DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest częścią Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV
Autor Wiadomość
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #1  Wysłany: 2010-05-29, 11:22  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


Witam.
Rak niedrobnokomórkowy płuca lewego,w stadium 4 klinicznego zaawansowania ( rozsiew do wezłow chłonnych lewej pachy ,jamy brzusznej oraz wątroby)
Czy moglby mi ktos wytlumaczyc co to oznacza??
Moja mama ma 56 lat i taka diagnoze wystawil kekarz na konsultacji w onkologii,3 tygodnie temu dowiedzielismy sie ze mama ma raka :(
Wczesniej 5 lat temu miala raka szyjki maicy ,zwalczyla go bardzo dzielnie myslelismy ze juz nas to nie dopadnie a jednak:(
Lekarz powiedzial ze operacja nie wchodzi w rachube wiec pozostaje chemia , CHCIALABYM WIEDZIEC JAKA CHEMIA JA CZEKA??
Prosze niech ktos mi pomoze ja mama 23 lata i nie chce stracic najblizszej mi osobo:(
_________________
Daria
 
 
Justyna28 


Dołączyła: 26 Maj 2010
Posty: 28

 #2  Wysłany: 2010-05-29, 12:40  


Coż dobrze to wszystko nie brzmi... Ja o nowotworze mojej mamy dowiedziałam się tydzień temu. Pozdrawiam i życzę dużo siły.
J
 
pixi 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 24 Sty 2009
Posty: 459
Skąd: Poznań
Pomogła: 72 razy

 #3  Wysłany: 2010-05-29, 12:55  


witaj, przede wszystkim napisz, na podstawie jakich badań lekarz wystawił diagnozę, najlepiej przytocz tu wyniki ( bez danych osobowych)- bez tego nikt nie napisze nic więcej ponad to, że jest nie najlepiej
ale walczyć trzeba -trzymaj się
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #4  Wysłany: 2010-05-29, 19:13  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


w tym problem ze ja jestem w wielkiej brytanii a mama z siostra w polsce wiec nie znam dokladnie wynikow ale postaram sie dowiedzoec co do badanm to wiem ze miala tomografie,bromhoskopie i wzieli wtedy wycinek .dowiem sie wiecej to napisze.dziekuje za wsparcie
_________________
Daria
 
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #5  Wysłany: 2010-05-29, 20:55  


daria,

Chciałabym żebyś wiedziała, że wszyscy tu jesteśmy z Tobą, bo tak naprawdę to wszyscy jedziemy na tym samym wózku.

Staraj się być dobrej myśli....

Jak zdobędziesz konkretne wyniki badań koniecznie napisz....

Pozdrawiam....
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #6  Wysłany: 2010-05-29, 21:17  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


Dziekuje za cieple slowa moniko.
Mam caly czas nadzieje ze lekarze sie pomylili...choc w glebi duszy znam prawde i nie umiem sie z nia pogodzic...
Czy przy takim rodzaju nowotwora ,chemia jest tak silna ze wlosy wypadaja itd?
Moja mamusia miala chemie kilka lat temu ale taka ze wlosy nie wypadaly.
_________________
Daria
 
 
monika30 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 410
Pomogła: 77 razy

 #7  Wysłany: 2010-05-29, 21:25  


daria, mój Tato ma również IV stopień raka płuc, dostał chemię po której nie wypadł mu żaden włos, ale za to po radioterapii stracił prawie wszystkie. Nie jest operowany niestety....dlatego wiem co czujesz.

Jedyne co mogę od siebie napisać to pamietaj....jestem ja i wielu innych tu osób które choć nie mają wielkiej wiedzy medycznej to są tu po to by wspierać duchowo, by wysłuchać, przytulić....

Bądź dzielna....i walcz....warto....
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #8  Wysłany: 2010-05-29, 23:12  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


Bede walczyc o to by mama miala sily na walke z tym cholerstwem.
_________________
Daria
 
 
jusia 
MODERATOR



Dołączyła: 14 Mar 2009
Posty: 1938
Skąd: Poznań/Luboń
Pomogła: 236 razy


 #9  Wysłany: 2010-05-31, 10:17  


daria, włosy w przypadku tak zaawansowanej choroby to żaden problem.
Jak tylko będziesz mogła to podaj proszę wyniki badań.
Niestety już wstępnie mogę dodać od siebie,że wygląda to źle.
Jest to choroba już rozsiana,więc wróg jest bardzo,bardzo silny.
Ale oczywiście walczyć trzeba zawsze.
Pozdrawiam cieplutko.
_________________
================================
www.fundacja-onkologiczna.pl
 
