1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nowotwór wnęki płuca lewego
Autor Wiadomość
etm35 


Dołączyła: 29 Lip 2016
Posty: 341
Pomogła: 2 razy

 #1  Wysłany: 2016-07-29, 22:59  Nowotwór wnęki płuca lewego


Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=


Opis TK mojego taty:

w pograniczu grzbietowej, przykręgosłupowej części segmentu 1/2 i 6 lewego płuca,obejmując wnękę płucną, układa się masa tkankowa o wymiarach 80x78x50 mm (CCxAPxSD).
W obręb przedniej części opisywanej struktury wtopione jest odgałęzienie do płata dolnego lewej tętnicy płucnej oraz podział oskrzela głównego lewego. Opisywana zmian przylega do 1/2 lewobocznej części aorty zstępującej, poniżej zmiany modelują się żyły płucne lewe. Grzbietowo w/w masa tkankowa przylega do opłucnej. Widoczne jest głównie obwodowe niewielkie wzmocnienie widocznej struktury.
Na obwodzie segmentu 3 lewego płuca tkankowy guzek średnicy 4 mm.
Drobne zmiany niedodmowe w zakresie płata dolnego lewego płuca.
Zmniejszona przejrzystość miąższu płuca prawego jak przy organizujących się zmianach niedodmowych. W obrębie płata dolnego prawego płuca rozsianych jest kilka pęcherzy rozedmowych średnicy około 1 cm. Poza tym płuca zmian patologicznych nie wykazują.
Ślad płynu w lewej jamie opłucnowej. Płynu w prawej jamie opłucnowej nie stwierdza się. Powiększonych węzłów chłonnych w obrębie śródpiersia i wnęki płuca prawego nie stwierdzono.Zmiany zwyrodnieniowo-wytwórcze prawego odcinka kręgosłupa. Poza tym objęte badaniem struktury kostne bez cech patologicznych. Objęte badaniem narządy nadbrzusza bez zauważalnej patologii.

Tata ma 60 lat, nigdy nie palił papierosów. Od kilku miesięcy utrzymywał się kaszel, męczył się dość szybko ale to chyba od 10 lat. Nigdy nie miał RTG klatki piersiowej. W grudniu 2013 r. spadło mu na klatkę piersiową drzewo, zrobiono RTG ale tyko żeber po stronie prawej.Dopiero teraz w TK wyszło że były złamane. Powodem diagnostyki był jednorazowy incydent plucia krwią przez jeden dzień.

Samopoczucie raczej dobre bez zmian apetytu chociaż wydaje mi się że tata schudł, chociaż on twierdzi że nie Proszę o interpretację wyniku i informację czy jest chociaż cień nadziei. Czy zgodzić się na pobranie wycinka? Nowotwór mojego teścia, z którym chodził latami przerzucił się w ciąg 2 miesięcy od pobrania wycinka. Czy to nie jest tak że pobraniem wycinka uwalnia się komórki nowotworowe na cały organizm? Jakie są szanse na przeżycie bez dalszej diagnostyki i leczenia? Nie mogę sobie również poradzić psychicznie. Przy tacie udaję, ale od kilku dni odkąd wiemy nie śpię, nie jem, można powiedzieć że nie funkcjonuję. Mam wspaniały kontakt z tatą i nie mogę go stracić. Błagam pomóżcie.

[ Dodano: 2016-07-30, 07:35 ]
Podnoszę i bardzo proszę pomoc
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #2  Wysłany: 2016-07-30, 09:15  


etm35 napisał/a:
czy jest chociaż cień nadziei.


Nadzieję trzeba mieć zawsze a co będzie to czas niestety pokaże. Na pewno zmiana jest dość duża i budzi podejrzenie ale co to jest tu tylko dalsze badania to rozstrzygną.
etm35 napisał/a:
Czy zgodzić się na pobranie wycinka?

Chcecie poznać, co tacie dolega, to niestety pobranie materiału do badania hist.pat jest konieczne. Chyba, że tata nie ma zamiaru się leczyć i udajecie, że nic nie ma ale tego na pewno nie chcecie.
etm35 napisał/a:
Czy to nie jest tak że pobraniem wycinka uwalnia się komórki nowotworowe na cały organizm

Innej metody nie ma, na pewno tato będzie miał bronchoskopię, żeby pobrać materiał do badań. Nic się tacie nie stanie, nic nie powędruje po organizmie jak materiał będzie pobierany, spokojnie.
etm35 napisał/a:
Jakie są szanse na przeżycie bez dalszej diagnostyki i leczenia?


