Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Leczenie czerniaka-prawidłowe,czy nie?
Autor Wiadomość
Wiosna 



Dołączyła: 19 Lip 2013
Posty: 150
Pomogła: 36 razy

 #1  Wysłany: 2013-07-19, 18:42  Leczenie czerniaka-prawidłowe,czy nie?


Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=.



Witam.
Do zalogowania na tym Forum skłoniła mnie choroba męża. Mam wątpliwości, czy jest prawidłowo diagnozowany, będę wdzięczna za pomoc.
16 maja mąż miał wycięte u chirurga znamię,które urosło i owrzodziało. Oto wyniki:

Melanoma malignum epithelioides. Clark II . Głębokość nacieku 3 mm.
Margines tkankowy zbyt wąski. Inwazji naczyń nie stwierdzono.

Dostaliśmy się do Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, tam onkolog skierował męża do RTG oraz usg ,miał też badanie krwi.
Chirurg onkolog skierował męża do poszerzenia wycięcia skóry,dziś jest po zabiegu.
Niepokoi mnie bardzo fakt,że po wglądzie do wyników krwi i RTG stwierdził,że nie trzeba badać węzła wartowniczego. Stwierdził,że wyniki są ,,dobre" i nie ma takiej potrzeby.My tych wyników nie widzieliśmy.
Czerniak usytuowany był na plecach-na barku,był wypukły i sączył się z niego płyn.Mąż ma 61 lat. Z tego,co się zdążyłam zorientować,to te wszystkie fakty razem wzięte nie świadczą na korzyść...
Sytuację pogarsza fakt,że mąż jest niepełnosprawny-w wypadku złamał kręgosłup, 3 lata temu, i porusza się z dużym trudem o kulach. Ucieszył się więc z wieści,że węzły chłonne będą oszczędzone, ( chyba musiałby wtedy jeździć na wózku ) ale naprawdę nie wiem, czy to powód do radości.
Proszę o radę.
 
OptymistycznaLenka88 


Dołączyła: 18 Maj 2013
Posty: 168
Skąd: Łódź
Pomogła: 30 razy

 #2  Wysłany: 2013-07-20, 09:46  


Przykro mi, że twojego męża to spotkało, tym bardziej, ze musi się zmagać z inną jeszcze dolegliwością.
Bądź dobrej myśli - źle rokujące czynniki wcale nie muszą oznaczać czegoś złego. Nie martw się na zapas.
Natomiast co do twojego pytania, to osobiście nie wiem dlaczego lekarz nie zalecił zbadania węzła wartowniczego. Na początku usuwa się maksymalnie 3 węzły i nie ograniczyłoby tak bardzo sprawności ręki.
Szkoda, że wcześniej nie napisałaś, polecilibyśmy skonsultowanie z innym lekarzem. Wartownika oznacza i się wycina od 0,7 mm (chyba) naciekania. A tutaj są 3 mm i owrzodzenie.
Nie chcę cię jednak stresować, teraz gdy i tak tego nie zrobili i nie ma co gdybać. Porozmawiaj o tym z lekarzem. Może był jakiś powód dlaczego się nie zdecydował na to i może to była dobra decyzja.
Teraz po prostu musisz pamiętać, zeby często mąż miał USG węzłów chłonnych by czuwać nad tym czy na pewno nic się nie dzieje.
Pozdrawiam i trzymam kciuki.
 
