DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nie umiem sobie poradzić po śmierci taty
Autor Wiadomość
SlowMan 


Dołączył: 21 Maj 2018
Posty: 2

 #1  Wysłany: 2018-05-21, 17:10  Nie umiem sobie poradzić po śmierci taty


Witam wszystkich forumowiczów mam 29 lat, zdecydowałem się tutaj napisać, bo szukam jakiejś pomocy, porady. Na 29 maja będzie 2 miesiące jak zmarł tata. Stało się to nagle, rak jelita grubego z przerzutami i zablokowanie jelita, operacja wyłonienia stomii, zator płucny, który go ostatecznie zabił. Wszystko to stało się przed świętami. Ostatnie 3 tygodnie tata spędził w szpitalu, gdzie dużo się nim zajmowałem, miałem urlop, pomagałem ze wszystkim, w tych chwilach najbardziej się z nim zżyłem i do samego końca wierzyłem że wyjdzie do domu z tego. Leczył się 9 miesięcy, ale rak nie dawał żadnych szans. Ze względu na swoje zdrowie (jestem po dwóch operacjach serca, nadciśnienie), w ostatnim dniu po wejściu do pokoju taty od razu przewieźli mnie na izbę przyjęć z ciśnieniem. A mnie sparaliżowało...
Za chwile miną 2 miesiące od śmierci, a ja jestem w totalnej rozsypce, chodzę do pracy, ale to bardziej wegetacja, a nie życie. Najgorszy jest strach przed kolejną utratą, który powoduje u mnie tak negatywne emocje, że niszczę wszystkie relacje z bliższymi mi osobami. Dlaczego, dlatego, że boje się, że np ich gorszy dzień to oznaka końca znajomości, że już ich nie będzie tak jak taty... Że też mnie zostawią jak tata...
Niestety temat dziewczyny jest dość ciężki, ze względu na kilka odrzuceń, nie chcę dodawać sobie dodatkowych emocji do siebie. Utrzymuję znajomość od 10 miesięcy z koleżanką z pracy, jakieś wspólne wyjścia, imprezy ale nie potrafię się jeszcze przełamać, więc jestem singlem. Zostają przyjaciele. Zwłaszcza jeden, który przechodził ze mną przez to całe piekło choroby taty, z którym tak się zżyłem, że cały czas się boję sytuacji jak z tata, każdy gorszy dzień, prośba o czas dla siebie odbieram jako stan w którym już więcej go nie zobaczę. Jak taty... Po 9 miesiącach wsparcia, wyrzekania się swoich planów i bycia pod telefonem ma mnie dość, bo tak potrafiłem dać się we znaki. Co ciekawe, dalsi przyjaciele mają spokój ode mnie, z nimi tak tego nie przeżywam. Po prostu wizja podwójnej straty, taty i przyjaciela wraz z ogromnym strachem paraliżuje mnie.
Miałem dwa dni mocnego podejścia do reorganizacji życia i teraz jest jeszcze gorzej, spadłem z wysokiego konia. Najbardziej poprzestawiało mi się, jak mamę odwiozłem w zeszłym tygodniu do szpitala, do tego stopnia, że nie dałem pracować, wziąłem dzień wolnego i wszystko uderzyło ze zdwojoną siłą we mnie. Od tego momentu nie potrafię się pozbierać jeszcze bardziej. Interesowałem się grupami wsparcia, ale dopiero w poniedziałek kolejny będzie kolejne spotkanie. Ja już nie wiem co ze sobą robić. Każdy aż tak to przeżywa?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9030
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1599 razy


 #2  Wysłany: 2018-05-21, 18:43  


SlowMan,

Witaj i przyjmij moje wyrazy współczucia.
SlowMan napisał/a:
Każdy aż tak to przeżywa?

Każdy żałobę musi przeżyć i każdy z nas przeżywa na swój sposób, nie ma jakiejś reguły jak to przetrwać, jak się z tym pogodzić, jak żyć dalej bez tej kochanej osoby, musisz znaleźć swój własny sposób.

