Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak pęcherza moczowego
Autor Wiadomość
kaja1 


Dołączyła: 10 Lis 2012
Posty: 22
Skąd: Tomaszów Maz.

 #1  Wysłany: 2012-11-10, 21:51  Rak pęcherza moczowego


Witam,
jestem tu pierwszy raz... Nawet nie wiem, co napisać.

U mojego męża zdiagnozowano nowotwór pęcherza moczowego.
W dwa dni ze zdrowego, pracującego wiecznie człowieka zrobił się mały chłopiec. To chyba jakiś koszmar.
Wiem, że są tutaj lekarze, którzy mogą pomóc i doradzić.

Mój mąż ma 48 lat, zmiana jest dość duża, bo 4 cm na 6. Operacja-elektrokoagulacja? chyba, za 2 dni.
Lekarz poprosił o poszukanie leku Doxorubicyny.
W 2 dni jest to dla mnie nie możliwe, a na innych forach wyczytałam, że dobrze podać pierwszą dawkę podczas zabiegu. Czy to prawda?
Niby pan doktor potem stwierdził, że to nie takie pilne i mąż przy wypisie dostanie receptę, bo lek trzeba podać w innym mieście, w szpitalu posiadającym odpowiednią pracownię.
I właściwie podczas operacji okaże się, czy to będzie konieczne.
Po tym wstępnym badaniu, nie znam nazwy, ale polegało na włożeniu długiego pręta przez cewkę moczową i obejrzeniu wnętrza pęcherza, okazało się, że miejsce, w którym dochodzą moczowody jest "czyste". To podobno dobrze.

Czy któryś z Panów Doktorów może coś podpowiedzieć?

Pozdrawiam serdecznie.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: absenteeism: 2012-11-10, 21:53 ]
Post wydzielony do osobnego wątku, zgodnie z Regulaminem Forum.
 
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #2  Wysłany: 2012-11-10, 22:21  


droga Kaja1 nie umiem pomóc ci merytorycznie ale chce cię mocno przytulić. :tull:
na pewno ktoś z moderatorów udzieli ci potrzebnych wskazówek.
ja niestety mojemu tacie już nie mogę pomóc.
trzymaj się,pa
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
kaja1 


Dołączyła: 10 Lis 2012
Posty: 22
Skąd: Tomaszów Maz.

 #3  Wysłany: 2012-11-10, 22:34  


Witaj, czytałam... bardzo mi przykro :( Póki co, jestem przerażona, staram się trzymać, ale mój mąż się załamał. Dla niego to wyrok śmierci. Fakt, że to wszystko zajęło 3 dni, diagnoza, badania i perspektywa operacji. I nie wiem, co dalej... Wiem, że najważniejszy jest wynik histopatologiczny, ale to tak długo trwa... Niby wszystko wydaje się takie odległe, miliony ludzi giną co dzień na drogach... i to jest chwila. A tu, po prostu strasznie się boję, że sobie nie poradzę, że nie znajdę siły.
Pozdrawiam i życzę Tobie siły za wielu.
 
 
Ferdydurke 


Dołączył: 03 Paź 2012
Posty: 41
Pomógł: 1 raz

 #4  Wysłany: 2012-11-11, 10:46  


Moja mama chorowała na nowotwór pęcherza naciekający ścianę mięśniową.
Na razie się nie bój. Wszystko zależy od tego, czy ta narosł nacieka na ściankę mięśniową pecherza moczowego, tzn. Czy się wgryza w głąb i czy to nowotór złośliwy. O tym będzie mowa w wyniku histopatologicznym. Na razie go nie macie ! Jeżeli jest to zmiana powierzchowna, narośl wystaje z błony śluzowej, to wtedy leczenie polega na usunięciu przez nożyk elektryczny zmiany. Doksorubicyna to chemioterapeutyk. Dziwię się, że lekarz kazal wam szukać leku na własną rękę. To są jakieś żarty. Przecież nie wiadomo co to za zmiana. Może wcale nie jest złośliwa. Jeżeli ten nowotwór nie nacika ściany mięśniowej to jest w stadium zaawansowania numer jeden i wtedy leczy się przez wycięcie zmiany nożykiem, co czasami poprawia się przy dużej złośliwości komórek wlewkami BCG. Inna rzecz, jeżeli okaże się, że narośl wgryza się w mięsień ściany pęcherza. Oczywiście może się okazać, że to nie jest nowotwór złosliwy! Na razie tego nie wiecie. Niech ktoś sprostuje powtższe, jeżeli się mylę, według mnie nakazanie pacjentowi, żeby szukał specyfiku bez wyniku histopatologicznego to jest sprawa niepoważna. Co to za lekraz to wymyślił ?
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7480
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #5  Wysłany: 2012-11-11, 17:52  


kaja1 napisał/a:
Czy któryś z Panów Doktorów może coś podpowiedzieć?

