Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DumSpiro-Spero
2013-04-06, 20:58
Żałoba
Autor Wiadomość
egoiści 


Dołączyła: 03 Wrz 2012
Posty: 30
Pomogła: 5 razy

 #586  Wysłany: 2012-10-09, 21:13  


Właśnie siedzę w pokoju Taty. Tyle tutaj rzeczy, wygląda jakby ktoś wyszedł na chwilkę.. Widzę kartki zapisane jego pismem... Oczami wyobraźni widzę tutaj samego Tatę.

Jego śmierć nie wydaje mi się ani trochę bardziej prawdziwa. Czekam na niego, na mojego Tatę.
 
ewelina.wis 


Dołączyła: 08 Wrz 2012
Posty: 101
Pomogła: 16 razy

 #587  Wysłany: 2012-10-09, 21:26  


egoiści, czuję się, jakbym przeczytała swoje słowa. ja też nie jestem w stanie uwierzyć w odejście mojej Mamy. jutro miną dwa tygodnie od tego momentu a ja coraz bardziej tego nie ogarniam... zamiast być lepiej- jest coraz gorzej. coraz trudniej jest mi patrzeć na Jej zdjęcie... to cholernie niesprawiedliwe...
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
Moniusia 


Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 29
Pomogła: 4 razy

 #588  Wysłany: 2012-10-21, 21:07  


Mam dziś taką potrzebę posiedzenia na forum...Wyżalenia się Wam, bo tylko Wy rozumiecie. Na Wszystkich Świętych jadę do rodzinnego miasta, do domu, gdzie zmarła moja mamunia...Mamy "uporządkować" Jej rzeczy...Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Na samą myśl lecą łzy jak groch...Jak ostatecznie Ją pożegnać???Nie wyobrażam sobie tego;-(
 
madziulena 


Dołączyła: 20 Cze 2012
Posty: 93
Pomogła: 11 razy

 #589  Wysłany: 2012-10-21, 22:13  


Moniusia

porządkowanie rzeczy to straszna sprawa, robiłam to z mamą i moim mężem. Nie potrafiłam tego ogarnąć, tego co robimy... Bardzo Ci współczuję, to trudne, ale trzeba to zrobić.
eh ja mam dziś też ciężki dzień od rana płaczę za Tatinem moim. Zmarł ponad 3 miesiące temu a mi jest coraz ciężej, coraz bardziej dociera do mnie , że Tato odszedł na zawsze.. że już nigdy, nigdy Go nie usłyszę, nie zobaczę.... :(
_________________
tak bardzo mi źle Tatusiu :(
 
tekla 


Dołączyła: 13 Lip 2011
Posty: 42
Skąd: Kraków
Pomogła: 4 razy

 #590  Wysłany: 2012-10-21, 23:24  


Od śmierci taty minęły prawie 3 miesiące. Czasami jest bardzo ciężko:( wystarczy chwila, jedno wspomnienie i wszystko wraca:( uświadamiam sobie, że tata już nie zadzwoni, już do niego nie pojadę:(
Nigdy już nie będzie lepiej, będzie już zawsze inaczej. Bez Niego:(
Nie schowałyśmy żadnych rzeczy, z hospicjum zabrałam wszystko, kiedyś przyjdzie czas na porządki, jeszcze nie teraz.
Mama rozchorowała się dzień po śmierci taty, teraz walczymy o jej zdrowie...
 
 
Katarzynka36 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2253
Skąd: Poznań
Pomogła: 393 razy

 #591  Wysłany: 2012-10-22, 01:15  


madziulena napisał/a:

jest coraz ciężej, coraz bardziej dociera do mnie , że Tato odszedł na zawsze.. że już nigdy, nigdy Go nie usłyszę, nie zobaczę.... :(

Madziulena,
Mam identycznie... im dalej, tym jest gorzej, choć wiele osób obserwuje mnie i mówi: no, chyba jest coraz lepiej bo wygladasz kwitnąco... a w moim sercu ogromna rozpacz, żałoba i wyrwa:( tęsknota z dnia na dzieś jest coraz bardziej obezwładniająca:( to ból fizyczny niemal... Boję się 1 listopada, ale już teraz na sama myśl o Wigilii, łzy mi leca ciurkiem....:( Chyba wtedy do mnie tak naprawdę dotrze... :(:(
czas nie leczy ran...
_________________
Katarzynka36
 