Wiosna 



Dołączyła: 19 Lip 2013
Posty: 150
Pomogła: 36 razy

 #3  Wysłany: 2013-07-21, 13:10  


Czy w takim razie moglibyśmy dostać się do innego lekarza w tym osrodku, myślałam że już jesteśmy ,,przypisani " do tego konkretnego, do którego trafiliśmy na początku.
Jakiego lekarza polecacie ? Dodam, że wyniki interpretował chirurg onkolog i on zdecydował o pozostawieniu węzła, badając go na dotyk.
W najbliższym czasie, to jest 30 lipca, mąż ma mieć zdjęte szwy, wtedy mogę dokładnie wypytać o powody takiego postępowania.
Ale, skoro lekarz ewidentnie nie chce, bo uważa że II stopień Clarka to jeszcze nie trzeba, to co mam zrobić? Życzyć sobie aby potwierdził to inny lekarz? Co mam mówić, w jaki sposób się domagać, na co się powoływać? Kurczę, tak mało wiem, mało mam doświadczenia, a sprawa jest poważna.
 
ali0210 


Dołączyła: 20 Paź 2012
Posty: 306
Skąd: szczecin
Pomogła: 54 razy

 #4  Wysłany: 2013-07-21, 15:28  


Wiosno,
masz prawo zmainy lekarza, konsultowania się z innym lekarzem. Jestem ze Szczecina i tam miałam wycinane znamię i docinane a w tej chwili jezdzę na kontrole do Poznania.
Bardzo wiele osób jeździ do Warszawy na konsultacje do prf.Rutkowskiego.
Pozdrawiam.
Ala. :)
 
małgośka 



Dołączyła: 25 Mar 2012
Posty: 472
Pomogła: 71 razy

 #5  Wysłany: 2013-07-21, 17:09  


Wiosno, AliO bardzo słusznie wspomniała profesora Rutkowskiego. To wybitny specjalista. Z tego, co czytałam na forum, profesor odpowiada na mejle. Adres jest gdzieś na forum, jeśli znajdę zaraz wpiszę. Myślę,że konsultacja z profesorem rozwieje wszystkie Twoje wątpliwości.

[ Dodano: 2013-07-21, 17:19 ]
Profesor Piotr Rutkowski
sekretariat: 22 64 39 375
e-mail rutkowskip@coi.waw.pl
telefon do gabinetu 30 22 54 62 213 ( profesor przyjmuje w poniedziałki)
_________________
małgośka
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #6  Wysłany: 2013-07-21, 18:03  


Wiosna napisał/a:
wyniki interpretował chirurg onkolog i on zdecydował o pozostawieniu węzła, badając go na dotyk.
W najbliższym czasie, to jest 30 lipca, mąż ma mieć zdjęte szwy, wtedy mogę dokładnie wypytać o powody takiego postępowania.
Ale, skoro lekarz ewidentnie nie chce, bo uważa że II stopień Clarka to jeszcze nie trzeba, to co mam zrobić?

Zgroza.

» Czerniaki skóry | Wskazania do biopsji węzłów wartowniczych «

Jeśli sytuacja wygląda dokładnie tak jak to opisano w tym wątku - to został popełniony błąd medyczny.

Oczywiście przede wszystkim lekarza należy zmienić, jednak teraz na biopsję węzła wartowniczego jest już za późno. Aby była ona wiarygodna musi być przeprowadzona jednocześnie z zabiegiem poszerzenia marginesów - tj. szerokim wycięciem ogniska pierwotnego.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
Wiosna 



Dołączyła: 19 Lip 2013
Posty: 150
Pomogła: 36 razy

 #7  Wysłany: 2013-07-21, 22:12  


Wygląda na to,że rzeczywiście, to błąd .
Czy dobrze zrozumiałam,że lekarz nie może powiedzieć,że ,,przy II stopniu Clarka nie robi się biopsji wartownika " bo nie mógł wiedzieć,że to II st.Clarka, dopóki nie zbadał węzła na obecność mikroprzerzutów? Bo gdyby się okazało,że są mikroprzerzuty, to oznaczałoby że jest III st.Clarka, a nie II ? Czy coś pokręciłam?

