DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest cz?ci? Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Rak nerki i przerzuty do płuc
Autor Wiadomość
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #1  Wysłany: 2013-03-07, 22:32  Rak nerki i przerzuty do płuc


Witam! Jestem tu nowy i chciałbym opisać historię mojego taty.

Tata wiek 54 lata.
na początku listopada 2012 roku przeszedł operacje usunięcia całej nerki
(rak jasnokomórkowy T3 bez przerzutów i dobre rokowania wśród lekarzy).
Tata bardzo szybko doszedł do siebie po operacji.
Onkolog prowadzący wyznaczył dla taty kontrole co 3 miesiące (tomograf klatki piersiowej i jamy brzusznej).

14 lutego tego roku miał wykonany pierwszy tomograf klatki piersiowej i jamy brzusznej.
Badania niestety wykazały bardzo drobne, ale zaznaczam bardzo drobne (guzki-plamy) zmiany w płucach,
które mogą wskazywać na przerzuty.
Onkolog jutro wykona dla taty dodatkowe badania krwi które dadzą odpowiedź czy są to przerzuty do płuc.
Reszta wszystko OK, czystka, węzły chłonne nie powiększone.
Nerki OK, płuca OK, mocz i krew wyniki super.

Tata czuję bardzo dobrze, nie jest nawet załamany przynajmniej nie pokazuje tego po sobie, żartuję z nami itp.
Tyle, że moja mama po kątach płacze, mi też jest trudno w to uwierzyć.

Onkolog powiedziała wczoraj, że jak to będą przerzuty to będziemy leczyć ojca lekami, jest bardzo dużo możliwości.
Powiedziała również, że nie ma co panikować ponieważ jeśli to będą przerzuty to są to bardzo małe przerzuty.

Moje pytanie brzmi kochani moi.....Skoro może się okazać, że to będą przerzuty to dlaczego nie można ich usunąć operacyjnie?
Nie rozumiem pani. onkolog i nie rozumiem jej optymizmu w sensie, że nie ma co robić tragedii cyt: " jak coś będziemy leczyć i uśmiech".
Leczyć? Chyba przedłużyć życie o parę miesięcy, a przy tym męczarnie przy toksycznych lekach jeśli ojciec dostanie jakieś leki od NFZ.

Wszyscy mówią o Szczyliku, że jako jeden z nielicznych człowiek ten usuwa przerzuty z płuc i ludzie czasami z tego wychodzą zdrowi.
Tata jest w bardzo dobrym stanie, nic go nie boli, ma apetyt, przytył dużo, wygląda normalnie.

Czy ktoś wie ile może tata jeszcze żyć jakby dostał te tabletki ? Może ktoś z bliskich jest w takiej sytuacji.
Czytam różne tematy z tym związane i nie ukrywam u prawie wszystkich kończy się to śmiercią bliskich po pracy miesiącach :-(
Proszę napiszcie coś na ten temat? A może to nie będą przerzuty :(już sam chyba oczekuje cudu...
 
tam-tam-taram 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 683
Skąd: daleko
Pomógł: 554 razy

 #2  Wysłany: 2013-03-08, 00:21  


marek_1980,

zanim odpowiemy dokladnie:

czy moglbys wkleic dokladny wynik hist.pat? Wyniki obrazowe - TK, USG?
To bardzo wazne.

Ogolnie rzecz biorac:
nie wszystkie przerzuty moga byc usuniete operacyjne, np. niektore guzy moga byc tak umiejscowione, ze nie da sie ich w calosci wyciac, co jest bardzo wazne: wyciecie guza (pierwotnego czy przerzutowego) z marginesem zdrowych tkanek.

Dlaczego zakladasz, ze nawet jesli twoj tata bedzie mial chemioterapie, to przedluzy mu to zycie tylko ''o kilka miesiecy''? Dlaczego masz takie nastawienie?
Powinienes sie cieszyc, ze w ogole jest mozliwosc leczenia - wielu chorych nie ma nawet tego.