 
awilem 
MODERATOR



Dołączył: 23 Cze 2009
Posty: 1496
Skąd: Toruń
Pomógł: 265 razy


 #10  Wysłany: 2010-05-31, 19:53  


Witaj Daria
Niestety tak jak Ci napisała Jusia stopień zaawansowania choroby Twojej mamy nie pozwala na wyleczenie. Już praktycznie rozsiew raka płuca do węzłów chłonnych dyskwalifikuje go do leczenia operacyjnego co znacząco obniża szanse na skuteczną walkę z rakiem. Jeśli dodatkowo zostaną potwierdzone przerzuty do narządów odległych to niestety szanse wygranej są równe zeru.
Przykro mi bardzo, że nie mogę Ci podać lepszych informacji.
_________________
Andrzej W.
 
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #11  Wysłany: 2010-05-31, 23:27  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


:(

[ Dodano: 2010-05-31, 23:34 ]
Nic co na chwile pozwoli na usmiech,na qiwksza nadzieje...nic co by mnie podtrzymalo na suchu ze bedzie dobrze:(
Zycie tak naprawde jest niesprawiedliwe:(\Moze ktos mi opowiedziec swoja historie skoro znalazl sie na tym forum to z rakiem ma cos wspolnego...
_________________
Daria
 
 
awilem 
MODERATOR



Dołączył: 23 Cze 2009
Posty: 1496
Skąd: Toruń
Pomógł: 265 razy


 #12  Wysłany: 2010-06-01, 00:18  


Niestety rak jest ciężką chorobą a analizując tylko pobieżnie dane choroby nowotworowe stają się prawdziwą plagą na świecie. Wiadomość o raku płuc mojej mamy spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Oto moja mama okaz zdrowia ma lada moment umrzeć. Długo to do mnie nie docierało, dopiero jak choroba się rozwinęła to świadomość bliskiej śmierci do mnie dotarła. Mama moja zmarła niestety 4 miesiące temu, jest mi cały czas ciężko ale życie toczy się dalej i moja mama na pewno nie chciała by abym się zamartwiał.
Postaraj się pomóc mamie ile możesz, niech leczy się wydzierajcie każdy dzień życia dla mamy a jak już czas nadejdzie to bądź z mamą, kochaj całym sercem i daj odejść choć to najtrudniejsze wierz mi wiem to z własnego doświadczenia.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
Trzymaj się.
_________________
Andrzej W.
 
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #13  Wysłany: 2010-06-01, 00:23  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


Boje sie myslec co bedzie dalej...Jestem od niej teraz tak daleko ale za 2 tyg lece do mamusi i bede ja wspierac w kazdej chwili ...
Andrzej,,,przykro mi z powodu twojej mamy ,wyrazy wsppolczucia ale kto wie moze w niebie jest lepiej i ludzie nie choruja...oby
Powiedz jak dlugo walczyla twoja Mama??
PozdrawiamCie najserdeczniej jak moge.
_________________
Daria
 
 
jusia 
MODERATOR



Dołączyła: 14 Mar 2009
Posty: 1938
Skąd: Poznań/Luboń
Pomogła: 236 razy


 #14  Wysłany: 2010-06-01, 10:14  


daria, mój Tata także walczył i tak jak u Andrzeja skończyła się nasza ogromna i pełna poświęceń walka..
O chorobie dowiedzieliśmy się w marcu,a Tata zmarł w styczniu.
I tak jak pisze awilem, bądź przy Mamie-kochaj,wspieraj i jeśli nadejdzie ta chwila to pozwól Mamie odejść godnie i w miłości.
Będzie ciężko i nawet nie zamierzam pisać inaczej.
Przykro mi bardzo,że nie mam innych wiadomości dla Ciebie,dla Was..
Doceniajcie każdy dany Wam dzień i cieszcie się każdą wspólną chwilą.
_________________
================================
www.fundacja-onkologiczna.pl
 
 
daria 


Dołączyła: 29 Maj 2010
Posty: 10
Skąd: piekary slaskie

 #15  Wysłany: 2010-06-01, 11:24  Rak niedrobnokomorkowy pluca prawego,stadium IV


Dziekuje Jusia
Moja siostra szperala w necie i znalazla kilka cudow ktore zaistnialy w tej chorobie:
podobnie jak twój tata mój też zachorował na raka płuc swego czasu.Lekarze nie dawali większych szans, mój tata palił od 13 roku życia-po 40 roku życia wypalał już po 2 paczki papierosów dziennie. Lekarze skierowali go tylko na chemie bo w przypadku tego nowotworu operacji raczej sie nie wykonuje,niestety.

