1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Richelieu
2015-04-13, 23:23
Rak prostaty z przerzutami do kości
Autor Wiadomość
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #1  Wysłany: 2012-03-13, 23:29  Rak prostaty z przerzutami do kości


Witam....jestem tu żeby nie oszaleć, z tej bezsilności ...
z tego że człowieka którego Kochałam nad życie mojego Dziadziusia został cień i to w miesiąc.....

...w krótkim opisie...
w 2009 roku dowiedział się że ma raka prostaty, leczył się (tak twierdził jest skryty jeśli chodzi o choroby)
dostawał zastrzyki i podobno został wyleczony....

z początkiem lutego 2012 zaczął odczuwać bóle kości w udach i lędźwiach, osłabienie, zaparcia....
po 3 tygodniach usłyszeliśmy diagnozę... dziadziuś wie tylko o prostacie i że ma chore kości ale nie wiem że to rak... choć myślę że się domyśla...
od zeszłego tygodnia dostaje plastry z dawka 25... pomagają, czasem odczuwa ból...
......
nie wiem co mam robić co myśleć.... diagnoza :rak prostaty rozrośnięty bardzo przerzuty na kości... wszystkie....
nie ma najmniejszych szans.. jedynie uśmierzanie bólu...

jak mam poradzić sobie psychicznie..... chce żeby żył, ale wiem że nie będzie....
choć nie mogę w to uwierzyć....a gdy już uwierzę....proszę w myślach już nie wiem kogo Boga...
choć na dzień dzisiejszy nie wiem czy nadal w niego wierze...
proszę w myślach żeby odszedł już tera, gdy jeszcze pomagają plastry ,gdy może umrzeć w spokoju bez męki,z nami w domu....
czy jestem zła???? nienormalna.... chyba szaleję...
_________________
...agnieszka....
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 7483
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4943 razy


 #2  Wysłany: 2012-03-13, 23:44  


Pepeszko,

Jak sama zdajesz sobie z tego sprawę, stan Twojego Dziadka jest bardzo poważny,
a choroba w zaawansowanym stadium uniemożliwiającym wyleczenie.

Ponieważ występują już silne dolegliwości bólowe ostatniego stadium choroby,
powinien być pod stałą opieką zespołu opieki hospicyjnej.
Zakładam, że tak jest, skoro otrzymuje plastry przeciwbólowe.
Jeśli są one niewystarczające, lekarz powinien zmienić leczenie przeciwbólowe na odpowiednio silniejsze,
w obecnej sytuacji priorytetem jest ulżenie w bólu i możliwie maksymalne ograniczenie cierpienia.

Pozdrawiam Cię serdecznie i współczuję Wam tak ciężkiego doświadczenia.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
vioom 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1286
Pomógł: 1048 razy

 #3  Wysłany: 2012-03-14, 00:55  


Mam nadzieję, że wiesz także, że ze skrytości nie wynika wiele dobrego a poziom polskiej onkologii pozostawia wiele do życzenia. Niestety, z Twojego opisu całej sytuacji wnioskować można niewiele. Ważne jest jednak określenie stopnia zaawansowania choroby przed leczeniem, po leczeniu oraz przed wznową i w momencie jej wykrycia.

Pozdrawiam
_________________
www.rjforum.pl - Nowotwór jądra to nie wyrok! Masz wątpliwości? Dowiedz się więcej!
 
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #4  Wysłany: 2012-03-15, 15:00  


