DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak pęcherza moczowego zaawansowany
Autor Wiadomość
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #1  Wysłany: 2012-10-13, 14:04  Rak pęcherza moczowego zaawansowany


Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=.


Witam
jestem nowa na tym forum,a sprawa dotyczy choroby mojego taty (lat 66).

Na urologii zastosowano leczenie endoskopowe, przezcewkowa elektroresekcja guza pęcherza moczowego(TURT) - zabieg nieradykalny. Wyniki były takie:

Rozpoznanie histopatologiczne:
1 - guz pęcherza - cewka sterczowa
2 - guz-ściana tylna
3 - guz pęcherza
We wszystkich wycinkach: carcinoma urothelialae male differentiatum G-3
Nowotwór nacieka mięśniówkę właściwą pęcherza. Zatory z komórek nowotworowych w naczyniach. pT3.

Tata miał też wykonaną TK jamy brzusznej lub miednicy małej bez kontrastu i co najmniej dwie fazy z kontrastem.

TK jamy brzusznej i miednicy:
Badanie z podaniem dożylnym środka kontrastowego.
Zwapnienie w lewej kopule przepony.
Wątroba znacznie powiększona o niejednorodnej budowie z licznymi zmianami o typie "meta", wielkości do 58 mm.
Obniżony wskaźnik gęstości miąższu wątroby.
Drogi żółciowe zewnątrz i wewnątrzwątrobowe nieposzerzone.
Pęcherzyk żółciowy bez widocznych uwapnionych złogów.
Trzustka mała o budowie prawidłowej, bez zmian ogniskowych. Przewód Wirsunga nieposzerzony.
Śledziona prawidłowej wielkości, jednorodna, bez zmian ogniskowych.
Guzek nadnercz lewego 16 mm. Nadnercze prawe prawidłowej morfologii, bez zmian guzkowych, prawidłowej wielkości.
Nerki z cechami poszerzenia układów K-M obustronnie. Bez widocznych uwapnionych złogów, drożne, prawidłowej szerokości.
Węzły chłonne jamy brzusznej zarówno trzewne jak i pozaotrzewnowe wielkości do 15 mm.
Naczynia tętnicze miażdżycowe, żylne w normie.
Nieduża ilość wolnego płynu w jamie otrzewnej i między pętlami jelitowymi.
Rozległy naciek npl pęcherza moczowego, gruczołu krokowego i pęcherzyków nasiennych. Węzły chłonne miednicy wielkości do 29-32 mm.

Inne wyniki badań to:
Morfologia:
L - 7,22 G/l
E - 3,68 T/l
Hb - 8,8 g%
Ht - 29,7 %
PLT - 845 k/ul
Na - 132 mEq/l
K - 5,4 Eq/l
Mocznik - 33 mg/dl
Kreatynina - 1,38 mg/dl

Wiem że tata miał stwierdzona niedokrwistość wtórną i podaną 3 razy krew.

Teraz czekamy na wizytę u onkologa.
Może ktoś mi napisze jak bardzo jest zaawansowana choroba, jakie mogą być rokowania. Z góry Dziękuje i wszystkich serdecznie pozdrawiam.
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
asiunia176 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2012
Posty: 284
Pomogła: 19 razy

 #2  Wysłany: 2012-10-13, 14:38  


Nie chcę się wypowiadać co do zaawansowania choroby, na pewno, któryś z naszych wspaniałych moderatorów Ci odpowie.
Chciałam Cię tylko mocno przytulic i życzyć powodzenia w leczeniu!
Pozdrawiam gorąco.
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7468
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #3  Wysłany: 2012-10-13, 17:23  


rene1 napisał/a:
We wszystkich wycinkach: carcinoma urothelialae male differentiatum G-3
Nowotwór nacieka mięśniówkę właściwą pęcherza. Zatory z komórek nowotworowych w naczyniach. pT3.

rene1 napisał/a:
Rozległy naciek npl pęcherza moczowego, gruczołu krokowego i pęcherzyków nasiennych. Węzły chłonne miednicy wielkości do 29-32 mm.

