Link do strony z możliwością wsparcia forum:

https://pomagam.pl/forumdss_2020_22

DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna

Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak o nieznanym punkcie wyjścia - C80
Autor Wiadomość
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3335
Skąd: warszawa
Pomogła: 1782 razy

 #31  Wysłany: 2018-12-11, 10:53  


Pola, ja w Twoim wątku napisałam 2 zdania. Nie zgadzasz się z tym to OK - masz prawo do swojego zdania i postępujesz tak jak wydaje Ci się najlepiej. Ja na pewno nie będę naciskać żebyś przyjęła mój punkt widzenia. Tutaj wszyscy dają sobie rady, ale to tylko rady - każdy ma prawo rady nie przyjąć.

Ja Twojej rady nie przyjęłam i odpisałam z grubsza dlaczego. I to powinien być koniec. Nie możesz naciskać i namawiać na przyjęcie Twojego punktu widzenia, bo nie odpowiadasz za skutki jakie to może przynieść. Wywołałaś dłuższą dyskusję zupełnie niepotrzebną i może nieświadomie ale jednak używasz zwrotów które mają zdeprecjonować drugą osobę. Asia ma wieloletni (i co ważne zwycięski) udział w walce z rakiem w rodzinie, jest z tego samego regionu, zna tutejsze zwyczaje i bardzo sobie cenię że kibicuje mi i podrzuca informacje które mogą się przydać.

Proszę odpuść bo to jednak wątek merytoryczny i nie jest to miejsce na dyskusje światopoglądowe.
_________________
sprzątnięta
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3335
Skąd: warszawa
Pomogła: 1782 razy

 #32  Wysłany: 2019-02-22, 20:06  


Niby byłam na to przygotowana, wiedziałam i spodziewałam się, ale niestety nie mogę przestać o tym myśleć, a środki nasenne słabo działają. Tak to już jest że małe rosną powoli a duże zmiany szybko.
Metoda Ctrl+c/Ctrl+v wydaje mi się lepsza od wstawiania załącznika. To mój stan na dzień dzisiejszy:

LUX MED Sp. z o.o. LUX MED Diagnostyka 02-876 Warszawa
DATA PRZEPROWADZENIA BADANIA: 12-02-2019
Badanie wykonano za pomocą aparatu: TK Philips Brilliance 64
Nr procedury: 1734505
Tomografia Komputerowa Jamy brzusznej i miednicy mniejszej z kontrastem z dn. 12-02-2019: Środek kontrastowy dożylnie - Ultravist 100 mi

Stan po biopsji zmiany ogniskowej w jamie brzusznej pod kontrolą KT, biopsja w dniu 12.10.2017, w wyniku utkanie niskozróżnicowanego raka gruczołowego. Porównano z badaniem TK jamy brzusznej i miednicy 7-08-2018 .
Miękkotkankowe wszczepy w jamie otrzewnej, największy o wymiarach około 23x17mm [poprzednio 21x15mm], zmiana położona jest w sieci większej, w śródbrzuszu, powyżej pępka, po stronie prawej. Wszczep w krezce przy dnie kątnicy 28x21mm [23x15mm]. Wszczep pod lewym m.prostym poniżej pępka- 20x13mm [15x9mm].
Kilka mniejszych wszczepów (wymiar do 16mm [poprzednio do 13mm]) położonych w sieci większej oraz przy ścianie kątnicy. Pod prawym m.prostym nowy wszczep 10mm. Zmian przy torebce wątroby i śledziony nie widzę.

Wyraźnie większy jest lewy jajnik- wymiary orientacyjne 63x52mm [45x37mm ], jest niejednorodny, z centralnym rozpadem. Dodatkowo w bezpośrednim sąsiedztwie lewego jajnika jest widoczna zmiana lita ze zwapnieniem, przylegająca ściśle do ściany trzonu macicy wym. 21x18mm [jak poprzednio], najpewniej mięśniak macicy podsurowicówkowy, bez dynamiki.
Prawy jajnik niepowiększony. Niewielka ilość wolnego płynu w miednicy, więcej niż poprzednio. Odcinkowo w ścianie zagięcia odbytniczo-esiczego widoczny jest niejednorodny obszar wzmocnienia 20x17mm [16x11mm J[IM401]. Wszczepy/węzły w mezorektum po stronie prawej, największy 11x10mm [9x8mm]. |
Węzeł biodrowy zewnętrzny lewy 10mm [8mm]. Węzeł między aortą a VCI SAD 6mm [7mm].
Drobne zwapnienia w trzustce, w wywiadzie PZT. Torbiele korowe w nerkach.Torbieli okołokorzeniowa S3. Poza tym narządy jamy brzusznej , części kostne i widoczne fragmenty płuc bez zmian ogniskowych.


