1. Link do strony z możliwością wsparcia forum:
https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

2. Konta nowych użytkowników są aktywowane przez Administrację
(linki aktywacyjne nie działają) - zwykle w ciągu ok. 24 ÷ 48 h.

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wydzielony z tematu: Drobnokomórkowy rak płuc
Autor Wiadomość
Agusia1 


Dołączyła: 28 Paź 2015
Posty: 91
Skąd: Gorzów Wlkp
Pomogła: 1 raz

 #1  Wysłany: 2015-10-29, 12:37  Wydzielony z tematu: Drobnokomórkowy rak płuc


Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Boże, nie wiem od czego mam zacząć, łzy cisną się do oczu, że właśnie TO spotkało moją rodzinę...Ale może zacznę od początku. Cała sytuacja dotyczy mojej mamusi a propos palaczki tytoniowej wrrrrrrr....- dopiero dwa tygodnie temu skończyła 60 lat.
Nie tak dawno zaczęła kaszleć i mieć duszności, jeden lekarz, drugi, pulmunolog, internista, a na koniec szpital- odział płucny, bronchoskopia i wyrok NOWOTWÓR DROBNOKOMÓRKOWY PŁUC bez szans na leczenie chirurgiczne!!!!! Stan ogólny mamusi jest dobry, w usg jamy brzusznej bez zmian, ale w piątek czeka Nas wizyta w poradni onkologicznej i tomograf głowy- czy aby nie ma przerzutów do mózgu? Czytając Wasze wpisy o stanach zdrowia Waszych bliskich, jak cierpią, wydaje mi się, że w Naszym przypadku lekarz chyba się pomylił- patrząc na moją mamusię, ale wiem pocieszam się, wiem, że pewnie to początek i wszystko przed Nami :cry: . Jak życ powiedzcie? Załamana A.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: JustynaS1975: 2015-10-29, 12:44 ]
Zgodnie z Regulaminem post wydzielony do oddzielnego wątku.

 
mama_inka 


Dołączyła: 21 Kwi 2015
Posty: 71
Pomogła: 7 razy

 #2  Wysłany: 2015-10-29, 13:34  


Witaj
Trzeba być dobrej myśli i szybko udać się do lekarza.

Niestety nie pocieszę Cię.Moja mama pomimo amputacji całego płuca wyglądała kwitnąco.
Do godziny 22 z nią gadałam miała plany, marzenia a o 10 rano znalazłam ja martwą. Miała tylko 61 lat i nigdy nie paliła :(

Rak to podstępna choroba której nie da się zrozumieć. Czasem mega chorzy wychodzą z niej a inni co mają wyniki całkiem dobre umierają.

Trzyma się, koniecznie idz z mamą do dobrego onkologa. Czasem dobre leczenie pomaga. Mojego kolegi z pracy brat ma drobnokomórkowego raka płuc i żyje z tym już dwa lata i jest całkiem dobrze.
Pozdrawiam
 
iskra07 



Dołączyła: 03 Wrz 2015
Posty: 87
Pomogła: 16 razy

 #3  Wysłany: 2015-10-29, 14:23  


Agusia1,
po pierwsze, wez gleboki oddech i nie panikuj (to nie jest dobry doradca), po drugie musisz okreslic jakiej konkretnie pomocy oczekujesz od ludzi na forum, jesli merytorycznej to musisz wkleic badz przepisac wyniki wszystkich badan (najlepiej chronologicznie, bo to bardzo ulatwi tym, ktorzy sie na tym tu znaja), po trzecie: pytania, jesli masz takie to musisz je tu zadac. Bez tego wszystkiego ani rusz. Tu na tym forum sa naprawde pomocne osoby i niejednego pokierowali, ale jesli oczekujesz konkretnych odpowiedzi i konkretnej pomocy to musisz im to ulatwic, bo teraz to wrozenie z fusow...
Pozdrawiam i przytulam cieplo.
_________________
http://www.forum-onkologi...t976.htm#217751
 
gosolar 



Dołączyła: 21 Mar 2014
Posty: 151
Skąd: zielona góra
Pomogła: 11 razy

 #4  Wysłany: 2015-10-29, 16:12  


witaj,
jeśli cokolwiek mogę doradzić na początku tej drogi, która jest przed Wami, czyli chemioterapia zapewne , to przede wszystkim niech mama dobrze sie odżywia , tak aby stale wzmacniać system odpornościowy. Trzymajcie sie dzielnie .
_________________
nasza walka z rakiem drobnokomórkowym płuc trwała od 24 września 2013 (diagnoza) do 27 września 2014.( na zdjęciu moja kochana siostra)
 
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #5  Wysłany: 2015-10-29, 16:37  


Agusia1 napisał/a:
Jak życ powiedzcie?


