1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
rak płuca - przerzut do mózgu
Autor Wiadomość
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #1  Wysłany: 2009-12-02, 19:44  


Witam!!! Jestem tu nowa ale czuje sie jak wsrod swoich.... 5 pazdziernika moj tato (53 lata) trafil na Izbe Przyjec Pogotowia Ratunkowego poniewaz nasilał mu sie niedowład prawostronny. Okazało sie ze ma guza mozgu. Po dogłębnym badaniu dowiedzielismy sie ze to przerzut z płuc.... Totalna załamka. Kilka dni tatus spedzil w RCO w Bydgoszczy gdzie dowiedział sie ze operacja wyciecia nowotworu z płuc nie da rezultatu wiec wypisali go do domu. Obecnie jest po drugiej chemii... Ona daje mu tyle nadziei a Pani Onkolog powiedziała mi wprost...ten rodzaj raka jest odporny na chemie. Oczywiscie nie powtorzylam tego tacie, ale dobiło mnie to. Obecnie tata czuje sie dobrze, ma apetyt.... Mimo wszystko strasznie boje sie....
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #2  Wysłany: 2009-12-02, 19:51  


Witam!!! Moj tatus (53 lata) ma raka płasnonabłonkowego płuca prawago z przerzutem do mozgu.... Guz w głowie został zoperowany. Obecnie tatus jest po 2 chemii, choc podobno ten rodzaj raka jest odporny na chemie a ona daje mu tyle nadziei... Bardzo sie boje.... prosze Boga by jeszcze nam Go nie zabierał....
 
absenteeism 
Administrator



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 13332
Skąd: Łódź
Pomogła: 9431 razy


 #3  Wysłany: 2009-12-02, 20:12  


monika30, może załóż osobny temat z historią Twoją i Taty - łatwiej nam będzie ją śledzić i obserwować niż przy dopisywaniu się do cudzych wątków.
Szkoda, że też musiałaś zawitać na forum z takiego niemiłego powodu, ale na pewno znajdziesz tu wsparcie i dobrą radę :) wszystkiego dobrego dla Ciebie i Taty!
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #4  Wysłany: 2009-12-02, 20:37  


absenteeism...dzięki za podpowiedź. Oczywiście to zrobie tylko mam jeszcze drobne kłopoty z obyciem sie na tym forum....pozdrawiam.... napewno w najblizszym czasie załoze swoj osobny temat...

[ Dodano: 2009-12-02, 20:50 ]
czy ktos słyszał o witaminie B17? mozna ja jedynie kupic przez internet, ale nie w tym problem...chodzi mi o to czy choremu z zaawansowanym rakiem płuc mozna podac te tabletki....z tego co czytałam witamina ta znajduje sie w pestkach moreli, jabłek itd. ale zaden z lekarzy nie wspomina o tym leku....co ja pisze....zaden lekarz nie wspomina o zadnym leku, trzeba słuchac innych chorych na raka, bardziej doświadczonych i to oni ukierunkowują tych mniej doswiadczonych o co prosic i o co pytgac....wracajac do mojego pytania....prosze piszcie czy słyszeliscie cos o tym leku....to dla mnie bardzo wazne....czekam na wasze wypowiedzi.... jak wszyscy tu...ja tez bardzo kocham mojego tate i zrobiłabym wszystko by Mu pomoc....

[ Komentarz dodany przez: gontcha: 2009-12-02, 20:59 ]
Monika - masz już wydzielony swój wątek, więc nie musisz zakładać kolejnego.
 
awilem 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 23 Cze 2009
Posty: 1503
Skąd: Toruń
Pomógł: 371 razy

 #5  Wysłany: 2009-12-02, 21:12  


Witam, strasznie mi przykro, że musisz się zmagać z tym choróbskiem.
Ja słyszałem ( od lekarza ), że żadnych witamin nie powinno się podawać w chorobie nowotworowej, słyszałem o tej witaminie ale ja to wkładam między bajki.
Pozdrawiam
_________________
Andrzej W.
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #6  Wysłany: 2009-12-02, 22:29  


Serdeczne dzięki za Twoją opinię. To dla mnie bardzo ważne. Pozdrawiam:)
 
gontcha
[konto usunięte]



