1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Guz nosogardła
Autor Wiadomość
anulka4771 


Dołączyła: 15 Cze 2010
Posty: 132
Skąd: Pomorskie
Pomogła: 5 razy

 #31  Wysłany: 2010-07-07, 07:37  


witaj Izunia!Jak się siostra czuje?Co u was?
 
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #32  Wysłany: 2010-07-07, 21:58  


Hej Anulka :) Witam wszystkich :) Do końca leczenia pozostały 2 tygodnie, 19 lipca ostatnie radio. Wzajemnie z siostrą motywujemy się tym, że to już końcówka. Dzisiaj byłam u siostry w szpitalu i chociaż z jedzeniem jest coraz gorzej to czuła się w miarę dobrze. Leki przeciwbólowe działają, a to najważniejsze. Nie było trzeciej chemii. Lekarka coś wspominała, że chyba będzie jeszcze na końcu leczenia.
W sobotę rozmawiałam z Panią ordynator, która powiedziała "są bardzo dobre efekty leczenia". Bardzo to nas podniosło na duchu. Teraz to już siostra tylko opowiada jaki ten guz na szyi był duży. Gołym okiem już nic nie widać. Tylko skóra w miejscu naświetlania jest ciemna, opalona, ale nic nie boli. Boli wewnątrz i to coraz bardziej. Okazuje się, że w szpitalu siostra więcej zjada niż w domu. Dzisiaj przy mnie wypiła kubek lejącej zupy, parę łyków nutridrinka i jeszcze jak wróciłam do domu to przez telefon powiedziała mi, że robi sobie właśnie zupkę, którą jej przywiozłam. Kończą nam się powoli pomysły na jedzenie. Jeżeli ktoś może coś jeszcze podpowiedzieć to chętnie skorzystamy z rad. Ogólnie to siostra mało już je, jajka (kogiel mogiel) i grysik. Jeszcze rybka na parze jakoś przejdzie, a tak to nic więcej. W szpitalu pije siemię lniane i czasami skusi się na coś z serii "słodka chwila" budyń czy kisiel, ale to rzadko. Często jest tak, że ja wożę jedzenie do szpitala, które potem w piątek siostra przywozi do domu.
Dzisiaj w szpitalu była ze mną moja kuzynka. Te odwiedziny bardzo siostrę ucieszyły, zwłaszcza, że kuzynka przyjechała do szpitala, a nie do domu. Siostra promieniała, całe popołudnie była uśmiechnięta i radosna. W tej ciężkiej chorobie jestem wdzięczna ludziom za każde odwiedziny i za te w domu, ale tak naprawdę najtrudniej jest przetrwać ten szpital. Trzeba tam przyjechać i to zobaczyć, a nawet pożyć trochę tą szpitalną atmosferą. "Przyjaciele są jak anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać" Tylko dlaczego dzisiaj zabieganym ludziom tak trudno to zapamiętać.
Pozdrawiam serdecznie. Iza
 
 
mamanel 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 28 Lut 2009
Posty: 1010
Pomogła: 180 razy

 #33  Wysłany: 2010-07-07, 22:21  


Witaj Iza :)
Cieszę się że się są dobre efekty leczenia siostry - to najważniejsze !
Oto moje pomysły na jedzenie dla siostry:
- kaszki mleczne dla dzieci,
- słoiczki typu Gerber (są bez smaku, ale może coś siostrze przypadnie do gustu),
- zupy jarzynowe przecierane blenderem - super sprawa.

A i - jedzenie nie może być przyprawione pieprzem ani innymi mocnymi przyprawami. Lepiej też, żeby nie było gorące - to już końcówka radio więc śluzówka w jamie ustnej i gardle jest już na pewno podrażniona.

Nutridrinki są niezbyt smaczne, ale bardzo kaloryczne - warto siostrę zachęcać do nich ;)

Pozdrawiam i życzę żeby te ostatnie 2 tygodnia szybciutko minęły.
_________________
mamanel
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #34  Wysłany: 2010-07-07, 23:28  


Cytat:
- słoiczki typu Gerber (są bez smaku, ale może coś siostrze przypadnie do gustu),

Mamanel, a czy te potrawy w słoiczkach można dodatkowo rozrzedzać przegotowaną wodą? Myślę, że dlatego siostrze podchodzą te zupki w szpitalu, że są bardziej płynne niż papkowate.
 
 
gontcha
[konto usunięte]



Posty: 0

 #35  Wysłany: 2010-07-07, 23:36  


Iza-55 - zupki można zrobić samemu w domu - łagodne, bez przypraw, zmiksować i rozwodnić.
 
mamanel 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 28 Lut 2009
Posty: 1010
Pomogła: 180 razy

