DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak wyrostka zębodołowego
Autor Wiadomość
bezimienna 


Dołączyła: 27 Kwi 2012
Posty: 10

 #1  Wysłany: 2012-04-27, 17:07  Rak wyrostka zębodołowego


Kochani,

Chciałabym bardzo prosić Was o pomoc.
Mama mojego męża od stycznia miała problemy z dziąsłem.
Ułamał jej się ząb, nie miała czasu (przez pracę) żeby wybrać się go załatać.
To na niego zwaliła winę o powstanie fistuły. Czuła pod językiem coś co tak nazwała.

W międzyczasie trafiła do szpitala z migotaniem przedsionków (choruje od kilku lat), w szpitalu zgrubienie nie dawało jej spokoju.
Pani stomatolog do której w końcu się wybrała skierowała ją od razu na pobranie wycinka. I tak po nitce do kłębka mama trafiła do chirurga szczękowego a wynik badania brzmiał :
carcinoma planoepitheliale keratodes G1

Mama jest osobą bardzo słabą psychicznie, załamie się diagnozą.
Na razie nie do końca wie co ona oznacza bo dziś dostaliśmy wynik.
Ja wiem, ze to rak złośliwy. I tylko tyle.

Kompletnie nie wiem natomiast co mamę teraz czeka. Jakie leczenie? Jakie ma szanse na wyleczenie......i przeżycie :-(

Bardzo proszę o poradę i wyjaśnienie.
Jesteśmy zdruzgotani :(
 
Jolana 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 2069
Skąd: Warszawa
Pomogła: 1506 razy

 #2  Wysłany: 2012-04-27, 18:13  


Teraz trzeba się zgłosić jak najszybciej z wynikiem do onkologa. Czas, czas, czas..... w chorobach nowotworowych odgrywa dużą rolę.
_________________
Aegrotus sacra est...
 
kmis757 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 26 Paź 2011
Posty: 2648
Skąd: Nowa Ruda
Pomógł: 401 razy

 #3  Wysłany: 2012-04-27, 18:16  


Rozpoznanie brzmi: rak płaskonabłonkowy, rogowaciejący G1 (G1 to stopień zróżnicowania komórkowego w skali 3 stopniowej, G1 oznacza dobrze zróżnicowany nowotwór czyli mniej agresywny histopatologicznie). Co do sposobu leczenia to wiele zależy też od stanu zdrowotnego pacjenta a jak piszesz (teściowa) mama choruje od kilku lat (migotanie przedsionka) co może być pewnym problemem w wyborze sposobu leczenia. A może być najpierw chirurgiczne a potem radioterapia z chemioterapią. Szanse na wyleczenie zawsze są jak widzisz, bo wielu z nas jest po takim właśnie leczeniu.
Zalecane było by wykonanie teraz Tomografii Komputerowej lub Rezonansu Magnetycznego w celu stwierdzenia rozległości tego nowotworu i ewentualnych przerzutów aby takowe wykluczyć. Raki tego typu szerzą się głównie miejscowo i ich narastanie jest stosunkowo wolne. Mogą dawać przerzuty do regionalnych węzłów chłonnych, czyli tu w obrębie szyi, co wykaże TK lub MR. Przerzuty odległe są stosunkowo rzadko.
Musicie do sprawy podejść bardzo spokojnie ale rozważnie. Mama i tak dowie się o diagnozie dlatego ze względu na jej stan zdrowotny powinniście ją do tego już teraz przygotowywać. Przed mamą trudne, długie i ciężkie leczenie ale leczenie, które ma wielkie szanse na wyleczenie.
Ile mama ma lat i gdzie się obecnie leczy.
_________________
Przeszłość została napisana, lecz możemy się z niej uczyć i zmieniać przyszłość
 
bezimienna 


Dołączyła: 27 Kwi 2012
Posty: 10

 #4  Wysłany: 2012-04-27, 19:38  


Dziękuję Wam za tak szybką odpowiedz.

Mama jutro jest umówiona do lekarza, w przyszłym tygodniu chce ja położyć do szpitala na operację.
On od początku mówił nam ze na oko wygląda mu to na nowotwór.....