Niestety w Polsce jest tak,że gdy ma się 82 lata to spisują człowieka na straty...i to nie tylko lekarze to ogólna mentalność ludzi...dosłownie słyszałam słowa koleżanki..."co on chce 82 lata nażył się już"...nie wiem jak można być tak okrutnym....co znaczy słowo nażyć się???
Dziadek do lutego tryskał zdrowiem był bardzo energicznym człowiekiem nadal pracował dorywczo,tętnił życiem,ludzie którzy go nie znali myśleli że ma 70 lat!!!!!
Co do historii choroby nie znam całej,dla Nas wszystkich był to szokkkk....i nie mam teraz na tyle siły by brać kartę i opisywać wszystko bo i tak nie ma rokowań...jednakowoż gdy znajdę w sobie siłę kiedyś na pewno opiszę wszystko by być może dzięki temu uratować czyjeś życie...
Co do hospicjum....na razie ma plastry Transtec najmniejszą dawkę,pomagają...nie chcemy oddawać dziadka do hospicjum choć z drugiej strony już prawie nie je ,nie ma siły,stale chce mu się wymiotować i jest bardzo bardzo osłabiony(plastry) a do tego stał się bardzo złośliwy i czasem nawet chamski(nie zawsze).
....co do hospicjum nie chcemy go tam jeszcze oddawać bo wydaje się nam jego stan w miarę dobry ,może tak: nie na tyle zły by szedł do hospicjum...jedynym problemem teraz jest to że nie ma siły jeść....jednakowoż udało się rodzinie załatwić oddział paliatywny ale w zwykłym szpitalu(gdy zobaczy hospicjum to już kompletnie się załamię)...bardzo chciał iść do szpitala...a teraz gdy już prawie się udało znaleźć miejsce nagle zaczyna wybrzydzać...przepraszam jeśli piszę chaotycznie ale tak właśnie się czuję...przepraszam na tą chwilę muszę skończyć i pozbierać myśli...to bardzo trudne...mój ojciec....nie był ojcem...i dziadek nim był....tak mi trudno....
_________________
...agnieszka....
 
vioom 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1286
Pomógł: 1048 razy

 #5  Wysłany: 2012-03-15, 18:33  


Moim zdaniem leczenie pacjenta z nowotworem prostaty w wieku 82 lat musi być bardzo rzetelnie przemyślane. Wiele obserwacji wskazuje na fakt, że chorzy w bardzo dojrzałym wieku, obarczeni poważnymi schorzeniami współistniejącymi osiągają większą korzyść z niepodejmowania leczenia (m.in uniknięcie skutków ubocznych, mniejsza złośliwość histologiczna nowotworu) aniżeli z zastosowania leczenia, które w efekcie doprowadziłoby szybciej do śmierci chorego oraz znacząco pogorszyło jego komfort życia. Czasami zbyt pospieszne wyroki mogą być dla lekarzy krzywdzące (choć rzeczywiście, polska onkologia nie istnieje i nie bójmy się tego powiedzieć).
_________________
www.rjforum.pl - Nowotwór jądra to nie wyrok! Masz wątpliwości? Dowiedz się więcej!
 
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #6  Wysłany: 2012-03-15, 20:11  


vioom z tego co zrozumiałam (tyle co mi rodzina tłumaczyła tzn. mama i jej siostra które są najbliżej dziadka) przeanalizowały kartotekę którą udało im się dostać od poprzedniego onkologa który leczył dziadka że dostawał leki ale nie były one na raka tylko na udrażnianie ażeby mógł siusiać....to co piszesz ma sens...taką myśl podrzuciła moja koleżanka,czy aby lekarz nie stwierdził że leczenie mogło by nie pomóc a przyspieszyć śmierć a tak w konforcie będzie mógł żyć jeszcze kilka lat...i żył 2...a teraz ma przeżuty na kości...nie wiem co o tym sądzić....skąd lekarz ma aż taką pewność skoro dziadek naprawdę był w pełni sprawnym i silnym człowiekiem....a dla przykładu pochowaliśmy w środę wuja który zmarł na raka chłoniaka miał 84 lata był po 3 zawałach ,po wymianie dwukrotnej żył i dostawał chemię która wydłużyła mu życie...mój dziadek przy nim był jak "młody bóg"...boję się myśleć że lekarz zobaczył wiek i spasował,ale dlaczego jeden walczy a drugi....
Właśnie miałam tel. po południu były bóle..Plastry zmienia się najpóźniej w 4 dobie i trzeba zostawić stary nim nowy w ciągu dobry zacznie dobrze działać....dostał nowy ale już nie jeden a 1,5 i dużo środków przeciwbólowych doustnie....póki nie dostał plastrów w zeszłym tygodniu bardzo pomagał dolargan podawany przez pomoc doraźną....lek pomagał przez 12 godzin....
Boję się,nie tyle śmierci co konania w bólach....oby nie doszedł do takiej chwili że nic już nie pomoże....gdy byłam z nim sama prosił mnie o truciznę...i w tedy pomyślałam.......
Mieliśmy psa husky,w po świętach grudniowych 2010 mąż wyczuł przy szyi dwa guzy jak śliwki ,weterynarz -rak chłoniak-bez szans chemia już nie pomoże-po 3 tygodniach pies ledwo dychał chłoniak był wszędzie m.in na płucach które bardzo ściskał i pies ledwo oddychał...gdy przestała jeść pojechaliśmy do wet. żeby podał jej kroplówkę z jedzeniem,wtedy powiedziano nam że albo tej albo następnej nocy odejdzie i to w mękach bo się udusi...uśpiliśmy ją bo ją kochaliśmy....jak to jest że w takich chwilach mówi się o humanitarnym uśpieniu żeby zwierze się nie męczyło...a człowiek może????bardziej humanitarne jest patrzeć jak kona w nieopisanych bólach????pomijam już aspekt religijny bo ten jest znany....ale taki typowo ludzki????
_________________
...agnieszka....
 
