1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Chemioterapia paliatywna - rak jajnika w IV stadium
Autor Wiadomość
missy 
MODERATOR



Dołączyła: 05 Paź 2014
Posty: 4821
Skąd: Trójmiasto
Pomogła: 1241 razy


 #106  Wysłany: 2021-03-27, 14:47  


Litania,
Najłatwiej dostępnym lekiem jest „zwykła” Pyralgina, jest zdecydowanie skuteczniejsza np.od ketonalu w doraźnym łagodzeniu spastycznych bólów brzucha:

Cytat:
Działa również rozkurczowo na mięśnie gładkie.

https://pub.rejestrymedyczne.csioz.gov.pl/Pobieranie.ashx?type=5696-u&AspxAutoDetectCookieSupport=1
 
mVeltan 


Dołączył: 10 Lip 2020
Posty: 57
Skąd: Lublin
Pomógł: 7 razy

 #107  Wysłany: 2021-03-27, 17:14  


Równie dobrym lekiem jest Scopolan compositum, jednak lepiej skonsultować z lekarzem. Pozdrawiam
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 135
Pomogła: 19 razy

 #108  Wysłany: 2021-03-28, 10:56  


Dziękuję Wam za wszelkie sugestie,

rzeczywiście skonsultuję z lekarzem, może z HD - najlepiej zna się w końcu na lekach p. bólowych. Zapytam o wszystkie wymienione leki i może o jeszcze jakieś sugestie. Mama z powodu tych przepuklin też gorzej się wypróżnia, bo ciśnienie w j. brzusznej jest mniejsze - może też przy okazji zapytam co można jej bezpiecznie podawać. Dziękuję Wam serdecznie za sugestie - dam znać jaki konsensus po konsultacji. Pozdrawiam serdecznie, L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 135
Pomogła: 19 razy

 #109  Wysłany: 2021-04-12, 18:48  


Witajcie,

u mojej mamy ból się nasila, co mnie mega martwi. Skonsultowałam jej leczenie p.bólowe, telefonicznie z lekarką z HD. Pyralgina na zmianę z paracetamolem i ewentualnie no-spą jest ok, bo pyralgina jest do krótkotrwałego leczenia bólu, więc bezpieczniej tak stosować. Scopolan comp. kupiłam i lekarka powiedziała, że ok, ale mama mówi, że nie pomogło, w sensie, że nadal ją bolało jak wzięła - tam jest połowa p.bólowej substancji czynnej co w pyralginie, więc może za mało. Ze względu na przepukliny i gorsze wypróżnianie na ten moment odradziła leki które jeszcze bardziej spowolnią jelita (typu tramal). Zasugerowała parafinę ciekłą, siemię lniane-wygotowany śluz bez nasion. Parafiny mama nie chce pić, bo ma odruch wymiotny, raz napiła się łyżeczkę, siemię raz wypiła...trudna rozmowa z nią jest na ten temat, bo ona boi się cokolwiek nowego brać, bo boi się, że ją "zagazuje" i będzie ją bolało jeszcze bardziej. Nie dziwie się w sumie:( Mamie najbardziej pomaga pyralgina, oddaje codziennie stolec ale b. mały (ok 4cm), przepukliny nieznacznie się powiększają, czasami ma problem z oddaniem gazów, co jest bolesne.

Pytałam lekarkę z HD, czy to może być ból nowotworowy. I tak i nie. Bo leki jakie bierze mama czasami na tego typu bóle pomagają, z drugiej strony mamy w miarę czyste usg i przepukliny, które też mogą boleć. Powiedziała, że "grube" rzeczy by wyszły w usg i że mama jest po zabiegach chirurgicznych, więc są powody aby ją ten brzuch bolał z innych powodów niż te których najbardziej się boję.

Długo myślałam co zrobić, bo tak jak pisałam mama nie chce robić CT, termin operacji mamy na koniec czerwca i w obecnej sytuacji "covidowej" nie mam pojęcia czy się odbędzie ten zabieg, a do tego 2-gi termin szczepienia na połowę maja i mama chce z niego skorzystać przed pobytem w szpitalu.