Mama ma 58 lat.
Zaczyna leczenie w Poznaniu.
 
Jolana 
PRZYJACIEL Forum



Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 2069
Skąd: Warszawa
Pomogła: 1506 razy

 #5  Wysłany: 2012-04-28, 08:55  


Bezimienna, przed Wami nowe wyzwania... Obie będziecie współdziałać z lekarzem..
Obie musicie uwierzyć , że powrót do zdrowia jest realny..., że z choroby nowotworowej można wyjść. Warto uświadomić sobie jakie potencjały tkwią naszej psychice. A zaledwie w 30 % wykorzystywane....

Obok leczenia medycznego ważne jest wsparcie psychiczne. Jeśli ta sytuacja będzie dla Was trudna skorzystajcie z pomocy psychoonkologa.


Aaa, jeszcze dodam, informacje medyczne jak wiesz - podawane są językiem medycznym, czyli nie dla wszystkich zrozumiałym... Zawsze można poprosić, aby personel medyczny objaśniał niezrozumiałe nazewnictwo. Pytajcie śmiało lekarza o wszystko, co Was niepokoi, interesuje itp.

Bezimienna, nie zapominaj o naszym Forum. Tu też znajdziesz pomoc w szerokim tego słowa znaczeniu...

Zapraszam do zapoznania się z tekstem :
Oswoić strach
_________________
Aegrotus sacra est...
 
irena1949 


Dołączyła: 30 Kwi 2012
Posty: 43
Skąd: Poznań/Złotniki
Pomogła: 5 razy

 #6  Wysłany: 2012-05-03, 01:24  


Bezimienna
W miesiącu lutym miałam usuniety ten sam guz.Teraz idę do szpitala na radioterapię.TK i USG na oddziale chirurgii szczękowej nie wykazały aktywnych węzłów chłonnych szyi.Dopiero badania PET wykazały,że są aktywne i muszą być naświetlone.
Przed i po operacji nic mnie nie bolało.Najbardziej nieprzyjemna była sonda przez ,którą mnie karmili.Rurka przeszkadzała mi przy połykaniu śliny.Ale to jest drobiazg.Teraz wszystko przed Wami a przede wszystkim przed Twoją mamą.Możesz mamę pocieszyć,że nie jest żle.Najważniejsze żeby to dziadostwo jej usunęli.Ten rak nie jest taki agresywny.Jeżeli lekarze go radykalnie usuną i badania PET wykażą,że nie ma aktywnośći metabolicznej węzłów to podejrzewam,że nawet naświetlań może nie być.Bądzie dobrej myśli.Informuj proszę na bieżąco co z mamą.
serdecznie pozdrawiam

[ Dodano: 2012-05-03, 02:38 ]
Jeszcze jedno.Jeżeli chcesz wiedzieć dokładnie jak wyglądała operacja i co mi zostało po tej operacji w jamie ustnej to mogę Tobie napisać.Nie jest tak żle.Najważniejsze,że nic nie bolało i nadal nie boli.Po radioterapii będzie inaczej ale najważniejsze,żeby tego dziadostwa w nas nie było.
Głowa do góry,będzie dobrze

[ Dodano: 2012-05-03, 09:41 ]
Zapomniałam napisać,że byłam operowana w Poznaniu w szpitalu przy ul.Przybyszewskiego.Jeżeli Twoja mama dostanie się na oddział chirurgii szczękowej właśnie tam to będżcie spokojne.Na tym oddziale pracują najlepsi lekarze z ordynatorem na czele.Pozostały personel też jest wspaniały.
Trzymajcie się dziewczyny będzie dobrze.
_________________
irena1949
 
bezimienna 


Dołączyła: 27 Kwi 2012
Posty: 10

 #7  Wysłany: 2012-05-27, 11:31  


Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie :flow:

Ostatnie tygodnie były ciężkie, nie miałam siły nic napisać. Czas dzieliłam między mamę a 1,5 roczną córeczkę, męża i dom.