vioom 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1286
Pomógł: 1048 razy

 #7  Wysłany: 2012-03-15, 23:38  


A jakie plastry dostaje dziadek?

Moja sugestia, może marna, bo jaki mamy kraj taki mamy ale może warto po prostu iść do poradni leczenia bólu i poprosić o konsultację lekarza specjalistę anestezjologa? W Polsce mamy wiele preparatów, szczególnie w plastrach /tzw. systemach przezskórnych/, które są:
- bardzo silne wobec bólu (silne opioidy)
- bardzo przystępne dla chorego (działają stale i nie wymagają nic oprócz naklejenia)

I nie mówię tu o tramadolu czy morfinie ale na przykład o fentanylu (Durogesic(R), Matrifen(R)) czy buprenorfinie (Transtec(R)). Dopytajcie o to!

Pozdrawiam
_________________
www.rjforum.pl - Nowotwór jądra to nie wyrok! Masz wątpliwości? Dowiedz się więcej!
 
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #8  Wysłany: 2012-03-18, 20:21  


vioom dziekuję za pomoc, ale dziadek dostaje transtec najniższą dawkę i trzeba bedzię ją zwiększyć...jeśli chodzi o hospicjum ...żeby zapisać by go tam zawieść trzeba czekać ok 2 tygodnie....żeby przychodziły pielęgniarki i lekarz swteirdzili że dziadki mają bliżej pomoc stacjonarną i rzeczywiście jest ale jedna i ma tyle ludzi że nie ma kiedy przyjść...czysty obłęd....ostatnio gdy miał tylko jeden plaster ciocia dzwoniła po wszystkich lekarzach u ktorych byli czy może zwiekszyć ilośc plastrów nikt nie chciał jej pomóc w końcu jeden na własna odpowiedzialność przez telefon kazał nakleić 1,5....nie da się tego opisac z nikąd pomocy włos się jerzy....założyli te 1,5 plastra ale bóle nadal się pojawiają rzadko ale jednak i jest to ból nie ciągły tylko boli pare minut przestaje boli przestaje...najgorsze że bardzo mało jest jest mega osłabiony że nie ma czasem siły mówić, no i ma duże mdłości,a wymiotować nie ma czym...jedyne co w miarę je to zupy,ale zjada z głebokiego talerza to co jest we wgłębieniu....przecież nawet zdrowy człowiek by nie miał sił po takich ilościach...mało pije....
W piątek Ja miałam dyżur nocny,poczytałam trochę wszystkie wyniki i co pamiętam że jeszcze w lipcu mial psa 1,25 a w listopadzie 12 w lutym 52....dostał w lutym lek w brzuch domięśniowo który uwalnia się przez 3 miesiące..jak powiedział lekarz już go nie uratuje,ale powinien pomniejszyć ciut prostatę(jest tak rozrośnięta że uciska na jelito i jest problem z wypróżnianiem),i trochę zmniejszyć raka kości tzn. żeby ciut złagodniał...przepraszam za chaotyczny opis ,ale nie mam możliwości na tą chwilę skserowania tych kart....
Prawdopodobnie w tym tygodniu będzie miał miejsce w szpitalu w ktorym jest oddział opieki paliatywnej,ale jak już pisałam dziadek narzeka że jest za Poznaniem że za daleko że babcia go nie będzie odiwedzać,czy jest sens go tam wysyłać,czy może jakimś cudem załatwić wizyty z hospicjum silniejsze przeciwbólowe i niech będzie w domu...Co więcej może dostać na takim oddziale,no może i nawodnią dokarmią dożylnie,ale czy nie można tego zrobić w domu?Dom to jednak dom,a jak trafi tam zobaczy tych innych ludzi ,zobaczy umierających to już kompletnie się załamie....co robić??????????

