1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: absenteeism
2013-07-22, 19:31
hospicjum
Autor Wiadomość
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #1  Wysłany: 2013-07-22, 19:26  hospicjum


Witam pisałam tu już na tym forum jakiś czas temu, znów jestem... Serce mi pęka kiedy patrze na moją ukochaną mame i widze jak niknie w oczach. Od dawna wiem jak poważny jest jej stan i ciągle odrzucam myśli że może jej zabraknąć ....Usłyszałam że dobrze by było pomyśleć o hospicjum domowym,boże samo słowo hospicjum działa na mnie strasznie:( I owszem załatwiłam dziś skierowanie od lekarza rodzinnego,umówiłam sie na wizyte w tym hospicjum,tylko myślałam że mogę tam jechać i załatwić wszystko sama, a okazało się że dobrze by było przyjechać z mamą. Jutro planowana wizyta a ja nie mam odwagi porozmawiać z mamą o tym, obiecałam sobie że przez weekend powiem , weekend minął jest poniedziałek a ja siedze i becze i nie wiem jak z nią zacząć ten temat :((( Niechciałą bym żeby sie załamała, albo pomyślała że już jest tak zle że trzeba skorzystać z hospicjum ....
 
jo_a 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 1951
Skąd: Górny Śląsk
Pomógł: 313 razy

 #2  Wysłany: 2013-07-22, 19:47  


Cytat:
a okazało się że dobrze by było przyjechać z mamą

Możesz sama.
_________________
„Żółw musi być aż tak twardy, bo jest aż tak miękki”. St.J.Lec
Lider czerwonej kreski./Kuba Wojewódzki (tego forum).
 
cleo33 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 2484
Skąd: Śląskie
Pomogła: 379 razy

 #3  Wysłany: 2013-07-22, 20:26  


śmiejucha33 napisał/a:
Niechciałą bym żeby sie załamała, albo pomyślała że już jest tak zle że trzeba skorzystać z hospicjum ....

Na forum, jest bardzo dużo wątków na ten własnie temat ,jak przekazać.
Jedni mówią ,że przychodzi pielęgniarka z hospicjum inni ,wolą powiedzieć ,że to pani pielęgniarka z przychodni .
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #4  Wysłany: 2013-07-23, 21:51  


Kochani powiedziałam wczoraj.To była najtrudniejsza rozmowa w moim zyciu z mamą,moją maderką ....Popłakałyśmy się...ale w sumie jestem dumna z siebie że dałam rade a najbardziej jestem dumna z mamy  dzis już jest wieczór 23.07.2013 i mamy za sobą pierwszą wizyte w hospicjum...

[ Dodano: 2013-07-23, 22:01 ]
dodam tylko że pierwszy raz jakaś pani dr wytłumaczyła nam wszystko ,dokładnie co się dzieje,co i jak...Jestem niezmiernie jej wdzięczna
 
cleo33 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 2484
Skąd: Śląskie
Pomogła: 379 razy

 #5  Wysłany: 2013-07-23, 22:12  


śmiejucha33 napisał/a:
Kochani powiedziałam wczoraj.

Zdaje sobie sprawę , jak musiało być Ci ciężko ,najważniejsze że mama zrozumiała że to dla Jej dobra.
Pozdrawiam serdecznie, dużo wiary i siły życzę _littleflower_
 
niki 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 15 Lip 2011
Posty: 890
Pomogła: 236 razy

 #6  Wysłany: 2013-07-23, 22:17  


śmiejucha33 napisał/a:
dodam tylko że pierwszy raz jakaś pani dr wytłumaczyła nam wszystko ,dokładnie co się dzieje,co i jak...Jestem niezmiernie jej wdzięczna


jeszcze nie raz będziesz wdzięczna ludziom z hospicjum ,zapisanie do hospicjum to najlepsze co mozna zrobić dla najbliższej osoby

to trudne bo hospicujm kojarzy się od razu z umieraniem ale ten czas od zakonczenia leczenia az do śmierci to także życie i trzeba je wykorzystać do końca . Bez cierpienia , bez szarpania się .bez strachu
Oni wam we wszystkim pomogą , wiele ułatwią

hospicjum to też zyce i to ono własnie pomaga dobrze i w pelni przeżyć ten czas, ktory jeszcze jest.
najtrudniejsza rozmowa za wami .
Teraz będzie wam lżej, bo macie kogoś, kto będzie do końca z wami i zawsze pomoże

pozdrawiam
_________________
Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie trać nigdy światła nadziei.
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #7  Wysłany: 2013-07-24, 21:17  


cleo33 napisał/a:
śmiejucha33 napisał/a:
Kochani powiedziałam wczoraj.