Mama trafiła do lekarza ze szpitala na Przybyszewskiego (nie wiem czy mogę podać nazwisko), powiedział, że są dwie drogi leczenia prywatna i na NFZ....
Prywatna jest szybsza na NFZ są terminy, choć z tego co się potem orientowałam jeśli pacjent ma wykrytego raka powinien być przyjęty do szpitala w trybie pilnym.
Nie ważne, my żeby było szybciej (wiadomo, ze w takich przypadkach wybiera się szybszą drogę) zapłaciliśmy za KT głowy i wycinek ze zmiany. A mama przez rzeczonego doktora była operowana w środzie wielkopolskiej w prywatnym szpitalu. Operacja była jednak na NFZ.
Szpital znajduje się w centrum handlowym :shock:
Opieka, informacje i wypis ze szpitala żenujący....Nikt nic nie wiedział, nie mówił. Mama ma cukrzycę i nadciśnienie - przywieźliśmy jej ciśnieniomierz i glukometr z domu bo tam nikt się nawet nie zainteresował jej parametrami.
Na drugą dobę po operacji szczęki dostała schabowego na obiad!! ::mur:: Na wypisie jest tylko imie, nazwisko, pesel i rozpoznanie. ŻENADA. Nie ma nawet podanych lekarstw jakie dostała. A wiem ze dostawała np. antybiotyk.
Lekarz powiedział, że będzie bolało i tyle go widzieliśmy.

Teraz moje pytanie.
Kochani jak było po operacji?? Mama zawsze mówiła że jest odporna na ból a teraz nie może wytrzymać. Płacze. Jutro mija trzeci tydzień a ja co 10 godzin podłączam jej kroplówkę z p/bólowym.

irena z jakiej szczęki miałaś usuwany nowotwór?
Mama z górnej, ma założoną płytkę na podniebienie która niby chroni ranę przed dostawaniem się jedzenia i zakażeniem. Jednak w tydzień po zabiegu mamę potwornie zaczęły boleć zęby a nie rana po operacji.
Ząb na który miała zahaczona te płytkę obsunął się i metalowy haczyk drażnił korzeń. Ból nie do opisania.
Ząb został wyrwany. Płytka trzyma się teraz na jednym haczyku ale tamten ząb tez powoli się obsuwa.
Mama mówi, że czuje jakby zęby nie były jej, jakby były bez szkliwa....

Nie mam pojęcia jak jej pomóc.
Do tego dochodzi samopoczucie. Jest w fatalnym nastroju.
Czy na przybysza był psycholog?
Nie wiem czy mamie kogoś nie załatwić...
 
irena1949 


Dołączyła: 30 Kwi 2012
Posty: 43
Skąd: Poznań/Złotniki
Pomogła: 5 razy

 #8  Wysłany: 2012-05-27, 17:48  


Kochani
Jestem na 1 -dniowej przepusce i zarazweszłam na forum.Najpierw zwracam się do bezimiennej.Przeczytałam Twój post i jestem w szoku.Jak wspomniałam,operację miałam na Przybyszewskiego i na NFZ. Gdy rozmawiałam z lekarzami nie było mowy o jakieś drugiej drodze -prywatne.
Ja guz miałam wycinany z podniebienia prawego-górnego.Zęby,które trzeba było usunęli tylko zostawili 1 ząb,żeby po operacji założyć mi ,ja to tak nazywam.protezę bezzębną,żeby chronić podniebienie.Ponad to założyli mi sondę do żołądka i tak mnie karmili.Nie było mowy o samodzielnym jedzeniu.Nic mnie nie bolało ani przed operacją ani po operacji.Najgorsza była rurka od sondy,którą połykając ślinę ciąglę ją czułam.Ale czułam to nie bolało.Po tygodniu wyszłam ze szpitala i dostałam skierowanie na radioterapię.Zgłosiłam się do Szpitala Cegielskiego i tam zrobili mi badania PET.To co nie wykazał tomograf i badania USG węzłów chłonnych w szpitalu na Przybyszewskiego,wykazał Pet.
Bezimienna-a czy Twoja mama dostała skierowanie na radioterapię od szpitala,w którym była operowana?
To jest nieuniknione.
Ja aktualnie jestem po 14 naświetlaniach i 3 chemiach.Jeszcze mi zostało 21 naświetlań i 4 chemie.Teraz nie będę pisała jak się czuję ponieważ muszę jechać już do szpitala.W tej chwili to nie jest istotne.
Bezimienna nie wiem co za lekarze byli w tym szpitalu.Oni muszą Twojej mamie pomóc.Uwierz mi Kochana mnie nic nie bolało.
Mam pytanie,czy mamie tego guza usunęłi radykalnie.Jak badania histopatologiczne po operacji.Proszę napisz.Nie wiem kiedy wejdę na internet.Napewno odpiszę.
Trzymajcie się dziewczyny :-D :-D
_________________
irena1949
 