Troche pokory i wiary w lekarzy!

Czekamy na wyniki.

Pozdrawiam
 
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #3  Wysłany: 2013-03-08, 07:43  


Niestety w tej chwili nie posiadam wyników, ma je moja mama, która uda się dzisiaj z ojcem do onkologa.
Chciałbym wierzyć, że ojciec z tego wyjdzie i będzie dobrze... ale czytam tematy związane z rakiem nerki i przerzutami, że trudno być optymistą :-( Parę miesięcy i niestety... Czy ktoś z waszym bliskich lub znajomych żyje dłużej z przerzutami niż np. 2 lata?
Proszę napiszcie, czy w takiej sytuacji można normalnie żyć i to długo żyć.
 
Richelieu 
Administrator



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 6569
Skąd: Gyddanyzc
Pomógł: 4584 razy


 #4  Wysłany: 2013-03-08, 10:52  


marek_1980 napisał/a:
Badania niestety wykazały bardzo drobne, ale zaznaczam bardzo drobne (guzki-plamy) zmiany w płucach,
które mogą wskazywać na przerzuty.
Onkolog jutro wykona dla taty dodatkowe badania krwi które dadzą odpowiedź czy są to przerzuty do płuc.

Badania krwi (markerów nowotworowych) mogą jedynie uprawdopodobnić ale nie potwierdzić obecność przerzutów.
Aby mieć pewność, że zmiany w płucach są przerzutami, trzeba by wykonać badanie histopatologiczne pobranego wycinka,
ewentualnie wykonać ich biopsję (przy założeniu, że dałaby wynik pozytywny), co przy małych rozmiarach zmian staje się problematyczne.

marek_1980 napisał/a:
Skoro może się okazać, że to będą przerzuty to dlaczego nie można ich usunąć operacyjnie?

Gdyby okazało się, że nowotwór dał przerzuty do płuc, to oznaczałoby, że doszło do rozsiewu (uogólnienia) choroby,
w takiej sytuacji usunięcie wszystkich ognisk przerzutowych jest niemożliwe, ponieważ oprócz widocznych guzków komórki nowotworowe znajdują się także w innych obszarach organizmu nie ujawnionych w badaniach.
Dlatego w stadium choroby uogólnionej można stosować leczenie oddziałujące na cały organizm (głównie chemioterapię), jednak tylko o zamierzeniu paliatywnym, ponieważ aktualnie znane leki nie są na tyle silne i selektywne, by mogły w takim stadium skutecznie zniszczyć wszystkie komórki nowotworowe w całym organizmie
a jednocześnie nie przynieść szkód większych niż możliwe do zaakceptowania i pozwalające zachować zdrowie i życie po przyjęciu dawki chemioterapeutyku.

marek_1980 napisał/a:
Onkolog powiedziała wczoraj, że jak to będą przerzuty to będziemy leczyć ojca lekami, jest bardzo dużo możliwości.
Powiedziała również, że nie ma co panikować ponieważ jeśli to będą przerzuty to są to bardzo małe przerzuty.

marek_1980 napisał/a:
Nie rozumiem pani. onkolog i nie rozumiem jej optymizmu w sensie, że nie ma co robić tragedii cyt: " jak coś będziemy leczyć i uśmiech".
Leczyć? Chyba przedłużyć życie o parę miesięcy, a przy tym męczarnie przy toksycznych lekach jeśli ojciec dostanie jakieś leki od NFZ.

