DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne
Forum Onkologiczne

Nowotwory piersi i ginekologiczne - Rak piersi, Rak jajników ze wznową i progresją

Nadzieja - 2009-04-23, 12:28
Temat postu: Rak piersi, Rak jajników ze wznową i progresją
Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=
Streszczenie historii choroby znajduje się w => tym poście <=

Witam
Ja nie choruję, ale moja mama.
W skrócie w dniu 50 urodzin września 2006 roku dowiedziała sie ze ma raka złośliwego piersi.
Oczywiscie najpierw była chemioterapia, później amputacja a nastepnie radioterapia która zakończyła sie w lipcu 2007.
We wrześniu 2007 już pojawił się nowotwór narządów kobiecych.
Oczywiście wycięto macicę, jajniki, i wszystkie przydatki, a następnie znów była chemioterapia.

Dzisiaj po wizycie u onkologa wiemy ze znów sie coś tworzy :(
Wynik markerów sięga ponad 100 :(
Narazie nie wiemy co dalej.
Na pewno będzie powtórzone badanie krwi.

Obawiam się ze trzeci raz mama nie podejmie walki z chorobą :( A ja się nie dziwię.

Już wiadomo że teraz zaatakowało otrzewną i miedniczke małą.
Nie mam przed sobą wyników mamy ale... Na chłopski rozum- "worek z wodą, a w nim kilka/naście guzków 2 mm i większe..." To na otrzewnej i to samo w miedniczce małej...
Markery na początku kwietnia sięgały już 1920...
Na otrzewnej ponoć ulokowało się to coś w miejscu nieoperowalnym...

W zeszłym tygodniu w środę była pierwsza chemia.
Nie napisze nic więcej- jak będę miała wyniki przed oczami napiszę dokładnie co tam pisze...

Jednak czy mógł by ktoś uświadomić mnie na co sie nastawiać?
Wiem że jest źle... a przypuszczam ze nawet bardzo źle :(

Nadzieja - 2009-04-24, 21:42

Prosze niech toś mi coś odpowie :(
nie mam tych wyników mamy- zresztą i tak nieaktualnych :( dzisiaj wygadała sie ze i z nerkami coś jest nie tak...

niech mi ktoś powie ile byćmoze czasu nam zostało do nacieszenia się sobą... Czy jest szansa na lata?

DumSpiro-Spero - 2009-04-24, 23:58

Nadzieja,

trudno się wypowiadać, gdy nie przytaczasz niemal żadnych danych.
"Rak narządów kobiecych" nie mówi kompletnie nic: inaczej rokuje rak trzonu macicy, inaczej rak szyjki macicy, inaczej rak jajnika. Inaczej się je leczy, a chemioterapia odnosi zupełnie inny skutek.
To co opisujesz odpowiadać może przerzutom raka jajnika do otrzewnej (charakterystyczne dla tego typu nowotworu). Jeśli pragniesz konkretnych informacji np. na temat rokowania, musisz podać więcej danych: np. wynik badania histopatologicznego z materiału operacyjnego (z 2007 r.). Jeśli był to rak jajnika, to np jaki typ złośliwości histologicznej? Wszystko znajdziesz w karcie wypisowej mamy ze szpitala (gdy wypisano ją po operacji).
Markery? Jakie markery - mamy ich wiele i różne są normy, podaj rodzaj. Być może chodzi o CA125? (wtedy byłoby to potwierdzeniem że mamy rozsiew raka jajnika).

Sensacje z nerkami mogą być, jeśli mama otrzymała we wlewie cisplatynę (która jest nefrotoksyczna) - na czym polegają dolegliwości? Tu nie powinno się niczego zlekceważyć - nerki to zasze poważna sprawa. Tymczasem mama powinna pić b.duże ilości płynów - mogą być moczopędne: herbata, słaba kawa - DUŻO. Cisplatyna (o ile mama ją otrzymała, a pewnie tak) osadza się w nerkach i jedynym sposobem na to jest ich wypłukanie. Konieczne jest w tym celu nawodnienie organizmu. Jeśli nie da rady sposobami "domowymi" - robi się to dożylnie.

Napisz proszę coś więcej - nie sposób powiedzieć cokolwiek konkretnego bez żadnych danych. Spójrz proszę na wątek Agnieszki - zobacz jakie dane podała by otrzymać jakąś konkretną informację zwrotną.
Swoją drogą - jeśli u Twojej mamy rozpoznano dwa niezależne nowotwory złośliwe: raka piersi oraz raka jajnika (?) - to powinnaś wykonać sobie badanie pod kątem ewentualnej mutacji w genach BRCA-1 i BRCA-2 żeby sprawdzić czy nie jesteś zagrożona dziedzicznym rakiem piersi/jajnika.
czekam na więcej danych i pozdrawiam serdecznie.

Nadzieja - 2009-04-25, 11:26

NO i niestety nie mam tych wyników.
DSS- zaczeło sie od piersi, późnije rak jajnika, przez którego usunięto mamie wszystko- macica , obydwa jajniki...Teraz rak otrzewnej i miedniczki małej.
Bez wyników tylko tyle mogę powiedziec. :(
Jeżeli chodzi o markery- kurcze- nie wiedziałam ze są różne rodzaje- wiedziałam tylko że dopuszczalna ilość to 35... no i nie wiem czego 35.
Masz rację DSS powinnam lepiej pytać, mając dokładne wyniki.
Będę je miała dopiero za tydzień.

Nadzieja - 2009-04-28, 12:07

Badanie TK jamy brzusznej z dnia 04,03,2009

Stan po amputacji narządu rodnego.
Szczyt kikuta pochwy nieco pogrubiały bez cech patologicznego wzmocnienia kontrastowego.
Przy naczyniach biodrowych prawych przy wejściu do kanału pachwinowego widoczny jest zbiornik płynu o wy. 20X30mm
Węzły chłonne zaotrzewnowe niepowiekszone.W obrębie jamy brzusznej widoczne są pasmowate zageszczenia odopwiadające zmianom włóknistym oraz liczne zminy drobnoguzkowe o śr 3-4 mm budzące podejżenie rozsiewu procesu npl.
Ściany kostne m.małej bez cech destrukcji
Wnioski:obraz TK przemawia za rozsiewem procesu npl do otrzewnej.

Wiem ze to nic nie daje- ale wlaśnie znalazłam jeden z dokumentów mamy zawieruszony w moichpapierach.

Być moze jutro bede miała resztę wyników.
Mam nadzieję najświerzszych. (teraz wpisałam to z tego badania ponieważ jutro musze mamie oddac ten wynik)

DumSpiro-Spero - 2009-04-28, 13:55

Ten wynik potwierdza to, co napisałaś wcześniej - rozsiew do otrzewnej.
Teraz histpat (najświeższym będzie ten wynik, który ustalił rozpoznanie - a więc nie data tu jest decydująca, bo takie badanie jest wykonywane dla danego rodzaju nowotworu zazwyczaj tylko raz).
Przydałyby się tez informacje o rodzaju leczenia (jaka chemia : była / jest) oraz efekt zabiegu chirurgicznego, który miał miejsce (wycięcia narządów rodnych - tam też powinien być zawarty wynik histpat).

Nadzieja - 2009-05-13, 23:21

Udało mi się zdobyć już conieco z historii choroby mamy.Niestety nie wiem czy uda mi sie to wszystko za jednym razem przedstawić.I nie wiem za bardzo co jest istotniejsze wiec powoli bede zapisywała wszystko co mam

02,02,2007
RTG kl.p. PA+PB+ skopia:

Zaciemnienie prawego kąta przeponowo sercoweg, mogące odpowiadać obecności nagromadzenia tkanki tłuszczowej przysercowej.
Poza tym pole płucne bez zagęszczeń ogniskowych
Sylwetka serca w normie.


07,03,2007

KARTA INFORMACYJNA LECZENIA SZPITALNEGO

ROZPOZNANIE:(ICD 10-C 50.4) Ca mammae dex.
Status post chemiotherapiam beoadji.

BADANIE HISTOPATOLOGICZNE: 1. Sutek prawy-guzek-Rozległa martwica z cechami uszkodzenia poterapeutycznego.Ognisko śr. 1 cm. 2.
Margines głęboki zmiany -Haemorrhiagiae. 3. Pozostały miąższ sutka- Fibrosclerosis. 4. Marginesy boczne- Status normalis. 5. Brodawka - Tela neoplasmatica absenta. 6.7.8. Węzły chłonne piętro górne- 6.7.8. Lymphonoduli parvi (9) Węzły chłonne piętro środkowe- Lumphonoduli 3 sine neoplasmatis. 10. Węzły chł. piętro dolne- Tela adiposa sine neoplasmatis.

LECZENIE: operacyjne : 19. 02.2007 Amputatio mammae dex m. Patey. Drainage

12,06,2007

KARTA INFORMACYJNA

Leczenie w zakładzie radioterapii od 08,05,2007-12,06,2007

Rozpoznanie- Ca mammae dex.St post chemiotherapiam.St post oper. St post radioterapiam.

HP: CARCINOMA DUCTALE

Zastosowane leczenie, przebieg, wyniki:
CHora leczona ambulatoryjnie fotonami X 6 MV na obszar ściany klatki piersiowej z blizną strona prawa df 2 Gy/guz do dawki całkowitej 50 Gy/guz oraz na węzły chłonne nadobojcza i pachy strona prawa df 2 Gy/guz do dawki całkowitej 50 Gy/guz

02,01,2008

ROZPOZNANIE KONSULTACYJNE

Jajniki- Clear cell carcinoma G-3 ovarii.
Nie jest to przerzut raka piersi.

Wynik pierwotny:
Jajnik lewy- Transitional cell carcinoma
jajnik prawy- -II-

22,01,2008
KARTA WYPISOWA
Przebywała na oddziale 15,01,2008 do 22,01,2008

ROZPOZNANIE
Rak jajników. Stan po radykalnym leczeniu operacyjnym (05,11,2007) W trakcie chemioterapii uzupełniającej (Taxol + Cis-platyna)
Rak piersi prawej T3N0M0. Stan po chemioterapii indukcyjnej FAC-VI serii.
Stan po amputacji piersi prawej.m. Patey (19.02.2007)
Stan po radykalnej radioterapii (05-06. 2007)

H-P nr 98788- guz piersi prawej- biopsja gruboigłowa- ca ductale invasivum ER(-) PR(-) HER(+)
HP-26585-6 - guz jajnika lewego- - transistional cell carcinoma
HP-26589-90 guz jajnika prawego- - -II-
HP-Guz sieci 423332-ca metasticum adenogenes
Zweryfikowanio preparaty histopatologiczne w Zakł. Histop. w IO w Gliwicach gdzie rozpoznanie konsult. ostat. :
HP-26586- Clear cell carcinoma G-3 ovarii. Nie jest to przerzut raka piersi

Zastosowane leczenie: premedykacja, ketokonazol
Zastosowano I cykl chemioterapii Taxol+DDO
taxol - 240mg i.v. 1 dzień
Cis-platyna 130 mg i.v. 2 dzień

10,06,2008
Karta wypisowa
(tutaj wszystko znów powtórzone oprócz: )
4,06,2008: TRG płuc PA + PB
Zgrubienie opłucnej w obrębie zatoki przedniej po stronie prawej.Prócz tego płuca, serce rtg bez zmian

05,06,2008 TK jamy brzusznej z miednica małą

Wątroba powiększona, jej dolny brzeg sięga do wysokości talerza biodrowego, bez zmian ogniskowych
Pęcherzyk i drogi zółciowe prawidłowe
Trzustka, nadnercza i nerki prawidłowe
Śledziona dodatkowa - 10 mm
Aorta prawidłowa
Drobne zmiany zwyrodnieniowe - wytwórcze kręgosdłupa
Pęcherz moczowy miernie wypwełniony
Stan po ekstypacji macicy z przydatkami
W obrębie miednicy małej włókniaste- tkankowe obszary układające sie wzdłuż tylnej ściany pęcherza i w sąsiedztwie odbytnicy- zmiany pozabiegowe?
Węzły chłonne miednicy małej nie powiekszone
Cześci kostne widoczne w badaniu bez zmina ogniskowych

W epikryzie: Na podstawie przeprowadzonej diagnostyki stwierdzono normalizację markera CA 125, w badaniach obrazowych nie stwierdzono cech czynnego procesu nowotworowego.


KARTA WYNIKU HISTOPATOLOGICZNEGO

1 lis. 2008 materiał 1/ spod wątroby, 2/ lewa kopuła przepony
Dane kliniczne : Ca ovarii
1-2/ komórek nowotworowych nie znaleziono

5. lis. 2008 materiał : 1/ jajnik lewy, 2/ guz przydatków prawych
Dane kliniczne: Tu adnex sin
1/ jajnik torbielowato lity o gładkiej powierzchni zewnętrznej śr. 8 cm.Obraz odpowiada : cestadeno-carcinoma.Ostateczny wynik po badaniu parafinowym

2/Jajnik objęty litym naciekiem , rozcięty 0 6 cm o gładkiej powierzchni zewnętrznej. Obraz odpowiada :Adenocarcinoma.Ostateczny wynik po badaniu parafinowym

12. lis. 2008
1/ mankiet- ognisk nowotworowych nie znaleziono
2/tarcza- ovula nabothi.Cervicitis chronica.Erosinones mucosae focalis
3/ kanał- obraz zwykły
4/przymaciczna- ognisk nowotworowych nie znaleziono
5/ ujście wewn.- -II-
6/trzon- Endometrium dyshormonoticum Plypus endometrioides
7/ rogi- ognisk nowotworowych nie znaleziono
8/sieć z guzem- carcinoma metastaticum adenogenes
9/ wyrostek rob. - ognisk nowotwor. nie znaleziono
10/wyc z zat. Retziusa - -II-
11/wyc. z zat. Douglasa - -II-
12/ płyn jamy otrzewnej- komórek nowotworowych nie znaleziono

13 lis. 2008
1-2/ jajnik lewy, reszta materiału- obraz mikroskopowy przemawia za :transitional cell carcinoma.Guz litotorbielowaty śr 8 cm
3/jajowód lewy- ognisk nowotworowych nie znaleziono.Status normalis.
4-5/ guz przydatków prawych - reszta materiału - obraz mikroskopowy przemawia za : transitional cell carcinoma.Lity guz średn. 6 cm


Ojjj to chyba nie wiele z tego co udało mi się znaleźć u mamy ?Jeżeli ma jeszcze jakies wyniki badań to albonie chce mi ich dac albo faktycznie nie skserowała ich.Nie mam świeższych badań histopatologicznych ani tego jaką chemię teraz lekarze mamie podają. Mam nadzijeę że pod koniec miesiąca kiedy mama będzie w trakcie trzeciego cyklu chemii uda mi sie spotkac wreszcie z jej ordynator.
Co to jest to badanie Parafinowe?

Nadzieja - 2009-05-14, 20:41

A może jednak mógł by mi teraz ktoś coś więcej powiedziec?
Czego można się spodziewać, co można dowiedziec sie z podanych wyników które dla mnie są czarną magią.

tara - 2009-05-15, 08:42

Nadzieja - wczoraj chyba z godzinę pisałam post do Ciebie i nagle po prostu wyłączył sie komputer, a całą prace szlag trafił :wrr!: Z pewnościa DSS odpisze Ci z większą precyzją, ale wiem, że czekasz na jakiekolwiek infiormacje więc spróbuje pomóc na tyle na ile potrafię.
Cytat:
Co to jest to badanie Parafinowe?

Jest to rodzaj badania histopatologicznego
Cytat:
Badanie materiału utrwalonego (parafinowe)
Pozwala na wykonanie wielu rodzajów barwień i badań dodatkowych. Preparaty barwione są najczęściej hematoksyliną i eozyną, co uwidacznia strukturę jądra komórkowego oraz cytoplazmy.

Nadzieja napisał/a:
Zweryfikowanio preparaty histopatologiczne w Zakł. Histop. w IO w Gliwicach gdzie rozpoznanie konsult. ostat. :
HP-26586- Clear cell carcinoma G-3 ovarii.

Rak jasnokómrkowy jajnika G-3. G-3 oznacza, że mamy do czynienia z rakiem nieskozróżnicowanym- czyli najbardziej agresywnym, złośliwym (skala jest od G-1 do G-3) Niestety jego agresywność potwierdza czynny proces nowotworowy (rozsiew do otrzewnej) z którym teraz walczy Twoja mama.

Za pewne wiesz, że przy tak zaawansowanej chorobie nie ma juz szans na wyleczenie, chemioterapia drugiego rzutu moze zatrzymać na jakiś czas postęp choroby (raki o zróżnicowaniu G3 zwykle dobrze reagują na leczenie chemiczne) Nikt nie jest w stanie przewidziec jak długo będzie trwała stabilizacja czy remisja - statystycznie jest to chyba jakieś 6-12 m-cy. Wiem, że w przypadku ponownej wznowy są jeszcze możliwości zastosowania leków trzeciego rzutu - wtedy juz takich o możliwie najniższej toksyczności.
Mam nadzieje, że w przypadku Twojej mamy uda się uśpic choroba na jak najdłużej.

Mam nadzieje ze choć troche pomogłam, choć wieści nie są niestety dobre :(
Jak czuje sie mama?

noc.kairu - 2009-05-15, 19:01

Jeśli rak jajnika w zakresie rozsiewu jest ograniczony tylko do obszaru otrzewnej warto skonsultować możliwość zastosowania chemioterapii dootrzewnowej jako metody z wyboru u pacjentek z rakiem jajnika. Proponuję w zakresie leczenia raka jajnika zajrzeć na forum poświęcone temu nowotworowi http://www.nowotwor.eu/
Nadzieja - 2009-05-15, 19:04

noc.kairu napisał/a:
Jeśli rak jajnika w zakresie rozsiewu jest ograniczony tylko do obszaru otrzewnej warto skonsultować możliwość zastosowania chemioterapii dootrzewnowej jako metody z wyboru u pacjentek z rakiem jajnika. Proponuję w zakresie leczenia raka jajnika zajrzeć na forum poświęcone temu nowotworowi http://www.nowotwor.eu/


Teraz jestw otrzewnej i miedniczce małej.

Choroba mamy rozpoczeła się od raka piersi- amputowanej już. Jajniki macica i przydatki też są już usunięte. Czy dobrze rozumię ze mimo wszystko ma to wpływ na dalsze leczenie?

Nadzieja - 2009-05-15, 20:00

Ojj przepraszam za dubelka.

TARA- dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. U mnie po godzinie pisania wszystko kasuje moje dziecko ;) jednym dotknięciem klawiatury :lol:

Jak sie czuje mama...
Są dni kiedy czuje się fatalnie ale więcej jest na szczęscie dni kiedy tryska energią i humorem :) Zreszta Mama zawsze była energiczną radosna osobą. Ma bardzo silny choć trudny harakter ;) . Nawet jeżeli załamuje się stara się tego nie okazywać. Jako córka która zna ja całe swoje zycie poznaję wszytsko po oczach- które niestety stały się smutne
Po ostatniej chemii tydzień temu w piątek, mama była załamana. Na jej oczach umierała kobieta z łóżka obok :( Nie wiedziałam tedy co powiedziec, jak ja pocieszyć, co zrobić. Poczułam się bezradna :(
Dziś kiedy rozmawiałyśmy przez telefon znów humor jej nie opuszczał :)

noc.kairu - 2009-05-15, 20:43

Jeśli lekarze na podstawie badania histopatologicznego stwierdzili, że na jajniku jest inny rodzaj nowotworu czyli nie związany z przerzutem raka piersi, to należy to traktować jako osobny nowotwór czyli leczenie powinno przebiegać zgodnie z zaleceniami przy raku jajnika, jeśli oczywiście jest brak obecnie współistnienia raka piersi. W zakresie leczenia raka jajnika oraz metody chemii dootrzewnowej dowiesz się na forum do którego podany jest link. Myślę, że tam uzyskasz w tym temacie pomoc nie mniejszą niż tutaj, ale bardziej ukierunkowaną w raku jajnika.
Nadzieja - 2009-05-15, 20:56

Noc.Kairu- ja się chcę dowiedziec konkretnie czego mam się spodziewać, i czy są jakiekolwiek szanse na jak najdłuższe życie mojej mamy.Spodziewam się ze odpowiedzi bedą zarówno tutaj jak i tam jednakowe.Więc chyba nie ma znaczenia gdzie pytam. Ale to nie ważne :)

I jeszcze jedno pytanko

Czy jest możliwość aby chemia zadziałała na tyle że ów nowotwór może hmmm jak by to nazwać- zniknąć?

noc.kairu - 2009-05-15, 21:16

Nadzieja - medycyna to nie jest matematyka i nikt rozsądny nie napisze Ci czy taka czy inna chemia napewno zadziała i spowoduje cofnięcie choroby nawet czasowe. Napewno trzeba podjąc walkę i wykorzystać możliwości, które daje medycyna w postaci różnych metod leczenia tylko, że takie metody często trzeba wyszukać samemu, bo w danym ośrodku leczą tym czym dysponują czyli najczęsciej standartowo.
Na efekt leczenia składa się bardzo wiele czynników na które często nawet medycyna nie ma złotego środka. Ja wskazałem, że chemia dootrzewnowa może być do rozważenia, ale to muszą ocenić lekarze czy są podstawy do takiej metody. Ta metoda w Polsce jest obecnie dostępna chyba tylko w Gdańsku jako ośrodku o największej praktyce. Ja tutaj jestem na forum jakby gościnnie i odezwałem się aby Ciebie na kierować. Na tym forum piszą o wszystkich nowotworach a tam jest tylko o raku jajnika. Uważam, że się mylisz co do założenia, że tutaj czy na tamtym forum odpowiedzi będą jednakowe. Tam znajdziesz ludzi, którzy walczą z rakiem jajnika. Zrobisz jak uważasz. Ja chciałem tylko pomóc. Pozdrawiam

Nadzieja - 2009-05-15, 21:46

Każda informacja się liczy :)
Dziękuję Ci bardzo za pomoc :)
Jak juz pisałam pod koniec miesiaca mam zamiar wybrac sie do prowadzacej Pani onkolog mojej mamy. Mam nadzieję ze dowiem się więcej na temat obecnego przebiegu leczenia.

DumSpiro-Spero - 2009-05-15, 23:36

Nadzieja

Przede wszystkim ponawiam apel, byś się przebadała (koniecznie) pod kątem nosicielstwa mutacji genów BRCA1 i BRCA2.
Wiele wskazuje, że Twojej mamy ten problem może dotyczyć (a więc i Ciebie).

Nosicielstwo mutacji BRCA1 / BRCA2 to 50-80% "gwarancji", że zachoruje się na raka piersi i 40% prawdopodobieństwa zachorowania na raka jajnika.
Oczywiście można podjąć działania prewencyjne - nosicielka mutacji w/w genów powinna:
- w wieku 40 lat poddać się operacji usunięcia jajników
- podjąć hormonalną terapię zastępczą a od 50 r. życia przyjmować tamoksyfen

To obniża ryzyko na zachorowanie na raka piersi do ok. 30% a na raka jajnika do 5%.

Główne przesłanki do tego by podejrzewać "rodzinnego" raka piersi/jajnika (mutacja BRCA1 dotyczy obydwu tych nowotworów złośliwych) to:


Przy mutacji BRCA1 : u Twojej mamy :
średni wiek zachorowania na raka jajnika ok. 50-54 lata tak
stopień złośliwości histologicznej G3 tak
III st. zaawansowania tak
dobra reakcja na leczenie chemiczne z udziałem cisplatyny (DDP) tak
miejscowo zaawansowany rak sutka w wywiadzie tak


Proszę, weź sobie to do serca.

Co do Twojej mamusi - niestety potwierdzam słowa tary, jest obecnie leczona jedynie paliatywnie (a więc z intencją przedłużenia życia, a nie wyleczenia).
Rak jasnokomórkowy jajnika ze stopniem złośliwości histologicznej G3 sam w sobie niestety rokuje b.źle. Cechuje go dobra odpowiedź na leczenie,ale i niemal pewne nawroty, przy czym staje się on następnie stosunkowo szybko chemiooporny. Jest w przebiegu agresywny, ma zdolność do szybkiego rozsiewu.

Statystycznie rzecz ujmując po ok. 12-miesięcznej remisji całkowitej od zakończenia leczenia pierwotnego (radykalna operacja + chemioterapia uzupełniająca) od momentu zdiagnozowania wznowy ok. 50% chorych przeżywa 1 rok (jednak są i przeżycia 5-letnie, tyle, że mowa tu o ogólnej grupie chorych ze wznową, bez wyszczególnienia jakie stopnie złośliwości histologicznej się w niej mieszczą)

Teraz Mama Twoja otrzymuje chemioterapię II rzutu (przypuszczam, że ze względu na roczną remisję, znów ma schemat oparty na pochodnych platyny) - szansa, że zmiany nowotworowe zareagują na obecne leczenie jest rzędu 30% (też dane statystyczne). W razie gdyby nie, można będzie jeszcze próbować leczenia topotecanem.
Generalnie nie ma "złotego standardu" na schemat chemioterapii II linii w raku jajnika - można więc "kombinować".. jednak o dobre efekty leczenia (a w szczególności długie remisje) nie będzie już łatwo, szczególnie przy uwzględnieniu faktu, że to niskozróżnicowany rak jasnokomórkowy.

Bardzo mi przykro,
pewnie jednak byłaś już na takie informacje przygotowana..

Prócz mamy, którą wciąż masz! (i być może będziesz ją miała jeszcze lata a nie miesiące) pomyśl jednakże również o tym, że i Ty jesteś mamą i Twoje dziecko będzie Cię chciało także mieć jak najdłużej :)
ściskam mocno.

Nadzieja - 2009-05-16, 14:28

DSS dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.

Czy na takie badanie skieruje mnie lekarz?Jeżeli tak to czy lekarz internista czy której specjalizacji? No i czy w ogóle na wspomniane prze Ciebie DSS badania dostane skierowanie czy musze zrobić je na właśna rękę? (prywatnie)


MIałam wczoraj USG traczycy. Musze przyznac ze nawet takie badanie wzbudza we mnie potworny lęk.Na całe szczęscie USG wyszło bardzo dobrze.

DumSpiro-Spero - 2009-05-16, 14:55

Rozmowa z Prof J.Lubińskim - genetykiem

Ministerstwo Zdrowia o badaniach genetycznych (BRCA1)

Zajrzyj np do powyższych linków - są tam podstawowe i ciekawe informacje na ten temat.

A skorzystać trzeba będzie z wizyty w poradni genetycznej.
Mamy nikt dotąd nie badał w tym kierunku?..

Aaa, pytanie: masz jakieś kłopoty z tarczycą? (dlaczego było wykonane USG?)

Nadzieja - 2009-05-16, 16:32

USG tarczycy było robione ze względu na "urok szyi" jak się okazało. Lekazr internista stwierdził ze albo mam powiększoną tarczycę albo taki urok szyi. BYłam w poradni chorób tarczycy, z badań krwi wyszło wszystko OK (robiłam je pod kątem ogólnym ze zlecenia internisty) więc zrobiono mi USG tarczycy.

DSS- masz rację mam dla kogo żyć jak najdłużej więc zrobię te badania jak najpredzej (pewnie najpredzej bedzie w lipcu jak będe miała urlop)

Pozdrawiam cieplutko

Nadzieja - 2009-05-22, 14:38

Mam pytanko

Nie mam ostatnio czasu na neta więc

Czy powinnam być pod stałą kontrolą onkologa?
Czy onkolog może skierowac mnie na badania genetyczne bądź też profilaktycznie na markery? Czy musze te badania zrobić we własnym zakresie?
No i czy ktoś orientuje sie z kosztami tych badań.

W najbliższy czwartek mama idzie na 3 serię chemii :(
Będą równiez robione badani krwi i inne , nie myślę już jakoś wyłączyło mi sie teraz myślenie więc przepraszam za pisanie bez ładu składu i ogólnie powtarzające sie pytania...

Pozdrawiam cieplutko

mral - 2009-05-26, 21:04

Nadzieja napisał/a:
Czy powinnam być pod stałą kontrolą onkologa?
Czy onkolog może skierowac mnie na badania genetyczne bądź też profilaktycznie na markery? Czy musze te badania zrobić we własnym zakresie?
No i czy ktoś orientuje sie z kosztami tych badań.


Podaję link do Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, Warszawa 2008
w którym znajdziesz Program opieki nad rodzinami wysokiego, dziedzicznie uwarunkowanego ryzyka zachorowania na nowotwory złośliwe
http://www.mz.gov.pl/wwwf...dan_3092009.pdf

oraz link do Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych
http://www.genetyka.com/ . Znajdziesz tutaj listę onkologiczych poradni genetycznych.

Nadzieja - 2009-05-26, 21:14

MRAL dziękuję :* zajżę chociaz nie dzisiaj...
Dzisiaj serducho mnie boli ze w dniu matki nie mogę być z moją Mamusia :( Mam nadzieję ze odbije to sobie w weekend, Mama będzie po trzecim cyklu chemii

Kurde szkoda że dopiero choroba nauczyła nas mówienia sobie patrząc w oczy KOCHAM CIĘ BARDZO... :( Tyle czesu straciłyśmy :(

Nadzieja - 2009-06-05, 21:15

Przedwczoraj mamę coś podkusiło- wzieła persen... całą noc bolał ją żołądek- a wczoraj calutki dzień zwracała wszystko co zjadła i nie tylko :(

Ja w końcu wiem co mi dolega biorąc pod uwagę złe samopoczucie... Niedoczynność tarczycy- dopiero internistka zleciła mi badanie TSH zeby sprawdzić co się dzieje o czym endokrynolog nie pomyślała :/ w poradni endokrynologicznej zlecili mi to badanie USG ale poziomu hormonu tarczycy (przysadki) już nie zrobili ...

I jak tu wierzyć lekarzom :/

Nadzieja - 2009-06-18, 19:58

Z blisko 2000 markery spadły na 120-130 :)
Krew jest nie bardzo i jeżeli sie nie poprawi będzie mama miałą znów przetaczaną.

Co o tym myślicie?
Czy w tym momencie szanse mamy się zwiększają?
Bardzo prosze o odpowiedź...

Pozdrawiam
Ania

jusia - 2009-06-18, 22:03

Nadzieja,markery to pięknie spadły :-D .
Mam nadzieję ,że idzie ku lepszemu!!
Pozdrawiam!

DumSpiro-Spero - 2009-06-20, 16:15

Nadzieja napisał/a:
Z blisko 2000 markery spadły na 120-130

Wynik leczenia rewelacyjny :) Szanse na chemiowrażliwość oscylowały ok 30% i wśród nich znalazła się Twoja mama.

Nadzieja napisał/a:
Krew jest nie bardzo i jeżeli sie nie poprawi będzie mama miałą znów przetaczaną.

To akurat nie jest dobra wiadomość - przetoczenia zazwyczaj dają jedynie krótkotrwałą poprawę i kończy się często i tak przerwaniem leczenia chemicznego.

Nadzieja napisał/a:
Czy w tym momencie szanse mamy się zwiększają?

Ania, sprecyzuj proszę pytanie - szanse na co?
Bo jeśli chodzi o częściową remisję to już została ona osiągnięta.

[ Dodano: 2009-06-20, 16:22 ]
Ania, zainteresowałam się swojego czasu Twoją tarczycą. Teraz czytam, że faktycznie masz z nią kłopoty.
Tłumaczę dlaczego zapytałam:
Jak wiadomo nie wszystkie kobiety posiadające mutację BRCA1 i/lub BRCA2 zachorują.
Chciałabym Cię jednak uświadomić, iż odnotowano, że spory odsetek tych kobiet, które zachorowały na dziedzicznego raka piersi/jajnika to kobiety.. mające kłopoty z gruczołem tarczowym.

Zapisałaś się na badania genetyczne?

Nadzieja - 2009-06-20, 16:38

Jeszcze nie
Teraz skończyłam staż więc bedę miała wreszcie więcej czasu na zajęcie się swoją osobą.

[ Dodano: 2009-06-20, 16:39 ]
sorki za dubelka
Dzięki DSS :*

Nadzieja - 2009-06-24, 15:30

Pytanko
Jeżeli mamy badania genetyczne wyszły w porządku- czyli nie ma mutacji BRCA to czy mimo wszytsko powinnam sama zrobić badania? Czy w tym momencie nie koniecznie?

Iwona - 2009-06-25, 17:09
Temat postu: hey
Możesz zrobić sobie te badania bezpłatnie zgłaszając się do poradni genetycznej w W-wie.Ale i tak jesteś w grupie podwyższonego ryzyka.Być może za raka Twojej mamy odpowiedzialny jest jakiś inny gen (którego nie zbadano) albo gen ,którego nawet nie odkryli naukowcy. Samo wystąpienie raka w rodzinie jest sygnałem ostrzegawczym. Moim zdaniem powinnaś być objęta taką samą opieką medyczną jak nosicielki genu BCRA1.
Nadzieja - 2009-06-25, 22:07

IWONA trochę daleko mam do Warszawy- jestem ze śląska, więc w W-wie nie zrobię tych badań. ALe rozumię ze mimo wszystko powinnam je zrobić ...

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź
Pozdrawiam

Nadzieja - 2009-07-09, 12:48

No więc tak, mamy krew jest jeszcze gorsza, czuła się bardzo źle, w związku z tym chemii która miała dostać dzisiaj nie dostała, czekamy teraz na info z banku krwi czy mają grupę B- . Po czetaczaniu krwi mama dostanie kolejną dawkę chemii :) Więc chyba nie jest tak źle jeżeli będą kontynuować leczenie :)
Nadzieja - 2009-07-14, 11:09

Mama dostała kolejną chemię dopiero po 3 jednostkach krwi :| bardzo silna była ta anemia, no i nie miała chemii całą dobę a o połowę krutszą.

tak z innego tematu
DSS- czy orientujesz się może- te hormony co mi tak skakały, mogą wystąpić takie skoki przez ciążę? Nic nie mówię ale chyba właśnie jestem w ciaży.

Nadzieja - 2009-07-26, 21:16

No wiec z małego offtopa jestem w tygodniu ciąży :)

A wracajac do tematu mojej mamy jeżeli ostatnio miała już przetaczaną krew a i tym razem wystąpi anemia czy lekarze postapia jak ostatnio że podadzą mamie krew a później chemia? czy mogą zdecydować się na przerwanie leczenia?

Jeżeli przerwą to co wtedy?

Nadzieja - 2009-08-01, 10:58

NO i nie wiadomo czy mama dostanie ta ostatnią chemie. Krew jest znów bardzo słaba, wysłali mamę do domu, w poniedziałek ma się zgłosic, będa ją hospitalizować i wtedy może bedzie coś blizej wiadomo :(

Jeżeli markery spadły by do powiedzmy minimum, to czy mimo wszystko lepiej by było żeby mama dostała ten ostatni cykl chemii? Czy nie miało by to juz większego znaczenia?

Czy ktoś tu jeszcze zaglada i może mi odpowiedzieć?

jogi45 - 2009-08-01, 11:16

Nadziejo- gratuluję przyszłego potomka.
Niestety czas urlopów i nie wszyscy odwiedzają forum. Brakuje DSS.
Czy twoja mama łyka kapsułki buraczka? Napewno nie zaszkodzą a dobrze wpływają na morfologię. Tak daleko juz zaszliście że dobrze by było doprowadzic leczenie do szczęsliwego końca. Bardzo serdecznie życze tego twojej mamie i całej rodzinie. A ty dbaj o siebie a i tobie buraczek nie zaszkodzi. :)

Nadzieja - 2009-08-01, 11:18

Jogi , dziękuję za odpowiedź :)
Mama codziennie pije swierze soki buraczane ;) domowej roboty :)

(a przyznam ze też powinnam , bo u mnie krewka też słaba wychodzi :/ )

Nadzieja - 2009-08-11, 11:53

Mama dostała tę ostatnią cemię cociaz wiem ze słabszą. Teraz musimy czekac na badania które bedzie miała za ok 3 ty. Oby cemia zbiła teo skorupiaka ...
Nadzieja - 2009-09-19, 13:08

11 września mama była na kontroli u onkolog. Dostała oczywiście skierowanie na badania ... które odbedą sie dopiero w październiku ponieważ nie ma terminów :| Dobijające...

Ile może kosztować prywatna TK ? i czy można tomografie zrobić prywatnie?

jogi45 - 2009-09-19, 23:12

Można zrobic prywatnie ale najlepiej jest mieć skierowanie od lekarza który napisze dlaczego i jakiej częsci ciała dotyczy badanie. Bez tego trzeba mieć wypisy i zaliczyc wizyte u radiologa. To są informacje z własnego doswiadczenia bo chciałam zrobic prywatnie rezonans. W czerwcu w szczecinie rezonans prywatnie głowy i szyi kosztował razem ok. 800 zł. Podobno tomograf jest w podobnej cenie a w szpitalu w którym leżałam, prywatnie czekało sie kilka dni na badanie. Wiem ze w szpitalach branżowych jest szybciej np szpitale MSW czy kolejowe.
Nadzieja - 2009-09-25, 09:54

Dziękuję JOGI za info.

Ech :( trzeba będzie wytrzymać do 14 października. Na szczęście to juz nie długo...

Martwię się, Mama stwierdziła ze ma wrazenie iż brzuch jej się powieksza...
Mówi ze ma wrażenie że coś sie dzieje niedobrego, nie za dobrze sie czuje :(

Teraz dodatkowe zmartwienia spadły na nas jak grom z jasnego nieba, i obawiam się ze to wlaśnie stres działa negatywnie na mamę- tylko jak ją od tego uchronić?

Nadzieja - 2009-10-15, 13:00

No i Tomografii ne było :| żyły mamie popękały i nie było możliwosci (jak to się mówi? albo nazywa?) zrobienia kontrastu? Mama ma za cienkie żyły... Będą próbować ponownie po 20 października. A jak się znów nie uda to co wtedy?
jusia - 2009-10-15, 13:10

Przykro mi,że badania nie zrobili.
Trzymam kciuki,żeby nastepnym razem dali radę podać kontrast.

pixi - 2009-10-16, 09:29

Próbowałaś pogadać z lekarzem? Na pewno coś da się zrobić, by trochę wzmocnić te żyły
Trzymaj sie

Nadzieja - 2009-10-16, 11:33

PIXI nie rozmawiałam z elkarzem. nie byłam w środę z mamą.Niestety :( A nawet gdybym była ... pewnie nie pomyslała bym o takim pytaniu.
Nadzieja - 2009-10-20, 12:06

Wiec tak, na wzmocnienie polecono mamie masc kasztanowców (bodajze) ale niestety ona nie zabardzo działa a powiem ze nawet w ogóle.

Dorwałam wyniki z mammografii- mama nie zdążyła schować

Napisze całość:

Pierś o budowie tłuszczowej
W centralnej części piersi, (ok 50 mm. za brodawką- Lcc) gładkościenny guzek średnicy ok 4 mm o cechach zmieny łagodnej
Dół pachwowy wolny
Obraz radiologiczny bez cech złośliwosci.


MAm cichą nadzieję ze to jakieś nic a nie znów kolejny przerzut...
Dzisiaj mama poszła na kolejną próbę zrobienia badania TK...

