1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Znalezionych wyników: 134
DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: majaja - komentarze
Litania

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 484

PostDział: Tu trzymamy KCIUKI   Wysłany: 2021-05-11, 20:57   Temat: majaja - komentarze
Majaja,

przytulam Cię bardzo mocno. Przyjmij wyrazy współczucia.
L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-05-01, 00:22   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Witajcie! Wyszło dużo - z góry przepraszam.

Reszka.78: problem mojej mamy polega głównie na tym, że ma implantowaną siatkę i przepukliny są duże a jelita w brzuchu prawdopodobnie w zrostach. Po "majówce" skonsultuję się jeszcze z lekarką z HD - ale jak z nią rozmawiałam kilka tygodni temu, to mówiła, że zważywszy na rozległość dotychczasowych operacji u mamy i jej tendencję do zrostów, to może być ból niekoniecznie związany z czymkolwiek innym. Jak mama miała przepuklinę przed jakąkolwiek operacją (zaczynała od pępkowej), to jej też to nie bolało (no chyba, że uwięzła na jakiś czas, to bolało ją bardzo), ale już po poprzedniej operacji i pojawieniu się przepuklin był ból (za to przy mega rozsiewie w otrzewnej i wodobrzuszu nic jej nie bolało). Ale oczywiście możesz mieć rację, to może być "ten ból". Biorę to pod uwagę. Zmiana lekarza przeszła mi przez myśl, ale ten chirurg ma niestety sporo zalet. Pomijając ostatnią wizytę. Ale w język się ugryzłam, bo wiem też, że miał w tym dużo racji, co wynika z jego doświadczenia. Po prostu zna ryzyko. Ale wywołał mój gniew i smutek, czyli najpewniej dotknął nuty "bezradność". Może oczekiwałam "podniesienia na duchu", aczkolwiek lekarze z reguły wolą roztaczać czarnowidztwo, bo wtedy jest w razie czego mniej pretensji i pozwów a sukces rośnie do rangi cudu. Najgorsze jest to, że z jednej strony mam tego świadomość, ale poczułam się wgnieciona w ziemię.

Gaba: zacznę od tego, że nie ma mnie za co podziwiać. Ale dziękuję;)
Moja mama ma problem też z tym, że ma słabe naczynia i ostatnio przy Ct pękły jej 4x żyły przy zakładaniu wenflonu i ostatecznie kontrast się wynaczynił i zakładali jeszcze jeden i w końcu się udało. To ją mega bolało. Wspomnienia pozostały. Po ostatnim pobycie w szpitalu, też miała te ręce mega biedne. Ja bym wolała aby to CT było, ale myślę, że ta "ochrona nerek", to jest z jej strony też strach przed bólem, ale też strach przed tym co to Ct może wykazać.

Z tą wizytą u chirurga, to ja też wiem o co mu chodzi. Bo jak mama miała ostatnio operację z powodu niedrożności (nazywając rzeczy po imieniu - ratującą życie), to czy by jelito przebił w jej trakcie czy nie, to w takich sytuacjach jak coś się "przydarzy", to wiadomo, że i tak trzeba było operować. A tu jest operacja planowa. Jak coś pójdzie nie tak, to wiadomo, że on ściągnął takiego pacjenta do kliniki i podjął się zabiegu. Nie mówiąc o tym, że już ostatnio mi mówili, że do brzucha, gdzie jest siatka nikt już się nie zabierze chętnie bez konieczności, bo ryzyko zabiegu jest duże (że np: siatka się skleiła z jelitem i przy "odpreparowywaniu" perforuje jelito).