Bez wątpienia może i z chęcią pomoc taką zawsze na naszym forum przyjmiemy.
Zanim jednak to nastąpi, może i ja spróbuję w czymś pomóc.

kaja1 napisał/a:
U mojego męża zdiagnozowano nowotwór pęcherza moczowego. [...]
Mój mąż ma 48 lat, zmiana jest dość duża, bo 4 cm na 6.
Operacja-elektrokoagulacja? chyba, za 2 dni.

Jeśli zdecydowano się na zabieg oszczędzający pęcherz moczowy (elektrokoagulację),
to można wnosić, że stadium zaawansowania choroby oceniono na nie większe niż T1,
dla którego Zalecenia PUO (str. 297) przewidują takie postępowanie.
Kwestią otwartą pozostaje oznaczenie stopnia złośliwości nowotworu,
który (jeśli okaże się wysoki) może mieć wpływ na ocenę zasadności usunięcia pęcherza.
W przypadku leczenia oszczędzającego uzupełniająca chemioterapia (w tym także doksorubicyną)
opisana jest np. w tym artykule (wprawdzie już dość starym, z 1979 r.),
gdzie jest mowa o jej wpływie na zmniejszenie ryzyka nawrotu choroby.
Jest tam powiedziane, że pierwsza wlewka cytostatyku następuje bezpośrednio po wykonanym zabiegu.

Ferdydurke napisał/a:
Doksorubicyna to chemioterapeutyk. Dziwię się, że lekarz kazal wam szukać leku na własną rękę. To są jakieś żarty.

Dokładnie tak !
Nawet zwykły lek wydawany na receptę, czy zresztą jakikolwiek inny, nie mówiąc o tak specjalistycznym medykamencie
powinien być zapewniony przez szpital w ramach prowadzonej przez niego terapii, za którą odpowiada lekarz prowadzący.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
absenteeism 
Administrator



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 13332
Skąd: Łódź
Pomogła: 9431 razy


 #6  Wysłany: 2012-11-11, 17:57  


Richelieu napisał/a:
Ferdydurke napisał/a:
Doksorubicyna to chemioterapeutyk. Dziwię się, że lekarz kazal wam szukać leku na własną rękę. To są jakieś żarty.

Dokładnie tak !
Nawet zwykły lek wydawany na receptę, czy zresztą jakikolwiek inny, nie mówiąc o tak specjalistycznym medykamencie
powinien być zapewniony przez szpital w ramach prowadzonej przez niego terapii, za którą odpowiada lekarz prowadzący.

Ciekawe w ogóle gdzie miałabyś znaleźć ten lek, w zwykłej aptece?
_________________
 
Kajka 



Dołączyła: 16 Lis 2010
Posty: 147
Skąd: Podkarpacie
Pomogła: 4 razy

 #7  Wysłany: 2012-11-15, 15:00  


Kaja 1 !

Nie martw się na zapas, bo bez wyniku histopatologicznego nic nie wiecie.
Też się dziwię, że lekarz kazał Wam szukać takiego lekarstwa, ale to pewnie urolog bez doświadczenia onkologicznego.

Poczytaj w moim wątku, mój mąż też miał raka w pęcherzu, a po wlewkach już go nie ma.Też na początku lekarz mówił o ewentualnym usunięciu pęcherza , ale obeszło się bez tego.
Oczywiście każdy przypadek jest inny, ale mam nadzieję, że i u Was będzie dobrze.
Musisz odczekać te dwa tygodnie, bo tyle na ogół trwa to badanie .
Ja na początku czytałam wszystkie wątki dotyczące tego raka i to trochę pozwoliło się się zorientować.
_________________
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
 