Wiecie,jestem podłamana postawą -kolejnego już -lekarza. Kurczę, czy to jakiś pech? Po wypadku męża, Ordynator chirurgii naszego szpitala zaklinał się,że operacja na złamanym kręgosłupie absolutnie nie jest potrzebna, że wszystko się pięknie zrośnie pod warunkiem rygorystycznego leżenia plackiem... Leżał mąż pół roku, potem długa rehabilitacja, zaczął chodzić o kulach, kontynuował leczenie u kilku innych lekarzy,skonsultował się wreszcie z innymi chirurgami... I każdy z nich pytał ,, dlaczego to nie zostało zespolone?" Tzn.odłamany trzon kręgu. Teraz za późno, zarosło tkanką chrzęstną, itp.
Teraz kolejny lekarz spaprał robotę, a człowiek taki łatwowierny, wierzy że jak lekarz mówi, że nie trzeba, to nie trzeba... Ech, zła jestem sama na siebie. Ulałam sobie, no.
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #8  Wysłany: 2013-07-21, 23:10  


Wiosna napisał/a:
Czy dobrze zrozumiałam,że lekarz nie może powiedzieć,że ,,przy II stopniu Clarka nie robi się biopsji wartownika " bo nie mógł wiedzieć,że to II st.Clarka, dopóki nie zbadał węzła na obecność mikroprzerzutów?

Nie. Skala wg Clarka to stopień nacieku warstw skóry. Niegdyś uważana za istotny czynnik rokowniczy, obecnie niemal bez znaczenia (medycyna rozwija się, wciąż wiemy więcej). Nie ma ona żadnego wpływu na podjęcie decyzji czy wykonujemy biopsję węzła wartowniczego czy nie.

O tym decydują poniższe czynniki (cytuję "Zalecenia postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w nowotworach złośliwych", do których odnośnik podałam w poprzednim poście):

Cytat:
Do biopsji węzła wartowniczego kwalifikują się chorzy:
  • po biopsji wycinającej z rozpoznaniem czerniaka skóry potwierdzonym badaniem histologicznym, ale nie po szerokim wycięciu ogniska pierwotnego;
  • z grubością nacieku Breslowa równym lub większym niż 1,0 mm lub z (mikro-)owrzodzeniem na powierzchni czerniaka, niezależnie od grubości nacieku, bądź indeksem mitotycznym równym lub większym od 1/mm2 [czerniak, którego ognisko pierwotne sklasyfikowano jako kategoria T1b–T4b wg klasyfikacji guz/węzeł/przerzut (TNM, tumor-node-metastasis) UICC/AJCC 2010];
  • bez klinicznych cech przerzutów w regionalnych węzłach chłonnych i narządach odległych;
  • bez przeciwwskazań do znieczulenia ogólnego.

Skala wg Clarka to już w pewnym sensie "archaizm".
Nie ma już żadnego znaczenia dla wyboru sposobu postępowania diagnostyczno-terapeutycznego.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
Niteczka222 


Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 11

 #9  Wysłany: 2013-07-22, 10:42  


Przykro to czytać. Lekarz powinien ratować życie człowieka , a nie je lekceważyć.

:-(
 
OptymistycznaLenka88 


Dołączyła: 18 Maj 2013
Posty: 168
Skąd: Łódź
Pomogła: 30 razy

 #10  Wysłany: 2013-07-22, 20:56  


Dobrze, że DSS Ci odpowiedziała i wszystko wyjaśniła. Ja ciągle jeszcze miałam nadzieję, że może był to przypadek, w którym postepowanie lekarza było słuszne. Ja miałam szczęście i trafiam na znakomitych lekarzy i wspaniałych ludzi, i aż wierzyć mi się nie chce, ze niektórzy tak lekceważąco postępują.
Stopień Breslow jest obecnie faktycznie znacznie ważniejsza niż skala Clarka, a 3mm głębokości naciekania to sporo. Naprawdę przykro się czyta o takich niedopatrzeniach lekarzy.
Nie załamujcie się jednak. Jak pisałam wcześniej musicie po prostu uważnie kontrolować węzły. Robić USG u dobrego lekarza i w miejscu, gdzie jest dobry sprzęt. Jest duże prawdopodobieństwo, że dobrze się stanie, że mąż zachował węzły, bo nie musi się przecież dziać coś złego, chociaż oczywiście niepokój będzie. Niestety każda choroba wywołuje takie lęki. Bądźcie jednak dobrej myśli.
No i może pomyślcie o zmianie miejsca w którym się leczycie. Tak jak pisała Małgośka - najlepsza jest Warszawa i dr Rutkowski (i cały jego zespół), jeśli tylko macie takie możliwości.
Trzymam kciuki
 
