DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest częścią Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nowotwór złośliwy jajników, wtórny nowotwór otrzewnej
Autor Wiadomość
pelasia 


Dołączyła: 08 Mar 2013
Posty: 112

 #1  Wysłany: 2013-03-08, 23:38  Nowotwór złośliwy jajników, wtórny nowotwór otrzewnej


witam, zagladam na to forum od jakiegos czasu, ale dopiero dzis zdecydowalam sie zarejestrowac i napisac.... nam swiat sie zawalil kilka tygodni temu...

moja mama 55 lat, od kilku lat na nic nie choruje....regularnie sie bada...
dwa lata temu miala usuniete endometrium na polnej w poznaniu-wynik ok.....

15 stycznia 2013 idzie na rutynowa coroczna kontrole do ginekologa i....
Ten robi usg i widzi jakis plyn w miednicy mniejszej.....
kaze przyjsc na czczo kilka dni pozniej i....wynik sie potwierdza.
Ginekolog wysyla do chirurga.

Jedziemy na konsultacje do chirurga a ten kaze przyjechac do szpitala za kilka dni na czczo na kolonoskopie.
Pare dni pozniej zrobiona kolonoskopia i badania podstawowe- krew, mocz, proby watrobowe, ob, hormony tarczycy-wszystko w normie.
Chirurg kieruje w szpitalu do ginekologa, a ten na tomografie i markery i....

guz w miednicy mniejszej z naciekami oraz marker ca790.
Jestesmy zalamani, mama ciagle placze, jest przerazona.

Nastepnego dnia jedziemy na konsultacje do CO do bydgoszczy i wszystko sie potwierdza.
Lekarz kaze przyjechac w srode na oddzial i kieruje na operacje.
6 lutego mama trafia na oddzial.
12 lutego jedzie na sale operacyjna z mysla o dlugiej i rozleglej operacji ( guz w jamie otrzewnowej).
Po dwoch godzinach wraca z operacji.
Profesor mowi nam, ze guz jest duzy z wysiekami w jamie otrzewnowej, wiec nie mogl usunac wszystkiego.
Lekarz proponuje chemie jedna lub dwie i kolejna tym razem bardzo rozlegla operacje, cytoredukcje....
prawie dwa tyg po operacji mama dostala pierwsza chemie.
Byla troche oslabiona, ale ogolnie nie czula sie zle.

W najblizszy poniedzialek wraca na oddzial.
Ma miec wykonany Pet i najprawdopodobniej wlasnie tamrozlegla operacje.
Ciagle nie znamy wyniku histopatologii,
ale na wypisie mama ma wpisane: nowotwor zlosliwy jajniki+wtorny nowotwor otrzewnej.

Jestesmy zalamani. Nie umiemy sobie z ta sytuacja poradzic.
Mama jest zalamana, bardzo sie boi operacji i cierpienia.

Operacja ma byc bardzo rozlegla, usuniecie sledziony, jelit....masakra jakas.

Nie moge normalnie funkcjonowac od kilku tygodni. Nie moge pracowac.
Jak sobie z tym poradzic?Jak pocieszac mame?

Profesor mowil, ze podejrzewaja IIIC lub IV stopien...czy jest dla niej szansa?

Kocham ja najbradziej na swiecie, jest jeszcze mloda.....jakie to trudne....
 
pelasia 


Dołączyła: 08 Mar 2013
Posty: 112

 #2  Wysłany: 2013-03-09, 00:08  rak jajnika i cytoredukcja


witam, w najblizszych dniach moja kchana mame l.55 czeka rozlegla cytoredukcja. Ma plyn i przerzuty w jamie otrzewnowej. Czy ktos z Was mial taka operacje? Wiemy, ze ma byc rozlegla, kilkugodzinna. Maja chyba usunac sledzione, czesc jelit i nie wiem co jeszcze. Mama bardzo sie boi, ze nie przezyke tego....my boimy sie razem z nia. Czy ktos z Was mial podobne doswiadczenie? Jak dlugo trwa taka operacja? Jak dlugo trwa powrot do formy?z gory dzieki za jakiekolwiek info.
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6273
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 3873 razy


 #3  Wysłany: 2013-03-09, 00:31  


Pelasiu,

pelasia napisał/a:
Profesor mowil, ze podejrzewaja IIIC lub IV stopien...czy jest dla niej szansa?