 #36  Wysłany: 2010-07-08, 07:44  


Tak, można je rozwadniać wodą. Jest wiele rodzajów słoiczków. Najdelikatniejsze i najbardziej papkowate są te do 9 miesiąca. Są np. takie: zupka jarzynowa, marchewka, dynia z ziemniakami, dynia z indykiem (moje dziecko to lubiło bardzo) i wiele innych.
Można je lekko podgrzać (np. w podgrzewaczu do butelek) lub dodać ciepłej wody lub jeść prosto ze słoiczka.
Jeszcze słówko o kaszkach mlecznych - ja mogłam je jeść, bo nie miałam przeciwwskazań - ale Twoja siostra miała też chemie - więc trzeba się upewnić czy może jeść takie kaszki.
:tull:
_________________
mamanel
 
anulka4771 


Dołączyła: 15 Cze 2010
Posty: 132
Skąd: Pomorskie
Pomogła: 5 razy

 #37  Wysłany: 2010-07-08, 08:31  


Witam!Jeszcze troche i będzie koniec to rzeczywiście podnosi na duchu,człowiek wie że juz tyle przeszedł to jeszcze te dwa tygodnie to co to dla niego?!W takiej chorobie zostaja przyjaciele najbardziej wytrwali,Ci którzy nie boją się wejść na odział onkologiczny tudzież radioterapii.Co do jedzenia to mój mąż jadł głównie zupy,ziemniaki jak już to z sosem,kanapki sporadycznie,pił te nutridrinki(może są i nie dobre,bo ja je próbowałam ale co do osoby po radioterapii głowy to ona i tak nie czuje smaku) :mrgreen: popijał dużą ilością płynów,jakoś te jedzenie mu szło,zresztą z woda chodzimy wszędzie chodzimy z wodą.A najważniejsze jest to że są efekty leczenia!!!
Pozdrawiam wszystkich!!!
 
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #38  Wysłany: 2010-07-12, 23:44  


Witajcie :) Moja siostra prawdopodobnie w piątek wyjdzie już ze szpitala. Nie możemy już się tego doczekać. Końcówka leczenia jest jednak bardzo ciężka. Pisałam, że na zewnątrz skóra na szyi jest brązowa ale nie boli. To się zmienia z dnia na dzień. W niektórych miejscach zrobiła się czerwona i to boli. Poza tym łuszczy się ta ciemna skóra. Od dzisiaj ma zabiegi pielęgnacyjne jak ona to nazywa. Pielęgniarki czymś to smarują i trochę przynosi ulgę. W środku buzia krwawi. Jeszcze tylko parę dni, musi jakoś dać radę. Trzymajcie za siostrę kciuki i pomódlcie się za nią, oby jakoś umiała to przetrwać, bo jest już na skraju wyczerpania.
 
 
k2196 


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 211
Skąd: Lublin
Pomogła: 22 razy

 #39  Wysłany: 2010-07-13, 10:49  


Na "ostatniej prostej" potrafi być bardzo ciężko, ale jak się pomyśli, ile już się przeszło, to na tę końcówkę naprawdę da się zacisnąć zęby, by wytrzymać. Wierzę, że Wam się to uda!
 
zoi 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Sie 2009
Posty: 381
Skąd: Grecja/opolskie
Pomogła: 147 razy