JustynaS1975 
MODERATOR



Dołączyła: 24 Cze 2011
Posty: 12472
Skąd: Warszawa
Pomogła: 2710 razy


 #9  Wysłany: 2012-05-27, 21:00  


Ireno1949, trzymaj się i wracaj do nas. Czekamy tu na Ciebie. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

[ Dodano: 2012-05-27, 22:06 ]
Bezimienna, przepraszam za pozdrowienia dla Ireny w Twoim wątku :oops:
Niestety merytorycznie nie potrafię Ci pomóc. Życzę Ci bardzo dużo siły i wytrwałości.
_________________
Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
 
irena1949 


Dołączyła: 30 Kwi 2012
Posty: 43
Skąd: Poznań/Złotniki
Pomogła: 5 razy

 #10  Wysłany: 2013-01-14, 13:02  


bezimienna,dlaczego nie piszesz do nas?Napisz co z mamą.Miałam tego samego raka i zwyciężyłam.Napisz,proszę.
_________________
irena1949
 
bezimienna 


Dołączyła: 27 Kwi 2012
Posty: 10

 #11  Wysłany: 2014-09-25, 11:10  2 lata po


Mama jest dwa lata po operacji. W marcu tego roku miała robione badanie PET, okazało się, że torbiel, którą przy wcześniejszych badaniach wykryto na nerce zaczyna rosnąć.

W obrębie szczęki, czaszki i szyi nie ma żadnych zmian. Po operacji dwa lata temu została poddana radioterapii. Stomatolog dopasował jej szczękę i czuje się ok. Niestety ja pisałam wyżej znów coś znaleźli. Mama jest teraz po operacji i wiemy już na pewno, ze to nie przerzut ze szczęki a zupełnie odrębna historia.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2014-09-25, 16:32 ]
Rak nerki opisywany jest w odrębnym wątku.

 
irena1949 


Dołączyła: 30 Kwi 2012
Posty: 43
Skąd: Poznań/Złotniki
Pomogła: 5 razy

 #12  Wysłany: 2014-09-26, 11:39  


Kochana bezimienna
Za tydzień będę miała usuwany guz w mózgu.Nie wiem czy jest złoślowy czy nie.Jestem bardzo załamana.Nie wiem czy piszę na Twojej stronie i czy ta wiadomość do Ciebie dotrze.Mam nadzieję,że będzie dobrze.Mimo złych opinii o naszej służbie zdrowia ja uważam,że /ja osobiście/ mam do czynienia ze wspaniałymi lekarzami.Przeszłam już 4 operacje i każdy lekarz był wspaniały.Teraz będzie mnie operował najlepszy neurochirurg w Poznaniu.mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.Trzymam kciuki za Twoją mamę.Będzie dobrze. :-D :-D
_________________
irena1949
 
bezimienna 


Dołączyła: 27 Kwi 2012
Posty: 10

 #13  Wysłany: 2017-12-07, 15:28  


Piszę ten post by dać nadzieję innym. Mama 5 lat po operacji szczęki - nowotwór złośliwy ma się dobrze.
Radioterapia zadziałała. Teraz nic jej nie dolega. Bada sie regularnie. Jest ok.
Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: JustynaS1975: 2017-12-08, 07:58 ]
Bardzo się cieszę. Życzę Wam szczęścia i niech zdrowie trwa. Pozdrawiam serdecznie

 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group