Problem jest złożony. Serio. Będzie zatem większość moich obaw: te jelita pociągają też przeponę i jak nie będzie tego zabiegu, to wydolność oddechowa będzie gorsza, bo przepukliny się powiększają. Im więcej wystaje poza otrzewną, tym skuteczniej obkurczają się i tak już niesprawne mięśnie po dwóch laparotomiach i siatce, wypreparowanej i ponownie implantowanej. Więc jak za jakiś czas jej to "wcisną" do brzucha i zaszyją (czyli po ewentualnej chemii), to ryzyko, że spowoduje to tzw. zespół ciasnoty wewnątrzbrzusznej jest większe. Aby poddać się chemii, też trzeba móc przynajmniej bez obaw jeść i nie dożynać sobie "krwi" pyralginą. Bo jak ona by miała mieć stan zapalny jelit, który przy chemii jest normalny to dodatkowo przy tych podniedrożnościach ryzyko powikłań ze strony jelit też rośnie. Nie mówiąc o tym, że wymioty zwiększają ciśnienie wewnątrz brzucha i coraz więcej jelit będzie poza otrzewną z tego powodu a wrota będą coraz szersze. Im więcej leżenia, tym większe zaniki mięśniowe, zwiększone ryzyko zakrzepicy, gorsza perystaltyka i wydalanie, a także gorszy nastrój.

Z kolei jeśli się tam "coś" dzieje, to tkanki mogą się gorzej goić po zabiegu, nie mówiąc już o tym, że jeśli parametry jej polecą, to i tak nie zrobią jej tego zabiegu, no chyba że znów będzie ze wskazań życiowych. No i o czym już wspominałam, gdyby była konieczna chemia, to wymioty i tak mogą spowodować, że będą nowe przepukliny.

Chirurg nie chce Ct, pytałam. Choć nie mam pewności jak szeroko zamierza ją rozciąć i co będzie dostępne jego oczom. Nie mówiąc o tym, że mam z tyłu głowy, że jakby była możliwa cytoredukcja, to Ct mogłoby być pomocne. Ale cytoredukcja to też dodatkowe zrosty, a okazuje się, że mogą być groźniejsze niż nowotwór:( Chirurg nam tłumaczył, że jak wycina się coś z otrzewnej, to "natura brzucha, nieznosząca próżni" wypełni to jelitami. I że mama może mieć znów konglomeraty jelit np.: w lożach po jajnikach. I że jest to częsty problem po operacjach ginekologicznych. Ostatnio chemia wybiła dziada. A chemia nie powoduje zrostów.

Ponoć bardzo dobrym lekarzem od przepuklin jest dr Dąbrowiecki. Operuje wyłącznie prywatnie. Ale ta opcja byłaby możliwa, gdyby to była wyłącznie przepuklina. A tu w grę wchodzą zrosty, ryzyko perforacji i inne "niespodzianki". Bałabym się mamę operować w prywatnym szpitalu, bez pełnego zaplecza, OIOMu itd. Nie mówiąc o tym, że też nie ma pewności, że lekarz by się podjął.

Reasumując: Rondo z którego boję się zjechać w jakąkolwiek ulicę.

Dziś była wątróbka drobiowa z ziemniakami, posypana obficie pietruszką. I sałatka z kiełkami i ziarnami słonecznika, dyni i piniowymi. Małe działania pomagają mi się trochę w tym wszystkim uspokoić. Na razie azymut na operacje, więc muszę ją dożywić, spróbować poprawić morfologie (o ile to możliwe), aktywizować i co najważniejsze: podnieść na duchu.

Dam znać jak będę wiedziała coś nowego. Spróbuję dopytać lekarkę z HD co jeszcze p. bólowego można mamie podawać. I może onkolog, co ona myśli o tym wszystkim. No i może rzeczywiście kupię np: Floradix z żelazem, łatwiej będzie dawkować mniejsze porcje. Zamówiłam też wody lecznicze z żelazem.

Dziękuję Wam za wszystko.
L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-04-29, 22:13   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Witajcie!

Już jesteśmy po wizycie u chirurga i onkologa.