Oznacza to histopatologicznie (p) stwierdzony wysoki stopień złośliwości guza (G3),
i wysokie stadium jego zaawansowania, T4a, z uwagi na naciekanie gruczołu krokowego,
co klasyfikowałoby zaawansowanie choroby do grupy III (źródło: str. 296),
o ile nie doszło do przerzutowego zajęcie węzłów chłonnych, co niestety jest prawdopodobne przy ich wielkości 29-32 mm,
a co w takim razie klasyfikowałoby chorobę do IV grupy zaawansowania,
podobnie jak "zmiany typu meta"[stasibus = (łac.) przerzuty] stwierdzone w wątrobie.

Wg wyżej linkowanego standardu postępowania (od str. 301) leczenie powinno wyglądać następująco:
- w przypadku zaawansowania w grupie III: usunięcie pęcherza moczowego (cystektomia radykalna),
- w przypadku zaawansowania w grupie IV możliwa jest jedynie terapia o charakterze paliatywnym.
Rokowanie z uwagi na znaczne zaawansowanie choroby i wysoki stopień złośliwości
jest w najlepszym razie wysoce niepewne (dla zaawansowania w grupie III), albo wręcz niepomyślne (grupa IV).

Bardzo mi przykro, że nie są to dobre informacje.
Witam Cię na forum i pozdrawiam.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #4  Wysłany: 2012-10-16, 10:02  


WITAM
Richelieu dziękuje ci za szczerą odpowiedź.
wczoraj tata był u onkologa,potwierdziło się to co wiedzieliśmy ale jednak wierzyliśmy że to może tylko zły sen.niestety życie jest okrutne aż do bólu.
tata już z tego nie wyjdzie.zastosowane ma leczenie paliatywne.Gaśnie w oczach,cały czas by tylko spał,nie ma apetytu.całe życie był nałogowym palaczem.a teraz nie ma siły wyjść na dwór,żeby zapalić.wiem że papierosy to trucizna,ale teraz to już mu nic nie może zaszkodzić. Ja sama palę,wiem że to źle,ale tylko papieros potrafi mnie choć na chwilę odstresować. wczoraj się pytał czy może się napić piwa,a my nie wiedzieliśmy co mu odpowiedzieć.
tata bierze tramal,jakieś zastrzyki i coś w formie zawiesiny(później się dowiem co to dokładnie jest).czy ten łyk piwa to może wypić?
chcę choć teraz spełniać wszystkie jego zachcianki.
mamy łatwić opiekę hospicjum domowego.
nie mieszkam z rodzicami,ale jak widzę tatę co 2-3 dni, to widzę jak słabnie w oczach.mama jest totalnie załamana,choć i tak bałam się że jeszcze gorzej to zniesie.
tata jeszcze w sierpniu był zupełnie inny,wszystko robił.całe życie pracował w rolnictwie ,wszystko musiało być zrobione tak jak chciał,a teraz nic go nie interesuje.nawet wnuki już go nie cieszą.
moja córka (6 lat) zawsze jak dziadek był nie ogolony to nie chciała dawać mu buziaków, a teraz tuli dziadka i całuje,jakby przeczuwała że już niedługo go zabraknie.wie że dziadek jest chory,że jeździ po lekarzach ,ale że to śmiertelna choroba to nie wie,boję się jak to przeżyje.ona żałobę po kotku nosi już ze dwa lata.
najgorsze jest to że u nas w rodzinie nigdy nie mówiło się otwarcie o uczuciach,a teraz bym chciała krzyczeć:tato kocham cię,nie odchodź.
pisanie na tym forum mi pomaga i wybaczcie że tak się rozpisuje.wiem że z każdym dniem będzie gorzej.
buziaki ślę,pa
nie mieszkam z rodzicami,ale widzę tatę co jakieś 2-3 dni

[ Dodano: 2012-10-16, 10:04 ]
sorki coś mi się w poście pokopiowało :?ale?:
pa
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7468
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #5  Wysłany: 2012-10-16, 10:46  


rene1 napisał/a:
czy ten łyk piwa to może wypić?
chcę choć teraz spełniać wszystkie jego zachcianki.