Posty: 0

 #7  Wysłany: 2009-12-02, 22:39  


Jeśli znasz angielski to znajdziesz tu sporo na temat wit. B17

http://www.cancer.org/doc...sp?sitearea=ETO
 
billyb 
MODERATOR



Dołączył: 02 Mar 2009
Posty: 532
Skąd: z Europy ;-)
Pomógł: 275 razy


 #8  Wysłany: 2009-12-03, 10:00  


@monika30

Witamina B17 (amigdalina), to związek występujący w pestkach owoców. Najwięcej - w pestkach gorzkich migdałów. Z klasycznymi witaminami nie ma nic wspólnego. W organizmie następuje reakcja rozszczepienie jej przez enzym glukuronidazę w benzaldehyd, cjanek potasu i glukkozę. Istnieją wskazówki, że ten enzym β-Glucuronidase występuje w organizmie głównie w komórkach rakowych. Opisana reakcja ma te komórki celowo niszczyć przez chemiczne "uduszenie" wyzwalającym się cyjankiem potasu. W internecie kursują uporczywe pogłoski o rzekomo udowodnionych wypadkach ozdrowień ze stanów beznadziejnych. Nie potrafię na ten temat nic mądrego powiedzieć, poza cytowaniem raportów, które twierdzą, że jej działanie jest albo znikome, albo żadne. Znam relacje zadowolonych pacjentów z forów niemieckich. Nie potrafię ocenić ich wartości poza uwagą, że większość z nich była po operacyjnym usunięciu raka i zażywała amigdalinę zapobiegawczo w obronie przed przerzutami i tam większość z nich widziała jej pozytywną wartość.
Rozumiem jednak, że beznadziejnie chorzy szukają nadziei nawet tam, gdzie medycyna jej nie widzi. Lekarzom nie wolno o tej terapii wspominać, choćby ze względu na potencjalne ryzyka. Cyjanek jest, jak wiadomo potężną trucizną. Oczywistym niebezpieczeństwem tej kuracji jest możliwość zatrucia. Dawka śmiertelna dla dorosłego leży w okolicy 40 pestek gorzkich migdałów dziennie. Witaminę B17 łatwo dostać w Niemczech ( dla chętnych: np. w ebayu etc http://www.ayursana.com/i...e5d8287c60fedcd) i zażywa się ją albo w postaci tabletek ekstraktu, albo samych pestek poprzez wielokrotne ich spożywanie codziennie.
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #9  Wysłany: 2009-12-03, 18:54  


gontcha oraz billyb wielkie dzięki za wiadomości od Was.... kupiłam w necie amigdaline i podaje tacie codziennie....bardzo wierzy ze mu pomoze.... w poniedziałek tatuś będzie miał trzecią chemię.... podobno ma byc bardzo silna... poprzednie dwie były bezbarwne a pierwsza była owinięta czatną taśmą... wogóle nie wiem po co i dlaczego... do tej pory jak dziecko, myślałam że złe choróbska dotykają ludzi wkoło tylko nie mnie i moją rodzinę, ale to wszystko zmieniło się z dnia na dzień.... obecnie mamy chwilkę na złapanie oddechu i regenerację sił przed tym co będzie....narazie tata czuje sie dobrze chociaż w drugim i trzecim dniu po chemi nie ma apetytu, czasem wymiotuje, jest apatyczny.... do poniedziałku żyjemy jakby nic sie nie stało.....a co będzie czas pokaże......nie ukrywam jednak że bardzo się boję.... tak bardzo martwię się o tatę....zawsze byłam i jestem nadal jego ukochaną córeczką.....dziękuję Wam za to, że mogę pisac co czuję i wiem, że ktoś gdzieś tam daleko lub blisko kiedy to przeczyta pomyśli choć przez chwilkę ciepło o moim tatusiu, o moich bliskich, o mnie...