Nie dam Ci gotowej recepty, owszem mogłabym radzić, pracuj więcej, idź na zwolnienie, odpocznij, wyjedź gdzieś, zajmij się czymś, wyjdź ze znajomymi ale to są rady, który każdy o nich wie i to Ty sam musisz znaleźć swój własny sposób na przeżycie żałoby.

Jesteś jak oceniasz w trudnym stanie, ze swoimi chorobami sam musisz na siebie uważać i zapewne to wiesz a takim zadręczaniem na pewno nie pomagasz swojemu zdrowiu. Pomyśl, czy tato chciałby patrzeć na tak smutnego, zdołowanego syna?, chciałby patrzeć na Jego cierpienie i ból?, myślę, że nie. Takie jest życie, jesteśmy na ziemi gośćmi, przychodzimy na jakiś czas w gościnę, żyjemy i w pewnym momencie przychodzi na nas czas, że musimy odejść, tak jest skonstruowane życie i nikt ani nic tego nie zmieni. Możesz się umartwiać, co jest w tej chwili ze szkoda dla Ciebie ale nic nie zmienisz, taty życia już nie wrócisz więc musisz zaakceptować ten stan i zacząć żyć tak jakby chciał tego Twój tato.

Proponuję umówić się do psychologa i psychiatry, jeden przepisze Ci leki, które pomogą w tym trudnym dla Ciebie okresie, z psychologiem przetrawisz ten cały problem, wygadasz się, porozmawiacie, wyrzucisz swój ból, dostaniesz rady jak sobie pomóc, myślę, że w takim stanie w jakim obecnie jesteś jest to wręcz konieczne.

Trzymaj się, wszyscy tutaj Cię doskonale rozumiemy, bo przeżyliśmy to albo obecnie przezywamy.
pozdrawiam serdecznie
 
SlowMan 


Dołączył: 21 Maj 2018
Posty: 2

 #3  Wysłany: 2018-05-21, 21:08  


Witam, bardzo dziękuję za odpowiedź, dzisiaj już chyba 4 razy płakałem, ciągle to samo czuje się jakbym przechodził to ponownie, całą chorobę taty, każdy temat to zatyka mnie momentalnie i łzy same cisną się do ust.
Próbowałem wszystkich metod, o których pisałaś takich "domowych". Moim zdaniem spowodowały jeszcze więcej strat, bo dodatkowo martwię się innymi jeszcze a nie tylko sobą. W sumie to teraz jestem na etapie złości na siebie, że boje się że naprawdę znów kogoś stracę, że ktoś powie " a radź sobie sam". Kolejna strata... Już sam nie wiem, co robić w takim wypadku.
 
bruno26 


Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 37
Skąd: Warszawa
Pomógł: 4 razy

 #4  Wysłany: 2018-05-21, 23:01  


Drogi SlowMan, dobrze ze tu napisałeś, rozmowa z ludźmi którzy doświadczyli podobnych przeżyć jak Ty, pomaga. Przyłącze się do słów poprzedniczki udaj się do psychologa, rozmowa z nim dużo Ci pomoże, jeśli uzna ze potrzebna Ci pomoc farmakologiczna skieruje Cię do psychiatry tylko lekarz może przepisać farmakologię. Zapewne twój tata leczył się w centrum onkologicznym, i prawdopodobnie jest tam również poradnia psychoonkologi, jako rodzina należy Ci się tam pomoc i na pewno ja tam otrzymasz.

