza informacja: operacja nie została wykonana

Niestety okazało się, że guz nacieka na aortę zstępującą na długości ok 15 mm... Nie będę przepisywała wyników, bo totalnie nie mam dziś siły.
Mieliśmy konsultację w CO Ursynów (skierowanie z WIMu na radioterapię). Przyjęła nas "dziwna" Pani, pytała nas o deklarację, czy decydujemy się na operację czy nie... Sama już nie wiem, czy operacja będzie teraz (na Ursynowie powiedziano nam, że operacja jest możliwa; dr Paśnik na tym etapie zdyskwalifikował Tatkę z operacji) czy po radioterapii czy... ech, wolę tak nie myśleć.

Poszukuję informacji na temat chirurgów przewodu pokarmowego, konkretnie chodzi o ten przełyk nieszczęsny :cry: Jeśli Wasi bliscy byli konsultowani poza CO Ursynów, CO Bydgoszcz, dr Lampe Katowice, WIM i możecie polecić jakiegokolwiek chirurga, bardzo proszę o jakiekolwiek nazwisko, numer telefonu, adres. Będę bardzo wdzięczna.

Odezwę się niedługo, ciągle tu zaglądam, ale nie mam siły odpisywać.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę duuużo zdrowia!
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #22  Wysłany: 2011-01-27, 15:49  


Witam Was serdecznie
Jutro Tato jedzie na bronchoskopię w celu dokładnego sprawdzenia, czy płuca/oskrzela są "czyste", mimo że TK klatki piersiowej nie wskazała na żadne zmiany w obrębie tych narządów. Napiszcie mi proszę, czy wynik bronchoskopii może się różnić od TK (np. wykazać jakieś zmiany), czy chodzi po prostu o absolutną pewność?
Jesteśmy w kropce, w czarnej dużej kropce. Zastanawiam się, co mogę zrobić. Tata chyba jest zdecydowany na podjęcie leczenia w CO Ursynów, ale ten szpital nie kojarzy mi się zbyt dobrze: taki "moloch", boję się, że lekarze mogą czegoś nie dopatrzyć.
Czytałam trochę w internecie na temat dr Popiela i dr Krzysztofa Kosowskiego (tego chwaliła pacjentka w innym wątku tego forum), ale jeszcze nie odpisała mi, jak do niego dotrzeć. Zaraz poszukam nr do gabinetu prywatnego, zapisać i pojechać przecież nie zaszkodzi.
Dzięki kochanej gz mamy umówioną wizytę u dr Chmielowskiej w Łodzi. Jestem do tej lekarki sceptycznie nastawiona, bo trochę poczytałam w internecie, że nie zajmuje się pacjentem, poza gabinetem prywatnym (czyli jakby leżał Tatko w CO Bydgoszcz, mogłaby nawet nie pamiętać, że go tam skierowała ;/ ). Konsultacja jednak nikomu nie zaszkodzi, będziemy mieli inną opinię do rozważenia.
Dziś dzwoniłam z Mamą do naszej cioci z Inowrocławia, która ma znajomą ok 50 letnią, pracującą w Bydgoszczy. Mam nadzieję, że podsunie jakiegoś lekarza, zarekomenduje. Po prostu chwytamy się wszystkiego, nie wybaczyłabym sobie, gdybym kiedykolwiek dopatrzyła się jakiegoś zaniedbania.
Napiszcie mi, proszę, jak stoi zagraniczna medycyna w tematyce nowotworów przełyku? Będę wdzięczna za wszystkie artykuły w j. angielskim i j. niemieckim. Mam bliską rodzinę w Niemczech i Kanadzie...
Napiszcie, że jestem zdesperowana- ale tak, desperacko chcę ratować Tatę...
Jakby tego wszystkiego było mało, Mama miała dzisiaj biopsję prawej piersi. Ma w niej zmianę, zaliczoną do skali Birads 4... Węzły niepowiększone. O Mamcię martwię się mniej, mam nadzieję, że wynik wyjdzie dobrze. Miała robioną mammografię w sierpniu i wynik był b. dobry, nie wykazał zmian. Mam nadzieję że wynik będzie podobny... Rok temu miała zmianę w lewej piersi i biopsję. Okazało się, że to torbiel. Martwi mnie tylko to zaliczenie do skali Birads 4, ale mam nadzieję, że Mama będzie zdrowa.
Może zakończę trochę o sobie, ale tak mi przykro :-( Jak każde dziecko kocham swoich rodziców, ale po prostu to wszystko mnie przerasta. Nadchodzi taki moment, kiedy dzieci muszą zacząć się opiekować swoimi rodzicami i dla mnie chyba właśnie taki nadszedł. Muszę się trzymać i pomóc moim rodzicom. Na szczęście nie jestem sama, mam 2 rodzeństwa, 2 i 3 lata starsi.
Od razu na sercu lżej. Pozdrawiam
 