EDIT
TK wykonano, wbili sie w żyłę w noce- żyły w ręce popekały.W piątek prawdopodobnie bedzie wynik :)

Nadzieja - 2009-10-28, 14:25

Witam.

Mama odebrała wyniki TK dzisiaj. Jedyne co wzbudza jakies podejżenia to

wątroba jednorodna w MCL206 mm ,
i

śledziona, w osi długości 105 mm.

Ostatnie badanie wykazało ze mama ma dwie sledziony a tu nagle jedna.
nie ma w wynikach ani slowa o otrzewnej. Jutro wizyta u onkolog i wyniki markerów.

Nadzieja - 2009-11-03, 22:12

Widze ze chyba już nikt nie czyta i nie odpowiada- a moze nie ma sensu... ?

A ja mam dobre wieści- okazuje się ze ten skurczybyk z otrzewnej zwiał :)
Jedyne co jest to to na piersi podobno nie groźne :) oby kilka spokojnych miesięcy :)

banialuka - 2009-11-03, 22:34

Nadzieja, ja czytam ale cóż mogę powiedziec jak się nie znam :| mogę tylko życzyć Wam oby ta poprawa była jak najdłuzsza :cmok:
kaja115 - 2009-11-04, 08:01

Także czytuje Twój post, niestety tak jak banialuka nie znam sie na tym - więc nie pomogę, ale z całego serducha życze oby było coraz lepiej :)
jusia - 2009-11-04, 09:33

Nadzieja napisał/a:
Ostatnie badanie wykazało ze mama ma dwie sledziony a tu nagle jedna.

Dwie????Przecież śledziona jest tylko jedna :<: .
Ja także czytam Twój wątek.
A wyniki to raczej dobre są.

Nadzieja napisał/a:
A ja mam dobre wieści- okazuje się ze ten skurczybyk z otrzewnej zwiał
Jedyne co jest to to na piersi podobno nie groźne oby kilka spokojnych miesięcy


Super!
Tylko chcesz kilka miesięcy spokoju?-,bierz ile się da! :lol:

Nadzieja - 2009-11-04, 22:55

BANIALUKA, KAJA- :* dzięki :) myslałam już ze pisze sama do siebie ;)

JUSIA- ja licze na kilka (naście jak Bóg da) dobrych lat ale nie chcę zapeszac ;)
A sledziony to faktycznie mama miała dwie kilka badań to potwierdziło, więc nagle z tych dwuch zrobiła się jedna... nie wiem o co chodzi, ale to teraz myślę nie istotne :)

Nadzieja - 2009-11-07, 00:03

Dziękuję ZUFED :*

Mama ma wynik markerów. Nie podam jak w opisie ponieważ go nie widziałam ale mogę chyba śmiało napisac i bedziecie wiedzieli o co chodzi

29 na 36 dopuszczalnych

Z tego wynika moim zdaniem ze nie wszystko jest OK a raczej mama powinna mieć dokładnie sprawdzony guz na piersi i ewentualnie wycięty. Lekarze jednak uwazają ze jest OK i nic nie trzeba z tym robić a tylko monitorować... Kolejną wizytę z badaniami mama ma wyznaczoną na styczeń :roll:

Tak monitorować aż znów nagle się okaże ze jest już późno?

Nadzieja - 2010-01-26, 09:38

Dzisiaj RTG i badanie krwi.
Mam stresa już w oczekiwaniu na wyniki :roll:

Nadzieja - 2010-01-28, 08:45

Dzięuję Wam bardzo. Z rozmowy przez telefon jedynie wiem ze nie są dobre wyniki.
Podobno wyniki krwi są złe, a komórki rakowe (jak zwykle napisze dokładnie jak już bede miała wyniki przed sobą)
ponad 340 na 34 dopuszczalne... czyli znów jest nieciekawie.
RTG potobno wyszło w miarę dobrze.
Jutro mama przyjedzie do mnie a moze nawet jeszcze dzisiaj (plany zmieniają się u nas w zawrotnym tępie) to będe wiedziała więcej na temat wyników :(
Na tą chwilę poprostu wiem ze jest źle...
(ja chyba zadnej ciąży nie mogę przenosić od początku do końca spokojnie :( )

DumSpiro-Spero - 2010-01-28, 21:56

Nadzieja, to może faktycznie przepisałabyś wyniki dokładnie?..
Nadzieja - 2010-01-29, 00:35

DSS oczywiście ze napisze dokładnie jak tylko będe je już widziała.
powiem Ci jednak ze z reakcji mamy nie wygląda to dobrze, a napewno nie to ze znów szybko wzrasta poziom komórek rakowych.
Ja jednak łudziłam się ze bedzie jakiś czas spokuj z rakiem i ze przynajmniej troszkę odsapniemy... No cóz.

Jak tylko bede miała już wyniki przed nosem wpisze na wątek :*

EDIT
mama jeszcze mówiła o wynikach przy których są oznaczenia L- ze dobrze, H ze nie za dobrze- podobno większosć wyników było H. Mam nadzieję ze jak jutro przyjedzie do mnie (dzisiaj nie dotarła :/ ) to weźnie te dokumenty zebym mogła w nie zrknąć

zosia bluszcz - 2010-01-29, 07:36

Nadzieja,

L= Low (niski) czyli za malo
H = High (wysoki) czyli za duzo
Ani jedno ani drugie nie jest dobre:(

Przepisz albo zeskanuj wyniki - dopiero wtedy bedzie mozna cokolwiek wyrokowac.
Usciski,
zosia

Nadzieja - 2010-01-29, 11:47

Morfologia z rozmazem / -wynik jednostka / -norma

Krwinki białe - 5,38 / 4,1-10,9
Krwinki czerwone - 3,27 L / 4,2-5,4
Hemoglobina -11,10 L / 12-18
Hematokryt - 30,90% L / 37-47
MCV - 94,50 /80-97
MCHC - 36,00 / 31-36
MCH - 34,00 H / 26,32
% MICRO - 0,50%
%HYPO - 0,30%
%M%H - 1,70% MH
CHCM - 35,00
CH - 32,90
RDW - 15,00% H / 11,5-14,5
PLT - 206,00 /140-440
MPV - 7,70 L / 7,8-12,0
HDW - 2,64
NEUT WART.B. - 3,29 / 1,9-8,0
NEUT% - 61,20% / 40-74
LYMPH WART.B - 1,42 / 0,9-5,2
LYMPH % - 26,40% /19-48
MONO WART.B - 0,29 / 0,16-1,00
MONO% - 5,40 % / 3,4-9,0
EO WART . B - 0,13 / 0,0-0,8
EO% - 2,50 % / 0-7
BASO WART .B. - 0,02 /0,0-0,2
BASO% -0,40 % / 0,0-1,5
LUC WART.B . - 0,23 / 0,00-0,40
LUC% - 4,20% H / 0-4


Makrocytoza RBC
BIOCHEMIA
ASPAT (GOT) -34 /0-40
ALAT (GPT) -29 /0-40
KREATYNINA - 98 H / 44-80
FOSFATAZA ALKAICZNA - 85 /35-104

CA 125 -346,20 H /0-35

Mam nadzieję ze przejżyście to napisałam
z RTG wychodzi ze płuca i serce są czyste, nie wiadomo co dalej ponieważ lekarz mamy jest niestety na L4. Jestem ciekawa jak wygląda otrzewna u mamy :roll:

[ Dodano: 2010-01-29, 11:49 ]
nie wiem czemu nie mogę edytować strony/ posta zeby to przejżysciej zrobić :/
Ogólnie te wyniki to dla mnie czarna magia...

zosia bluszcz - 2010-01-30, 03:43

Cytat:
Morfologia z rozmazem / -wynik jednostka / -norma

Krwinki białe - 5,38 / 4,1-10,9
Krwinki czerwone - 3,27 L / 4,2-5,4
Hemoglobina -11,10 L / 12-18
Hematokryt - 30,90% L / 37-47

MCV - 94,50 /80-97
MCHC - 36,00 / 31-36
MCH - 34,00 H / 26-32
% MICRO - 0,50%
%HYPO - 0,30%
%M%H - 1,70% MH
CHCM - 35,00
CH - 32,90
RDW - 15,00% H / 11,5-14,5
PLT - 206,00 /140-440
MPV - 7,70 L / 7,8-12,0
HDW - 2,64
NEUT WART.B. - 3,29 / 1,9-8,0
NEUT% - 61,20% / 40-74
LYMPH WART.B - 1,42 / 0,9-5,2
LYMPH % - 26,40% /19-48
MONO WART.B - 0,29 / 0,16-1,00
MONO% - 5,40 % / 3,4-9,0
EO WART . B - 0,13 / 0,0-0,8
EO% - 2,50 % / 0-7
BASO WART .B. - 0,02 /0,0-0,2
BASO% -0,40 % / 0,0-1,5
LUC WART.B . - 0,23 / 0,00-0,40
LUC% - 4,20% H / 0-4


Makrocytoza RBC
BIOCHEMIA
ASPAT (GOT) -34 /0-40
ALAT (GPT) -29 /0-40
KREATYNINA - 98 H / 44-80
FOSFATAZA ALKAICZNA - 85 /35-104

CA 125 -346,20 H /0-35



Nadzieja,

Te wyniki moglaby byc lepsze.
Krwinki czerwone - 3,27 L / 4,2-5,4
Hemoglobina -11,10 L / 12-18
Hematokryt - 30,90% L / 37-47


Wyzszy poziom kreatyniny moze swiadczyc o gorszej pracy nerek ale by sie o tym przekonac powinno sie rowniez zbadac poziom mocznika, eGFR oraz poziom elektrolitow (potas, sod oraz wapn).

Najbardziej niepokojacy jest poziom markera Ca125 :-(
Czy masz poprzednie wyniki tego badania ? (sprzed rozpoczecia leczenia, po i teraz)
Usciski,

Zosia
.

Nadzieja - 2010-01-30, 13:18

Zosiu, przed dziekuję za odpoweidź :*

Markery wczesniejsze przed chemią (biorąc pod uwagę otrzewną) wynosiły blisko 2000
Po leczeniu spadły do 29 A jest to wynik z października bodajże (będe musiała sprawdzić tu w wątku bo te miesiące strasznie mi uciekaja) no i na dzień dzisiejszy ponad 346.

(widze ze rotargnienie daje o sobie znac- wszedzie ma być nie na 34 czy 36 a 35 dopuszczalnych to w zwiazkuz markerami)

ana7 - 2010-02-03, 20:34

Nadzieja jak mama? jak jej samopoczucie psychiczne ?
pozdrawiam

Nadzieja - 2010-02-04, 08:58

ANA - jej samopoczucie ... badzo złe. poddała się. :-(

Teraz własnie jest na wizycie u lekarza. ... Dokładnie w tej chwili.

EDIT

pod koniec lutego mama bedzie miała TK a póxniej w marcu 4 bodajze wizyte u onkologa. Wtedy dopiero bedzie wiadomo czy to przerzut, czy wznowa czy coś nowego.

Nadzieja - 2010-02-14, 00:08

ANA- nie ma co pisac. NArazie nadal jedna wielka niewiadoma...
A poza tym nie moge za wiele pisac :( nie jest dobrze, mama ucieka od problemu... tylko tyle moge powiedzieć :-(

DumSpiro-Spero - 2010-02-14, 01:56

Nadzieja,
mama jest po wizycie - coś onkolog postanowił?
Bo wyniki wskazują na wznowę zmian na otrzewnej.

Czy mogłabyś zorientować się jaki jakie schematy chemioterapii mama dotąd otrzymywała (w I i II rzucie chemioterapii / leczenie raka jajnika oczywiście) ?

Nadzieja - 2010-02-14, 20:48

Onkolog na wizycie nie powedział nic. Skierował mamę na USG jamy brzusznej i w marcu będzie miała mama ponownie konsultacje. TK nic nie wykazało oprócz zwyrodnienia kręgosłupa.
Nadzieja - 2010-02-28, 21:25

Badanie TK jamy brzusznej i m.małej wykonano techniką wielorzędowąprzed i po podaniu środka cieniującego i.v. oraz po podaniu roztworu środka kontrastowego p.o.

Wątroba powiekszona , o gładkich obrysach, bez widocznych zmian ogniskowych.
Pęcherzyk żółciowy o pogrubiałych ścianach, bez widocznych uwapnionych cieni złogów.
Drogi zółciowe nieposzerzone.
Śledziona wielkości na górnej granicy normy.
Trzustka niepowiększona, bez zmian ogniskowych.
W nadnerczach patologicznych struktur nie stwierdza się.
Nerki w położeniu, wielkości prawidłowej,o nieposzerzonych UKM-ach, obustronnie wydzielają zakontrastowany mocz.
Naczynia w przestrzeni zaotrzewnowej zmian nie wykazują.
Pęcherz moczowy o gładkich ścianach
podpęcherzowo widoczne są zwiększone obszary tkanki tłuszczowej, łączące sie z okolicznymi pętlami jelita cienkiego, o wygladzie zmian bliznowatych.
Patologicznych struktur w obrębie miednicy mniejszej nie stwierdza się.
Powiekszonych węzłów chłonnych jamy brzusznej nie stwierdza się.
pojedyńcze, niepowiększone węzły chłonne okolic pachwinowych obustronnie.
Układ kostny bez cech destrukcji.



Oto wynik mamy z 19.02. tego roku.
Powiem szczerze ze nic z tego nie wiem, jak dla mnie laika to te wyniki wyglądają całkiem dobrze (alemoże coś przeoczyłam ? :roll: ) Więc gdzie tym razem tworzy się skorupiak?
Bardzo prosze o jakąś odpowiedź, co widzicie w tych wynikach?

[ Dodano: 2010-02-28, 21:27 ]
EDIT

DSS- niestety nie udało mis ie znaleźć tamtych dokumentów związanych z leczeniem mamy.

DumSpiro-Spero - 2010-02-28, 22:04

Wynik jest.. rewelacyjny :)

Niestety TK bardzo często 'nie widzi' rozsiewu do otrzewnej - zdarzają się sytuacje, gdy np. chory zostaje zakwalifikowany do operacji (na podstawie m.in. prawidłowego obrazu TK), otwiera się jamę brzuszną, a tam cała otrzewna usiana jakby 'ziarnkami maku'. TK 'widzi' zmiany dopiero powyżej ok. 3 mm. To samo dotyczy PET..
Co do CA 125 - wiadomo, że w raku jajnika wzrost tego markera wyprzedza zmiany 'makroskopowo' widoczne (a więc widoczne ludzkim okiem, i - rzecz jasna - za pomocą badań obrazowych); rak jajnika to jeden z niewielu nowotworów złośliwych, który ma bardzo czuły marker (szczególnie dotyczy to reakcji na leczenie oraz wznowy).

Jednak wynik TK jak dla mnie jest na tyle obiecujący, że z uporem maniaka próbowałabym Twoją mamę nadal leczyć systemowo (odpowiedź na leczenie jest - bądź co bądź - bardzo dobra, i to w chemioterapii II linii było tak również).
Buuuu... dowiedz się jakimi schematami mama była leczona... :)
ściskam _itsme_

soja - 2010-02-28, 22:28

Nadziejo, to super, że na TK nic nie wyszło :-D . Oby tak zostało. Mam nadzieję, że twojej mamie poprawił się nastrój po tym wyniku. A jak tam dzidziuś ?
Nadzieja - 2010-03-01, 10:19

DSS- dowiem się napewno :) Pisałam Ci ostatnio na PW ze już OK z wiesz czym ;) To mnie tez bardzo cieszy :)

SOJA- mama ma wizytę dopiero na 4 marca i jeszcze nie wie ze nie musi sie stresować. Choc wczoraj mówiłam jej że ja tam nic niepokojacego nie widze ze te wyniki na moje oko (laika) sa całkiem w porzadku.
A dzidzia? Rośnie moja Karolinka :) miałam w piątek USG ostatnie. Mała waży według USG 2550 i termin zmienił mi się na 30 marca ;) Ważne zeby zdrowa była i wyjdzie jak bedzie gotowa :) Macius w dniu porodu podobno według USG ważył 2800 a urodził się 3350 :) więc też tak do końca nie można wieżyć w USG :)

Dziekuję za odpowiedzi :*

Nadzieja - 2010-03-01, 11:22

ZUFED- :* dziękuję Ci bardzo :*

Dzwoniłam do mamy przed chwilą. Aż z radości poszła odebrac kolejne wyniki krwi.
CA 125- wynosi już 997.

Jutro bede jechała do mamy po ksero wyników dzisiejszych krwi, i mama znajdzie mi kartę leczenia.
Wieczorem jakk tylko wrócę napisze tu co i jak. Bardzo bym prosiła o szybką odpowiedź. Stwierdziłyśmy z mamą , ze dobrze bedzie jak w czwartek bedzie conieco doinformowana na rozmowie z lekrzem, ponieważ, wiadomości nie "zatkają" ją i bedzie mogła zadać pytania na które bedzie chciała znac odpowiedzi.Napewno skruci to czas wizyty i dla mamy i dla lekarza prowadzącego. (pamiętam jak DSS kiedyś pisała ze lekarz mimo najszczerszych chęci ma pacjentów tak wielu...) A i mama będzie odpowiednio przygotowana.

Dzieuję raz jeszcze :*

zosia bluszcz - 2010-03-01, 11:42

Nadzieja,
niestety, nie jest dobrze :-(
wskazuje na to ewolucja markera:

Ca 125

Przed chemią (biorąc pod uwagę otrzewną)
= 2000

Po leczeniu (pazdziernik 2009)
= 29


30.01.2010
> 346 (nie zrozumialam - czy to pomylka i czy chcialas napisac, ze > 34?

01.03.2010
= 997 !

Trzymajcie sie!
z.

Nadzieja - 2010-03-01, 12:11

ZOSIU to nie pomyłka niestety .

Markery rosną w tak ekspresowym tempie jak rok temu kiedy to rak przerzucił się na otrzewną. DLa tego licze na szybką interwencję onkologa i nie czekanie kolejnego miesiąca na konsylium czy cokolwiek. Myslę ze im szybciej lekarze podejmą jakies kroki tym bardziej uda im się przedłużyć życie mojej mamie. W końcu doczeka pierwszej wnuczki mając pięciu wnuków ;) Niech jej będzie dane nacieszyć się nią jaknajdłuzej :)

Zdaję sobie sprawę z tego co może byc- ale
"Nawet jeśli niebo zmęczylo się błękitem, nie gaszę nigdy światełka nadziei" ;)

Nadzieja - 2010-03-01, 22:48

ana7- dziękuję :*

A wiec zmobilizowałam kogo trzeba i oto wyniki dzisiejsze krwi i zdjęcia podobno z leczenia. (bratowa robiła te zdjęcia i nie wszystko sfotografowała dokładnie - chyba )
Mam nadzieję ze uda mi się wkleić pliki.

(szkoda ze sama nie zrobiłam tych zdjeć będąc u mamy w weekend :/ aż jestem na siebie zła :uuu: )

[ Dodano: 2010-03-01, 22:49 ]
i ostatnie zdjęcie po usunięciu jajników, macicy.









[ Dodano: 2010-03-02, 14:21 ]
Jej dziękuję za wklejenie tych zdjęć :*

Pierwsze związane jest z leczeniem po usunięciu jajników
Drugie zdjęcie związane jest z leczeniem po przerzucie na otrzewna,
Trzecie i czwarte zdjęcie to zdjecia wyników krwi z wczoraj.

Wydaje mi się jak by te świeższe wyniki były odrobinkę lepsze (pomijając CA 125) od poprzednich?

DumSpiro-Spero - 2010-03-03, 00:23

Nadzieja,
wznowa jest na bank i to niestety galopująca... CA125 rośnie w zastraszającym tempie niestety..

Małe podsumowanie:
W wywiadzie radykalnie leczony zaawansowany lokoregionalnie rak sutka.
Obecnie: Clear cell carcinoma G-3 ovarii (jasnokomórkowy rak jajnika o wys. złośliwości histologicznej)
• listopad 2007 - radykalne leczenie chirurgiczne (pozostały zmiany resztkowe)
• leczenie chemioterapią I linii: cisplatyna+paklitaksel (odpowiedź całkowita)
• wznowa po okresie 7-12 miesięcy (co dawało ok. 30% szans na odpowiedź chemioterapii II linii)
• chemioterapia II linii: cisplatyna+doksorubicyna (odpowiedź całkowita)
• wznowa po okresie 4-5 miesięcy
• uwagi: umiarkowana niedokrwistość, podwyższona kreatynina

__________________________________________

Tak po przeanalizowaniu powyższego to wydaje mi się, że można by spróbować leczenia topotekanem.
Topotekan (w monoterapii) jest mniej toksyczny niż każdy z leków podawanych we wcześniejszych schematach, i jest polecany jako leczenie kolejnego rzutu w raku jajnika opornym na pochodne platyny. Do takiej oporności myślę, że już doszło i leczenie z udziałem cisplatyny zapewne zostało już wyczerpane. Zresztą tak dobra odpowiedź na chemioterapię II linii jest na pewno w dużej mierze wynikiem leczenia schematem zawierającym doksorubicynę -
niestety odpowiedź nie trwała długo.

Szansa na odpowiedź na leczenie topotekanem to ok. 15-40%.
Topotekan może być przyjmowany dożylnie (większa skuteczność) lub doustnie.

Mamy niedokrwistość i podwyższoną kreatyninę - to również może rzutować na decyzje terapeutyczne, które zapadną - warto by zbadać jeszcze (z badań krwi) mocznik /pod kątem pracy nerek/.

Taka uwaga jeszcze: topotekan to dość drogi lek i nie wszystkie ośrodki mogą go chętnie proponować. Jeśli kwestionowano by tę ścieżkę dalszego leczenia to warto podpytać dlaczego; jeśli chodziłoby o sprawy związane z finansowaniem leczenia (można zapytać o to wprost) to nic nie stoi na przeszkodzie by zapytać w innym ośrodku o to, czy ma możliwość przejęcia chorej w celu leczenia topotekanem.

Wydaje mi się, że topotekan to rozwiązanie optymalne; inne leki w monoterapii (po wyczerpaniu leczenia pochodnymi platyny, paklitakselem i doksorubicyną) dają jedynie 20% szansę na odpowiedź na leczenie.
ściskam mocno.

Nadzieja - 2010-03-04, 15:39

Przepraszam jeżeli bede pisała bez ładu i składu- ale jestem niewyspana (synuś stracha nam z chorobą napędził w nocy, na szczęscie jest OK)

Mama była dzisiaj na umówionej wizycie.
Po rozmowie z lekarzem wygląda to tak:

Topotekanu Pan doktor nie wyklucza z leczenia jednak najpierw zalecił USG dopochwowe aby sprawdzić czy gdzies własnie w miejscach usuniętych nie utworzył się nowy guz. podobno gdyby był to nawrót na otrzewnej już puchnoł by mamie brzuch itp... (?) Podejżewa dla tego ze guz moze się tworzyć własnie gdzies w pochwie.
Teraz kolejne 3 tygodnie czekania i kolejne 3 tygodnie czasu dla raka na rozwijanie się i zwiększenie wyników CA 125...


Powiem szczerze ze ja położyła bym pacjentkę na te kilka dni, zrobiła na cito wszystkie badania i nie zwlekała, nie czekała kolejnych tygodni... To przecież tez wpływa na psychikę pacjenta :( (i rodziny).

Nadzieja - 2010-03-16, 13:20

KERKIA- dziekuję :cmok:

Dziś na 15.00 mama ma USG dopochwowe... nie wiem co myślec... Wiadomo ze gdzies skorupiak sie umiescił, ale gdzie... Czy lepiej żeby wykazało dziś na USG czy lepiej zeby nie wykazwało... Markery nadal rosną, mama niedługo będzie znów robiła badanie krwi, przed wizytą u onkologa. Wizyta ma być 25 marca...

DumSpiro-Spero - 2010-03-17, 00:41

Nadzieja, myślę, że na USG ginekologicznym może nic nie wyjść. Jeśli to rozsiana wznowa na otrzewnej to taka sobie szansa, że to akurat badanie cokolwiek potwierdzi. Jeśli tak się stało, to przed wizytą u onkologa zróbcie jeszcze 'zwykłe' USG - przez powłoki brzuszne. Domniemuję bowiem, że do wdrożenia leczenia onkolog potrzebuje czegoś więcej niż podwyższonego markera...
Tymczasem napisz jakie są wnioski z dzisiejszego badania. Ściskam.

Nadzieja - 2010-03-17, 12:49

DSS- właśnie dzwoniła mama i już wiemy ze jest znaleziony skurczybyk.

Wybacz ze nie napisze dokładnie- poniewaz mama nie umiała doczytać się z wyniku, pisma pani doktor i ile jej się udało rozszyfrować tyle mi podała

W nurcie (?) kikuta pochwy po stronie prawej dwukomorowa echoujemna struktura z przegrodą o grubości 8 mm........
.....
Wiadomo jeszcze z rozmowy lekarzy że ten guz przyklejony jest do jelita grubego.


Czy w tym momencie możemy spodziewać się operacji?
Myśłę ze dobrze by bylo mimo wszystko zrobić jeszcze raz dokładne USG jamy brzusznej i TK dla upewnienia się czy nie rozsiał się skorupiak gdzies jeszcze.

mamanel - 2010-03-17, 12:53

Nadzieja przykro mi z powodu wznowy. Trzymam kciuki za szybką operację i skuteczne leczenie.
A jak Ty się dziś czujesz?

Nadzieja - 2010-03-17, 13:14

MAMANEL- ja czuję sie nadal bardzo dobrze, choć dziś dokuczają mi mdłosci i ogólnie jakos zmeczona się czuję.

Co do mamy- to własnie nei wiemy czy operacja jest barana pod uwagę...

DumSpiro-Spero - 2010-03-17, 15:35

Nadzieja napisał/a:
W nurcie (?) kikuta pochwy po stronie prawej dwukomorowa echoujemna struktura z przegrodą o grubości 8 mm........
.....
Wiadomo jeszcze z rozmowy lekarzy że ten guz przyklejony jest do jelita grubego.

Trudno powiedzieć, że to dobra wiadomość, a jednak w pewnym sensie niestety tak.. Potwierdzenie wznowy w badaniu obrazowym jest już bowiem podstawą do wdrożenia leczenia onkologicznego, bez dalszej zwłoki.
Nadzieja, mowa tu o wymiarze grubości przegrody? (rozumiem, że zmiana ma formę tworu torbielowatego).
A jakie wymiary ma sama zmiana?

Nadzieja - 2010-03-17, 15:52

Rozmawiałam teraz z mamą przez tel. Mówi iż te 8 mm to własnie grubość tej przegrody . Samych wymiarów zmiany mama na opisie nie znalazła.

Czyli rozumię DSS że lepiej ze jest tu ta zmiana niż spowrotem na otrzewnej?

(poprosiłam znów bratową zeby przesłała mi zdjęcie tego opisu oraz USG tak jak ostatnio. Mama ma problemy z odczytaniem opisu badania- jest pisane odręcznie, ale moze ktoś bedzie w tym miał większa praktykę i da rade coś więcej odczytać)

DumSpiro-Spero - 2010-03-17, 15:59

Postaram się odczytać :) - zdjęcie to dobry pomysł :)

Nadzieja napisał/a:
Czyli rozumię DSS że lepiej ze jest tu ta zmiana niż spowrotem na otrzewnej?

Nadzieja, to, że ta zmiana jest tutaj nie oznacza niestety, że nie ma rozsiewu na otrzewnej... Moim zdaniem to, że jest on również na otrzewnej - jest b.prawdopodobne niestety :|
USG ginekologiczne w początkowej fazie wznowy rozsiewu na otrzewnej po prostu tego nie pokaże.
Napiszę więcej, ale wklej tu te wyniki - czekam.

[ Dodano: 2010-03-17, 16:01 ]
I jeszcze takie pytanie - kiedy mama miała ostatnie poprzednie badanie tego typu (USG ginekologiczne)? (i jaki był wtedy mniej więcej opis?)

Nadzieja - 2010-03-17, 16:05

DSS- niestety mama po operacji usunięcia macicy i jajników nie miała robionego USG dopochwowego, własnie przy rozmowie wspominałyśmy o tym, ze w ogóle od tamtego czasu nie kontrolowano mamę pod kątem USG dopochwowego :/ Jedyne co robiono to ze się tak wyrażę "zewnętrzne" USG i zwykłe badanie ginekologiczne i TK.

Jednak będe nadal starała się wierzyć w cud i w to ze nic wiecej się nie robi na otrzewnej :(

DumSpiro-Spero - 2010-03-17, 16:19

Nadzieja, moje podejrzenie wynika z tempa progresji CA 125
i na razie tylko z tego.

Nadzieja - 2010-03-17, 16:33

A to opis badania USG i samo USG.
Opis zostawiłam w większym formacie ponieważ zawsze jest szansa na odczytanie pisma ;)

(I bardzo prosze o pomoc we wklejeniu własciwym pliku :oops: )

[ Komentarz dodany przez: DumSpiro-Spero: 2010-03-17, 20:46 ]

Cytat:
Macicy i przydatków brak.
W rzucie kikuta pochwy po stronie prawej dwukomorowa echoujemna struktura, z przegrodą o grubości 8 mm - print.
Struktura w styczności z jelitem grubym. Pęcherz moczowy o gładkich, równych ścianach. Wolnego płynu w jamie brzusznej nie stwierdzono.



DumSpiro-Spero - 2010-03-18, 03:41

Nadzieja,
moim zdaniem jest tu jakaś pomyłka,
podejrzewam, że torbiel jest nieduża i jej wymiary to -zgodnie z USG- 0,99 / 0,87 cm,
oraz przegroda o wymiarze 0,08 cm (a więc ma ona grubość : niecały 1 mm / a nie 8 mm.. :--: ) - być może w opisie jest po prostu.. tzw. 'literówka' :^^:

Powyższe miałoby sens - w końcu nie tak dawno jeszcze marker był w normie, a w TK jamy brzusznej i miednicy nie stwierdzono cech wznowy. W tak krótkim czasie mógł -rzecz jasna- urosnąć guz torbielowaty o wymiarze ~ 1 cm (z przegrodą 1 mm).
Tyle, że w takiej sytuacji raczej nie jest niestety możliwe by taka zmiana przyczyniła się samodzielnie do tak drastycznego wzrostu poziomu CA125.
Moim skromnym zdaniem:
  • o zabiegu nie ma co myśleć
  • w grę wchodzi jeszcze ewentualnie jakieś leczenie systemowe i o takowe warto się ubiegać
  • można by drążyć sprawę jeszcze kolejnymi badaniami - szukając innych ognisk rozsiewu (pewnie otrzewna), ale moim zdaniem to strata czasu i niepotrzebne przedłużanie sprawy i odkładanie leczenia - i tak jedynego zresztą sensownego: chemioterapii.
Ile wynosi teraz CA 125 - pewnie sporo ponad 1000?
Mama powinna być leczona systemowo. Mają guzka w wyniku USG? - więc można przejść do leczenia.

Nadzieja - 2010-03-18, 11:50

DSS- czy Ty kochana sypiasz kiedykolwiek?! Zamę♥czysz nam się ... :roll: :roll: :roll: (odpowiedź odpowiedzią, ale nie kosztem Twojego snu :shock: )

Jeżeli chodzi o obecny poziom markera, niestety jeszcze nie wiemy, mama dopiero zrobi ponownie badanie.

Cytat:
można by drążyć sprawę jeszcze kolejnymi badaniami - szukając innych ognisk rozsiewu (pewnie otrzewna), ale moim zdaniem to strata czasu i niepotrzebne przedłużanie sprawy i odkładanie leczenia - i tak jedynego zresztą sensownego: chemioterapii.


Czy ten topotekan to również rodzaj chemioterapii? Walczyć nadal o jego zastosowanie w leczeniu?

DSS- rozumie ze już raczej nie ma co się nastawiac zbyt pozytywnie, biorąc wszystkie fakty pod uwagę...

Rozumię ze 5-cio letnia walka o przedłuzenie żcyia (a nawet i dłużasza) już w tej chwili jest odległym marzeniem? (Mam nadzieję się mylić)
Chciała bym zeby ktoś mi powiedział wprost na co powinnam się nastawić- biorąc pod uwagę wiele przypadków chorych na raka, i to jak szybko znikali... Czy powinnam nawet cieszyć sie teraz kazdym momentem? (i tak to robię ) Powiem nie owijając w bawełnę- czy jest to możliwe że moze nam szybko "zabraknąć" mamy?

[ Dodano: 2010-03-18, 11:53 ]
Ach... MAma od kilku dni nażeka na ból w okolicach trzustki. Mówi że ma wrazenie ze jej lewa strona puchnie...

wergra - 2010-03-21, 23:13

Ciągle siedzę i czytam coraz więcej na temat raka.. Nadzieja, Twoja mama jest wielką kobietą i mam nadzieję że będzie walczyła jak najłużej (ma dla kogo) Jak już pisałam ja jeszcze nie wiem co z moją mamą będzie, czego się spodziewać.. najgorsze jest w tym wszystkim czekanie i doyślanie się... i tak dużo czasu zmarnowano na złą diagnostykę. Życzę Ci wytrwałości i pozytywnego myślenia.. Podziwiam Cię za nastwienie i myślę że dzięki takim ludziom jak ty zaczyna się wierzyć że trzeba wykorzystać każdą chwilę i cieszyć się każdym dniem nawet tym gorszym.
banialuka - 2010-03-25, 09:11

wergra nadzieja jest w szpitalu w tej chwili ale jesteśmy w kontakcie telefonicznym i bardzo dziekuję za ciepłe słowa.

Prosiła mnie również zeby napisac ze marker Ca 125 jej mamy wynosi w tej chwili 2582 :-( Mama czeka w tej chwili na lekarza. DSS co Ty na to? Nadzieja czeka na jakiekolwiek wieści w tej sprawie.

[ Dodano: 2010-03-26, 08:44 ]
Nadzieja napisała mi ze na wizycie lekarz powiedział mamie ze nie moze zacząć leczyć nie wiedzac gdzie jeszcze sa zmiany :-( 7 kwietnia mama ma TK a 15 wizyte u lekarza, a wiec znowu wszystko odwleka sie w czasie :-(

Nadzieja - 2010-03-29, 12:44

Witam po kilku dniowej przerwie ;)

Niestety ale ponawiam pytanie, jakie jest wasze zdanie względem rokowań mojej mamy?
Chciała bym wiedzieć czego się mamy spodziewać, choćby to była najgorsza prawda.
Jak już BANIALUKA (dziękuję :* ) przekazała za moją prośbą marker wciąż wzrasta w masakrycznym tępie...
Bardzo proszę odpoweidzcie mi coś...

Nadzieja - 2010-04-05, 10:05

w środe badanie TK...

Jak oprócz bólu dołu brzucha nie działo się nic, tak teraz mama uskarza się na ból brzucha w okolicy trzustki i wątroby... Brzuch zaczoł jej puchnąć, ma okropne zaparcia (oby to nie wina guza przyklejonego do jelita grubego :roll: ) z którymi nie potrafi sobie poradzic. Nic nie pomaga.
Konsultacji z jeszcze innymi lekarzami nie chce. Ślepo ufa swojemu lekarzowi uważając ze on wie co robi...
Tak oczywiście, wie co robi- wszystko przedłuża czekając nie wiadomo na co...
Czasami mam wrażenie jak by to wyglądało tak:
"po co się spieszyć, badać leczyć, wydawać kasę z finduszu na pacjentkę która i tak umrze"...
Zaczynam się powoli rozklejać i czuję sie coraz bardziej bezsilna.
Mam zakaz rozmowy z lekarzem prowadzącym mamę...
echh i co ja mogę?

DumSpiro-Spero - 2010-04-05, 19:09

Nadzieja, nasz plan - o co zapytać lekarza - w tej sytuacji upada;
jeśli mama wyraźnie nie chce by się mieszać, by interweniować, jeśli nie chce, nie życzy sobie by starać się wpłynąć na jej tok myśli (w sensie: 'nie bądźmy bierni, możemy mieć wpływ na to, jakie i kiedy mogą być podjęte decyzje') -
nie mamy prawa dłużej naciskać. Nawet Ty - jej córka.
Wiem, że to smutne, że trudne dla Ciebie do zaakceptowania..
Pamiętaj jednak, że to mama jest chora. I to ona ma wszelkie prawa ('zastrzeżone' :| ) do decydowania o sobie, o zaufaniu do lekarza prowadzącego i tym podobne.. Jeśli wyraźnie wyraża sprzeciw - mamy obowiązek się wycofać..
Przytulam mocno :/pociesza:/ _itsme_

Jak Twoja maleńka?.. Dalej tak ślicznie śpi w nocy? ;-))

Nadzieja - 2010-04-07, 11:19

Dzisja mama ma TK. Wynik niestety dopiero za tydzień.
Mama uskarża się teraz na silny ból brzucha w okolicy żołądka. Jak to napisała "podejżewa że rak zżera jej żołądek"...
Czuje się coraz gorzej i coraz częsciej i silniej odczuwa bóle brzucha...



[2010-04-12, 10:14 przeniesione z tego posta]


Mama czuje się z ndia na dzień coraz gorzej... Brzuch w okolicach trzustki jest już mocno napuchnięty, w okolicach wątroby, dół brzucha, trzustki oczywiście mocno ją boli, a żołądek... bez środków przeciwbólowych mama nie funkcjonuje :-( Obawiam się ze tym razem wynik TK nie bedzie zadowalający- o poziomie markera nie wspomnę...

Ciągle zastanawiam się na co lekarz czeka... Mama sama stwierdziła
"jezeli w czwartek zleci mi kolejne badania i nie zacznie czegoś robić to powiem mu niech się w tyłek cmoknie..." Czyli sama już ma dość...

pixi - 2010-04-12, 10:24

Nadzieja kochana, zadbaj o siebie troszkę - Twoje siły też nie są niespożyte, a opieka nad takimi maluchami daje w kość i to bardzo.
Myślę, że Twoja mama nie pozwala mieszać się do swojego leczenia, bo chce Cię chronić przed nadmiarem odpowiedzialności i czuje, ze to ona powinna Tobie pomagać, a nie odwrotnie i nie chce obciążać swojej córki dodatkowymi obowiązkami ( słowo, że nawet całkiem dorosłe kobiety są dla swoich mam - małymi córeczkami! :) )
No i dopóki sama kieruje swoim leczeniem, to ma poczucie kontroli nad całością - przekazanie pałeczki oznaczałoby uznanie własnej słabości. A sama napisałaś, że Twoja mama jest silną kobietą.
Ale to wszystko nie zmienia faktu, ze musisz zadbać o swoją formę, bo siły Ci będą potrzebne.
Pozdrawiam :cmok:

Nadzieja - 2010-04-12, 10:30

PIXI_ mama właściwie nic nie wie na temat swojej choroby, lekarz albo ją oszukuje albo nie rozmawiają na ten temat. Wizyty wyglądają w ten sposób, że wchodzi do gabinetu, lekarz ogląda wyniki powie co i jak , zleci kolejne badania , następnie mama szaybko wychodzi i opuszcza szpital zeby tylko jak najprędzej wyjść. Dopiero na spokojnie w domu będąc pyta mnie ( :roll: :?ale?: ) co jest , jak jest, i zebym zasięgnęła waszej opinii... Tu nie lekarz nam pomaga a Wy. A to ze nie pozwala mi iść ze sobą do gabinetu do lekarza... wie ze rozmawiała bym z lekarzem długo i rzeczowo, a jeżeli zaszedł by mi za skórę mogła bym być nieprzyjemna (taka jędza już ze mnie 8-) )

Jutro Karolcia będzie mierzyła sukieneczkę którą mama zrobiła dla niej na drutach :)

pixi - 2010-04-12, 10:49

A, to jak tak, to powinnaś mamę posadzić przed ekranem i pomoc jej sie zalogować.
Może rozmowa na forum pomoże jej przyjąć inną postawę wobec lekarza. Bo, tak na moje oko, to juz dawno należało go zmienić. Ale zawsze jeszcze można to zrobić - byle szybko.
Albo inaczej- porozmawiać z nim konkretnie, niech cos robi.
Tylko wydaje mi się, ze on po prostu nie wie, co robić, albo nie ma sily przebicia w swoim zespole lekarzy i nie potrafi zawalczyć o swoich pacjentów ( środki na leczenie są wszędzie niewystarczające).