[ Dodano: 2009-12-03, 18:56 ]
awilem...Tobie również dziękuję za ciepłe słowo.... ;) z twojego opisu widzę że mieszkamy dość blisko siebie....jestem z Grudziądza.....pozdrawiam
 
jusia 
MODERATOR



Dołączyła: 14 Mar 2009
Posty: 1959
Skąd: Poznań/Luboń
Pomogła: 326 razy


 #10  Wysłany: 2009-12-03, 19:46  


monika30 napisał/a:
pierwsza była owinięta czatną taśmą... wogóle nie wiem po co i dlaczego

Monika,jak mój tata dostawał chemię,zawsze były one szczelnie owinięte folią aluminiową i miały czarny wężyk.Wszystko to dlatego ,że składniki chemii nie mogą być wystawiane na światło,zmiany temperatur itp.Mają też mały okres trwałosci,praktycznie muszą być natychmiast użyte-tak mnie poinformowała pielegniarka na oddziale.
Pozdrawiam!
_________________
================================
www.fundacja-onkologiczna.pl
 
 
billyb 
MODERATOR



Dołączył: 02 Mar 2009
Posty: 532
Skąd: z Europy ;-)
Pomógł: 275 razy


 #11  Wysłany: 2009-12-03, 20:24  


monika. myśllę, że w żadnym wypadku nie powinniście podawać ojcu amigdaliny w trakcie chemoterapii i bezpośrednio po niej, Po pierwsze, pod żadnym pozorem nie powinno się zażywać czegokolwiek, co może "interferować" z substancjami w chemii, a to może wywołać niemożliwe do przewidzenia reakcje. Poza tym jedna trucizna na raz, to dosyć. Inaczej możecie ojcu bardzo zaszkodzić,
 
MaFi 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 24 Wrz 2009
Posty: 461
Pomogła: 72 razy

 #12  Wysłany: 2009-12-03, 20:41  


Witam Cię!
Bardzo mi przykro z powodu choroby Twojego Taty.
Zgadzam sie z billyb co do stosowania "cudownych leków". Wiem że dla bliskiej osoby chce się zrobić wszystko ale najczęściej jest to naciąganie zrozpaczonych rodzin na kosztowne leki, diety, zioła itp.

Pozdrawiam ciepło
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #13  Wysłany: 2009-12-05, 14:52  


Witam Wszystkich :)
Posłuchałam Was i natychmiast odstawiłam tacie amigdalinę. Wytłumaczyłam Mu o co chodzi ponieważ bardzo był zdziwiony tym, że raz proszę by to brał a juz za chwilę...nie, pod żadnym pozorem. Jak narazie stan mojego taty jest bardzo dobry. Poza tym męczącym i paskudnym kaszlem wogóle nie widac po nim choroby. Zawsze był szczupły i bladziutki wiec różnicy większej w wyglądzie zewnętrzynym nie ma. Jest tylko oporny w piciu soczków z buraków, marchewki i jabłek. W poniedziałek trzecia chemia. Jak wspomniała onkolog, ma byc to silna dawka. Boje się, tak bardzo chciałabym zeby jak najdłużej czył się tak dobrze jak w ostatnich dniach, ale niestety wyniki badań nie dają nam powodów do radości....ale poki co, ciesze się tym jak jest. Pozdrawiam :)
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #14  Wysłany: 2009-12-06, 00:02  


monika30 napisał/a:
Posłuchałam Was i natychmiast odstawiłam tacie amigdalinę.

Uff..
To bardzo dobry i dojrzały ruch. :)

monika30 napisał/a:
Jest tylko oporny w piciu soczków z buraków, marchewki i jabłek

Nie dziwię się ;-)) Nie zmuszajcie taty - tego typu dieta i tak cudów nie uczyni, a może wpłynąć (o dziwo) na utratę apetytu i gorsze samopoczucie psychiczne.
Proponuję natomiast 'popróbować' co -zawierające 'zdrowe' składniki- tacie smakuje; może pyszny barszcz? Może szarlotka (można tam przemycić sporo jabłek)? Może deser z kawałkami gruszki, banana? Chory człowiek to też człowiek! 8-) Jedzenie powinno mu sprawiać radość a nie przykrość :) Wtedy będzie pełniło pozytywną rolę.
pozdrawiam ciepło.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
gontcha
[konto usunięte]



Posty: 0

 #15  Wysłany: 2009-12-06, 00:07  


Pamietam jak moja rodznika wmuszała we mnie soczek z buraków i marchwiowo-jabłkowy.. do tej pory mam wstręt do tychże. To co radzi DSS jest dobrą opcją: przemycić można pod pretekstem obiadu, lub deseru a nie jest na przymus i przykre...
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group