DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak brodawkowaty tarczycy wariant oksyfilny
Autor Wiadomość
małami92 


Dołączyła: 15 Sty 2016
Posty: 2

 #1  Wysłany: 2016-01-15, 16:18  Rak brodawkowaty tarczycy wariant oksyfilny


Dzień dobry!

Zwracam się z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu/doradzeniu co robić w przypadku raka tarczycy u mojej Babci (lat 78).
Wszystkie wyniki jakie mam załączam w formie załączników (kartę wypisu ze szpitala, wynik badania histopatologicznego, skierowania jakie ciągle dostaje).

Na początku grudnia przy badaniu USG wykryto guza na tarczycy. Wykonana biopsja.
Zalecenie: natychmiastowe wycięcie.
W ciągu tygodnia od biopsji babcia znalazła się na stole operacyjnym. Niestety wyszły komplikacje, dzisiaj babcia nie oddycha sama, ma rurkę tracheostomijną. Lekarz twierdził że po prostu babcia zaczęła się dusić i musieli zacząć ją ratować. Po 2,5 tygodniowym pobycie w szpitalu wypisali Babcię do domu z zaleceniami znajdującymi się w karcie wypisu (została z rurką tracheostomijną (2 częściowa), musi przyjmować insulinę (przed operacją zażywała tylko tabletki na cukrzyce), dostaje zastrzyki przeciwzakrzepowe i inne rzeczy).

Problem jest taki, że wszyscy lekarze odbijają piłeczkę między sobą, każdy mówi co innego i oczernia poprzedniego lekarza. W związku z tym nie wiemy co robić, kogo się słuchać, a babcia czuje się źle (duże skoki cukru: jednego dnia cukier na czczo np. 53. 73, kolejnego 160, mimo iż je bardzo mało i stara się przestrzegać diety; jest bardzo słaba, 3/4 dnia leży w łóżku, bolą ją stawy, piecze ciało, doszła jej depresja).
Dostała skierowania na J131 - w Poznaniu dostaliśmy informacje że nie da się wcześniej niż po paru miesiącach bo rana musi być zagojona. Lekarze z naszej miejscowości (mamy 120km do Poradni Endo. w Poznaniu) są oburzeni/zdziwieni że tak długo bo niby Babcia powinna mieć to jak najszybciej.

Ogólnie lekarz prowadzący przy wypisie Babci powiedział że wszystko jest ok - nie ma żadnych przerzutów, rurkę może uda się wyjąć po dłuższym staraniu Babci i rehabilitacji strun. Pozostaje jeszcze tylko leczenie uzupełniające (J131).

Ale:
Następne skierowanie - poradnia foniatryczna w celu ćwiczenia strun itp., by babcia mogła mówić i kiedyś udało się wyjąć rurkę. Lekarz (wg pieczątki: specjalista w dziedzinie otorynolaryngologii, audiologii, foniatrii) twierdzi że nie może nic zacząć robić bo wg niego tchawica uległa zwężeniu, struny są miękkie, widzi jakieś nacieki, karta wypisu ze szpitala nic mu nie mówi, bo ma za mało informacji. Odsyła do szpitala w celu otworzenia babci szyi pod narkozą by jakiś laryngolog mógł ocenić co i jak - a dla niego opinia od tego laryngologa. A jakby nie chcieli przyjąć pacjentki w naszym szpitalu to da skierowanie do Poznania (120 km stąd, a babcia ledwo co ma siły pokonać podróż do miejscowej przychodni oddalonej 2km), tam się może nią zajmą.