Rzeczywiście, możliwości leczenia paliatywnego jest wiele,
natomiast stwierdzenie występowania przerzutów radykalnie zmienia sytuację pod względem rokowniczym,
pod tym względem także nie rozumiem optymizmu lekarki, chyba, że już wcześniej miała podstawy do tego, by chorobę traktować jako nieuleczalną, o czym jednak nie ma informacji w Twoich wypowiedziach.
_________________
Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
 
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #5  Wysłany: 2013-03-08, 11:23  


Właśnie dzwoniła mama od lekarza.
Na chwilę obecną po porannych badaniach lekarz w dalszym ciągu nie jest w stanie stwierdzić czy to są przerzuty (jakieś zmiany są ale nie wiadomo).
Mama powiedziała, że teraz czekają 2 godz. i później będzie dodatkowe badanie.
Aha Pani doktor powiedziała, że przez ten tydzień ojciec będzie przyjmował zastrzyki 3 razy w tygodniu i zobaczy ona czy zmiany nie zniknęły czy też są dalej.
Przepraszam bardzo to ja już nic nie rozumiem? Jakie zastrzyki? Ktoś słyszał o zastrzykach na wykrywanie przerzutów?

Cała ta sytuacja jest dla mnie dosyć dziwna. Pani doktor najlepsza ponoć specjalistka w naszym mieście od raka nerki (ledwo się można do niej dostać-kolejki straszne), a ja pierwszy raz słyszę o takich metodach.
Zapisałem ojca do Prof. Szczylika na 28 marca bo ja widzę tutaj jakieś niezgodności w prowadzaniu przez Panią Dr. pacjenta jakim jest mój ojciec.
Nie wiem co mam myśleć?
Tak jak wspomniałem wcześniej opisy nie posiadam niestety, mam kontakt z rodzicami tylko telefoniczny. Wiem tylko tyle, że wyniki ojca są bardzo dobrze a w tomografii płuc opis mikroskopijne plamki-guzki, które mogą świadczyć o zmianach meta
 
canoe 


Dołączył: 23 Sie 2012
Posty: 29
Pomógł: 2 razy

 #6  Wysłany: 2013-03-08, 14:55  


U mojej mamy po wycięciu pierwotnego guza - nerki. Przerzuty pojawiły się po około roku w płucach, dwa guzki - nie było rozsianych wielu punktów. Najlepszą metodą na przerzuty jest ich fizyczne usuwanie i tyle. U mojej mamy tak zrobiono - wycięto część płata z płuc z guzkami. Minęło 8 miesięcy - tomograf, RTG, rezonans - na razie spokój. Następny tomograf w kwietniu.

O tym czy to są przerzuty na 100% to tylko po wycięciu tej tkanki i przeprowadzeniu badania histopatologicznego będzie wiadomo. Również mogą być to torbiele, albo jakiś inny nowotwór nie związany z nerką. Po wycięciu raka nerki jasnokomórkowego - każde zmiany w płucach sa bardzo prawdopodobnymi przerzutami tego raka, gdyż właśnie tam się najczęściej przerzuca ten rodzaj raka. Słyszałem od chirurga który operował moją mamę że ma przypadku pacjentów którzy żyją 10lat po wycięciu przerzutów płucnych.

Jak jest możliwość wycięcia to jak najbardziej trzeba do niej dążyć. Człowiek ma 4 płaty płucne brak jednego przy normalnym życiu jest niezauważalny. Ale jak ma się przerzuty na wszystkich płatach płucnych to przecież całych płuc się nie wytnie.

Co do tych chemii - to poczytaj forum i opisywane przypadki - to tylko przedłużanie życie i męczarnie chorego, upokorzenia, walka o wizyty i kolejne cykle. Kwestia kto co woli i indywidualnych preferencji życia.
 
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #7  Wysłany: 2013-03-08, 16:14  


Moi rodzice wrócili właśnie od lekarza. Dalej nie wiadomo czy są to zmiany meta, mogą to być jakieś zwapnienia w płucu, bo strasznie mikroskopijne są te guzki. Na razie lekarz kazał dla ojca brać zastrzyki na rozrzedzenie krwi i 25 marca z prześwietleniem płuca na kolejną wizytę i wtedy (tomografii nie trzeba już robić) będą decydować co dalej z ojcem. Na razie lekarz powiedział, że nie podejmuje żadnych kroków leczenie bo jeszcze nic nie wiadomo na 100%.
Może to jednak nie są przerzuty.......................ehh człowiek siedzi i ma już chwile zwątpienia po czym chwila optymizmu.