Przechodzisz teraz ciężki okres, wszelkie moje zapewnienia ze będzie lepiej są teraz trudne do zrozumienia przez Ciebie. Wiedz ze to ze targają tobą takie emocje jak smutek, strach, obawa przed strata przyjaciela to normalne dczucia, jeśli przyjaciel jest z tobą przez tyle czasu choroby twojego Taty to zapewne będzie trwał przy Tobie cały czas, pamiętaj tylko ze i on jest człowiekiem i może potrzebować odskoczni i odpoczynku. Emocj które teraz doświadczasz z czasem osłabną, okres żałoby to czas częstych zmian nastroju, silnych emocji które musza się uzewnętrznić każdej osobie która doświadczyła takich traumatycznych przeżyć jak ty. Pamiętaj skorzystanie x pomocy profesjonalisty to bardzo doby pomysł, i nie trzeba się tego bać ani wstydzić, to nawet przejaw dojrzałości. Chętnie z tobą porozmawiam jeśli będziesz tego potrzebował, jak coś to pisz. Pozdrawiam
_________________
13.10.2016 - Tego dnia odeszłaś, ale wierze że jesteś przy nas... każdego dnia
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 578
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 105 razy

 #5  Wysłany: 2018-05-22, 08:22  


Dodam tylko do wypowiedzi poprzedników, że nie warto tego dusić w sobie i naprawdę warto iść do psychologa i ew. psychiatry. Jeśli chcesz porozmawiać z kimś tak po prostu przez telefon to polecam nr 116 123 - Kryzysowy Telefon Zaufania.
Z perspektywy czasu, mimo że moi rodzice wyzdrowieli, widzę, jak bardzo to całe leczenie wpłynęło na moje życie. Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek "żyła" tym na co dzień, ale prawda jest taka, że przez 7,5 roku codziennie zdarza mi się o tym wszystkim pomyśleć. Zawsze byłam osobą wrażliwą, tutaj się nic nie zmieniło. Prawda jest też taka, że siłą rzeczy jakoś od tego czasu byłam bardziej wrażliwa na punkcie chorób nowotworowych - a to jakiś wolontariat, obserwacja mediów społecznościowych związanych z szeroko pojętym środowiskiem onkologicznym, jakkolwiek to brzmi.
Sama teraz przechodzę trudny okres, związany z podejrzeniem ca. u mnie i nie mam żadnej dobrej rady. Na pewno bez pomocy psychiatry nie dałabym rady. Nie jestem osobą samotną, wręcz przeciwnie, ale to niewiele dalej. Nie jestem żadną bohaterką, człowiek nie jest w stanie przygotować się do poważnej choroby, śmierci bliskich, to jest zupełnie naturalne i ludzkie. Mam prawo do okazywania słabości, tak samo jak Ty. Warto jednak nie zaniedbać tematu, tylko walczyć o siebie, bo życie toczy się dalej, mimo że już nie jest takie, jak wcześniej.
Życzę Ci wszystkiego dobrego.
_________________
Practise random kindness and senseless acts of beauty.
Dobro jest w każdym z nas.
 
DaltonFix 



Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 41
Pomógł: 5 razy

 #6  Wysłany: 2018-06-04, 14:39  


2 miesiace to dopiero poczatek twojej wedrowki.
Zaloba jest wedrowka, wedrujesz przez swoje zycie pomniejszonyu o osobe ktora odeszla.
Dwa miesiace - wszystko krwawi ciagle jeszce potwornie boli, rzeczywistisc miesza sie z tamtymi dni kiedy byles z tata aby zaraz totalnie Cie odizolowac i poczuc sie jak w bance za szyba.
Momenty szoku i odretwienia przeplataja sie z fazami placzy szlochy spazmow a bu znow wejsc w faze ukojkenia ktora jest tylko zludzeniem bo za chwile jakakolwiek chwila ktora przypomni Ci o tatcie znow ze swoja ogromna moca powali cie na kolana a tesknota bol i zlosc odbierze cie oddech.

To wszystko jest normalne.
Zaloba ktora przechodzisz jest inna tak jak kazdy z nas jest inny. Nie ma dwoch takich samych schematow jej przezywania. Psychologowie probuja nakreslac jakies tam etapy ale te etapy i tak nie beda takie jak "ksiazkowy wykres" bo my nasze uczucia nie sa ksiazkowym wykresem.

Na ile moge (zmagam sie ze strata od lutego 2018) doradzic Tobie i podniesc Cie lekko na duchu - to postaram Ci sie pokazac co jest normalne a czego mozesz sie jeszcze spodziewac.