Po wizycie w szpitalu - lekarz laryngolog i ordynator: oni nie rozumieją sensu i w ogóle nie rozumieją o co nam chodzi. Na jakiekolwiek próby dyskusji z naszej strony, że skąd my-rodzina pacjentki mamy wiedzieć, my tylko przekazujemy informacje od lekarza i sobie tego nie wymysliłsymy, dostajemy mocny, kłótliwy wykład, że Babcia nie ma choroby laryngologicznej, tylko ma naciekającego raka i na tym powinnyśmy się skupić, bo jak nic nie zrobimy to babcia umrze. A po poinformowaniu że na J31 musi czekać parę miesięcy, robią zdziwione oczy. Ordynator szpitala całą rozmowę milczy. Po prośbie by napisał w takim razie na skierowaniu przyczynę odmowy, stwierdza że w takim razie może coś tam zobaczy, obejrzy babci szyję itd. ale dopiero jak przyjdzie ze skierowaniem do poradni laryngologicznej, która u nich się znajduje.

Mało tego - okazało się że babcia ma wciąż szwy przy rurce, w szpitalu gdzie miała operację zapomnieli jej zdjąć, a nikt nic nie wiedział. Teraz wszystko jest zaschniete/oblepione wydzieliną, i też każdy nas odsyła, że mamy się z tym cofnąć do szpitala, w którym były zakładane (50km od Nas).


I tak chodzimy od lekarza do lekarza... nie wiedząc co robić i jaki jest naprawdę stan pacjenta. Proszę o pomoc/radę, bo nie wiem czy mamy tak latać od jednego do drugiego, jaki jest faktyczny stan babci, jakie rokowania, jakie kroki robić. Byc moze powinnismy zrobić coś, o czym nie wiemy, bo nie mamy takiej wiedzy.

PS. Post jest długi, za co przepraszam - ale nie wiedziałam co jest istotne a co nie, wolałam opisać wszystko.



















wypis ze szpitala 1.png
Wypis ze szpitala cz.1
Pobierz Plik ściągnięto 1048 raz(y) 2,91 MB

wypis ze szpitala 2.png
Wypis ze szpitala cz.2
Pobierz Plik ściągnięto 893 raz(y) 3,22 MB

wypis ze szpitala 3.png
Wypis ze szpitala cz.3
Pobierz Plik ściągnięto 818 raz(y) 3,79 MB

wypis ze szpitala 4.png
Wypis ze szpitala cz.4
Pobierz Plik ściągnięto 1039 raz(y) 2,07 MB

hp wynik.png
Wynik histopatologiczny
Pobierz Plik ściągnięto 1015 raz(y) 2,59 MB

skierowania j131.png
Skierowanie na J131
Pobierz Plik ściągnięto 841 raz(y) 2,29 MB

skierowania szpital oddzial lar.png
Skierowanie na oddział laryngologiczny w szpitalu
Pobierz Plik ściągnięto 795 raz(y) 164,71 KB

skierowania poradnia lar.png
Skierowanie do poradni laryngologicznej
Pobierz Plik ściągnięto 749 raz(y) 312,49 KB

skierowania foniatra.png
Skierowanie do foniatry
Pobierz Plik ściągnięto 832 raz(y) 2,01 MB

 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4277
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1133 razy


 #2  Wysłany: 2016-01-16, 18:50  


małami92,
Nie będę ukrywać, że rozpaczliwie wygląda to odsyłanie pacjenta.
Ale od początku. W wyniku histpat brakuje mi określenia stanu wyciętych węzłów chłonnych - są zajęte przez nowotwór czy nie? Opisano tylko guz i fragment tkanki tłuszczowej. Ocena węzłów jest konieczna do ustalenia pierwotnego zaawansowania choroby.Czy Babcia miała wykonane usg węzlów przed operacją?
Genaralnie to obecnie Babcia powinna być już przygotowywana do jodowania, optymalny czas to ok.miesiąc po operacji, ale można go rozszerzyć do 3 m-cy.
Niemniej komplikacje w postaci, najwyraźniej, porażenia nerwu krtaniowego wstecznego i zakażonej rany pooperacyjnej wszystko opóźniają. Gdzie odbyła się operacja? Chyba w niezbyt doświadczonym ośrodku?
Jeżeli okolica tracheostomii jest zagojona, nie ma obrzęku ani stanu zapalnego to nie wiem, jakie są przeszkody w rozpoczynaniu jodowania. Czy lekarze z Poznania widzieli Babcię?
Wszystkie pozostałe dolegliwości ( rozchwiana cukrzyca), skoki ciśnienia, osłabienie mogą być konsekwencjami usunięcia tarczycy, być może niedoczynności przytarczyc.
Myślę, że warto przeczytać to:
http://www.io.gliwice.pl/...ak_tarczycy.pdf