Ferdydurke 


Dołączył: 03 Paź 2012
Posty: 41
Pomógł: 1 raz

 #8  Wysłany: 2012-11-18, 09:18  


Nie rozumiem lekarzy, którzy opowiadają przy zaawansowaniu pierwszego stopnia (T1) o usunięciu pęcherza. Może źle rozumiem to, co napisałaś. Richelieu również gdzieś wspominał o takim postępowaniu jako metodzie do rozważenia przy pierwszym stadium choroby. Przecież to jest kalcetwo! To bardzo skomplikowana operacja z mnóstwem komplikacji. Trwa zwykle osiem godzin. Po operacji lądujemy z workiem, albo, jeżeli mamy szczęście z sztucznym odprowadzeniem moczu i komplikacjami, które są nim spowodowane. To jest operacja, która ratuje życie, ale rozumiem, gdy jest stosowana jako jedna z możliwości przy raku naciekającym ścianę mięśniową obok metody konserwatywnej tj. Radio i chemioterapii. (Zaawansowanie T2 i większe) Wtedy nie można usunąć narośli w całości. Ale kiedy narośl odrasta od ścianki, jest usuwana przez nożyk elektryczny na endoskopie. Nawet jeżeli wraca, usuwania jest ponownie. Jeżeli wraca zresztą zbyt często stosuje się albo wlewki chemioterapeutyku, albo BCG. Wolałbym tysiąc razy chodzić na takie zabiegi niż zgodzić się na usunięcie pęcherza mojego, albo bliskiej mi osoby. Pamiętajcie też, że przy zaawansowaniu T2, a może i większym, dobrym stanie ogólnym chorego, zdrowych nerkach, wątrobie, obok metody operacyjnej, podobnie skuteczne są metody onkologiczne. Nie są mniej skuteczne. U nas jeszcze mało popularne. Popularne za to w USA i w Kanadzie i z powodzeniem przeprowadzane przez nasze ośrodki onkologiczne tymi samymi metodami, co w USA. Efekt tych metod onkologicznych jest jednak taki, że 75 procent chorych u których te metody są skuteczne zachowuje swój pęcherz, bez zmniejszania się jego objętości. Po wyzdrowieniu może więc np. Wyjechać na wakacje. Zachowuje więc całkowitą sprawność fizyczną.
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7480
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #9  Wysłany: 2012-11-18, 09:37  


Ferdydurke napisał/a:
Richelieu również gdzieś wspominał o takim postępowaniu jako metodzie do rozważenia przy pierwszym stadium choroby.

Opieram się na Zaleceniach PUO (str. 301), gdzie dla guzów o zaawansowaniu T1 i wysokim stopniu złośliwości (G3)
na temat leczenia napisano:
Cytat:
Leczenie T1G3
Występowanie guza pęcherza w stopniu T1G3 świadczy o dużym potencjale onkologicznym nowotworu (duże ryzyko progresji). Wielu ekspertów uważa, że rak tego rodzaju stanowi wskazanie do wczesnej cystektomii, co pozwala na wydłużenie czasu przeżycia. Prawdopodobnie 50% chorych ma szansę zachować pęcherz dzięki wlewkom BCG lub chemioterapii dopęcherzowej Wprawdzie konieczność wczesnego, radykalnego wycięcia pęcherza w przypadku guza T1G3 nie została dotychczas ściśle określona, jednak na decyzję w tym względzie mogą wpłynąć pewne czynniki, do których należą: lity charakter guza, wieloogniskowość, duża częstotliwość nawrotów i/lub współistnienie Tis. Radykalne wycięcie pęcherza moczowego należy rozważyć również w przypadku braku odpowiedzi na BCG w mnogich i nawrotowych zmianach nieinwazyjnych o dużym stopniu złośliwości (high−grade). Opóźnianie leczenia radykalnego może niekorzystnie wpływać na przeżycie swoiste dla nowotworu.


Dodane przeze mnie podkreślenie wskazuje na fragment mówiący o celowości rozważenia radykalnej cystektomii w przypadku rozpoznania guza T1G3.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
Ferdydurke 


Dołączył: 03 Paź 2012
Posty: 41
Pomógł: 1 raz

 #10  Wysłany: 2012-11-18, 10:38  


Zalecam jednak wypytywanie lekarzy o inne metody. W materiale, który przytoczyłeś nie ma wzmianki na temat chemioterapii i radioterapii pęcherza. Jest tylko mowa o wycięciu. Jeżeli nowotwór o wysokiej złośliwości się odnawia na ścianie pęcherza, to kolejne zabiegi endoskopowe go eliminują. Jest ryzyko, że kolejna zmiana pojawi się i wgryzie się w ścianę, bo np. między badaniami kontrolnymi upłynie kilka miesięcy, co zmieni jej charakter w inwazyjny, ale wtedy do rozważenia są metody zachowujace pęcherz i wycięcie pęcherza. Pozatym do rozważenia jest też sprawa komfortu życia. Myślę, że taka operacja go zmienia. Nie jestem lekarzem urologiem, ale zalecam dużą ostrożność i mocne zastanowienie się nad alternatywnymi metodami.