Wniosek: PD- większe wszczepy. Powiększenie masy w obrębie lewego jajnika.


Markery w normie tylko CRP 10,3, ale badanie robiłam jak byłam czymś przytruta i miałam biegunkę.

Onkolog o szerokich horyzontach jest teraz moim marzeniem. Jak ktoś na wizycie (lub po) pomyślał sobie: "ten/ta to myśli o wszystkim" - lub coś podobnego to bardzo proszę o przybliżony namiar - miasto, imię i nazwisko. Będę z wdzięcznością myślała.
_________________
sprzątnięta
 
warrlady 


Dołączyła: 31 Lip 2015
Posty: 37
Pomogła: 1 raz

 #33  Wysłany: 2019-02-22, 22:03  


gaba
przeczytałam Twój wątek i jestem przerażona tym, przez co przechodzisz.
Dałaś mi tyle pozytywnych kopów sama przechodząc piekło. Wiem, że wątek merytoryczny, ale nie mogłam nie napisać Ci słów uznania dla Twojej walki i wiedzy, którą zdobywasz i jeszcze się nią dzielisz. Choć na pewno wolałabyś móc spokojnie trwać bez tego... _littleflower_ _littleflower_ _littleflower_
 
mufaso83 



Dołączyła: 09 Sty 2013
Posty: 721
Pomogła: 110 razy

 #34  Wysłany: 2019-02-23, 19:39  


mogę z czystym sercem polecić Zoran Stojcev
od jajnika konsultowałam mamę u doktora Zegarskiego w bydgoszczy, ale doktor Zoran to taki lekarz, który myśli o pacjencie
obecnie z tego co wiem pracuje w Katowicach
_________________
Omnia tempus habent
Mamcia 03.07.1955 - 14.12.2015
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 112
Pomogła: 18 razy

 #35  Wysłany: 2019-03-01, 22:48  


Gaba,

uważam, że moja mama ma dobrą onkolog - dr Urszula Czernek ze Szpitala Kopernika w Łodzi. Na początku jej nie ufałam, bo nie chciała jej dać chemii ale później nabrałam zaufania. Niestety nie mam porównania. Ze względu na dynamikę choroby u mamy nie było czasu na inne konsultacje.

Pamiętaj, że jesteś przenikliwa, dociekliwa i nie dasz zapchać się byle frazesami! To bardzo pomaga w przedzieraniu się przez onko-gąszcz.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
Alicja1 


Dołączyła: 22 Lip 2016
Posty: 34
Pomogła: 2 razy

 #36  Wysłany: 2019-03-03, 14:29  


Witam, ja również słyszałam pozytywne opinie o dr Czernek. Zajmuje się chemioterapią nowotworów.
Onkolog z empatycznym podejściem do pacjenta to skarb. Byłam u wielu lekarzy, szukając pomocy, ale tak na 100% nie mogę niestety nikogo polecić. Najwięcej życzliwości okazali mi wrocławscy lekarze: dr B. Rossochacka-Rostalska, dr M. Maciejewski a ostatnio chirurg M. Ziętek. Pozytywnie wspominam też prof. Bieńkiewicza z Łodzi. Niektórzy chwalą sobie też prof. P.Blecharza z krakowskiego oddziału COI. Nie ustawaj w poszukiwaniach, musisz w końcu trafić na dobrego,mądrego lekarza. Niech w końcu ktoś zdecyduje, czy to operować (może cybernóż?), czy dobrać jakąś skuteczną chemioterapię. Zmiany się powiększają i trzeba szybko działać. Pozdrawiam
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 112
Pomogła: 18 razy

 #37  Wysłany: 2019-03-20, 09:37  


Witaj Gaba!

Chciałam zapytać co u Ciebie? Byłaś u jakiegoś lekarza? Jak się czujesz?

Pozdrawiam,L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3335
Skąd: warszawa
Pomogła: 1782 razy

 #38  Wysłany: 2019-03-20, 16:47  


Litania napisał/a:
Byłaś u jakiegoś lekarza?