Wizyta u chirurga mnie trochę zasmuciła, bo w sumie powiedział, że te przepukliny są duże a jego zdaniem mało jest tkanek do łatania tego brzucha, więc nie wie czy uda się zoperować obie przepukliny, może tylko jedną. Ale tak w ogóle to chodzi mi o samą wizytę, bo lekarz mojej mamie powiedział, że ogólnie wygląda na niesprawna osobę, jak spytałam co jakby doszło do niedrożności, to aby "jechać na jakikolwiek SOR, to koledzy chirurdzy się nią zajmą". Ugryzłam się w język, bo miałam ochotę zapytać, czy w takim razie mamy znaleźć kogoś innego, kto ją zoperuje, bo tak mi zabrzmiały intencje tego lekarza. Ostatnio mu dobrze poszło, porozklejał jej jelita, nic się nie stało z nimi, ruszyły...może był zmęczony, wizyta prywatna, więc był po całym dniu pracy, weszłyśmy ostatnie, był wtedy mega deszczowy, nieprzyjemny dzień...ale do dziś mi smutno po tej wizycie:( Przybiła mnie. Ból go nie niepokoi, więc wnoszę, że przepukliny bolą.

Onkolog zleciła badania, a że mama nie chce CT, to powiedziała, że jak CA-125 będzie bardzo wysokie, to by ją jednak namawiała. Dziś odebrałam wyniki, nie są bardzo złe, ale super dobre też nie. Zważywszy, że pobierałyśmy je "na gęsto", bo mama tego dnia nie piła bardzo dużo, to hematokryt, RBC na pewno są gorsze. Ale pobierają do 15-tej, chciała mieć z głowy kolejne wizyty. Zrobiłyśmy jeszcze RTG płuc, bo potrzebujemy do operacji, wynik będzie w przyszłym tygodniu.
Morfologia (wpisałam odstępstwa):

Hematokryt 33,6 (34-46) - RBC ma 4,23 (3,40-5,20)
MCV 79,4 (80-100)
Liczba monocytów 1,00 (0,20-0,80)

Ca-125 39,4 (<35)

Bilirubina, mocznik, kreatynina itp. w normie.

Wygląda na lekką anemię z niedoboru żelaza, ale czym ten niedobór jest spowodowany, to nie wiem...może najgorsze...a może rzeczywiście mniej je i mniej mięsa, bo gorzej je trawi. Może pyralgina, bo pogarsza "krew" a ostatnio bierze ją 1x dziennie. Wiem, że teoretycznie nie są to duże odstępstwa od normy, ale moja mama czuje się słabo, więc może być troszkę gorzej, bo miała tą krew zagęszczoną...może też za mało pije, ponoć przy pyralginie trzeba dużo pić. Skonsultuję te wyniki z lekarzem z HD. Pozytywne jest to, że poziom kwasu moczowego się obniżył (mama pije codziennie sok wiśniowy, ponoć pomaga na kwas moczowy i chyba coś w tym jest: z 6,9 spadł na 5,2 (2,4-5,7)).

Jakoś mi ostatnio gorzej, bo się o nią martwię. Wiem, że ją boli, że z powodu tych przepuklin ma doła, że boi się, że ma raka itd.

To są "trudne sprawy". Bo wiem, że mama łączy duże nadzieje z tą operacją, że nie będzie jej bolało, że nie będzie musiała brać leków, że odzyska choć częściowo lepsza sprawność (teraz dużo leży, bo mniej ją wtedy boli). Z drugiej strony jeśli coś tam "szleje" w tym brzuchu a miałaby szanse na chemię, to po operacji w razie wymiotów, to i tak jej to wszystko popęka, więc chemia też nie tak hop siup:( Nie wiem co zrobić. Komfort życia mamy z przepuklinami jest niski ona już by najchętniej poszła na tę operację. No nic...zacznę od tego, że będę jej podrzucała obiady z większą ilością mięsa ale może bardzo miękkiego/zmiksowanego i połączę to z vit. C dla lepszego wchłaniania. Żelaza jej nie mogę dać, bo pogorszy funkcjonowanie jelit (bóle, wzdęcia - jak to żelazo). Stolce nadal niewielkie, ale codziennie, czasami trochę większy się trafia. No i pije nutridrinka, jednego co drugi dzień - też ma trochę żelaza (a konkretnie resource - odkąd nutridrinki maja 125ml, to wolę jej dać coś co ma 200ml). Obecnie waży 65 kg, ale chirurg nadal mówi, że powinna chudnąć aby pozbyć się tłuszczu z otrzewnej aby mieli gdzie zmieścić te jelita. Chirurg nie widzi problemu aby jej zrobić kolonoskopię, bo to jelito grube a nie cienkie, ale onkolog powiedziała, że kolonoskopia może jej zaszkodzić - a że ja też tak na ten moment uważam - myślę, e dodatkowe ciśnienie w tym brzuchu nie jest potrzebne, to odpuszczamy.

