DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejd? do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak pęcherza moczowego - przerzuty do płuc?
Autor Wiadomość
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #1  Wysłany: 2011-05-27, 12:11  Rak pęcherza moczowego - przerzuty do płuc?


Witam,

moja Mama od 5 lat choruje na raka pecherza moczowego.
Przeszla juz 14 operacji wycinania/wypalania guzkow.
Byly stale nawroty, jednak za kazdym razem G1 bez naciekania.
Mama leczyla sie w Gliwicach.

W tym roku przeniosla sie do Szczecina (blizej od domu), gdzie stwierdzono, ze po ostatniej operacji w Gliwicach nie oczyszczono pecherza dokladnie.
Lekarz oczyscil pecherz, badanie histopat. wykazalo G2 bez naciekania,
jednak lekarz powiedzial, ze przy tej grupie kwalifikuje sie to do wyciecia pecherza, na co moja mama przystala.

W celu przygotowania sie do operacji zrobila sobie tomograf brzucha i pluc, kolonoskopie, etc.
Okazalo sie, ze w plucach sa nieliczne ogniska drobnoguzkowe, niescharakteryzowane, ale mogace byc ogniskami meta.
Do tego na pecherzu stwierdzono zgrubienie, takze niezidentyfikowane, ale mogace byc z naciekiem.
Wezly chlonne w normie, reszta narzadow tez.

To jest dla nas SZOK.
Jedziemy w poniedzialek do Szczecina do urologa prowadzacego, co dalej.
Mam jednak pytanie: jak to mozliwe, ze po tylu latach intensywnych kontroli, wg. lekarzy w Gliwicach to jest ciagle rak G1 bez naciekania (o wycieciu pecherza w ogole nie chcieli mowic!), w Szczecinie stwierdzili, ze G2.
Lekrz przy cystoskopii stwierdzil, ze wszystko wyczyscil, nie widzial w pecherzu jakiejs tragedii.
A teraz sie okazuje, ze przerzuty juz moga byc.
Markery tez na nic nigdy nie wskazywaly.
Jak mozna sie leczyc, ufac lekarzom, jesli mozna byc doprowadzonym do takiego stanu?!
Moja mama absolutnie wszystkiego pilnowala, stawiala sie na kazda kontrole, przeszla 14 operacji, wlasciwie nigdy nie dawala tym guzom urosnac dobrze, a tu taka wiadomosc?
 
vioom 
PRZYJACIEL Forum



Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1090
Pomógł: 929 razy

 #2  Wysłany: 2011-05-27, 13:57  


Tak na prawdę, Twoja mama nie została nigdy wyleczona, bowiem wciąż przytrafiały się wznowy miejscowe. Niektóre rodzaje nowotworów mają skłonność do zezłośliwiania się w miarę upływu czasu, nie jest to nic nadzwyczajnego. Proponuję zasięgnąć opinii dobrego lekarza onkologa i urologa a nie tylko urologa. W tym tkwi klucz do właściwej decyzji.
_________________
www.rjforum.pl - Nowotwór jądra to nie wyrok! Masz wątpliwości? Dowiedz się więcej!
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #3  Wysłany: 2011-05-27, 15:49  


Dziekuje za odpowiedz, Mama juz sie kontaktowala z onkologiem, po wizycie u urologa zobaczymy co dalej.
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6392
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4391 razy


 #4  Wysłany: 2011-05-27, 23:54  


madame_mage napisał/a:
Przeszla juz 14 operacji wycinania/wypalania guzkow.
Byly stale nawroty, jednak za kazdym razem G1 bez naciekania.

Czternaście operacji ?!
Do wznów dochodziło tak często, że nasuwa to podejrzenie o niewłaściwe leczenie.
Można zastanawiać się, choć obecnie to już i tak nie zmieni sytuacji, czy była zachowana opisana niżej procedura:
Cytat:
Leczenie raka nieinwazyjnego i raka w stopniu T1 polega na elektroresekcji przezcewkowej guza (TURbt). Jest to metoda inicjująca leczenie guzów nieinwazyjnych. Każdy chory po tego typu zabiegu wymaga dalszej, wieloletniej obserwacji (TAUS, badanie cytologiczne osadu moczu lub popłuczyn z pęcherza moczowego, kontrolna uretrocystoskopia; powtórna biopsja z miejsca po elektroresekcji guza pęcherza jest uzasadniona 1-4 tygodnie po TURBT wraz z badaniem cytologicznym). Ma to na celu wykrycie miejscowej wznowy guza oraz określenie, czy kolejny nawrót wykazuje cechy progresji.

(źródło: Nowotwory układu moczowo-płciowego, red.: A. Stelmach, A. Borówka, str. 298).