Zdaje sobie sprawę , jak musiało być Ci ciężko ,najważniejsze że mama zrozumiała że to dla Jej dobra.
Pozdrawiam serdecznie, dużo wiary i siły życzę _littleflower_

Dziękuje kochani za słowa otuchy i wsparcie :) Wiem że dopiero najgorsze przed nami :( ale z drugiej strony postanowiłam że trzeba w pełni cieszyć się każdym dniem i każdą chwilą spędzoną z Nią , bo to takie ulotne i zarazem cenne i ważne chwile.....
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #8  Wysłany: 2013-07-31, 00:24  


cleo33 napisał/a:
śmiejucha33 napisał/a:
Kochani powiedziałam wczoraj.

Zdaje sobie sprawę , jak musiało być Ci ciężko ,najważniejsze że mama zrozumiała że to dla Jej dobra.
Pozdrawiam serdecznie, dużo wiary i siły życzę _littleflower_

Boże jak ja nienawidzę tego nowotworu,tej bezsilności,tego widoku najukochańszej osoby,kiedy medycyna nie jest w stanie .....
 
Lidia Bieńkowska 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 20 Kwi 2013
Posty: 1456
Skąd: Warszawa
Pomogła: 193 razy

 #9  Wysłany: 2013-07-31, 07:45  


Dobra decyzja :)
_________________
Lidia
Nauczmy się kochać ludzi....bo tak szybko odchodzą.
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #10  Wysłany: 2013-09-01, 14:53  


Lidia Bieńkowska napisał/a:
Dobra decyzja :)

rzeczywiście decyzja o hospicjum była słuszna , jestem bardzo zadowolona , kiedy tylko potrzeba bardzo pomagają ... pisze natomiast troche w innej sprawie mamusi sie bardzo pogorszyło - zaczął jej sie zbierać płyn w płucach ,z powodu postępującej progresji zaprzestali nawet podawania chemii paliatywnej,ściągają jej go tylko kiedy jest taka potrzeba,ostatnio byłyśmy na konsultacji u torakochirurga,dostała na cito skierowanie na oddział żeby wykonali jej talkowanie opłucnej,oczywiście jeśli tylko jej stan na to pozwoli.Chciałam sie zapytać czy naprawde warto żeby sie poddała takiemu zabiegowi? Pani doktor z hospicjum mówi że to bardzo dobry pomysł .Ale z drugiej strony zdaje sobie sprawe że to jednak narkoza,a ona jest bardzo osłabiona.Boje się....
 
majkelek 
MODERATOR


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 1701
Pomógł: 1119 razy


 #11  Wysłany: 2013-09-02, 05:28  


śmiejucha33 napisał/a:
Chciałam sie zapytać czy naprawde warto żeby sie poddała takiemu zabiegowi??? Pani doktor z hospicjum mówi że to bardzo dobry pomysł .Ale z drugiej strony zdaje sobie sprawe że to jednak narkoza,a ona jest bardzo osłabiona.Boje się....
Tradycyjnie powtarzam, że tylko idioci się nie boją.

Kwestią znieczulania podczas zabiegu zajmuje się anestezjolog i to on kwalifikuje pacjenta biorąc jednocześnie odpowiedzialność za swoją decyzję.
Natomiast co do samej pleurodezy, to załączam coś do poczytania (w języku ojczystym), powinno rozwiać część wątpliwości.


29581-35638-1-PB.pdf
Pobierz Plik ściągnięto 555 raz(y) 70,25 KB

 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #12  Wysłany: 2013-09-02, 17:12  


majkelek napisał/a:
śmiejucha33 napisał/a:
Chciałam sie zapytać czy naprawde warto żeby sie poddała takiemu zabiegowi??? Pani doktor z hospicjum mówi że to bardzo dobry pomysł .Ale z drugiej strony zdaje sobie sprawe że to jednak narkoza,a ona jest bardzo osłabiona.Boje się....
Tradycyjnie powtarzam, że tylko idioci się nie boją.

Kwestią znieczulania podczas zabiegu zajmuje się anestezjolog i to on kwalifikuje pacjenta biorąc jednocześnie odpowiedzialność za swoją decyzję.
Natomiast co do samej pleurodezy, to załączam coś do poczytania (w języku ojczystym), powinno rozwiać część wątpliwości.


dziękuje
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #13  Wysłany: 2013-09-11, 08:25  


majkelek napisał/a:
śmiejucha33 napisał/a:
Chciałam sie zapytać czy naprawde warto żeby sie poddała takiemu zabiegowi??? Pani doktor z hospicjum mówi że to bardzo dobry pomysł .Ale z drugiej strony zdaje sobie sprawe że to jednak narkoza,a ona jest bardzo osłabiona.Boje się....
Tradycyjnie powtarzam, że tylko idioci się nie boją.

