DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Dajcie żyć, życie chorym nie szkodzi
Autor Wiadomość
JustynaS1975 
Administrator



Dołączyła: 24 Cze 2011
Posty: 12614
Skąd: Warszawa
Pomogła: 2742 razy


 #1  Wysłany: 2014-10-01, 05:45  


Polecam ten artykuł (przede wszystkim bliskim chorym):
artykuł nazwę 'Dajcie żyć, życie chorym nie szkodzi' ;)
http://wyborcza.pl/duzyfo...puje_halke.html

Udanego dnia :)
_________________
Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
 
Gazda 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 5144
Skąd: Beskid
Pomógł: 1580 razy

 #2  Wysłany: 2014-10-01, 08:09  


Boskie!!! :mrgreen:
_________________
Każdy ma swoje walety i zady
THINK BEFORE YOU SAY SOMETHING STUPID
 
akos6 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 14 Paź 2011
Posty: 1281
Pomogła: 212 razy

 #3  Wysłany: 2014-10-01, 08:16  


dzień dobry
extra artykuł... :)
pozdrawiam
_________________
nic nie muszę....wszystko mogę :)
 
Jolana 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 2069
Skąd: Warszawa
Pomogła: 1506 razy

 #4  Wysłany: 2014-10-01, 08:21  


Justynko!

Piękne, po prostu piękne. :-D
_________________
Aegrotus sacra est...
 
Ptaszenio 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2014
Posty: 1239
Skąd: Wrocław
Pomogła: 277 razy

 #5  Wysłany: 2014-10-01, 09:02  


Artykuł doskonały, może dasz go Justyna do działu pschoonkologia? Byłby dostępny dla wszystkich "czytaczy" forum?
 
Zoja 62 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Sie 2010
Posty: 1156
Skąd: Śląsk
Pomogła: 206 razy

 #6  Wysłany: 2014-10-01, 09:31  


Justynko, dzięki wielkie! Nawet nie masz pojęcia, jak mi humor poprawilaś :D
_________________
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
 
tam-tam-taram 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 763
Skąd: daleko
Pomógł: 628 razy

 #7  Wysłany: 2014-10-01, 09:45  


Zajefajny artykul! Tak jest, o to chodzi wlasnie w zyciu.

Mialem 20 lat, jak zachorowalem i na poczatku takie wlasnie otoczenie, jak w tym artykule - ''nie rob tego, jestes chory, leczenie trwa, zaszkodzisz sobie''. Takie ''tiu, tiu, tiu''.

Ale ja postawilem na swoim, koniec zamartwiania sie, trzeba zyc - i chodzilem na tance, hulanki i swawole. Z lysa glowa pod chustka. I absolutnie tego nie zaluje, przekonalem wszystkich wokol mnie, ze tak ma byc, bo ja sie na tamten swiat w wieku nie wybieralem, ha ha.

14 lat po i mam sie dobrze. Co ma byc, to i tak bedzie, a ja sie za cholere na drugi swiat jeszcze nie wybieram :lol:
 
JustynaS1975 
Administrator



Dołączyła: 24 Cze 2011
Posty: 12614
Skąd: Warszawa
Pomogła: 2742 razy


 #8  Wysłany: 2014-10-01, 10:06  


Dzięki. Wiedziałam, że się spodoba ;) Zwłaszcza tym, którzy chorowali i niezależnie jak doceniają starania bliskich i są im wdzięczni, ale czasami mają po dziurki w nosie 'terroru' <zagłaskać kotka na śmierć> <leż i nie rób tego, nie rób tamtego, itd.>.

Czy się wybieram na tamten świat. Nawet się nie zastanawiam. Póki oddycham, póty żyję <w przenośni i dosłownie>.
Zachorowałam 'młodo' (choć to kwestia względna), w wieku 33 lata. I tym bardziej jeśli (być może mam młodo umrzeć), to tym bardziej chcę więcej życia 'wykorzystać', a nie położyć się i umierać ;)

PS. chciałam, aby i przeczytali to 'bliscy chorych' ;)
_________________
Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
 
DorotaP 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 28 Lut 2011
Posty: 987
Pomogła: 359 razy

 #9  Wysłany: 2014-10-01, 15:36  


Justynko i inni którzy chorowali oczywiście my to wszystko w trosce (jak mówiła słynna Grzybowa z ,,Plebanii,,) :-D

Ja się nawet przefarbowałam na blond (żeby mąż jeszcze przed śmiercią był z blondynką), póżniej na rudo (żeby mu się znowu odmieniło)
A teraz po tylu latach... to wróciłam do stałego koloru. :)

Tak, że MY( w domyśle rodzina) też się staramy. Kurcze, a tu nikt nie docenia :mrgreen:
 
obertas 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 07 Kwi 2012
Posty: 1331
Skąd: Szczecinek
Pomógł: 183 razy

 #10  Wysłany: 2018-03-15, 09:59  Pozwolić żyć


Temat aktualny- warto -trzeba o tym pamiętać. :sun:
_________________
http://www.forum-onkologi...romu-vt6563.htm
 
Anaisha 


Dołączyła: 09 Lis 2018
Posty: 2

 #11  Wysłany: 2018-11-09, 14:47  


Witam,

wiem, że trochę po czasie... ale jak to bywa przewrotnie w życiu "dopadło mnie" akurat teraz :-)
Jesteśmy na początku "drogi" więc za błędy i pomyłki przepraszam :-)