Jak ktoś ma jakieś pomysły w "naszej sprawie" to proszę o sugestie.
Pozdrawiam serdecznie,
L.

[ Dodano: 2021-04-29, 22:16 ]
No i onkolog potwierdziła, że CT bez kontrastu w chorobach nowotworowych to szkoda prądu (ale wychodzi na to, że ostatnie z kontrastem miałyśmy we wrześniu 2019)
  Temat: majaja - komentarze
Litania

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 484

PostDział: Tu trzymamy KCIUKI   Wysłany: 2021-04-13, 20:02   Temat: majaja - komentarze
Majaja,

jesteś dzielna, jesteś przy Tacie, mówicie o rzeczach ważnych, które zapamiętasz do końca życia. To najpiękniejsze co możesz mu dać - miłość, wspólne chwile. Czasami milcząc też "mówimy". Nie miej wyrzutów sumienia, że płaczesz. To normalne, że chcemy pocieszać, ale każde z Was silnie przeżywa tę sytuację. Czasami jak już nic nie można więcej zrobić, to robimy to co możemy. Robisz wszystko co możesz. Jesteś wspaniałą Córką, Tata Cię bardzo kocha i ufa Ci. Płacz, to też zaufanie: wie, że mógł pozwolić sobie na tę słabość. Jest świadomy tego co się dzieje i też jest mu ciężko, na pewno czuje, że jest coraz słabszy. Na prawdę jesteś bardzo dzielna. Serdeczne uściski, dużo siły!
L.
  Temat: Rak Jelita z przerzutami
Litania

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1834

PostDział: Nowotwory przewodu pokarmowego   Wysłany: 2021-04-12, 19:54   Temat: Rak Jelita z przerzutami
Łukasz,

mi lekarz z HD powiedział, że laktuloza powoduje większe wzdęcia. Ale jeśli teraz Twój tata bierze Dulcosoft, to jest to makrogol, który nie powinien powodować wzdęć. Ból brzucha i wzdęcia mogą mieć różne przyczyny, ogólnie jest to niepokojące, że są wymioty i problemy z wypróżnianiem, tak jak pisała missy: to może być początek niedrożności. Wzdęcia mogą być jednym z objawów. Nie wiem, czy ktoś włączy Wam żywienie pozajelitowe, musi być do tego w miarę zdrowa wątroba - musicie zapytać lekarza. Przeanalizuj skład diety taty: trzeba wyeliminować potrawy wzdymające (tłuste, smażone, strączkowe, brokuły, kalafior itd.). Może dieta tzw. lekkostrawna, ewentualnie miksowane pokarmy poprawiłyby nieco sytuację. Co to znaczy piana a nie treść kałowa? To jest również niepokojący objaw - należałoby to zgłosić onkologowi lub chirurgowi.

Pozdrawiam,L.
  Temat: majaja - komentarze
Litania

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 484

PostDział: Tu trzymamy KCIUKI   Wysłany: 2021-04-12, 19:37   Temat: majaja - komentarze
Majaja!

Płuca dość szybko się pogarszają, niedawno odeszła mama mojej bliskiej koleżanki, nie wiadomo co było punktem wyjścia, ale tak jak u Was: szybko stan zaczął się pogarszać, zmiany powiększać.
Każdy z nas się zastanawia co nas czeka "po drugiej stronie". Mój tata zmarł nagle prawie 30 lat temu. Nie wiem, czy jest lepsza lub "gorsza" śmierć. Nagła, czy rozłożona w czasie. Każda boli. Spróbuj nie myśleć o tym co będzie, spróbuj się skupić na tu i teraz. Aby Twój Tata miał komfort, aby go nie bolało. Postaraj się "oderwać" go od zmartwień. Może razem pośmiejcie się podczas oglądania "głupich" filmów. Na pewno Wam obojgu to pomoże.