absenteeism 
Administrator



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 13332
Skąd: Łódź
Pomogła: 9431 razy


 #23  Wysłany: 2011-01-27, 20:38  


asia19 napisał/a:
czy wynik bronchoskopii może się różnić od TK (np. wykazać jakieś zmiany), czy chodzi po prostu o absolutną pewność?

Czasem bywa tak, że guzy w oskrzelach rosną wzdłuż ich ścian, przez co TK nie jest w stanie ich wykryć. A więc tak, wynik bronchoskopii może się różnić od wyniku TK.
_________________
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #24  Wysłany: 2011-01-27, 22:56  


asia19 napisał/a:
Martwi mnie tylko to zaliczenie do skali Birads 4

Witaj na Forum.
Jeżeli mama miała biopisje to dobrze, Bi-Rads4 oznacza zmianę, która właśnie powinna być zweryfikowana w biopsji. Niekoniecznie musi to być nowotwór, ale takie prawdopodobieństwo złosliwości zmiany istnieje.
pozdrawiam
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #25  Wysłany: 2011-01-29, 11:55  


Witam serdecznie...
Bronchoskopia nie wykazała żadnych zmian w obrębie płuc i oskrzeli... W środę będzie wykonany PET... Na wyniki trzeba czekać. Napiszcie mi, proszę, gdzie rak przełyku może dawać przerzuty (może jakiś artykuł, ciężko mi idzie wyszukanie czegokolwiek, może być w j. angielskim bądź niemieckim...)?? W najbliższy piątek jadę do Krakowa na konsultację... Tatki nie biorę. Zobaczę, co powie, mając te wyniki.

I napiszę nieco o sobie, bo z tego wszystkiego zaczynam już wariować... W okolicy września u. r. przydarzył mi się "incydent" z gniotącym bólem na wysokości mostka, może trochę niżej. Byłam na pogotowiu, bo cała sytuacja trwała ze 2-3 godziny, bałam się że to zawał. Oczywiście zanim dojechało pogotowie, rodzice zdołali mnie już zawieźć. Pamiętam, że ból był straszny, a boleć przestało w jednym momencie, jak ręką odjął. Na miejscu zrobili morfologię (wyniki w normie), EKG (serducho w normie), RTG klatki piersiowej (w normie). Lekarze byli zaznajomieni z problemami onkologicznymi w rodzinie i problemami gastrologicznymi w rodzinie i jednoznacznie orzekli: nerwica. Wątpię w tą diagnozę, bo miałam akurat bardzo spokojny dzień, pamiętam, że ból obudził mnie o 2 w nocy. Pamiętam też, że tego wieczora jadłam kilka cząstek czekolady... Incydent powtórzył się kilkukrotnie. Byłam na wizycie kontrolnej u ortopedy (przesunięty krążek międzykręgowy), ale wyniki były w normie- nie stwierdził żadnych problemów z kręgosłupem. Byłam oczywiście na kontroli u gastrologa (po raz I), został zaznajomiony z problemami raka w rodzinie. To było w grudniu, na początku. Zalecił Emanerę i stwierdził, że jeśli problem się nie powtórzy, to wystarczy kontynuacja leczenia tabletkami z mniejszymi dawkami.
Ostatnio ściśle przestrzegam diety (zero czekolady, "twardego" jedzenia, podjadania po nocy) i problem się nie powtórzył. Czy rzeczywiście może to być silna nerwica i refluks żołądkowy? Czy mogę obawiać się nowotworu? Jakie badania mogę wykonać (gastroskopia, tomografia komputerowa, usg)? Czy RTG klatki pokazałoby jakąś zmianę, jeśli takową miałabym w przełyku?