Opisana przez Ciebie sytuacja wygląda bardzo poważnie,
choroba jest w stadium bardzo zaawansowanym, na co poza cytowanym podejrzeniem profesora
wskazuje także proponowane przez niego leczenie:
pelasia napisał/a:
Operacja ma byc bardzo rozlegla, usuniecie sledziony, jelit...

Wobec tego niestety szanse powodzenia leczenia, o ile w ogóle istnieją, są niewielkie.

pelasia napisał/a:
Jak sobie z tym poradzic?Jak pocieszac mame?

To bardzo trudna sytuacja, tym bardziej, że jest dla Was nowa i niespodziewana.
Proponuję rozważenie skorzystania z pomocy psychoonkologa,
do którego powinnaś uzyskać namiar w szpitalu gdzie mama się leczy.
Przedtem możesz także poczytać wątki w odpowiednim dziale naszego forum:
http://www.forum-onkologi...orowej-vf21.htm

Bardzo mi przykro, że nie mam dla Ciebie lepszych informacji.
Pozdrawiam i witam Cię na forum.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #4  Wysłany: 2013-03-09, 12:06  Re: rak jajnika i cytoredukcja


pelasia napisał/a:
witam, w najblizszych dniach moja kchana mame l.55 czeka rozlegla cytoredukcja. Ma plyn i przerzuty w jamie otrzewnowej. Czy ktos z Was mial taka operacje? Wiemy, ze ma byc rozlegla, kilkugodzinna. Maja chyba usunac sledzione, czesc jelit i nie wiem co jeszcze. Mama bardzo sie boi, ze nie przezyke tego....my boimy sie razem z nia. Czy ktos z Was mial podobne doswiadczenie? Jak dlugo trwa taka operacja? Jak dlugo trwa powrot do formy?z gory dzieki za jakiekolwiek info.

Witam serdecznie :) zachorowałam w czerwcu 2012 w lipcu operacja otworzyli odsaczyli 7 litrów wody marker 7000 zamkneli guzy były wszedzie otrzewna jelita siatka wielkie małe nacieki full wypas :)decyzja chemia.Pomyslałam nie jest dobrze ciekawe ile mi zostalo ale postanowiłam zawalczyc w mysl zasady nie jest wstyd przegrac ale nie podjac walki .po 6 wlewach i otrzymaniu nowej fryzury stanełam na komisji kwalifikacyjnej do operacji cytoredukcja jak równiez stomia obustronna wchodziły w grę mysle sobie dam rade i oburacz podpisywałam kolejne zgody.Marker 49 .7stycznia pojechałam na Blok operacyjny oeracja miała trwac do 6 godzin trwała 3 okazało sie ze chemia zrobiła cud i zostały mi wyciete wszystkie zmiany guzowate reszta została załatwiona chemią:) Chemia robi cuda.
Dzis jestem po pierszym wlewie drugiego cyklu chemi niestety marker 1600 .13 marca w dniu imienin ide na chemia-party :)od diagnozy mija 10 miesiac Pelasiu mamusia musi miec troszke czasu na oswojenie sie z tym wszystkim , nie jest to łatwy okres dla rodziny tez dałam im popalić:).Jesli bede mogła w czyms pomóc to jak w dym.Pozdrawiam
 