Dużo siły!
L.
  Temat: Rak o nieznanym punkcie wyjścia - C80
Litania

Odpowiedzi: 138
Wyświetleń: 41824

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-04-12, 19:05   Temat: Rak o nieznanym punkcie wyjścia - C80
Gaba!

Cieszę się, że walczysz, 'ten kto walczy, jest zwycięzcą'. Dużo siły. Musi być dobrze, bardzo mocno trzymam kciuki za wycofywanie się "dziada"!!! Daj znać jak się czujesz.

Pozdrawiam,L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-04-12, 18:48   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Witajcie,

u mojej mamy ból się nasila, co mnie mega martwi. Skonsultowałam jej leczenie p.bólowe, telefonicznie z lekarką z HD. Pyralgina na zmianę z paracetamolem i ewentualnie no-spą jest ok, bo pyralgina jest do krótkotrwałego leczenia bólu, więc bezpieczniej tak stosować. Scopolan comp. kupiłam i lekarka powiedziała, że ok, ale mama mówi, że nie pomogło, w sensie, że nadal ją bolało jak wzięła - tam jest połowa p.bólowej substancji czynnej co w pyralginie, więc może za mało. Ze względu na przepukliny i gorsze wypróżnianie na ten moment odradziła leki które jeszcze bardziej spowolnią jelita (typu tramal). Zasugerowała parafinę ciekłą, siemię lniane-wygotowany śluz bez nasion. Parafiny mama nie chce pić, bo ma odruch wymiotny, raz napiła się łyżeczkę, siemię raz wypiła...trudna rozmowa z nią jest na ten temat, bo ona boi się cokolwiek nowego brać, bo boi się, że ją "zagazuje" i będzie ją bolało jeszcze bardziej. Nie dziwie się w sumie:( Mamie najbardziej pomaga pyralgina, oddaje codziennie stolec ale b. mały (ok 4cm), przepukliny nieznacznie się powiększają, czasami ma problem z oddaniem gazów, co jest bolesne.

Pytałam lekarkę z HD, czy to może być ból nowotworowy. I tak i nie. Bo leki jakie bierze mama czasami na tego typu bóle pomagają, z drugiej strony mamy w miarę czyste usg i przepukliny, które też mogą boleć. Powiedziała, że "grube" rzeczy by wyszły w usg i że mama jest po zabiegach chirurgicznych, więc są powody aby ją ten brzuch bolał z innych powodów niż te których najbardziej się boję.

Długo myślałam co zrobić, bo tak jak pisałam mama nie chce robić CT, termin operacji mamy na koniec czerwca i w obecnej sytuacji "covidowej" nie mam pojęcia czy się odbędzie ten zabieg, a do tego 2-gi termin szczepienia na połowę maja i mama chce z niego skorzystać przed pobytem w szpitalu.

Postanowiłam, że umówię mamie wizytę u onkolog, niech ją zobaczy, może coś nam doradzi. Pewnie poczekamy kilka tyg. na wizytę ale umówiona będzie czekała. Liczę też na to, że onkolog da nam badania (morf., marker itd.) i może rtg płuc (mama i tak musi zrobić, bo jest wymagane do operacji, wolę aby opisał to radiolog z dużego ośrodka a nie z POZ, gdzie też mogłybyśmy ten rtg zrobić), ewentualnie to nieszczęsne CT (nie mam pewności kiedy zabieg, gdyby miał się odwlec, to umówię CT - najwyżej przesuniemy termin CT, na CT będzie trzeba i tak długo poczekać). Ponieważ mamę dręczy myśl, czy może ona nie ma raka jelita, bo jak była na pierwszej operacji, to per rectum na ok. 10 cm lekarz wspominał, że "coś może tam być", ale najpierw nie mogła mieć kolonoskopii, bo była po operacji, później były już przepukliny, podniedrożności aż wreszcie niedrożność i kolejna operacja a teraz znów przepukliny, więc odpada, ale jak już i tak będzie kłuta, to dokupię jej markery "jelitowe". No i w tym tygodniu albo najpóźniej w przyszłym chcę ją zabrać do chirurga, który ma ją operować. Przyjmuje prywatnie w środy i piątki, a że piątek to taki sobie dzień na wizytę, to albo ta środa albo następna. Niech powie co on na ten temat sądzi, bo ja jestem zaniepokojona. Przy okazji zapytam go o kilka praktycznych rzeczy: jak teraz z operacjami itd.