Postanowiłam, że umówię mamie wizytę u onkolog, niech ją zobaczy, może coś nam doradzi. Pewnie poczekamy kilka tyg. na wizytę ale umówiona będzie czekała. Liczę też na to, że onkolog da nam badania (morf., marker itd.) i może rtg płuc (mama i tak musi zrobić, bo jest wymagane do operacji, wolę aby opisał to radiolog z dużego ośrodka a nie z POZ, gdzie też mogłybyśmy ten rtg zrobić), ewentualnie to nieszczęsne CT (nie mam pewności kiedy zabieg, gdyby miał się odwlec, to umówię CT - najwyżej przesuniemy termin CT, na CT będzie trzeba i tak długo poczekać). Ponieważ mamę dręczy myśl, czy może ona nie ma raka jelita, bo jak była na pierwszej operacji, to per rectum na ok. 10 cm lekarz wspominał, że "coś może tam być", ale najpierw nie mogła mieć kolonoskopii, bo była po operacji, później były już przepukliny, podniedrożności aż wreszcie niedrożność i kolejna operacja a teraz znów przepukliny, więc odpada, ale jak już i tak będzie kłuta, to dokupię jej markery "jelitowe". No i w tym tygodniu albo najpóźniej w przyszłym chcę ją zabrać do chirurga, który ma ją operować. Przyjmuje prywatnie w środy i piątki, a że piątek to taki sobie dzień na wizytę, to albo ta środa albo następna. Niech powie co on na ten temat sądzi, bo ja jestem zaniepokojona. Przy okazji zapytam go o kilka praktycznych rzeczy: jak teraz z operacjami itd.


Trzymajcie kciuki z powodzenie zaplanowanych działań, jak będę wiedziała coś więcej to dam znać.

Pozdrawiam,L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3399
Skąd: warszawa
Pomogła: 1793 razy

 #110  Wysłany: 2021-04-13, 22:21  


Siemienia nie trawię i obrzydza mnie sam widok, ale konieczność mnie zmusiła. Więc tak: moczę siemię i sam śluz dodaję do gotowanego z wiśni (kompot lub mrożone) kisielu. Nic nie przebija, kisiel ma "wytrawny" smak i jest ok. Jelita to w ogóle trudny problem, ja zauważyłam że na moje bardzo dobrze wpływa marsz (3,5 km na godz. i ja to teraz nazywam marszem na to mi przyszło!). Tylko to nie może być spacer po ulicy gdzie są światła i wystawy, to ma być równy krok - może jakieś kółka w parku. Jeżeli mama jeszcze w miarę chodzi to radzę spróbować. Kciuki trzymam i pozdrawiam.
_________________
sprzątnięta
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 135
Pomogła: 19 razy

 #111  Wysłany: 2021-04-29, 22:13  


Witajcie!

Już jesteśmy po wizycie u chirurga i onkologa.

Wizyta u chirurga mnie trochę zasmuciła, bo w sumie powiedział, że te przepukliny są duże a jego zdaniem mało jest tkanek do łatania tego brzucha, więc nie wie czy uda się zoperować obie przepukliny, może tylko jedną. Ale tak w ogóle to chodzi mi o samą wizytę, bo lekarz mojej mamie powiedział, że ogólnie wygląda na niesprawna osobę, jak spytałam co jakby doszło do niedrożności, to aby "jechać na jakikolwiek SOR, to koledzy chirurdzy się nią zajmą". Ugryzłam się w język, bo miałam ochotę zapytać, czy w takim razie mamy znaleźć kogoś innego, kto ją zoperuje, bo tak mi zabrzmiały intencje tego lekarza. Ostatnio mu dobrze poszło, porozklejał jej jelita, nic się nie stało z nimi, ruszyły...może był zmęczony, wizyta prywatna, więc był po całym dniu pracy, weszłyśmy ostatnie, był wtedy mega deszczowy, nieprzyjemny dzień...ale do dziś mi smutno po tej wizycie:( Przybiła mnie. Ból go nie niepokoi, więc wnoszę, że przepukliny bolą.

Onkolog zleciła badania, a że mama nie chce CT, to powiedziała, że jak CA-125 będzie bardzo wysokie, to by ją jednak namawiała. Dziś odebrałam wyniki, nie są bardzo złe, ale super dobre też nie. Zważywszy, że pobierałyśmy je "na gęsto", bo mama tego dnia nie piła bardzo dużo, to hematokryt, RBC na pewno są gorsze. Ale pobierają do 15-tej, chciała mieć z głowy kolejne wizyty. Zrobiłyśmy jeszcze RTG płuc, bo potrzebujemy do operacji, wynik będzie w przyszłym tygodniu.
Morfologia (wpisałam odstępstwa):

Hematokryt 33,6 (34-46) - RBC ma 4,23 (3,40-5,20)
MCV 79,4 (80-100)
Liczba monocytów 1,00 (0,20-0,80)

Ca-125 39,4 (<35)

Bilirubina, mocznik, kreatynina itp. w normie.

