1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nieoperacyjny płaskonabłonkowy rak płuca lewego
Autor Wiadomość
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #1  Wysłany: 2010-08-16, 20:19  Nieoperacyjny płaskonabłonkowy rak płuca lewego


Lekarz zalecił radioterapię paliatywną ,ma to pomóc w oddychaniu mojemu tacie lat 79.Ma on raka płuca lewego płaskonabłonkowego z cechami rozpadu o srednicy ok.12 cm jest ogromny, na razie nie ma odległych przerzutów ,nie skarży się tez na ból poza łamaniem w kościach ramion i praktycznie utratą głosu. oddycha cięzko ale bez problemów i bez znaczenia czy leży czy siedzi,ma dobre ciśnienie ,nie goraczkuje nie ma cukrzycy ,ale rak zajał całe lewe płuco i tato traci na wadze ,Nie wiemy co mamy robić ,czy juz teraz zgłośic się na radioterapię ,czy poczekać aż stan się pogorszy, bo prawdopodobnie naświetlanie ma wiele skutków ubocznych jak np ,utrata apetytu który jak na razie tacie dopisuje ,nie może jesc tylko teraz mięsa nie ma na nie teraz chęci ,i skarży się na osłabienie.
Gdyby były potrzebne jakies wyniki to przeslę, miał robioną bronchoskopię ,rezonans, usg i przeswietlenie płuc
_________________
lucy
 
 
kubanetka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 15 Lip 2010
Posty: 523
Pomogła: 97 razy

 #2  Wysłany: 2010-08-16, 20:42  


Witam, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale myślę, że jeśli otrzymałaś zlecenie na radioterapię paliatywną to już powinnaś się zgłosic do kliniki, która podaje takie leczenie, bo jeśli konieczne będzie hospitalizowanie taty, to czeka się nawet do dwóch tygodni na miejsce. Poza tym w przypadku bóli powinna ona przynieśc ulgę, która napewno przeważy nad skutkami ubocznymi.
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #3  Wysłany: 2010-08-16, 21:03  


tak oczywiście ,ale ten ból w ramionach nie jest silny ,tata naciera mascią która mu pomaga, onkolog zalecił radioterapie aby pomóc w oddychaniu ,w momecie gdy byliśmy u niego tata był lekko podziębiony i to sprawiało ze ciezko oddychał i dusił go kaszel ,teraz jest lepiej ,ale nie tak zeby było bardzo dobrze, czytałam o tej radioterapi ,pacjent czuje się po niej żle ,ona nie leczy tylko przynosi ulgę w cierpieniu ,a narazie tato nie bardzo cierpi ,więc dlatego obawiam się czy to jest odpowiedni moment ,nie znam sie , z tąd moje obawy
_________________
lucy
 
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #4  Wysłany: 2010-08-16, 21:27  


Dziękuję .Tato trzy tygodnie temu był w szpitalu od tego czasu schudł i jest bardziej osłabiony niż miesiac temu, choroba jednak postepuje,teraz najbardziej chciałabym wiedzieć jaki moment jest najlepszy na to naświetlanie ,który etap choroby.
_________________
lucy
 
 
lopenka 



Dołączyła: 16 Lis 2009
Posty: 235
Skąd: Kłodzko
Pomogła: 17 razy

 #5  Wysłany: 2010-08-16, 21:40  


czy u Taty stwierdzono przerzuty? jeżeli posiadasz wyniki to proszę wrzuć je tu a zostaną przeanalizowane i dostaniesz konkretną odp.
Naświetlenia paliatywne mają na celu poprawic komfort życia i jego przedłużenie
 
 
zufed 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 10 Kwi 2009
Posty: 2473
Skąd: Kraków
Pomogła: 348 razy

 #6  Wysłany: 2010-08-16, 21:40  


lucyna sta napisał/a:
czytałam o tej radioterapi ,pacjent czuje się po niej żle ,ona nie leczy tylko przynosi ulgę w cierpieniu ,a narazie tato nie bardzo cierpi ,więc dlatego obawiam się czy to jest odpowiedni moment


lucyna sta, leczenie paliatywne z definicji nie leczy choroby, ale ma poprawić komfort życia chorego czyli np zmniejszyć ból czy ułatwić oddychanie jak w przypadku Twojego Taty.
Co do skutków ubocznych- w radioterapii paliatywnej stosuje się mniejsze dawki terapeutyczne i ilość naświetlań jest również mniejsza niż w przypadku radioterapii mającej na celu wyleczenie choroby. Tak więc nie obawiałabym się skutków ubocznych, bo korzyści mogą być o wiele większe.