Nie podajesz informacji nt. terapii uzupełniającej - wlewek dopęcherzowych (instylacji) - czy były stosowane ?
Powinny być (chyba, że był to pojedynczy guz brodawczakowaty Ta–T1, o średnicy poniżej 3 cm),
o czym mówi np. wyżej cytowane opracowanie (str. 299).
Jest tam też mowa o leczeniu wznów choroby.

W tej sytuacji zasięgniecie opinii doświadczonego onkologa, o czym piszesz, jest postępowaniem najwłaściwszym.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #5  Wysłany: 2011-05-28, 18:29  


Dziekuje bardzo za odpowiedz. Zapomnialam napisac o wlewkach, faktycznie podawali je po pierwszych operacjach, ale nie zareagowala na nie. Uscislam, ze operacji miala 12 do tej pory. Pierwszy wykryty guz byl jeden o srednicy niecale 4 cm, wszystkie pozniejsze guzy byly ponizej 1 cm, ale zazwyczacj bylo ich pare za kazdym razem. I tak jak pisalam za kazdym razem miala G1 bez naciekow w opisie. Dlatego tez, gdy moja mama sama probowala sie dopytywac czy juz czas na wyciecie pecherza (rok temu), lekarze sie wstrzymywali z ta opcja. Mowili, ze poki mozna, trzeba wycinac guzki. Ostatnia operacje miala w polowie kwietnia, poprzednia w listopadzie.
Badania moczu zawsze byly dobre, tak samo krwi, markery, cytologia, etc.
Dlatego jestesmy w szoku, ze histopat. z kwietnia to G2 bez naciekow, a majowa tomografia pokazuje, ze moga byc nacieki (chociaz jest to ze znakiem zapytania).

W Pana opracowaniu przeczytalam, ze tomografia moze jednak pokazywac wieksze zaawansowanie guza niz to jest w rzeczywistosci, szczegolnie u osob po licznych resekcjach. Pecherz mojej mamy jest caly w bliznach, zgrubieniach, etc. Druga sprawa, to doczytalam w internecie, ze ogniska drobnoguzkowe czesto wystepuja w plucach u osob z reumatoidalnym zapaleniem stawow, co moja mama ma.
Wciaz wiec mam nadzieje, ze moze te wyniki jakos sie jeszcze wyjasnia na nasza korzysc. Jakos trudno mi uwierzyc, ze w ciagu tak krotkiego czasu nastapilo takie pogorszenie, chyba ze tak jak Pan pisze leczenie bylo zle prowadzone, a to wola o pomste do nieba.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2011-05-29, 10:01 ]
Cytat:
chyba ze tak jak Pan pisze leczenie bylo zle prowadzone

Napisałem tylko, że jest takie podejrzenie, a nie, że na pewno było źle prowadzone.


 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #6  Wysłany: 2011-05-31, 07:54  


Witam ponownie,

mam takie pytanie: czy rak G2 bez naciekania moze dawac przerzuty? Jesli tak, to w jaki sposob?
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6392
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4391 razy


 #7  Wysłany: 2011-05-31, 08:49  


Może, chociaż wg tego artykułu w przypadku nacieczeń powierzchniowych nie dzieje się to często:
Cytat:
Rak pęcherza moczowego szerzy się przez ciągłość. Przerzuty rzadko towa­rzyszą nacieczeniom powierzchownym, natomiast często guzom nacieka­jącym warstwy głębokie.

Sposób przerzutowania polega na przenoszeniu komórek nowotworowych drogą limfatyczną / krwionośną.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #8  Wysłany: 2011-05-31, 14:51  


Dziekuje za szybka odpowiedz.
Jestem zupelnie skolowana, doczytalam sie mianowicie nastepujacych informacji na mamy opisie:
Rozpoznanie kliniczne: rak pecherza moczowego T2NxMx
Wynik histopatologiczny: rak pecherza moczowego G2 sine signis invasionis

Co to oznacza? T2 to rak inwazyjny przeciez, a "sine signis invasionis" oznacza bez oznak inwazji, jak to rozumiec?
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6392
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4391 razy


 #9  Wysłany: 2011-05-31, 21:23  


T2 - naciekanie błony mięśniowej, zatem nie jest to już tylko naciekanie powierzchniowe (T1),
naciekanie tego typu jest pokazane np. tutaj.

G2 to oczywiście średni stopień złośliwości,

sine signis invasionis = prawidłowo napisałaś: bez oznak inwazyjnych,
wg mnie zapis taki nie przystaje (?) do cechy T2, zatem być może oznacza że fragment tkanki na podstawie badania której uzyskano ten wynik charakteryzował się niższym stadium zaawansowania nacieku, T1.
Niezależnie od tego zapisu przyjąłbym, że jednak jest stadium T2, skoro dalej wynik tak mówi,
i do tego dostosowałbym dalsze postępowanie.
Ciekaw też jestem, co Wasz lekarz ma na ten temat do powiedzenia i jak on to interpretuje.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #10  Wysłany: 2011-05-31, 21:45  


Dziekuje ponownie za szybkie informacje.

