Chcę wam pokazać jak było i jak jest. To znaczy jak wyglądają skutki uboczne naświetlania jamy ustnej wzmocnionego chemioterapią. Zrobiłam zdjęcia kolejnych czterech etapów utraty mojego uzębienia, aż po dzień dzisiejszy, kiedy to założyłam na dole dwie korony i cztery licówki kompozytowe. Oby się utrzymały i nic już nie działo się więcej z tymi zębami, na Boga! Jeśli będzie dobrze, a wszystko się utrzyma i uzbieram jeszcze trochę kasy, to może założę korony także na pozbawione szkliwa i wypłukujące się dolne piątki i szóstki. Na razie szczerzę sobie zęby do lustra

Wierzcie mi, że z tym, co miałam w jamie ustnej przez ostatnie dwa lata naprawdę nie dało się ani normalnie żyć, gryźć, mówić itp., ani funkcjonować w społeczeństwie. Wreszcie mogę normalnie rozmawiać z ludźmi i uśmiechać się jak dawniej. Życie jest bezcenne, ale i jego komfort komfort jest równie ważny. Czyż nie?
Te zdjęcia odważyłam się zamieścić nie po to, by epatować tu grozą czy ohydą, ale żeby dodać otuchy tym, którzy borykają się z podobnym problemem. Kochani, nigdy nie traćcie nadziei i pogody ducha. No dobra, oto dokumentacja:
Etap I - skutki uboczne
Etap II - resekcja wszystkich zębów górnej szczęki
Etap III - kontrast - góra proteza ruchoma, dół coraz większa tragedia
Etap IV - końcowy, chwilowo docelowy - dół korony i licówki
Poza tym 12 stycznia zrobiłam w Gliwicach rezonans magnetyczny głowy i szyi. Czekam na wyniki i ufam, że będą dobre. nie może przecież być inaczej
P.S. Czy ktoś wie co się stało z Jogi????