I poprosimy o zdjęcie Karolci w sukience :-D

DumSpiro-Spero - 2010-04-13, 04:50

soja napisał/a:
Jak się czuje twoja mama ? Mam nadzieję, że wynik TK będzie zadowalający. Buziaki :cmok:

soja, czytałaś ostatnie wpisy Nadziei ?...

Jeśli nie to w telegraficznym skrócie:

2009-11-07 | CA 125: 26 U/ml (norma)
2010-01-29 | CA 125: 346 U/ml (wznowa biochemiczna)
2010-02-19 | TK jamy brzusznej - brak jakichkolwiek zmian patologicznych
2010-03-25 | CA 125: 2582 U/ml (w międzyczasie pojawiają się bóle i puchnięcie brzucha, a USG ginekologiczne pokazuje pierwszą zmianę ogniskową)


Jak bardzo zadowalającego wyniku TK w związku z powyższym można się teraz spodziewać? ...


Nadzieja,
myślę, że czas pomyśleć o rozejrzeniu się za jakąś w Waszej okolicy poradnią leczenia bólu. Mamę możesz zachęcić do zarejestrowania się w takiej placówce informacją, że tam leczą się ludzie z różnymi schorzeniami przewlekłymi i pracują tam specjaliści, którzy doskonale sobie radzą z opanowaniem bólu. Ponadto tam można liczyć na bieżącą opiekę i poradę (dawki i leki p/bólowe czasami na bieżąco trzeba modyfikować), a nie na ślęczenie w kolejce w oczekiwaniu na wizytę odbywającą się z częstotliwością i doniosłością wielkiej bądź świętojańskiej nocy.

Jesteś obrotna babka i coś znajdziesz - a mamę 'urobisz'. I dzieci Ci w tym nie przeszkodzą.
Ściskam mocno, no i w razie potrzeby -rzecz jasna- jestem.

soja - 2010-04-13, 18:53

O rany, dopiero jak to zebrałaś w kupkę DSS to widzę pełny obraz sytuacji, bo przyznam, że nie doczytałam wszystkich postów :-( . Tak czy tak, trzymam kciuki za twoją mamę Nadziejo :) .
Nadzieja - 2010-04-13, 23:08

Rozmawiałam dzisiaj z mamą.
Onkolog przepisał jej już jakieś środki przeciwbólowe (nie chciało jej się szukać co to) jednak ona ich nie bierze- zostawiła sobie na silniejszy ból...
Markerów tez już nie zlecił- bo wiadomo ze rosną...
15 caraz bliżej... jutro o ile mama bedzie miała siły odbierze wyniki TK
Dziś przyznała mi się ze przez ten ból brzucha nie umie chodzić...
O poradni leczenia bólu nie chce narazie słyszęc- będe musiała ją zmusić...

DumSpiro-Spero - 2010-04-14, 14:10

Nadzieja, daj znać jakby był wynik.

Nie czeka się na silniejszy ból - na silniejszy ból będą inne środki. Podejrzewam, że tego mamie na wizycie nie powiedziano.. że ma jej w ogóle nie boleć (lub prawie wcale)
i od tego są leki, których do wyboru mamy obecnie sporo.
Oj... :-(

Nadzieja - 2010-04-14, 22:50

gontcha , banialuka, soja - :cmok: dzieuję za miłe słowa. A cud... "Nawet jeśli niebo zmęczylo się błękitem, nie gaś nigdy światełka nadziei" kiedyś kiedy myślałam że nic gorszego mnie w życiu nie spotka- usłyszałam własnie te słowa... Od tamtej pory staram się o tym pamiętac :)

Mama obiecała zadzwonić jak tylko odbierze wyniki TK... i obiecała tym razem nic nie ukrywać...

[ Dodano: 2010-04-14, 22:51 ]
A do mamy jestem jak najbardziej podobna. Z tym ze Moja Mamusia była po sto kroć ładniejsza odemnie i różnimy się kolorem oczu , mama ma szare :)

Nadzieja - 2010-04-15, 15:44

[2010-04-14, 17:13, przeniesione z tego posta]

Te tabletki to refastin, przepisane mamie jakieś rok temu na bóle kręgosłupa pewnie po amputacji piersi :roll: Ta moja mama jest niemozliwa. MIała jeszcze jakieś tabletki nasenne. teraz moze w końcu powie lekarzowi ze ją boli i co ją boli- bo podobno przed lekarzami ukrywała do tej pory... Ta moja mama...

Wyników TK mama nie odebrała, jutro odbierze.I jutro też pójdzie z nimi na wizytę do onkologa.
_______________________________________________________________________________



kaja115 - dziękuję :cmok:


A teraz powrót do rzeczywistości tej mniej przyjemnej.

Wyniki TK jamy brzusznej z 07,04,2010

Wątroba powiększona do 18 cm w prawej MCL, o cechach uogólnionego stłuszczenia, bez zmian ogniskowych.. Niewielka ilość płynu widoczna wokół wątroby.
Pęcherzyk żółciowy niepowiększony o nieco pogrubiałych ścianach, bez widocznych cieni uwapnionych złogów.
Drogi żółciowe, ŻW nie powiększone.
Trzustka, śledziona, nadnercza, nerki prawidłowe w badaniu TK.
Nie stwierdza się cech wznowy w obrębie kikuta.
Pęcherz moczowy o gładkim obrysie ścian wewnętrznych.
W obrębie przestrzeni zaotrzewnowej nie uwidoczniono powiększonych węzłów chłonnych.
Niewielka ilość płynu widoczna jest również międzypętlowo.
W obrębie tkanki tłuszczowej otrzewnej widoczne są bardzo liczne zagęszczenia guzkowe, odcinkowo z cechami zlewania się i formowania nacieku płaskiego wzdłuż ścian pętli jelitowych.
W badaniu zwracają uwagę poszerzone pętle jelita cienkiego z obecnością pojedynczych poziomów powietrzno płynowych jak w przypadku upośledzonej drożności przewodu pokarmowego.
Nie zakontrastowano jelita grubego.
Wstępnica o poszerzonych pętlach z obecnością poziomów powietrzno-płynowych.
Ponizej zagięcia wątrobowego jelito grube zapadnięte.
Uwidoczniony układ kostny bez cech patologicznej przebudowy.
WNIOSKI- obraz TK przemawia za rozsianiem procesu npl.


:roll: :roll: :roll: nie bedzie nowością jak powiem - nic z tego nie wiem...
Ale chyba to dobrze nie wygląda?

gontcha - 2010-04-16, 00:32

Nadzieja,
Wynik jak wygląda tak wygląda :( - ale jestem z Tobą i mocno trzymam kciuki :tull:

Nadzieja - 2010-04-16, 00:54

Gontcha - dziękuję Ci bardzo :cmok:

Mama jutro a raczej dzisiaj idzie do szpitala. Będzie miala założony port- żyły przy wkłuwaniu jej pękają... Zostanie tam podobno ok 3 dni na obserwacji, wróci do domu i będzie czekała na chemię... Nie wiem jeszcze co lekarze planują jej podac ...
Boję się jak to bedzie wyglądało, biorąc pod uwagę jej tendencję do anemii, po której dostje coraz więcej jednostek krwi...

Ale- nadzieja gaśnie ostatnia...



[2010-04-17, 11:59, przeniesione z tego posta]
A mama w szpitalu, i nie wiadomo ile tam będzie. wiadomo tylko ze 28 zbiera się konsylium (!?!) i wtedy dopiero będzie wiadomo co dalej z mamą planują robic... Czyli kolejny miesiac ucieka... :uuu: a wiadomo ze z dnia na dzień jest coraz gorzej i markery rosną. Teraz nie sprawdzali markerów... ale nie wiem czy chciała bym usłyszeć jaki jest wynik...

[2010-04-17, 21:52, przeniesione z tego posta]
[Madziorek napisała:]
Kotek skoro konsylium zbiera się 28 to pewnie Mama zostanie do tego czasu w szpitalu.
Spróbuj zadzwonić do lekarza i podpytać o wyniki i planowane leczenie.
buziaki Ci śle, i żałuje żeś tak daleko....

madziorek - 2010-04-17, 00:22

Nadzieja, Mamcia w szpitalu?
Nadzieja - 2010-04-17, 00:33

Dziękuję za słowa pocieszenia- jestem raczej realistką, i zdaję sobie sprawę z tego ze wesoło nie jest- dobrze też nie. Liczę jednak na to ze mama jeszcze pobędzie z nami jak najdłuzej- i oby bez bólu cierpienia

madziorek- tak jest, mama już w szpitalu. Dzis miała robione badania krew itp i w najbliższym czasie będą zakładać jej port. Nawet kurcze nie mam jak do niej jechac... Maciuś to duży chłopak ie ma problemu do rodzinki go zawieźć ale z Karolcią nikt nie zostanie- już mamusi cyc się zrobiła i tylko mamusia sobie z nią radzi...

Nadzieja - 2010-04-18, 21:09

MADZIOREK, ANA7- wczoraj wpadliśmy na pomysł- jedziemy do mojej babci na wieś- jakies 60 pare kilometrów od TG... Pojechaliśmy, byliśmy na miejscu po 18.00Posiedzieliśmy z rodzinką (siostra mojego taty z mężemi moja babcia)... Irek odpoczoł, zadowolony z wieczoru i dnia dzisiejszego... Karolina nie spała całą noc... A ja razem z nią- no może przesadziłam, spała os 23.30 do 1.30 a ja razem z nią.później zasneła dopiero po 6.00 rano. Dobrze ze Irek widząc moje zmeczenie sam zajoł się Maciusiem, ja z Karoliną przespałam sięd o 8.45... później dzień spokojny bez gotowania i całej reszty. Prasowanie? prasuję tylko ciuszki Karoliny, a Maciusiowe jak widac ze są pogniecione ;) nie wyrobiła bym. A pochwalę się, zjadłam jak człowiek normalnie śniadanie zaraz jak wstałam i obiadek o normalnej porze... :D . Powoli wprawiam sie wryt,- choć dzisiaj znów KArolinie wyszło coś- jak by przepuklina. Będę poraz drugi konsultowała się z chirurgiem dla spokoju... I musze w końcu umówić moje dzieciaki (oboje :roll: ) do kardiologa. Maciek ma szmery Karolina też coś ma z serduszkiem... MADZIOREK- piszesz koleżanki- ja nie mam tutaj takich- ogólnie od kad zaszłam w ciążę i urodzilam Maciusia moje koleżanki stiwerdziły ze nie warto się już ze mną "kolegowac" szczególnie ze przeprowadziłam się do innego miasta- miałam jedynie Kasię. Sąsiadki... bardziej je plotki interesują... A ja tego nie cierpię... Rodzeństwo ana7 - mam brata, mieszka teraz w Holandii... dziś moja chrzestna również stwierdziła "gdybym mieszkała blizej" kochana kobieta ,równiez Elżnieta jak moja mama i obie to samo nazwisko po mężach noszą :-D . Ja znów mam harakterek mamy- uparta zawzięta i zawsze uwazam ze musze sobie dac rady- sama bo sama ale rade trzeba dac :) Jak się już wszystko uspokoi to napewno zadbam o siebie- jak już wejdę w odpowiedni rytm- w ońcu nie ja pierwsza i nie ostatnia mam dwoje dzieci (co by to było jak bym miała bliźniaki :roll: ) z niewielką róznicą wieku.

madziorek- do 28 daleko, i w sumie nie mają po co mamę trzymac tak długo w szpitalu.mieli dzsiaj zakładac port. Ale nie załozyli z niewiadomego powodu. Moze zrobią to jutro... Wtedy mama zostanie 1 dzień na obserwacji i puszczą ja do domu (tak mówi mama) jutro nie dam rady ale po jutrze sie do niej wybieram. Choć jak mi coś odbije to może jeszcze jutro pojadę...

Dziś po rozmowie z ciocią dziwnie się poczułam. Jej słowa "nie ma się co czarować- mama umiera- nie wiemy ile to potrwa ale teraz musimy się powoli przygotowywac psychicznie"... dotarło do mnie ze jeżeli rozsiew bedzie nadal tak szybko postępował, a lekarze nadal będa zwlekali- to byćmoże zostało nam bardzo niewiele czasu...
poczułam się bezradna... i cholernie "sama" a ciotka jako jedyna potrafiła powiedziec poprostu słowo umiera... Wszyscy w okół mnie zachowuja się jak by nie zdawali sobie sprawy z powagi choroby i stanu mamy. Zachowują się jak by to była zwykła grypa

no nic- przepraszam - ale musiałam pomarudzić.

Richelieu - 2010-04-18, 21:26

Dobrze, że piszesz, co Ci 'na sercu leży i gniecie'.
Jeśli inaczej nie pomożemy, to chociaż naszym zrozumieniem tego, co przeżywasz.

Te reakcje, o których piszesz, tych osób co niby nie dostrzegają powagi stanu Twojej mamy - może są taka formą chowania się tych osób za pozorną niewiedzą, bo nie umieją spojrzeć w oczy tej trudnej sytuacji i zachować się, nie wiedzą, co powiedzieć, jaką pomoc Tobie okazać.
A tak wiele trzeba, gdy ma się małe dzieci i ciężko chorującą mamę ...

Nadziejo, życzę Ci siły :tull:
Wszyscy tutaj jesteśmy z Tobą.

Nadzieja - 2010-04-19, 11:47

Mama ndal czeka na złożenie portu. "może" zrobią to dzisiaj. 27 przed konsylium będzie miała robione badanie krwi pod kątem markera...
W tej chwili mamie znów krew słabnie.

(a mojej Karlinie chyba jednak przepuklina wyszła :| nie wiem co myślec. wczoraj było to coś miękkiego co jak lekko ucisłam to sie wsysło do środka (właśnie jak jelitko) a dzisiaj znów coś twardzeo co znikło samo z siebie op jakimś czasie... Jutro na 18.30 umówiłam nas do chirurga.)

Nadzieja - 2010-04-21, 14:49

Wczoraj założyli w końcu mamie ten nieszczęsny port. Dzisiaj już wypuścili do domu. I na razie tyle...
Nadzieja - 2010-04-25, 21:45

Aniu- u mamy rozpoczoł sie etap wyżywania się namnie za wszystko co nie po jej myśli... Karolina jest strasznie płaczliwa i czasami poprostu wysiadam, a MAcius- krzykliwy łobuz ale prze kochany... Moje małe dwa złotka. Dzieuję ze pytasz :*

28 już blisko, może w końcu podejma lekarze jakies kroki wzlędem mojej mamy...
Jak pisałam, mama jest strasznie drażliwa, mówi dużo przykrch slów- szczególnie w moim kierunku- nikt inny pewnie by nie zniósł... Wyglada naprawdę strasznie- blada, zero koloru dosłownie... bez błysku w oku ...
Co tu więcej pisać :(

ana7 - 2010-04-26, 13:05

Domyślam się, że mieszkasz z mamą, albo gdzieś blisko Niej.
Rozumiem, że nie jest lekko, szczególnie, teraz. Dwójka maluchów, a kochana najcudowniejsza Mama chora.
Dasz radę. Musisz. Dla siebie, dla Niej, dla Was obu.
Tak jak kiedyś do Ciebie już to pisałam, nie zapominaj o swoich potrzebach, o Uśmiechu, jedzeniu i odpoczynku. Korzystaj z każdego dnia. Słońce świeci dla Was!
Ściskam z całego serca . Często myślę o Was.

Nadzieja - 2010-04-26, 16:15

Aniu- mieszkamy z mamą miasto koło miasta, ale codziennie godzinami przez telefon rozmawiamy, jak się nie widzimy...
Pamietam o sobie. Już nawet udaje mi się na spokojnie z dziećmi samej na spacer wyjść :) No i znalazłam czas na sniadania przedewszystkim. Powoli powoli i wszystko pochytam. PIerwsze dni to była tragedia- zero zorganizowania, ale jestesmy na najlepszej drodze.

Mamie nadal dokuczają zaparcia. Boli ją jak by woreczek złóciowy. Mówi ze ma uczucie jak by ktos wsadził jej tam ostry kamień. Ogólnie cały brzuch ją boli- ale to juz wiadome... Jutro zrobi badanie krwi- markery, a w środę konsylium...

Nadzieja - 2010-04-28, 20:26

Więc tak
Markery sięgają ponad 6000...
Od 6 maja zaczynają podawać Topotekan właśnie przez założony port, i tak ma mama jeździć przez 5 dni w tygodniu na wlew, co 3 tygodnie. Przepisano mamie jakieś silniejsze środki przeciwbólowe , niestety nie pamiętam nazwy.
Postanowiliśy z I. ze przez te 5 dni w tygodniu bedę mieszkała u mamy z dziećmi. Będę zawoziła dzieci do teściowej, odwoziła mamę na chemię i albo z nia czekała albo po nią wrócę. Nie chcę żeby sama jeździła tramwajami czy inną komunikacją. W ogóle nie chcę zeby sama. Mam tylko nadzieję że nie odrzuci mojej propozycji. Szczególnie ze jest strasznie słaba a brzuch boli ją niemiłosiernie...

madziorek - 2010-04-28, 21:17

Nadzieja, obrałaś strategie najlepszą z możliwych. Ja trzymam Cię za łapkę i ściskam kciuki za Twą mamę.
Nadzieja - 2010-05-03, 21:40

Witam (poszpitalnie- Karolincia mi numer wywinęła :( )

Byliśmy od wzoraj u mamy
Wygląda strasznie. Ledwie chodzi- cały czas mimowolnie trzyma się za brzuch- jest olbrzymi napuchnięty...
W czwartek zaczyna się chemia. Jeszcze tego dnia tata wexnie wolne i pojedzie z mamą, a od piątku ja bedę mame woziła. (chyba ze akurat wyląduję w szpitalu, wtedy zaangażuję kogoś )

Ogólnie przy dzieciach mamie humor dopisuje, ale jak jest w domu bez dzieci... No cóż.



[2010-05-05, 22:28, przeniesione z tego posta]
NIestety złe wieści.Chemia mojej mamy stoi pod znakiem zapytania. Do portu nie bedzie mama miała jej podanej ponieważ jeszcze się wszystko nie zagoiło i sączy się krew z ropą- prawdopodobnie jakies zapalenie... Nie wiadomo czy uda sie wbić w jakąś żyłę zeby nie pękła a tym samym chemia moze być przesunięta...
Mama czuje się coraz gorzej- zaparcia żyć jej nie dają.
Jak nie urok to ...

[2010-05-06, 22:10, przeniesione z tego posta]
[Banialuka napisała:]
Natomiast mamusia Nadziei dostała chemie, udało sie wbić wenflon w palec wskazujący. Czyli trzymamy kciuki zeby chemia przyniosła jakieś pozytywne rezultaty.

Nadzieja - 2010-05-14, 22:01

Witam po kilkudniowej nieobecności. Coprawda z temperaturą wróciłam do domu (wstyd przyznać ale nie zbijam jej od wczoraj bo poprostu... nie mam czasu i nie pamietam o tym zeby cokolwiek wziąść :roll: )
O czwartku poprzedniego tygodnia byłam u mamy. Woziłam ją na chemię, i ogólnie robiłam wszystko to się robi by pomóc i odciażyć najbliższych...

Mama nie wygląda najlepiej. Ból się wzmaga, brzuch rośnie, samoppoczucie ma coraz gorsze... Ciężko patrzec na kobietę która jeszcze przed chwilą nie potrafiła na tyłku (przepraszam) usiedzieć... Pełna energii, zawze coś robiąca z uśmiechem na twarzy, teraz tylko leży i albo wpatruje się w telewizor zaciskając rózwnież bolące zęby albo poprostu śpi... po tabletkach przeciwbólowych i nasennych- które i tak już przestają działac :(
Przez tych ostatnich kilka dni czułam się jakbym miała troje a nie dwoje dzieci- do tego dochodziło jeszcze czwarte dziecko- mój tata- całkowicie nie potrafiący odnaleźć się w tej sytuaji...

DumSpiro-Spero - 2010-05-15, 00:22

Nadzieja,
czekałam aż się odezwiesz..

Czy wiesz już jakie mama przyjmuje leki p/bólowe?
Jak z zaparciami/wypróżnieniami - czy dalej jest tak samo?
Jak z jedzeniem?

Nadzieja - 2010-05-15, 10:10

Witaj DSS
To przeciwbólowe to TRAMAL.

Z wypróżnieniami jest różnie. Albo kilka dni nic, albo po naszprycowaniu się różnymi tabletkami przeczyszczającymi, herbatkami itp podróz z wysiłkiem do ubikacji gdzie z tego co wiem leci z mamy sama woda... Cały czas ma wrażenie pełności w jelitach.
A jedzenie- apetytu zero- mama je po troszeczku i to zmuszając się albo kiedy jest pod nadzorem niedobrej córki (siedzę i jak dziecku dyktuję ze ma jeść ).

Mam wrażenie ze mama już sama się poddała...

DumSpiro-Spero - 2010-05-15, 11:29

Nadzieja,
nic dziwnego, że mama sprawia wrażenie jakby się poddała.

Z opisu TK oraz objawów wynika, że rozwija się -> niedrożność układu pokarmowego <-
Przy tak dużych guzach mam pewne obawy, że sama chemioterapia może nie pomóc.. Chemioterapia wdrożona w tak późnym okresie :|

Tak się zastanawiam czy nie warto by skonsultować mamy u chirurga-onkologa (albo po prostu u chirurga) nie czekając aż sprawy zajdą dalej.

Nie zmuszaj mamy do jedzenia! Mama ma częściowo niedrożne jelito i pokarm po prostu nie ma którędy przejść. Jakimś doraźnym rozwiązaniem mogłyby być pokarmy pół-płynne np. smaczne, pożywne, ale miksowane zupy.
Obawiam się jednak, że jest to sprawa dla chirurga i to za chwilę może się okazać, że ze wskazań życiowych. Osobiście starałabym się tę sprawę skonsultować i próbować załatwić zanim rozwinie się np. zapalenie otrzewnej.

Owszem, można czekać na ew. efekt działania chemioterapii, ale zważywszy na to, że na jakąkolwiek odpowiedź na leczenie jest do (maks.) 40% szans i chemioterapia może słabo oddziaływać na duże guzy - osobiście nie podjęłabym takiego ryzyka.
To oczywiście mój punkt widzenia - po prostu polecam konsultację u chirurga.

Druga sprawa - to leczenie p/bólowe. Uważam, że w tej sytuacji tramal jest za słaby. Każdy człowiek, którego boli, bardzo i/lub przewlekle - traci nadzieję i siły. Każdego z nas w życiu coś kiedyś bolało/bardzo bolało - wystarczy sobie wyobrazić, że ten ból trwa i nie przemija. Ból wysysa siły i nadzieję.
Najskuteczniejszym leczeniem p/bólowym byłoby przywrócenie drożności jelita; jest tam, prócz guza (zamykającego częściowo światło jelita od wewnątrz, lub od zewnątrz poprzez ucisk) dużo gazów - rozdymają tkankę jelita i nie mają ujścia; wywołuje to częściowo efekt taki jak kolka u niemowlęcia - to po prostu bardzo boli.
Nie wiemy również jakie inne narządy są obecnie nacieczone/zajęte - wszystko to może powodować ból.
Tramal nie jest moim zdaniem leczeniem wystarczającym. Kiedyś proponowałam Wam zapisanie mamy do poradni leczenia bólu.. Nie męczyłaby się teraz aż tak bardzo.

Nadzieja, nie ma takiej możliwości byś zawiadomiła brata o podbramkowej sytuacji? Powinien przyjechać, choć na kilka dni i kilka rzeczowych spraw załatwić - zapisanie mamy do odpowiednich poradni, zawiezienie jej tam na konsultację, zapisanie i skonsultowanie mamy u chirurga; krótko mówiąc zorganizowania dla niej pomocy. Bo cierpi bardzo.
Nie ma co moim zdaniem pytać mamy obecnie o opinię na temat konsultacji - człowiek zmęczony bólem ma trudności w podejmowaniu decyzji. Trzeba to wszystko zorganizować, a następnie powiedzieć jej, że pomoc została zorganizowana i czeka - ubieramy się i jedziemy..
Nadzieja, rozważ wezwanie brata, Ty masz maleńkie dzieci, w tym niemowlaka - sama możesz nie dać rady. A przynajmniej powiadom go o sytuacji.
ściskam mocno.

Nadzieja - 2010-05-15, 12:04

Brat przyjedzie niedługo na chrzciny i będzie tylko tydzień w Polsce. Niestety ma zbyt dużo swoich spraw na głowie... a sytuacja mamy to w tym memencie jak widze tylko mój uciekający sen z powiek. Tata - nie wie nawet jakie rachunki się płaci- wszystko zawsze było na głowie mamy. Brat... do niego chyba tez nie dociera to co z mamą się dzieie. Bedę musiała jakoś zacisnąć zęby i spróbować wszystko pozałatwiać sama. Jedynym problemem jest kwetia co z dziećmi zeby ich po szpitalach nie ciągac :roll:

Własnie moja księżniczka znów się obudziła.

Nadzieja - 2010-05-15, 13:19

ana- :cmok: do cudowności to mi jeszcze duuużo brakuje :shock:

DSS- rozmawiałam własnie z mamą. Wczoraj wzieła espumisan na wzdęcia- dziś miała rozwolnienie, przez co czuje się o niebo lepiej. Teraz boli ją jedynie ten bok o którym pisałam ze ma wrażenie jak by jej ktoś kamień wbijał. Tata oklepał mamę troszkę przez co zwymiotowała- pianą :shock: i to równiez pomogło uśniezyć ból i poprawić samopoczucie. Mama była u chirurga i wspominała mu o tych zaparciach. za kazdym w ogóle razem lekarz sam o to pyta- ale nic nie odpowiada... założył jedynie mamie szwy w okolicach portu.

Po mamy głosie słyszałam ze naprawde czuje się dzisiaj bardzo dobrze :) Jeżeli dyktowała tacie jak ma roletę montować to ogromny postęp w jej samopoczuciu :)

Myszka30 - 2010-05-15, 14:13

Nadziejo,
od dawna "po cichu" czytam Twój wątek i dopiero teraz odważyłam się napisać.
Historia Twojej mamy budzi we mnie niesamowite emocje...
Bardzo, ale to bardzo Wam kibicuję. Cieszę się razem z Wami, kiedy jest lepiej, martwię i denerwuję, gdy jest gorzej. :-(
Podziwiam Ciebie za wytrwałość i siłę...

Chciałam tylko napisać, że trzymam kciuki za to,żeby było tylko lepiej...
ściskam mocno

DumSpiro-Spero - 2010-05-16, 13:35

Cytat:

Niedrożność jelit



Niedrożność jelit (ileus, bowel obstruction) jest to stan chorobowy, w którym dochodzi do zatrzymania przechodzenia treści pokarmowej przez jelita. Stan ten może być wynikiem zamknięcia światła jelita przez różnego rodzaju przeszkody (niedrożność mechaniczna) lub zahamowania prawidłowej perystaltyki (niedrożność porażenna).

W zależności od lokalizacji przeszkody w niedrożności mechanicznej wyróżnia się tak zwaną niedrożność wysoką, w której dochodzi do zatkania światła jelita cienkiego (lub bardzo rzadko żołądka lub dwunastnicy), oraz niedrożność niską, gdy zamknięte jest jelito grube. Wyróżniamy niedrożność ostrą, a także przewlekłą, tzw. „przepuszczającą”. Tak jest gdy np. nowotwór lub zrost nie zamyka całkowicie światła a tylko je zawęża i okresowo występują objawy niedrożności.

(...)

Objawy niedrożności jelit.

W zależności od przyczyny niedrożności wymienione niżej objawy mogą pojawiać się nagle lub stopniowo narastać, w początkowym okresie mogą mieć także zmienne nasilenie. Chory, który ma silne kurczowe bóle brzucha wracające co kilka minut, wymioty, wzdęty brzuch i nie oddaje wiatrów ani stolca, ma prawdopodobnie niedrożność jelit – powinien zatem być leczony w szpitalu i będzie wymagał operacji.

Główne objawy niedrożności jelit:
  • Ból brzucha - występuje praktycznie w każdej postaci niedrożności jelit. Zwykle w ciągu pierwszych kilkunastu godzin trwania choroby jest trudny do jednoznacznego umiejscowienia i ma charakter kolkowy, kiedy to dolegliwości stopniowo narastają w ciągu kilku minut, aby po osiągnięciu maksymalnego nasilenia ustąpić prawie całkowicie, aż do następnego ataku. Po tym okresie ból staje się stały, zwykle obejmuje całą jamę brzuszną, a w miarę rozwoju niedrożności i wystąpienia zapalenia otrzewnej dołącza się do niego charakterystyczne napięcie brzucha (brzuch deskowaty). W przypadku niedrożności powstałej w wyniku skręcenia jelita ból od początku ma charakter stały i jest bardzo silny. Bólom towarzyszy stawianie się jelit i przelewanie treści jelitowej, nieraz bardzo głośne. Słuchawką wysłuchuje się dość rzadkie, wysokie i wyraźne tony perystaltyczne.
  • Wymioty pojawiają się zwykle po bólach brzucha, są wynikiem cofania się zalegającej w jelicie treści pokarmowej w kierunku żołądka i mają różny charakter w zależności od typu niedrożności. W przypadku przeszkody zlokalizowanej w górnej części jelita cienkiego pojawiają się one już w ciągu kilku pierwszych godzin trwania choroby i są bardzo obfite. Jeżeli zamknięty jest dolny odcinek jelita cienkiego, wymioty występują później, zwykle dopiero po kilkunastu godzinach od początku choroby i mają mniejsze nasilenie. Pomiędzy końcowym odcinkiem jelita cienkiego i początkową częścią jelita grubego znajduje zastawka Bauhina, która przepuszcza treść pokarmową tylko w jedną stronę i zatrzymuje jej zwrotny pasaż. W związku z tym w niskiej niedrożności, gdy zatkane jest światło jelita grubego, treść pokarmowa w nim zawarta nie może cofać się do jelita cienkiego i żołądka i w tej postaci wymioty zwykle nie występują. Pojawiają się one dopiero w bardzo zaawansowanych stadiach niedrożności mechanicznej jelita grubego, gdy rozwija się zapalenie otrzewnej i towarzysząca mu niedrożność porażenna jelita cienkiego.
  • Wzdęcie brzucha jest wynikiem gromadzenia we wnętrzu jelit dużej ilości płynnej treści jelitowej i gazów, które nie mogą przechodzić dalej w kierunku odbytu. Jest to objaw charakterystyczny dla każdej postaci niedrożności przewodu pokarmowego. W niedrożności jelita cienkiego obejmuje ono górną i środkową część brzucha i szybko narasta, ale ponieważ towarzyszą mu wymioty prowadzące do częściowego opróżnienia jelita, zwykle nie osiąga ono dużych rozmiarów. W niedrożności jelita grubego wzdęcie obejmuje górną oraz boczne części brzucha i osiąga, w przypadku długo nieleczonej choroby, bardzo znaczne rozmiary. W niedrożności porażennej wzdęty jest zwykle cały brzuch. Dla wzdęcia brzucha w niedrożności jelit charakterystyczny jest bębenkowy odgłos powstający przy opukiwaniu rozdętego brzucha (nie tylko na szczycie, ale i na bokach – odróżnienie od wodobrzusza). Niekiedy, u osób bardzo szczupłych, rozdęte gazem pętle jelita widoczne są przez skórę.
  • Zatrzymanie gazów i stolca, choć wymieniane wśród charakterystycznych objawów niedrożności jelit, nie zawsze jest stwierdzane. W przypadku przeszkody zlokalizowanej w końcowym odcinku jelita grubego zatrzymanie gazów i stolca pojawia się stosunkowo wcześnie. Jeżeli jednak zamknięta jest początkowa część jelita grubego lub jelito cienkie, zawartość jelita poniżej przeszkody może być wydalana pod postacią gazów i stolca jeszcze przez wiele godzin. Tak więc oddawanie przez chorego gazów lub stolca nie wyklucza niedrożności jelit.
(...)

Leczenie.

Niezależnie od przyczyny niedrożność przewodu pokarmowego jest poważną chorobą, która nieleczona lub leczona zbyt późno, prowadzić może do odwodnienia, wstrząsu, utraty białka i elektrolitów, niewydolności krążenia, ostrej niewydolności nerek, posocznicy i ostatecznie do śmierci pacjenta.

Leczenie pacjenta z niedrożnością przewodu pokarmowego prowadzi się zwykle w oddziale chirurgicznym lub w cięższych przypadkach w oddziale intensywnej opieki medycznej. Od momentu pierwszego podejrzenia niedrożności przewodu pokarmowego chory nie powinien przyjmować żadnych pokarmów ani płynów. W przypadku potwierdzenia rozpoznania choremu podaje się leki i płyny dożylnie aż do zabiegu operacyjnego lub do czasu ustąpienia ostrych objawów choroby.

W przypadku niedrożności mechanicznej, zasadniczo im wcześniej operacja będzie wykonana, tym większe są szanse na dobry wynik. Zawsze podajemy antybiotyki. Stosujemy odsysanie zalegającej treści. Operacja ma na celu odtworzenie drożności i usuniecie toksycznej treści jelitowej (wprowadzenie do jelita cewników). Należy usunąć martwicze fragmenty jelita. Jeżeli w przebiegu niedrożności jelita doszło do wylania się treści jelitowej do wnętrza jamy brzusznej i rozwoju zapalenia otrzewnej, zabieg operacyjny obejmuje dodatkowo dokładne wypłukanie całej jamy brzusznej z patologicznej treści jelitowej.
(...)


źródło: Niedrożność jelit | Zdrowie i medycyna

Oczywiście może być tak, że istnieją jakieś istotne przeciwwskazania do leczenia chirurgicznego.
Być może też podejrzewa się, że guzy w zbyt wielu miejscach uciskają jelito i stąd brak możliwości skutecznej interwencji w formie zabiegu.
Na te pytania powinien odpowiedzieć Wam chirurg.

Wczorajszy incydent pozwolił mamie zapewne na odprowadzenie części gazów zalegających w jelicie, stąd ulga.

Nadzieja - 2010-05-17, 08:59

DSS- Ty zawsze zjandziesz co trzeba :) :cmok: Tak wczoraj mama odczuła ulge ogromną. Dziś znów zaczyna odczówać ból i ogólnie samopoczucie spada... Zastanawia mnie jednak dla czego chirurg jedynie pyta o zaparcia u mamy i nie reaguje...

Niestety kiedy jeździłam z mamą na chemię starałam się "wysadzić" ją jak najbliżej i czekałam w samochodzi z Karolinką. Maciusia podrzucałam do bratowej która ma 4 swoich dzieci. Teraz przy kolejnym cyklu musze coś wymyślić zeby i Karolinki nie brać ze sobą zebym mogła z mamą na oddział wejść.
Niedługo mama idzie znów do chirurga- na ściągnięcie szwów. Dobrze by było aby i się udało wybrać z nią, wtedy zapytam lekarza czemu są jedynie pytania... (teraz wszystko zależne jest tez od moich dzieci- Maćko ma zawalone oskrzela a Karla zaczyna mi pokasływac i ma katar- nie moge ich teraz po dworze ciągac a i nikt mi z nimi nie zostanie. Biedny Irek, kiedy zbliża się do Karoliny ta ryczy jak opętana :roll: na widok własnego ojca... :roll: )

[ Dodano: 2010-05-17, 11:28 ]
DSS a może lepiej skonsultować się również z innym chirurgiem?

DumSpiro-Spero - 2010-05-17, 12:09

Nadzieja napisał/a:
DSS a może lepiej skonsultować się również z innym chirurgiem?

Najpierw proponowałabym przeprowadzić rozmowę z 'obecnym' chirurgiem mamy.
Być może - jeśli zada się konkretne pytania - udzieli wyczerpujących odpowiedzi. Dobrze by było mieć pewność, że widział płytkę z TK jamy brzusznej mamy - a jak nie to chociaż opis...
Konieczne będzie dokładne przedstawienie i opis sytuacji : czyli w trakcie rozmowy zrelacjonowanie wszystkich objawów, które ma mama (łącznie z przytoczeniem incydentu z wymiotami i uczuciem krótkotrwałej ulgi po nich, brakiem możliwości oddania stolca innego niż w formie płynnej/pół-płynnej?) etc.

cleo33 - 2010-05-17, 23:17

Nadzieja napisał/a:
Niestety ma zbyt dużo swoich spraw na głowie... a sytuacja mamy to w tym memencie jak widze tylko mój uciekający sen z powiek. Tata - nie wie nawet jakie rachunki się płaci- wszystko zawsze było na głowie mamy. Brat... do niego chyba tez nie dociera to co z mamą się dzieie.


Nadziejo skądś to znam wiem jak sie czujesz kochana ,bardzo bardzo Cię przytulam :tull:
Gdybym tylko mogła jakos pomóc to daj znac mieszkam niedaleko.

Nadzieja - 2010-05-18, 09:02

MYSZKA- CLEO- dziękuję Wam bardzo :cmok:

cleo - wiem ze mogę sama nie podołac ze wszystkim- do tego zalało mi totalnie mieszkanie od dachu - rok temu remontowanego- więc kolejna sprawa na mojej głowie. Nie mogę przeciez z dziećmi w wilgoci i grzybie mieszkać :roll: a odsyłaja mnie od jednego do drugiego i latam i dzwonię jak porabana. Napewno będe prosiła o pomoc ...

ana7 - 2010-05-18, 18:29

PROŚ o pomoc!!!! wszystkich, na których możesz polegać. Ja też przyjadę, jak będzie trzeba!!!

dużo siły! trzymaj się ciepło.


ania

gosiaczek8729 - 2010-05-24, 15:06

Nadzieja czekamy na wieści i trzymamy kciuki
Jestem od niedawna na forum i czytam Twój Watek:) imponujesz mi swoja dzielna postawa,ale My najbliższa rodzina MUSIMY być dzielni i dodawać otuchy naszej najbliższej osobie.
Pozdrawiam Ciepło :)

Nadzieja - 2010-05-27, 11:47

gosiaczek, - dziękuję
Ana- już pisze.

