Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Tarczyca - Nowotwór pęcherzykowy gr. IV (Bethesda)
Autor Wiadomość
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #1  Wysłany: 2018-09-04, 21:36  Tarczyca - Nowotwór pęcherzykowy gr. IV (Bethesda)


Przede wszystkim hej wszystkim, jestem facetem mniej więcej w połowie drogi między trzecim, a czwartym krzyżykiem. Pozdrawiam Was i życzę zdrowia - Bałykan. :)

A teraz do rzeczy. Dwa i pół roku temu wykryto u mnie w lewym płacie tarczycy hypoechogenny guzek z obwodowym unaczynieniem 20x9mm. Oprócz tego mniejszy hypoechogenny około 6mm i torbiel 3mm. Miałem zrobioną biopsję największego guza i wyszła zmiana łagodna kategorii II. Robiłem kontrolne USG co pół roku, potem co rok, bo guzek minimalnie się zmniejszył. Podczas ostatniego badania USG, okazało się, że guzek chyba znowu minimalnie urósł (jest taki, jak w momencie wykrycia) i pojawiła się hypootoczka. Radiolog polecił mi zrobić ponowną biopsję, bo powiedział, że przy zmianach tego typu powinno się ją robić co dwa lata. No i dzisiaj odebrałem wyniki biopsji i nie są już tak optymistyczne, jak w pierwszej:

Cytat:
"Materiał cytologiczny obfity.

Tyreocyty z cechami znacznego polimorfizmu i metaplazji oksyfilnej w płatach, grupach, skupieniach, układach beleczkowych, pęcherzykowych i brodawkowatych. Obserwuje się występowanie bruzd jądrowych i przejaśnień chromatyny jądrowej, w tle pojedyncze limfocyty, krew.

Kategoria cytologiczna: Nowotwór pęcherzykowy (grupa IV*).

Konieczna weryfikacja histopatologiczna.


*The Bethesda System for Reporting Thyroid Cytopathology"


Czyli tarczyca do usunięcia i dopiero w badaniu laboratoryjnym dojdą, czy to rak i jeśli tak, to jaki, prawda?

I teraz pytanie, gdzie mam teraz iść? Do endokrynolog chodziłem prywatnie, zresztą nie byłem u niej z półtora roku, jak nie lepiej - miałem kiepskie wyniki hormonów, endokrynolog była na jakimś długim urlopie, więc moja lekarz rodzinna przepisała mi euthyrox, który biorę cały czas. Wyniki miałem już dobre, hormony się ustabilizowały, znikły objawy niedoczynności, więc nie widziałem potrzeby wizyty u endokrynolog.

Czy skoro patomorfolog napisał, że badanie histopatologiczne jest koniecznością, to czy dać sobie spokój z endokrynolog i rozmawiać z chirurgiem onkologiem?

Tak, czy siak pewnie lekarz rodzinny musi mi dać skierowanie, ale czy robić sobie termin do mojej endokrynolog, na prywatną i płatną wizytę?

[ Dodano: 2018-09-04, 23:06 ]
Dodam tylko, że w badaniach USG węzły chłonne były ok.

Powinienem był w tytule wątku napisać, że chodzi o tarczycę, jeśli moderator może, to proszę zmienić na "Tarczyca - nowotwór pęcherzykowy". Z góry dziękuję.
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
MalgorzataB 


Dołączyła: 01 Lip 2017
Posty: 144
Pomogła: 9 razy

 #2  Wysłany: 2018-09-04, 23:19  


Moim zdaniem endokrynologa możesz odpuścić, skierowanie od rodzinnego do wybranego centrum onkologii i konsultacja u onkologa chirurga.
Jesteś z Gdyni, bo w Warszawie jest bardzo dobra pani dr Stachlewska.
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #3  Wysłany: 2018-09-04, 23:42  


Dzięki za odpowiedź. :)

No właśnie też skłaniam się ku odpuszczeniu sobie wizyty u endokrynologa, bo chyba bez sensu. Zacznę od lekarza rodzinnego i skierowania do chirurga onkologa.