Wygląda na lekką anemię z niedoboru żelaza, ale czym ten niedobór jest spowodowany, to nie wiem...może najgorsze...a może rzeczywiście mniej je i mniej mięsa, bo gorzej je trawi. Może pyralgina, bo pogarsza "krew" a ostatnio bierze ją 1x dziennie. Wiem, że teoretycznie nie są to duże odstępstwa od normy, ale moja mama czuje się słabo, więc może być troszkę gorzej, bo miała tą krew zagęszczoną...może też za mało pije, ponoć przy pyralginie trzeba dużo pić. Skonsultuję te wyniki z lekarzem z HD. Pozytywne jest to, że poziom kwasu moczowego się obniżył (mama pije codziennie sok wiśniowy, ponoć pomaga na kwas moczowy i chyba coś w tym jest: z 6,9 spadł na 5,2 (2,4-5,7)).

Jakoś mi ostatnio gorzej, bo się o nią martwię. Wiem, że ją boli, że z powodu tych przepuklin ma doła, że boi się, że ma raka itd.

To są "trudne sprawy". Bo wiem, że mama łączy duże nadzieje z tą operacją, że nie będzie jej bolało, że nie będzie musiała brać leków, że odzyska choć częściowo lepsza sprawność (teraz dużo leży, bo mniej ją wtedy boli). Z drugiej strony jeśli coś tam "szleje" w tym brzuchu a miałaby szanse na chemię, to po operacji w razie wymiotów, to i tak jej to wszystko popęka, więc chemia też nie tak hop siup:( Nie wiem co zrobić. Komfort życia mamy z przepuklinami jest niski ona już by najchętniej poszła na tę operację. No nic...zacznę od tego, że będę jej podrzucała obiady z większą ilością mięsa ale może bardzo miękkiego/zmiksowanego i połączę to z vit. C dla lepszego wchłaniania. Żelaza jej nie mogę dać, bo pogorszy funkcjonowanie jelit (bóle, wzdęcia - jak to żelazo). Stolce nadal niewielkie, ale codziennie, czasami trochę większy się trafia. No i pije nutridrinka, jednego co drugi dzień - też ma trochę żelaza (a konkretnie resource - odkąd nutridrinki maja 125ml, to wolę jej dać coś co ma 200ml). Obecnie waży 65 kg, ale chirurg nadal mówi, że powinna chudnąć aby pozbyć się tłuszczu z otrzewnej aby mieli gdzie zmieścić te jelita. Chirurg nie widzi problemu aby jej zrobić kolonoskopię, bo to jelito grube a nie cienkie, ale onkolog powiedziała, że kolonoskopia może jej zaszkodzić - a że ja też tak na ten moment uważam - myślę, e dodatkowe ciśnienie w tym brzuchu nie jest potrzebne, to odpuszczamy.

Jak ktoś ma jakieś pomysły w "naszej sprawie" to proszę o sugestie.
Pozdrawiam serdecznie,
L.

[ Dodano: 2021-04-29, 22:16 ]
No i onkolog potwierdziła, że CT bez kontrastu w chorobach nowotworowych to szkoda prądu (ale wychodzi na to, że ostatnie z kontrastem miałyśmy we wrześniu 2019)
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 927
Pomogła: 130 razy

 #112  Wysłany: 2021-04-30, 16:46  


Litanio, moja mama ma przepuklinę i jej nie boli, więc najwyraźniej boleć nie powinna, owszem miewa od czasu do czasu dolegliwości z tym związane, ale ani leków nie potrzebuje, ani nic. Skoro z tego co mówisz Twoją mamcię boli cały czas i najlepiej jej w pozycji leżącej, to mimo wszystko lekarz powinien się zainteresować i dziwie się, że zbagatelizował sprawę. Lepiej dmuchać na zimne, niż cokolwiek zaniedbać. Nie wiem co doradzić, bo jedyne co przychodzi mi do głowy, to zmienić lekarza.

Pozdrawiam serdecznie i ściskam Was mocno.
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3399
Skąd: warszawa
Pomogła: 1793 razy

 #113  Wysłany: 2021-04-30, 20:34  


Nie rozumiem dlaczego chora aż tak bardzo unika kontrastu. Jeżeli nie było epizodu uczuleniowego, to przy kreatyninie w normie nie ma żadnego powodu żeby dopuszczać możliwość że kontrast uszkodzi nerki. Przy prawidłowym nawodnieniu nawet duża ilość kontrastu jest wypłukiwana bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Opić się przed badaniem i sporo pić 2 doby po. CT wyjaśniłoby co się dzieje w brzuchu, Zawsze lepiej podejmować decyzje w oparciu o twarde dane.