Więc tak. Do Chirurga mama zapomniała wziąść historii choroby i ja ciapa tez (tak to jest jak mała się drze, mały wturuje...) Ale :
rana po wszysciu portu nadal si nie zgoiła, nadal jest stan zapalny więc przypuszczam że większa ingerencja w ciało mamy (operacje, zabiegi) nie wchodzi w grę. Nic się nie goi jak powinno. Poza tym Hemoglobina mamie spada...

Dziś hemoglobina wynosi 6,7 . w związku z czym chemii mama dzisiaj nie dostała i nie wiadomo kiedy dostanie. Własnie czeka na przyjęcie do szpitala na przetaczanie krwi. Później sie zobaczy jak z chemią bedzie. (no i nie bedzie mamy na chrzcinach Karolci :cry: a sa w tę niedzielę :| )

Nadzieja - 2010-06-05, 22:26

cleo, myszka, ania7 :cmok:

mama po przetaczaniu o niebo lepiej się czuŁA. W tej chwili znów brzuch zaczyna ja boleć, znów źle zaczyna wyglądać. Czy to moze być efekt tego iż następnej chemii nie dostała w terminie? Drugi cykl jest zaplanowany na 14 czerwca. O ile znów hemoglobina nie spadnie.Rana po zakładaniu portu nadal nie zgojona, a przeciwnie, zaczyna brzydko ropieć. Tak więc o ile mama dostanie kolejną chemie to znów będzie miała poszukiwaną żyłę która nie pęknie...

madziorek - 2010-06-05, 22:39

Nadzieja, brzydko ropieć?? - to już nie zapalenie, tylko zakażenie! osłonowo jakiś antybiotyk dostaje? miałam tak przy nefrostomii- ampicylina w ilości hurtowej pomogła. Niech szukają innych możliwości: pachwina?? Działaj szybko.
buziole M.

Nadzieja - 2010-06-05, 22:46

Madziorek. Teraz na przetaczaniu mama była w innym szpitalu niż zwykle - równiez w Bytomiu. Tam zamiast biodacyną (tak to się chyba nazywa o ile nie pomyliłam...) smarowali mamie rane czymś innym. zamiast się ładnie zasuszać, swędziało mocno no i mama przyznała ze drapiąc dookoła (starała ise podobno delikatnie sobie ulżyć) mogła szwy naruszyć. Rana jak na moje oko wygląda ochydnie, nie ropieje az tak mocno ale jednak ropa z rany się wydobywa. po powrocie do domu mama zaczeła znów smarować biodacyną. Jak by lepiej...
madziorek - 2010-06-05, 22:52

Nadzieja napisał/a:
po powrocie do domu mama zaczeła znów smarować biodacyną. Jak by lepiej...
maść z antybiotykiem- jeśli wystarczy ok, jeśli nie trzeba będzie od wewnątrz wspomóc obronę organizmu
buziole M.

Nadzieja - 2010-06-05, 23:01

:cmok: dzięki madziorek :cmok:
DumSpiro-Spero - 2010-06-05, 23:45

Nadzieja,
być może faktycznie trzeba by podać antybiotyk ogólnie.

Co do przetoczeń - pisałam Ci swojego czasu, że pomagają 'na chwilę' i nie są rozwiązaniem 'na dłuższą metę'. Obecnym wskazaniem dla pacjentów poddających się chemioterapii i cierpiących na znaczącą niedokrwistość jest leczenie erytropoetyną.

Wspominałam też, że obecnej sytuacji (bóle brzucha) być może nie da rady opanować chemioterapią, guzy mogą być za duże (chodzi o prawdopodobną częściową niedrożność jelita).
Sama niedokrwistość może wynikać z zaawansowania choroby nowotworowej jako stan jej towarzyszący, a może być efektem krwawienia wewnętrznego (np. przez naciekanie przez guz ściany jelita) - leczenie zachowawcze (przetoczenia, erytropoetyna) mogą w tej sytuacji nie pomóc; pomóc mogłaby ewentualna interwencja chirurgiczna (zatrzymująca krwawienie).

Nie leczona niedokrwistość może uniemożliwić w ogóle kontynuowanie chemioterapii.

Nadzieja - 2010-06-05, 23:50

DSS- próbuję, tłumacze, rozmawiam, staram się ... Ale cóż z tego kiedy tak naprawdę moja mama ma to w nosie... Mam wrażenie ze w tej chwili wolała by zebym poprostu się "zamknęła" i nic już nie mówiła. teraz nawet nie chce zebym woziła ją na chemię ... :roll: usłyszałam
"poradzę sobie" ...
Mama ma strasznie trudny charakter- i nadal stara się mnie trzymac jaknajdalej od swoich lekarzy. Ręce opadają :uuu:

gosiaczek8729 - 2010-06-07, 21:10

Witaj Nadziejo,na początek przytulasek <uscisk>
Rozumiem Cie jeśli chodzi o słowa "Ręce opadają", czasami z Tymi Naszymi Mamami to gorzej niż z dziećmi eh...
Ja pamiętam jak namawiałam moja żeby iść na jakieś kontrolne badania: cytologie,mammografie itp,
Ale nieeeee, zawsze nie miała czasu,albo były jakieś problemy,albo głupie wmawianie ze "jak już pójdzie się raz to zaraz coś znajda",a tu masz! ukrywała wszystko może rok, może dwa...
Czasami mam ochotę porostu tak się wykrzyczeć na nią,bo przecież jak można się doprowadzić do takiego stanu!(ale oczywiście gryzę się w jęzor,bo i tak czasu nie cofnę)ale czasami zdarza się, ze się zdenerwuje na nią i doprowadzam ja do pionu troszkę :mrgreen:
Także trzymam kciuki żeby te nasze Mamy współpracowały z nami :)

Myszka30 - 2010-06-08, 15:02

Droga Nadziejo, ja też mam problem z moją mamą. Od samego początku choroby ona bała się ją nazwać "po imieniu" i gdyby nie ja i moje naleganie (nawet ja dzwoniłam i umawiałam ją na mammografię, później też na inne badania i do innych lekarzy), bo ona zwyczajnie się bała (albo nie miała odwagi). :-(
Teraz od paru dni narzeka na ból w klatce piersiowej (w badaniu UKG serca - płyn w osierdziu), nalegam znowu na konsultacje u kardiologa (jak nam zaleciła DSS), zbywa mnie jak może... :uuu:
Przecież nie zaciągnę jej tam siłą :|

Życzę Tobie kochana (i sobie też) dużo cierpliwości. :tull:

Nadzieja - 2010-06-08, 23:34

Dziękuję Wam bardzo- bo już zaczynałam się czuć jak wyrodna córka w związku z tym ze nie mam pojęcia jak teraz wpłynąć na mamę zeby w końcu zrozumiała.
U chirurga w gabinecie jak tylko zaczynałam coś pytać, od razu była kontra mamy ze pan doktor nie ma czasu ze chodźmy tylu pacjentów... Nie chciałam juz się kłucić z nią w gabinecie. Pan doktor przepisał mamie jakąś inną dodatkowa maść, nie pamiętam nazwy, mama ma smarować ranę na zmianę biodacyną z tą drugą maścią. Szwu już nie założył.

Nadzieja - 2010-06-13, 22:23

ana7 - na razie nic. Jutro kolejna chemia, ale najpierw sprawdzenie wyników krwi. Rana po założeniu portu już lepiej wygląda choć nadal paskudnie. Mama strasznie chudnie mimo ze całkiem fajnie podjada. Czuje się również w miarę dobrze i nie jest taka marudna jak ostatnio ;) Dziękuje że pytasz :cmok:
soja - 2010-06-13, 23:45

Nadziejo, może spróbuj smarować to mamie maścią bepanthen. Jest to maść głównie dla dzieci, ale działa rewelacyjnie. Ja usuwam nią dosłownie wszystko, począwszy od ran do poparzeń. A wszystkie gojące się tatuaże tatuażyści polecają smarować właśnie nim. Mój ostatni tatuaż po smarowaniu alantanem musiał iść do poprawki, bo jadził się paskudnie ( nie miałam akurat bepanthenu ). Oczywiście po bepanthenie zagoił się w tempie expresowym. Naprawdę polecam. Buziole :cmok:
mamanel - 2010-06-14, 08:46

Bepanthen jest świetny, ale nie służy do leczenia ran. Jest Bepanthen plus, który na ranę stosować można i który zawiera substancje antybakteryjne.
http://www.e-farm.pl/p/11...s-krem-30g.html
Ale mama ma już maść z antybiotykiem, więc to lekarz powinien decydować o ewentualnej zmianie leku.
Nadziejo, cieszę się, że mama ma ma lepszy apetyt i samopoczucie :)

Nadzieja - 2010-06-14, 14:49

Witam
Chemii mama nie dostała.
Sprostowanie - mama nie smarowała rany maściami, itd., tylko płynem odkażającym Betadyną, później dostała masć solcoseryl.
Smarowała ranę na przemian, jeden dzień tym, drugi tym.
Dzisiaj poszła do szpitala i okazało się ze ma stan zapalny. Dostanie antybiotyk ale dopiero od piątku.
Ma wizytę u chirurga i bedzie wynik "posiewu" (?) wzięli próbkę do badania z tej rany aby sprawdzić co to jest.
Przepraszam ze bez ładu i składu ale jestem ciągle zakręcona.
Dopiero później będzie ustalony termin kolejnej chemii...
I wszystko się przeciąga...

[ Dodano: 2010-06-15, 00:26 ]







W niedzielę rana po załozeniu portu wciąż nie wygojona, po rozejściu się szwów (były już 2 albo 3 razy zakładane, tym razem lekarz już nie założył), smarowana właśnie betadyną i solcoserylem.
Dziś rano mama dzwoniła ze rana wygląda ze 150 razy gorzej. Silniej zaogniona, bardziej napuchnięta i ropa się sączyła.

Pokazuję te zdjęcia bo mogą kogoś uświadomić jak to NIE POWINNO wyglądać.

Nadzieja - 2010-06-17, 23:16

Wiem ze nie przyjemny widok...
Zdjęcie z dzisiaj :shock: (mama mówi iż w poniedziałek wyglądało to gorzej cieszy się ze teraz tak to wygląda, jednocześnie uważa że port się przesunoł)


gosiaczek8729 - 2010-06-18, 11:40

Hejka Nadziejka :) ,Strasznie to wygląda :uuu: aż trudno uwierzyć ze z ciałem ludzkim takie rzeczy się dzieją(mojej Mamy pierś tez paskudnie wygląda,chyba gorzej od tego portu),przecież powoli się zagoi :)
Trzymajcie się cieplutko :tull:

Nadzieja - 2010-06-18, 11:44

Wyniki z posiewu wyszły OK. Ale antybiotyk i tak mama dostanie. 29 czerwca ma się mma zgłosić do onkologa i w lipcu prawdopodobnie dopiero dostanie kolejny cykl chemii.
Jestem ciekawa jak to wszystko wpływa teraz na raka :roll:

ana7 - 2010-06-18, 20:15

och Aniu wciąż czytam i czytam Twój wątek, to co piszesz na bieżąco.

Trzymam kciuki, jestem blisko. bądż silna!!!

wiem, że to trudne. Dlatego tej siły Ci życzę.
Pozdrawiam gorąco

ania <uscisk>

soja - 2010-06-18, 21:52

Kurcze, ale się ta twoja mama nacierpi. Nie dość, że raczysko to jeszcze takie dziadostwo się przypląta :uuu: . Czy bardzo ją to boli ? Oby się jak najszybciej zagoiło.
Nadzieja - 2010-06-18, 23:38

ana- Kochana Ty moja :cmok: dziekuję :) samym swoim "jestestwem" poprawiasz samopoczucie
soja- moja mama ma jedną wadę- a ja po niej- jedynie po oczach widać ze boli, bo uśmiech od ucha do ucha. Niestety widze po niej jak chlernie boli, zagryzione zęby. Ledwo ręką ruszała , choć podobno w tej dokładnie chwili jest lepiej (oby :roll: )

Mnie w tej chwili bardzo trapi ta przerwa między chemiami...

Cyntia - 2010-06-19, 09:22

Aniu ja też od dłuższego czasu czytam Twój wątek, ale dopiero dziś ośmielę się odezwać.Cieszę się z Twoich malutkich pocieszek i smucę chorobą Mamusi. Jesteś wyjątkowo dzielną dziewczyną, która wspaniale radzi sobie z tyloma problemami. Podziwiam Cię z całego serca. Nie wiem co napisać, aby zabrzmiało to "w miarę mądrze".Po prostu brakuje mi słów widząc cierpienie Twojej Mamusi. Cały czas jestem i będę z Wami...
Nadzieja - 2010-06-22, 21:20

ana7 napisał/a:
:tull: :heart: :heart: :cmok:


:in_love:

Cyntia - dziękuję bardzo za odwiedziny i kibicowanie nam.

Mama czuje się dzis bardzo źle. Kolo rany po porcie utworzył się ropień. Nie widziałam go niestety (od niedzieli sama ze sobą szpitale odwiedzam, a od soboty po ścianach chodziłam). Okazało się port założona za płytko. Z rana przed 7.00 mama ma zgłosić się na oddział, aby ordynator mógł zdecydować co dalej robić, a dla tego tak wczas, żeby mamcia nie musiała czekać aż skończy się obchód.
W tej chwili mama zwraca wszystko, łącznie z napojami. Jakikolwiek lek odrazu zwraca. Dosłownie wszystko. Ból brzucha jest okrótny.
Gdyby nie było stanu zapalnego podano by mamie chemię mimo antybiotyku.
I po co tyle czekać ze wszystkim? Dla czego widząc ze rana po porcie się nie goi odrazu nie próbowano dojsć do tego dlaczego? Dlaczego lekarz odrazu nie zauważył że port jest za płytko założony?
Mama cierpi...
A ja boję się każdego kolejnego dnia...

mamanel - 2010-06-22, 21:53

Nadzieja, mam nadzieję, że mama zostanie jutro szybko przyjęta. Pewnie ropień będzie musiał oczyścić chirurg, bo przecież to się samo nie zagoi....
Zmartwiło mnie bardzo to co napisałaś o mamie - że wszystko zaczęła zwracać, że bardzo boli ją brzuch :( Czy nie powinien do niej przyjechać lekarz żeby ją jeszcze dziś zobaczyć?
DSS pisała wcześniej, że z niedrożności układu pokarmowego może dojść do zapalenia otrzewnej i że mamę powinien zobaczyć chirurg:
Cytat:
Z opisu TK oraz objawów wynika, że rozwija się -> niedrożność układu pokarmowego <-
[...]
Tak się zastanawiam czy nie warto by skonsultować mamy u chirurga-onkologa (albo po prostu u chirurga) nie czekając aż sprawy zajdą dalej.
[...]Mama ma częściowo niedrożne jelito i pokarm po prostu nie ma którędy przejść.
[...]Obawiam się jednak, że jest to sprawa dla chirurga i to za chwilę może się okazać, że ze wskazań życiowych. Osobiście starałabym się tę sprawę skonsultować i próbować załatwić zanim rozwinie się np. zapalenie otrzewnej.



:-((

DumSpiro-Spero - 2010-06-22, 21:54

gosiaczek8729 napisał/a:
W tej chwili mama zwraca wszystko, łącznie z napojami. Jakikolwiek lek odrazu zwraca. Dosłownie wszystko. Ból brzucha jest okrótny.

Nadzieja, macie prawdopodobnie niedrożność (o której trąbię od nie wiem kiedy - ale albo nie wypada zapytać chirurga, albo trudno powiedzieć co _bad_! echhhh...)
Jeśli tak jest (potrzebny chirurg by to stwierdzić) - to jeśli mama nie trafi natychmiast "na stół" (w trybie pilnym) to po prostu umrze. To stan bezpośredniego zagrożenia życia.
W takich przypadkach jedzie się na izbę przyjęć i nie czeka na zmiłowanie boskie albo racjonalne decyzje lekarza prowadzącego (których trudno się doczekać od pół roku zresztą! :evil: ) Odważny komentarz, tak - wiem, ale wystarczy wnikliwie przeczytać ten wątek.
W ł o s y  d ę b a  s t a j ą.

Cyntia - 2010-06-22, 22:21

Ania, Twój post przeczytałam z przerażeniem. Po komentarzu DSS nabrałam pewności, że nie można czekać. Działaj natychmiast!!!! Z niepokojem będę czekać na kolejne więści od Ciebie.....
Nadzieja - 2010-06-22, 22:25

DSS- jak już pisałam, ja sama ledwo zyję jestem po szpitalna. Mama tak źle się czuje od wczoraj wieczora. Dziś po powrocie od chirurga któremu zresztą wspominała o swoich dolegliwościach poczuła się jeszcze gorzej. Chirurg stwierdził jedynie że ma się mama rano zgłosić na oddział.

Od mamy pogotowie własnie pojechało. Jestem cały czas w kontakcie telefonicznym z tatą. Stwierdzili ze po co maja ją brac do szpitala skoro jutro ma się zgłosić na oddział. Lekarz Stwierdził też ze mama tak źle się czuje od tego antybiotyku który przepisano jej na ten cho**rny stan zapalny. Kazali mamie odstawić. Podali no- spę do mieśniowo nic więcej przeciwbólowego ponieważ udało jej się nie zwróc tego leku przeciwbólowego który przepisał jej onkolog.

DSS- czasem łatwo mówic... Weź pod uwage to że nie miaszkamy w tym samym mieście. A ja u mamy nie mogę przebywać ( mój ojciec ma wiecznie obiekcje, ale nie chce na forum pisac o relacjach rodzinnych ja mój ojciec... itd itp)

[ Dodano: 2010-06-23, 09:20 ]
szlag mnie zaraz trafi...
Jutro z rana jadę do mamy do szpitala ( dzisiaj nie mam samochodu i teściowa mi do dzieci nie przyjedzie)
Lekarz z pogotowia który wczoraj wieczorem był u mamy zasugerował że nie powinna brac tego antybiotyku co chirurg jej przepisał. Podobno źle on wpływa na żołądek i jelita. Chirurg przepisując mamie leki nie konsultował się z onkologiem. Była mama tak jak pisałam rano na oddziale przy czym odesłali ją do domu bez niczego że ma sie zgłosić po 10.00 na oddział...
Jak tak można człowieka na resztkach sił tak męczyć jazdami w te i spowrotem. !!!!
Mam nadzieję ze uda mi się jeszcze dzisiaj ściągnąć kogoś do dzieci.
Mamci chce się wymiotować nawet jak zwilży usta :roll: :cry: :cry: :cry:

[ Dodano: 2010-06-23, 09:59 ]
Samochód bede miała dopiero po 16.00
Teściowa nie odbiera telefonu, nie ma nikogo innego kto mógł by mi do dzieci przyjechac...

[ Dodano: 2010-06-23, 11:33 ]
7 lipca przyjęcie do szpitala na zdjęcie portu
chirurg stwierdził ze wymioty są własnie spowodowane źle dobranym antybiotykiem który ma własnie takie działania uboczne. Kazali kupić mamie aktimel , odstawić antybiotyk (zrobiła to mama wczoraj) i ma się unormowac stan mamy...Wrazie czego mama ma dzwonić na ostry dyżur, ponieważ teraz i tak nie mają miejsca w szpiatlu .
Na moje
"To do innego szpitala!" usłyszałam "ja nie chce do innego"
Tu piszecie radzidzie co innego, lekarze mówią co innego a ja mam mętlik w głowie bo wiem że Ci którzy prowadzą mamę źle to robią!

DumSpiro-Spero - 2010-06-23, 18:45

Nadzieja napisał/a:
Tu piszecie radzidzie co innego, lekarze mówią co innego a ja mam mętlik w głowie

W tej sytuacji pozostaje mi odesłanie Cię do zapisów pkt. 2 cz. II Regulaminu Forum.

Na Forum uzyskuje się informacje, które można wykorzystać (np. podczas rozmowy z lekarzem prowadzącym bądź innym lekarzem bezpośrednio zajmującym się chorą/chorym) lub nie.
Jeśli powstają jakiekolwiek wątpliwości co do sensu bądź zasadności przedstawianych tu opinii to polecam zastosowanie się do treści Regulaminu Forum, zgodnie z którą należy polegać na stanowisku lekarza prowadzącego.

Nadzieja - 2010-06-23, 20:32

DSS źle mnie zrozumiałaś. Miałam na myśli właśnie to że tutaj potraficie trafnie doradzić wywnioskować, a Ci którzy prowadzą mamę na jakiekolwiek sugestie nie reagują.

Zresztą co tu dużo mówić. W tym samym szpitalu byłam w niedzielę- stwierdzono jakieś zapalenie rdzenia przyzebrowego czy poprostu przewianie. Dopiero w TG zrobiono mi badania, zdjagnozowano i jestem w trakcie odpowiedniego leczenia.
Czy złamię regulamin jeżeli napisze omijajcie Bytomski szpital górniczy szerokim łukiem?

ana7 - 2010-06-23, 20:48

_itsme_

myślałam, zaglądałam do Ciebie , patrzę teraz a tu tyle się u Ciebie wydarzyło. Przykro mi że nie miałaś chwilami z kim zostawic dzieci, że u Mamy wciąż mętlik , cierpienie i dalej wielka niewiadoma.
Jestem z Tobą Aniu i rozumiem Twoje rozczarowanie, i złość. Przytulam.

ania

Nadzieja - 2010-06-24, 08:30

Jadę do mamy. W nocy znów było pogotowie. Dali zastrzyk przciwwymiotny, przeciwbólowy i kazali do swojego lekarza rodzinnego iść...
Zamówiłam wizytę domową u lekarza rodzinnego, będę prosiła o zbadanie pod katem niedrożności układu pokarmowego i prosiła o skierownie gdzie trzeba
Rozmawiałam z onkolog przez telefon niestety (mamy prowadzący jest na urlopie) Pani doktor kazała własnie z rodzinnym rozmawiać...
Pisze bez ładu i składu bo się spieszę.

Pozdrawiam
ANA- :* :cmok: dzięki kochanie :cmok:

[ Dodano: 2010-06-24, 08:39 ]
acha, jzeli rodziny nic nie poradzi i olee to pakuję mamę w taxi (nie mam samochdu) i na ostry dyżur (tylko czy mnie przyjmą bez skierowanie?

jusia - 2010-06-24, 09:46

Nadzieja, jak jest poważny stan chorego,zagrażający życiu to muszą przyjąć.
Jeśli nie będą chcieli,to zażądaj na piśmie odmownej decyzji z uzasadnieniem.
Zwykle to działa i przyjmują....
Jeśli coś od siebie mogę doradzić to rób wszystko aby w końcu Mamie ulżyć-bo aż żal mi serce ściska jak czytam co sie u Was dzieje

banialuka - 2010-06-24, 13:14

Nadzieja prosiła mnie zeby napisać ze pani doktor rodzinna która była u mamy stwierdziła ze to nie jest niedrożność układu pokarmowego poniewaz mamie odchodzą gazy. Nadzieja ma jechać z mama na podanie kroplówki nawadniającej i tam jeszcze będzie ja badał chirurg (chyba nic nie pokręciłam, bo jak dzwoniła do mnie to byłam na zakupach ale mam nadzieję ze dobrze zapamietałam)

Prosiła mnie tez żeby Ci przekazać DSS żebyś sie z nią pilnie skontaktowała jak możesz. Na PW wyslę jej numer telefonu.

DumSpiro-Spero - 2010-06-24, 13:27

Dzwoniłam do Nadziei.
Obecnie mama Nadziei otrzymała skierowanie w trybie pilnym na ostry dyżur, na chirurgię.

cleo33 - 2010-06-24, 14:41

Nadzieja jak bedziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy, przy dzieciach lub innej daj mi znac!
Juz rozmawiałysmy o tym prawda?pisz na pw.

Trzymam kciuki za mamcie _itsme_

Nadzieja - 2010-06-25, 07:38

Dziekuję i prosze nadal o trzymanie kciuków.

Pani doktor na wizycie domowej konkretnie mamę zbadała, zrobiła bardzo szczegółowy wywiad, spisała wszystko na kartce + leki jakie mama przyjmuje. Oczywiście nie olała mojej sugestii na temat niedrożności (DSS :cmok: Pierwszą wersją jaką ustaliłyśmy to ze ze względu na odchodzące gazy od czasu do czasu miałyśmy jechac na kroplówke nawadniającą + miał memę obejżeć chirurg w przychodni. Jednak Pani doktor zadzwoniła do mnie że jednak zostawia w rejestracji skierowanie dla mamy na ostry dyżur (Lekarz z prawdziwego zdażenia, nie robi nic na "hura" i pacjenta nie olewa, a przemyśli dokładnie i szuka najlepszego rozwiązania), po przeanalizowaniu i konsultacji z chirurgiem doszli do wniosku ze w tej sytuacji jest to najlepsze wyjście a sama kroplówka może nic nie zdziałać.

Pojechałam z mamą do szpitala (na szczęscie inny niż ten w którym mama się leczyła)
Zrobiono mamie najpierw RTG, a następnie badania krwi, podłączono 3 duże i 1 małą kroplówkę z elektrolitami. Chirurg podczas rozmowy powiedział ze chcą uniknąć operacji. W przypadku mamy może ona się wiązać z poważnymi komplikacjami, dodatkowo ze względu na rozsiew może okazać się ze poprostu nie ma co wycinac...Po kroplówkach mama nabrała kolorków, ożywiła się śmiała się jak to ona :) i nawet napiła się dość dużo wody - nie zwróciła ( jedynie raz na początku kroplówek). Po lewatywie bardzo fajnie mamę w końcu "ruszyło" odczuła niewyobrażalną ulgę. Chirurg jako ze na chirurgii nie było już co robić wysła nas na interne. Tam znów trafiliśmy chyba na "lekarza"
"miała pani robione już badania, nie są najgorsze może pani iść do domu- proszę tu podpisać" :| (mama wryła się do gabinetu sama- kiedy chciałam wejść lekarz mnie ochrzanił i nie wpuścił :| )
No więc wróciłyśmy do domu.przed 23.00. Jako ze był tata a mama czuła się rewelacyjnie z odrobinką nadziei wróciliśy z Irkiem i Karolinką do domu (Maciusia zostawiłam u teściów :| ) Musze niedługo jechac pozałatwiać kilka spraw niecierpiących zwłoki (np zapłacić gaz który nam w końcu odetn ą za nieuregulowany rachunek - u nas kasy są czynne w głupich godzinach :roll: a wcześniej nie miałam możliwości zapłaty rachunku :| ) A później jadę do mamy... Do szpitala
O 5.00 dzwoniła ze jak tylko pojechaliśy znów zwymiotowała. Zdrzemneła się troszkę, obudziło ją uczucie jakby miała gorączkę... Temperatura jednak w normie ale wymioty ją znów zaczeły meczyc. Okazuje się ze wymiotuje żółcią (tak jak mówiłaś DSS) W tej chwili ma robione badania na internie.
Czekam na informacje co i jak. Za chwilkę sama będę dzwoniła do szpitala po informacje.

Acha. z rana kiedy mama wymiotowała coś stukneło o muszlę . Oczywiście przestraszona mama wyłowiła ów obiekt. Była to jak to mama ujeła "kosteczka" średnicy 1,5 / 1 cm. Przełamała to mama i w srodku było to takie same jak na zewnątrz. W kolorze tego co zwraca (żółci? ). Tak jakby coś zbitego w malutką bryłę. :shock: :roll:

Kurcze- chyba bedę musiała z Karolina iść do szpitala...

Nadzieja - 2010-06-25, 09:08

Więc tak
Zrobili mamie badania krwi i wysłali do domu...
Zalecili tabletki osłonowe na żołądek i dużo pić :shock: ( po jakimkolwiek napoju czy tabletkach mama wymiotuje) Ma czekac na podanie chemii. Stwierdzili że to jest skutek podrażnienia zołądka po chemii lub też z braku chemii... Tu nie jestem pewna.
Dzwoniłam na oddział- mówiłam ze jestem z malutkim dzieckiem w innym mieście i chcę uzyskac jakies informacje, co dalej (mama nie wie że dzwoniłam) Powiedziano mi ze absolutnie nie podadzą nikomu przez teefon żadnych informacji. Do 13.00 musze zdążyc (a zdążę) żeby osobiście się stawić na izbie przyjęć to moze mi coś powiedzą.
Mam wrażenie jak by teraz mamę tylko zbywali...

Prosze o szybką radę- jak z Karoliną na szybko wejdę na izbę to chyba nic się nie stanie? czy lepiej nie brać jej w ogóle do szpitala? (tylko z mamą jej przeciez nie zostawię :roll: )

[ Dodano: 2010-06-25, 11:40 ]
Szlag mnie chyba zaraz jasny trafi.
Auto mi siadło , ale to nic...
Dodzwoniłam się jeszcze raz na internę.
Faktycznie przepisano mamie garści tabletek i jedyne co się dowiedziałam to zdawkowe
"jeżeli leczenie nasze ambulatoryjne nie przynosi skutków to na ostry dyżur do szpitala...."
Odsyłanie z miejsca na miejsce- jedynie chirurdzy byli w miarę kumaci...
Próbuję dowiedzieć się o chemię. narazie cieżko dodzwonić się do onkologa. Może onkolog coś doradzi dodatkowo...

[ Dodano: 2010-06-25, 12:22 ]
Pani doktor onkolog powiedziała wprost chemii nie podadzą bo zwyczajnie mogą ja zabić. Jeżeli do wieczora mama będzie jeszcze wymiotować (narazie troszkę wypiła wody i herbaty, zjadła zmiksowany rosołek - nie zwróciła ) mam dzwonić po pogotowie, i na ostry dyżur na chirurgię do szpitala... Tego w którym jej ten port zakładano...

DumSpiro-Spero - 2010-06-25, 13:39

Nadzieja,
masz kartę wypisową z tego szpitala, z którego dziś mamę wypisano?

Jola - 2010-06-25, 14:00

Kurcze, a ja dzisiaj nie pracuję i nie mogę Ci fizycznie pomóc :evil: .
Już pewnie "pozamiatane", ale ja weszłabym do szpitala z dzieckiem na rękach. W np. tramwaju można więcej "prezentów" załapać.
Ukochaj mamusię ode mnie.

Nadzieja - 2010-06-25, 14:08

DSS- karta jest u mojej mamy. do godziny czasu powinnam u niej być. Teraz bratowa jest z nią. Mama próbuje odpocząć. Jednak to co wczoraj mamie dali do ręki z chirurgii było napisane odręcznie ... nie dam rady rozczytać. Zrobię zdjęcie w miarę czytelne i Ci prześlę. Może Tobie uda się coś odczytać.

Jolu- w TG nie ma tramwajów ;) na szczęście, a ja wolę jednak własny transport- komunikacja miejska jest przepełniona różnymi świństwami. Dziękuję za chęć pomocy :cmok:

Nadzieja - 2010-06-26, 16:32

Wczoraj po południu pojechałyśmy z mamą na ostry dyżur bez skierowania.
Wziełam wszystkie dosłownie dokumenty, wyniki. Nie dałam się zbyć.

DSS- prośba moja do Ciebie , jeżeli mogła byś wkleić tu na forum wyniki mamy + zdjęcie tego portu... Bardzo bym Ci była wdzięczna, ponieważ ja nie wiem kiedy do domu wrócę. Napewno zostaję u mamy do wtorku- środy. Teraz korzystam z komputera grzecznościowo od bratowej.

Więc tak
Wyniki są fatalne. Jak wytłumaczyła mi DSS zakażenie jest takie że jeszcze moment a sepsa...
Lekarze zrobili mamie kolejne RTG
Czekając na nie na poczekaniu dosłownie wyciągnęli port (10 minut) w znieczuleniu miejscowym. (A dziwnie inni chirurdzy ustalali terminy na 7 lipca tak jak by nie można było tego zrobić tak jak na ostrym dyżurze...)

Później omijali mnie, ściemniali, nic nie chcieli powiedzieć.
Więc tak jak poradziła mi DSS zapytałam wprost czy mam organizować opiekę hospicyjną
Lekarz powiedział z wielkim UFF ze tak, Widząc ze jestem nastawiona już na wszystko powiedział ze nikt mamy już nie nie otworzy ponieważ rak już tak się rozsiał ze nie ma sensu mamy otwierać tylko po to by ją zaszyć.
Podali mamie kroplówkę z solą bodajże. Chcieli podać jeszcze kroplówkę z glukozą, ale mama stwierdziła, ze chce isć już do domu i ze dobrze sie czuje.
No trudno ... wiem ze mogłam się uprzeć... Choć tu już widziałam zmęczenie mamy od tego leżenia przy tej kroplówie i cały czas marudziła ze chce już do domu.

W jakim mama jest stanie powiedziałam jedynie kuzynce i bratowej. Nie miałam sił mówić tacie i bratu.

Mam pytanie- co spowodowało ze mama od wczorajszej kroplówki już nie wymiotuje ? (gdzie wczoraj przed nią zwracała kapustę- nie wiem czemu wpadła na tak głupi pomysł jeść ciężkostrawną kapustę i to jeszcze zasmażaną!!!- a zjadła ja w niedziele- od tamtej pory tylko wymiotowała...)W tej chwili czuje się rewelacyjnie, zażywa leki, je powoli lekkostrawne i najczęściej zmielone posiłki w małych na razie ilościach... I nie wymiotuje!!! Przeciwnie, apetyt jej rośnie ale wie ze nie może sobie na zbyt wiele pozwolić. Znowu się uśmiecha.

Lekarze powiedzieli mi ze już nic nie da się zrobić...
Ale ja w poniedziałek i tak będę dzwoniła do Gliwic i prosiła o konsultację...
Jeżeli i tam potwierdzą wtedy uwierzę. Na razie to do mnie nie dociera a trafniejszym określeniem bedzie że nie chce jeszcze w to do końca uwierzyć.
Chcę jeszcze jednej konsultacji , i nie chcę odbierać mamie nadziei. Jeżeli ja w tej chwili poddam się i nie spróbuję skonsultowac sie z Gliwicami... A nóż uda się jeszcze mamę wyprowadzic na lekką prostą tak zeby się jak najdłużej czuła dobrze.

Dziękuję Wam wszystkim a w szczególności Tobie DSS- :cmok:

[ Komentarz dodany przez: DumSpiro-Spero: 2010-06-27, 00:53 ]



DumSpiro-Spero - 2010-06-27, 01:28

Więc tak:

moim zdaniem pierwszą i najważniejszą przyczyną tego, że tak zabieg (myślę tu o otwarciu jamy brzusznej) jak i dalsza chemioterapia są niemożliwe - jest niewydolność nerek.

Wyniki są b.złe niestety, Nadzieja zapomniała wspomnieć, że telefonicznie konsultowała je z onkologiem, który po prostu stwierdził, że kolejna chemia mamę by zabiła.
Osobiście - patrząc na pracę nerek - jestem przekonana o tym samym niestety ...

Cukrzyca może świadczyć o tym, że rozsiew w jamie brzusznej dotyczy również trzustki.

Niepokojące jest bardzo wysokie CRP - może się wiązać z uogólnioną infekcją. Może być ona bardzo trudna do opanowania, bo ze względu na niewydolność nerek i cukrzycę serwowanie silnego antybiotyku jest po prostu niebezpieczne (i to również wyklucza zabieg).

Niestety trudno mi było rozszyfrować wypis szpitalny - ze względu na ręczne pismo i nieostre i ciemne zdjęcia (przesłane MMS'em) - więc nawet tego tu nie wklejam, bo jest nieczytelne; jednakże komentarz dot. RTG był tylko jeden (po łacinie): rozsiew w jamie brzusznej.
Tyle to już od dawna wiemy..

Nie ma co jednak naciskać na dokładniejsze badania obrazowe, ponieważ ich wykonanie jest niestety bezcelowe - przy takiej pracy nerek i tak nie można obecnie ani operować ani leczyć chemioterapią.

W tej sytuacji znacznie bardziej sensowne wydaje się zapewnienie dobrej opieki domowej (specjalistów z hospicjum, którzy włączą odpowiednie leczenie p/bólowe), niż dalsze uporczywe szukanie rozwiązań wśród onkologów - rozwiązań, które na tym etapie choroby niestety nie istnieją... Tu wydaje się możliwe jedynie leczenie objawowe (regularne! i w zależności od potrzeb odpowiednio często modyfikowane) - onkolog nie będzie w stanie go zapewnić.
Taka przynajmniej jest moja opinia.

A port? No cóż, pozwolę sobie na osobisty komentarz.. : dobrze, że udało się go usunąć, zanim sam 'wyszedł na spacer' :/ [__]
(a że usiłował - widać na zdjęciu dokładnie; już zaczął wystawiać na świat białą, plastikową główkę :tiaaa: )
Zgroza.

soja - 2010-06-27, 17:53

Kurcze, niedobrze :uuu: . Sama nie wiem co napisać. Napewno, że jest mi przykro z powodu takich wyników. Oby te nerki się wzięły za siebie i ruszyły szybko do roboty . Nadziejo, trzymam nadal kciuki za twoją mamusie. Przekaż jej pozdrowienia i całusy . Dla ciebie też całuski :cmok: .
Nadzieja - 2010-06-28, 10:34

Witam

DSS- :cmok:

Mimo wszystko będziemy konsultować się w gliwicach.Termin mamy na 30 czerwca czyli po jutrze. Mama tego bardzo chce.
O dziwo
Mama nadal je, pije nie zwraca. Wczoraj coprawda po lekach na przeczyszczenie ale wypróżniła się :) ( w zyciu nie przypuszczałam ze tak będe się cieszyła z każdej kupky mamy ;) )Od czasu do czasu lekko ją zaboli brzuch.
Ogólnie po tym co widziałam w zeszłym tygodniu, teraz mama zyje krótko mówiąc :)
Uśmiecha sie, wychdzi do ogródka- oczywiscnie nie jest zwinna i sprawna jak zdrowi ludzie, ale w tej chwili wygląda i funkcjonuje nadzwyczaj rewelacyjnie.

Dziękuję wszystkim :cmok:
Ja nadal nie wierze w to że jest aż tak źle.

Z Hospicjum jeszcze nie załatwiłam
ALe powiedzcie mi czy to juz konieczne skoro moja mama nie odczówa bólu, nie potrzebuje juz tych kroplówek nawadniających?
Czy mogę jeszcze wstrzymac się z załatwianiem opieki domowej?

kaja115 - 2010-06-28, 11:43

Nadzieja napisał/a:
ALe powiedzcie mi czy to juz konieczne skoro moja mama nie odczówa bólu, nie potrzebuje juz tych kroplówek nawadniających?

Powiem ci na Naszym przykładzie - mamcia długo nie chciała słyszec o paliatywnej, ale jak ja ból przypylił - to juz nie miała żadnych obiekcji - myślę, że to jest dobre rozwiązanie chocby dla tzw. spokojności czyli w razie czego wiesz skad szybko dostaniecie pomoc

Cyntia - 2010-06-29, 21:17

Aniu, nie jestem ekspertem, ale chyba dobrze byłoby gdybyś nawiązała kontakt z hospicjum domowym. W razie bólu, albo pogorszenia samopoczucia Mamusi, będziesz wiedziała gdzie i jak uzyskać pomoc. Mój Dziadzio do końca wzbraniał się przed taką opieką i niestety, kiedy się na nią zgodził było już trochę za pożno i niewiele się dało zrobić, aby mu ulżyć. Myślę więc, że lepiej dmuchać na zimne...Pozdrawiam Ciebie i Mamusię. Trzymajcie się dzielnie.
mamanel - 2010-06-29, 22:04

Nadziejo, życzę żebyście trafiły tym razem na porządnych ludzi - lekarzy. Życzę, żeby zajęli się mamą z życzliwością i podjęli trafne decyzje co do dalszego leczenia. Trzymam kciuki za jutro.
Co do hospicjum - zgadzam się z przedmówczynią - lepiej mieć to załatwione wcześniej, przecież nigdy nie wiadomo co się wydarzy.