Wybór miejsca leczenia należy do Was, liczy się szybki termin przyjęcia Babci na konsultację i następnie na jodowanie. Zdecydowanie trzeba wyjaśnić niepełny wynik histpat. Zrobić choćby usg szyi. Zadbać o tracheostomię - skoro nie można usunąć rurki to miejsce tk musi być czyste i bez stanu zapalnego. Jak dla mnie, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest położenie Babci w doświadczonym szpitalu, chodzenie po poradniach nic tu nie da. Czy Poznań jest dla Was najbliższym ośrodkiem?
 
patomorfolog z CO 
Lekarz PATOMORFOLOG


Dołączyła: 19 Cze 2015
Posty: 347
Pomogła: 132 razy

 #3  Wysłany: 2016-01-16, 20:11  


W wyniku nie są opisane węzły chłonne bo ich nie było.
Materiał pobrany jako węzły przebadano w całości i znaleziono tylko tkankę tłuszczową i naczynia.
_________________
patolog
 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4277
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1133 razy


 #4  Wysłany: 2016-01-16, 20:28  


patomorfolog z CO,
Bardzo dziękuję za wyjaśnienie.
Niestety oznacza ono, że operacja została wykonana w niezrozumiałym zakresie :?ale??:
 
patomorfolog z CO 
Lekarz PATOMORFOLOG


Dołączyła: 19 Cze 2015
Posty: 347
Pomogła: 132 razy

 #5  Wysłany: 2016-01-16, 22:07  


???

[ Dodano: 2016-01-16, 22:08 ]
Dlaczego?
_________________
patolog
 
małami92 


Dołączyła: 15 Sty 2016
Posty: 2

 #6  Wysłany: 2016-01-17, 21:29  


missy

Jeżeli chodzi o węzły chłonne i wyniki histpat - mamy wiedzę tylko taką jaką przedstawiają dokumenty, nic nam nie mówiono więcej. Przy wypisie lekarz nadzorujący (chirurg) powiedział tylko że nie ma przerzutów i niby wszystko jest w porządku - potrzeba tylko leczenia uzupełniającego w formie jodowania. Rodzina która odbierała Babcię w dniu wypisu nie pytała o więcej, skoro została im przedstawiona taka sytuacja. Przed przyjęciem odbyło się badanie usg piersi i radiolog przy okazji sprawdził też szyję - w ten sposób wykryto nieprawidłowości, ale nie wiem czy była tam adnotacja o węzłach. Potem wykonano biopsję. Chwilowo nie mam dostępu do wyników, ale jak będe mieć to umieszczę.

Lekarz foniatra u którego była Babcia w ostatni czwartek powiedział że widzi jakieś nacieki na strunach głosowych i nie podejmie się rehabilitacji i ćwiczeń dopóki nie będzie miał opinii innego laryngologa po ponownym otworzeniu babci szyi w warunkach szpitalnych (mimo iż z tego co wiem w szpitalu w którym była operowana to on sam udzielał chirurgowi konsultacji laryngologicznej) - niestety lekarz milczał na tej wizycie w przypadku jakichkolwiek pytań itd. wiec nic nie dało się więcej dowiedzieć.