I co sie wydarzyło? Otóż po pierwsze rzucił całkowicie palenie, po drugie miał i ma cudowne nastawienie do wszystkiego,choroba go nie załamała, najgorsze to zdołowanie sie i poddanie!!!

No i pokonał chorobe,to cud ale żyje już 6 lat i wszystko jest ok. Moja rada - nie wolno nigdy sie poddawac bo wiara czyni cuda!!!!!

U mojego taty lekarze wykryli raka pluc kilka miesiecy temu, przez zupelny przypadek- nie mial w zasadzie zadnych objawow. Rak okazal sie nieoperacyjny. Dostal chemie, ktora go o malo nie zabila. Teraz lekarze nie chca juz nic robic i to jest chyba najbardziej zalamujace bo tata nie wyglada na chorego i czuje sie tez wcale nie tak zle ale psychika mu siada. Szukamy pomocy wszedzie gdzie sie da: modlitwa,ziola, bioenergoterapia...to daje chociaz jakas nadzieje. Jedyne co moge Ci poradzic to wlasnie to, ze nie mozna tracic nadziei, trzeba wierzyc nawet w cud bo to daje sily. Wiem tez jak wazne jest bycie z tata w kazdym momencie. Wazne dla niego ale tez dla mnie...Zycze Ci duzo sily i wiary. Zycze Ci tez, zebys nie zmarnowala ani sekundy czasu jaki Wam jeszcze pozostal, czy to bedzie rok czy dziesiec a moze wiecej...

Moja mamusia..................

00:04:40
Wiara i nadzieja czyni cuda...

Czesc, czytajac wiekszosc wypowiedzi stwierdzam, ze rak pluc jest niewyleczalna choroba... tak, statystycznie wiekszosc pacjentow umiera krotko po rozeznaniu choroby, ale nie wszyscy odchodza. Moja mama zachorowala na raka pluc w 2000 roku, bylo z nia naprawde zle, lekarze tez nie rokowali jej wiecej niz pare miesiecy zycia, wszyscy w rodzinie probowalismy przyzwyczajac sie do mysli "zycie bez niej" co bylo bardzo bolesne i nie do zniesienia. Mame zaczeto leczyc chemioterapia , na poczatku nie dawala efektu, chociaz mama ja dobrze znosila (miala apetyt, nie chudla) lekarze oficjalnie skazali ja na smierc, nie zapomne nigdy tej wizyty, kiedy dowiedzialam sie ze nie ma dla niej ratunku. A jednak... mamy 2006 rok, moja mama nie poddala sie, byla dobrej mysli i chciala zyc, zyje do teraz i patrzac na nia nikt nie pomyslalby nawet co przeszla (a przeszla naprawde wiele) wiec pisanie o negatywnych skutkach chemioterapii jest dla mnie niezrozumiale, to wlasnie chemia uratowala jej zycie, jest wiele skutkow ubocznych, ale silny organizm je zwalcza. Mysle tez, ze najskuteczniejszym lekarstwem jest sama wiara i chec do zycia, Twoj tata nie moze sie poddac a pomoc mu w tym mozesz tylko Ty i Twoja rodzina, wiec przestancie myslec juz o smierci i myslcie wszyscy pozytywnie. Wiem, ze to jest ciezkie, sama przez to przeszlam, ale uwierz mi, zycie jest wielka zagadka i czesto nawet lekarze nie potrafia wytlumaczyc niektorych "cudow". Mam nadzieje ze z Twoim tata bedzie dobrze i wroci do zdrowia,uwierz mi, ze psychika jest glownym bodzcem w chorobie, psychika czlowieka moze wiele zdzialac, wiec mysl pozytywnie i tak nastawiaj Twojego tate a wszystko bedzie dobrze. Pozdrawiam Cie i zycze wytrwalosci w tej wielkiej tragedii, nie zalamuj sie bo nie warto tylko walcz!
POCZYTAJCIE.
Pozatym znalazja rozne ogloszenia mniej wiecej:" Sprzedam Cudowny lek na raka pluc!!! Cena do uzgodnienia" A tak naprawde ludzie chca zarobic na cudzym nieszczesciu wciskajac im witaminki!!!!!!!!!!!!!
Jak taki ktos moze potem spokojnie spac robiac takie przekrety :(
_________________
Daria
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group