Pytasz, czy zdecydować się na radioterapie paliatywną już teraz. Nie dysponujemy tutaj żadnymi wynikami Taty, ale wnioskując z tych szczątkowych informacji, które podajesz i mając na uwadze to, że lekarz jednak wydał skierowanie na radioterapię,nie przeciągałabym tego za nadto. Chyba lepiej ulżyć Tacie teraz, niż czekać aż będzie tak bardzo źle, że nic się nie da już zrobić?
Co do braku apetytu podczas radioterapii - myślę, że to akurat najmniejszy problem i nie masz się co martwić ;)

A co z bólem w ramionach?Czy Tata był badany pod kątem przerzutów do kości?

pozdrawiam

zuza
_________________
Amor vincit omnia...
 
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #7  Wysłany: 2010-08-16, 22:30  


wątroba niepowiększona o prawidłowej echogeniczności , bez uchwytnych zmian ogniskowych, pęcherzyk żółciowy bezkamiczny,drogi zółciowe nieposzezone,śledziona niepowiększona ,trzustka widoczna w niewielkim zakresie,aorta brzuszna nieposzerzona,okolica okołoaortalna wolna,nerki o prawidłowej wielkości bez cech zastoju i kamieni,w nerce prawej torbiel rdzeniowa o wielkosci 15 mm,

bronchofiberoskopia:struny głosowe falują leniwie,brak zwarcia .Tchawica ostroga główna bz. prawe drzewo oskrzelowe bez istotnych zmian .Postronie lewej w dolnej części oskrzela głównego sródścienny naciek schodzący na o. górnopłatowe z całkowitym jego zamknięciem oraz deformacją i przewężeniem ujścia o.dolnopłatowego, ujście do S6 i segm/ podstawne ,widoczne ,drożne.Obserwowano obfite krwawienie z o.górnopłatowego lewego.

ekg:rytm niemiarowy z powodu migotania przedsionków ,normogram,pionowe połozenie serca

RTG: ogromny góz płuca lewego wypełniający pole srodkowe i częściowo dolne tego płuca zlewający się z wnęką ,przepona po stronie lewej ustawiona nieco wyżej.

choroba niedokrwienna serca ,przewlekła obturacyjna choroba płuc

[ Dodano: 2010-08-17, 00:29 ]
w płucu lewym widoczna niejednorodna masa guza z cechami rozpadu o wym L-R 82 mm x A-P x 120mm xI-S 120 mm,masa przeciąga struktury śródpiersia na stronę lewą pozostając z nim w bezpośrednim sąsiedztwie .Przylega do początkowego odcinka aorty wstępującej i łuku aorty do pnia i lewej tt płucnej ,otacza podział oskrzela głównego lewego i powoduje amputację oskrzela górnopłatowego.Prawdopodobnie nacieka gorny lewy spływ żylny i niewykluczone ze równiez przedsionek lewy,pozostaje w bezpośrednim kontakcie z opłucna na odcinku 8 mm. ponizej masy guza w segm dolnopłatowych widoczne zmiany drobnoguzkowe ułozone przy naczyniach -prawdopodobnie zmiany o charakterze limfangitis carcinomatosa,płuco prawe bez zmian ogniskowych. Slad płynu w lewej jamie opłucnej o grubosci 11 mm.
w płatach górnych cechy rozedmy śródzrazikowej i okołoprzegrodowej.Sylwetka serca powiekszona.
W sródpiersiu przednim pojedyńcze węzły chłonne o śr do 9 mm, okna aortalnopłucnego do 10 mm, przytchawicze tuż przed ostrogą do 13 mm drobne podostrogowe.Węzły wnęki lewej zlewaja się z masa guza.
aorta piersiowa nieposzerzona z przysciennymi uwapnionymi blaszkami miazdzycowymi
Obustronnie dodatkowe tt nerkowe


WYNIK BADANIA HISTOPATOLOGICZNEGO
carcinoma planoepitheliale keratoses G II

Nadnercza bez uchwytnych zmian patologicznych
Struktury kostne klp prawidłowe w obrazie tk
Zwapnienia tarczycy
_________________
lucy
 