Pozdrawiam :tull:

Nadzieja - 2010-06-30, 20:44

Dziękuję :cmok:
Jutro znów jedziemy do Gliwic. Dziś Lekarz zbadał mame, zrobił wywiad, skierował na badanie krwi, + markery RTG i jutro jeszcze jakieś badanie- nie pamiętam jak się nazywa.
Usłyszałam z tego co lekarz dyktował do kartoteki ze mamie zaczyna się zbierac woda w jamie brzusznej... :( Wiem co to oznacza.
Dziś mama po raz pierwszy znów poczuła się gorzej. Udało mi sie przed chwilą ustalić ze w Bytomiu prawdopodobnie też jest opieka hospicyjna. Jutro tam uderzam. Macie rację ze lepiej dmuchac na zimne :cmok:
Dziekuję Wam bardzo za dobre rady i wsparcie
Pozdrawiam serdecznie
Ania

gosiaczek8729 - 2010-06-30, 21:12

Hej Nadziejko,
To hospicjum to nie głupia sprawa,ja moja Mame od razu zgłosiłam (choć tez nie ma potrzeby na razie większej).Mamy lekarza raz na dwa tyg i pielęgniarza co tydzień,są naprawdę miłymi życzliwymi i pomocnymi ludźmi,w każdej chwili można do nich dzwonić o poradę albo o wizytę.Pielęgniarz Pan Paweł jest z mojego osiedla,jest człowiekiem stworzonym do tego zawodu,zawsze posiedzi, pogada z Mama załatwi jak coś potrzeba,dzwoni po każdej naszej wizycie na onko i pyta,naprawdę będzie Wam lżej...(duchowo i fizycznie bo np.robią opatrunki)
Życzę byście spotkali podobnych ludzi ;)
Trzymam kciuki i jestem z Wami :)

ana7 - 2010-06-30, 21:17

Aniu mocno mocno przytulam. Serduchem jestem z Wami z Mamą, i Tobą. Jesteś cudowną córką. Pamiętaj o sobie. Ściskam Cię kochanie, dużo siły :tull:
Nadzieja - 2010-07-01, 17:32

Gosiaczek, ana7 - :cmok:

Więc tak, wyniki morfologii wpisz albo wstawię zdjęcie jutro wieczorem jak już będe w domu.

Teraz napiszę tylko z karty konsultacyjnej zalecenia po konsylium

"proponujemy dalsze prowadzenie chorej w Poradni Onkologicznej w Bytomiu - do rozważenia ew. zmiana chemioterapii tj, reindukcja związkami platyny.
Rekonsultacja w IO z wynikami badań"

Z rozmowy z pania doktor :
Hospicyjna opieka nie jest jeszcze konieczna, perypetie żołądkowe które wynikły w zeszłym tygodniu tomimo wszystko efekt podawania topotekanu. Zadziałał zbyt inwazyjnie na żołądek i na układ krwiotwórczy u mamy. Dla tego zalecana jest chemia mniej inwazyjna własnie w układ krwiotwórczy.

Aaaaa
CA125 -3451,70

wynik z RTG
Narządy klatki piersiowej radiologicznie są prawidłowe.

Reszta wyników jak już pisałam podam jutro późnym wieczorem.

(a z Hospicjium i tak się będe kontaktować :) )

[ Dodano: 2010-07-02, 15:22 ]






Oto obiecane wyniki.

Nadzieja - 2010-07-05, 11:30

Ech nikt mi nie odpowie czy te wyniki faktycznie dobre są?

Mama dzisiaj dostanie chemie. Topotekan jednk.

Pozdrawiam
Ania

mamanel - 2010-07-05, 14:22

Witaj,
Niestety nie jestem biegła w analizie badań krwi. Z tego co widzę to lekko obniżona jest ilość czerwonych krwinek, podwyższone są białe ciałka krwi. Zwiększona ilość neutrofili wskazuje na infekcję bakteryjną - ale to pewnie jeszcze echo tego zakażenia przy porcie.

Tu masz link do artykułu zamieszczonego przez DSS, choć pewnie to widziałaś:
http://www.forum-onkologi...-opis-vt672.htm

Więcej nie umiem Ci pomóc :-(

Nadzieja - 2010-07-05, 18:18

mamanel- kurcze- nie wiedziałam tego artykułu wczesniej :roll: dzieuję za linka :cmok: jak tylko dzieciarnie ululam wieczorową porą spojrzę dokładnie co i jak :cmok:
Nadzieja - 2010-07-10, 23:45

Hej Aniu - też dopiero dziś wróciłam.
Mama dostała normanie topotekan. Teraz walczy z temperaturą 39.5 i widać ze znów chemia działa mocno na krew. Mamcia jest blada i słaba. ALe jesteśmy dobrej myśłi :)

ana7 - 2010-07-11, 16:26

to dobrze, ja tez wierzę że będzie ok. Trzymajcie się mocno... wysoka ta gorączka... :uuu:


nigdzie nie wyjeżdżacie chyba?



ściskam z całej siły

banialuka - 2010-07-21, 15:22

ana7 a wiem wiem ;)
Mamusia Nadziei była w szpitalu, miała fatalne wyniki i była w kiepskim stanie ale jest już lepiej.

DumSpiro-Spero - 2010-07-22, 05:04

Oj, oj - po co ta chemioterapia... :| :uuu:
banialuka - 2010-07-22, 13:20

Uściski i Wasze ciepłe myśli przekazane Nadziei

Mamusia jej nadal jest w szpitalu bo ma małopłytkowość a w dodatku w nocy mocno skoczyło jej cisnienie, ale wiecej Nadzieja bedzie wiedziała wieczorem.

Nadzieja - 2010-07-24, 11:31

Witam
Szczegóły napisze jak będę miała kartę wypisową. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle
Znów zawiozłam mamę do szpitala umierająca. Wyniki krwi z posiewem były tragiczne.
Na szczęście lekarzom udało się postawić mamę na nogi.
Prawdopodobnie w poniedziałek mama wróci do domku.
Chemia stoi pod znakiem zapytania, jednak jeżeli już to napewno nie będzie to topotekan.

DumSpiro-Spero - 2010-07-24, 13:39

Topotekan to jeden z cytostatyków dających względnie łagodne powikłania hematologiczne (i inne).
Z całą pewnością w każdym bądź razie jest znacznie mniej toksyczny niż schematy oparte na pochodnych platyny czy doksorubicyna (nawet liposomalna).

Pod względem onkologicznym, w III rzucie leczenia systemowego jasnokomórkowego raka jajnika trudno o alternatywę dla topotekanu. A w sytuacji gdy na taki lek jak topotekan występuje tak gwałtowna reakcja, gdy notorycznie występują incydenty silnych zaburzeń pracy szpiku, trudne do opanowania zakażenie, znaczące upośledzenie pracy nerek -
alternatywa dla topotekanu wydaje się nie lada zagadką :roll:

Nabyłam jakiś czas temu pozycję książkową firmowaną przez ESMO (European Society for Medical Oncology), autorzy: Raphael Cayane, Nathan I Cherny, Marianne Kloke, Stephan Tenneberger, Dirk Schrijvers,
o tytule: "Podręcznik postępowania w zaawansowanej chorobie nowotworowej".
Po pierwsze, drugie i trzecie - rewelacyjny.
Po.. czwarte - niestety mocno w swych standardach postępowania odstający od poziomu opieki paliatywnej w Polsce [__]
No, ale to uwaga ogólna, chciałabym tu zacytować natomiast fragment odnoszący się do postępowania części onkologów najwyraźniej nie tylko w Polsce:

"Lekarze często odczuwają dyskomfort mówiąc, że nie są w stanie skutecznie leczyć nowotworów swoich chorych, ponieważ mogłoby to zostać zinterpretowane jako przyznanie się do porażki. Dużo łatwiej jest po prostu podać kolejny cykl chemioterapii."

źródło j.w.

I przypomnę jeszcze znaną pewnie wszystkim zasadę: leczenie paliatywne (onkologiczne) to leczenie mające za zadanie przede wszystkim poprawić jakość życia chorego.
Osobiście uważam, że w tym wypadku serwowana w ostatnim okresie chemioterapia w dość zauważalny sposób nie spełnia w/w definicji.

Nadzieja - 2010-07-24, 21:40

DSS- najgorsze jest to ze mama sama uprasza się o chemie...

ana7 - :* dzięuję ty dobra duszyczko tego forum :cmok:

DumSpiro-Spero - 2010-07-25, 05:52

Czyni to zapewne z niewiedzy.
Osobiście wątpię, czy ktokolwiek porozmawiał z nią i przedstawił szczerze i w przystępny sposób relację spodziewanych, realnych do uzyskania korzyści, do ilości i wolumenu możliwych powikłań.

Ponadto nic mi nie wiadomo o tym, by lekarz mógł zlecić podanie toksycznie działającej substancji na podstawie woli pacjenta a nie wskazań.

Tyle kazania :roll: (i postaram się powstrzymać od kolejnych :--: , słowo harcerza)
Wklej te wyniki..

Nadzieja - 2010-07-25, 14:24

DSS- ja nie mówię ze mama nakazuje lekarzom czy też ze lakarze podali chemię na jej żadanie - chodzi o jej podejście- mama wierzy ze chemia ją wyleczy że jeszcze parę lat pożyje i ona najwyraźniej ją chce. Za każdym razem pyta lekarza co z chemią. tym razem lekarz je powiedział ze szpik jest uszkodzony i absolutnie żadnej chmii. Co z tego kiedy mama za chwilę i tak myśli, "podreperuję szpik i pewnie dostane jakąś słabszą chemie..."
DSS ja nie powiem mamie jak to wygląda. Ona nie chce wiedzieć, a widząc jej chęć zycia i walkę z rakiem wierząc że jeszcze pożyje, nie mam ochoty jej tej nadziei odbierac.

Kiedy rozmawiałam z lekarzem w Gliwicach powiedziano mi że topotekan jest mocno inwazyjny w układ krwiotwórczy. Mama powinna dostać chemię tę samą co dostała pierwszym razem po amputacji macicy i przydatków. Niestety w Bytomiu stwierdzono że narazie jeszcze topotekan.

Co do wyników, nie mam jeszcze karty wypisu mamy- jest nadal w szpitalu i wyjdzie prawdopodobnie w poniedziałek.

Nadzieja - 2010-07-26, 23:34

wyników nie przedstawię- Mamcia sobie nie życzy...
Dziś wyszła ze szpitala. Brat przywiózł ją do mnie - bo stęskniła się za moimi dzieciaczkami...
Posiedzieli jakieś 15 minut i pojechali. Później rozmawiałam z mamą przez tel kilkakrotnie. Nie potrafimy przestać ze sobą rozmawiać... Obie chciałybyśmy miec kontakt ze sobą 24/h i cały czas rozmawiać- jednak to w tej chwili nie możliwe :( nie mam zamiaru tłumaczyć na forum z jakiej przyczyny... Pewnie niejedna soba miała by ochotę powiedzieć- powinnas siedzieć przy mamie... Ale fajnie się mówi kiedy patrzy się z boku i zna się tylko wirtualne relacje nie będąc i nie uczestnicząc w moim/naszym życiu realnym...
Zresztą w nosie mam to co ktoś myśli...
życie jest zbyt krótkie zeby przejmować się tym co myśli "ktoś"...

W każdym bądź razie- mamcia wygląda strasznie :( nie pasują mi do niej te smutne oczy... twarz bez wyrazu- raczej posępna- u osoby która śmieje się nawet przez płacz...
Patrząc na moją rodzicielkę ukochaną- na osobę która dała mi życie widze nie ją- nie tę własnie osobę a jakis stwór który pokazuje mi jedynie cierpienie jakie mojej mamie przysparza- widze tego cholernego raka- jak śmieje mi się w twarz- to on ją ma... to on zatrzyma ją dla siebie....
Ja wpatrując się dziś w oblicze mojej mamy poszukiwałam w niej odrobinę tego co znam- odrobinę ...
Skrawka skóry, sekundowego blasku uśmiechnietych oczu, malutkiego uśmieszku... tej zadziory- tej cholery ochrzaniającej mnie o byle co... Nie ma nic z mojej mamusi- z mojej złosliwej ale zarazem nadzwyczaj ukochanej osoby...

Ciężko uwierzyć ze to moja mama :(
A ja tak bardzo chciała bym ją spowrotem- tak bardzo chciała bym zobaczyć jej uśmiech, usłyszeć jej śmiech (przecież robiła to nieprzerwalnie...) usłyszeć jej krzyk w moim kierunku "córka- nie tak , coś ty zwariowała czy jak?" chciała bym zeby mnie obudziła w nocy jak kiedyś tak tylko żeby pogadać bo się stęskniła...

nie wiem jak to zabrzmi- ale mama jest- a mi jej już brakuje...

Jak zwykle nie potrafię przekazać tego co czuję, tego co chciała bym przekazać :( :cry:

Napisze tylko że działam... nie pozostaję bierna- a wciaż też wierzę ze może jednak wróci?...

madziorek - 2010-07-26, 23:50

Nadzieja, to cały czas ONA, Twoja ukochana Mama, tylko wymęczona chorobą, fizycznie niszczy Ją rak, nie zniszczy jednego...... Waszego uczucia.
jusia - 2010-07-27, 11:15

Nadzieja, bardzo pięknie opisałaś uczucia do swojej Mami.
I tak jak madziorek napisała, to nadal Twoja ukochana Mamusia.
Ona jest nadal tą samą osobą-tylko z pewnością trudno Jej się śmiać podczas gdy walczy o życie.
Każdy Wasz wspólny dzień to ogromne szczęście-szczęście które nie wszystkim jest dane...
Pamiętaj o tym.

Nadzieja - 2010-07-30, 13:57

Dziękuję że zaglądacie :cmok:

soja- mama czuje się dobrze. Dziś być może pojadę do niej bo się strasznie stęskniłyśmy. Skoro ochrzania mnie i brata o byle co i śmieje się przy tym to czuje się można by rzec nawet bardzo dobrze :) Mam nadzieję ze się za szybko ten stan nie pogorszy. Dziękuję że pytasz :cmok:

soja - 2010-07-31, 13:05

To super, że twoja mamusia ma siłę by was opieprzać , bo to znaczy, że czuje się lepiej :) . Mam nadzieję, że ten stan się utrzyma i mama cały czas będzie się dobrze czuć. Pisz co u was. Buziolki :cmok: dla ciebie i kwiatuszek dla twojej mamusi ::thnx:: .
Nadzieja - 2010-08-02, 21:32

BYłam w weekend i dzisiaj u mamy :) Jak ona ładnie wygląda :) ZNów dostala ładnych kolorków na twarzy :) Śmieje się , z Karolą to cuda wyprawia (nauczyła moje dziecko pluć :P Tzn "pierdzieć ustami :) " )
Dobrze ją widzieć taką uśmiechnięta :)

[ Dodano: 2010-08-03, 13:54 ]




Karta wypisowa mamy (zmieniła mamcia zdanie)

Nadzieja - 2010-08-04, 21:42

MAmcia jak narazie dobrze się czuje... ALe strasznie chudnie. Czy mozemy coś na to poradzić?
gontcha - 2010-08-05, 00:13

Nadzieja - to kacheksja nowotworowa może być przyczyną chudnięcia Mamy i odżywianie nie ma na ten stan wpływu (nie piszesz, by Mama nie miała apetytu, czy miała inne kłopoty związane z jedzeniem).
Nadzieja - 2010-08-05, 09:38

Gontha w tej chwili mama je dużo, ma dobry apetyt . Do tego pije dużo soków je dużo owoców. Z jedzeniem nie ma zadnego problemu. Wczoraj ważyła 71, 900 a dziś już 71,500 ...
Nadzieja - 2010-08-05, 20:26

echh ... jak ze ja bym mimo wszystko chciała wiedzieć na jaki czas się nastawiać... :roll:
Trudne to wszystko...
ana7- :cmok:

madziorek - 2010-08-05, 21:00

Nadzieja,nie nastawiaj się na "jakiś czas", bo przy tej chorobie możesz się kotku poczuć oszukana. Ja patrzyłam z miesięcznym wyprzedzeniem i ...... :-( .
Kotek kacheksja to wynik notorycznego, przewlekłego stanu zapalnego powstałego na skutek m.in. cytokin wytwarzanych przez nowotwór i krążących we krwi. Odpowiedź immunologiczna organizmu jest zakłócona i nie spełnia już swoich podstawowych funkcji obronnych.

Ponadto im większa masa nowotworu - tym większe jego zapotrzebowanie na składniki odżywcze, które w efekcie przeznaczane są z czasem przede wszystkim na jego potrzeby. Wszystko to składa się na fakt, że organizm staje się coraz bardziej wyniszczony. Nie ma niestety na to skutecznej rady.

Możesz wspierać Mamę nutridrinkami oraz Megnace w zwiększonych dawkach, niestety efektu wyniszczenia nie da się zatrzymać. Twoja Mamusia jest wymęczona chemią, a przede wszystkim samą chorobą.
Nadzieja, nie daj się zwieść poprawą, bądź czujna i bądź z Mamą.
Ściskam M.

Nadzieja - 2010-08-05, 22:00

madziorku - :( dzięki kochana za odpowiedź :cmok:
maxdata26 - 2010-08-08, 11:28

Nadzieja mój tata też tak bardzo schudł. Waży 60kg przy 188cm wzrostu. U nas jest dodatkowo problem z jedzeniem, bo jest zupełna niewydolność nerek, są 3 razy w tygodniu dializy. Mój tata ma jadłowstręt po chemioterapii i wmuszamy w niego Renilon 7.5 (to takie Nutridrinki dla chorych z niewydolnymi nerkami). Jeśli Twoja mama ma na coś ochotę i może to jeść to niech zajada, dodatkowo jakieś koktajle typu Nutridrinki lub Renilon 7.5 (smak morelowy lub toffi). Mój tata wielu potraw nie może, innych potraw nie wolno, a co dializa to taty mniej :-( Może się jeszcze odbiją od tej chudości. Ja cały czas mam nadzieję, że przytyje i będzie z nami kilka lat. Trzymaj się i ugotuj coś smacznego dla Mamci :-)
kropelka - 2010-08-10, 18:34

Nadzieja śledzę Twój wątek, cały czas czekam na dobre wieści.
Ściskam Cię mocno, wiem jak jest ciężko :tull:

Nadzieja - 2010-08-11, 22:07

Dziękuję Wam bardzo za sam odzew :cmok: Cieszy się serducho że tyle osób nam kibicuje i walczy razem z nami z tym paskudztwem.

Mamcia można powiedzieć ze dobrze. Robi prawie wszystko- ciężko ją powstrzymać. Przede wszystkim uśmiecha się :) I znów mnie ochrzania ;) ALe co tam :) Ważne ze dobrze się czuje.

19 sierpnia mama robi badania krwi a 20 wizyta u onkologa- zobaczymy co wyjdzie...
Od kilku dni się nie ważyła ale widze że ładnie nawet wygląda. Nie chudnie tak strasznie, ma jedynie problemy ze snem :/

Z dobrych wiadomości- byłam w końcu na kontroli po porodzie (jakoś wczesniej czasu nie było) Pani doktor po sprawdzeniu mnie wysłała mnie na sprawdzenie markera CA125 ... wynik 8,6 (mamcia z bratem byli dziś w przychodni po wynik- lekarza mam własnie w Bytomiu/ samych wyników mamie nie dano - jako papierka ale pani w rejestracji była tak miła że powiedziała mamie jak to u mnie wygląda :) ) Jedno zmartwienie mnie :)

Z innej beczki- kto zna dobrego nczyniowca w Bytomiu (z NFZtu) mam żylaki :/ i już jakieś tablety przepisane które mam brać do końca ciepłych dni :/

Nadzieja - 2010-08-12, 21:46

cleo , ana - :cmok:

Mama dzisiaj waży 70,400 i nadal spada... :(

cleo33 - 2010-08-13, 21:45

Nadziejko a jak wogole z apetytem?
Je cokolwiek mamusia?
Bardzo trzymam kciuki, aby wszystko bylo dobrze :tull:

Nadzieja - 2010-08-14, 12:47

cleo- Mama je wszystko i ma rewelacyny apetyt...
kikoska - 2010-08-14, 13:00

To dobrze, że apetyt Mamci dopisuje. Mam nadzieję, że ta wagą też się jakoś unormuje i nie będzie tak lecieć. Buziaczki dla Was :cmok:
Nadzieja - 2010-08-14, 14:01

Dziś waga taka jak ostatnio 70,400.
Jadę zaraz do mamci :) Trzeba się poprzytulac :D (ile się da żeby mieć na zapas... )

Nadzieja - 2010-08-21, 08:33

BYłyśmy z mamą wczoraj na kontroli u onkologa.
W poniedziałek będą do mamy dzwonić co dalej. W tej chwili pani doktor nie podjeła żadnej decyzji względem leczenia. Prawdopodobnie mama dostanie chemię ale nie wiadomo jaką. Wyniki krwi wyszły naprawdę ładnie. Nie mamy jedynie wyników markera, był wczoraj po południu. Może w poniedziałek się dowiemy jak to teraz wygląda.

Do opieki hospicyjnej mama jest bodajże 19 na liście...
23 września mamy wizytę w poradni leczenia bólu.

Ogólnie ... skóra mamy nie jest już taka ładna gładziutka jak abyła mimo wszystko do tej pory. Teraz mamusia ma całą buzię pomarszczoną... Czuje się róznie- w zależności od tego co zje :--: cieżko jej zrezygnowac z ulubionych potraw. Nie spada na wadze.

kaja115 - 2010-08-23, 10:32

Nadzieja napisał/a:
Do opieki hospicyjnej mama jest bodajże 19 na liście...

Tzn., ze musicie czekac , żeby lekarz do WAS przyjechał??? Z tego co wiem, to jak sie zgłasza do opieki hospicjum to pierwsza wizyta jest tego samego dnia!!!!! Zobacz, może jest gdzies w okolicy jakieś inne hospicjum????? :shock:

Nadzieja - 2010-08-23, 11:04

kaja w Bytomiu jest tylko jedno hospicjum. We wrzesniu mam zanieść skierowanie od lekarza (nie wiem czemu nie wcześniej) Wszystko załatwiam telefonicznie, poniewaz nie jestem w stanie z dwojką szkrabow wszedzie być i wszystko zrobić osobiście. Kolejki w Hospicjach sa długie niestety. Zobaczymy co mi powiedzą na początku wrzesnia.

Czekam na wiesci od mamy, czy dzownili już z onkologii co postanowiono.

Nadzieja - 2010-08-23, 19:31

no i nic nie wiadomo. Telefon był a i owszem, ale tylko z informacją ze jutro będą się z mamą konsultowali.

ana- :cmok:

cleo33 - 2010-08-23, 20:53

kaja115 napisał/a:
Tzn., ze musicie czekac , żeby lekarz do WAS przyjechał??? Z tego co wiem, to jak sie zgłasza do opieki hospicjum to pierwsza wizyta jest tego samego dnia!!!!! Zobacz, może jest gdzies w okolicy jakieś inne hospicjum????? :shock:


Dokładnie Nadziejo u nas lekarz jest tego samego dnia lub najdalej nazajutrz, pierwsze słysze że sa kolejki :roll:

Boże dziewczyno toż to jakies nieporozumienie ?

Sciskam A.

kaja115 - 2010-08-24, 08:25

Nadzieja napisał/a:
Kolejki w Hospicjach sa długie niestety.

To jest straszne!!!!! Przeciez każdy, kto się zgłasza po pomoc do Hospicjum potrzebuje jej od razu a nie .... za miesiąc :shock:
Trzymajcie sie dziweczyny i się nie dawajcie |uscisk|

[ Dodano: 2010-08-24, 08:32 ]
Nadziejo znalazłam takie adresy, nie wiem, gdzie Ty się kontaktowałaś ale sa to:
Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej "Hospicjum im. św. Antoniego" (Hospicjum w Chorzowie)
ul. Szpitalna 24
41-506 Chorzów (śląskie)
tel.: (032) 249-19-90, faks: (032) 249 19 90
Status prawny: stowarzyszenie KRS nr 0000015960
Dyrektor: lek.med. Barbara Kopczyńska
Kierownik medyczny: lek. med. Barbara Kopczyńska
www: http://republika.pl/hospicjum_chorzow
e-mail: hospicjum_chorzow@o2.pl
Numer konta: 53 1050 1243 1000 0022 9380 8057
Obszar działania: Chorzów i sąsiadujące miasta: Świętochłowice, Bytom,


San-Med. NZOZ. Poradnia Opieki Paliatywnej i Hospicjum Domowe
Juliana Tuwima 5, Bytom
32 282 05 01 ()

Moze bedzie szybciej :?: :?:

Nadzieja - 2010-08-24, 11:47

Dziewczyny, moja mama jest w takim stanie ze nie wymaga natychmiastowej opieki, a zapisałyśmy się do Hospicjum już na przyszłość. Nie wiem jak to wyjaśnić :/
We wrzesniu (6 września) ide zanieść skierowanie do hospicjum i ustalić już co i jak. )

Moja mama od 30 sierpnia będzie co tydzień dostawała taxol mono.

kaja115 - 2010-08-24, 13:08

Nadzieja napisał/a:
moja mama jest w takim stanie ze nie wymaga natychmiastowej opieki

Rozumiem co piszesz ;) , moja mamcia, jak ja zapisywałam do opieki paliatywnej to tez "nie była w takim stanie" a jednak okazali sie bardzo pomocni!!
pozdrawiam

madziorek - 2010-08-25, 08:04

http://www.forum-onkologi...6,105.htm#23612 Nadzieja poczytaj, artykuł, odpowiedź I LINK DSS w wątku Kajki.
Nie wiem, jakie obecnie Mamcia ma parametry krwi, piszesz ładne, ale czy nadające się na wlew?? Po ostatnich akcjach typu wlew-OIOM i ratowanie życia, jestem pełna obaw o Twoją Mamcie.
Cytat:
Taxol (paclitaxel) jest stosowany, jako lek w walce z nowotworem jajnika i w zaawansowanych stadiach raka piersi. Skutkami ubocznymi stosowania tego leku są m.in.: przemęczenie, odrętwienie, nudności, zanik szpiku kostnego, oraz obniżenie odporności i podatność na infekcję
cytat pochodzi z portalu wiedzy onetu.

Pilnuj Mamci i trzymajcie się, buziak M.

Nadzieja - 2010-08-25, 20:33

Madziorku- tez jestem pełna obaw. I czytałam na temat taxolu. Powoduje on wiele reakcji ubocznych których się boję. Jednak o takiej chemii zdecydował cały zespół lekarzy z panią ordynator na czele. A ponoć ta pani doktor Rusinowska jest naprawdę bardzo dobrym onkologiem.
ZAraz wejdę na ten link który mi podałaś :* W poniedziałek jadę do mamy, i we wtorek razem z nią na USG jamy brzusznej i wlew...

kaja- wolała bym zeby moja mamusia nigdy nie potrzebowała takiej opieki, tak bardzo bym chciała żeby doczekała lat nastu moich dzieci :(

Nadzieja - 2010-08-27, 11:14

kaja - :cmok:

wujek przywiózł mi kwiatek żyworodka, i mówi
"dobry naturalny lek " hmmm
Poczytałam troszkę i widze ze faktycznie jest sok z Żyworodka, który ma duże zastosowanie ale przede wszystkim co uchwyciłam to że pomaga przy regeneracji organizmu po radioterapii i chemioterapii
Mam nadzieję ze nie łamie regulaminu pisząc o tym.
zrobię ten sok. Podam mamie po chemii, uprzednio konsultując z panią doktor [zatem wszystko jak najbardziej regulaminowo 8-) - dop. Richelieu].

Nadzieja - 2010-08-31, 21:38

Jej... |buziaki| dziękjuję Wam wszystkim kochani :cmok: Aż mi się łezka w oku zakręciła...
Dziękuję Wam z całego serduszka, wszystkim razem, i każdemu z osobna :flower: :in_love:

Krótkie wieści na temat mamy.
Mimo iż tak długo nie miała podanej chemii... markery spadają!!!
Dziś podano mamie taxol. Jednak w odpowiednio (według lekarzy) dobranych proporcjach.
Mamcia czuje się naprawdę dobrze :) Aż się serducho raduje :)
Narazie mogę napisać ze jest w miarę OK jedynie od czasu do czasu ból mamusi daje popalić. Zdaża się to jednak w tej chwili na szczęście sporadycznie.

Normalnie tak mnie zatkało po przeczytaniu tak wyjątkowych życzeń ze nie jestem w stanie się skupic :)

Dziękuję jeszcze raz :cmok:

Nadzieja - 2010-09-07, 22:42

Nie potrafię się tu już teraz znaleźć...
Gdzie mam pisac ogół który się dzieje?

Mamie hemoglobina znów spada, ale mimo to podano jej dzisiaj chemie. A jutro będzie u mamy pierwszy raz wizyta pani doktor z Hospicjum.

I co gdzie mam pisać... bo ju nie wiem, na dzień dobry się pogubiłam :uuu:
A zeby było na temat to trzymajcie kciuki własnie za to zeby krew mamci nie spadła drastycznie w ciągu dnia, tak jak to było ostatnio.

Dowiedziałam się wczoraj ze zmarl dorby znajomy. Nie wiem konkretnie jaki miał rodzaj raka. Wiem ze miał guza na szyi i po radioterapii ładnie zszedł i dostawał chemie. Zachorował w lipcu. Tydzień temu rozmawiałyśmy z mamą z nim (rodziców kolega z dziecięcych lat) Spotkaliśmy się na oddziale. Był energiczny zadowolony z życia, pełen entuzjazmu... Zmarł dwa dni po tym jak z nim się widziałyśmy... w szpitalu. To mamę dobiło :( Stwierdziła... że "Adrzejowi pójdzie dotrzymać towarzystwa" ...

gontcha - 2010-09-07, 22:47

Aniu,

O spadku hemoglobiny, Mamy samopoczuciu (fizycznym i psychicznym), o lekarzu z hospicjum, o lekach -> w wątku głównym.
Tu o kciukach (które trzymam nieustająco - a teraz dołączam nowe, o dobre parametry krwi).
Przykro mi z powodu znajomego rodziców i tym, że Mamcię to podłamało :-(

Pozdrawiam

PS. Jeśli na początku nie wiesz gdzie co pisać to po to jest kadra by Ci w tym pomóc (lub przenieść posta do odpowiedniego wątku)

Nadzieja - 2010-09-07, 23:01

gontcha, Dziękuję Ci bardzo. Bedę się napewno radziła co gdzie zeby bajzlu nie było, choć początki zawsze są trudne. A kciuki są nam jaknajbardziej potrzebne .
Nadzieja - 2010-09-08, 20:54

Była dziś u mamy pani dr. z Hospicjum, a jutro pierwszy raz odwiedzi mamę pięlęgniarka (przez tel. rozmawiałam z obiema paniami i musze powiedzieć że z samej rozmowy nawet ich nie widząc bije od nich dużo ciepła)
Pani doktor zaleciła mamie żeby pozwoliła sobie założyć port, ale tym razem w Katowicach. Za tydzień da mamie skierowanie a my mamy ustalić termin.
Mama czuje się nawet dobrze. Zapomniałam wczoraj dospisac, choć to pewnie w tej chwili i tak niewiele istotne skoro mama chemię dostała- kreatynina znów była lekko podwyższona.

ana7 - 2010-09-20, 18:17

Nadzieja co u Was?
ana7 - 2010-10-01, 20:23

Nadzieja co u Mamy, jak się czuje? też chwilę mnie tutaj nie było..a Ty się nie odzywasz..pozdrawiam mocno..
DumSpiro-Spero - 2010-11-30, 16:40

Otwieram wątek.
I witamy Nadzieję z powrotem :)

Odrobina dobrej woli z obydwu stron czasem potrafi zdziałać cuda ;)

I dobrze, razem na pewno będzie raźniej _littleflower_

ana7 - 2010-11-30, 16:44

::dance:: |haha| ::dance::

DSS bardzo się cieszę!!!

Nadziejo czekamy!!!

[ Dodano: 2010-11-30, 16:45 ]
czekam na wieści jak Mama...

[następne komentarze]

Nadzieja - 2010-11-30, 20:46

No to jestem :)

DSS ;)

Dużo do opowiadania wiec najpierw się rozejrzę co się działo przez moją nieobecność :)
Ale napiszę że u mamy jak najbardziej - choć też nie do końca - OK :)
Markery spadają, mama dostaje chemię co tydzień. Jest potwornie słaba co wtorek - bo we wtorki właśnie chemię dostaje - więc jeżdżę między miastami. Dziś mamcia chemii nie dostała - ją też jakieś choróbsko dopadło :/ Mam nadzieję ze odpuści. Moje dzieciaki też chore - Karla oskrzela a Maciuś angina :roll:
A poza tym to wsio OK :mrgreen:

[ Komentarz dodany przez: Richelieu: 2010-11-30, 22:44 ]
Nadziejo, szlachetnego zdrówka Wam wszystkim życzę i witam serdecznie _itsme_

kropelka - 2010-12-01, 21:56

Nadziejo cieszę się, że zawitałaś i że u mamci nie najgorzej :) :) :)
Dużo zdrówka Wam życzę ::thnx::

Nadzieja - 2010-12-05, 22:50

Ostatnie wyniki USG jamy brzusznej.
Co to znaczy ten wynik watroby?


Nadzieja - 2010-12-06, 23:31

Czy może mi ktoś podpowiedzieć czy powinnyśmy się martwić ta mamusiową watrobą?

W tej chwili mama już drugi tydzień nie otrzymuje chemii- 1 tydzień nie można było przez wyrwane zeby, w tej chwili mama dostała antybiotyk. Jakieś choróbsko sie przyplątało i nie chce puścić :/
Martwi to troszkę mamcię, ponieważ chemia przynosi rewelacyjne skutki. Markery pięknie spadały, a mama źle się czuła tylko w dniu chemii.
Na wadze nie spada, nawet troszku nabrała znów ciałka, brzuch nie dokuczał, a nawet krewka ładnie wychodziła w cotygodniowych badaniach.

DumSpiro-Spero - 2010-12-07, 13:09

Nie ma ewidentnych dowodów na to, że wątroba jest zajęta przerzutowo. Jeśli jednak są zmiany ogniskowe o wymiarze poniżej 10 mm to na USG będą one trudne do zidentyfikowania. Większą czułość miałoby tu TK.

Przydałyby się prócz tego badania dodatkowe: ALP, GGTP, transaminazy, bilirubina.

A czy jest coś do porównania z wcześniej wykonanych badań obrazowych, np. USG właśnie?

Nadzieja - 2010-12-07, 13:19

w poprzednich wynikach wątroba była niepowiększona i jak dobrze pamiętam ogólnie wyszło tamto USG dobrze. (Jak tylko będę u mamy dowiem sie o poprzedni wynik USG)

Ło matko DSS - ALP, GGTP, transaminazy, bilirubina a co to? Idę szukac zeby się dowiedzieć ;)

DumSpiro-Spero - 2010-12-07, 13:27

To sprawy badane u Twojej mamy już niejednokrotnie :) Wszystko pod kątem stanu wątroby i drożności dróg żółciowych. Wyniki uzyskuje się z surowicy (a więc są to mówiąc potocznie - badania krwi :) ).
Nadzieja - 2010-12-07, 16:23

Aaach więc prosze o wklejenie- nie pamiętam jak samemu na forum wkleić ;) pliku
to wyniki badań krwi robione w dniu USG


ana7 - 2010-12-15, 14:08

Nadzieja i jak Mama? Co u Was? jak dzieci?
gosiaczek8729 - 2010-12-15, 18:49

Witaj Nadziejko, podbijam pytanko ana7, co u Was? rzadko jestem na forum ostatnio, ale pozniej wszystko nadrabiam i czytam, pozdrawiam i mocno Was sciskam :)
Nadzieja - 2010-12-15, 22:16

No cóz.
Mama dostała chemię.
Ale do 2 dni znów ją zołądek pobolewa :/
W piątek znów idzie na krew zeby we wtorek po południu mieć wyniki markera.

Ana- gosiaczek :cmok:

Nadzieja - 2010-12-26, 21:06

brzuch nie dokucza, ostatnio marker CA 125 wynosił ponad 700 :) (olbrzymia różnica w porównaniu z tym ze w krytycznym momencie jak dobrze pamiętam ponad 6000 ) A teraz ponad 300 więc małymi kroczkami do przodu :)

niestety nie miałam teraz głowy do tego aby sprawdzać poprzednie wyniki badań mamy.

Nadzieja - 2011-01-01, 22:36

Mam pytanko, ale odnośie mnie. Jeżeli mój marker CA125 (robiłam jakiś czas temu- chyba 4 mc-e temu) wynosi 8 to jest naprawdę OK czy mimo wszystko to ze jakikakolwiek cyfra się pojawiła jest OK ale nie do końca?

Pozdrawiam

Richelieu - 2011-01-01, 23:40

Nadziejo,

Wg tego co udało mi się wyczytać, lekko podwyższone wartości tego markera (ale jeszcze w granicach normy) mogą wynikać z innych, nie nowotworowych, dolegliwości, jak np. stany zapalne czy choroby narządów (np. wątroby) względnie przy endometriozie.

Zatem wartość 8 (dla granicznej = 30..35) nie powinna być jeszcze szczególnie niepokojąca.

Porównaj np. te artykuły:
http://www.skotnicki.pl/g...view/30/49/1/3/
http://www.endometrioza.a...dometrioza.html
http://www.poradnikzdrowi...rowe_34026.html

zufed - 2011-01-02, 00:01

Nadzieja, norma Ca 125 wynosi do 35, oczywiście wartości te mogą się różnic nieznacznie zależnie od laboratorium.

Do listy schorzeń, którym może towarzyszyć podwyższony poziom Ca 125 dodałabym również mięśniaki macicy.

Należy także pamiętać, że nie jest to badanie swoiste i czułe, ponieważ jedynie u połowy kobiet z rakiem jajnika w I stopniu stopniu zaawansowania wykazuje wartości powyżej normy.

Tak więc badanie poziomu CA 125 to jedno, a regularne wizyty u lekarza i badanie USG to druga sprawa.

pozdrawiam

zuza

Nadzieja - 2011-01-02, 11:48

Dziękuję brardzo za odpowiedzi. Oczywiście teraz regularnie co pół roku odwiedzam ginekologa, dla własnego spokoju przynajmniej. Jednak własnie o ten nieszczęsny wynik badania zapomniałam zapytac.
ana7 - 2011-01-06, 20:49

Nadzieja tak mało piszesz. Jak Mama teraz?
Pozdrawiam Was !!!!!!