Trzymajcie kciuki z powodzenie zaplanowanych działań, jak będę wiedziała coś więcej to dam znać.

Pozdrawiam,L.
  Temat: Rak o nieznanym punkcie wyjścia - C80
Litania

Odpowiedzi: 138
Wyświetleń: 41824

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-03-29, 23:19   Temat: Rak o nieznanym punkcie wyjścia - C80
Gaba,

ale zawalczyłaś! Mogę się tylko domyślać ile Cię to kosztowało wysiłku, zwłaszcza w covidzie.

Też jestem ciekawa tego leczenia. Czy mogłabyś napisać co ile masz wlew? No i jakie samopoczucie? Pierwszy raz słyszę o oksaliplatynie, ale nie mam aż tak szerokich horyzontów.
Rozumiem, że akurat z genetycznego badania Twoich wycinków tak wyszło, że to leczenie powinno być skuteczne?

Trzymam kciuki za Ciebie strasznie mocno! Dużo siły, Gaba! Zdrowiej!!!
L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-03-28, 10:56   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Dziękuję Wam za wszelkie sugestie,

rzeczywiście skonsultuję z lekarzem, może z HD - najlepiej zna się w końcu na lekach p. bólowych. Zapytam o wszystkie wymienione leki i może o jeszcze jakieś sugestie. Mama z powodu tych przepuklin też gorzej się wypróżnia, bo ciśnienie w j. brzusznej jest mniejsze - może też przy okazji zapytam co można jej bezpiecznie podawać. Dziękuję Wam serdecznie za sugestie - dam znać jaki konsensus po konsultacji. Pozdrawiam serdecznie, L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2021-03-26, 23:12   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Witajcie,

u nas bez mega zwrotów akcji, ale nigdy nie wiadomo co przyniesie nadchodzący dzień...
Na początku stycznia byłyśmy u chirurga, który ostatnio operował moją mamę. Powiedział, że widzi nadzieję, na zoperowanie przepukliny, bo tym razem wyszła przepuklina na dole a góra rany (okolice żołądka) są ok (wtedy druga przepuklina była mała i nawet na nią nie zwrócił uwagi). No i mamy termin operacji na koniec czerwca. Wczoraj moja mama przyjęła 2-gą dawkę szczepionki na WZW B (bo nigdy nie miała, a że to operacja planowa, to jest wymagana). Niestety jest z tego "pechowego" rocznika, czyli przedział 70-75 lat (mama ma rocznikowo 70), że do tej pory nie została zaszczepiona na COVID-19, więc dopiero jesteśmy na etapie wyznaczania terminu. I tak musimy odczekać po tej szczepionce. Chirurg kazał mamie schudnąć, ale nie jest to trudne, jak ją pobolewa brzuch i boi się jeść. Zjechała z 72 kg do 67kg.

Mamę niestety od grudnia/stycznia boli brzuch. Byłyśmy tydzień temu na USG, poza torbielą ok 9mm w jednej nerce wszystko czyste. No i są 2 przepukliny, po prawej i lewej stronie brzucha. Dziś niestety jedna na ok. 1 h jej "utknęła", na szczęście się udało odprowadzić, mam nadzieję, że będzie ok. Chirurg mówił, że lepiej dla powięzi aby nie nosiła pasa przepuklinowego, więc nie nosi, ale przepukliny się powiększają. Ostatnio spróbowałyśmy założyć, ale mówiła, że ją brzuch boli z pasem, wiec odpuściłyśmy. Również pojawiają się takie lekkie epizody podniedrożności, na razie objawiają się trudnościami z oddawaniem gazów (bez wymiotów itd. ) ale to bywa bardzo dla mojej mamy bolesne:( Od 3 miesięcy kilka razy w tygodniu bierze no-spę max i czasami apap.

