1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
rak płuc przerzuty do wątroby
Autor Wiadomość
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #1  Wysłany: 2018-08-13, 11:53  rak płuc przerzuty do wątroby


Tata mojego chłopaka ma raka płuc. Diagnoza padła tuż przed Wielkanocą. Chemioterapia nie przyniosła rezultatów. Dwa tygodnie temu stwierdzono przerzuty do wątroby. Teraz jest pod opieką hospicjum domowego. Odczuwa silny ból pleców, co ma związek zapewne z zajętą wątrobą.
Wiemy, że już szans na wyleczenie nie ma. Pytanie - ile życia mu pozostało według statystyk? Jakie są wasze doświadczenia z tym tematem? :-(
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2560
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 268 razy

 #2  Wysłany: 2018-08-13, 12:50  


kluska witaj na forum. Szczegółowej odpowiedzi nie dostaniesz bo za mało wiemy. Faktem o którym piszesz jest że leczenie nie przyniosło skutku i choroba rozprzestrzeniła się po organiźmie. Dobrze że chory jest pod opieką hospicjum domowego - tu napewno i rodzina i on sam otrzyma opiekę i pomoc - głównie przy zwalczaniu bólu.
kluska napisał/a:
Wiemy, że już szans na wyleczenie nie ma. Pytanie - ile życia mu pozostało według statystyk?
Tak, to prawda - szans na wyleczenie nie ma. Zostało leczenie paliatywne poprawiające komfort życia i zwalczające ból.

Cóż statystyki dotyczące raka płuc nie są optymistyczne. Tu nie wiemy jaki rodzaj raka ma tato twojego chłopaka, jaki organizm,. ile ma lat, jakie ma choroby towarzyszące więc nie będe nic cytować - jedno jest prawie pewne - napewno nie możemy mówić o latach.
Może o miesiącach, przy zajętej wątrobie mogą to być tylko tygodnie. Przykro mi.

Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #3  Wysłany: 2018-08-13, 13:26  


Ma tylko 55 lat, ale niestety przez 38 lat palił papierosy. Rzucił dopiero po postawieniu diagnozy...Rak z tego co wiem drobnokomórkowy, nieoperacyjny. Przerzuty pojawiły się dopiero niedawno, po chemioterapii.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2018-08-14, 14:11 ]
Usunęłam część Twojej wypowiedzi, bo raz, ze była dwukrotnie, dwa zacytowałaś całą wypowiedź poprzedniej osoby. Jeżeli chcesz coś zacytować to wystarczy tylko fragment wypowiedzi poprzednika, do której się chcesz odnieść a nie cała Jego wypowiedź.

 
Arek1 


Dołączył: 08 Lis 2017
Posty: 25
Pomógł: 5 razy

 #4  Wysłany: 2018-08-14, 07:27  


Oczywiście, że dokładnie nikt nie jest w stanie tego określić. Z tego co piszesz wynika , że chemioterapia już się zakończyła . Niestety DRP to jeden z najbardziej agresywnych nowotworów . Wg mnie do sześciu miesięcy.
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #5  Wysłany: 2018-08-14, 14:15  


kluska napisał/a:
Wiemy, że już szans na wyleczenie nie ma. Pytanie - ile życia mu pozostało według statystyk?

Jeżeli są przerzuty to szans na wylecznie raczej nie ma, chyba, że stałby sie cud ale na niego bym nie liczyła. Nie zaproponowali lekarze innego rodzaju chemii paliatywnej?
Niestety przy tak rozsianej chorobie statystyki są nieubłagane 6- może 8 miesięcy do roku ale może być i krócej i ciut dłużej, ta druga opcja mniej możliwa.

pozdrawiam
 
zaniedbała 


Dołączyła: 04 Sie 2014
Posty: 125
Pomogła: 4 razy

 #6  Wysłany: 2018-08-17, 02:21  


kluska, o mojej mamy było to 3 m od diagnozy :(
 
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #7  Wysłany: 2018-08-19, 22:04  


W środę dzwonił - czuł się lepiej znacznie. Pogadał i w ogóle. Dzisiaj podobno jest słabo. Ogólnie nie ma apetytu i prawie nic nie je od kilku dni. Mocno schudł.