Nadzieja - 2011-01-10, 15:54

Mama ogólnie dobrze. Jak co tydzień jutro dostanie chemię.
Ostatnio w weekend coś ją rozwolnienie męczyło. Mówiła że co się herbaty napiła czy czegokolwiek tak odrazu ją goniło na ubikację i "takie żółte coś z niej leciało"
W piątek miała rtg płuc. Ale nie bylo czasu nawet rozmawiać na temat wyników. Więcej bedę wiedziała pewnie jutro po południu.

ana7- :cmok: mój dobry duszku :*

Nadzieja - 2011-01-12, 09:18

w tym tygodniu mama chemii nie dostała. Wyniki krwi sa za słabe, więc robimy tydzień prerwy.
Wyników RTG płuc nie widziałam i szybko nie zobaczę, ale podobno jest wszystko OK
(w tej chwili mam utrudnioną sytuację, Mój I. wyjechał za zarobkiem za granicę, zostałam sama z dzieciakami i piesiem- z którym nie raz cieżko wyjść na ddworek- jak dzieciarnia nie śpi :/ , a do tego nie mam samochodu- zepsuł się do tego stopnia że poszedł na części i jesteśmy stratni tym samym jakieś 5000, nie mam pojęcia jak ja dotrę do mamy jak będzie trzeba na cito jechac- nie mając samochodu :( DSS wie najlepiej ile się z mamą najeździłam i jak zbawiennym wynalazkiem wtedy był samochód :| - jak więc widać ja mam pod górkę ale z mamą przynajmniej nie jest źle a to naj ważniejsze :) )

Nadzieja - 2011-01-13, 14:29

Mama przyjmuje zelazo- powoduje ono zaparcia, co można zrobić zeby im zapobiec a móc nadal zelazo przyjmować?

[ Dodano: 2011-01-14, 14:15 ]
ponawiam pytanie?
Co można zrobić zeby mama nie miała tych zaprać przy żelazie?

Nadzieja - 2011-01-18, 00:44

kiedy przyjmuje zelazo mama ma zaparcia, jezeli go nie wexnie ma rozwolnienie i to mocne... O co chodzi?

(dziękuję za odpowiedzi w pytaniach powyżej :roll: )

Richelieu - 2011-01-18, 08:17

Nadziejo,

Spotkałem jedynie krótką informację mówiącą o tym, że nadmiar żelaza, prowadzący do zatrucia organizmu, może powodować biegunkę.

Na rozmaitych forach dyskusyjnych można znaleźć też wpisy rodziców mówiących o zaparciach dzieci przy przyjmowania preparatów żelaza, jednak te opinie traktowałbym z ograniczonym zaufaniem, ponieważ nie są oparte o jakiekolwiek rzetelne i dające się zweryfikować dane.

Najbardziej odpowiednie wydaje mi się zasięgnięcie porady Waszego lekarza, tym bardziej, że Twoja mama jest w trakcie poważnej terapii (chemia) i może to znacznie różnić reakcje jej organizmu od typowej reakcji osoby mającej jedynie problemy z nadmiarem / niedoborem tego mikroelementu.
Tylko Wasz lekarz ma pełną znajomość choroby i leczenia, co pozwoli mu właściwie ocenić przyczynę tych dolegliwości oraz im przeciwdziałać.

Nadzieja - 2011-01-18, 10:37

Richelieu, Dzieuję Ci bardzo za odpowiedź. Mi tu bardziej chodziło o podpowiedź w jaki sposób można złagodzić zaparcia stosując zelazo. Biegunki występowały też przed podawaniem żelaza. Dziś mama jest w spzitalu więc będzie pytała lekara o te zaparcia z biegunkami na przemian.
DumSpiro-Spero - 2011-01-18, 11:08

Nadzieja,
poproś by mama zapytała czy może w razie zaparć zastosować Agiolax. Nie działa typowo przeczyszczająco, a w inny sposób: zmiękcza stolec.

Nadzieja - 2011-01-22, 23:07

DSS- dziękuję bardzo za odpowiedzi

Mam jeszcze jedno pytanie- w sumie od mojej mamy. Czy wątróbkę jakąkolwiek może mama jeść czy nie bardzo?

Z góry dziękuję za odpowiedzi :)

DumSpiro-Spero - 2011-01-23, 00:37

Wątróbka to cenne źródło żelaza :)
O ile mama nie ma problemów po posiłku smażonym, to czemu nie? Oczywiście, że tak :)

Nadzieja - 2011-01-23, 10:08

Dzieuję bardzo :)
(moje dzieci mają własnie dolną granice żelaza :/ )

ana7 - 2011-02-16, 20:09

Nadzieja wszystko ok?
Nadzieja - 2011-02-21, 19:34

NIestety.
Jak pięknie marker spadał (było niewiele ponad 300 ) tak nagle, dziś się okazało ze wynosi 1071...
Brzuch mamę boli, puchnie...
dzisiaj się załamała. Zobaczymy co jutro powie onkolog... Jutro mama powinna dostac kolejną chemię.
25 ma TK...
Nie wiem czego się spodziewać.Boję się...
Czy to prawda że ze względu na nagły skok markera CA125 Lekarze mogą zadecydować o "zakończeniu leczenia" ?

ana7, :cmok:

[ Dodano: 2011-02-22, 11:54 ]
w związku z podwyższonym markerem, chemii mamie dzisiaj nie podano- znów zaczyna się szukanie co gdzie i dla czego...

kama - 2011-02-22, 15:35

Nadzieja,
tak mi przykro
dużo siły i wytrwałości
napisz co jeszcze powiedział lekarz
ściskam serdecznie

Nadzieja - 2011-02-25, 08:46

wczoraj mama miała TK, za tydzień wyniki, a 8 marca konsylium.
Mama puchnie coraz bardziej, brzuch jej się powiększa z dnia na dzień...

[ Dodano: 2011-02-25, 08:56 ]
znowu zaczynam sie bać :(

Mana - 2011-02-25, 10:12

Tak mi przykro. Jestem z Toba.
Sciskam serdecznie :/pociesza:/

Nadzieja - 2011-02-25, 14:50

kama, Mana, - dzieuję Wam :*

nie wiem porpostu co mam myśleć. Czy jest jeszcze jakas szansa na zatrzymanie choroby? Wiem wiem ze powinnam poczekac do wyników TK, ale te dni się tak strasznie będą teraz dłuzyły.

Dodatkowo w wynikach krwi ostatnio wyszło że mama ma cukrzycę ? :shock: Lekarz zalecił dietę cukrzycową, tylko jaka to jest? Co może być przyczyną cukrzycy? Jest taka możliwość że jednorazowe badanie wskazujące na cukrzycę może być błędne? (szczególnie ze moja mamusia napiła sie w nocy o 1.00 soku )

Odkąd w poniedziałek dowiedziałyśmy się ze poziom markera wzrósł, mama w oczach zaczeła marnieć- widać ze załamała ją ta wiadomość. Z dnia na dzień straciła kolor, znikła znów z jej oczu iskierka, straciła chęci do czegokolwiek...

kikoska - 2011-02-25, 15:15

Nadziejo, nie wyrokujmy przed wynikami TK. Staraj się być dobrej myśli i swoją pozytywną energię przekazuj mamusi, żeby iskierka w oczach powróciła do niej. Ściskam Was obie.
kama - 2011-02-25, 15:41

Nadzieja,
zgadzam się ztym co mówi kikoska,
mamci przekaż uściski od nas wszystkich i żadnego czarnowidztwa :nunu:
to przejściowy kryzysik
trzymam kciuki

Nadzieja - 2011-02-25, 20:29

kikoska, - wiem wiem :( tylko dla czego jest tak ze jak niepotrzeba to czas leci jak oszalały... a jak trzeba to się wlecze.

kama napisał/a:
Nadzieja,
zgadzam się ztym co mówi kikoska,
mamci przekaż uściski od nas wszystkich i żadnego czarnowidztwa :nunu:
to przejściowy kryzysik
trzymam kciuki


Oby :roll: bardzo bym tego chciała...

kikoska - 2011-02-25, 20:54

Nadziejo, wiem, że łatwo napisać,a pewnie na Twoim miejscu sama odchodziłabym od zmysłów przez to czekanie, ale mimo wszystko zaczekajmy z zamartwianiem się, jak faktycznie będą ku temu powody, a na razie zaciskajmy kciuki, żeby było lepiej. Bądźcie razem i cieszcie się tym. Buziaki wielkie.
pixi - 2011-02-25, 21:03

Nadzieja,
Nadzieja napisał/a:
Jest taka możliwość że jednorazowe badanie wskazujące na cukrzycę może być błędne

jest :) - jednorazowe badanie to za mało.
Badanie na cukier robi się na czczo - jeśli mama piła w nocy sok, to badanie mogło wykazać cukier ;) ale to za mało, żeby stwierdzić cukrzycę.
Mój mąż na dzień przed operacją usunięcia nerki zjadł kilka kawałków tortu i następnego dnia rano w badaniu wyszedł cukier, aż miło ;) , o mały włos odłożyliby operację - a mąż NIE miał cukrzycy.
Mam nadzieję, że to przejściowy kryzys- trzymam kciuki

Nadzieja - 2011-02-26, 08:24

pixi, :cmok:

Mamę mocno zaczyna boleć zołądek. Dziś w nocy prawie nie spała :( W poniedziałek będę umawiała wizytę w poradni leczenia bólu.

DumSpiro-Spero - 2011-02-26, 11:11

pixi napisał/a:
Nadzieja napisał/a:
Jest taka możliwość że jednorazowe badanie wskazujące na cukrzycę może być błędne

jednorazowe badanie to za mało

Tak jest.

kama napisał/a:
to przejściowy kryzysik

Raczej nie - wzrost CA125 plus nasilające się objawy kliniczne wskazujące na progresję w trakcie chemioterapii wróżą niestety chemiooporność.

Nadzieja - 2011-02-26, 11:59

mimo ze wiadomo- z wiedzy onkologicznej jestem noga- to niestety tez o tym pomyślałam,
O tym ze skurczybyk się już uodpornił... Ale tak pięknie te markery spadały...
Czy jest jeszcze szansa ze inna chemia może pomóc?

sonia21 - 2011-02-26, 21:51

Nadzieja
trzymam kciuki żeby się Twojej Mamci polepszyło
ściskam bardzo mocno i myślami jestem z Tobą :tull:
pozdrawiam i przytulam do serducha |buziaki| :heart:

kaja115 - 2011-02-28, 15:11

Nadzieja - nie pisze czesto ale zawsze :!: czytam i trzymam kciuki :!:
Niestety boję się, że DSS ma racje :-(
Trzymajcie się kochane |uscisk|

Nadzieja - 2011-02-28, 16:08

kaja115, sonia21, - Dziękuję Wam


Mama już się poddała. Mówi ze czuje ze wie ze to już koniec... Że według niej nie ma już szans... A ja pierwszy raz nie wiem co i jak robić, zeby jej pomóc...

kama - 2011-02-28, 19:09

Nadzieja,
myślę,że mama jest bardzo zmęczona walką
a ty wiesz co robić i to robisz-jesteś i wspierasz
ściskam was serdecznie



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-03-01, 01:47

wybaczcie- narazie mam w sobiepustkę i uczucie bezradności... nie mogę na tę chwilę nic, kompletnie- i to mnie przeraza.

ana7, dzieci chorują mi od października bez przerwy... i musze w końcu ustaliś termin operacji Karoliny- samej jej narkozy się boję... Teraz bez samochocdu jest mi ciężej... Jednak jak się cżlowiek przyzwyczai, i nie mieszka w jednymieście z chorującym (a nawet jak by mieszkał, to taniej wyszo by zainwestowac w paliwo jak TAXI )

No nic, psychicznie u mamusi coraz gorzej... :( a ja nadal nie wiem jak, co ...ech :(

pixi - 2011-03-01, 20:00

Nadzieja, ?
cleo33 - 2011-03-01, 20:48

Aniu napisz co u mamy?
Nadzieja - 2011-03-01, 21:31

Mama nadal puchnie- dzisiaj kiedy rozmawiałyśmy przez telefon miała troszkę lepszy humor. Śmiała się że jak będzie słychać huk i poczuje smrodek- to własnie wybuchła. Brzuch rośnie- a mama uważa ze musi czekać do konsylium. Czy teraz w związku z puchnącym brzuchem można coś zrobić?
Boli ją żołądek...

Jutro wyniki TK.

erin29 - 2011-03-01, 22:21

Ściskam cię mocno Nadzieja - wiem jak ci ciężko , znam to z autopsji niestety :-(
Trzymaj się słonko :tull:

pixi - 2011-03-02, 20:33

Nadzieja, jestem z Tobą myślami
Nadzieja - 2011-03-02, 23:57

wyniki TK będą chyba jutro, Dziś nie było możliwości odebrania.

Mama podejżewa że bolą ją nerki i to promieniuje powodując uczucie bólu brzucha czy kikutów...
w kazdym bądź razie boli ją..

pixi, erin29, :cmok: dziekuję

[ Dodano: 2011-03-03, 10:45 ]
Wyników TK nie ma. Będą dopiero w poniedziałek :roll:

sonia21 - 2011-03-03, 12:25

Witaj
oj Nadziejo ściskam Ciebie mocno , tak bardzo mi przykro , że z Mamcią nie za dobrze , nie załamuj się , dasz radę , musimy to przetrwać my chorzy i Ci którzy się nami opiekują .
Pozdrawiam i przytulam do serducha
|uscisk| :heart:

Nadzieja - 2011-03-05, 20:34

sonia21, - dziękuję :cmok:

Mamy brzuch jest coraz większy- mówi ze nie potrafi już skarpetek samodzielnie ubrać, boli ja cały czas- narazie aplikuje sobie nospę i apap. większosć czasu leży, plecy od tego też ją już bolą.
A ja nawet nie mam jak do niej jechać... (Karolina ma tchawicę zawaloną :/ i znów antybiotyk :( )

Co może być przyczyną puchnięcia brzucha?- zbirające się płyny? Mamcia mówi ze ma brzuch twardy jak skała...

[ Dodano: 2011-03-05, 20:34 ]
Ach, wypróżnia się normalnie, bez problemu

sonia21 - 2011-03-05, 21:54

Witaj Nadziejo
czy Twoja Mamcia oddaje normalnie mocz ? być może są to zbierające się płyny , ale nie jestem pewna :-( piszesz że Mamcia dużo leży oklepuj Mamę żeby nie zrobiły się odleżyny .
A hospicjum nie możecie skonsultować się z lekarzem ?
bardzo mocno ściskam i życzę dużo siły :tull:

Nadzieja - 2011-03-05, 22:44

z hospicjum skontaktuję się we wtorek, po konsylium.
Mocz mama oddaje bezproblemowo.
Nie mam jak mamy oklepywac, mieszkam w innym miescie , nie mam chwilowo możliwości jechania do mamy :(

gosia33 - 2011-03-05, 23:17

Witaj Nadzieja..
Piszesz,że Twojej mamusi puchnie brzuch- może to płyn się zbiera?
MOja bratowa ma teraz brzuch jakby była w siódmym miesiącu ciąży..
Jeśli byłoby to wodobrzusze to dolegliwości bólowe również mogą wystąpić z tego powodu.
Czytałam Wasze zmagania ( choć bez logowania) i wiem jak Wam ciężko...
Życzę sił i wytrwałości.

DumSpiro-Spero - 2011-03-06, 04:22

Korespondowałam z Anią poprzez pw, uzupełnię tu więc informacje, by była ciągłość. Niewątpliwie chodzi tu o wodobrzusze związane z ponowną progresją w otrzewnej.
Szukam jeszcze dla mamy Ani możliwości wzięcia udziału w jakiś badaniu klinicznym - pojawiły się w ostatnim okresie takie badania, właśnie dla chorych na raka jajnika. Są oczywiście obwarowane szeregiem kryteriów do spełnienia - czy więc znajdziemy jakąś dogodną opcję nie wiadomo. Dowiemy się w ciągu najbliższych kilku dni.

Nadzieja - 2011-03-06, 12:32

niemogę doczekać się odpowiedzi. Dziękuję DumSpiro-Spero,

Podpowiedzcie- czy mama powinna udac się do szpitala z tym brzuchem? bardzo jej dokucza, ciężko jej się oddycha...

gosia33 - 2011-03-06, 12:41

Witaj Nadzieja.
Moim zdaniem Twoja mamusia powinna zgłosić się do szpitala na odbarczenie, ponieważ płynu prawdopodobnie jest już dość dużo skoro piszesz, że mamusi ciężko się oddycha..
Po odbarczeniu Twoja mamusia poczuje się znacznie lepiej :) bynajmniej tak jest u mojej bratowej..
pozdrawiam

Gonia - 2011-03-06, 12:43

Nadzieja, gosia33 ma racje Powinnas udac sie do lekarza zeby sciagneli plyn.Jak moj tatus mial plyn w plucu to mu sciagneli i lepiej sie oddychalo.Pozdrawiam i co tam dzis u was?
Nadzieja - 2011-03-06, 13:44

Uparciuch nie chce jechać dzisiaj- chce czekac do wtorku, co jej na konsylium powiedzą, a w między czasie szykuje rzeczy do szpitala...

Rozmawiałam z pielęgniarką z Hospicjum. Jutro bede się tez dobijała do naszej pani doktor z hospicjum z zapytaniem czy w razie czego zapisywac ponownie mamę na listę czy czekać do konsylium. Co prawda to tylko jeden dzień, ale nie usiedze w miejscu.

[ Dodano: 2011-03-06, 13:45 ]
ach- jezeli mama zgłosi się dziś to rozumię że zostanie na jakiś czas w szpitalu? No i jest niedziela, czy cokolwiek dzisiaj zrobią? dodatkowo nie ma wyniku tomografu- i mama cały czas o tym mówi- "gdzie pójdę bez wyników" :/

gosia33 - 2011-03-06, 13:57

Nadzieja napisał/a:
jezeli mama zgłosi się dziś to rozumię że zostanie na jakiś czas w szpitalu?
niekoniecznie, aczkolwiek może się tak zdarzyć..
zależy od lekarza.
Nadziejo moja bratowa też taki uparciuch jak Twoja mamusia- czasami ręce mi opadają, ale coż...
Nadziejo a czy Twoja mamusia bierze leki moczopędne? Furosemid, Spironol?

Nadzieja - 2011-03-06, 16:31

Mama nie przyjmuje zadnych leków prócz nospy i apapa, od czasu do czasu...

Czy wie ktoś jak wygląda odbarcvzanie w niedzielę? Jeżeli Mama zgłosi się dziś do szpitala, czy są to w stanie dzisiaj zrobić? Czy zalezy to od lekarzy i ich widzimisię? (niestety jeszcze i z takimi przypadkami się spotkałam :roll: )

Pytanie mojej Mamci- co może się stać jeżeli woda nie bedzie odciągana?

DumSpiro-Spero - 2011-03-06, 17:08

Nadzieja napisał/a:
Pytanie mojej Mamci- co może się stać jeżeli woda nie bedzie odciągana?

• Leczenie objawowe, paliatywne - wodobrzusze nowotworowe | onkonet.pl
• Wodobrzusze nowotworowe - Medycyna Praktyczna

Może nasilać się duszność (zmniejsza się pojemność płuc), może dojść do ucisku na wiele narządów, w tym żołądka - co z czasem indukuje wymioty. Ilość płynu w jamie otrzewnowej będzie się stale zwiększać.

Nadzieja - 2011-03-06, 17:27

DumSpiro-Spero, dzięuję Ci bardzo.

Dzwoniła mama na onkologię w sowim szpitalu. MA czekac do wtorku skoro nie ma problemów ze stolcem... We wtorek po konsylium będzie więcej wiadomo co i jak dalej. Załatwiłam sobie (nie wiem jakim cudem ;) ) opiekę do dzieci na cały dzień, pojadę z mamą do lekarza.

gosia33 - 2011-03-06, 19:44

Nadzieja napisał/a:
pojadę z mamą do lekarza.
bardzo się cieszę :) fajnie ,że Twoja mamusia nie będzie sama, to bardzo ważne :)

[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-03-10, 21:09

oto wynik TK mamy

Data opisu : 2011-02-24
Rozpoznanie ze skierowania : C56 Nowotwór złośliwy jajnika

TK jamy brzusznej i miednicy z/k :
Dane ze skierowania : rak jajnika po operacji i chemioterapii.
Duża ilość płynu przy brzegu wątroby, śledziony oraz międzypętlowo.
W porównaniu do opisu badania z dnia 07,04,2010 r. nr. bad. 2175/2010 obraz TK porównywalny, brak znamiennych różnic.
Opisywane w badaniu poprzednim w obrębie tkanki tłuszczowej otrzewnej widoczne liczne zagęszczenia guzkowe, obecne.
Poza tym wątroba powiększona do 180 mm w MCL, bez zmian ogniskowych
Pęcherzyk żółciowy niepowiększony, bez widocznych uwapnionych cieni złogów.
Trzustka, śledziona, nadnercza, nerki prawidłowe w badaniu TK.
Aorta brzuszna nie poszerzona


Wody mamie nie odciągneli- skoro nie ma problemów ze stolcem. Dostała jednak tabletki moczopędne. Jutro ma dostać chemię, jednak nie wiemy jaką.

DumSpiro-Spero- czy wiesz już może coś na temat tych badań klinicznych? Podobno moja mama ma szpik w miare.

gosia33 - 2011-03-11, 09:58

Witaj Nadzieja :)
Szkoda,że nie odbarczyli- z TK wynika,że płynu jest dość dużo.
Swoją drogą nie rozumiem co ma stolec do wodobrzusza? :roll:
Nas nikt o to nie pytał- po prostu odbarczali i tyle, no ale co szpital to obyczaj ;)
Może przed podaniem chemii odbarczą albo będą czekali na to aż chemia sobie poradzi z wodobrzuszem.
Nadzieja a jak czuje się Twoja mamusia?

maganana - 2011-03-12, 08:46

ja słyszałam że wodę spuszczają tylko wtedy kiedy są problemy z oddychaniem a tak, to nie ma sensu bo potem gromadzi się jej coraz więcej i zabiegi trzeba powtarzać, a nie jest to chyba aż tak bezpieczne. Mój tata miał również wodobrzusze, ale lekarze postanowili że nie będą interweniować skoro nie ma problemów z oddychaniem . Co do stolca, to tata przyjmował leki na przeczyszczenie (czopki glicerynowe, albo lewatywy) bo podobno mimo że nie jadł musiał się opróżniać żeby nie było bóli.

pozdrawiam serdecznie

gosia33 - 2011-03-15, 14:08

Nadzieja :) co u Was?
Jaką chemię mama dostaje?
Pozdrawiam :)

Nadzieja - 2011-03-15, 20:20

Witam
A więc. Mamcia dotaję teraz Gemcytabine.
W niedzielę byłam na oddziale po receptę na tabletki z morfiną dla mamy. Przyjęła dwie połówki, a treaz jak się ból zaczyna mamcia próbuje ratować się apapem.w niedzielę i poniedziałek miała 39 st. temperatury. Teraz temperatura spadła, ból powiedzmy ze zelżał, skoro morfiny mamcia nie przyjmuje. Brzuch puchnie nadal mocno, strasznie przeszkadza, zaczynają się problemy z oddychaniem. Przejście do ubikacji to już prawdziwa przeprawa. Nie wiem czy mama nie poprosi o odbarczanie. Chociaż z wiadomych przyczyn, wolała by tego uniknąć. Mamy nadzieję ze chemia zacznie działac i coś pozytywnie mimo wszystko zacznie się w mamy organiźmie dziać.
Poprosiłam już ponownie opiekę hospicyjna. Jutro brat ma zawieźć skierowanie.

gosia33 - 2011-03-15, 21:40

Nadzieja napisał/a:
zaczynają się problemy z oddychaniem.
Nadziejo, jeśli cokolwiek mogę Ci doradzić.. to moim zdaniem powinniście iść na odbarczenie, ponieważ wody jest już pewnie dużo skoro są problemy z oddychaniem..
Bardzo mi przykro,że macie teraz tak ciężką sytuację i wiem jak Ci ciężko z tym wszystkim ( jestem w podobnej sytuacji )
Trzeba mieć nadzieję, że chemia zadziała i tego Wam życzę |uscisk|

DumSpiro-Spero - 2011-03-16, 01:54

Na potrzeby konsultacji z .. 22 stron tego wątku wykonałam poniższy raport. Wklejam - szczególnie dla przeglądających temat lekarzy:

Cytat:

Chora lat 55.

2006 r. - rak piersi (T3N0M0): CHTH indukcyjna, mastektomia, RTH;
do dnia dzisiejszego bez nawrotu.
---

09.2007 - rak jajnika.

Rozpoznanie:
HP - guz jajnika lewego (średn. 8 cm)
HP - guz jajnika prawego (średn. 6 cm)
Clear cell carcinoma G-3 ovarii.

HP - guz sieci - ca metasticum adenogenes
Pozostałe struktury wolne od nowotworu (płyn obecny w jamie otrzewnowej również).

11.2007 leczenie:
1. amputacja narządu rodnego (pozostały zmiany resztkowe)
2. CHTH uzupełniająca: DDP + paklitaksel | 6 cykli, w trakcie neutropenia i redukcja dawek należnych
   (rezultat leczenia: CR)
---

03.2009 - wznowa (zajęta otrzewna)
03.2009 -08.2009 CHTH: DDP + doksorubicyna liposomalna (rezultat leczenia: CR)
---

01.2010 - wznowa biochemiczna (CA-125: 346 )
03.2010 - wznowa potwierdzona w TK
05.2010 – poziom CA-125 w surowicy: ponad 6000
05.2010 – 07.2010 CHTH: topotecan (2 cykle, gorączka neutropeniczna, pancytopenia)
---

09.2010 – CA-125: 2000
09.2010 - 02.2011 CHTH: paklitaksel w monoterapii (co 7 dni, liczne przerwy z powodu okresowych infekcji lub spadków związanych z mielotoksycznością)
10.2010 – CA-125: 700
12.2010 – CA-125: 300
---

02.2011 - progresja, CA-125: 1071, szybko narastające wodobrzusze
od 03.2011 CHTH: gemcytabina w monoterapii

Obecnie wodobrzusze przyczynia się do kłopotów z oddychaniem, zaczyna się problem z chodzeniem (nawet przejściem do toalety). Poza tym stan ogólny dobry, umiarkowana niedokrwistość, łagodna neutropenia, okresowo podwyższona kreatynina.
Po pierwszym wlewie (gemcytabina) wystąpiła 2-dniowa wysoka gorączka.



Nadzieja, przejrzyj proszę - co prawda mailem już poszło :-) , najwyżej zaktualizuję.

Brakuje informacji o tym, czy jest to nowotwór BRCA-1/BRCA-2 - zależny,
czy ostatecznie zostały wykonane badania w tym kierunku?..

Nadzieja - 2011-03-16, 11:08

DumSpiro-Spero, Aleś się napracowała :shock: wow... Jestem pod wrażeniem :)

Co do BRCAjak dobrze pamiętam chodzi o badania genetyczne?
Tu mogę powiedzieć ze uszkodzonego genu mama nie miała- z tąd też i mi nie są zbyt chętni robić badań. Jednak kiedy powiedziałam ze od str. ojca również są chorzy na raka wtedy już inna rozmowa ;)

[ Dodano: 2011-03-16, 13:53 ]
Mama miała wykonane badanie i BRCA1 i BRCA2- uszkodzeń genów nie ma.

Nadzieja - 2011-03-18, 09:25

DumSpiro-Spero, daj znać prosze czy już coś wiadomo? Staram się cierpliwie czekac- ale mi nie wychodzi...

Mama własnie w szpitalu. Leukocyty spadły, OB 9,2 więc nie wiadomo czy dostanie kolejny wlew.
A widze ze mamcia strasznie wierzy w działanie chemii.

Nadzieja - 2011-03-19, 20:18

[odpowiedź na to pytanie]
co z chmią... nie podano narazie. Mama ma się zgłosić 1 kwietnia- niestety wiem ze teraz nalezy walczyć o każdy dzień bez bólu... O każdy dzień w poczuciu że nie jest sama.
Mama jest w pełni świadoma nawet po morfinie- niestety fizycznie nie jest za dobrze :( wodobrzusze daje się mocno we znaki, jednak mama na siłę stara się być twarda, czeka aż chemia zacznie działać ... :roll: :uuu: już występują zaparcia- ale mama woli (z tego co wiem to dobrze) lewatywy i co ino, od odbarczania.

Nadzieja - 2011-03-19, 21:48

DumSpiro-Spero, dziekuję Ci za wszystko :cmok:

Niestety już wiem ze na badania kliniczne nie mamy już szans

nie wiem co więcej napisać poprostu.

gosia33 - 2011-03-24, 16:18

Nadzieja co u Was?
Jak mamusia się czuje?

Nadzieja - 2011-03-25, 12:37

WItam
Ja dosłownie na momencik.
Mama dziś troszkę lepiej, wczoraj późnym wiezorem, pani doktor z Hospicjum i pani pielęgniarka (kobiety anioły) zrobiły odbraczanie.
Ja teraz czasowo mieszkam u mamy. Niestety nie mam dostępu do internetu.
Pozdrawiam serdecznie
Ania

[ Dodano: 2011-03-25, 12:44 ]
Ach. zeszło w sumie 7 litrów płynu.

gosia33 - 2011-03-25, 21:04

Super,że odbarczone :) od razu pewnie mamusia poczuła się zdecydowanie lepiej :)
Trzymajcie się dzielne kobietki ;)

kai - 2011-03-26, 14:56

Cały czas trzymam kciuki, bardzo się cieszę też ,że możesz być razem z mamusią :)
Pozdrawiam Was ciepło

Nadzieja - 2011-03-31, 14:14

WItam
w sumie to już trzeci raz tego posta piszę :/ komputer mi się wiesza :/

Więc tak
Mama czuje isę rewelacyjnie- prawie. Po dłuższym chodzeniu musi odpoczać, szybciej się męczy. Skarży się wieczorami na ból nóg, a ogólnie ból z lewej str góra a z prawej dół brzucha.
Z leków zażywa apap + leki moczopędne i na rozwolnienie.
Nie wiem czy dobrze robię że jej w koncu pozwoliłam (po szantazu emocjonalnym :/ ) jednak mama prowadzi samochód. Od czasu do czasu jak chce gdzieś dalej się wybrać to mimo moich sprzeciwów i tak wsiada za kierownicę (brat zostawił samochód do dyspozycji rodziców)
Po odbarczaniu jest duża różnica w zachowaniu, samopoczuciu i ogólnym stanie mamusi :)
Dzis znów wyjeżdzam do mamy (wczoraj z órą przyjechałam zeby zalegające kurze sprzatnąć ;) )
Więc będę jedynie pod telefonem.
Dziękuję wszystkim za kciuki :cmok:

gosia33 - 2011-04-07, 15:13

Nadzieja co u Was?
Jak czuje się Twoja mamcia?
:tull:

Nadzieja - 2011-04-08, 23:04

gosia33, dzięuję ze pytasz i pamiętasz o nas.

Mamcia, tak sobie. Nadal funkcjonuje tak jak funkcjonowała, jednak chemii nie dostała dzisiaj- Hemoglobina spadła do 8.6.

gosia33 - 2011-04-11, 20:31

Faktycznie niziutka ta hemoglobina..
Mam nadzieję,że dostaliście coś na jej podniesienie.
Pozdrawiam :)

Nadzieja - 2011-04-20, 21:18

bry...

Mama wczoraj znów miała odbarczanie. W sumie zeszło 6 litrów płynu.

Czy mówgł by mi ktoś powiedzieć dla czego za pierwszym razem płyn miał kolor słomkowy, a wczoraj czerwony?

Ogólnie jest słaba, od niedzieli do wczoraj wymiotowała dość często. Ma klopoty ze snem. kłuje ją w żołądku co jakiś czas. To wygląda jak takie ataki najczęściej po jedzeniu. Jutro idzie do szpitala na przetaczanie krwi, po jutrze ma znów dostac chemię jezeli wyniki sie poprawią.

To narazie tyle co u mamy.

Pozdrawiam serdecznie
Ania

gosia33 - 2011-04-21, 09:59

Witaj Nadzieja.
U mojej bratowej też kiedyś pojawił się krwisty płyn przy odbarczaniu.
Wtedy bardzo mądry człowiek, któremu dużo zawdzięczam wyjaśnił mi,że krwisty płyn może ( nie musi) oznaczać krwawienie z ognisk nowotworowych co powoduje właśnie zmianę zabarwienia płynu.
Rozumiem,że lekarz nie wypowiedział się w tej kwestii?
Pozdrawiam

Nadzieja - 2011-04-21, 12:35

nie, nie wypowiedziała się pani doktor, ponieważ ja głupia zapytałam przy mamie- a ona nie chce takich rzeczy słyszec. Mama ciągle żyje nadzieją... I chce żyć...
Nadzieja - 2011-04-22, 14:30

Markery znów skoczyły na 4200...
Mama dzisiaj dostała chemię...
cała reszta bez zmian

ana7 - 2011-04-22, 18:47

Anula trzymajcie się mocno.
Jestem.

Nadzieja - 2011-04-22, 21:30

MST Continus - lek który ma w tej chwili zazywac mama...
nie wiem dla czego u nas w rodzinie się przyjęło że jak morfina to już koniec...
Wiem ze nie mam się jakoś pozytywnie nastawiać...
Przepraszam z góry- ale jest mi cholernie cięzko :(

Mama już w domu, ale bardzo słaba, dużo śpi. A przynejmanije próbuje, mimo leków przeciw wymiotnych, miska stoi przy łóżku- wrazie W, który mamcia ma wrażenie ze sie za chwilę wydaży.

ana7, :cmok: kochaną jestes osóbką :*

[ Dodano: 2011-04-23, 13:43 ]
Mama mimo iż apetyt się poprawił po syropku chudnie. Ważyła 78 w środę a dzisiaj 74 kg.
Bardzo boli ją lewa str brzucha. Wzieła już środki przeciwbólowe, ale jeszcze ból nie zelżał.

anettus - 2011-04-26, 11:56

Witaj Nadzieja !
Chciałam Ci tylko napisać , że jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty. Wiem jak Ci ciężko i co teraz czujesz. Pozdrawiam serdecznie !

Nadzieja - 2011-04-27, 14:28

anettus, przyro mi... :( :cmok:

Morfina działa. Zadziałała na tyle ze mama od wczoraj nie wzieła ani jednej tabletki (od 10 rano) Ogólnie czuje się różnie. Są dni gdzie rozmawiając ze mną jest na tyle osłabiona ze zasypia przy telefonie, bądź tez na żywo- poprostu odpływa. Są dni jak dzisiaj że powolutku podrepta pare metrów do ogródka. Jednak bardzo szybko się męczy.
Wymioty nadal często występuja. mimo środków przeciwwymiotnych.
Więcej napisze wieczrokiem. Dzisiaj jadę do mamy.

Nadzieja - 2011-04-29, 14:16

Mama dzisiaj miała dostac kolejna chemię. Mimo ze HB wyszła OK, inne wyniki są dość kiepskie - napewno leukocyty spadają na łeb...
Więc nic nie podano. Odesłano mamę do domu, powiedziano ze zmiana leczenia, ma się stawić za miesiac, a na 31 maja ma wyznaczony termin TK.

Czy może to być na zasadzie- "już nic dla Pani zrobić nie możemy- ale ściemniamy bo innej wiadomości Pani usłyszeć nie chce?- a w ciągu tego miesiaca... może być koniec?"

Czy mogli lekarze taki termin dać i tak mamie powiedzieć własnie dla tego? że już i tak może nie doczekać tego miesiaca? :roll:
(niestety dzisiaj z mamą nie byłam :( )
Teraz mama odsypia. Jest słaba i zmęczona.

nikka - 2011-04-29, 15:15

Anusia - trzymaj się :*
kubanetka - 2011-04-29, 21:54

Nadziejo,

Czytam juz od jakiegoś czasu Twoje zmagania z chorobą Mamy, więc pozwolę sobie wrzucić swoje co nieco.

Nie chce Cię wprowadzać w błąd, ale lekarze mogli nie mieć odwagi powiedzieć mamie, ze niestety nie mogą jej pomóc. Często tak robią lekarze.

Choć nie oznacza to, ze tylko miesiąc pozostał mamie - lekarze niestety skończyli leczenie, bo nie widzą sensu jej podawania, pewnie więcej by zaszkodziło to niż pomogło:(:( To jest ogromnie bolesne stanąć w obliczu takiej sytuacji. Bardzo Ci współczuję. Ale nadzieję, że Twoja mama będzie jeszcze trochę walczyła z tą chorobą.

Dużo siły!

Nadzieja - 2011-04-30, 12:27

Mama co dziennie mocno wymiotuje. Atossa- pomaga przez chwilę, ale jak tylko osłabia się jej działanie znów mama zwraca. Stolca nie było od 3 dni. Mama jest oslabiona, ma dni słabsze i lepsze.

Pielęgniarka z naszego Hospicjum, podała mamie przeciwwymiotny środek podskórnie. + kroplówkę nawadniającą. Jeżeli do poniedziałku nie bedzie poprawy, mama wyląduje w szpitalu :(

Nadzieja - 2011-05-02, 10:25

po zastrzykach przeciwwymiotnych mamcia czuje się o niebo lepiej. Widocznie żołądek ma już za dużo medykamentów, stąd przy tabletkach wymioty.
Na 20 bodajże mama ma termin TK. Jednak staramy się o przyspieszenie tego terminu.

Pozdrawiam
Ania

Nadzieja - 2011-05-04, 10:47

W tej chwili mamcia wazy 70 kg.

Przynajmniej raz dziennie sa wymioty, nawet zastrzyki nie działają.
Jednak mama mówi ze jak zwróci conieco to nie czuje już takiego ucisku na żołądek.

Czy to może być efekt tworzenia się wody??????

co jeszcze mogę zrobić, jak mamie pomóc żeby się tak nie męczyła z tymi wymiotami?

[ Dodano: 2011-05-04, 20:20 ]
czy napisze mi ktoś w końcu co jest przyczyną tych wymiotów?
mama waży już 69 kg i waga spada, ze stolcem poroblemów nie ma!!!
Conieco je, przed chwilą znów wymiotowała.

gosia33 - 2011-05-04, 23:41

Nadzieja napisał/a:
Czy to może być efekt tworzenia się wody??????
Nadzieja- może być,że woda się zbiera,ale może przyczyna być inna, trudno powiedzieć.
Kiedyś lekarz doradził nam mierzenie brzucha nad pępkiem ( codziennie ) jeśli obwód się zwiększa tzn że płyn się zbiera.
Przepraszam,że więcej nie jestem w stanie Ci nic doradzić..
Trzymajcie się

Nadzieja - 2011-05-05, 15:21

Nie wiedziałam o tym mierzeniu. dziękuję gosia33, za podpowiedź

Jutro mama będzie miała TK i od razu wynik... Trzymajcie kciuki

ana7 - 2011-05-05, 19:00

trzymamy!!!!
ciekawe jakie będą wyniki,
czekamy na wieści..

Nadzieja - 2011-05-05, 20:17

Aniu- jutro będę miała wyniki, wkleję.