Trzeba schować nerwy głęboko i wyciągnąć miecz do walki. Onkologia i najprawdopodobniej rozpoczęcie chemii zaproponowanej przez lekarza. Dbanie o mamę, dobre odżywianie, rozpieszczanie mamy i stosowanie się do zaleceń lekarzy.
Agusia1 napisał/a:
Czytając Wasze wpisy o stanach zdrowia Waszych bliskich, jak cierpią, wydaje.......


Widzisz ta choroba jest taka podstępna, że na początku leczenia widać poprawę, zmiany się cofają a później znowu atakuje ze zdwojoną siłą. Nasi najbliżsi też na początku choroby są chodzący, pełni życia ale taki stan może szybko się zmienić. Przepraszam, nie straszę, nie miałam takiego zamiaru ale lepiej żebyś wiedziała, że przeciwnik jest trudny i trzeba się liczyć ze wszystkim.
Życzę Wam oczywiście jak najlepiej, każdy przypadek jest inny, każdy organizm jest inny, nawet siła walki jest inna mimo, że przeciwnik ten sam.

Pozdrawiam
 
Agusia1 


Dołączyła: 28 Paź 2015
Posty: 91
Skąd: Gorzów Wlkp
Pomogła: 1 raz

 #6  Wysłany: 2015-10-30, 21:46  


Witajcie,
Dzisiaj byłyśmy u onkologa- pierwsza wizyta po wyjściu ze szpitala. Pan Doktor wydał Nam "zieloną kartę" i skierowanie na TK głowy- termin 04.11 i konsylium 06.11. Porozmawiałam z lekarzem, ale dobrych wiadomości nie miał- fakt przerzutów nie ma, ale widzi jakiś naciek na lewym płucu i lekko powiększony węzeł chłonny. Pytałam o możliwości operacyjne ale nawet nie ma takiej opcji...Pan Doktor chciałby rozpocząć chemię jak najszybciej już za dwa tygodnie. Szukam jeszcze innych lekarzy, może Profesorów..chcę skonsultować te wyniki z innymi. Mamusia jest podłamana, ale staramy się wypełnić jej tak dzień, aby nie miała czasu na myślenie. Właśnie dzisiaj kupiłam jej książkę do poczytania.
Pozdrawiam. A
 
lelusia 


Dołączyła: 07 Lip 2015
Posty: 49
Pomogła: 9 razy

 #7  Wysłany: 2015-10-30, 22:14  


Bardzo dobrze,że wypełniacie Mamie czas,jak się da tak normalnie,niech żyje jak do tej pory oby te chwile trwały ,jak najdłużej tego Wam życze z całego serducha,pozdrawiam serdecznie
 
Basia2000 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 06 Sty 2014
Posty: 546
Pomogła: 188 razy

 #8  Wysłany: 2015-10-30, 22:47  


Agusia
Rak drobnokomórkowy płuc to taki rak w przypadku, którego operacja wchodzi w rachubę jeśli jego wielkość nie przekracza 3cm, rzadko diagnozuje się ten typ nowotworu w takim stadium. Leczenie radykalne to radiochemioterapia, nie zamieściłaś tu wyników badań obrazowych, więc trudno wypowiedzieć się na temat stopnia zaawansowania choroby Twojej mamy. Sama chemia w schemacie PE, najczęściej cztery do sześciu cykli jest leczeniem paliatywnym tzn. mającym na celu przedłużenie życia. Zamieść proszę wyniki badań jakie masz, wówczas będziemy mogli jakoś Ciebie ukierunkować, tzn. powiedzieć czego możesz się mniej więcej spodziewać. Rak drobnokomórkowy płuc w stadium ograniczonym daje możliwość leczenia radykalnego, w postaci rozsianej ( co nie jest rzadkościa ) niestety nie.
Pozdrawiam
 
Agusia1 


Dołączyła: 28 Paź 2015
Posty: 91
Skąd: Gorzów Wlkp
Pomogła: 1 raz

 #9  Wysłany: 2015-11-11, 11:55  


Witajcie. Od jutra tj. czwartek 12.11 mamusia ma zaplanowaną chemię w szpitalu w Gorzowie, o 10 rano mamy konsylium, potem nawadnianie i od piątku chemia. Nie znamy jeszcze całego planu, schematu działania lekarzy, ale nasz doktor prowadzący wydaje się człowiekiem, któremu można zaufać. Zapytałam Go wprost, że chciałabym jeszcze skonsultować wyniki mamy z Profesorem z Gliwic. Odpowiedział, że mam takie prawo, ale z czasem u nas krucho, więc chemię trzeba już podać, nawet ze względu na to, że nie ma nigdzie przerzutów, głowa czysta. Więc jadę w piątek z wynikami do Gliwic- choć mój doktor twierdzi, że nawet Profesor nic nie zdziała, bo schemat leczenia takiego typu raka jest w Polsce wszędzie taki sam...ale dla własnego spokoju sumienia jadę na tę konsultację...Mamusia czuję się bardzo dobrze.
 