 #40  Wysłany: 2010-07-14, 15:58  


Przed samą metą jest najtrudniej, ale jeszcze tylko trochę i już będzie z górki. W kwestii jedzenia mogę podpowiedzieć jeszcze rosół drobiowo-warzywny, nie za tłusty (ja wywalałam całą skórę do kosza), a właściwie sam bulion z niewielkim dodatkiem bardzo drobnej kaszki manny lub żółtka, żeby był jak najbardziej płynny i delikatny i letni (chodzi o temperaturę) i bez soli, bo siostra i tak nie czuje smaku, a po co podrażniać zmaltretowane błony śluzowe. Ja w ostatniej fazie radio+chemia nie mogłam jeść nawet papek z powodu nie tylko krwawiących ran w całej jamie ustnej i gardle, ale także z powodu silnego szczękościsku. Nawet łyżki nie mogłam wsunąć do ust. Dzięki Bogu to wszystko mija, a te najbardziej przykre skutki uboczne nawet dość szybko. Jak się skończy radio z każdym dniem będzie trochę lepiej. Na bóle i suchość w ustach mnie najbardziej pomagało ciepłe, letnie mleko. Jogi dodawała do mleka żółtko. Ja piłam je bez dodatków. Kupowałam mleko pełnotłuste, żeby było pożywne. W tym chudym nie ma witamin. Na tym bulionie i mleku przeżyłam dwa miesiące z okładem. Jak mi bardzo burczało w brzuchu z głodu, a niczego nie mogłam przełknąć, to oglądałam zdjęcia potraw w folderach reklamujących żarcie na dowóz i wyobrażałam sobie, że wcinam rozmaite sałatki, pizze, kotlety schabowe, a na deser wielkie ciacho i puchar lodów z bitą śmietaną. Trochę pomagało :lol: A jak przy tym modelowało sylwetkę :mrgreen: Obiecywałam sobie, że jak już będę mogła, to zjem na raz cały tort oraz pizzę wielkości koła od traktora. Pierwszy kawałek pizzy mogłam zjeść dopiero po półtora roku od rozpoczęcia terapii, a na torty zupełnie odeszła mi ochota :) , mimo iż słodki był pierwszym smakiem jaki mi wrócił. Na powrót słonego przyszło mi czekać aż do zeszłego tygodnia. Co do chrypki, to choć minęło 16 miesięcy z okładem od zakończenia mojej radioterapii nadal nie mam dawnego, czystego głosu. W trakcie naświetlań w ogóle straciłam na jakiś czas zdolność mowy, a teraz raz mówię falsetem, a raz mam głos "przepity" jak śp. Jan Himilsbach (pamiętacie tego aktora?). Dzięki Bogu nie pracuję w operze, więc wcale się tym nie przejmuję. Myślę, że takie modulacje nawet mają swój urok, a z czasem chyba będę mogła zanucić jakąś przyśpiewkę. Trzymajcie się ciepło. Grunt żeby było skutecznie! A reszta wróci do normy. Pozdrawiam.
zoi
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #41  Wysłany: 2010-07-15, 14:42  


Witajcie :) Dziękuję bardzo za porady dotyczące jedzenia. Chyba wszystkie wykorzystałyśmy, zupki jarzynowe, zupki Gerber, a rosół drobiowy z dodatkiem żółtka jest super. Raz siostra zje więcej, raz mniej, ale apetyt ma. Tylko jest tak jak pisze Zoi chciałoby się, ale nie można przełknąć. Zoi u mojej siostry jest tak, że nachodzi ją ochota na coś dobrego np. w niedzielę na naleśniki i robi je sobie. Tylko efekt jest taki, że skosztuje odrobinkę i odkłada talerz. Ale wyobraźnia faktycznie działa, siostra wymienia wspaniałe potrawy, które by zjadła.
Dziękuję Wam bardzo, za to że z nami jesteście. Od jutra dni mojej siostry będą już inaczej upływały. W końcu w domu i mam nadzieję, że każdego dnia będzie lepiej;)
Martwi mnie tylko jedna sprawa. Siostra nie dostała tej trzeciej chemii. Jutro zapytam o to lekarza. Mamy więc 2 chemie i 39 lamp. Może to leczenie wystarczy, aby pokonać raka. Wcześniej lekarka coś siostrze tłumaczyła, że nie podają tej chemii, ponieważ przestałaby jeść i jej stan zdrowia bardzo by się pogorszył. Tylko jak to się ma do całości leczenia. Z drugiej strony cieszymy się, że tej chemii nie ma, oby tylko wszystko było dobrze.
 
 
zoi 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 05 Sie 2009
Posty: 381
Skąd: Grecja/opolskie
Pomogła: 147 razy

 #42  Wysłany: 2010-07-15, 19:15  


chemia zaostrza skutki uboczne radio, może dlatego. Mój radiolog mówił, że wzmacnia, zwielokrotnia działanie naświetlań. Może dwie wystarczą, a może ta trzecia będzie później. Lekarz na pewno wam to wyjaśni. Cieszę się razem z wami, że siostra dzielnie zniosła terapię - zuch dziewczyna :uhm!: i że wreszcie wróciła do domu. Nie ma to jak u siebie.
Ja też tak miałam jak twoja siostra z tymi naleśnikami. Robiłam sobie różne potrawy, na które miałam ochotę, w ramach testu, no wiesz, a nuż uda się to przełknąć, a potem wszystko lądowało w koszu. Czułam zapach, smaku zero, a co gorsza miałam taki etap, ze wydawało mi się, ze we wszystkim są włosy. jakbym sobie kołtun kłaków wsadziła do ust, to na pewno przez brak śliny, ale wierz mi, było ohydne. Inni po radio też tak mieli. Potem jadłam miękki środek z bułki pszennej grubo smarowany masłem. To mi jakoś przechodziło, bo śliskie, jajecznicę, brokuły na parze, bo mięciutkie i bardzo pomagał mi arbuz. Nawilżał, łagodził pieczenie i w ogóle nie podrażniał, a przy tym gasił pragnienie. To jedyny owoc, który mogłam jeść. Rewelacja! Zwłaszcza na zimno, z lodówki. Życzę wam, aby od teraz było juz tylko coraz lepiej. Zawsze. I piszcie w razie potrzeby. W kupie raźniej.
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #43  Wysłany: 2010-07-18, 23:51  