[ Dodano: 2012-11-18, 11:09 ]
Zwłaszcza, że sam miałem okazję przemyśleć sprawę. Opierałem się w tych moich przemyśleniach na publikacji http://www.amazon.com/DeV...s/dp/0781772079

Jest tam cały rozdział o leczeniu pęcherza moczowego. Są wzmianki o tym, że coraz częściej odchodzi się od cystektomii do metod onkologicznych. Jest to po prostu tendencja, żeby brać pod uwagę oprócz skuteczności leczenia, również komfort życia pacjenta po leczeniu. Są tam wzmianki o tym, że metody zachowawcze i radykalne są porównywalnie skuteczne. Trzeba pamiętać jednak o tym, że mio, że metody te są różne, to podobnie obciążające. Jedna jest cięższa w zniesieniu (onkologiczna), ale za to wiąże się z możliwością zachowania własnego pęcherza. Ostatecznie też, na to ostatnie leczenie trzeba mieć dobrą kondycję, zdrowe nerki, dobre parametry krwii. No cóż, lepiej jednak gdy jest wybór, niż gdy go nie ma.
 
Kajka 



Dołączyła: 16 Lis 2010
Posty: 147
Skąd: Podkarpacie
Pomogła: 4 razy

 #11  Wysłany: 2012-11-18, 13:02  


Ferdydurke napisał/a:

Nie rozumiem lekarzy, którzy opowiadają przy zaawansowaniu pierwszego stopnia (T1) o usunięciu pęcherza. Może źle rozumiem to, co napisałaś.


Dobrze zrozumiałeś, tak mówił nasz lekarz na początku naszego leczenia. Myślę, że raczej chodziło mu o to, żebyśmy zrozumieli, że to jest poważna choroba i chodzili systematycznie na kontrole, właśnie po to,żeby oszczędzić pęcherz.

Kaja, jak się trzymasz?
_________________
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
 
kaja1 


Dołączyła: 10 Lis 2012
Posty: 22
Skąd: Tomaszów Maz.

 #12  Wysłany: 2013-01-08, 23:01  


Witam, chciałabym wiedzieć, czy jeżeli w rozpoznaniu jest napisane rak pęcherza moczowego G-2 naciekający C 67.3 i gruczolak stercza N40 to znaczy, że to są dwa nowotwory!!!??? Mój mąż ma jutro operację wycięcia pęcherza w całości. Umieram z nerwów. Jego lekarz jest mało kontaktową osobą, a już nic nie rozumiem. Pozdrawiam.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2013-01-09, 07:27 ]
To pytanie powinno być zadane w Twoim wątku, do którego wydzielam posty.

 
 
gilmaly 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 22 Cze 2010
Posty: 360
Skąd: warmińsko-mazurskie
Pomógł: 55 razy

 #13  Wysłany: 2013-01-08, 23:26  


Merytorycznie Ci nie odpowiem.Od tego są tu specjaliści ale ja jestem po takiej operacji.Da się ją przeżyć i da się po niej żyć.I całkiem nieźle funkcjonować.To nie koniec świata.Trzymam kciuki.Jeżeli masz pytania-takie praktyczne to służę pomocą.
 
kaja1 


Dołączyła: 10 Lis 2012
Posty: 22
Skąd: Tomaszów Maz.

 #14  Wysłany: 2013-01-08, 23:33  


Witaj, to chyba powinno mi dodać otuchy, ale tak się strasznie boję... W praktyce, cóż, nawet nie wiem, czy to będzie pęcherz z jelita i normalne ujście moczu przez cewkę, czy też wyprowadzone ujście na zewnątrz, a podobno mogą być dwa ujścia, co równa się 2 worki. I jeszcze zakaz odwiedzin ze względu na świńśką grypę.... To jakiś koszmar. Pozdrawiam serdecznie. Miło, że można na kogoś liczyć, bo "praktyka" dopiero przede mną...
 
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7480
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #15  Wysłany: 2013-01-09, 07:15  


kaja1 napisał/a:
czy jeżeli w rozpoznaniu jest napisane Rak Pęcherza moczowego G-2 naciekający C67.3 i gruczolak stercza N40 to znaczy, że są to 2 różne nowotwory?

Tak:
- złośliwy nowotwór (rak) pęcherza moczowego, o średnim stopniu złośliwości (G2),
- łagodny nowotwór (gruczolak, nie złośliwy) stercza (prostaty).

Oznaczenia ICD 10:
- C67.3: Nowotwory złośliwe: Pęcherza moczowego: Ściana przednia,
- N40: Rozrost gruczołu krokowego.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group