Do kolegi wyżej! Ponoć nie wszystkie przerzuty można usunąć operacyjnie zależy gdzie i ile jest tych guzków. Tak powiedziała jakaś koleżanka mamy. A na tabletkach bądź zastrzykach można ponoć żyć nawet 4 lata. Nie wiem co to będzie, ale na razie czekam na wizytę ojca 25 i 28 u Prof. Szczylika.
 
tam-tam-taram 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 683
Skąd: daleko
Pomógł: 554 razy

 #8  Wysłany: 2013-03-08, 18:17  


marek_1980,

na razie to mozemy tylko przypuszczac i zgadywac.

Nie podales zadnych wynikow, a to powinien byc watek merytoryczny, z jak najwiecej iloscia szczegolow i danych dt. choroby podstawowej.

Pytasz rowniez: ''jakie zastrzyki'' - to pytanie do lekarza.
Czy byles z mama u lekarza? Czy pytasz o szczegoly?

Jakosc informacji dt. choroby determinuje jakosc porady, ktora otrzymujesz. W tej chwili mozna jedynie domniemywac i zgadywac, bo nie mamy zadnych dokladnych informacji dt. choroby.
 
benio.pl 


Dołączył: 07 Mar 2010
Posty: 28
Pomógł: 17 razy

 #9  Wysłany: 2013-03-08, 19:24  


canoe i marek_1980 nie macie racji,

ja jestem po 43 cyklach leczenia chemią , czuję się świetnie , w opisie "pełny regres choroby", z tym .że walka przez 41 miesięcy nie wyglądała na walkę z chorobą, a raczej na walkę ze służbą zdrowia. W 2009 roku, po przerzutach do płucnej i opłucnej ( guzy do 22 mm ), przerzutach do kręgosłupa i żeber, stwierdzono, że jestem nieoperacyjny, stan mój nie pozwala na wzięcie udziału w badaniach klinicznych i nie bardzo widziano sens mojego leczenia. Determinacja moja doprowadziła jednak do przyznania chemii niestandardowej i efekt leczenia jest pozytywny.
Życzę wszystkim chorym na raka nerki i ich rodzinom sukcesów w zwalczaniu choroby.

benio.pl



9 stwierdzono,
 
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #10  Wysłany: 2013-03-09, 10:13  


Wiesz zależy też w jakim wieku jesteś, to też ma znaczenie przy chemii niestandardowej. Mój ojciec ma 54lata dodatkowo bierze leki na nadciśnienie, ale tak to czuje się bardzo dobrze. Ale wiadomo jak organizm zareaguje na leki................loteria.
 
beata0970b 


Dołączyła: 16 Wrz 2010
Posty: 168
Skąd: wielkopolska
Pomogła: 24 razy

 #11  Wysłany: 2013-03-09, 16:11  


Witaj
Marek_1980

Myślę, że każdy chory z przerzutowym rakiem nerki jest szczęśliwy jeśli spełni wszystkie warunki żeby otrzymać chemię niestandardową a potem dziękuje za każdy miesiąc stabilizacji.Każdy wierzy ,że ta chemia zatrzyma rozwój choroby chociaż na jakiś czas.
Mój tata bierze lek już 2,5 roku i pewnie gdyby go nie brał choroba byłaby znacznie zaawansowana.A tak jest ok.
Myślę,że poczytałeś wątki i zdajesz sobie sprawę ,jak poważna jest ta choroba .
Co do wizyty u prof.Szczylika to super człowiek i lekarz, też jeździłam z taty wynikami, ale myślę że za dużo nie wniesie do tematu-on tez opiera się na wynikach które nie są jednoznaczne.Będzie kazał powtórzyć pewnie badanie za jakiś czas.
Ale z mojego doświadczenia to myślę,że lepiej trzeba było wziąć płytę z TK płuc i iść do innych dobrych radiologów na ponowne odczytanie płyty lub pulmonologa onkologa.
Nie podajesz opisu TK więc trudno się do czegoś odnieść.
Jak poczytasz w moim wątku to mój tata też ma guzki na płucach.W opisie nie jest napisane ,że to meta bo trudno zdiagnozować-trzeba obserwować.Płytę pokazałam bardzo dobremu innemu radiologowi który w 100 % wykluczył meta.