Witaj Zoi:) Witajcie:)
Od piątku moja siostra jest w domu:) Koniec leczenia! !yes!yes! ::dance:: Trzecia chemia okazała się niepotrzebna. Pani doktor wytłumaczyła nam, że te dawki radio, które dostała plus 2 chemie są wystarczające aby pokonać raka. Moja siostra wyzdrowieje:) Bogu dziękuję za szansę, którą dostała. Kiedy wróciłyśmy w piątek do domu powiedziałam do niej "zaczynamy nowe życie"! I chcę żeby tak było. Naprawdę jestem pełna nadziei. Wiem, że czekają nas jeszcze badania, ale wierzę, że udało nam się! 2 miesiące temu było tyle niepewności i obaw, a dzisiaj wielka radość z zakończenia leczenia. Lekarka bardzo ładnie wytłumaczyła nam, że siostra teraz musi być silna. Leczenie skutków ubocznych będzie bardzo trudne, ale nie można się poddawać. Cały nasz układ odpornościowy reaguje na bodźce z mózgu i dlatego pozytywne nastawienie i wiara są bardzo ważne. Mam nadzieję, że moje wsparcie jej w tym pomoże. Nie będzie nam teraz łatwo, bo nie ma w pobliżu lekarza, który od razu zaradziłby coś. Dzisiaj siostra miała temperaturę i trochę się przestraszyłam, martwi mnie też mocniejsza niż zwykle chrypka i jakby zaczynający się kaszel. Mam jednak nadzieję, że jutro będzie lepiej i że nie trzeba będzie wracać do szpitala.
Dziękuję bardzo za to, że jesteście z nami i nadal będę Was prosiła o pomoc. Pozdrawiam.iza
 
 
Iza-55 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 04 Maj 2010
Posty: 239
Skąd: opolskie
Pomogła: 48 razy

 #44  Wysłany: 2010-08-08, 19:07  


Witajcie Kochani :)
Moja siostra jest już 3 tygodnie w domu. Nie musieliśmy wracać do szpitala. Temperatura w organizmie została zwyciężona i powolutku, małymi kroczkami siostra zdrowieje. No właśnie małymi kroczkami, bo chociaż mijają te 3 tygodnie to dieta siostry jest uboga. Pije tylko płynne produkty takie jak: len, nutridrink, zupki, rzadko grysik, budyń. I to wszystko. Wczoraj po raz pierwszy zjadła jajko na twardo z majonezem. Bywa tak, że na widok tych lanych zupek (jarzynowe, rosołek z jajkiem) chce jej się wymiotować i musi się dosłownie zmuszać, żeby wypić kubek czy dwa. Zdarza się, że po prostu nic nie je, tylko pije wodę i tak jest cały dzień, więc organizm jest wycieńczony. Na szczęście waga stanęła w miejscu i nie spada. Nie wiemy jak długo to wszystko może jeszcze potrwać i zastanawiamy się nad tym, czy nie wspomóc trochę organizm i nie łykać jakichś witamin? Żeby szybciej nabrać siły. Rano siostra wstaje wypoczęta, ale pod koniec dnia jest bardzo słaba. Czy można stosować jakieś witaminy? Siostra bierze tylko magnez na drętwienie nóg.
Pozdrawiam Was Wszystkich i bardzo cieszę się z tego, że mamy fundację, brawa dla gospodarzy :bravo"
 
 
mamanel 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 28 Lut 2009
Posty: 1010
Pomogła: 180 razy

 #45  Wysłany: 2010-08-08, 19:43  


Witaj Izo :)
Cieszę się, że siostra bardzo powoli ale jednak odczuwa poprawę.
Ja też po radioterapii bardzo powoli ale jednak odczuwałam poprawę (z tym, że ja miałam tylko naświetlania po operacji).
Z witaminami trzeba uważać - w chorobie nowotworowej nie zaleca się ich brania na własną rękę, bez konsultacji z onkologiem. Dlatego najlepiej poczekać do wizyty kontrolnej, która pewnie będzie już wkrótce i zapytać o zgodę lekarza prowadzącego.
Ciężko jest jeść po leczeniu, jakie przeszła siostra... Całe szczęście, że jest w stanie pić Nutridrinki.
Warto urozmaicić siostrze dietę w potrawy łatwe do połknięcia np. makaron z sosem, ziemniaki z sosem, zupa krem - czyli zupa zmiksowana blenderem, ryba na parze. Ważne, żeby ładnie wyglądało i pachniało.
Z każdym miesiącem będzie lepiej. Pozdrawiam Was cieplutko |uscisk|
_________________
mamanel
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group