NORMALNE
- otepienie
- wybuchy placzu
- totalna ambiwalencja uczuc
- szok
- zlosc na tate ze umarl
- zlosc na siebe ze mogeles wiecej zrobic
- zlosc na wszystkich i wszystko ( na lekarzy na boga na los)
- bezradnosc
- pustka
- strach i lek (zostales osierocony wiec normalne jest ze zaczniesz sie bac)
- lek o najblizszych i przyjaciol o ich zdrowie i zycie, lek przed ich utrata
- wybuchy placzu w najmniej oczekiwanych momentach
- ogromna rozrywajaca serce pustka i tesknota

ZACHOWANIA W ZALOBIE
- szukanie ojca
- proby zatrzymania go przy sobie ( zbieranie jego rzeczy)
- rozmowa z nim
- prosba zeby wrocil
- omamy wzrokowe lub sluchowe - moze ci sie zdawac ze go widzisz lub slyszysz , ze czujesz jego zapach obecnosc itd
- mozesz byc totalnie wyczerpany
- mozesz byc tez nienaturalnie pobudzony
- mozesz odczuwac chec biegniecia pojscia przed siebie bez celu
- mozesz zle kojarzyc fakty, spadnie ci motoryka oraz staniesz sie bardziej roztargniony
- mozesz wywolywac u siebie ruminacje (wracasz do moemntow przed smiercia taty i analizujesz co poszlo nie tak)
- mozesz byc niemily i opryskliwy dla innych
- mozesz nawet czasami miec wrazenie ze wariujesz

NA CO SOBIE POZWALAJ
- na wyrazanie emocji
- na placz
- na krzyk
- na szloch
- na smiech
- mow co czujesz
- mow o tacie, wspominaj go
- nie wstydz sie plakac - to normalne,
- tylko ty wiesz jaka wiez laczyla cie z tata i wszystkie sposoby na poradzenie sobie z bolem i ukojenie go sa dla ciebie OK
- nie sluchaj ludzi dajacych tzw "zlote rady"
wez sie w garsc, przestan juz plakac, nie mozesz plakac bos facet - to wszystko bzdury i nie bierz ich do siebie.
- jesli masz ochote plakac - placz, krzyczec - krzycz, jesli masz ochote wywrzeszczec tatcie zlosc ze cie zostawil - zrob to, i nie miej wyrzutow sumienia - jestes "pozostawiony" i masz do tego prawo.


Zaloba to ogromna mieszanka uczuc i emocji - takich o istnieniu ktorych nie miales nawet pojecia, sa to normalne reakcje i musza wybrzmoiec aby moc pozniej powrocic do zycia.

Zapewne poczytasz o zalobie i dowiesz sie ze ma ona swoje fazy - pamietaj tez o tym ze zaoba to takie schody, mozesz wejsc na nie szybko, lub powolutku, mozesz z wierzcholka spasc na sam poczatek schodow, mozesz nawet usiasc na jednym schodku i utkwic tam na jakis czas. To tez normalne.

Za wczesnie na pozbieranie sie, Twoj swiat sie rozsypal i nie masz sily na skladanie tego od nowa. Nie czas na to teraz. Teraz jest czas na twoje uczucia - musisz w pelni zanurzyc sie w ropaczy i przezyc ja ze wszystkimi jej emocjami aby zobaczyc slonce - ono gdzies tam swieci tylko teraz masz ogromne czarne chmury.

CZEGO NIE MOZESZ ROBIC
- nie tlum emocji,
- nie znieczulaj sie zadnymi uzywkami - to pomaga tylko na chwile ale w konsekwencji moze przysporzyc jeszcze wiecej problemow
- nie rob nic na sile
- nie udawaj ze sie nic nie stalo - stalo sie - stalo sie duzo i musisz to przeplakac

Duzo sily zycze.
Pisz na PW jakbys chcial.
trzymaj sie.
_________________
[*]04.02.2018[*]
Nigdy nie przestane Cie kochac.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group