Widzę, że do poradni onkologicznej w Gdyni będę musiał czekać co najmniej miesiąc, ale widzę też, że jeden z ich lekarzy przyjmuje prywatnie (a w zasadzie dwóch, ale drugi ma kiepskie opinie, jeśli chodzi o podejście do pacjenta) i są szybkie terminy, ale przede wszystkim dobre opinie. Chodzi o dr Pawlika. Zna go ktoś? A może znacie jeszcze kogoś dobrego z 3city?

Tak celuję wstępnie w Centrum Onkologii w Gdyni-Redłowie, bo to bardzo nowoczesna placówka z ponoć dobrymi specjalistami. Dobry wybór?

[ Dodano: 2018-09-05, 08:22 ]
Pomyliłem nazwisko lekarza - chodzi o dr Pikiela, a nie Pawlika.
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
betka91 


Dołączyła: 23 Sie 2018
Posty: 32
Pomogła: 1 raz

 #4  Wysłany: 2018-09-05, 10:33  


Miałam guza na tarczycy, po biopsji wyszło że IV stopień - podejrzenie nowotworu pęcherzykowego, poszłam z wynikiem do endokrynologa, wypisał skierowanie do szpitala na operacje, następnie poszłam do szpitala do ordynatora, który takie operacje wykonuje, ustalił termin, przyszłam, wycieli całą tarczycę, okoliczne węzły chłonne, po 3 dniach wyszłam, w histopacie po 2 tyg wyszło, że to był gruczolak z komórek hurthla ;) . Polecam szpital MSWiA w Rzeszowie, w moim przypadku od diagnozy (wyniku biopsji) do operacji trwało to niespełna dwa tygodnie.. blizna malutka, zrobiona na zmarszczce, chirurg spisał się naprawdę świetnie. Więc najważniejsze chyba by mieć skierowanie do szpitala i wybrać gdzie by się chciało mieć operacje, ja poszłam do niego z polecenia i świadomości że takie operacje wykonuje.
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #5  Wysłany: 2018-09-05, 15:24  


A miałaś zmienione węzły, że je wycięli, czy zrobiono to profilaktycznie? To standardowa procedura przy tej kategorii guza? No i czy miałaś jakieś guzki w obu płatach, że wycięli całość? Może w cieśni?
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
betka91 


Dołączyła: 23 Sie 2018
Posty: 32
Pomogła: 1 raz

 #6  Wysłany: 2018-09-05, 16:16  


Na USG wyszło, że mam guza o wielkości: 15x24x24, endokrynolog wspomniał, że można usunąć jeden płat bo guz jest tylko na jednym płacie - prawym. Ale jak poszłam do chirurga który później mnie operował stwierdził, że nie warto ryzykować bo jak się okaże że faktycznie będzie to rak to później czekałaby mnie kolejna operacja a to za duże ryzyko powikłań, dlatego usunął mi całą. Jeśli chodzi o węzły, to usunął je bo tak się robi w takich przypadkach i według niego guz był podejrzany i na wszelki wypadek zostały usunięte.
W wyniku histopatologicznym wspomnieli o tym że były inne malutkie guzki.
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #7  Wysłany: 2018-09-06, 11:14  


Ok, dzięki! W takim razie będę też cisnął lekarza o takie dmuchanie na zimno, żeby w razie czego nie trzeba było znowu dać się kroić.

We wtorek mam mieć konsultację z lekarzem, prywatnie, bo do poradni trzeba swoje odczekać. Opisałem krótko mój przypadek drogą elektroniczną, lekarz oddzwonił, dopytał kto robił biopsję i po wtorkowej konsultacji, wypisaniu skierowań itp. mam się stawić do Gdyńskiego Centrum Onkologii już następnego dnia w celu ustalenia terminu operacji (akurat w ten dzień tam będzie). Przez telefon brzmiał bardzo sympatycznie, mówił, że ten IV stopień raczej rzadko źle rokuje. Uspokoiła mnie ta rozmowa. Widać, że ludzki lekarz, zresztą takie ma opinie na wiadomych portalach. Jestem dobrej myśli. :)