[ Dodano: 2011-05-06, 15:02 ]
a jednak, wynik w poniedziałek.

Madzia70 - 2011-05-08, 01:07

Nadziejo,
Wymioty Mamy mogą być spowodowane wieloma rzeczami. Na przykład wodobrzuszem, ale też zatruciem organizmu toksynami nowotworowymi, albo wzrostem ciśnienia wewnątrzczaszkowego z powodu przerzutu. A mógł się przyplątać zwykły rotawirus i już. Dlatego trudno jest jednoznacznie określić, dlaczego Mama wymiotuje.
Czekamy na wyniki, trzymajcie się :heart:

Nadzieja - 2011-05-09, 20:55

Madzia70, - dziekuję bardzo za odpowiedź. :)

Nie będę przytaczać całości wyniku- bo też nie mam go w całości przy sobie (nie zdążyłam zrobić ksera.
Zdążyłam jednak przepisac to co najistotniejsze (poprzednie TK ukazało powiększoną wątrobę, jednak bez jakichkolwiek zmian tak jak i w tym przypadku- teraz nie pamiętam- przepraszam, czy mama ma dwie sledziony czy trzustki, w każdym bądź razie i to i to również w wynikach OK) przejdę do sedna, czyli do tego co nas zanipokoiło najbardziej czyli to co nowe.

Nieliczne węzły chłonne okołonaczyniowe do 11 mm. Zagęszczenia w sieci ze zmianami drobnoguzkowymi-najpewniej węzły chłonne, największy do 12 mm. Pęcherz moczowy słabo wypełniony o gładkich obrysach (...)
Duża ilość wolnego płynu w jamie otrzewnowej. Pętle jelita cienkiego miejscami szerokość do ok 39 mm. Zaznaczone zmiany wyrodnieniowe kręgosłupa.


wiem ze bez całości to nie wiele. Całość niestety będę miała w srodę- jedziemy z mamą na konsylium na 13.00 .

Ogólny mamy stan- nadal chudnie, szybko się meczy- wygląda... strasznie :(
Jednak pospaceruje na miarę możliwości. stolec jako tako jest, ale widzę ze z moczem to nie za często mamcia chodzi.
Przyjmuje w tej chwili jedynie srodki przeciwwymiotne w zastrzykach, i środki przeciwbólowe z morfiną.

MST Continus- powodują u mamy mimo wszytko ból żołądka- i niestety nadal wymioty
te które dostała pierwsze z morfiną (niestety nazwy nie pamiętam, mówimy na nie różowe ;) ) powodują ból- raczej t ępe kłucie w zołądku

Narazie- tyle, nie wiem co jeszcze mogła bym napisac.
Nasza cudowna Pani KOrnelia z hospicjum - pani pielęgniarka, jutro pobierze mamci krew, będą również badania na poziom markera. Jutro tez pani doktor z hospicjum też cudowna kobieta, będzie u maci, na wizycie. Aż mi żal że mnie nie będzie.

anettus - 2011-05-10, 10:22

Oj kochana u nas bardzo podobnie, chudnięcie , słabość i duży brzuch. Trzymaj się i pamiętaj, że nie ty jedna zmagasz się z chorobą mamy > pozdrawiam !!



[następne komentarze]

Erevain21 - 2011-05-13, 17:19

Być może podawanie morfiny doustnie ale w płynie nie bedzię powodować takiej reakcji brzucha. Ból moga powodowac wypelniacze, przeciwzbrylacze itp , a mst cotninous to retard pokryty dodatkowo woskami co zmniejsza wchlanianie i nieco wydluza dzialanie .Możesz zasugerować to lekarzowi z hospicjum - tylko wodna postac trzeba bedzie czesciej brac.Robią ją w aptece na zamówienie -z różowej recepty, a odbiera się z dowodem, i dawkuje najdokladniej strzykawką np 5..
pozdrawiam :|

Nadzieja - 2011-05-13, 23:44

Erevain21, dzieuję za podpowiedź.

Mamie wczoraj się pogorszyło- podejrzewam ze są przerzuty tez jednak do kości...
Wczoraj mama płakała osłabionym glosem do telefonu ze nie potrafi wstać z łozka tak potwornie bolą ja nogi, ręce- ogólnie kości (dzisiaj czuła sie lepiej) pojechałam na onkologię gdzie usłyszałam, ze w srodę na konsylium (stwierdzono ze podadzą mamie "coś czego jeszcze nie miała" nie powiedziano co...) widziano mame było OK, więc skoro dziś sie pogorszyło a pacjentki nie ma tylko jej córka więc jedyną poradą co robić to sprowadzic lekarza rodzinnego...
Zadzwoniłam do lekarza z hospicjum, dzisiaj wieczorem podano mamie kroplówkę nawadniająca ...(+ coś co pani pielęgniarka która - ze zrozumiałych zresztą dla mnie powodów- nie dała rady wczoraj wieczorem przyjechać podała do tej kropłówki coś co uzupełnia brak witamin itp- których przy wymiotach mamy może brakowa- nie wiem o czym była mowa :()

Dzisiaj ogólnie mamusia czuła się lepiej- wczoraj bardzo późnym wieczorem, zajechałam jeszcze do mamusi zajrzeć i skontrolować czy aby na pewno OK.

w srodę mama ma ustalone UKG i EKG + morfologia. W czwartek ma być podane to coś czego jeszcze nie miała- nie wiem czy chemia czy co?...

Ogólnie jest ciężko :(
dziękuję za odwiedziny, za kciuki i jakiekolwiek wpsiy- dl amnie to wazne... Pozdrawiam serdecznie
Ania

anettus, - ja wiem z nie tylko ja się zmagam z chorobą mamy... pamiętam o tym, ale jej choroba dla mnie jest priorytetem, tak samo jak priorytetem jest dla Ciebie stan Twojej mamy :cmok:

ana7 - 2011-05-14, 18:51

bardzo blisko jestem z Tobą.

trzymaj się kochana...

Nadzieja - 2011-05-14, 22:43

ana7, wiesz ze jestes moją duszyczką cudowną na tym forum :cmok:
Nadzieja - 2011-05-22, 23:00

Od wczoraj mamcia jest w szpitalu. UKG i EKG wyszły dobrze, więc jak tylko krew będzie w porządku (jest w szpitalu własnie w związku z przetaczaniem krwi, wczoraj przetaczanie, dzisiaj obserwacja jutro chemia) zostanie podany Caelyx .

[ Dodano: 2011-05-23, 11:23 ]
W tej chwili mama ma podawaną chemię.

[ Dodano: 2011-05-23, 11:24 ]
Jak czytałam o skutkach ubocznych caelyx-u to aż się włos na głowie zjezył... :| nie wiem jak to będzie ale jestem przerażona...

gaba - 2011-05-23, 15:45

Nie wiem dlaczego się stresujesz, przecież to łagodniejsza forma doxorubicyny ("czerwona chemia"), mama chyba to już miała? Jest duże prawdopodobieństwo że skutki uboczne będą takie same. Walczysz tak długo, postaraj się o bardziej rutynowe podejście. Pozdrowienia
erin29 - 2011-05-23, 16:57

Nadzieja dacie rade - Siłaczki jesteście
trzymam za was bardzo bardzo mocno :okok"

Nadzieja - 2011-05-23, 17:23

gaba,

DumSpiro-Spero napisał/a:

Chora lat 55.

2006 r. - rak piersi (T3N0M0): CHTH indukcyjna, mastektomia, RTH;
do dnia dzisiejszego bez nawrotu.
---

09.2007 - rak jajnika.

Rozpoznanie:
HP - guz jajnika lewego (średn. 8 cm)
HP - guz jajnika prawego (średn. 6 cm)
Clear cell carcinoma G-3 ovarii.

HP - guz sieci - ca metasticum adenogenes
Pozostałe struktury wolne od nowotworu (płyn obecny w jamie otrzewnowej również).

11.2007 leczenie:
1. amputacja narządu rodnego (pozostały zmiany resztkowe)
2. CHTH uzupełniająca: DDP + paklitaksel | 6 cykli, w trakcie neutropenia i redukcja dawek należnych
(rezultat leczenia: CR)
---

03.2009 - wznowa (zajęta otrzewna)
03.2009 -08.2009 CHTH: DDP + doksorubicyna liposomalna (rezultat leczenia: CR)
---

01.2010 - wznowa biochemiczna (CA-125: 346 )
03.2010 - wznowa potwierdzona w TK
05.2010 – poziom CA-125 w surowicy: ponad 6000
05.2010 – 07.2010 CHTH: topotecan (2 cykle, gorączka neutropeniczna, pancytopenia)
---

09.2010 – CA-125: 2000
09.2010 - 02.2011 CHTH: paklitaksel w monoterapii (co 7 dni, liczne przerwy z powodu okresowych infekcji lub spadków związanych z mielotoksycznością)
10.2010 – CA-125: 700
12.2010 – CA-125: 300
---

02.2011 - progresja, CA-125: 1071, szybko narastające wodobrzusze
od 03.2011 CHTH: gemcytabina w monoterapii

Obecnie wodobrzusze przyczynia się do kłopotów z oddychaniem, zaczyna się problem z chodzeniem (nawet przejściem do toalety). Poza tym stan ogólny dobry, umiarkowana niedokrwistość, łagodna neutropenia, okresowo podwyższona kreatynina.
Po pierwszym wlewie (gemcytabina) wystąpiła 2-dniowa wysoka gorączka.



DSS pięknie streściła co i jak z moją mamą. co już dostawała.
ciężko w tej chwili podchodzić do czegokolwik rutynowo.
Mama już w domu. Czuje się w tej chwili całkiem dobrze.

[ Dodano: 2011-05-23, 21:13 ]
łooo widzę ze zaś coś w swoim cytacie zmaściłam :/
Che, che ... małe czary-mary i już nie ;) :lol: / Richelieu

[ Dodano: 2011-05-23, 23:11 ]
dziękuję Richelieu :cmok:

[ Dodano: 2011-05-23, 23:12 ]
dodałam podziękowanie i nie wiedzieć czemu zaś się pokiełbasiło :roll: następne podziekowanie będzie po 24 godzinach :D

Luuuzik, Nadziejko, mówisz i masz |luzik|

Nadzieja - 2011-05-25, 12:58

Jak narazie mama czuje się w miare dobrze, a nawet zadziwiająco dobrze. Od wczoraj normalnie je i to w dość sporych jak na nią ilościach!

Jedynie co ją męczą to stopy, szczególnie w nocy. Odczuwa pieczenie dość uporczywe i nieprzyjemnie męczące, nie wiemy co może jej przynieść ulgę? Prosze o radę w tym temacie :hell:
Stopa jedna nadal puchnie ale to po dłuższym chodzeniu. Mama przyjmuje śrdoki moczopędne dziei temu podobno ta noga aż tak nie puchnie. po odpoczynku czy rano opuchlizna znacznie się zmniejsza.

Środków przeciwwymiotnych narazie mama nie stosuje- nie ma takiej potrzeby, tak samo nie stosuje nic przeciwbólowego :)

Dużo odpoczywa, ale jest nadal aktywna, i w rewelacyjnym humorze :)

olaczek - 2011-05-25, 21:57

Nadzieja napisał/a:
w rewelacyjnym humorze :)


i to jest najważniejsze :!:

cleo33 - 2011-05-26, 22:17

Nadzieja napisał/a:
Dużo odpoczywa, ale jest nadal aktywna, i w rewelacyjnym humorze :)


To dobrze Marzenko :) [Kto ?? / Richelieu]

U nas kiepsko :-(

Ale musimy być dobrej myśli ;)

Nadzieja - 2011-05-28, 16:48

cleo33, cleo ;) Ja jestem Ania :)

Nacieszyliśmy się dobrym stanem i humorem króciutko... Woda widać się nie zbiera jak narazie, ale zaczeły się bóle, mdłości, złe samopoczucie...

Czy na to pieczenie stóp naprawdę nic nie można zaradzić?

olaczek - 2011-05-28, 19:33

Nadzieja napisał/a:
cleo33, cleo ;) Ja jestem Ania :)


:mrgreen: Ania zwana przez cleo33 Marzenką

i wszystko gra :hehe:


Nadzieja napisał/a:
zaczeły się bóle, mdłości, złe samopoczucie...


:uuu: może to chwilowe pogorszenie?

Nadzieja - 2011-05-28, 21:24

olaczek, też mam taka nadzieję, szczególnie ze moja mama od pewnego czasu, czuje się mocno fatalnie, za chwile , na chwile duża poprawa, odsapnięcie od bólu, wymiotów... Po chwili znów cierpienie... Jest uparta, i teraz nawet apapu zażyć nie chce. Chce przetrzymać ból, a przeciez nie mogę jej zmusić.
olaczek - 2011-05-29, 10:45

Tak sobie myślę, na chłopski rozum, że ból niepotrzebnie osłabia organizm, pogarsza jakość życia, demotywuje do dalszej walki.
Może jest ktoś z rodziny, znajomy lub lekarz, tórego mama posłucha i zacznie brać - oczywiście odpowiednio dobrane przez lekarza - leki przciwbólowe?

Nadzieja - 2011-05-29, 12:03

Niestety, mama jest takim typem człowieka ze jak się uprze to już koniec. Jeżeli ja już w tej kwestii nie mam na nią wpływu to nikt z obcych czy lekarzy czy znajomych tymbardziej. Nie chce zadnych leków i koniec. Uparciuch. Próbuję jej cały czas tłuc do głowy ze po co się ma męczyć, a nawet wymyślam, ze może to chwilowy ból, po co przeczekiwać skoro leki mogą znów pomóc na jakiś czas do puki chemia nie zacznie działac jak trzeba. Gdzie tam...
(podobno kurcze mam jej harakter, to już czuje ze bedzie ze nmą przerąbane :D)

gaba - 2011-05-29, 13:00

Jeżeli ból jest do wytrzymania i objawia się tylko lekkim ograniczeniem aktywności( podstawowe czynności wykonuje) i narzekaniem - to jej decyzja, branie środków przeciwbólowych bez ograniczeń przy niewielkim bólu ma swoje, całkiem niemałe skutki uboczne. Zamiast krzyczeć, powspółczuj ( moje biedactwo przygotować Ci coś dobrego na poprawę samopoczucia, a czy napicie się czegoś bardzo gorącego nie pomoże trochę, itp). W pewnym wieku już umiemy funkcjonować z różnymi niedogodnościami, a że sobie ponarzekamy to nasze prawo, oczekujemy zainteresowania i współczucia, omówienia całej sprawy (gdzie dokładnie boli, kiedy się nasila i jakie domowe środki mogą pomóc). Naleganie otoczenia na branie silnych środków ma dla nas zły wydźwięk, trochę to odbieramy jak "weź tabletkę i nie zawracaj głowy". Nadziejo Ty wyjątkowo dużo zrobiłaś i robisz dla mamy, więc to tylko objaśnienie jak osoba w jej wieku może myśleć i reagować (jako że ja jestem z tego pokolenia). Z mamą 'omawiaj' jej ból, takie wałkowanie tematu to trochę jak psychoterapia i trochę ukierunkuj ją żeby nie dopuszczała do deficytu snu, bo jeżeli nie może dobrze spać to to naprawdę osłabia. Trzymaj się
Nadzieja - 2011-05-29, 17:37

gaba,
dobrze napisane :)
Rozmawiam z mamą na temat tego bólu. Najgorzej jest w momencie jak "przelewa się woda" i słychac to dość wyraźnie. U góry brzucha, jak by w okolicach żołądka ma twardą kulę i tam ją też boli, próbowałyśmy już kombinować z espumisanem i herbatką koperkową, ale boimy się też zeby to nie zawszkodziło bardziej, ze względu na nacieki na jelito cienkie. Mama się właściwie nie wysypia. I własnie w tym momencie namawiam mamę na środki przeciwbólowe. Po co się ma męczyć, niech przespi sobie noc spokojnie. Srodki nasenne źle na nią działają. Tych więc nie weźnie.
Dzisiaj jestem w domu, jednak rozmawiając przez telefon słyszę ze mama ma już umęczony tym bolem głos.

gaba - 2011-05-29, 21:10

Espumisan nie zaszkodzi na pewno. Z domowych środków do wypróbowania to : picie bardzo gorącego płynu (w zasadzie obojętne co, ale rumianek dodatkowo łagodzi), ogrzewanie tej okolicy (poduszka elektryczna lub termofor, a w ogóle trzymać ciepło). Mniej domowe jest łykanie w czasie posiłku tabletki lub dwóch enzymów trzustkowych (bez recepty). Leków nasennych nie należy się bać, ale trzeba poprosić o przepisanie tych najnowszej generacji, nitrazepam czy clonazepam rzeczywiście nie są zbyt komfortowe i otumaniają. A czy zwykła no-spa była wypróbowana? Należy szukać wytrwale. W ostateczności to na dzień lub dwa przejść na całkowicie płynną dietę. Pozdrowienia
Nadzieja - 2011-05-29, 22:03

gaba, dziekuję :cmok: odrazu zadzwoniłam do mamy w związku z termoforem i rumiankiem. nospa jest w użyciu, czasami pomaga czasami nie. O te enzymy trzustkowe się postaram :cmok: dziekuję jeszcze raz za rady

A na te pieczenie stóp to naprawdę zadnej rady nie ma?

Nadzieja - 2011-05-31, 12:44

to twarde coś to jednak zalegający stolec. Od 3 dni mimo tabletek ziołowych i czopków na przeczyszczenie , nic nie ruszyło. Syrop również mama rano piła i nic... Pani doktor z Hospicjum zaleciła dzisiaj własnie te czopki które i tak nic nie dały narazie. Jezeli do czwartku mama nadal będzie wymiotowała, wtedy pielęgniarka z hospicjum podłaczy mamie kroplówkę i mam nadzieję ze zadziała też z lewatywą.
Moja córa znów goraczkuje więc narazie do mamy jechac nie mogę- wiadomo ze ma tak osłabioną odporność ze wolę jej nie narażać nawet na byle katarek od dziecka.

DumSpiro-Spero - 2011-05-31, 14:45

Nadzieja napisał/a:
A na te pieczenie stóp to naprawdę zadnej rady nie ma?

Wygląda to na objaw polineuropatii obwodowej. Zaczyna się najczęściej właśnie od stóp (i od pieczenia).
Wynik chemioterapii.
Takie dolegliwości leczy neurolog. Jednak na tę chwilę najważniejsze jest by 'ruszył' stolec - czy pani dr z hospicjum nie podejrzewa rozpoczynającej się niedrożności ukł. pokarmowego?

Nadzieja - 2011-05-31, 15:21

Pani dr z Hospicjum zaleciła jedynie czopki... nic więcej.
DumSpiro-Spero, można coś na tę niedrożność poradzić?
Co ja jeszcze mogę zrobić? Co prawda narazie na odległość, odpowiednie zalecenia przekazuje mamci albo tacie i wiem ze starają dostosować.

[ Dodano: 2011-05-31, 15:55 ]
poczytałam trochę na temat niedrożności układu pokarmowego.

Czy lewatywa moze coś zdziałac?

Madzia70 - 2011-05-31, 20:23

Nadziejo, :)

Jeśli to jest niedrożność, to lewatywa nie pomoże. To znaczy - być może Mama wypróżni się nieco, ale niedrożność pozostanie.
Ale na razie nie wiemy, czy to jest w ogóle niedrożność. Ja myślę, że lewatywę można spróbować zrobić, ale skoro już mamy podejrzenie niedrożności to: 1. nie dawać leków przyspieszających perystaltykę i wzmacniających skurcze jelit (ziołowe tabletki na przeczyszczenie) 2. w razie nasilenia dolegliwości bólowych jechać na chirurgię bez wahania i bez skierowania jako ostry przypadek, żeby tę niedrożność wykluczyć/potwierdzić.
Działajcie.

Nadzieja - 2011-05-31, 20:31

próbuję dodzwonić się do lekarki z Hospicjum, zeby powiedziała co ona mysłi, czy wyklucza niedrożność czy jednak moze to być to. Bez rezultatu, narazie nie odbiera telefonu.
Madzia70, - dziękuję bardzo za odpowiedź. Odrazu zadzwonię równiez do rodziców, żeby tato nie lekcewazył sygnałów.

gosia33 - 2011-06-01, 09:21

Nadzieja napisał/a:
próbuję dodzwonić się do lekarki z Hospicjum
udało się?
Co powiedziała?, poradziła?
Ściskam |uscisk|

Nadzieja - 2011-06-01, 10:22

niestety nie udało się :roll: Pani doktor nie odbiera :fucc:
Mama dzisiaj czuje się lepiej, co prawda ze stolcem nie była, ale brzuch jej nie boli. Jutro ma przyjsć pielęgniarka z hospicjum, DO niej wieczorem zadzwonię i poproszę o opinię skoro pani doktor czasu nie ma... Z pielęgniarką mam w ogóle lepszy kontakt- mam nadzieję ze nie zmienię zdania na temat lekarza z naszego hospicjum, ale zaczynam dostrzegać pewne rzeczy o których narazie nie bede się wypowiadała.

[ Dodano: 2011-06-02, 09:15 ]
Mama wczoraj wypiła sok z kapusty kiszonej ... I ja konkretnie ruszyło, teraz zas mówi ze ją po tym kwasie żoładek boli... nie wiem czy dobrze robi czy nie z tym kwasem... Na stolec pomogło, ale znów ten zołądek umęczony lekami i czym ino.

Madzia70 - 2011-06-02, 21:41

Daj Mamie jakiś preparat omeprazolu (Polprazol, Prazol, Helicid, Progastim lub jakiś inny) powinniście mieć w domu, często lekarze przepisują "osłonowo" pacjentom, którzy biorą dużo leków. Jeśli Mama już bierze taki preparat, to zwiększcie dawkę - prawdopodobnie bierze 20 mg, można zwiększyć do 40 na dawkę. Jeśli nic nie bierze, to niestety trzeba mieć receptę na te preparaty. Bez recepty można kupić Ranigast - też powinien przynieść Mamie ulgę.
gaba - 2011-06-02, 21:54

Widziałam w aptece, jest jakiś omeprazol bez recepty, jako osoba niezainteresowana (tylko gasec) nie zapamiętałam nazwy, ale farmaceuta będzie wiedział. Ale mama jest dzielna i ma fantazję! Wzięła sprawy w swoje ręce! (sok z kapusty mnie by nie wpadł do głowy). Pozdrowienia
Nadzieja - 2011-06-03, 00:01

Madzia70, teraz dopiero weszłam na forum i przeczytałam. Jutro z rana do Mamci zadzwonię czy ma. Z tego co ja się orientuje, to wszystko co osłonowe nie zostało nawet zaproponowane.

gaba, czasami jednak domowe sposoby "dają radę" ;)
Moja mama , mogę smiało powiedzieć obserwując ją i reakcję lekarzy na jej widok- to wyjątkowy przypadek.
Powiedziała mi dzisiaj ze albo w lewo albo w prawo... Bo ma dość tego bólu, ale chce zyć...
nie wyobrażam sobie co mama musi czuć, wiedząc- a raczej czujac ze jest źle, i chcąc jednocześnie tak strasznie życ- bo przeciez ma jeszcze tyle do zrobienia, bo przecież musi być...

[ Dodano: 2011-06-03, 09:09 ]
Nolpaza - to mama ma ale nie przyjmowała od tygodnia.
CIągle ja namawiam zeby sie jednak wybrała do szpitala na ostry dyżur :( nie chce jechać, bo nie chce leżeć na weekend...

Jeżeli to niedrożność, to co lekarze mogą zrobić?

Richelieu - 2011-06-03, 10:22

Nadzieja napisał/a:
Jeżeli to niedrożność, to co lekarze mogą zrobić?

Trzeba podjąć natychmiastowe działania w kierunku przywrócenia drożności (nie wykluczając operacyjnego),
niedrożność przewodu pokarmowego stanowi bezpośrednie zagrożenie życia.
Zobacz ten post oraz wcześniejsze wypowiedzi DSS na ten temat.

gaba - 2011-06-03, 10:40

Pozwól jej wybierać priorytety, jeżeli dla niej weekend w domu jest ważniejszy niż wyjaśnienie bólu tzn że ból nie jest taki dolegliwy. Masz z nią świetny kontakt to po prostu "omawiaj" z nią każde narzekanie, niekoniecznie trzeba coś robić. Prawdziwa niedrożność to sprawa dla chirurga, chyba na to zdecydowanie za wcześnie. Nie wiem czy mama jest ogólnie w wystarczającej kondycji ale jeżeli jest to możliwe to kilka kilometrów (lub 1,5 godz) może być wolno ale równym tempem bez przystanków i przysiadania bardzo pomaga. Bardzo szkodzi siedzenie, jak ma siedzieć to niech się położy (również do oglądania TV). W talii wszystko na gumki lub bardzo luźne, kilka godzin siedzenia w ciasnej spódnicy lub w spodniach może spowodować bóle ( które nie przejdą od razu) u całkiem zdrowej osoby. Pozdrowienia i MIŁEGO WEEKENDU
Nadzieja - 2011-06-03, 14:44

BYła pielęgniarka, podała jakies zastrzyki zaleciła kolejne- nie wiem co, nie chciałam mamy męczyć z czytaniem i wstawaniem z wygodnego łózeczka...
Przyszła Pani doktor pierwszego kontaktu z przychodni (zadzwoniłam z prośbą o wizytę) jelita pracuja, jednak skierowanie mama dostała na ostry dyżur. Tata przyjdzie z pracy z mamcią pojadą, zeby sprawdzić co się dzieje z czego to ten ból, co się dzieje...
WIeczorem pewnie bedę więcej wiedziała.

[ Dodano: 2011-06-03, 22:38 ]
Mama była na ostrym dyżurze. Zrobiono lewatywe i długo się zastanawiano co dalej. Na jakąkolwiek operację mama się nie kwalifikuje ze swoim stanem "zdrowia" jednak jeżeli w ciągu 2 dni nie będzie poprawy, będą operować... (to chyba bedą najdłuższe 2 dni w moim zyciu...)
Kazano mamie odstawić Metoclopramid... zwracałam mamie uwage ze on również powoduje zaparcia- wychodzi na to że pani doktor z Hospicjum jednak nie jest taka cudowna jak się wydawało. Faszerowała mamę cały czas własnie tym, nie zwracając uwagi na zaparcia. Była u mamy we wtorek, kiedy w końcu się d o niej dzisiaj dodzwoniłam, stwierdziła ze " ale mama dobrze się czuła" zapytałam w jakim sensie, bo zwracała uwagę na to że ma zaparcia, ze ją brzuch boli. Sama jeszcze powiedziała ze to twarde co mama ma nad pępkiem to własnie zalegający stolec... Zapytałam czy jest pewna ze można wykluczyć niedrożność- usłyszałam ze przyśle dzisiaj pielęgniarkę... Na tym się rozmowa skończyła.
Zadzwoniłam do Pani doktor pierwszego kontaktu- ale to juz wiecie z powyższego postu.
Wygląda na to że lekarze z Hospicjum nie patrzą aż tak jak pomóc pacjentowi, a jak sobie kieszenie nabić... (ta pani doktor która przyjeżdza do mojej mamy to włascicelka hospicjum...)

Przepraszam za swoje uwagi, ale musiałam to z siebie dzisiaj wyrzucić.

[ Dodano: 2011-06-04, 09:44 ]
Własnie rozmawiałam z mamą.
Te zastrzyki które przyjmuje to Buscolysin.

Przyznała się teraz dopiero ze lekarze potwierdzili ze w jednym miejscu w jelitach jest zastój, jednak właśnie ze względu na mamy stan nie będa operować- chyba ze w ciągu 2-3 dni nie bedzie zadnej poprawy a brzuch nadal będzie się wzdymał...

Nie wiem co mam myślec i co mam robić. Dzisiaj wieczorem albo jutro rano jadę do rodziców.

Madzia70 - 2011-06-04, 11:56

Jednego nie zrozumiałam: Mama została w szpitalu, czy wypuścili do domu?
Buskolizyna jest lekiem rozkurczowym. Może się rozejdzie...

Nadzieja napisał/a:
Nie wiem co mam myślec i co mam robić.


Niewiele można w tej sytuacji zrobić, a myślom (tym złym) się nie poddawaj. Czekamy z Tobą na rozwój sytuacji :tull:

Nadzieja - 2011-06-04, 12:09

Madzia70, - mama została wczoraj wypuszczona do domu. Lekarze w szpitalu stwierdzili ze na tą chwilę nie mogą nic zrobić. nie było sensu trzymania mamy w szpitalu.
Nie wiem jak to zabrzmi, ale wystarczyło by już tego bólu i cierpienia...
Tak jak to moja mama mówi "albo w lewo albo w prawo..."

[ Dodano: 2011-06-04, 13:11 ]
wzieła mama tramal. Może przynajmniej chwilkę odpocznie od bólu :(

Madzia70 - 2011-06-04, 13:14

Jeśli jest w domu, to dostaje zastrzyki w domu, tak? Nie poprzestano na jednej dawce? Powinna dostawać co 4 godziny przepisaną dawkę.
Nadzieja - 2011-06-04, 13:16

Tak, w domu dostaje zastrzyki, Nie wiem w jakich odstępach czasowych niestety. Narazie mama radziła sobie sama z zastrzykami, po po ludniu pewnie tato podawał. Coś mi świta że Mamcia dostaje te zastrzyki chyba 2 x dziennie.
Madzia70 - 2011-06-04, 14:42

2 x dziennie to raczej za mało. Po pierwsze dlatego, że efekt rozkurczowy może być zbyt mały, po drugie dlatego, że taka dawka prawdopodobnie nie zabezpiecza Mamy przed bólem. No nic, czekamy.
Nadzieja - 2011-06-05, 00:10

z ostatniej rozmowy z mamą
Była pielęgniarka z hospicjum- po lewatywie w końcu coś ruszyło, tramal też pomógl - ulżył w bólu.
Pani pielęgniarka zrobiła tę lewatywe tak, ze wężyk wprowadziła jak najgłębiej do jelita. Aż do momentu gdzie się "oparł". Zobaczymy jak będzie jutro. Oby tyko mama po tramalu chociaż tę noc na spokojnie przespała i odpoczeła od bólu i męczarni.
Od jutra wieczora niestety nie bedę w stanie dac znać jak z mamcią. ewentualnie przez DSS lub inną koleżankę która równiez zmaga się z nowotworem u swojej mamy.
Pozdrawiam cieplutko i dzięuję za rady- to bardzo dużo!!! Bez nich nie wiem czy dała bym sama radę.
Dzieuję Wam wszystkim :cmok:

ana7 - 2011-06-05, 17:56

Więc cierpliwe czekamy na Twoją obecność, lub wieści jak Mamcia.

Trzymaj się Aniu _itsme_

dużo uścisków dla Mamy

gosia33 - 2011-06-06, 13:45

ana7 napisał/a:
czekamy na Twoją obecność, lub wieści jak Mamcia.
Ściskam :tull:
DumSpiro-Spero - 2011-06-07, 15:34

Nadzieja napisał/a:
Mama była na ostrym dyżurze. Zrobiono lewatywe i długo się zastanawiano co dalej. Na jakąkolwiek operację mama się nie kwalifikuje ze swoim stanem "zdrowia" jednak jeżeli w ciągu 2 dni nie będzie poprawy, będą operować... (to chyba bedą najdłuższe 2 dni w moim zyciu...)
Kazano mamie odstawić Metoclopramid... zwracałam mamie uwage ze on również powoduje zaparcia


Nadzieja, myślę, że należy Ci się ta informacja odnośnie sprzecznych zaleceń lekarskich co do metoklopramidu [__] :

Cytat:
Metoklopramid

metoclopramide
antiemeticum, gastrokineticum


Przeciwwskazania:
Nadwrażliwość na którykolwiek składnik preparatu, krwawienie, niedrożność lub perforacja przewodu pokarmowego (...)
źródło: Medycyna Praktykczna - Serwis dla lekarzy


Mama Ani jest w szpitalu. Potwierdzono wielopoziomową niedrożność.

gosia33 - 2011-06-07, 16:52

Nadzieja wysyłam Ci pw
Trzymajcie się :cmok:

Nadzieja - 2011-06-12, 13:36

Witam
Ja dosłownie na momencik. W poniedziałek mama będzie operowana na ostrym dyżurze. Teraz ma sondę (przez noc do żołądka) która wylatują wszystkie zalegające treści w zołądku (zresztą wiecie o co chodzi) i często tez rurkę w odbycie dla "upuszczenia gazów" których i trak nadal brak.
Ma róznego rodzaju kroplówki- w tym znów metoclopramid. Żyły pękają strasznie, nie ma już w sumie już gdzie się wbić do kroplówki.POdają tez mamie worki żywieniowe.
Lekarze raczej boją się operować. Wiadomo jaka jest sytuacja i z czym operacja może się wiązać.
Ogólnie widok mamy- tragiczny, jej samopoczucie tez... Jest w pełni świadoma wszystkiego :(

To tyle. ZMykam znów do Bytomia.

Pozdrawiam serdecznie
ANia

ana7 - 2011-06-12, 19:44

kochanie jestem z Wami, ściskam, trzymajcie się Aniu...
Nadzieja - 2011-06-12, 19:47

Udało mi się skorzystać grzecznościowo z komputera...

Byłam u mamci w szpitalu niedawno. Brzuch ma olbrzymi, pewnie woda.
Nadal nic nie pomaga, kiedy siedziałam bliżej mamy czułam od niej taki dziwny jakby metaliczny zapach, niezbyt przyjemny. Kiedy mamcia dźwignęła rękę widać było jak mięśnie dosłownie zwisają. Skóra pomarszczona, oczy zobojętniałe... Ciężko mi na to patrzeć :(
Jutro od rana będę z macią w szpitalu, jeżeli w końcu coś zadecydują na temat tej operacji będę czekała.
Boję się...

Mana - 2011-06-12, 19:50

Jestem z Wami. Pamietam w modlitwie. Trzymaj sie Aniu... :tull:



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-06-13, 12:36

Dziękuję Wam bardzo.

Rano byłam u mamy. Kiedy chciałam wejść na salę na około niej było mnóstwo ludzi.
Na szczęscie tylko (albo aż) ze względu na to iż założono mamie jak dobrze pamiętam centralne podłączenie?
Mama ma wszyte "wejście" do głównej żyły koło szyi.

Nie udało mi się spotkać ordynatora. Po 13.00 znów ide do szpitala do mamy. Być moze dzisiaj w końcu ją zoperują, choć podobno wyszły jakieś problemy kardiologiczne... DO tego kiedy przyszłam mama cała drżała. Miała podwyższoną temperaturę. Obok łózka stojak z chyba 5 kroplówkami, gdzie już 3 były podłączone.

Nadal praktycznie nic konkretnego nie wiem oprócz "pacjentka nie rokuje na dłuższe życie"...

I Nadal czekanie na to co będzie się dalej działo.

Ach-wczoraj wieczorem mama znów wymiotowała. Mówiła że poczóła nagle mocny ból w żołądku- nie zdązyła się odpiąć od sondy... W szpitalu maja podobno braki w pościeli, więc mama w tej brudnej pościeli musi teraz leżeć :-(

Zadzwoniła przed chwilą ze kupiła dla mniei mojej bratowej po ładnym pasku na spóźniony dzień dziecka :) :-(

Mana - 2011-06-13, 12:50

Aniu, bardzo Ci wspolczuje tej calej sytuacji szpitalowej. Nie moge sobie wyobrazic jak mozna chora zostawic w brudnej poscieli. Moj tata tez mial zalozone centralne podlaczenie. Pamietam jak sam pilnowal, zeby pielegniarki nie odczepialy za wczesnie workow zywieniowym, ktore byly bardzo drogie. Jestem z Toba i pamietam w modlitwie. Moi portugalscy przyjaciele tez modla sie w intencji Twojej mamusi a takze o sile dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie
Nadzieja - 2011-06-13, 13:00

Mana, dziekuję Ci bardzo

Własnie dzwoniła mama. Była u niej pani doktor, mama jest wpisana na jutro jako druga do operacji. Pewnie coś w okolicach 10.00 rano.
Zaraz i tak jeszcze do niej idę.

Pozdrawiam serdecznie
Ania

Mana - 2011-06-13, 13:05

Wysle zaraz wiadomosc do przyjaciol, aby sie modlili razem ze mna w tym czasie. Nie jestes sama!!!
kubanetka - 2011-06-13, 13:55

Jeśli w szpitalu Aniu mają problem z tą pościela ( co dla mnie jest jakieś dziwne), może sami jakąś przynieście.

Chciałam Ci życzyć dużo siły z tym trudnym czasie, mam nadzieję, że operacja przyniesie oczekkiwany skutek.

soja - 2011-06-13, 14:27

Bidulka ta twoja mamusia :-( . A z tą pościelą to są jakieś jaja :--: ! Kazać choremu leżeć w brudnej , bo mają braki :?ale?: ????? Nie mieści mi się to w głowie :roll: . Aniu, pisz co tam u mamy i przekaż jej mnóstwo buziaków :cmok: .
erin29 - 2011-06-13, 18:51

W pościeli mają braki - W mózgu chyba większe
Trzymaj się Anulka - trzymam kciuki mocno - mocno :okok"

Nadzieja - 2011-06-15, 11:16

Mama wczoraj była "operowana" trwało wszystko lekko ponad godzinę. Okazalo się ze otworzono ją i zamknięto...
Ordynator jak go w końcu złapałam powiedział mi
"Ona musi umrzeć, przykro mi" spuścił głowę i uciekł...
Niedługo idę do mamy.
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie i modlitwę.

Madzia70 - 2011-06-15, 11:27

:heart:



[następne komentarze]

olaczek - 2011-06-15, 14:01

Nadzieja napisał/a:
spuścił głowę i uciekł...


Gdzieś (bez względu na wiedzę, kompetencje) zgubiliśmy mądrość i umiejętność rozmawiania o odchodzeniu. Czujemy się bezradni, czasem zakłopotani, a czasam po prostu uciekamy od problemu.
Tak sobie myślę o tradycji polskie wsi, kiedyś wyśmiewanej ... jak mądrze potrafili towrzyszyć choremu a potem się pożegnać.

:littlehs:
ucałuj mamę

Nadzieja - 2011-06-15, 21:26

Witam wieczorową porą. Mamcia dzisiaj znów wymiotowała 3 razy. Twierdzi ze może po wodzie którą sobie dzisiaj pozwoliła wypić... Własnie dzwoniła ze ordynator powiedział ze w tym tygodniu będzie mogła wyjść do domu.
Okazało się ze brat i trzy siostry mamy miały w planie przyjechac do mamy w sobotę lub w niedzielę- żadne z nich między sobą się nie kontaktowało- znów my planowaliśmy na niedzielę grilla na ogródku niedaleko domu... WIęc w sumie zorganizowałam dużego rodzinnego grilla :) powiedziałam mamusi co ona na to- bardzo się ucieszyła. :-) Nie wiem czy już ją uświadomiono że nie ma już szans na nic :-(
Jednak wiem ze ten grill dużo jej da.

gosia33 dziękuję Ci bardzo za to ze byłaś przy mnie wczoraj!!! Dużo mi to dało...

pozdrawiam serdecznie
Ania

soja - 2011-06-15, 21:50

To super, że mama będzie się mogła zrelaksować w gronie rodziny :-D . Kwiatuszek dla niej ::thnx:: .