Kwestią znieczulania podczas zabiegu zajmuje się anestezjolog i to on kwalifikuje pacjenta biorąc jednocześnie odpowiedzialność za swoją decyzję.
Natomiast co do samej pleurodezy, to załączam coś do poczytania (w języku ojczystym), powinno rozwiać część wątpliwości.


Byłyśmy na konsultacji u torakochirurga,ale okazało sie że żaden anestezjolog nie podejmie sie podania narkozy, bo mama jest za słaba :( Także pozostało tylko nam co jakiś czas ściąganie płynów .... :-(
 
sadness 


Dołączył: 11 Cze 2013
Posty: 28
Pomógł: 2 razy

 #14  Wysłany: 2013-10-10, 19:36  


śmiejucha33, byłem w podobnej sytuacji, co Ty.
Punkcja, przynajmniej w przypadku mojej mamy przynosiła krótkotrwały efekt. Specjaliści ze szpitala pulmonologicznego uważają punkcję przy nowotworze za błąd, po po punkcji ilość płynu wzrasta, natomiast w przypadku nie wykonywania punkcji poziom płynu może się zatrzymać. I tak było u mojej mamy.
Z czasem pewnie i u Twojej mamy dojdą do takiego wniosku, a wtedy zostanie tylko morfina.
Wiem co przeżywasz, bo sam jeździłem po onkologach, pulmonologach i onkologach jak oszalały szukając pomocy, ale zawsze zostawałem odesłany z kwitkiem. Czasem towarzyszyły temu bardzo przygnębiające słowa lekarzy. Gardło miałem cały czas ściśnięte.

Nie wiem w jakim stanie jest Twoja mama, ale może z czasem trzeba będzie z tą punkcją odpuścić, tudzież sami lekarze Wam tego odmówią jak nam. Wtedy będziecie musieli pomyśleć o hospicjum stacjonarnym.

Podpisuję się pod postem niki. Napisałbym to samo.

Dawaj znać co i jak.
 
śmiejucha33 


Dołączyła: 08 Lip 2013
Posty: 14

 #15  Wysłany: 2014-01-02, 15:45  


sadness napisał/a:
śmiejucha33, byłem w podobnej sytuacji, co Ty.
Punkcja, przynajmniej w przypadku mojej mamy przynosiła krótkotrwały efekt. Specjaliści ze szpitala pulmonologicznego uważają punkcję przy nowotworze za błąd, po po punkcji ilość płynu wzrasta, natomiast w przypadku nie wykonywania punkcji poziom płynu może się zatrzymać. I tak było u mojej mamy.
Z czasem pewnie i u Twojej mamy dojdą do takiego wniosku, a wtedy zostanie tylko morfina.
Wiem co przeżywasz, bo sam jeździłem po onkologach, pulmonologach i onkologach jak oszalały szukając pomocy, ale zawsze zostawałem odesłany z kwitkiem. Czasem towarzyszyły temu bardzo przygnębiające słowa lekarzy. Gardło miałem cały czas ściśnięte.

Nie wiem w jakim stanie jest Twoja mama, ale może z czasem trzeba będzie z tą punkcją odpuścić, tudzież sami lekarze Wam tego odmówią jak nam. Wtedy będziecie musieli pomyśleć o hospicjum stacjonarnym.

Podpisuję się pod postem niki. Napisałbym to samo.

Dawaj znać co i jak.





Witam dawno tu nie zaglądałam
Moja Kochana Maderka jeszcze żyje,ale z każdym dniem jest gorzej.
co ok 3 tyg ma ściągany płyn z płuc,do niedawna zawsze była poprawa,ale ostatnimi czasy jakoś jej nie widać.Wynajeliśmy konwektor tlenu,który znacznie ułatwia jej oddychanie :)przychodzi rehabilitantka,która pomaga nam w ćwiczeniach,i z jej pomocą nauczyłyśmy sie pomału co i jak ćwiczyć.Ma zwiększoną morfine z 1 mg co 4 godz na 2 mg co 6 godz .Mięśnie jej zanikają i ma coraz to mniej sił żeby wogóle sie poruszać nie mówiąc już o wstawaniu :( i nadomiar złego ręka do której ma przerzut do barku zrobiła sie bezwładna i bardzo spuchnięta.Zdaje sobie sprawe że pomału ,małymi krokami zbliża sie ....i aż brak mi słów :((((((((
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group