Myślę, że będę tu opisywał mój przypadek krok po kroku, bo to może komuś pomóc. Ja teraz czytam dużo wątków tarczycowych na tym forum i szczególnie wyłapuję te techniczne aspekty, czyli co i jak załatwiać, żeby było tanio, szybko, a przede wszystkim skutecznie. To oczywiście tak obok całej kwestii psychologicznej, stresu i przeprawy przez to całe bagno, a wiadomo, że nasza służba zdrowia dokłada nam swoje trzy grosze do stresu, swoją biurokracją.
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
Iwona M 


Dołączyła: 05 Mar 2014
Posty: 13
Pomogła: 1 raz

 #8  Wysłany: 2018-09-06, 13:00  


Bardzo polecam doktora Pawła Pikiela. Myślę, że w dużej mierze jemu mój mąż zawdzięcza życie. Też byliśmy w podobnej sytuacji- bardzo długie kolejki do państwowego onkologa. Doktor Pikiel tak pokierował mojego męża, że bardzo szybko została postawiona trafna diagnoza, a za tym i leczenie. Mąż miał raka nasady języka, u pana Pikiela był chyba tylko czterokrotnie. Leczenie odbyło się w szpitalu w Redłowie, już bez udziału pana doktora. Niestety redłowskiego szpitala , a szczególnie oddziału radiologii nie polecam, choć może się tam coś zmieniło na lepsze przez 5,5 roku od kiedy mąż zakończył leczenie.
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #9  Wysłany: 2018-09-06, 20:42  


Właśnie u doktora Pawlika mam wizytę. :)

Dlaczego masz złe wspomnienia z redłowskiego szpitala? Chodzi o personel, czy o sprawy techniczne? Jeśli o to drugie, to na pewno dużo się zmieniło, bo wiem, że tam były ostatnio jakieś remonty, w tym w Radiologii (w tym roku oddane do użytku) no i powstał od zera nowoczesny budynek zabiegowy (2014). Mój brat miał dwa tygodnie temu zabieg w tym budynku i nie miał zastrzeżeń, na mnie, jako na gościu zrobił dobre wrażenie, na ile dobre wrażenie może robić szpitalny obiekt. ;)

[ Dodano: 2018-09-06, 20:43 ]
Dr Pikiela - co ja mam z tym Pawlikiem!? :?ale?:
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
Iwona M 


Dołączyła: 05 Mar 2014
Posty: 13
Pomogła: 1 raz

 #10  Wysłany: 2018-09-07, 09:04  


Mój mąż był pacjentem redłowskiego szpitala od listopada 2012 r do połowy marca 2013 r. Leczenie trwało bardzo długo, wydaje mi się że zbyt długo. Lekarze nie mieli chyba pomysłu co robić. Jedyną rozmową z lekarzem prowadzącym była ta na której mój mąż musiał podpisać zgodę na leczenie, później lekarka unikała go jak ognia. Dopiero w lutym gdy poszła na urlop zastąpił ją ludzki lekarz i zaczęło się właściwe leczenie. Najgorsze było wyżywienie- nie było dostosowane dla osoby z problemy z przełykaniem. Jedyne co zaproponowali to Nutridrinki. Ogólnie na wypisie ze szpitala mąż ma diagnozę anoreksji, a był po prostu zagłodzony. Na oddzale radioterapi nie było wtedy możliwości podgrzania przyniesionego jedzenia. Na czas świąt mąż miał tygodniową przerwę w pobycie na oddziale i w domu potrafił przytyć 7 kg przez te dni, w szpitalu tylko szybko tracił na wadze. Mam nadzieję, że teraz tam się zmieniło na lepsze. To tylko niewielka część zastrzeżeń do redłowskiego szpitala. Jestem bardzo zaskoczona faktem, że jednak mężowi udało się przeżyć, bo w trakcie leczenia miałam wrażenie, że nikomu z lekarzy nie zależy na wyleczeniu, mieli zasadę że pacjent ma być i siedzieć cicho. Opieka pielęgniarska była w porządku.
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #11  Wysłany: 2018-09-07, 11:54  


O, to niefajne, współczuję takiego pobytu i dodatkowego stresu! Pamiętasz nazwisko tej lekarki? Możesz mi wysłać na PW, choć w sumie powinno się publicznie piętnować takie osoby, żeby pacjenci wiedzieli, kogo unikać.