Pozdrawiam serdecznie , życzę powodzenia w walce z chorobą
 
benio.pl 


Dołączył: 07 Mar 2010
Posty: 28
Pomógł: 17 razy

 #12  Wysłany: 2013-03-09, 16:27  


Mam 68 lat.
Wszystkie opisywane skutki uboczne przeszedłem, ciśnienie utrzymuję dzięki czterem różnym lekom, dieta i co jem też jest ważne.
Najważniejszy według mnie jest moment podjęcia leczenia , w Polsce niestety następuje on z dużym opóźnieniem, kiedy organizm jest już wyniszczony, najważniejsze są zalecenia, nie dobro chorego. Mamy sporo lekarzy klasy doktora onkologa "Figaro", to też jest nieszczęście.
Ja mam się za beneficjenta nowoczesnego leczenia i tego wszystkim chorym na raka nerki życzę.
 
tam-tam-taram 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 683
Skąd: daleko
Pomógł: 554 razy

 #13  Wysłany: 2013-03-09, 17:43  


Szacun dla benio.pl .

Pozdrawiam!
 
marek_1980 


Dołączył: 07 Mar 2013
Posty: 75
Pomógł: 4 razy

 #14  Wysłany: 2013-03-10, 10:30  


Tak czytam to co piszecie o tym leczeniu to tak naprawdę widzę, że nie musi być, aż tak źle.
Najgorsze to ten cały NFZ i refundacja, ale może nie będzie, aż tak źle.

Mój tata naprawdę czuje się bardzo dobrze, wszystkie wyniki ma super. Krew, mocz, jama brzuszna, nawet płuca wszystkie ok, bez powiększonych węzłów chłonnych, tylko te mikroskopijne zmiany.
Tak jak napisałem wyżej ojciec ma dodatkowe badania 25 marca i wizytę u lekarza później 28 wizyta u Prof. Szczylika. Wtedy będziemy się martwić co dalej.

Mam jeszcze jedno pytanie, lekarka przed badaniem o zatorowość płyca (wyniki późniejszy OK-brak zatorowości) chciała dla ojca wdrożyć leczenie zastrzykami 2 i ponoć to jest chemia standardowa. Jeśli ojciec przyjmowałby zastrzyki nie mógłby starać się o leki chemii niestandardowej. Czy to jest prawda? I w ogóle co to są te zastrzyki przy leczenie raka nerki? Pierwszy raz o tym słyszę.

[ Dodano: 2013-03-10, 11:38 ]
Do "beata0970b"

Skoro u twojego taty to nie są zmiany mety (czyli brak przerzutów) to po co wdrożono leczenie lekami?
 
beata0970b 


Dołączyła: 16 Wrz 2010
Posty: 168
Skąd: wielkopolska
Pomogła: 24 razy

 #15  Wysłany: 2013-03-10, 13:09  


Witaj
Przerzuty wielo ogniskowe są na drugiej nerce, najpierw usunięto dwa , ale potem po 5 miesiącach pojawiły się 3 kolejne.
Usunięcie drugiej nerki wiązałoby się z dializami i nie było gwarancji czy nie pojawiłyby się inne przerzuty na inne organy.
Myślę,że każdy przypadek jest bardzo indywidualny.

Pozdrawiam
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group