Nie wybiegaj w przyszłość, na razie nikt z nas nie wie co to jest a jak jest to rak to jaki?, nie myśl na razie o przeżyciu, ile to będzie trwać. Pierw ustalenie z czym mamy do czynienia a później ewentualne leczenie a jeśli to rak to ewentualnie jak będzie tato reagował na leczenie, jak organizm będzie silny, to są myślenia na później, teraz to myślenie o szybkiej diagnostyce.
etm35 napisał/a:
Nie mogę sobie również poradzić psychicznie.

Nie potęguj w sobie lęku/strachu, nic na razie nie wiadomo, nie nakręcaj się, bo to już w tacie jest i nie masz na to wpływu a co będzie to dopiero się okaże. Jak nie dajesz rady z własną psychiką to pomóż sobie jakimiś lekami na uspokojenie.
Każdy rozumie Twój ogromny stres, dla każdego takie informacje są ciosem ale trzeba tą drogę przejść i musisz mieć siłę, żeby tacie pomóc w tej drodze.

pozdrawiam i witam na forum.
 
etm35 


Dołączyła: 29 Lip 2016
Posty: 341
Pomogła: 2 razy

 #3  Wysłany: 2016-07-30, 17:29  


Dziękuję ślicznie za odpowiedź,tata czuje się dobrze nawet pracuje ma apetyt,ale serce mi pęka jak jest taki strasznie smutny,skorzystałam z rady i wzięłam lek na uspokojenie

[ Dodano: 2016-07-30, 18:50 ]
Niestety lek działał jakieś 2 godz.A dlaczego lekarze nie pozostawiają cienia nadziei?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #4  Wysłany: 2016-07-30, 18:52  


etm35,

To poproś o antydepresanty, działają dłużej, tylko na efekt działania trzeba poczekać. Długa droga przed Wami i droga ciężka, jak wiesz, że nie poradzisz sobie z psychiką skorzystaj z pomocy psychiatry i dopasuje Ci odpowiedni lek żebyś to wszystko przetrwała.

Cytat:
A dlaczego lekarze nie pozostawiają cienia nadziei?


Rolą lekarza nie jest pocieszać i mówić, że będzie dobrze. Rak, wiadomo jaki to przeciwnik i wiadomo, że walka z nim bywa ciężka i nie zawsze skończona sukcesem. Niestety ale często kończy się tragicznie. Lekarz nie będzie gdybał co będzie tylko ma przypadek - osobę, ma inf. jaki jest rak, ma informacje czy choroba jest rozsiana czy lokalnie, podejmuje procedury lecznicze a jak organizm zareaguje to tego nikt nie wie więc i lekarz musi zajmować się konkretami a nie dawaniem nadziei.

Nadzieję to mamy my chorzy, my osoby, które zajmują się chorymi, mamy nadzieję, że wygramy tą batalię z rakiem i ta nadzieja prowadzi nas przez chorobę.

pozdrawiam
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2559
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 268 razy

 #5  Wysłany: 2016-07-31, 09:43  


Hallo -etm35-.
Faktycznie nie możesz sie tak nakręcać. Twój Tata potrzebuje teraz oparcia i twojego spokoju bez wzgledu na to jaką decyzje podejmiecie.
Posluchaj rady i pomyśl o antydepresantach - ja sama się na nie zdecydowałam. Nie zmniejszą bólu duszy bo ten trzeba przerobić samemu ale pomogą zachować wzgledny spokój ktorego ci teraz potrzeba.

Sama jestem w sytuacji w której moge tylko czekać a nie działać. To gorsze i obciąża jeszcze bardziej. Najgorsza jest bezsilnosc wierz mi. Dopóki można działać - dzialajcie. Chociażby po to żeby nie męczyć się rozważaniami że można było coś zrobić a nie zrobiło się nic.

Osobiscie nie uważam by bronchoskopia czy biopsja miała kogoś zabić chyba że są faktycznie przeciwskazania do przeprowadzenia takowej. Tak jak u mojego taty gdzie zdecydowanym przeciwwskazaniem jest wiek 87 lat.

Czy bedzie chemia czy nie można dopiero powiedzieć po stwierdzeniu z czym ma się do czynienia. Samo TK nie jest tu decydujace.

Nie jestem lekarzem więc nie bede nawet próbować cokolwiek diagnozowac ale myślę ze chowanie głowy w piasek może przynieść więcej szkody niz pożytku . Żeby pokonać wroga trzeba wiedzieć kim (czym) on jest.

Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #6  Wysłany: 2016-07-31, 16:15  


etm35,

Koniecznie do lekarza po antydepresanty, doraźne leki na uspokojenie pomagają na chwilę, Ty musisz się ogarnąć, mieć siłę i wspierać tatę. Teraz tacie nie jest potrzebna smutna, płacząca, nerwowa córka bo będziesz w tacie wywoływała jeszcze większy lęk. On sam musi pogodzić się z chorobą a Ty musisz mu w tym pomagać, On nie może teraz zadręczać się swoją chorobą a to niestety jest pewne, bo w końcu ma podejrzenie śmiertelnej choroby i jeszcze ma ogarniać wystraszoną i znerwicowaną córkę, oszczędź mu to i wspomóż się lekami żebyś miała siły.

etm35 napisał/a:
coraz bardziej uważam że wycinek i chemia zabiją tatę, żeby tego nie ruszać.

Dziewczyno droga nie myśl kategoriami jak za czasów króla Ćwieczka tylko zaufaj medycynie. Pobranie materiału do badań jest konieczne do postawienia diagnozy i odpowiedniego leczenia. Żadne pobranie materiału do badań u taty nie rozsieje choroby po organizmie. Jeśli już choroba jest zaawansowana (gdybam) to krąży po organizmie i się rozwija, oby tego nie było.

Chemia nie zabije, tylko tacie miałaby pomóc cofnąć zmiany, zapobiec rozsiewowi choroby. Jak pacjent jest słaby, ma kiepskie wyniki to nikt nie poda chemii bo wtedy byłoby zagrożeniem życia, więc bądź na razie spokojniejsza.
etm35 napisał/a:
żeby tego nie ruszać.


To co chcesz zostawić tatę bez pomocy póki jeszcze można mu pomóc, chcesz mu skrócić życie?

To wszystko są tylko odpowiedzi na Twoje obawy, na Twoje czarnowidztwo. Poczekajmy na pełną diagnozę i wtedy będziemy podpowiadać dalej, dzielić się naszą wiedzą, żebyście łatwiej przeszli tą trudną drogę.

Pozdrawiam i trzymaj się dzielnie :tull:
 
etm35 


Dołączyła: 29 Lip 2016
Posty: 341
Pomogła: 2 razy

 #7  Wysłany: 2016-08-01, 12:03  


Przeczytałam w internecie dość ciekawy artykuł na temat sposobu funkcjonowania komórek nowotworowych,mowa tu o odkwaszaniu organizmu w walce z rakiem.Podobno to jeden z lekarzy odkrył iż rak to grzyb,który obumiera w zasadowym pH.Czy wypicie 2 razy dziennie łyżeczki sody z łyżeczką miodu rozpuszczonych w filiżance wody może zaszkodzić?Jeśli nie to jak długo można pić taką miksture bez ubocznych skutków dla organizmu. Podobno rewelacyjna w walce z rakiem jest także cytryna.Czy można zrobić TK klatki piersiowej w odstępie 2 tyg od poprzedniego?Czy np rezonans byłby bezpieczniejszy i pozwoli ponownie ocenić wielkość zmiany.Wiem że na świecie jest mnóstwo szarlatanów,ale autor powyższych tez nie sprzedaje żadnych dziwnych mikstur a więc nie ma z tego tytułu żadnych korzyści finansowych.Odnośnie moich obaw dot.chemii i pobrania wycinka proszę się nie dziwić w końcu nikt z nas nie m pewności czy za kilkadziesiąt lat nie okaże się że zamiast pomagać walczyć z rakiem szkodziły.

[ Dodano: 2016-08-01, 13:06 ]
Nie znam nikogo komu udałoby się pokonać nowotwór złośliwy chemią. Naprawdę są takie przypadki?
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2559
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 268 razy

 #8  Wysłany: 2016-08-01, 13:17  


etm35 napisał/a:
Przeczytałam w internecie dość ciekawy artykuł na temat sposobu funkcjonowania komórek nowotworowych,mowa tu o odkwaszaniu organizmu w walce z rakiem.


Internet roi się od najrozmaitszych "rewelacji" na temat niekonwencjonalnych metod zwalczania raka.
W 99% nieskutecznych.
Zaufaj medycynie konwencjonalnej - tylko ona może tu pomóc - jeżeli ta pomoc jest możliwa.

Cytat:
Nie znam nikogo komu udałoby się pokonać nowotwór złośliwy chemią. Naprawdę są takie przypadki?