W przypadku przyjmowania leków alkohol może być generalnie przeciwwskazany, szczególnie w nadmiarze,
i przy osłabieniu organizmu wynikającym z obecnego zaawansowania choroby.
Z drugiej strony jeśli to miałby być skosztowany z umiarem jeden czy drugi łyk,
czy np. wypite jedno piwko do obiadu, moim zdaniem poważnie zaszkodzić raczej nie powinno ...

rene1 napisał/a:
mamy łatwić opiekę hospicjum domowego.
nie mieszkam z rodzicami,ale jak widzę tatę co 2-3 dni, to widzę jak słabnie w oczach.mama jest totalnie załamana,choć i tak bałam się że jeszcze gorzej to zniesie.

Myślę, że na załatwienie opieki hospicyjnej nadszedł właściwy czas.
Tam znajdziecie bardzo dobrą i potrzebną pomoc.

rene1 napisał/a:
u nas w rodzinie nigdy nie mówiło się otwarcie o uczuciach,a teraz bym chciała krzyczeć:tato kocham cię,nie odchodź.

Uważam, że warto powiedzieć to co czujesz, o Twojej miłości. Byś później nie musiała żałować, że tego nie zrobiłaś.
A kiedy nadejdzie koniec choroby i życia, warto by ojciec wiedział, że darzycie go miłością i przywiązaniem,
ale też nie wymagacie walki z chorobą ponad jego siły.
Bardzo trudno jest przezwyciężyć nasze przywiązanie i żal z powodu rozstania,
ale bywa też tak, że trzeba pozwolić choremu odejść, by mógł nie cierpieć z powodu choroby
a także z powodu bólu jaki sprawia cierpienie pozostawianej rodziny.

Życzę Wam odwagi i dużo siły na ten bardzo trudny czas, jaki przed Wami.
:tull:
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #6  Wysłany: 2012-10-19, 08:23  


Witam
Mój tata na wizycie u onkologa dostał takie lekarstwa:CLEXANE, TRAMAL I MEGALIA..dodatkowo ma zalecone picie siemienia lnianego. dalsze zalecenia to opieka hospicjum domowego. w tej chwili czuje się w miarę dobrze,mamy załatwić też koncentrator tlenu,bo ma chwile że ma ciężki i taki świszczący oddech(przerzuty są też na płuca).
mam pytanie,co dalej?onkolog nic nie powiedziała o następnych wizytach,a na pytanie mojego taty "jak długo pociągnę" stwierdziła że może miesiąc,może rok,a może tylko tydzień.To co ,już nikt nie chce go oglądać?
chodzi mi o dalsze postępowanie,w szpitalu na oddziale wewnętrznym miał podawaną krew,bo bardzo szybko mu spadały wyniki morfologii.zostały one trochę poprawione,ale to przecież na chwilę.czy już nie ma takiej opcji?
lekarz urolog wykonujący TURT powiedział że podczas zabiegu powycinał z guza co mógł,udrożnił (teraz tata bez problemu i bólu oddaje mocz),że po tych wycięciach nowotwór jest trochę osłabiony.no i że tata już jest starszy więc nowotwór rozwija się wolniej niż u młodszych osób.
czyli co ?już żadna opieka onkologiczna już mu się nie należy? po prostu zgłupiałam.
:cry..:
całuski,pa
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #7  Wysłany: 2012-10-23, 18:28  


witam,to znów ja...
dziś u mojego taty byli na wizycie domowej lekarz i pielęgniarka z hospicjum domowego. okazało się że tata jest przeziębiony i dostał jakiś antybiotyk, dodatkowo dostał jakieś leki wziewne. ma opuchnięte nogi.

ogólnie na bóle nie narzeka ale na nic nie ma siły. większość dnia prześpi,a potem w nocy narzeka na bezsenność. według mnie to ta bezsilność to bardziej jest u niego w głowie, dociera do niego diagnoza ale jej nie akceptuje. (zresztą ja podobnie). zrobił się strasznie nerwowy, ostatnio to nawet wnukom się porządnie oberwało, a najbardziej to mama cierpi przez jego humory. powiedziała że w kwestii jedzenia to u taty jak u baby w ciąży. mama znosi dzielnie te jego humory i dogadza mu jak może, ale przy mnie i siostrze to się rozkleja. pomaga jej jak może się wypłakać.
mi się oberwało że za często przyjeżdżam do nich, usłyszałam od taty tekst: "a w domu to nie masz co robić?".
młodszy brat stwierdził że jeszcze z tatą nie jest tak źle bo ma siłę nas opie... oby miał rację.
no dobra już się wyżaliłam, lżej mi na wątrobie
zdrówka dla wszystkich, pa.
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
asiunia176 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2012
Posty: 284
Pomogła: 19 razy