Byłam :shock: u jednego z tych wielkich, ale niestety prof. nie był w formie, miał (chcę wierzyć) ciężki dzień, było już po 20, i podprogowy przekaz to było: "nie chcę teraz tego rozważać, niech ona już sobie pójdzie" a oficjalnie to: "ma Pani kwalifikacje do leczenia - zapraszam". Ponieważ ja nie z tych co to "oddaję się pod Pana opiekę i wierzę że Pan zrobi wszystko żeby mnie uleczyć" to nie porozmawiałam sobie o możliwych wariantach chemii na co miałam nadzieję. A zaproszeń na nie wiadomo co to nie przyjmuję.

A czuję się zmęczona, ale poza tym bez objawów co niewątpliwie wpływa na moje wybrzydzanie przy proponowanych terapiach.

Ucałuj mamę i napisz co u Was w odpowiednich wątkach.
_________________
sprzątnięta
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 112
Pomogła: 18 razy

 #39  Wysłany: 2019-03-20, 21:57  


Gaba,

przykro mi, że znów masz niemiłe doświadczenia. Jakby co to pamiętaj, że nawet gdyby Cię przyjęli na oddział gdzieś, to jeśli proponowane formy terapii nie były by dla Ciebie do zaakceptowania, to możesz pomachać im ręką na do widzenia. Zawsze możesz odmówić leczenia a tak mogłabyś się dowiedzieć co zamierzają. Natomiast odmowa mogłaby poskutkować obrazą majestatu i mogłabyś nie być mile widzianym gościem (choć myślę, że nie jest to zasada - każdy ma prawo zadecydować i wierze, że są oddziały gdzie możesz powiedzieć "ok, to ja wrócę za jakiś czas ale teraz nie jestem gotowa", "muszę to przemyśleć i poukładać swoje sprawy, wtedy przyjdę")
Natomiast jeśli płyn w otrzewnej będzie narastał, to może jednak to jajnik? Wodobrzusze u mojej mamy narastało na początku bardzo powoli (nikt nie zdawał sobie sprawy, że to wodobrzusze - dopiero jak było masywne). Myślę, że z 1,5 roku jak nic. I zobacz, że chemia w takim wypadku potrafi zdziałać cuda. Rozmawiałam w zeszłym tygodniu z lekarzem z HD i mówiła Pani Doktor, że ona sama jest zaskoczona jak mamie pomogła i że gdyby nie dostała chemii, to na podstawie opisu w wypisie ze szpitala ocenia, że dynamika choroby była tak duża, że mama by w ciągu 2-3 tygodni zmarła jakby tej chemii nie dostała. I wspominała, że miała pacjentki z rakiem jajnika, które chemię brały długo i że też im pomogła.

Trzymam mocno kciuki, że trafisz na lekarza, który uszanuje Twoją dociekliwość i wyjaśni wszystkie wątpliwości. I przede wszystkim takiego, który będzie godny Twojego zaufania.
Pozdrawiam,L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3335
Skąd: warszawa
Pomogła: 1782 razy

 #40  Wysłany: 2019-03-20, 22:58  


A teraz tak sobie myślę że z tym płynem u mnie to jest dziwna sprawa. Już 10 lat temu jak zrobiłam moje pierwsze usg TV to był ślad płynu, ale lekarz powiedział że tyle to norma. No i teraz ta niewielka ilość płynu wychodzi na TK. Ale w usg TV tego płynu nie widać a przecież z racji pozycji w jakiej się to robi to powinien być. Zaczynam podejrzewać że ponieważ na TK wymagają żeby być 6 godz na czczo i wypić w ciągu 2 ostatnich godzin przed badaniem 2 litry wody, to jelita mi coś przepuszczają i to się pokazuje, a później znika. A tak w ogóle to rozeznanie będę robić, ale szkoda mi nadchodzącej wiosny i lata na leczenie, jeżeli nic nie wyniknie to może się zdecyduję na monoterapię karboplatyną na jesieni.

Nadal uważam że Twoja mama postąpiła prawidłowo i wcześniejsze leczenie nie koniecznie w sumie dałoby lepsze rezultaty.
_________________
sprzątnięta
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 112
Pomogła: 18 razy

 #41  Wysłany: 2019-03-22, 14:09  


Gaba,

z tego co wiem, to nieznaczna ilość płynu to rzeczywiście norma. Nie wiem czy jelita mogą przepuszczać płyn do otrzewnej - mam wątpliwości. Mojej mamie właśnie karboplatyna super zadziałała. I nie wypały jej nawet wszystkie włosy. Najpierw leciały garściami po 2-giej chemii a później trochę mniej. Przez kilka miesięcy od ostatniego wlewu też wypadały ale już jest dużo lepiej.Trzymaj się!
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
gaba 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 18 Kwi 2010
Posty: 3335
Skąd: warszawa
Pomogła: 1782 razy