Wiosna 



Dołączyła: 19 Lip 2013
Posty: 150
Pomogła: 36 razy

 #11  Wysłany: 2013-07-26, 19:54  


Dziękuję za Wasze miłe słowa i pomoc! Napisalam do prof Rutkowskiego ,szybko mi odpisał ( wczoraj) i zaprosił na konsultację...w poniedziałek!
Tyle,że zdobycie kserokopii badań okazało się niemożliwe na ,,od ręki" .
Spędziłam kilka godzin,poszłam do prawnika po pomoc...
Mówiąc krótko, lekarz który wypisał skierowanie musi te wyniki badań zobaczyć i opisać, dopiero można dać do wglądu pacjentowi, zrobić ksero itp.
W naszym przypadku jeden lekarz wypisał skierowanie, a drugi dalej leczył-więc już inny opisywał te wyniki. Kuriozum dla mnie . :shock:
Trudno,pojedziemy do Warszawy prawie z niczym,bo do poniedziałku nic nie da rady zrobić-toż weekend :uuu:

[ Dodano: 2013-07-26, 20:04 ]
Jeszcze jedną prośbę mam-może mi ktoś powiedzieć,jak wygląda w praktyce oczekiwanie na wizytę u prof. Rutkowskiego,tam w poczekalni? Czy skoro mamy się zgłosić o 12 to znaczy że taką godzinę mamy wyznaczoną i rzeczywiście będziemy przyjęci w tym czasie, czy znaczy to że prof. przyjmuje od godz 12 a trzeba być dużo wcześniej i zająć miejsce w długiej kolejce?
Mój J. będzie wykończony po dwugodzinnej jeździe busem ,jeśli jeszcze będzie musiał siedzieć w kolejce pół dnia,to nie wiem czy fizycznie da radę :-(
 
marjanna 


Dołączyła: 15 Paź 2010
Posty: 354
Skąd: Warszawa
Pomogła: 74 razy

 #12  Wysłany: 2013-07-29, 18:17  


Droga Wiosno,

aż boję się myśleć, jak mąż zniósł dzisiejsze oczekiwanie na wizytę w CO jako, że dzień wyjątkowo trudny z uwagi na pogodę.
Ale za to jestem przekonana, że wizyta u Profesora Rutkowskiego wniesie nowe światło w procesie postępowania z mężem w związku z czerniakiem.

Daj znać jak tylko uda Ci się złapać oddech po powrocie do domu, jakie wieści od profesora?

Wiosenko, mój czerniak miał 6 mm nacieku!!! Więc 2x więcej niż Twojego męża.
Można z tym żyć! -)

Nie możesz się załąmywać. Bądź silna dla Niego -)
Bądź pełna wiary, gdy jego najdzie zwątpienie..