 #8  Wysłany: 2012-10-23, 18:43  


A co lekarz z hospicjum powiedział na opuchnięte nogi?? Przepisał cosik? Pozdrawiam
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #9  Wysłany: 2012-10-23, 18:48  


asiunia176 nie wiem co powiedział, bo mnie z nimi nie było. wiem tylko to co mi mama powiedziała przez telefon. jak coś więcej się dowiem to poinformuje o tym.
pa
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #10  Wysłany: 2012-10-26, 08:29  


Witam
byłam wczoraj u rodzicach,a tam niestety przykry widok.tata coraz gorzej wygląda, coraz gorzej się czuje.wczorajszej nocy obudził się przed północą,sam się ubrał,wyczesał(choć normalnie trzeba mu w tym pomóc). gdy mama zapytała się co robi to powiedział że "ucieka przed BIAŁĄ". nie dał się położyć do łóżka.przesiedział tak ze cztery godzinie na krześle.dopiero nad ranem położył się spać.a później jeszcze gorzej,krzyczał że nogi mu nie chcą chodzić i w głowie mu się kotłuje i żeby wezwać karetkę.przyjechała siostra, rozmasowała mu nogi,a ma strasznie opuchnięte.gdy ja później dojechałam to spał,albo niby oczy miał otwarte ale jednak był myślami gdzie indziej.nawet moje dziecko nie było w stanie go choć na małą chwilkę rozweselić.
gdy zaczął jeść zupę to dostał czkawki i powiedział że nie może przełykać bo gdzieś tam mu się blokuje.
gdy leżał na łóżku to w brzuchu tak jakby mu bulgotało.
na te opuchnięte nogi coś dostał od lekarza z hospicjum,ale na razie to nie pomaga,dostał też jakieś leki na ciśnienie.
jeszcze tydzień temu miałam nadzieję że będzie z nami choć do Wigilii,ale po tym co się teraz dzieje,to boję się czy wytrzyma do wszystkich świętych.bo coraz bardziej jest jakby w swoim świecie.
schudł od wiosny około 20kg przykro na niego patrzeć.
może ktoś kogo nie dotknęła ta choroba pomyśli że jestem bez serca,ale chcę żeby już odszedł.żęby nie cierpiał,żeby wnuki nie widziały tego 'WRAKU' człowieka ,żeby zapamiętały go jako wesołego dziadka,żeby mama już nie cierpiała psychicznie.
wiem że cały ten post jest bez ładu i składu ale w tej chwili cała moja wiedza polonistyczna gdzieś uleciała.
gdy czytam posty z wątku o "zbliżającej się śmierci "widzę że to już niestety niedługo.

pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za innych chorych.
.

[ Dodano: 2012-10-26, 08:31 ]
czy możliwe jest to, że to "kotłowanie się " w głowie to skutek mocniejszego Tramalu?
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
asiunia176 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2012
Posty: 284
Pomogła: 19 razy

 #11  Wysłany: 2012-10-26, 09:34  


Rene1 na czkawkę dobre są krople haloperidol, lekarz z H na pewno tacie je przepisze a dodatkowo trochę go wyciszą.
Na temat Tramalu się nie wypowiem, bo mój Tatuś nie brał.
Mocno Cię przytulam, życząc dużo sił !!!
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #12  Wysłany: 2012-10-31, 19:42  


witam
nie sądziłam że człowiek może wyprodukować tyle łez,a to dopiero początek najgorszego.
w niedzielę były imieniny taty.i tu dylemat, jak mu złożyć życzenia .powiem mu 100 lat to i ja i on źle odbierzemy.jakoś wybrnęliśmy z tego. zawsze na imieniny był zlot rodzinny, a w tym roku -rodzina owszem była ale widząc stan mojego taty to chyba wszystkim odeszła chęć do wszystkiego.