nana1 


Dołączyła: 17 Gru 2012
Posty: 29
Skąd: Białystok
Pomogła: 4 razy

 #5  Wysłany: 2013-03-09, 13:02  


Pelasiu! Większość z nas jest tu w podobnej sytuacji, co twoja mama. Nie martw się specjalnie operacją, sama będziesz zaskoczona, jak szybko można po niej stanąć na nogi, nawet przy resekcji jelita. Większe problemy mogą być z chemioterapią. Ale też da się przeżyć!
Byłam w takiej samej sytuacji - rak jajnika z przerzutami, rozsiany po całej jamie brzusznej, wodobrzusze, wątroba pokryta prosówką. W listopadzie 2011r. operacja radykalna, potem chemia. Póki co żyję, czuję się dobrze, normalnie funkcjonuję. Nie wiem jak długo potrwa ten stan, ale trzeba cieszyć się każdym dniem.
Trzymaj się! Pozdrawiam!
_________________
nana1
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #6  Wysłany: 2013-03-09, 13:05  


Bożenka,
:) ... Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas, kedy nasze skrzydła maja kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
_________________
...Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas,kiedy nasze skrzydła mają kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
 
pelasia 


Dołączyła: 08 Mar 2013
Posty: 112

 #7  Wysłany: 2013-03-09, 13:23  


Kochane bardzo dziekuje za,to, ze jestescie.....my juz dzis,zaczynamy sie pakowac...jakie to wszystko jest trudne. Ja musze wrocic do pracy, ale pojad do mamy zaraz po operacji zeby jej pomoc. Zastanwiam sie tylko czy 1 chemia wystraczyla.....zobaczymy co pokaze Pet, bo tego tez sie boimy bardzo....
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #8  Wysłany: 2013-03-09, 14:20  


pelasia napisał/a:
Kochane bardzo dziekuje za,to, ze jestescie.....my juz dzis,zaczynamy sie pakowac..

Pelasiu lekarze napewno podejmą słuszna decyzję przeciez gdyby nie wierzyli ,że nam pomagają to ich praca nie dawała im tyle zapału na Nasza walkę przeciez Oni z nami walczą i robia to najlepiej jak potrafią.Po styczniowej operacji jeszce z drenami zjechałam na oddzial chemioterapii do kolezanek po drodze spotkałam Panią doktor i zaczełam krzyczec ,że usuneli mi wszystkie zmiany guzowate i dziekuje jej za dobrze dobrana chemie na to Doktor przytuliła mnie i powiedziala że to Ona mi dziekuje ,że dla takich chwil ma to wszystko sens .i ja jej wierze namów mamusię aby do nas dołączyła naprawde jest łatwiej pa
_________________
...Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas,kiedy nasze skrzydła mają kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
 
pelasia 


Dołączyła: 08 Mar 2013
Posty: 112

 #9  Wysłany: 2013-03-09, 17:03  


Mamie dzis zaczely wychodzic wlosy-w poniedzialek bedzie 2 tygodnie od chemii. Dzis byla fryzjerka i sciela jej wlosy na krotko, zeby bylo latwiej. Kiedy Wam wyszly wlosy? Od razu wszystkie, czy pojedynczo? Richelieu mnie podlamal, ale ciagle licze, ze skoro lekarz ma plan i chce leczyc to wciaz jest szansa i nadzieja....najbardziej boimy sie cierpienia....
 
kuna13 



Dołączyła: 07 Wrz 2012
Posty: 376
Skąd: Dolny Śląsk
Pomogła: 37 razy

 #10  Wysłany: 2013-03-09, 17:10  


Witaj, mi włosy wypady dzież przed 2 chemią ( cykle co 3 tyg) cały proces wypadania trwał 3 dni, leciały garściami, 3 dnia zgoliłam resztę, która została....a i bardzo bolała mnie przy tym skóra głowy
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #11  Wysłany: 2013-03-09, 19:43  


Jak juz pisałam jestem po pierwszej chemi drugiego kursu .Na dzien dzisiejszy mam króciutkie włosy ale od wczoraj zaczyna mnie bolec skóra głowy to znaczy że bede musiała sie z nimi rozstać trudno bylo miło ale mam nadzieje ze po znów strzela bujna czupryną.To co napisał Administrator jest prawdą ale zostaje 30 % tym którym sie udaję dlaczego to nie mamy byc MY? Za pare dni mam miec spotkanie -Pani która miała taka diagnozę jak ja miała kilka powrotów choroby chemie operacje ale mija 16 lat od jej diagnozy mozna można:) wszystko opisze na swoim watku jak dojdzie do spotkania .Nie jest łatwo ale jest to mozliwe
_________________
...Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas,kiedy nasze skrzydła mają kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
 
cleo33 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 2355
Skąd: Śląskie
Pomogła: 355 razy