Była bym spokojniejsza, gdyby mama przed operacja miała zrobione ct z kontrastem, ale ona nie chce, bo mówi, że ma słabe nerki (choć wyniki ma dobre) i że może kolejne żyły jej popękają. No cóż...trochę ma na pewno racji z tymi żyłami, w końcu raz nawet kontrast jej się wynaczynił, po 4 nieudanych próbach założenia wenflonu...ale usg to trochę wróżenie z fusów u pacjenta onkologicznego. No ale co począć. Do onkologa też na razie się nie wybieramy, bo nie ukrywam, że z racji tego że mama nie jest zaszczepiona, to mam obawy przed wizytami w dużych ośrodkach zdrowia.

Może ktoś z Was ma doświadczenie w lekach p. bólowych o jednoczesnym działaniu rozkurczającym? To byłby ideał. No i ewentualnie czy może jest coś lepszego od apapu? Brat jej kupił całe pudełko, a to w końcu paracetamol i nie wiem, czy może np: ibuprofen nie jest mniej szkodliwy? Jak mama ma "kryzys" brzuszny, to dodatkowo bierze espumisan max, pije melisę lub miętę. Sięga też po Iberogast. Zamówiłam jej też w aptece Floradix-ochrona jelit. Już chwytamy się wszystkiego, ale i tak prawdopodobną przyczyna tych problemów są przepukliny albo zrosty (taką mam przynajmniej nadzieję). Wolałabym aby "dotrwała" do tego czerwca, bo to zawsze dłuższe odstępy między operacjami.

Pozdrawiam Was serdecznie! Dużo zdrowia i optymizmu w tych covidowych czasach!
L.

[ Dodano: 2021-03-26, 23:26 ]
ps: jak pokazałam lekarzowi, który robił mamie usg jej CT sprzed chemii, to się śmiał, że coś ściemniamy chyba:) Do dziś to badanie robi na mnie wrażenie. Nie zapomnę jak pierwszy raz je przeczytałam...byłam wtedy najmniejszym człowiekiem na świecie, a przynajmniej tak się poczułam. A pokazałam mu to ct aby porządnie przeszukał j. brzuszną.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2020-12-29, 00:12   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Missy,

onkolog mamy to jest samo dobro! Najlepszy lekarz z jakim miałam do czynienia. 1000% empatii i zaangażowania. Dużo czytam nt. raka jajnika i oczywiście czasami próbuję się oszukiwać jak wszyscy, że może jest jednak lepiej niż jest. Zwłaszcza, że moja mama jest 29 miesięcy po ostatniej chemii. Ale musze przyznać, że niektóre decyzje onkolog zrozumiałam z opóźnieniem, np: zakończenie chemii po 5-tym wlewie. Może dzięki temu, że moja mama trafiła na akurat tego lekarza sprawiło, że dostaliśmy tak wiele. Też o wiele musiałam zawalczyć i niestety mam poczucie, że czasami walczyłam zbyt mocno o rzeczy, które wydawały mi się mega istotne na danym etapie a i tak niewiele w sumie wniosły (Gaba, przyznaję Ci rację: dużo poszło na to energii). Bo co w sumie wiemy? Że to rak. Ale czy jajnika czy pierwotny rak otrzewnej? No i nie mamy nigdzie stopnia złośliwości itd. Może to lepiej? Czasami jak pewne rzeczy są już nazwane, to bywa gorzej. Sama nie wiem.

W każdym razie onkolog mamy powinna być noszona w lektyce, a ona chodzi po korytarzu jak zwykły człowiek:) I co najważniejsze zawsze się pochyli jak jest problem. Jak byłam u niej ostatnio, to o nic nie musiałam prosić, bo sama do mnie podeszła i zapytała co z mamą itd. To na prawdę cud trafić na takiego onkologa i na takiego człowieka (choć lekarka z hospicjum to 2-gi cud:)

Dam znać po wizycie u chirurga (tego który mamę operował-chcę zasięgnąć 2-giej opinii kiedy operować itd). Mamę niestety ten brzuch boli i nie tylko po stronie gdzie jest przepuklina ale też po drugiej na tej samej wysokości. Może robi się 2-ga przepuklina a może zrost a może co insze.