 #42  Wysłany: 2019-03-31, 20:15  


No i życiorys mi się skurczył. W piątek zrobiłam usg TV żeby zobaczyć jak konkretnie wygląda ten powiększony jajnik. I niestety zobaczyłam prawdziwego raka. Guz urósł niesamowicie, przez ostatnie 6 mies podwoił wymiary, ma takie bąble na obwodzie, wytworzył już sobie własne naczynia krwionośne (wcześniej był zasilany tylko na obwodzie) no i trochę martwicy w środku. To tak różne od moich powoli rosnących wszczepów w otrzewnej że zaczęłam się zastanawiać czy ja nie mam 2 różnych raków. Ale już poprzednio słyszałam że może tak być że rak jajnika sieje zanim sam zacznie rosnąć.

Tak czy inaczej nie mam już wolnej wiosny i lata. Muszę zacząć chemię, do lekarki u której chcę się leczyć to dopiero za miesiąc. Jak sobie pomyślę że chemia w upały to naprawdę nie wiem czy przeżyję. Czyli nic nie wywojowałam - leczyć się będę w ciemno, markery w normie a patolodzy twierdzą że to nie jest typowy rak jajnika.

[ Komentarz dodany przez Moderatora: marzena66: 2019-04-03, 21:17 ]
Gaba, czytam ale nie pomogę, Ty się znasz lepiej w tym temacie niż ja ale mocno trzymam kciuki i życze Ci dużo sił, dzielna z Ciebie kobitka.

_________________
sprzątnięta
 
crayzy 



Dołączyła: 16 Lut 2019
Posty: 217
Skąd: Dolnyśląsk
Pomogła: 22 razy

 #43  Wysłany: 2019-03-31, 20:58  


Witam Gaba,
Czytam twój wątek i jestem zdumiona i zszokowana😬

Czy aby napewno żyjemy w XXI-szym wieku🤔

Dla mnie cała twoja historia to niedowierzanie...

Bardzo mi przykro, że wyniki są niepokojące, jednak wierzę że dasz radę.
Trzymam mocno kciuki✊✊✊
_________________
Nadzieja umiera ostatnia :)
 
Ola Olka 



Dołączyła: 11 Lip 2016
Posty: 2505
Skąd: DE / PL śląskie
Pomogła: 260 razy

 #44  Wysłany: 2019-04-01, 08:00  


gaba napisał/a:
Czyli nic nie wywojowałam - leczyć się będę w ciemno, markery w normie a patolodzy twierdzą że to nie jest typowy rak jajnika.
Oh gaba tak mi przykro. Cholera to życie ciągle zaskakuje nas jakimś nieplanowanym scenariuszem ale dlaczego z reguły gorszym od naszego? Trzymaj się dziewczyno.... Przesyłam uściski.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.
 
Litania 


Dołączyła: 08 Maj 2018
Posty: 112
Pomogła: 18 razy

 #45  Wysłany: 2019-04-02, 00:50  


Gaba!

Przykro mi, że to paskudztwo tak urosło. Nie żałuj wiosny i lata, za rok też będzie wiosna i lato a wtedy jak już Twój rak dostanie kopa w pancerz, to będziesz korzystała z życia. Wzmacniaj organizm jak możesz (onkolodzy nie polecają ziół i leków medycyny chińskiej ani nadmiernej suplementacji, słynne pestki moreli też źle działają z cytostatykami - organizm trzeba wzmocnić a nie obciążyć). Miesiąc to dość długo - pisałaś, że nie masz dzieci - może warto poszukać 'zaufanej' osoby, która zostanie z Tobą w domu choć po pierwszej chemii - zobaczysz jak będziesz reagowała. Możesz być słaba, ktoś kto poda miskę jak będzie Ci się chciało wymiotować (czasami mimo leków organizm tak reaguje) i poda Ci przysłowiową szklankę wody może się przydać. Przy pierwszej chemii pobyt w szpitalu jest zazwyczaj kilku dniowy, przynajmniej tam gdzie moja mama się leczy (2-3 dni).
Przeszłaś już tak dużo - z tym też na pewno się zmierzysz! Mam nadzieję, że chemia zadziała i zdziała cuda. Wiesz dobrze, że takie cuda się dzieją ;)

Ściskam mocno,L.
_________________
"I jak sercu powiedzieć: nie płacz?"
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group