Więc to tyle w temacie wiedzy o stanie węzłów i innych narządów :-(


Sama operacja odbyła się w Chodzieży - zapewniano nas ze zabieg jest "standardowy" i wszystko pójdzie bez problemów, nalegano że czas gra rolę, więc zdecydowaliśmy się na szpital który najszybciej mógł babcię przyjąć. Mieliśmy wiarę, że słysząc takie słowa zapewnia nas się o sporym doświadczeniu, wiec w tej kwestii nie mogę się wypowiedzieć jak jest naprawdę.

W Poznaniu pytałam się kilka razy o termin jodowania - w rejestracji otrzymałam odpowiedź że rana musi być w 100% zagojona i termin to zwykle ok. 3 miesiące czekania. Na zapytanie o adnotacje "pilne" na skierowaniu i czy to ma znaczenie odpowiedziano mi że chirurdzy zwykle nie wiedzą jak to jest z terminami i często tak po prostu dopisują, wiec raczej i tak trzeba czekać. Na koniec dowiedziałam się tylko ze i tak zadecyduje o tym profesor zajmująca sie przyjęciami - jak coś się ustali to dadzą znać. Babci nie widzieli, gdyż jest to ok. 120 km od jej zamieszkania - nie jest ona w stanie pokonać takiej odległości w celu samej konsultacji i powrotu tego samego dnia - jest zbyt wyczerpana, ledwo daje rade składać wizyty w swojej miejscowości. No i nikt przy załatwianiu spraw w Poznaniu nie mówił nam że wcześniej muszą babcię zobaczyć - same wyniki ponoć starczają w celu określenia terminu.


Po weekendzie skontaktujemy się z nimi, może już coś ustalono. Ale czy rzeczywiście idzie to jakoś przyspieszyć skoro dostaliśmy taką informację?

Poznań został wybrany z tego względu że dostaliśmy skierowanie na J131 konkretnie do szpitala w tej miejscowości. Słyszałam że Gliwice byłyby najlepszym wyborem, ale Babcia mieszka w woj. zach-pom, 25 km od Piły, wiec jest to praktycznie 2. koniec Polski. Jeśli w okolicy jej zamieszkania są lepsze miejsca niż Poznań, z miłą chęcią wybralibyśmy takie miejsce, niestety nie mamy żadnej wiedzy w tym temacie. Więc bylibyśmy wdzięczni o rady.

Co do tracheotomii - na dzień dzisiejszy obawiam się że może ona bardzo opóźnić jodowanie. Są niezdjęte szwy, zalepione (odsyła nas się do Chodzieży po zdjęcie ich), do tego rurka wewnętrzna jest nadpęknięta - wg foniatry należy wymienić całą rurkę, więc rozumiem że znowu trzeba będzie czasu na zagojenie? Nie wiemy czemu Babci często wylatuje konsumowane jedzenie z owej rurki, czyżby coś złego zaczęło się dziać? Nikt nas nie poinstruował w tej sprawie, jedyna wiedzę jaką mamy to ta zaczerpnięta z internetu.

Do tego babcia złapała infekcję, ma katar, nie jest w stanie wydmuchiwać, jakby nie miała "czucia" mięśni? Nie wiem jak to poprawnie nazwać. Ma problemy z odkaszlaniem, zaparcie od 3 dni, boli ją brzuch, bolą zastrzyki przeciwzakrzepowe. Podejrzewamy że ma też problemy z węchem i smakami. Martwię się że coś może być nie tak, ale każdy lekarz nas zbywa. Czy możemy jakoś jej pomóc doraźnie jak najszybciej, póki nie ma w zasięgu lekarzy? Wszelkie farmaceutyki odpadają ze względu na cukrzyce . Jeśli w grę wchodzi położenie Babci w szpitalu, to na jakiej podstawie to zrobić? Jedyne skierowania jakie mamy to położenie na oddział laryngologiczny w celu sprawdzenia operacyjnie stanu strun głosowych i zwężenia tchawicy, ale w miejscowości w której babcia mieszka uznano to za absurd i nie chcą jej przyjąć. Lekarz rodzinny może wystawić nam odpowiednie skierowanie? Myśleliśmy czy może nie położyć jej w szpitalu w Poznaniu w którym ma mieć jodowanie, jeśli w ogóle ktoś nam to umożliwi. Ale bardzo byłabym wdzięczna jeśli jest lepszy ośrodek w miarę naszego zakresu dojazdu. I też nie wiemy czy skupić się na jak najszybszym jodowaniu, czy też na stanie tracheotomii itp. gdyż jak wspominałam skupienie się na tej 2. rzeczy może oddalić jodowanie, ale z drugiej strony może własnie ono jest teraz bardziej potrzebne Babci?