Naprawde są

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
JustynaS1975 
Administrator



Dołączyła: 24 Cze 2011
Posty: 12614
Skąd: Warszawa
Pomogła: 2742 razy


 #9  Wysłany: 2016-08-01, 13:17  


"Skuteczność danej terapii ocenia się osobno dla każdego typu nowotworu złośliwego (a są ich setki), z uwzględnieniem jego poziomu złośliwości histologicznej (...)
(...) chemioterapia nie jest stosowana wcale we wszystkich nowotworach (bo i nie we wszystkich jest w leczeniu przydatna, podobnie jak przy radioterapii – nie wszystkie nowotwory są promieniowrażliwe) – w tych, w których nie działa, zwyczajnie się jej nie stosuje. (...) W części guzów bywa stosowana jako element leczenia łączonego (w towarzystwie chirurgii i/lub radioterapii), w innych – jest stosowana w bardzo zaawansowanych stadiach wyłącznie w celach paliatywnych. Jeszcze kolejne za to nowotwory leczy się przede wszystkim chemioterapią i to z ogromnymi niekiedy sukcesami. Dość wspomnieć białaczki i chłoniaki, w których osiągamy obecnie dzięki chemioterapii i nowym formom leczenia celowanego skuteczność terapeutyczną rzędu 90% w niektórych jednostkach chorobowych."

http://www.forum-onkologi...7,15.htm#272934
_________________
Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
 
etm35 


Dołączyła: 29 Lip 2016
Posty: 341
Pomogła: 2 razy

 #10  Wysłany: 2016-08-01, 13:58  


A czy soda, o której pisałam może zaszkodzić?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #11  Wysłany: 2016-08-01, 16:46  


etm35,

Błagam to wszystko są tylko wymysły ludzi, którzy na siłę szukają naiwnych ludzi żeby zarobić. Piszesz, że nikt tam od Ciebie nie chce pieniędzy, może? ale daj choć jeden przypadek potwierdzony dokumentacją, że cytryna, soda, odkwaszanie, pestki i inne wynalazki kogoś uzdrowiły z raka lub chociażby zatrzymały chorobę, ja nie znam ani jednej takiej osoby i ani o jednej nie słyszałam. Chemia i owszem znam nawet osobiście osoby po chemii, które są zupełnie zdrowe a leczyły się tą chemią 15-20 lat temu. Znam też mnóstwo osób, którym chemia nie pomogła. Człowiek jak chce żyć to musi się leczyć jeśli ma taką możliwość, bo pamiętaj, że nie każdy ma szansę ( moja mama nie miała), jeśli chcemy się leczyć to wiemy, że leczenie polega głównie na operacji i tu nie u każdego, na chemioterapii i/lub radioterapii. Innymi metodami raka nie leczą.

Czy Ty chcesz leczyć tatę, czy nie? bo masz myślenie typu: bo może pobranie wycinku do badań rozsieje mu raka po organizmie, chcesz Go leczyć metodami niekonwencjonalnymi? Zależy Ci na tacie, boisz się, chcesz Go ratować, nie dopuszczasz do siebie, że tato jest poważnie chory a z drugiej strony boisz się wszystkiego co medycyna w dziedzinie tych chorób proponuje.

Oczywiście możecie się leczyć, możecie i nie, możecie szukać szczęścia w metodach niekonwencjonalnych to tylko Wasz wybór co zrobicie dalej z diagnozą.

Ja broń Boże nie piszę tego złośliwie, żebyś tak nie zrozumiała mojego posta tylko staram Ci się wytłumaczyć, że leczenie jest konieczne jeśli chcesz żeby tato pobył z Tobą jeszcze trochę na tym świecie.