Około pół roku temu postawiono mężowi diagnozę: guz mózgu. Ale nie na tym polega problem (przynajmniej tak mi się wydaje). Mąż jest po operacji i na mój gust nie godzi się ze swoim stanem (czytaj "ubytkami") po operacji. Jest ich trochę najważniejsze to ataksja i porażenie prawej strony. Temat jest bardzo świeży, bo od operacji minęły prawie trzy miesiące. Problem polega na tym, że zaprzestał ćwiczeń, a te są tutaj bardzo ważne. Kiedy odbierałam Go ze szpitala chodził. Teraz wybiera sobie wózek. Najzwyczajniej w świecie nie wiem jak do Niego dotrzeć. Wyczerpałam już wszelkie znane mi sposoby. Zaparł się i na rehabilitację w warunkach szpitalnych nie pójdzie. Na siłę niczego nie zrobię, ale potrzebuję jakiejś innej metody :-). Będę wdzięczna za każdą podpowiedź.
 
basik78 



Dołączyła: 04 Wrz 2017
Posty: 480
Pomogła: 22 razy

 #12  Wysłany: 2018-11-10, 00:13  


JustynaS1975, jak w pysk strzelił.
Choć to ja jestem żoną ciężko chorego męża to staram się nie mówić nie rób tego lub tamtego....
W tym roku mielismy magiczne zmiany kodu z przodu...czyli 40ki.
Mąż 10 lat temu zrobił prawo jazdy na motor...ale nigdy go nie kupił bo zawsze coś.
Przed urodzinami .....kupiliśmy ten motor i co.....? Tak jak napisane....a po co mu..?.przeciez nie ma siły...przecież chory....
Fakt....jego stan wówczas był ciężki bo przechodził skutki uboczne chemii...nie miał sił za dużo chodzic....
Moja odpowiedź brzmiała......a choćby se go miał RAZ odpalić....na własnej działce!
No i syn wyciąga motor z garażu....a gdy jest siła to melodyjka silnika sprawia że mąż jest w siódmym niebie.
Cieszymy się kazdym dniem...bez ograniczania męża...oczywiście z strony mojej z wielką troską ale i rozumem.
 
asia19 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 29 Gru 2010
Posty: 607
Skąd: Mazowsze
Pomogła: 111 razy

 #13  Wysłany: 2018-11-10, 20:40  


Anaisha napisał/a:
Witam,

wiem, że trochę po czasie... ale jak to bywa przewrotnie w życiu "dopadło mnie" akurat teraz :-)
Jesteśmy na początku "drogi" więc za błędy i pomyłki przepraszam :-)

Około pół roku temu postawiono mężowi diagnozę: guz mózgu. ................

A wchodzi w grę jakakolwiek rozmowa z psychoonkologiem? Być może mąż potrzebuje takiego wsparcia, może konieczne byłyby leki (tutaj już potrzebny jest psychiatra)?
Przykro mi, na pewno mąż potrzebuje czasu, żeby się zaadaptować do nowej sytuacji, ale pewnie ciężko komukolwiek doradzić, ile to będzie trwało i jak to będzie przebiegać. Życzę dużo zdrowia i siły w tym trudnym czasie.

Majbas, choć nie wypowiadam się w Waszym wątku, to czytam od dawna, czasem ze łzami, ale zazwyczaj z uśmiechem. Jak dla mnie jesteś super żoną i życzę wszystkim takich partnerek życiowych! Wiesz, co do otoczenia, bo to rozumiem ich zdanie o tej chorobie i motorze... to komentarz okrutny. Jako społeczeństwo nie umiemy rozmawiać o chorobie, jakiejkolwiek bardziej poważnej jak grypa. Ludzi paraliżuje strach, jakby byli na egzaminie, a czasami wystarczy po prostu wysłuchać i nie dawać złotych rad. Tym bardziej, że jak gaba napisała gdzieś ostatnio, medycyna to nie matematyka i mamy jakiś punkt odniesienia w postaci rokowania, odpowiedzi pacjentów na leczenie, ale nigdy nic nie wiadomo. Życzę, żebyście cieszyli się sobą jak najdłużej i przesyłam dużo dobrej energii z Mazowsza :heart:
_________________
Practise random kindness and senseless acts of beauty.
Dobro jest w każdym z nas.
 
Agakon 


Dołączyła: 03 Lut 2018
Posty: 154
Skąd: zachodniopomorskie
Pomogła: 18 razy

 #14  Wysłany: 2018-11-11, 11:32  


Dzień dobry :)
Artykuł świetny...mądry, potrzebny, pozytywny.
Majbas, jesteś boska. Mój mąż by powiedział: prze-żona!
:in_love:

Pozdrawiam Wszystkich
 
Anaisha 


Dołączyła: 09 Lis 2018
Posty: 2

 #15  Wysłany: 2018-11-13, 10:11  


Dzień dobry :-)

Dziękuję za odpowiedzi/podpowiedzi. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy choruje inaczej. Wiem, że do wszystkiego potrzebny jest teraz czas ale i wiedza, doświadczenie (dlatego tutaj jestem).

Może banalnie to zabrzmi, ale z chorobą i jej skutkami musi zaprzyjaźnić się mój mąż, ja i nasza córka :-)
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group