[ Dodano: 2012-03-18, 20:23 ]
....narobiłam błędów ...z nerwów........bardzo mało je...

[ Dodano: 2012-03-19, 18:19 ]
Witam...Udało się załatwić pielęgniarkę i lekarza paliatywnego,boszsze co za ulga...wreszcie ktoś się zlitował.....dziś dziadek powiedział że ten bardzo mocny ból do którego musiało pogotowie przyjeżdżać nie występuje za to każdy najmniejszy nawet ruch nogą ręką boli....aż boję się co jutro lekarz na to powie....
_________________
...agnieszka....
 
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #9  Wysłany: 2012-03-21, 09:56  


...silniejsze plastry....praktycznie zakaz wstawania z łóżka(groźba łamania kości)...i słowa Pani Doktor..."żeby powiedzieć choremu o jego stanie i chorobie"....jak mamy to zrobić????przecież go to dobije....jak można powiedzieć człowiekowi któremu się kocha"umierasz"...jak ?????
_________________
...agnieszka....
 
justyna26 


Dołączyła: 23 Cze 2012
Posty: 1

 #10  Wysłany: 2012-06-23, 23:36  Rak prostaty z przerzutem do kości


Witaj, jestem w podoebnej sytuacji.
Historia mojego 82 letniego dziadka wyglada podobnie. Dziadek równiez otrzymał plastry, lekarze skazali go na smierć. Dziadek wstaje, chodzi, załawia swoje potrzeby, sam je gdy ma przyklejony plaster. Nie wiem czy szukać dalej pomocy czy czekać na pogorszenie jego stanu... nic nie wiem, ponieważ to takie trudne pozwolic komuś aby jego stan sie pogarszał i nic nie robić podczas gdy widzisz ze ta ososba ma jeszcze wolę zycia i prosi o kilka lat na ziemi.
Diagnoza została wystawiona na podstawie rengena.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2012-06-23, 23:44 ]
Cytat:
lekarze skazali go na smierć.

Na pewno to nie lekarze "skazali go na śmierć", chociaż rozumiem ten skrót myślowy i współczuję Wam bardzo.


_________________
justa
 
wlobo 


Dołączył: 29 Lip 2010
Posty: 21
Skąd: Sydney
Pomógł: 10 razy

 #11  Wysłany: 2012-07-10, 21:55  


Witajcie pepeszka i justyna. Obie nie wspominacie o tym czy Wasi dziadkowie przeszli hormonoterapię i chemioterapię. Przypuszczam że tak, ale w naszej służbie zdrowia wszystko jest możliwe. Jeżeli nie to na pewno obie te terapie bardzo waszym dziadkom pomogą. Radzę na forum raka prostaty: gladiator-olsztyn.pl poczytać o leczeniu raka w podobnym stadium w postach Pitos7 i nergal.
Pozdrawiam
Wlobo
_________________
wlobo 135 z forum www.rak-prostaty.pl
 
Adam32 


Dołączył: 26 Mar 2013
Posty: 1

 #12  Wysłany: 2013-03-29, 13:55  


Nie wiedzialem ze mam prostate. Poczatkowo wszelkie objawy bagatelizowalem. Ja prostata? Nie możliwe. dopierop taki test twierdzil mnie ze mam prostate. :(


[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2013-03-29, 14:50 ]
Adam32 napisał/a:
Nie wiedzialem ze mam prostate.
To lepiej nie przyznawaj się do tego publicznie,
bo to nie przynosi chluby ani ponad trzydziestoletniemu mężczyźnie (czytając Twój profil)
ani jego nauczycielom ze szkół. :/ [nooo]


 
pepeszka79 


Dołączyła: 13 Mar 2012
Posty: 22
Skąd: Poznań

 #13  Wysłany: 2015-04-13, 22:40  


....Dziadziuś odszedł 15.04.2012.
_________________
...agnieszka....
 
tęcza 


Dołączyła: 19 Mar 2013
Posty: 754
Pomogła: 169 razy

 #14  Wysłany: 2015-04-13, 23:19  


::rose::

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2015-04-13, 23:24 ]
::rose::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group