Lekarze mówili z hospicjum, że być może do nowego roku nie dożyje. Ale martwi nas ten brak apetytu już teraz....
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #8  Wysłany: 2018-08-20, 17:49  


kluska napisał/a:
Ale martwi nas ten brak apetytu już teraz....

Można wdrożyć leki na apetyt, które są na receptę, podpytajcie lekarza. Jeżeli te leki nie poprawią apetytu to znaczy, że to naturalny postęp choroby i się już nie poprawi a wtedy nie zmuszac do jedzenia a tylko zachęcać.

pozdrawiam
 
k_r_y_s 


Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 106
Pomógł: 5 razy

 #9  Wysłany: 2018-08-20, 19:48  


Myślę że ten brak apetytu jest chwilowy, dajcie coś co lubi mogą to być jakieś mało ważne rzeczy oby zjadł cokolwiek, jakiś owoc, soki własnej roboty a jeśli nic nie ruszy prze kilka dni to niestety koniec jest bliski.
 
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #10  Wysłany: 2018-08-20, 22:54  


k_r_y_s napisał/a:
Myślę że ten brak apetytu jest chwilowy, dajcie coś co lubi mogą to być jakieś mało ważne rzeczy oby zjadł cokolwiek, jakiś owoc, soki własnej roboty a jeśli nic nie ruszy prze kilka dni to niestety koniec jest bliski.


Podobno pije soki wyciskane w domu. Dzisiaj też coś nawet zjadł :) miał przez kilka dni jednak problemy z wypróżnianiem.
 
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #11  Wysłany: 2018-08-22, 20:37  


Poczytałam trochę na forum i to wszystko mnie przeraża. Rozumiem, że wodobrzusze zwiastuje juz ostatnią fazę choroby?
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #12  Wysłany: 2018-08-25, 13:25  


kluska napisał/a:
Rozumiem, że wodobrzusze zwiastuje juz ostatnią fazę choroby?


Jest niestety wynikiem postępującej choroby i nie zawsze udaje się wodobrzszu zaradzić. Pierw leki moczopędne, później jak jest dużo tego płynu można odbarczyć ale przy postępie choroby szybko płyn może ponownie narastać.

pozdrawiam
 
kluska 


Dołączyła: 13 Sie 2018
Posty: 7

 #13  Wysłany: 2018-08-25, 21:53  


Niestety sytuacja wygląda nieciekawie. W środę poszedł do szpitala bo był tak słaby, że do łazienki nie dał rady dojść. Widzieliśmy go w piątek i wyglądał dużo lepiej, chociaż jeszcze słaby. Dzisiaj miał atak duszności i go ledwo odratowali. Lekarze powiedzieli żonie, że ze szpitala już nie wyjdzie raczej. Umrze przez uduszenie, ale nikt nie powie ile - za godzinę, tydzień czy jutro.... ech :(
 
bogdusia 



Dołączyła: 08 Lis 2015
Posty: 484
Skąd: Warszawa
Pomogła: 35 razy

 #14  Wysłany: 2018-08-25, 22:02  


Przykre to, co mówią lekarze.
W tej chorobie niestety nic nie można przewidzieć. Życzę Wam dużo sił.
Bądzcie z chorym tylko tyle ...możecie obecnie zrobić.
_________________
Już razem: 30.05.2016, 07.11.2018.
Zawsze ze mną !
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #15  Wysłany: 2018-08-29, 05:26  


kluska napisał/a:
Dzisiaj miał atak duszności

Jeśli jest duże wodobrzusze to utrudnia oddychanie i to zapewne jest powodem takiego stanu, niestety to wynik postępu choroby.
kluska napisał/a:
Umrze przez uduszenie, ale nikt nie powie ile - za godzinę, tydzień czy jutro..

Czy umrze przez uduszenie to tak nie ma co wyrokować ale kiedy się to stanie to rzeczywiście niewiadomo, zwłaszcza my tutaj nie podpowiemy ponieważ nie znamy żadnych wyników ani prawdziwego stanu pacjenta. Skoro tak lekarze oceniają to na to wygląda, że stan już jest bardzo poważny i rzeczywiście może koniec być już bliski, bardzo mi przykro.

pozdrawiam
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group