Zaczynam nie wyrabiać. Zastanawiam się nad wizytą u psychologa. Nie muszę chyba pisać, że "badam" szyję i pachy, szukając powiększonych węzłów. Rodzicom też jest ciężko, rodzeństwu również. Nie wiem, jak mogę sobie i im pomóc. Tak bardzo się boję, co to będzie. Modlę się.

[ Dodano: 2011-01-29, 11:58 ]
Acha, tak czytałam jeszcze o badaniach genetycznych... Myślę, że muszę sobie takowe zrobić. Czy to ma sens? Dziadek mojej mamy umarł na raka żołądka... Chcę, aby też takowe zrobiła.
 
gz 


Dołączyła: 18 Lip 2010
Posty: 27
Pomogła: 1 raz

 #26  Wysłany: 2011-01-29, 12:34  


Asiu,

Na samym początku mój tato miał przerzuty na wątrobie i zajęte węzły chłonne. Następnie kości (kręgosłup), płuca a na końcu przerzuty do mózgu. Tak było u nas.....

pozdrawiam!
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 516 razy

 #27  Wysłany: 2011-01-30, 20:30  


asia19, rak przełyku daje przerzuty droga naczyń limfatycznych, do regionalnych węzłów chłonnych.
Drogą naczyń krwionośnych przerzuty do wątroby, płuc.......

Asiu, Twoje incydenty z bólem, moim zdaniem to sprawy nerwicowe.
Jesteś bardzo młoda i tyle problemów spadło na Twoją główke.
:/pociesza:/
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #28  Wysłany: 2011-01-31, 22:37  


Dobry wieczór
Dziś mieliśmy dzięki życzliwości forumowej Przyjaciółki Gosi, wizytę u onkolog dr Chmielowskiej z Łodzi (pracującej w CO Bydgoszcz).
Nie przekreśliła ona szans Tatki na resekcję- wręcz przeciwnie, zachęciła do walki o operację u chirurgów. Poleciła dr Kozaka z WSS im. Kopernika przy Pabianickiej w Łodzi. Rodzice są po wizycie. Lekarz uzależnił ewentualną operację od gastroskopii (wydaje mi się, że rodzice źle zrozumieli, chodzi o badanie, które pozwoli stwierdzić, jak "ułożony" jest przełyk w organizmie, czy nie przylega do innych narządów), która umówiona jest na wtorek za tydzień. Czyli w środę PET w CO Ursynów, a później gastroskopia. Tydzień pełen nerwów, ale mam nadzieję, ba, mocno wierzę, że resekcja dojdzie do skutku.
Z konsultacji w Krakowie i Łodzi nie rezygnujemy, więc czeka mnie wycieczka do Krakowa w piątek, a później w poniedziałek do Katowic.
Trzymajcie kciuki za nas, ja trzymam za Was.
Nie damy się zniszczyć temu potworowi! Ja Wam to piszę i dziś nie wierzę w nic innego!
Asia
 
januszejmb 



Dołączył: 12 Sty 2011
Posty: 53
Pomógł: 8 razy

 #29  Wysłany: 2011-02-01, 08:40  


asia trzymam za was kciuki wierzę że się uda pokonać
tą chorobe powodzenia.Janusz
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 609
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #30  Wysłany: 2011-02-02, 15:46  


Witam
Tatuś dziś ma PETa, ale z tego co brat mówił, to miał zaplanowany przeszło 3 godziny temu, ale dopiero teraz podali mu izotopy (kontrast??), sama nie wiem, nie mogłam jechać.

Dziś doszło nam kolejne nieszczęście- mama ma nowotwór w prawej piersi.

Mamy w sumie 23 mm nieszczęścia :(

Z Tatką musi się udać, mam nadzieję, że Mamcia również nie będzie cierpiała!

MUSZĘ W TO WIERZYĆ...
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group