Twoja Mama ma same dobre doświadczenia pooperacyjne i dużo spodziewa się po operacji. A chirurg (doświadczony i znający przypadek "od wewnątrz") może wiedzieć że tym oczekiwaniom nie sprosta. Też postawił swoje wymagania "pozbyć się tłuszczu trzewnego" - nierealne u osoby w tym wieku. Sytuacja bardzo trudna, spróbuj porozmawiać z nim sama, powie więcej jakie widzi trudności i nawet jeżeli będziesz szukać innego ośrodka (może nowocześniej wyposażonego) to warto wiedzieć w czym tkwi problem. CT tutaj też wydaje się konieczne.

Spróbuj żelaza hemowego, jest znacznie lepiej przyswajalne więc dawki są znacznie niższe, w rozsądnych ilościach nie powinno dawać żadnych sensacji w jelitach.

Pozdrawiam i jak zawsze podziwiam.
_________________
sprzątnięta
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 135
Pomogła: 19 razy

 #114  Wysłany: 2021-05-01, 00:22  


Witajcie! Wyszło dużo - z góry przepraszam.

Reszka.78: problem mojej mamy polega głównie na tym, że ma implantowaną siatkę i przepukliny są duże a jelita w brzuchu prawdopodobnie w zrostach. Po "majówce" skonsultuję się jeszcze z lekarką z HD - ale jak z nią rozmawiałam kilka tygodni temu, to mówiła, że zważywszy na rozległość dotychczasowych operacji u mamy i jej tendencję do zrostów, to może być ból niekoniecznie związany z czymkolwiek innym. Jak mama miała przepuklinę przed jakąkolwiek operacją (zaczynała od pępkowej), to jej też to nie bolało (no chyba, że uwięzła na jakiś czas, to bolało ją bardzo), ale już po poprzedniej operacji i pojawieniu się przepuklin był ból (za to przy mega rozsiewie w otrzewnej i wodobrzuszu nic jej nie bolało). Ale oczywiście możesz mieć rację, to może być "ten ból". Biorę to pod uwagę. Zmiana lekarza przeszła mi przez myśl, ale ten chirurg ma niestety sporo zalet. Pomijając ostatnią wizytę. Ale w język się ugryzłam, bo wiem też, że miał w tym dużo racji, co wynika z jego doświadczenia. Po prostu zna ryzyko. Ale wywołał mój gniew i smutek, czyli najpewniej dotknął nuty "bezradność". Może oczekiwałam "podniesienia na duchu", aczkolwiek lekarze z reguły wolą roztaczać czarnowidztwo, bo wtedy jest w razie czego mniej pretensji i pozwów a sukces rośnie do rangi cudu. Najgorsze jest to, że z jednej strony mam tego świadomość, ale poczułam się wgnieciona w ziemię.

Gaba: zacznę od tego, że nie ma mnie za co podziwiać. Ale dziękuję;)
Moja mama ma problem też z tym, że ma słabe naczynia i ostatnio przy Ct pękły jej 4x żyły przy zakładaniu wenflonu i ostatecznie kontrast się wynaczynił i zakładali jeszcze jeden i w końcu się udało. To ją mega bolało. Wspomnienia pozostały. Po ostatnim pobycie w szpitalu, też miała te ręce mega biedne. Ja bym wolała aby to CT było, ale myślę, że ta "ochrona nerek", to jest z jej strony też strach przed bólem, ale też strach przed tym co to Ct może wykazać.

Z tą wizytą u chirurga, to ja też wiem o co mu chodzi. Bo jak mama miała ostatnio operację z powodu niedrożności (nazywając rzeczy po imieniu - ratującą życie), to czy by jelito przebił w jej trakcie czy nie, to w takich sytuacjach jak coś się "przydarzy", to wiadomo, że i tak trzeba było operować. A tu jest operacja planowa. Jak coś pójdzie nie tak, to wiadomo, że on ściągnął takiego pacjenta do kliniki i podjął się zabiegu. Nie mówiąc o tym, że już ostatnio mi mówili, że do brzucha, gdzie jest siatka nikt już się nie zabierze chętnie bez konieczności, bo ryzyko zabiegu jest duże (że np: siatka się skleiła z jelitem i przy "odpreparowywaniu" perforuje jelito).