Z okazji Nowego Roku życzę Wam wszystkim cudów. Jeśli nie tych największych, na które każdy z nas po cichu liczy, to tych małych, ale też pięknych. Czasami rozglądamy się za tymi dużymi i te najmniejsze nam umykają. Jak pomyślę ile drobnych i niepozornych cudów u nas się wydarzyło, to tym bardziej je doceniam, zwłaszcza z perspektywy czasu. I czuje ogromną wdzięczność.

Dziękuję, że istnieje to FORUM:) To też taki mój mały cud, że mogę napisać o tym o czym czasami nie mam siły mówić. Pozdrawiam, L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2020-12-27, 23:02   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
:)

No przynajmniej wyniki dobre. Tylko kwas moczowy 6,9 czyli za dużo. No i marker delikatnie idzie w górę - obecnie CA-125 wynosi 30. Rozmawiałam z onkolog mamy. Na razie nic nie robimy, wizyta dopiero na wiosnę. Czekamy. Przynajmniej tyle. Ale zapytałam jeszcze, czy ewentualnie w mamy przypadku wchodzi w grę rak o granicznym stopniu złośliwości, bo mnie cała ta sytuacja zdrowotna mojej mamy trochę intryguje. Nie. Pani doktor stwierdziła, że najprawdopodobniej to jest niskozróżnicowany rak, czyli o dużym stopniu złośliwości. Trzeba się cieszyć, że jest jak jest. Przed nami wizyta u chirurga ws przepukliny, ale po Nowym Roku.

Pozdrawiam Was serdecznie, L.
  Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Litania

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 33703

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2020-12-23, 01:21   Temat: Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Witajcie,

długo się nie odzywałam, ale czytam Was regularnie. U nas raz lepiej, raz gorzej. Lepiej, bo mama po operacji trochę "odżyła". Rana się zagoiła, nic się nie otworzyło. Ale brzuch zaczął się na dole po jednej stronie uwypuklać i ją boleć, więc poszłyśmy do chirurga. Dostała mama skierowanie na planową operację przepukliny:(((( Ręce mi opadły. Dosłownie. Wrota są szerokie 4 cm, to dobrze, bo łatwiej cofnąć jelito. Ale też źle, bo znów mogą się wrota poszerzyć, jelito może też tam w każdej chwili utknąć. Miałam "wycięte" kilka dni i nadal mam doła. Bo jak ja mam ją wysłać na 3-cią operację w ciągu niespełna 1,5 roku? Na razie nie wyznaczyłam operacji. Mama nie chce. Postanowiła, że będzie brała kolagen aby może spróbować wzmocnić tkanki. Chirurg powiedział na wizycie, że tak to z przepuklinami jest: łata się w jednym miejscu a wychodzi w następnym:( Mam plan: porozmawiam z onkolog mamy, jutro idę odebrać wyniki (zrobiłyśmy badania z krwi). I z dr z hospicjum oraz pójdziemy na wizytę do innego chirurga, tego który ją ostatnio operował. Dużo zależy od jutrzejszych wyników.

Też nie uważam, że jest to najlepszy moment na operację:( Bo COVID, bo nawet nie minęło pełne 5 miesięcy od ostatniej operacji. No i ostatnio podniedrożność pojawiła się mamie po 8-miu miesiącach a na dobre (niedrożność) po 10-ciu od poprzedniej operacji. Porozmawiam z chirurgiem po nowym roku czy nie spróbować zaczekać, czy w tym brzuchu nie wydarzy się coś "ekstra" w ciągu najbliższych miesięcy. Zwyczajnie boje się, że teraz ją zoperują a za kilka miesięcy będzie trzeba znowu, ale najpierw jutrzejsze wyniki. Trzymajcie kciuki!

L.
  Temat: Jajnik IV
Litania

Odpowiedzi: 160
Wyświetleń: 35389

PostDział: Nowotwory piersi i ginekologiczne   Wysłany: 2020-08-31, 20:40   Temat: Jajnik IV
Quena, przyjmij wyrazy współczucia ::rose::
 
Strona 1 z 9
Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group