ściskam mocno
Marjanna
 
Wiosna 



Dołączyła: 19 Lip 2013
Posty: 150
Pomogła: 36 razy

 #13  Wysłany: 2014-10-24, 01:07  


Witam po długiej przerwie.
Dr Rutkowski zlecił zbadanie ,,bloczków" czyli wyciętych tkanek, okazało się że wycięcie było nieradykalne. (Było to już drugie wycięcie, a wciąż nieradykalne! ) . Poza tym naciek był na 5 mm , nie na 3 jak nam powiedziano w Lublinie.
Zlecił wycięcie radykalne i wycięcie węzła wartowniczego. RTG, USG i badanie krwi.
Mimo obaw, mąż mógł nadal poruszać się o kulach , musiał tylko częściej odpoczywać, żeby oszczędzać rękę. Nadal samodzielnie chodził na ryby ;)
Zgłaszaliśmy się na kontrole co 3 mies i było ok.
We wrześniu mąż zaniepokoił się gulką, która pojawiła się w miejscu wyciętego węzła. Umówiłam wcześniejszą wizytę. Lekarz stwierdził, że ta gulka to nic poważnego, ale zaniepokoił się za to skargą męża na bóle głowy i zaburzenia równowagi. Zlecił natychmiastowy TK, rentgen i badania krwi.
Ja się tym w ogóle nie zmartwiłam, myślałam sobie - to od złamanego kręgosłupa ma zachwiania równowagi, a ból głowy z powodu nadciśnienia, jakie czasem się na 2-3 dni pojawia. Zrobiliśmy te badania, dziś lekarz je zinterpretował.

[ Dodano: 2014-10-24, 01:11 ]
Powiedział, że są przerzuty w mózgu, skierował na naświetlenie, wypisał leki przeciwobrzękowe i powiedział, że tyle może dla nas zrobić.

[ Dodano: 2014-10-24, 01:29 ]
Wynik badania TK
,,Wobrębie obu półkul mózgu 4-5 ognisk o charakterze meta, część z nich jest dyskretnie hiperdensyjna pozostałe izodensyjne: ulegają wyraźnemu wzmocnieniu kontrastowemu. 2 największym (21 mm i 16 mm)w lewym płacie czołowym, towarzyszy strefa obrzęku wywierająca efekt masy, uciśnięcie lewej kom. bocznej, śladowe (2 mm) przemieszczenie linii pośrodkowej ku str prawej-na poziomie zmiany.
Pozostałe ogniska bez istotnej strefy obrzęku: 6mm (głowa prawego j. ogoniastego), 5mm podkorowo w lewym pograniczu ciemieniowo - skroniowo - potylicznym (i na tym samym poziomie podejrzenie ogniska 4mm)
Móżdżek bez zmian ogniskowych.
Nie stwierdza się krwawienia wewnątrzczaszkowego.
Układ komorowy nieposzerzony.


Byłam w szoku, jak usłyszałam diagnozę, męża zamurowało, nie był w stanie się podpisać...
Nie zadałam pytań,lekarzowi, więc będę wdzięczna, jak ktoś mi tu podpowie :
- Jakie są rokowania, to naświetlanie rokuje dłuższe wyzdrowienie, czy raczej działanie paliatywne? Nasuwa mi się to pytanie, bo lekarz nie zlecił usunięcia chirurgicznego guzów...
- czy naświetlanie będzie w ogóle możliwe w przypadku, kiedy wymagane jest bezwzględne leżenie bez ruchu, a mężowi z powodu uszkodzenia kręgosłupa zdarzają się mimowolne drgnięcia całego ciała, kilkanaście razy w ciągu dnia ?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

[ Dodano: 2014-10-24, 01:40 ]
Jesz\cze jedno - co znaczy ,,ognisko o charakterze meta "?
 
gabi30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 16 Kwi 2010
Posty: 562
Pomogła: 206 razy

 #14  Wysłany: 2014-10-24, 05:38  


Wiosna, ognisko o charakterze meta to nic innego jak przerzut do mózgu. Stąd zapewne zlecone naświetlania głowy.
 
marjanna 


Dołączyła: 15 Paź 2010
Posty: 354
Skąd: Warszawa
Pomogła: 74 razy

 #15  Wysłany: 2014-10-24, 11:57  


Wiosna,
zajrzyj do wątku mariusza, który jest w trakcie terapii w związku z meta do mózgu
- i poczytaj jego historię, a być może nasuną się rozwiązania.

[ Dodano: 2014-10-24, 11:59 ]
w interpretacji wyników niestety nie pomogę, ale zapewne ktoś mądrzejszy się w tej sprawie wypowie.

Trzymaj się dzielnie Dziewczynko!!!
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group