 #12  Wysłany: 2013-03-09, 20:07  


Cytat:
Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas, kedy nasze skrzydła maja kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
_________________

Bożenko jesteś takim Aniołem i wsparciem dla pelasia
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #13  Wysłany: 2013-03-09, 20:57  


cleo33 napisał/a:
Cytat:
Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas, kedy nasze skrzydła maja kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
_________________

Bożenko jesteś takim Aniołem i wsparciem dla pelasia

Dzieki ale jeszcze nic takiego nie zrobiłam tylko zaoferowałam pomoc oczywiscie jesli tylko dam radę :) moge tylko podzielic się doświadczeniem .które zdobyłam chorując
_________________
...Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas,kiedy nasze skrzydła mają kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
 
pelasia 


Dołączyła: 08 Mar 2013
Posty: 112

 #14  Wysłany: 2013-03-09, 22:52  


Czasem wystarczy tylko byc, napisac dobre slowo, dlatego dziekuje Bozenko:-) Za Ciebie tez mocno trzymam kciuki....a gdzie sie leczysz? Moja mama w bydgoszczy u prof. Wicherka....dzis zaczyna sie placz i nerwowka, bo mama znow zaczyna myslec o najgorszym....wlasnie przed chwila sie rozplakala, dobrze ze w weekend jestem w domu, ma kto ja przytulic i pocieszyc....Bozenko w jakim stopniu zaawansowania byla choroba tej pani, z ktora sie spotykasz? Tak chcialabym zeby mama sie z tego dzwignela....modle sie o to kilka razy dziennie....jutro pewnie bedzie masakra, bo zarowno ja jak i siostra musimy wrocic do domow, ja do warszawy, ona do poznania....jezu nawet nie chce o tym wszystkim myslec....
 
Bożenka 


Dołączyła: 09 Mar 2013
Posty: 273
Skąd: Wrocław
Pomogła: 18 razy

 #15  Wysłany: 2013-03-10, 08:34  


Pelasiu kochana i kochana Mamusiu Pelasi to jest normalne przypominam sobie pierwszy dzień na chemioterapiii pomimo makijażu przybrałam kolor zielony oczy =wytrzesz szum w uszach kontakt z otoczeniem zero.:) Podczas wywiaidu z lekarzem widziałam ze cos do mnie mówi starałam se czytac mu z ruchu warg ale nic z tego :) jedynie co udało mi sie wypowiedzieć, że prosze aby przy badaniu była rodzina i dzięki siostrze badanie wywiad podawanie kolejnych wyników badań doszło do skutku. Taaaki ze mnie kozak:) Ale kazdy kolejny dzień bedze lepiej zawsze na sali jest dobra duszyczka która pomoze podpowe co i jak nie słuchać Pań ,które sieją czarnowidztwo lekarze pielegniarki naprawdę otaczaja nas opieką .Zastanawiałam sie czym ich szczepią :) ze maja tyle empati ciepła w stosunku do pacjentów.
Pani o której pisałam miała tak My rozsiany proces nowotworowy w jamie brzusznej od raka jajnika .Jesli jest taka potrzeba moge podac numer tel. do siebie. chociaz wiem ze trudno jest na początku rozmawiać .Pelasiu cola robi cuda ale trzeba otworzyc buteleczkę wciapać tam trzonek od łyżki i ją rozgazowć mnie strasznie podczas brania chemi pomaga zresztą pewnie poczytałaś co i jak we wszystkim maja rację pozdrawiam serdecznie
_________________
...Przyjaciele są jak Anioły,które podnoszą Nas,kiedy nasze skrzydła mają kłopoty z przypomnieniem jak sie lata....
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group