pozdrawiam
 
etm35 


Dołączyła: 29 Lip 2016
Posty: 341
Pomogła: 2 razy

 #12  Wysłany: 2016-08-01, 19:00  


Dziękuję bardzo za wszelkie informacje.Niestety mój strach przed pobraniem wycinka wynika z tego,iż mój teść chodził kilka lat z naroślą w gardle,kiedy w końcu postanowił zrobić z tym porządek i zgodził się na pobranie wycinka w ciągu 2 miesięcy zmarł przerzuty wszędzie a przed pójściem do szpitala był w bardzo dobrej formie,nie wydaje mi się żeby to był zbieg okoliczności,znam jeszcze przynajmniej kilka osób z podobną historią.Wiem że obecnie medycyna nie posiada innych metod walki z rakiem ale jak już pisałam za kilkadziesiąt lat może okazać się że wycinek czy chemia sprzyjały rozwojowi raka.Nie mam wykształcenia medycznego aletak sobie wyobrażam że nowotwór to takie pudło z robalami,które po otworzeniu się rozpelzna po całym organizmie. Jeżeli chodzi o sode to jej dobroczynne działanie w walce z rakiem zostało opisane i wytlumczone w sposób medyczny i nawet kiedy przekazalam tą informację znajomej dr n.med.mimo że początkowo mnie wyzwala słysząc medyczne uzasadnienie sama przyznała,że może coś w tym być. Oczywiście zrobimy wszystko co każą lekarze bo nie wzielabym na siebie odpowiedzialności nie leczenia taty,ale chciałabym aby jak najwięcej osób opisalo tu doświadczenia swoich bliskich z wycinkami i chemią jestem spragniona szczególnie tych pozytywnych przykładów.Proszę również o inf czy można zrobić TK w odstępie 2 tyg,a może TK I rezonans.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #13  Wysłany: 2016-08-01, 19:16  


etm35 napisał/a:
Proszę również o inf czy można zrobić TK w odstępie 2 tyg,a może TK I rezonans.


Wiadomo, że TK nie jest tak do końca bezpiecznym badaniem ale trzeba zawsze rozważyć czy promieniowanie jest gorsze czy badania, które niezbędne są do leczenia. Tu powinien zdecydować lekarz czy TK w waszym przypadku jest potrzebne, nic sami dla ciekawości. MRI jest badaniem mniej szkodliwym.

Czy Wy te badania chcecie zrobić bez porozumienia z lekarzem, sami z siebie?

pozdrawiam
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #14  Wysłany: 2016-08-02, 05:19  


etm35,

Strasznie dużo rozważań w Twojej głowie, niepotrzebnych, bo w Waszym przypadku nie potrzebne gdybanie co by było gdyby....... tylko konkret lekarz-badania-wynik = leczenie.

etm35 napisał/a:
A czy ktoś zna osobę,która zmarła z powodu nieleczonego nowotworu?A


Tak ja, moja mama, kompletnie nic nie robiono bo rak był już wszędzie i spowodował jeszcze wylew, żyła po stwierdzeniu raka 4 miesiące.

etm35 napisał/a:
I jeszcze jedno jak to możliwe że tak wielkości pięści zaczął dawać objawy dopiero od kilku miesięcy,czy skoro nic innego nie boli to ryzyko przerzutów jest mniejsze?

Bo gdyby rak dawał objawy od razu, tak jak boli nas po przejedzeniu brzuch, to od razu lecielibyśmy do lekarza i rak zostałby uchwycony w początkowym stadium i szybko dałoby się wyciąć gada i nie miałoby co siać dalej. A, że rak na początku nie boli, nie daje specjalnych dolegliwości, nawet wyniki badań z krwi mogą być idealne to raka zazwyczaj wykrywamy przypadkiem albo jak jest już mocno zaawansowany i daje różnego typu dolegliwości bólowe, czy też inne.

Przestań rozważać, bo myślę, że może to denerwować osoby na forum, które przeszły/przechodzą tą trudną drogę leczenia i modlą się o każdy dzień życia dla swoich bliskich a Ty podważasz medycynę konwencjonalną snując dziwne teorie, które są nie poparte dowodami i jakimś zaściankowym myśleniem. Każda osoba na forum jak ma możliwość operacji to skacze ze szczęścia, jak ma jeszcze metody leczenia medycznego to ma nadzieję, że wygra i będzie zdrowa.

Pomyśl o tym i proszę zastanów się czy jest to forum dla Ciebie, bo my zgodnie z regulaminem forum opieramy się tylko o medycynę konwencjonalną.

Pozdrawiam i na prawdę życzę Wam z całego serca powodzenia i mądrych tylko wyborów.

pozdrawiam ciepło.
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2559
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 268 razy

 #15  Wysłany: 2016-08-02, 19:39  


Cytat:
... można pomylić guza z sarkoidozą?


Nie wiem czy w waszym przypadku można, ale o ile wiem aby rozpoznać sarkoidozę trzeba i tak wykonać biopsję. Dopiero ona i ocena histopatologiczna może dać tu odpowiedź.

Towarzyszącym objawem sarkoidozy są powiększone węzły chłonne, chociaż sam fakt ich powiększenia nie jest miarodajny bo występuje też przy wielu innych procesach chorobowych.

Nie wymyślaj tylko zróbcie badania.

Pozdrowionka
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group