Czy Babcia powinna wykonać jakieś badania jeszcze? Chwilowo w tym tyg ma mieć sprawdzony poziom wapnia i TSH, zlecone przez lekarza rodzinnego.

patomorfolog z CO
Mogłabym się dowiedzieć co mam rozumieć poprzez stwierdzenie, że węzłów nie było? Niby w nagłówku jest napisane że pobrano wycinek węzłów,a potem w opisie adnotacja o węzłach środkowych szyi i że materiał w całości - jedno nie wyklucza drugiego przypadkiem?
 
patomorfolog z CO 
Lekarz PATOMORFOLOG


Dołączyła: 19 Cze 2015
Posty: 347
Pomogła: 132 razy

 #7  Wysłany: 2016-01-17, 23:08  


nie, nic się nie wyklucza. Tylko trzeba wiedzieć jak czytać taki wynik.

Lekarz pobrał materiał jako węzły i tak został opisany przez patologa oglądającego makroskopowo materiał. Przy badaniu mikroskopowym okazało się ze to tkanka tłuszczowa z naczyniami miażdżycowymi oraz przytarczyca.

[ Dodano: 2016-01-17, 23:08 ]
Zresztą tym się nie martwcie bo do badania i tak będą pewnie węzły szyjne obustronnie.
_________________
patolog
 
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4277
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1133 razy


 #8  Wysłany: 2016-01-19, 10:46  


małami92,
Bydgoszcz jest chyba też w Waszym zasięgu. W CO jest przychodnia endokrynologiczna i laryngologiczna.
Babcia powinna być na razie na miejscu obejrzana przez chirurga, trzeba sprawdzić co się dzieje z rurką tracheo.
Jeśli będziesz miała więcej wyników to wrzuć tutaj. Napisałaś, że pierwsze usg tarczycy odbyło się jakby przypadkiem podczas robienia usg piersi - czyli to nie tarczyca była powodem przyjęcia do szpitala?
Cytat:
Przed przyjęciem odbyło się badanie usg piersi i radiolog przy okazji sprawdził też szyję - w ten sposób wykryto nieprawidłowości, ale nie wiem czy była tam adnotacja o węzłach. Potem wykonano biopsję. Chwilowo nie mam dostępu do wyników, ale jak będe mieć to umieszczę.

patomorfolog z CO ma absolutną rację co do odczytania Waszego wyniku.
Natomiast dla mnie niezrozumiałą sprawą jest usunięcie całej tarczycy ( czyli przed operacją musiało być potwierdzenie w biopsji, że to rak a nie jakaś zmiana pęcherzykowa) bez pobrania odpowiedniej ilości węzłów w celu ich przebadania i określenia cechy N. Chyba, że się mylę co do zalecanych procedur?
Czy wiesz na jakiej podstawie chirurg powiedział, że nie ma żadnych przerzutów? Bo na razie jest tylko określona cecha T, czyli wielkość guzka. Nic więcej. Może usg przedoperacyjne mówi cokolwiek o węzłach?
Podejrzenie nacieku na okolice krtani, struny głosowe wygląda niepokojąco - to powinno być sprawdzone w badaniu obrazowym dokładniejszym od usg.
Jeśli to możliwe, postarałabym się o konsultację ( bez udziału Babci) w Poznaniu lub Bydgoszczy. Czy opcja z konsultacją prywatną jest dla Was realna?
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group