ignacjo 


Dołączył: 16 Kwi 2015
Posty: 12
Pomógł: 3 razy

 #10  Wysłany: 2015-11-11, 21:18  


Z mojego doświadczenia powiem że raczej nie warto biegać po iluś tam lekarzach i szukać ratunku. Każdy mówi to samo czy to profesor czy lek. med. Ja sobie odpuściłem jak pojechałem na konsultację do prof. Szczylika. Wizyty jak na akord, 10 minut w gabinecie, pan prof sam wstał i się pożegnał. Nie zaproponował i nie powiedział kompletnie nic nowego. Stwierdził że schemat leczenia przy DRP jest taki sam w Nowym Jorku, Londynie, Warszawie i tyle. Przy pytaniu o badania kliniczne stwierdził ze oni (instytut wojskowy) nie prowadzą. Dopiero od innego lekarza dowiedziałem się żeby zgłosić się na Roentgena w tym celu. Wywaliłem 360 zł za wizytę nie dowiedziałem się kompletnie nic nowego.
 
Basia2000 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 06 Sty 2014
Posty: 546
Pomogła: 188 razy

 #11  Wysłany: 2015-11-11, 21:47  


Mój poprzednik ma rację, wierz mi wiem co to drobnokomórkowy rak płuc, mój mąż usłyszał taką diagnozę równo dwa lata wstecz. Byłam uświadomiona, ale wiadomo kiedy w grę wchodzi życie najbliższej osoby chcemy dać z siebie wszystko, dobiłam się do największych onkologicznych autorytetów w kraju, za granicą również. Wszędzie standardy postępowania są takie same. Dobrze, że nie zwlekacie i decydujecie się na podanie chemii w swoim miejscu zamieszkania, czas ma tu duże znaczenie, ten typ nowotworu to jeden z najgrożniejszych przeciwników. Efektem wizyty u profesora będzie to, że usłyszysz to co my Tobie mówimy tzn. chemia w schemacie PE, nie ma innej opcji, no i...........wyjdziesz z lżejszym portfelem, ale co tam kasa kiedy chcemy dla naszych chorych zrobić wszystko co możliwe na świecie.
Trzymaj się, pozdrawiam ciepło.
 
Agusia1 


Dołączyła: 28 Paź 2015
Posty: 91
Skąd: Gorzów Wlkp
Pomogła: 1 raz

 #12  Wysłany: 2015-11-15, 11:49  


Witam Was..Byłam w Gliwicach u Profesora, ale nic nowego się nie dowiedziałam. Potwierdził to co lekarze w Gorzowie, leczenie mamy w naszym szpitalu uważa za bardzo dobre, ale twierdzi, że zastosowałby radio z chemioterapią razem jednocześnie- leczenie skojarzone. My owszem mieliśmy taką opcję proponowaną w Gorzowie, ale z niej zrezygnowaliśmy, gdyż mama ma nadciśnienie i straszne duszności i baliśmy się takiego ryzyka. W tej chwili mama przyjmuje chemię w schemacie PE3 przez 3 dni, czuję się słaba, apetyt jej dopisuje, gorzej z poczuciem humoru. Jest nerwowa i dokucza nam wszystkim, ale tłumaczę sobie to, że może to skutek uboczny chemii. Pozdrawiam Was i Wasze rodziny.
 
asia333 


Dołączyła: 17 Cze 2015
Posty: 185
Pomogła: 26 razy

 #13  Wysłany: 2015-11-15, 12:35  


Agusia1, moja mama tez była leczona tym schematem obecnie jest juz po 6 cyklach. Mama po chemii czuła się okropnie bardzo cierpiała w powodu nudności i wymiotów.
Życzę duzo sił mamie!
 
marzena66 
MODERATOR



Dołączyła: 13 Lip 2014
Posty: 9836
Skąd: gdańsk
Pomogła: 1764 razy


 #14  Wysłany: 2015-11-15, 12:40  


Agusia1,

Mój dziadek po chemii też samopoczucie paskudne tak ok. 3 dni później było lepiej. A co do humoru Twojej mamy to nie wiem czy to wynik chemii, czy jakiegoś podłamania, charakteru czy jeszcze czegoś innego ale nasz dziadek wieczny optymista z poczuciem humoru stał się tragicznie agresywny, wymagający, wręcz wymuszający i nie znoszący sprzeciwu, strasznie zgryźliwy, zupełnie inny człowiek. Może tak jest w niektórych wypadkach, trzeba to jakoś przetrwać, przecież są dla nas ważni.

pozdrawiam
 
majkelek 
MODERATOR


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 1701
Pomógł: 1119 razy


 #15  Wysłany: 2015-11-15, 20:19  


Agusia1, rzeczywiście terapia skojarzona jest w tym przypadku leczeniem z wyboru.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group