 
Łysy 


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 161
Pomógł: 19 razy

 #8  Wysłany: 2010-08-17, 00:05  


lucyna sta
wg mnie (nie jestem lekarzem) wielkość guza, umiejscowienie, wyklucza chyba operację. Stąd pewnie wskazanie lekarzy na leczenie paliatywne. Grupa II chyba nie wskazuje jednak na najbardziej zaawansowane stadium choroby więc może są jakieś szanse. Jeśli lekarze zalecają radioterapię to należy to bardzo mocno rozważyć i się zgodzić, albowiem de facto w chorobie nowotworowej, szczególnie płuc, za dużego wyboru niestety nie mamy. Wszyscy tu borykamy się z niemocą tej strasznej choroby i łapiemy się wszystkich możliwych sposobów by ratować naszych bliskich. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nasze działania mają charakter doraźny, mimo naszych najszczerszych chęci. Często leczenie polega niestety na doraźnym polepszeniu samopoczucia chorego, bez gwarancji wyleczenia. Mam nadzieję, że się mylę, poczekaj proszę na opinię bardziej światłych osób, z pewnością udzielą ci dobrej rady. Ja życzę wytrwałości i zapewniam, że z pewnością znajdziesz na naszym forum wsparcie.
powodzenia
Łysy
_________________
jeśli masz zamiar chorować musisz być zdrowy i mieć pieniądze:)
 
 
DumSpiro-Spero 
Administrator



Dołączyła: 19 Sty 2009
Posty: 7455
Pomogła: 3498 razy


 #9  Wysłany: 2010-08-17, 03:12  


Radioterapia paliatywna stosowana jest np.:
• by zmniejszyć ból (to raczej przy miejscowym zajęciu kośćca)
• zatrzymać krwawienie
• ułatwić oddychanie / zmniejszyć uciążliwy kaszel
• w zespole żyły głównej górnej.

Radioterapia paliatywna w niedrobnokomórkowym raku płuca nie wydłuża czasu przeżycia, jest więc w zasadzie postępowaniem stricte objawowym.

Przeciwwskazania do napromieniania z pól zewnętrznych to m.in.:
• płyn w jamie opłucnej
• rozpad guza.

Jeśli już to raczej brachyterapia, wewnątrzoskrzelowo, by zatrzymać krwawienie obserwowane w bronchoskopii (chyba, że zostało w inny sposób opanowane?).
Zalecenie radioterapii w sytuacji gdy są obecne 2 czynniki stanowiące bezwzględne przeciwwskazanie do naświetlań, troszkę zastanawia.
Ponadto, jeśli nie ma dolegliwości, które chory odbiera jako męczące - to faktycznie nie ma wskazań do rozpoczęcia naświetlań.
pozdrawiam ciepło.
_________________
pozdrawiam, DSS.
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #10  Wysłany: 2010-08-17, 15:20  


Tak ,tato krwawił troszkę przed szpitalem i trochę po bronchoskopii, ale od ok trzech tygodni nie ma śladów krwi w wydzielinie , oczywiście nie wiem jak długo to potrwa.

[ Dodano: 2010-08-17, 19:05 ]
Na twarzy taty w okolicy ust ok 2 tyg. temu pojawiło się coś w rodzju liszaja czerwone i łuszczące się ,czy ktoś wie co to moze byc? czy to z powodu tej choroby, a może przyniósł to ze szpitala , moze ktos spotkał sie z czyms podobnym ,nie wydaje mi się że jest to otarcie lub slad po nieostrożnym goleniu.

[ Dodano: 2010-08-17, 19:07 ]
Dziękuję za wszystkie informacje dotyczące radioterapii.
_________________
lucy
 
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #11  Wysłany: 2010-08-22, 19:06  


Jak do tej pory jest nie najgorzej, tato nawet wychodzi na dwór i chyba zaczął wierzyć ,ze ta choroba to stan przejściowy.Tylko my wszyscy wiemy co go czeka ,najgorsze przecież przed nim. Zastanawiamy się jak długo taki stan się utrzyma? Zwracam się do osób które wiedzą trochę więcej na ten temat i widząc wyniki taty mogłyby powiedzieć ile tacie w najlepszym wypadku zostało życia ,gdyby nic po drodze się nie przytrafiło.
_________________
lucy
 