 
madziulena 


Dołączyła: 20 Cze 2012
Posty: 93
Pomogła: 11 razy

 #592  Wysłany: 2012-10-22, 09:58  


Katarzynka36
u mnie jest tak samo, nie płaczę po kątach, nie mam spuchniętych od płaczu oczu, rozmawiam, normalnie funkcjonuję - więc wszyscy myślą,że jest ok, ze pieknie sobie poradziłam...
kto wie,że myślę o Tacie w każdej sekundzie, kto wie,że przez to co przeszliśmy już nigdy nie będę taka sama, kto się domyśla,że jak tylko sobie przypomnę obraz Tatusia na klka godzin przed odejściem to całe moje wnętrze ściska ból... że już się Go nie mogę o nic poradzić,że nie mogę do niego zadzwonić o pytania z historii czy geografii :( że nie podysukuję sobie z nim o polityce :( że już nigdy nie powie na mojego synka sylwek stalone :(
boli, boli i jest źle, ale co Ci którzy nie stracili kogoś bliskiego mogą o tym wiedzieć?!
_________________
tak bardzo mi źle Tatusiu :(
 
ewelina.wis 


Dołączyła: 08 Wrz 2012
Posty: 101
Pomogła: 16 razy

 #593  Wysłany: 2012-10-22, 20:42  


czytam Was i jakbym czytała o sobie. wszyscy myślą, że to już za mną, że się uporałam z bólem i żalem, a jak przychodzi gorsza chwila to pytają zdziwieni "czemu jesteś smutna?" w sumie sama nie potrafię tego zrozumieć. w pracy funkcjonuję w miarę normalnie, a wieczorami wyję oglądając zdjęcia Mamy. i rzeczywiście im więcej czasu upływa tym bardziej wydaje się to irracjonalne. nie umiem w to uwierzyć...
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
Katarzynka36 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2253
Skąd: Poznań
Pomogła: 393 razy

 #594  Wysłany: 2012-10-22, 21:05  


ewelina.wis napisał/a:
w pracy funkcjonuję w miarę normalnie, a wieczorami wyję oglądając zdjęcia...


robię identycznie... w pracy normalnie funkjonują, wzbudzając niezdrowe szepty po katach, dziwią się, że się zaśmieję, ogladają jak jestem ubrana, że mam 'głowę" do robienia makijażu:( powinnam chyba ubrać sie w worek pokutny i chodzić niewymalowana, wzbudzając ogólną litość i przedsytawiając obraz nedzy i rozpaczy - tak było przez dwa ostatnie tygodnie zycia mojego Taty, kiedy nie jadłam, ubierałam się w byle co i gnałam na 10 godzin do szpitala, dzien w dzień...
chyba zdaniem niektorych teraz powinnam wygladac podobnie
... widzę, że jestem obserwowana jak się zachowują, jak wyglądam, i czesto słyszę podsumowania typu: z Tobą widzę, że jest już całkiem dobrze". Doprowadza mnie to do szału:(
Dziękuję dziewczyny, że piszecie o tym, okazuje się, że nie tylko ja mam takie odczucia... dobrze, że jest to Forum, bo już myslalam, że może ja jestem jakaś wyrodna córka, co to zajmuje sie makijażem podczas żałoby...
Tylko ja wiem jak bardzo moje serce krwawi, tylko ja wiem, jak codziennie szlocham ogladając Taty zdjęcia, tylko ja wiem jak moje serce tęskni za Tatą...
tęsknota boli mnie fizycznie:( i zastanawiam się czy już nie popadam w depresję:(
Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Przedtem był jakiś amok, miałam wrażenie, że ogladam film, teraz zaczyna do mnie dochodził, że TO STAŁO SIĘ NAPRWAWDĘ...
Boże, jak ja tęsknię, jak bardzo tęsknię :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Tatulku odezwij sie do mnie proszę, przyśnij mi się...
_________________
Katarzynka36
 
 
ewelina.wis 


Dołączyła: 08 Wrz 2012
Posty: 101
Pomogła: 16 razy

 #595  Wysłany: 2012-10-22, 21:32  


ja na szczęście pracuję w małej firmie i nie widzę tego szeptania po kątach. chociaż pewnie rozmawiają gdzieś, kiedy nie słyszę. ale jakoś mało mnie to interesuje. jestem osobą bardzo zamkniętą, niewiele osób dopuszczam do szczegółów swojego życia. jestem kruchą osobą, ale przez dystans który stwarzam jestem postrzegana jako osoba silna, twarda. a to bzdura. w takiej sytuacji jak teraz jak nigdy potrzebuję miłego słowa, przytulenia, ciepła. i cholernie mi tego brakuje...
Katarzynka36 napisał/a:
jak ja tęsknię, jak bardzo tęsknię :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Tatulku odezwij sie do mnie proszę, przyśnij mi się...

ja też tęsknię i też uważam, że czas nie leczy ran... cieszę się z każdego snu o Mamie, bo choć przez chwilę mogę myśleć, że nie odeszła.
trochę chaotycznie to wszystko opisałam. to dlatego, że wszystko jest takie skomplikowane...