U mnie na razie będzie pewnie krótka wizyta, bo z tego, co czytam, to po wycięciu tarczycy trzymają do 3 dni, jeśli nie ma komplikacji. Poza tym mieszkam w Redłowie, 5 minut pieszo do szpitala, rodzina też, więc w razie dłuższego pobytu - odpukać! - kwestie żywieniowe i pobytowe nie są dla mnie problemem.

Mam pytanie do tarczycowców - wiem, że jest problem ze spaniem po operacji, bo nie powinno się leżeć na boku, a ja nie zasnę na wznak, więc może są jakieś ortopedyczne poduszki, które umożliwiają zaśnięcie, bez dodatkowego bólu i naciągania operowanego miejsca? Możecie coś polecić? Miałem dwa lata temu operację kręgosłupa i brak możliwości obrócenia się na łóżku był straszną katorgą. Nie spałem prawie trzy noce z rzędu, tylko gapiłem się w sufit i nie chciałbym powtórki z rozrywki...
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #12  Wysłany: 2018-09-07, 19:17  


Bałykan napisał/a:
jeśli moderator może, to proszę zmienić na "Tarczyca - nowotwór pęcherzykowy"


Mówisz - masz :)
 
realista 


Dołączył: 21 Sie 2018
Posty: 6

 #13  Wysłany: 2018-09-10, 21:20  


Trzymam kciuki za Ciebie kolego. Ja mam biopsje zmiany hipoechognnej ze zwapnieniami i skąpym obwodowym unaczynieniem 15 września, niestety stres mnie też zjada. Później 4 dni oczekiwania na wynik.
 
betka91 


Dołączyła: 23 Sie 2018
Posty: 32
Pomogła: 1 raz

 #14  Wysłany: 2018-09-11, 15:30  


Bałykan.. ja spałam na boku, nikt mi nic nie mówił o tym że nie mogę... hmm.. :)
 
Bałykan 


Dołączył: 04 Wrz 2018
Posty: 17
Skąd: Gdynia

 #15  Wysłany: 2018-09-11, 19:38  


marzena66 - dzięki za zmianę nazwy! :)

realista - Dzięki! Tobie też życzę happy endu! Ja czekałem tydzień na wynik, cztery dni to bardzo szybko, ale wiem, jak każdy dzień się wtedy dłuży. Czekanie jest faktycznie do kitu, najlepiej sobie znaleźć jakieś zajęcie, ja robiłem porządki, aż furczało. Najgorzej usiąść w kącie i rozmyślać nad sensem życia, choć wiadomo, że gdzieś tam z tyłu głowy to siedzi, bo to konkretny kaliber zmartwienia. Trzeba myśleć pozytywnie, tym bardziej, że to tylko etap diagnozowania.

betka91 - czytałem nawet tu na forum, że powinno się leżeć na wznak, jutro zapytam się lekarza, bo dzisiaj zapomniałem.

---------

No właśnie, dzisiaj miałem konsultację z dr Pikielem, dostałem skierowanie do szpitala, jutro mam się tam stawić i dostanę termin operacji. Wizyta i rozmowa bardzo pozytywne, lekarz z poczuciem humoru i dobrym nastawieniem do pacjenta. Będę operowany właśnie przez niego, usunięta będzie cała tarczyca, nie ma sensu nic tam zostawiać, bo z czasem i tak by coś tam wyrosło, a i tak będę brał euthyrox, więc co za różnica, jaka to będzie dawka (już biorę 50mg na niedoczynność). Mam optymistyczne nastawienie.
_________________
Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group