tata już teraz całe dni przeleży w piżamie,do toalety trzeba mu pomagać,wczoraj prosił mamę żeby pomogła mu się ogolić,bo już będzie mieć to później z głowy. za chwilę pyta się na ile starczą mu te leki co ma w domu,mówię mu :miesiąc, a on na to:to jak ich wybiorę to już będę zdrowy?
no i bądź tu człowieku mądry udzielając odpowiedzi.
tak przeżywam chorobę taty że chyba i ja trafię na onkologię bo tylko papierosy pomagają mi jako tako funkcjonować,a idzie tego z dymem całkiem sporo...

no to trochę mi lżej jak mam się komu wyżalić

tata wrócił do tego lżejszego tramalu i mama mówi że tych jego szaleństw ,dziwnego zachowania ,zawrotów jest mniej.dobre i to bo mama jest z nim 24h na dobę i ważne to dla jej psychiki.
trzymam za was wszystkich kciuki i buziaki ślę
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #13  Wysłany: 2012-11-02, 17:02  


hej wszystkim,dziękuję za dodanie mi otuchy.
z tatą jest kiepsko.są chwile że jeszcze można się z nim dogadać,ale większość czasu jest taki rozkojarzony jakby był myślami w swoim innym świecie.mówi tak jakby bredził.przykre jest to, jak człowiek silny ,pracowity ,staje się w ciągu kilku tygodni jak słaba roślinka.
podzieliłyśmy się z siostrą dyżurami u rodziców,bo jak nasze dzieci są razem u dziadków to dziadek się wkurza że za głośno gadają,albo biegają po domu jak szalone.przecież to tylko dzieci. jak moja córka się pyta czego dziadek leży w łóżku no to jej powiedziałam że dziadek jest przeziębiony,ale ile mogę ją oszukiwać.kiedyś trzeba będzie ją w miarę uświadomić co jest z dziadkiem .
trzeba z tym jakoś żyć,ale jak....
trzymajcie się wszyscy cieplutko.pa
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #14  Wysłany: 2012-11-03, 19:49  


WITAM
dziś byłam u rodziców,a tam totalna masakra.tata w nocy dostał jakiejś agresji(ma przerzuty do głowy).mama i dwóch braci nie mogli sobie z nim poradzić.chciał ich bić,demolował meble,totalna załamka. w nocy wezwali karetke.lekarz chciał go zabrać do szpitala,ale tata na chwilę odzyskał świadomość i się nie zgodził.dostał zastrzyk na uspokojenie i sen,ale dopiero po jakiś dwóch godzinach zasnął.dziś od rana znowu szalał,wyzywał całą rodzinę,nie poznawał nas,bredził od rzeczy.znowu stał się agresywny.wezwaliśmy ponownie karetkę,znowu zastrzyk i jeszcze kroplówka wzmacniająca bo nic nie je.
jeszcze w czwartek nic nie zapowiadało że w tak szybkim tempie się pogorszy,ta choroba jest nieobliczalna
żal na niego patrzeć,modlę się żeby Bóg już go zabrał,żeby się już nie mordował.
nie mogę pojąć jak tak schorowany człowiek mógł mieć tyle siły.
proszę o siłę dla mnie i mojej rodziny.
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
rene1 


Dołączyła: 13 Paź 2012
Posty: 168
Pomogła: 9 razy

 #15  Wysłany: 2012-11-04, 21:59  


z tatą coraz gorzej.
od wczoraj nie ma z nim wcale kontaktu.dziś musieliśmy założyć mu pampersa.cały czas śpi.ma problem braniem proszków.ma silne dawki leków nasennych bo był bardzo agresywny,a dziś przy przebieraniu był potulny jak niemowlę.wychódł strasznie i z każdym dniem jest go coraz mniej.nie pije,tylko zwilżamy mu usta.
siostra płacze ,mama płacze a ja nie potrafię,mam jakąś blokadę,a chciałabym moje cierpienie wyrzucić z siebie.
jutro będą z hospicjum domowego,chcemy tatę dać pod opiekę do hospicjum,bo już nie dajemy rady
pa
:-[ :-[
_________________
"Jeżeli do łóżka chorego nie zaniesiecie miłości, lekarstwa nic nie dadzą"
Ojciec Pio
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group