Katarzynka36 napisał/a:
Dziękuję dziewczyny, że piszecie o tym, okazuje się, że nie tylko ja mam takie odczucia... dobrze, że jest to Forum, bo już myslalam, że może ja jestem jakaś wyrodna córka, co to zajmuje sie makijażem podczas żałoby...

ja też momentami miałam wrażenie, że niestosownie się zachowuję, że coś ze mną jest nie tak, ale czytając Wasze wpisy widzę, że nie ma reguły. trzymajcie się wszystkie (i wszyscy). buziaki!
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
kretka83 


Dołączyła: 07 Gru 2009
Posty: 311
Skąd: Łódź
Pomogła: 20 razy

 #596  Wysłany: 2012-10-22, 22:33  


Mój Tata umarł w minioną sobotę.
Cały proces żałoby dopiero przede mną.
Staram się na to przygotować, choć pewnie się nie da. Wiem, że będzie strasznie ciężko, że będę przechodzić przez różne fazy - rozpacz, zaprzeczanie, złość, potem powoli uspokojenie...

Piszecie, że czas nie leczy ran.
Ja wierzę, że leczy. Jednak tego czasu musi chyba upłynąć sporo. Nie kilka tygodni, ani nawet miesięcy. Nie bez powodu żałoba zwyczajowo trwa rok. Myślę, że to jest MINIMUM czasu, który musi upłynąć, by wrócić do równowagi po śmierci kogoś kochanego.

Mam nadzieję, że znajdę w sobie siłę, by to wszystko przetrwać...
_________________
Dziękuję za wszystko, Tatusiu [*]
 
ewelina.wis 


Dołączyła: 08 Wrz 2012
Posty: 101
Pomogła: 16 razy

 #597  Wysłany: 2012-10-22, 22:47  


kretka83, witaj.

kretka83 napisał/a:
Wiem, że będzie strasznie ciężko, że będę przechodzić przez różne fazy - rozpacz, zaprzeczanie, złość, potem powoli uspokojenie...

ja przez trzy tygodnie przeszłam już przez wszystkie trzy stany kulkukrotnie i niestety jak na razie złość, zaprzeczanie i złość naprzemiennie znikają i wracają. to nieuniknione i straszne. trzymaj się ciepło. mam nadzieję, że masz wsparcie, to bardzo ważne w takiej sytuacji.
pozdrawiam serdecznie.
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
kretka83 


Dołączyła: 07 Gru 2009
Posty: 311
Skąd: Łódź
Pomogła: 20 razy

 #598  Wysłany: 2012-10-23, 08:12  


Dziękuję.
Tak, mam ogromne wsparcie. Przede wszystkim wspieramy się mocno z Mamą i Bratem, jesteśmy bardzo zżytą, kochającą się rodziną. Poza tym bardzo wspiera mnie mąż, który swojego teścia uwielbiał.
No i mam dla kogo się trzymać - mój synek ma dopiero 2 lata...
Jakoś wspólnie damy radę przez to przejść, innego wyjścia nie ma.
_________________
Dziękuję za wszystko, Tatusiu [*]
 
madziulena 


Dołączyła: 20 Cze 2012
Posty: 93
Pomogła: 11 razy

 #599  Wysłany: 2012-10-23, 11:23  


kretko,

ja też mam 2 letniego synka:)
to wielkie wsparcie dla całej rodziny, po pierwsze człoweik nie może siedzieć i płakać całymi dniami bp trzeba zajmować się smykiem a po drugie daje niesamowitą radość i energię. Dziękuję Bogu,że Szymek był już na świecie kiedy spotkała nas choroba Taty...
_________________
tak bardzo mi źle Tatusiu :(
 
izowita 



Dołączyła: 12 Paź 2012
Posty: 153
Skąd: Zawiercie
Pomogła: 17 razy

 #600  Wysłany: 2012-10-23, 12:02  


Moj Tato zmarł w poprzednią sobotę.
Samą żałobę odczuwałam juz na dzień przed smiercią bo czułam, ze to się stanie. Wracając autem do domu gdy odwiozłam mamę, wyłam jak boberek - aż dziw ze się gdzies nie rozwaliłam.
Próbowałam się zebrać w sobie. Staram się na to przygotować, ale na to się nie da przygotować.
Będzie strasznie ciężko, bo codziennie rano dociera ta wiadomość do mnie na nowo.
Zbliżają się Świeta pierwsze bez Taty.... buuuuuuu
Mama, widzę, że powoli sprząta różne rzeczy taty zaczynając od leków- pewnie dlatego zeby było mniej rzeczy ktore go przypominają.
Jak dzwonie do niej to odbierajac telefon nie ma smutnego glosu, ale podejrzewam, że to gra. Przy mnie sie trzyma tak samo jak ja przy niej. A obie pewnie ryczymy sobie w poduszki....
_________________
Izabela

Tato 9.02.1947 - 13.10.2012 ( 15 miesięcy walki z potworem )

Tato jestem z Ciebie dumna, że tak dzielnie znosiłeś chorobę.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group