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #12  Wysłany: 2010-09-10, 10:58  


jak do tej pory stan taty nie zmienił się znacznie nie ma jakiś uciążliwych duszności, śpi spokojnie ,nie ma krwioplucia.Pani onkolog poradziła nam ,aby skontaktować się z lekarzem specjalistą od chemi może takie leczenie byłoby możliwe.Pani onkolog po obejrzeniu taty i jego wyników powiedziała ze mozna by spróbować, choć szanse na poprawę nie są duże bo w niedrobnokomórkowym raku chemia nie zawsze działa i mogą pojawić się skutki uboczne .Dała nam skierowanie do szpitala na chemię i czas do namysłu.Tato nie wie że jego stan jest aż tak zły, że jest to leczenie paliatywne (załamał by się)dlatego decyzję musimy podjąć za niego, zdania są podzielone,dodam że tato jest bardzo szczupły ,ale przez ostatni miesiąć prawie wcale nie stracił na wadze i jest osłabiony ,wyniki mamy z przed miesiąca ale jutro będą nowe te robione z krwi. Nie wiemy co mamy dalej robić czy zostawić tatę w spokoju i nie męczyć go ,czy jednak poddać chemii a jak nie zadziała a jego stan się pogorszy z powodu skutków ubocznych? Ciężki wybór ,proszę o radę.
_________________
lucy
 
 
kubanetka 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 15 Lip 2010
Posty: 523
Pomogła: 97 razy

 #13  Wysłany: 2010-09-10, 11:47  


Napewno lekarz musi ocenić, przecież są badania, morflogia, EKG - wszystko musi działać dobrze, żeby podać choremu tą " tonę" toksycznych substancji. Więc może najpierw lepiej zdać się na opinie lekarza w tej sprawie.
 
lucyna sta 



Dołączyła: 16 Sie 2010
Posty: 59
Pomogła: 2 razy

 #14  Wysłany: 2010-09-20, 16:18  


tydzień temu tato dostał pierwszy wlew ,nie było tak żle, nie czuł sie jakoś szczególnie słabo,nie miał nudności ,poza głową -mówił ze ma wrażenie ,ze mu ja cos rozsadza ,ale ustąpiło to na drugi dzień .Okazało sie jednak ,że ma nierówny rytm serca nie wiem jak bardzo to grozne .Jutro jedziemy na drugą chemię i jeśli wyniki bedą dobre za tydzień kolejna ,potem dwa tygodnie przerwy i znów trzy kroplówki, tato jakby sie ożywił ,jest bardziej aktywny i pogodny ,pojechalismy tez do bioenergoterapeuty tata wierzy że to pomaga ,ja raczej jestem sceptyczna ,ale czego się nie robi aby poprawic humor bliskiej osobie ,a miewał juz cieżkie dni depresja ,przygnebienie , siedział godzinami nieruchomo i patrzył w okno.Na codzień opiekuje sie nim mama ,skarży się że jest bardzo nerwowy,czasem zachowuje sie dziwnie ,wspieramy ją ,odwiedzamy bardzo czesto ,zostajemy na noc .
A swoją drogą ,ciekawi mnie jak ten rak postępuje, moze u osób starszych nie rozwija sie tak szybko , może jak ktoś napisał gdzieś na tym forum -pozostaje w uśpieniu. Po chemi ma miec tato robione prawdopodobnie tk wtedy wszystko bedzie wiadomo (lub prawie wszystko)

[ Dodano: 2010-09-20, 17:20 ]
zastanawiam się , czy mozna teraz zmienić temat bo w tej chwili nie dotyczy on już radioterapii paliatywnej
_________________
lucy
 
 
Łysy 


Dołączył: 01 Cze 2010
Posty: 161
Pomógł: 19 razy

 #15  Wysłany: 2010-09-20, 23:06  


co do zmiany tematu napisz do adminów lub modów
każda szansa wyleczenia/zaleczenia (jakby tego nie nazwać) daje choremu dodatkowy impuls życia. Tak to już jest, że łapiemy się często czego możemy, nawet czasem przysłowiowej "deski ratunku" i to nas podtrzymuje przy życiu i daje chęć do walki, często niewidoczne daje większą nadzieję niż to, co można dotknąć. Dla mnie, sceptyka to może bez znaczenia, ale dla chorego w jego chorobie takie szanse są bardzo mocną motywacją do walki, bo wszak chorowanie na chorobę nowotworową jest walką.
Łysy
_________________
jeśli masz zamiar chorować musisz być zdrowy i mieć pieniądze:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group