Problem jest złożony. Serio. Będzie zatem większość moich obaw: te jelita pociągają też przeponę i jak nie będzie tego zabiegu, to wydolność oddechowa będzie gorsza, bo przepukliny się powiększają. Im więcej wystaje poza otrzewną, tym skuteczniej obkurczają się i tak już niesprawne mięśnie po dwóch laparotomiach i siatce, wypreparowanej i ponownie implantowanej. Więc jak za jakiś czas jej to "wcisną" do brzucha i zaszyją (czyli po ewentualnej chemii), to ryzyko, że spowoduje to tzw. zespół ciasnoty wewnątrzbrzusznej jest większe. Aby poddać się chemii, też trzeba móc przynajmniej bez obaw jeść i nie dożynać sobie "krwi" pyralginą. Bo jak ona by miała mieć stan zapalny jelit, który przy chemii jest normalny to dodatkowo przy tych podniedrożnościach ryzyko powikłań ze strony jelit też rośnie. Nie mówiąc o tym, że wymioty zwiększają ciśnienie wewnątrz brzucha i coraz więcej jelit będzie poza otrzewną z tego powodu a wrota będą coraz szersze. Im więcej leżenia, tym większe zaniki mięśniowe, zwiększone ryzyko zakrzepicy, gorsza perystaltyka i wydalanie, a także gorszy nastrój.

Z kolei jeśli się tam "coś" dzieje, to tkanki mogą się gorzej goić po zabiegu, nie mówiąc już o tym, że jeśli parametry jej polecą, to i tak nie zrobią jej tego zabiegu, no chyba że znów będzie ze wskazań życiowych. No i o czym już wspominałam, gdyby była konieczna chemia, to wymioty i tak mogą spowodować, że będą nowe przepukliny.

Chirurg nie chce Ct, pytałam. Choć nie mam pewności jak szeroko zamierza ją rozciąć i co będzie dostępne jego oczom. Nie mówiąc o tym, że mam z tyłu głowy, że jakby była możliwa cytoredukcja, to Ct mogłoby być pomocne. Ale cytoredukcja to też dodatkowe zrosty, a okazuje się, że mogą być groźniejsze niż nowotwór:( Chirurg nam tłumaczył, że jak wycina się coś z otrzewnej, to "natura brzucha, nieznosząca próżni" wypełni to jelitami. I że mama może mieć znów konglomeraty jelit np.: w lożach po jajnikach. I że jest to częsty problem po operacjach ginekologicznych. Ostatnio chemia wybiła dziada. A chemia nie powoduje zrostów.

Ponoć bardzo dobrym lekarzem od przepuklin jest dr Dąbrowiecki. Operuje wyłącznie prywatnie. Ale ta opcja byłaby możliwa, gdyby to była wyłącznie przepuklina. A tu w grę wchodzą zrosty, ryzyko perforacji i inne "niespodzianki". Bałabym się mamę operować w prywatnym szpitalu, bez pełnego zaplecza, OIOMu itd. Nie mówiąc o tym, że też nie ma pewności, że lekarz by się podjął.

Reasumując: Rondo z którego boję się zjechać w jakąkolwiek ulicę.

Dziś była wątróbka drobiowa z ziemniakami, posypana obficie pietruszką. I sałatka z kiełkami i ziarnami słonecznika, dyni i piniowymi. Małe działania pomagają mi się trochę w tym wszystkim uspokoić. Na razie azymut na operacje, więc muszę ją dożywić, spróbować poprawić morfologie (o ile to możliwe), aktywizować i co najważniejsze: podnieść na duchu.

Dam znać jak będę wiedziała coś nowego. Spróbuję dopytać lekarkę z HD co jeszcze p. bólowego można mamie podawać. I może onkolog, co ona myśli o tym wszystkim. No i może rzeczywiście kupię np: Floradix z żelazem, łatwiej będzie dawkować mniejsze porcje. Zamówiłam też wody lecznicze z żelazem.

Dziękuję Wam za wszystko.
L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
Reszka.78 



Dołączyła: 29 Lis 2011
Posty: 927
Pomogła: 130 razy

 #115  Wysłany: 2021-05-02, 18:32  


Litanio Słonko, to oczywiście zmienia sytuację. W tym momencie jedyne co to mogę zaproponować dodatkową konsultację z innym chirurgiem. Macie do tego pełne prawo, a może inny lekarz spojrzy na sprawę świeżym okiem i coś doradzi, podpowie, zaproponuje. Nic nie tracicie.

Pozdrawiam serdecznie i ściskam Was bardzo, bardzo mocno.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group