Poniewaz odkrylam ta informacje (tj. o rozpoznaniu T2) dopiero po wizycie u lekarza urologa, nie mialam okazji spytac sie o to osobiscie. Jednak z tego co mi mowila mama, wyglada na to, ze lekarz po badaniu USG stwierdzil T2, jednak po resekcji guzkow i histopat. badaniu wyszlo, ze jest bez naciekow.

Jutro jedziemy do szpitala pulmonologicznego, maja tam stwierdzic, czym sa te drobne guzki na plucach, bo od tego zalezy ewentualne wyciecie pecherza. Spytam sie przy okazji o w/w rozbieznosci w rozpoznaniu klinicznym lekarza a badaniu histopat. i napisze na forum.
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #11  Wysłany: 2011-06-06, 08:13  Prosze o interpretacje wyniku


Dzien Dobry,

prosze o interpretacje wyniku, nie wiem jak to rozumiec, a na razie nie mam mozliwosci skontaktowania sie z lekarzem.

Rozpoznanie kliniczne: rak pecherza moczowego T2/Nx/Mx

Wyniki badania histopatologicznego: rak pecherza moczowego G2 sine signis invasionis

T2 i sine signis invasionis wykluczaja sie wzajemnie. Czy mam rozumiec, ze lekarz robiacy USG i resekcje guzkow widzial wiecej niz pokazalo badanie histopatologiczne? Wiem, ze wszystkie 4 ogniska zostaly w pelni wyciete i wszystkie wyslane do badania histopat.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2011-06-06, 09:26 ]
Madame, ma Pani już swój wątek, scalam ten post do niego. Ukłony.

 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6392
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4391 razy


 #12  Wysłany: 2011-06-06, 08:43  


madame_mage napisał/a:
Czy mam rozumiec, ze lekarz robiacy USG i resekcje guzkow widzial wiecej niz pokazalo badanie histopatologiczne?

Na pewno nie. Badanie USG - obraz odwzorowywany ultradźwiękowo - nie jest tak precyzyjne.
Lekarz wykonujący resekcję mógł widzieć więcej, oglądając naocznie usuwane tkanki i guzy,
jednak zawsze najbardziej miarodajnym i wiarygodnym wynikiem jest rezultat laboratoryjnego badania histopatologicznego i oględzin mikroskopowych, jakie się wtedy przeprowadza.
Jeżeli lekarz napisał "sine signis invasionis" i wiadomo, że:
madame_mage napisał/a:
wszystkie 4 ogniska zostaly w pelni wyciete i wszystkie wyslane do badania histopat.
to można przyjąć, że rozpoznanie kliniczne T2 zostało zweryfikowane na histopatologiczne Ta-T1.
Zwykle jednak w przypadku nowotworów bywa odwrotnie, że histopatologicznie okazuje się wyższe zaawansowanie, niż pierwotne rozpoznanie, dlatego wydaje mi się, że warto, byś w rozmowie z lekarzem upewniła się, że rzeczywiście ostatecznie nie ma ognisk inwazyjnych, a ogniska raka zostały usunięte w całości i z wystarczającym marginesem.
Tego niestety nikt z nas tutaj na forum nie zrobi.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #13  Wysłany: 2011-06-06, 09:23  


Dziekuje bardzo za szybko odpowiedz! No wlasnie, na razie nie mam mozliwosci spytac sie o to lekarza. Pulmonolog tez nie chce "gdybac". Jutro mama ma operacje na plucach, maja wyciac wszystkie zmiany i poddac histopatologii, wtedy sie okaze czy to przerzuty z pecherza, czy cos innego.
W miedzyczasie musimy wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze. Jest ciagle nadzieja, ze rak jest jednak sine signis invasionis i guzki w plucach to cos innego.

Pozdrawiam serdecznie,
M.
 
madame_mage 


Dołączyła: 27 Maj 2011
Posty: 9

 #14  Wysłany: 2011-06-14, 21:40  


Witam ponownie,

chcialam tylko napisac, ze moja mama jest juz po operacji pluca. Wycieto wszystkie zmiany, wszystkie okazaly sie lagodne, nie majace nic wspolnego z pecherzem :) jestesmy bardzo szczesliwi, wszyscy odetchnelismy z ulga! Mama dochodzi do siebie po operacji, musi nabrac sil na nastepna, gdyz w polowie lipca czeka ja wyciecie pecherza.

Dziekuje jeszcze raz bardzo, bardzo serdecznie Richelieu, ktory szybko i konkretnie zawsze odpowiadal na posty.

Zycze powodzenia wszystkim innym obecnym na forum, przede wszystkim wiary i sily do walki dla walczacych z rakiem i ich rodzin.

Pozdrawiam serdecznie,
m.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group