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-06-28, 12:10

Witam

U nas... jakoś.
podaję zastrzyki, leki, przebieram pampki- które zakładamy ze wzgl na ranę pooperacyjną z której sączy się osocze. Czasami jest tak ze leci jak woda z kranu. Myję mamcię, przytrzymuję miskę przy wymiotach. Nie je prawie nic. 2 razy już byłam swiadkiem jak wygląda rozsiew. Temperatura nieomal 41 st. (nie wiem czy ten termometr prawdę mówi) drgawki, zasinienie i uciekające oczy... Przerażający widok. Ale trzeba się zebrać w sobie i działać.
Mamusia jest strasznie chuda. Od wczoraj ma odrętwiałe palce u rąk i strasznie zimne. Przypuszczam ze to krążenie siada. Nie wiem, nie jestem lekarzem...
Są dni kiedy słysze obelgi, są dni kiedy słysze "co by było gdyby mnie nie było koło mamy". Ciężko jest. Sama z dzieciakami i mamcią...

no nic, jekoś narazie sobie radzę, na łzy i rozczulanie ise nad sobą przyjdzie odpowiedni czas...

Pozdrawiam serdecznie
Ania

erin29 - 2011-06-28, 12:47

Trzymaj się dzielna kobitko :tull:
olaczek - 2011-06-28, 16:41

Nadzieja napisał/a:

Są dni kiedy słysze obelgi, są dni kiedy słysze "co by było gdyby mnie nie było koło mamy". Ciężko jest. Sama z dzieciakami i mamcią...

no nic, jekoś narazie sobie radzę, na łzy i rozczulanie ise nad sobą przyjdzie odpowiedni czas...



Racja Aniu, nie teraz jest na to moment ... ale masz wspomnienia tych dobrych chwil, kiedy mama była zdrowa

Nadzieja - 2011-06-29, 20:50

erin29, narazie daje radę ;)

olaczek, - nadal są miłe wspomnienia, a te złe momenty wiadomo czym są spowodowane.

Dziś pani pielęgniarka z Hospicjum pobrała krew. Jutro wyniki i w zależności od nich mamcia może zostać przetransportowana do szpitala na przetaczanie.

[ Dodano: 2011-06-30, 13:10 ]
Witam
Dziś wieczorem, kiedy pani pielęgniarka z Hospicjum dostarczy mi ksero wyników krwi + skierowanie do szpitala, jedziemy na internę.
Krwinki czerwone 1,99
HB 5,4
hematokryt - 16,4

Prawdopodobnie mamcia będzie miała przetaczaną krew.
Wczoraj ważyłyśmy się, to w pamku i koszuli nocnej mamcia waży 58 kg...
Serducho się kraje :(

ana7 - 2011-06-30, 19:29

Aneczko moje serce też płacze jak czytam ... wciąż zerkałam aż się odezwiesz i jest mi potwornie ciężko..

jesteś kochaną Córką.

Trzymaj się kochana. Jestem z Wami...

Nadzieja - 2011-07-01, 21:35

Mama od 5.40 rano w szpitalu. Do tej por nie podano jej krwi, ponieważ niby nie ma... A wydawało by sie że skoro są tak paskudne wyniki to przetacza si krew jak najprędzej...
Jutro będę rozmawiała z lekarzem, na co oni właściwie czekają.

cleo33 - 2011-07-01, 21:38

Aniu :tull:
Idż i porozmawiaj o co chodzi?



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-07-02, 15:20

w nocy podano mamie krew. Niestety mama dostała drgawek, ogólnie odpływała i miała problemy z ciśnieniem, więc dziś ma dostać krew filtrowaną?
Hemoglobina wczoraj wieczorem podobno 4,5...
(a mnie dopadła rwa kulszowa...)

Katarzynka36 - 2011-07-02, 15:55

Potwornie niska ta hemoglobina :-(

Dużo siły Nadziejo...

Nadzieja - 2011-07-06, 21:01

Witam :)
U nas całkiem całkiem :)
Co prawda HB w tej chwili 8 ale jutro memę z interny z jednego szpitala wypisują. Odrazu jedziemy na onkologię podobno na ustalenie terminu chemii, o ile onkologia poprostu mamy nie przejmie (bo i to jest możliwe) i mama zostanie jutro w drugim szpitalu na onkologii.
Po krewce którą otrzymała dzieje się normalnie cudzik :)
Mama wygląda cudownie, czuje się cudownie, a dzisiaj nawet stolec oddała :)
może jakiś mały cudzik? ;) Ważne ze się teraz nie męczy z tym co przeszła przez ostatnioe kilka tygodni :)

Katarzynka36 - 2011-07-06, 21:10

Nadziejo
bardzo się cieszę:)

A ja głupia już się zamartwiałam, bo sie troszkę nie odzywałaś...
Twoja Mama jest bardzo waleczna:)
Oby jak najdłużej trwał ten stan!

ściskam

gaba - 2011-07-06, 21:13

To już któryś raz mama wróciła z dalekiej podróży, to Twoje starania sprawiają te cuda.
maganana - 2011-07-06, 21:17

super wieści!oby tak dalej.To jakaś "zaczarowana" krew ;)
DumSpiro-Spero - 2011-07-07, 01:03

Nadzieja napisał/a:
Odrazu jedziemy na onkologię podobno na ustalenie terminu chemii

Terminu czego ?? :shock:

Litości... [no]     ::mur::   .. dla tej Twojej kochanej, dzielnej maminki.. :)

Je coś?
ściskam :tull:

erin29 - 2011-07-07, 14:12

Super wieści :-D
Nadzieja - 2011-07-07, 21:54

Hello

U mnie znów nie ciekawie :(
Odebrałam mamcię ze szpitala. Zajechałyśmy do domku, mamcia ucieszona a tu dzwoni do mnie pani ordynator ze szpitala a zaraz po niej jeszcze inna lekarka, ze mamusia musi natychmiast wracać :( wykryli jakąś bakterię we krwi która szybko doprowadza do sepsy i wyszło to w wynikach badań krwi z rana :( a wyniki otrzymano własnie chwila po naszym wyjściu ze szpitala, kidy podziękowałyśmy już za opiekę ,więc musiałam mamusię spowrotem odwieźć :( przyznam ze i na mamusie i na mnie zadziałała ta dzisiejsza sytuacja cholernie negatywnie :( (przepraszam) dzisiaj sobie nie radze zbytnio z tym wszystkim psychicznie. MImo wszystko mama wygoniła nas do domu (piszę już od siebie) Mówi ze potrzebuje odpoczynku i ze sama po mnie to widzi. Jeżeli cokolwiek będzie się działo, o kazdej porze dznia i nocy będą do mnie ze szpitala dzwonić, a mamusia jak tylko będzie chciała pogadać zadzowni do mnie. Obiecała codziennie dzwonić z rana.
Przyznaje :( jest mi bardzo źle :(

DumSpiro-Spero, możliwe ze lekarze mamę zwodzą, ze wzgledu na to ze mamcia poprostu nie chce słyszeć zadnych złych wieści i do tej pory nie wie co się z nią dzieje.

Obie stopy ma mocno opuchnięte Tłumaczy to sobie tym ze przyjmuje takie własnie leki...

krysiekn - 2011-07-07, 22:58

Witam,
Aniu może po prostu nie chce wiedzieć, a wówczas lepiej niech tak zostanie. Dobrze, że ta bakteria wyłapana tak szybko.
Dużo siły Tobie i Twojej Mamusi.
Pozdrawiam, Krystyna

Nadzieja - 2011-07-07, 23:05

krysiekn, własnie ze wzgledu na "niechęć wiedzy" ze strony mojej mamci, nie mówię jej nic czego nie powinnam. Jeżeli będzie chciała wiedzieć cz wypytuje - już wiem co i w jakim momencie mówić, a co lepiej przemilczeć :( cieżkie to.
Dziękuje za życzenia Krystyno, równiez pozdrawiam.

DumSpiro-Spero - 2011-07-09, 00:51

Nadzieja napisał/a:
wykryli jakąś bakterię we krwi która szybko doprowadza do sepsy i wyszło to w wynikach badań krwi z rana :( a wyniki otrzymano własnie chwila po naszym wyjściu ze szpitala

Tak szybki wynik posiewu?.. Pewnie bakteria zaczęła dopiero "rosnąć" i bakteriologia od razu zawiadomiła oddział (na wynik na papierze - za wcześnie). Skoro narobili takiego rabanu, to pewnie 'poczęstowali' mamę jakimś szczepem szpitalnym, opornym na antybiotyki, które można podawać w warunkach domowych.
To niestety u hospitalizowanych chorych w ciężkim stanie jest częste, ze względu na ich obniżoną odporność.

Badanie trzeba powtórzyć, przy dodatnim posiewie krwi taka jest zasada - jeden wynik jest niemiarodajny.

Jeśli faktycznie doszło do zakażenia szczepem szpitalnym (czasem może dojść do zakażenia kilkoma bakteriami jednocześnie) to musisz wiedzieć, że nie jest dobrze.. Śmiertelność wśród chorych w złym stanie ogólnym, zakażonych bakterią szpitalną (zakażenie krwi - a zatem uogólnione) jest wysoka..
O ile mamy to zakażenie (tj. drugi kontrolny posiew je potwierdzi) to w domu mama nie miałaby żadnych szans. W szpitalu być może się uda to zakażenie opanować.. Niestety biorąc pod uwagę stan ogólny i wyniszczenie nowotworem i chemioterapią - wynik leczenia jest bardzo niepewny :-(

Nadzieja napisał/a:
DumSpiro-Spero, możliwe ze lekarze mamę zwodzą, ze wzgledu na to ze mamcia poprostu nie chce słyszeć zadnych złych wieści i do tej pory nie wie co się z nią dzieje.

Zwodzenie a zaproszenie na ustalenie terminu 'chemii' to w tym przypadku dokładnie taka różnica jak między postępującym nie fair a kimś kto upadł na głowę.



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-07-10, 11:04

Wiecie- to jest to że mama jest w pełni świadoma, i rozmawiając przez tlefon w życiu nie powiedziała bym ze jest jakakolwiek choroba. Wizualnie, tragedia, chudzinka straszna z opuchniętymi nogami.
Podają mamie jakieś dwa antybiotyki. Przez telefon się niczego nie dowiem, ale jak dobrze się ułoży to jutro jadę do mamy. Zapytam Pani ordynator o te bakterię, chociaż widzę ze nie są zbytnio lekarze chętni do udzielenia tej informacji. Jedynie co powiedzieli to że paskudna bakteria która moze doprowadzić do sepsy... Z rana pobrano mamie we czwartek krew, i ok 13.00 jak wychodziłyśmy do domu- a raczej zaraz jak zamknełyśmy drzwi szpitala, otrzymano ten wynik posiewu. Możliwe ze jest tak jak powiedziała DumSpiro-Spero, ze zaczęło się dopiero coś wykluwać... Od czasu do czasu znów występują wymioty i są zaparcia. Po czopku niby coś tam poszło z rana dzisiaj ale nie wiele. No i rozszedł sie jeden szew na brzuchu. Ogólnie na chirurgii zaszyto mamę jednym szwem na okrętkę. WIdać było ze tak byle jak "bo pewnie pacjentka i tak nie przezyje" (o dziwo nadal żyje...) teraz na internie chirurg wyciągnoł część szwu a tam gdzie się nie zrosło założył kilka mniejszych. Jeden z nich własnie się rozszedł, prawdopodobnie przez wodę która nadal wycieka przez ranę. Nadal też jest zakażenie dróg moczowych.
Ciekawa jestem jak obecne wyniki krwi. HB pewnie znów spada, a udało się dźwignąć do 9,5.
A może spróbuję jutro też przez telefon uzyskac jakieś informacje od Pani ordynator.

Co do chemi. Ordynatorka z onkologii już dłuższy czas mamy nie widziała, więc dla tego nie wie jak w tej chwili wygląda, jaki jest jej stan, dla tego własnie umówiono sie na termin. A wygląda to tak ze jednego dnia pobierają krew, a następnego dnia jest wizyta u lekarza po której zapada decyzja czy chemia zostanie podana czy nie i dla czego. Przypuszczam ze jak mamę zobaczy , zobaczy wypisy ze szpitali co i jak wygląda/ło wtedy będzie sama widziała co nalezy zrobić.

To chyba tyle co u nas.

Zebra - 2011-07-10, 12:27

Akurat system podawania chemii w przychodniach onkologicznych, moim skromnym zdaniem, słabo się sprawdza u pacjentów osłabionych. Moja Mami po pobycie w szpitalu ze wzgl na gorączkę neutopeniczną, ponad 2 tyg w izolatce, miała w trybie pilnym przyjechać na chemię. Nie miała siły. Pojechałyśmy po kilku dniach, zmusiłam Ją, wiedząc że jak nie weźmie chemii to choroba ekspresowo się rozwinie. U nas w ośrodku wyglądało to tak, że godz. 8.00 pobranie krwi, dalej czekanie na wynik, dalej czekanie na wizytę u lekarza i decyzję, dalej czekanie na chemię, dalej podanie chemii, i w domu około godz. 16.00-17.00. Dla mnie jako dla osoby młodej i zdrowej było to wyczerpujące. Dla Mamy wówczas na tyle, że chemii nie podano, bo w końcu zemdlała. Później chemii też nie dostawała, przeżyła około 2 m-ce (rak jelita grubego).
Myślę, że warto zastanowić się nad systemem ośrodków onko.

Może powinnam w tej problematyce założyć nowy temat...

JustynaS1975 - 2011-07-10, 18:25

Nadzieja, dobrze, że bakteria wykryta (skoro już jest) i zaczęli działać (podawać antybiotyki). Gorzej gdyby bakteria 'szalała', a oni nic nie robili.
Najpierw trzeba zakończyć 'historię z bakterią', a potem się martwić co dalej z chemią.
Trzymam za Was mocno kciuki. :)
Pozdrawiam
Justyna

Nadzieja - 2011-07-11, 11:36

olaczek napisał/a:
Nadziejo

co u Was ? O mamie piszesz a jak Ty się czujesz?


Jakoś żyję ;) tak własciwie to sama nie wiem jak się czuje. Jutro napewno jade do lekarza z moim zmasakrowanym kręgosłupem :/

Mamcia nadal w szpitalu, i jeszcze tam zostaje. Bakteria nie odpuszcza, będa zmieniac antybiotyk, później będa też przetaczać krew. Znów HB spada, teraz jest 7,5 . Nadal zakażenie dróg moczowych. Nie ma w ogóle apetytu do jedzenia. Ogólnie nie ciekawie.

[ Dodano: 2011-07-11, 12:12 ]
Enterobacter cloacae czy jakoś tak? podobno to jest we krwi mojej mamy. Podobno zakrawa o sepsę. Będzie zamawiany jakiś specjalny antybiotyk dla niej, podobno może być niebezpieczny...
Przepraszam za to "podobno" ale nie potrafię się teraz skoncentrować.

[ Dodano: 2011-07-11, 22:34 ]
Byłam u mamci w szpitalu. Mama jest podłamana, chciała by do domu. kolor jej skóry- strasznie pomarszczonej i chyba nawet odwodnionej- to szarości :( smutna twarza, zapadnięte oczka, Świadoma w pełni ale te oczy takie strasznie rozbiegane, nie potrafiące patrzeć w jedne punkt, smutne... tak strasznie smutne :cry: ciężko uwierzyć ze to moja mamusia :(
Znów występuja wymioty, po kazdym posiłku. Mama nie ma apetytu, nie ma ochoty na nic, nawet na picie. Nawet na to już nie ma ochoty.

Nie wiem z czym to jest zwiazane ale mamie wyskoczyły krosty na ciele, nieliczne ale mimo wszystko. Czy może to miec związek właśnie z tą bakterią we krwi? Z moich dedukcji, bakteria we krwi mamy, to nic innego jak bakteria z jelita grubego która ze wzgl własnie na zakażenie przez niedrożność jelit przeniknęła już do krwi. Prowadząc powoli do sepsy... (chyba że ona już występuje)

DumSpiro-Spero - 2011-07-12, 11:25

Nadzieja napisał/a:
mamie wyskoczyły krosty na ciele, nieliczne ale mimo wszystko. Czy może to miec związek właśnie z tą bakterią we krwi?
Może.

Nadzieja napisał/a:
Z moich dedukcji, bakteria we krwi mamy, to nic innego jak bakteria z jelita grubego która ze wzgl własnie na zakażenie przez niedrożność jelit przeniknęła już do krwi.

Możliwe. Tym bardziej, że wszystko wskazuje na krwawienie z przewodu pokarmowego (intensywnie i nieprzerwanie spadająca hemoglobina).

Nadzieja napisał/a:
Prowadząc powoli do sepsy... (chyba że ona już występuje)

Cytat:
W wyniku zakażenia może dojść do przedostania się drobnoustroju do krwi. O posocznicy mówimy wtedy, gdy poza obecnością drobnoustroju we krwi, u człowieka występują objawy kliniczne:
· wysoka temperatura (powyżej 39 ºC),
· bóle głowy,
· bóle brzucha,
· nudności, wymioty,
· wybroczyny na skórze,
· zaburzenia świadomości

źródło: Posocznica | Biuletyn Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku

Nadzieja - 2011-07-14, 21:07

DumSpiro-Spero, jesteś ksiąga wiedzy... :cmok:

mama co dzień prawie wymiotuje - 1 raz napewno dziennie. Męczy ją uciążliwa zgaga. Dziś o dziwo jelita same wymusiły na mamie podróz do toalety zeby coś tam mogło się wydostać... jednak temperatura powyżej 37 często występuje.Wczoraj znów miała wysoką temperaturę (nie wiem ile) z drgawkami (pewnie efekt rozsiewu... :( )
Dziś był też chirurg. Nacioł mame kawałek przy szwie który miała założony wczesniej, ale strasznie brzydko to miejsce wyglądało, takie napuchnięte. Wycisnoł z tego miejsca wodę z ropą i w tej chwili mama ma dziurę w tym miejscu ponoć taka ze można palec wsadzić (nie wiem jak to wygląda, nie widziałam i może i dobrze) A wiem ze mamcia nie ma raczej skłonnosci do przesady, a raczej przeciwnie. Słysze po głosie ze słabnie. Jest strasznie słabiutka i bardzo chciała by już do domu. Jutro będe dzowniła do pani ordynator z zapytaniem jak mamusia, jak to w tej chwili wygląda.

Pozdrawiam serdecznie
Ania

ana7 - 2011-07-14, 21:24

My Ciebie też Aneczko pozdrawiamy ...

przytulam mocno...

gosia33 - 2011-07-18, 13:12

Aniu co u Was?
Jak mama?

:tull:

Nadzieja - 2011-07-20, 13:03

Witam :)

Mama prawdopodobnie jutro wyjdzie ze szpitala. Wygląda na to ze bakteria zwalczona, HB ponad 10 :) w piątek być może chemia.
Ta moja mamusia to prawdziwy terminator :)

erin29 - 2011-07-20, 14:11

Mega siłaczka z tej twojej Mamci - ściskam mocno :)
DumSpiro-Spero - 2011-07-20, 14:37

Nadzieja napisał/a:
w piątek być może chemia.

Chemioterapia w II rzucie leczenia której linii to jest, V ?..

(Chemioterapię II linii szybko zamieniono na III, ponieważ tamta okazała się niemal zabójcza. Po wystąpieniu progresji zastosowano CHTH IV linii, co skonsultowałyśmy w innym ośrodku i co specjaliści w leczeniu raka jajnika nazwali "krzykiem rozpaczy" a nie leczeniem. Nie zatrzymała progresji więc zastosowano CHTH V linii. Do galopującej progresji [narastające objawy niedrożności] dołączyła się neuropatia i zakażenie szpitalne. I co obecnie jest w planie wobec wyniszczonej chorobą, chemioterapią i zakażeniem chorej? Kontynuacja CHTH V linii rzecz jasna ! ).

Twoja mama jest nie terminatorem a obiektem nieustającego eksperymentu medycznego.
Zdumionym czytającym potwierdzam: nie ma czegoś takiego jak chemioterapia V linii w leczeniu rozsianego raka jajnika.
Aż się chce krzyczeć - kto tej chorej to robi ?? .. :uuu:

Zebra - 2011-07-20, 15:26

DumSpiro-Spero,
czytając niektóre posty (w tym historię Mamy Nadzieji) zaczynam się miotać czy aby wszystko w przypadku mojej Mamy zrobiono jak trzeba, tzn. onkolog zrezygnował z podania Mamie chemii, gdy zemdlała u niego w przychodni. Stwierdził, że to kacheksja wywołana wiadomo samą chorobą nowotworową, ale i przebytą dużą operacją, chemią i powikłaniami (gorączka neutropeniczna).
Stwierdził, że obawia się, iż Mama zaczyna nam powoli odchodzić i nie chce Jej dodatkowo męczyć pogłębioną diagnostyką, chemią (może nie przeżyć) i przyjazdami, które już bardzo Ją osłabiały (wywoziłam wtedy Mamę z przychodni na wózku).
Później w domu coraz mniej chodziła, więcej spała, coraz bardziej puchły nogi i chudła.
Mama po jego decyzji przeżyła niecały miesiąc.

Zastanawiam się czy to był błąd, czy może jednak zdrowa, rozsądna decyzja?
ponieważ czytam, że czasami walczą maksymalnie długo...

Nadzieja - 2011-07-20, 17:54

powiedzcie mi co ja mogę, alpo powinnam- mama się tak strasznie cieszy zę w końcu chemia- wierzy w nią bardzo...
DumSpiro-Spero - 2011-07-20, 17:57

Napisałam kiedyś w wątku Nadziei:

Cytat:
obrazek z tekstem


Dziś powyższe jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej.
Są jakieś wytyczne postępowania, wynikające z aktualnej wiedzy medycznej. Jeśli w grupie obserwowanych powiedzmy 1000 chorych stwierdzono, że kolejna linia chemioterapii nie przyniosła poprawy tym pacjentkom, a wręcz przeciwnie - pogorszyła ich stan (działania niepożądane) - to wynik takiego badania klinicznego zostaje przełożony na praktykę kliniczną i wpływa na kształtowanie najnowszych wytycznych w postępowaniu diagnostyczno-terapeutycznym.
Tym lekarzom, którzy nie postępują zgodnie z najnowszymi wynikami takich badań można zarzucić błąd w sztuce lekarskiej (lekarz ma obowiązek kształcić się na bieżąco).

W rzeczywistości w naszym kraju postępowanie bywa niejednolite (w szczególności w małych ośrodkach).
Polecam lekturę publikacji:
Onkologia kliniczna – uwarunkowania jakości postępowania
Maciej Krzakowski
NOWOTWORY Journal of Oncology • 2010 • volume 60
Number 5 • 453–455


Czytamy w niej między innymi (czerwone podkreślenia - moje):


obrazek z tekstem


Lekarz, który wie, że dalsze leczenie chemiczne jest dla chorej krzywdzące i nie ma szans jej pomóc - nie powinien tego 'leczenia' wdrażać, nawet na żądanie/wniosek chorej czy jej rodziny. W końcu to nie oni studiowali medycynę, tylko on sam - i on odpowiada za zasadność dalszej terapii onkologicznej.

W rzeczywistości problem powiedzenia prosto w oczy choremu i/lub jego rodzinie: "koniec chemioterapii" wielu onkologów przerasta. Wypalenie zawodowe powoduje ich nadwątloną już latami przykrych doświadczeń wytrzymałość psychiczną i nie chcą się oni narażać na szloch, łzy, zarzuty i masę pytań.
Ponieważ nadzór prawidłowości postępowania w takich sytuacjach ma słaby zasięg, a chory i jego bliscy stoją tuż, tuż i nie chcą odejść "Dużo łatwiej jest po prostu podać kolejny cykl chemioterapii." (European Society for Medical Oncology).

Zebra, kontynuację chemioterapii paliatywnej warunkują przede wszystkim:
1. Uzyskanie odpowiedzi na leczenie (lub efektu stabilizacji) w kontrolnym badaniu obrazowym
2. Dobry stan ogólny chorego i właściwa tolerancja leczenia.

Jeśli któryś z powyższych warunków podczas leczenia Twojej mamy, na jakimś jego etapie nie został spełniony - odstąpienie od dalszej chemioterapii było właściwe, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Zebra - 2011-07-20, 18:11

Zdecydowanie punkt drugi, a może i pierwszy, ponieważ było widać "na oko" wzrost guza (wcześniej chemia powstrzymywała krwawienia i głównie o to chodziło, aby Mama się nie wykrwawiała).

Jak już wcześniej pisałam, Mamy onkolog powiedział, że nie chodzi o długość, a o jakość życia - to prawda.

DSS dziękuję za odpowiedź.

olaczek - 2011-07-20, 21:07

DumSpiro-Spero napisał/a:
W rzeczywistości problem powiedzenia prosto w oczy choremu i/lub jego rodzinie: "koniec chemioterapii" wielu onkologów przerasta. Wypalenie zawodowe powoduje ich nadwątloną już latami przykrych doświadczeń wytrzymałość psychiczną i nie chcą się oni narażać na szloch, łzy, zarzuty i masę pytań.


DSS, Nadzieja, z góry przepraszam, że nie na temat (najwyżej mi się oberwie |wht?!| )
ale moim zdaniem onkolodzy raczej bronią się przed zaburzeniem homeostazy i wypaleniem zawodowy, zakładają pancerz znieczulicy, budują mury. Wyłączają emocje a pacjentów traktują przedmiotowo (kolejny przypadek) a nie podmiotowo. Oczywiście ja ich rozumiem i sama zastanawiałam się czy byłabym w stanie "udżwignąć" tak liczną stratę pacjentów.
Podobne problemy dotyczą sędziów, zwłaszcza karnistów. We Włoszech organizuje się specjalne szkolenia "uwrażliwiające" sędziów na sytucję stron biorących udział w postępowaniu karnym. Zastanawiam się czy takie projekty sprawdziłyby się pracy z onkologami? Jak zachować równowagę, być kompetentnym ekspertem (pracowac głową a nie sercem) a jednocześnie "ludzkim" lekarzem?

jeszcze raz przepraszam, ewentualnie proszę o przeniesienie do innego wątku

Nadzieja - 2011-07-21, 00:49

ja nie powiem mamie jak to wygląda. Ja nie jestem lekarzem, ja jeżeli jej powiem, zostanę tą osoba która mimo tego że mama przezyła już tak wiele dobiłam ją... Ja jako ja jako córka nie jestem przede wszystkim w stanie podołać przekazaniu informacji że nic już nie pomoże. Ja chciała bym miec moją mamę zawsze... Ja już głupięję i nie wiem co robić. Mam nadzieję ze uda mi sie porozmawiać z ordynatorka onkologii...

Idę teraz spać bo mi już mózg się wyłącza, a wszystko w okół się piętrzy tak ze nawet nie chce się rozmawiac, pisac, a najlepiej było by tylko spać i spać i spać, a niech wszystko się samo rozwiąże.

Dobranoc :(

gosia33 - 2011-07-21, 09:26

Nadzieja napisał/a:
Ja już głupięję i nie wiem co robić
mogę się tylko domyślać jak Ci cięzko :-( tak dzielnie opiekujesz się mamusią , jesteś taką wspaniałą córką..
Aniu gdybyś chciała pogadać lub cokolwiek to jestem...
Trzymaj się dziewczyno :tull:

Nadzieja - 2011-07-22, 16:49

1 sierpnia odbędzie się konsylium w sprawie mamy.
Nadzieja - 2011-07-31, 00:26

hmmmm...
Jestem w domku. Mamam u siebie, słabiutka chudziutka, ale nie chce zebym tam była. Mówi ze dzieci musza znac swó dom... Puki jest w miare dobrze, korzystam z odpoczynku- ostatnio nadmiar wszystkiego przypłaciłam szpitalem :(
Na wypisie było coś o wyczerpaniu, przemęczeniu i niedoborze magnezu. następnego dnia doszedł jakiś refluks ze stanami lękowymi...to się załatwiłam na własne życzenie :/
Teraz już wiem ze mając dzieci- nie mogę zapominac tez o sobie.
Mamcia codziennie- dzwoni- obwinia siebie- zupełnie niepotrzebnie.
Kochana moja :(
To chyba na tyle...

Pozdrawiam.

Katarzynka36 - 2011-07-31, 22:38

Nadziejo
Jutro to konsylium?

A jak Mama?

Nadzieja - 2011-08-01, 19:19

Witam
Dziś odbyło się konsylium.
Lekarze odpowiednio przekazali mamie ze chemii nie dostanie- co prawda powiedzieli jej ze chemii nie bedzie ze względu na ostatnie zakarzenie krwi- że w tej chwili organizm musi dojść do siebie. Za dwa miesiace ma się zgłosić do kontroli. Mama ma zażywać tamoxifen-ebewe raz dziennie.

DumSpiro-Spero - 2011-08-01, 21:55

Cytat:
tamoxifen
antagonista oestrogenorum
L02BA


Wskazania: Leczenie raka piersi u kobiet przed menopauzą i po niej; tamoksyfen jest lekiem z wyboru u chorych poddanych radykalnemu zabiegowi chirurgicznemu po 60. rż., u których stwierdzono przerzuty do węzłów chłonnych. U kobiet przed menopauzą podawanie tamoksyfenu może być alternatywą ooforektomii lub irradiacji jajników. Stosowany także w celu zmniejszenia ryzyka raka piersi u kobiet z rakiem piersi in situ po zabiegu operacyjnym i radioterapii lub należących do grup dużego ryzyka (wskazania niezarajestrowane w Polsce). Znajduje także zastosowanie (wg niektórych autorów) w indukcji owulacji, leczeniu mastalgii, mastopatii.
źródło: http://indeks.mp.pl | Serwis dla lekarzy

Nadzieja, zadzwoń i zapytaj czy się nie pomylili, to ważne. Do tego czasu nie podawaj mamie tamoksyfenu.

Tamoksyfenem leczy się raka piersi a nie jajnika!

Nadzieja - 2011-08-02, 21:52

Niestety dopiero teraz niedawno odczytałam post DSS- (dziękuję aniele stróżu :cmok: za telefon równiez)

Dzwoniłam już do mamy zeby nie przyjmowała więcej tamoksifenu. Przyjęła 2 dawki (2 tabletki)
Dzwoniłam do lekarki z hospicjum , przyznała ze ją równiez ten lek zdziwił, jednak jako ze onkologiem nie jest nie chciała ingerowac w opinię onkologów po konsylium.
Jutro rano będę się dobijała do ordynatorki która tamoksiklafen zaleciła...
Oczywiście z zapytaniem czy nie nastąpiła pomyłka jeżeli chodzi o ten lek, szczególnie ze tak jak wspomniałaś DumSpiro-Spero u mamy wystąpił rak sutka w historii choroby ale rozsiew jest z raka jajnika... Zapytam równiez jakie są powody wdrożenia tego własnie leku i czy są do tego jakies wyraźne wskazania. Aż jestem ciekawa co mi odpowie. Chyba będę musiała rowniez sprawdzić czy jest w opcji mojego telefonu coś takiego jak dyktafon, z nagrywaniem przeprowadzanej rozmowy, jeżeli nie to wezmę telefon od sąsiadki a będę rozmawiała przez tryb głośnomówiący aby rozmowę nagrać- mam nadzieję ze mi się uda. Chcę miec wszystko równiez udokumentowane- tak jak mi poradzono, zapytam Panią ordynator czy moze mi na piśmie przedstawić jakie sa wskazania do stosowania tego leku.
Mam nadzieję że rozumiecie o czym pisze ;)

Dziękuję DumSpiro-Spero już nie pierwszy raz reagujesz w odpowiedniej porze!!! :cmok:

[ Dodano: 2011-08-03, 10:36 ]
Jak do tej pory jedna lekarka stwierdziła ze dobrze lek został przepisany ale jezeli mam wątpliwości to zebym się do ordynatorki dobijała- szkoda tylko że ciężko się do Pani ordynator dobić :/
Mam dzwonić ok 11.30

gosia33 - 2011-08-03, 11:44

Nadzieja napisał/a:
szkoda tylko że ciężko się do Pani ordynator dobić :/
mam nadzieję,że w końcu się uda i sprawa się wyjaśni..
Pozdrawiam :)

Nadzieja - 2011-08-05, 10:57

w poniedziałek konsultujemy się w Gliwicach.

gosia33, :cmok:

urania - 2011-08-05, 19:58

DumSpiro-Spero napisał/a:


Nadzieja, zadzwoń i zapytaj czy się nie pomylili, to ważne. Do tego czasu nie podawaj mamie tamoksyfenu.

Tamoksyfenem leczy się raka piersi a nie jajnika!


Może Ciebie DSS i Nadzieję zainteresuje poniższy artykuł:


Cytat:
Tamoksyfen
Tamoksyfen jest niesteroidowym antagonistą receptorów
estrogenowych. Istotną rolę w mechanizmie działania
tego leku może stanowić także wpływ na stężenie insulinopodobnego
czynnika wzrostu typu I. U chorych na
raka jajnika podawany jest zwykle w dawce 20 mg 2 razy
dziennie. Markman i wsp. opublikowali wyniki leczenia
tamoksyfenem grupy 102 chorych z nowotworami opornymi
na związki platyny (15). Odpowiedź uzyskano u 13%
pacjentek, mediana czasu jej trwania wynosiła 4 miesiące.
Nie zanotowano jednak objawów niepożądanych stosowanego
leczenia. Hormonoterapia tamoksyfenem może
być propozycją dla chorych, które nie mogą otrzymywać
chemioterapii w kolejnych rzutach leczenia.


Całość pod adresem: http://cornetis.pl/pliki/...P_2009_1_27.pdf

Nadzieja - 2011-08-05, 23:09

Ja mimo wszystko poprosze o streszczenie w rozumowaniu zwykłego szaraka- bo nadal nic z tego nie wiem... Mimo wszystko konsultacja z Gliwicami nie zaszkodzi.
DumSpiro-Spero - 2011-08-06, 12:59

urania,
bardzo cenna uwaga, ciekawa publikacja i warty omówienia temat.

Przyszło mi jeszcze do głowy, prócz pomyłki, niezbyt ładnie brzmiące słowo 'eksperyment' i wygląda na to, że być może byłam blisko. Odnalazłam troszkę nowszą i szerzej omawiającą temat lekturę, w której czytamy:
Cytat:
Obecnie standardem leczenia raka jajnika jest chirurgiczna cytoredukcja z następowym leczeniem chemicznym. Terapia hormonalna jest nadal postępowaniem eksperymentalnym i znajduje zastosowanie w przypadku nawrotów po pierwotnym leczeniu oraz w razie oporności na chemioterapię opartą na pochodnych platyny i taksanach.
(...)
Na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań należy uznać, że tamoksyfen wywiera realny, aczkolwiek niewielki wpływ terapeutyczny w zaawansowanym, opornym na chemioterapię raku jajnika.
źródło:
Zastosowanie hormonoterapii w ginekologii onkologicznej i terapii raka piersi
Olaf Lindert, Violetta Skrzypulec-Plinta, Ryszard Plinta, Zbigniew Chełmicki, Wioleta Śmiszek-Lindert
Przegląd Menopauzalny 2010; 2: 78-83


Dokładnie ten sam pogląd odzwierciedla Tom II Ginekologii Onkologicznej pod redakcją prof. Janiny Markowskiej.

Zgodnie z zasadą 'eksperymentu' hormonoterapii nie znajdujemy w Zaleceniach postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w nowotworach złośliwych (rak jajnika) Polskiej Unii Onkologii / Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej.

Mnie zastanawia jeszcze fakt, że leczenie mamy Nadziei było konsultowane za moim pośrednictwem w DCO, u lekarzy specjalizujących się w leczeniu raka jajnika, w tym u osób, które dokonują co roku na Po ASCO (w roku 2011 również) streszczeń z doniesień na ASCO. Nie zalecili oni w tym przypadku hormonoterapii.
Być może miał na to wpływ typ histologiczny nowotworu (rak jasnokomórkowy), jednak to tylko moje domniemanie. Nie bez wpływu może być tu również masa nowotworu (tzw. masywny rozsiew) i stan ogólny chorej. Oczywiście zapytam i poproszę o opinię w omawianej tu sprawie - obiecuję też kontynuować tu temat, gdy tylko uzyskam nowe informacje.

Nadzieja, znaków zapytania jest tyle, że nadal popieram pomysł konsultacji w CO w Gliwicach - o ile oczywiście mama da radę i nie obciąży jej to za bardzo.
Tamoksyfen nie jest lekiem pozbawionym działań niepożądanych - w tym możliwych powikłań zakrzepowo-zatorowych. Mama Twoja jest bardzo osłabiona i z całą pewnością warto upewnić się czy z tego typu leczeniem nie będzie się wiązało większe ryzyko powikłań niż możliwość uzyskania potencjalnych korzyści.

Nadzieja - 2011-08-06, 21:20

z konsultacji w Gliwicach napewno nie zrezygnuję. Przecież nie jest pwiedziane ze skoro mama leczy się w Bytomiu- to w tym momencie nie może się konsultować również gdzies indziej ...
DumSpiro-Spero - 2011-08-08, 21:53

Zadzwoniła do mnie Ania-Nadzieja z prośbą bym pozostawiła info w jej wątku (przez kilka dni nie będzie miała dostępu do internetu).

Mama Nadziei została skonsultowana w CO w Gliwicach.
Odstawiono tamoksyfen argumentując to zalecenie znikomą korzyścią jaką chora może odnieść w wyniku przyjmowania tego leku, jak i ze względu na zwiększone ryzyko powikłań zakrzepowo-zatorowych.

Nadzieja - 2011-08-11, 14:23

Jestem już w domu. Mama waży 52 kg... non stop wymiotuje, nic nie pomaga, kompletnie nic. Jest w pełni swiadoma. CIągle jedak wspomina zeby podano jej chemię, dziś była pielegniarka z Hospicjum, pobrała mamusi krew. Nie wiadomo czy znów mamy nie wezmą do szpitala. Teraz cieszymy się każdym jednym dniem :( ten najsmutniejszy wydaje się być coraz bardziej realistyczny...
gosia33 - 2011-08-11, 15:08

Nadzieja napisał/a:
Teraz cieszymy się każdym jednym dniem :( ten najsmutniejszy wydaje się być coraz bardziej realistyczny...
Boże :cry: nawet nie wiesz jak mi przykro Aniu.
Życie jest tak strasznie niesprawiedliwe..
Dużo siły dla Ciebie a Twojej mamusi jak najmniej cierpień.
Trzymajcie się



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-12, 10:42

cierpi strasznie- to cierpienie widac w jej oczach... Wzrok wciąż szukający pomocy- żeby ktokolwiek jeszcze jej pomógł...
skarzy się na skurcze mięśni rąk. Co to moze być?

Madzia70 - 2011-08-12, 18:55

Prawdopodobnie za mało potasu - straciła wymiotując. Można podać Aspargin (bez recepty), 2-3 tabletki w ciągu dnia, powinien troszkę pomóc.
maganana - 2011-08-12, 19:06

Nadziejo
Tylko czy jak mama wymiotuje to czy jest sens podawania jej tabletek jak i tak jej zwymiotuje...
Pamiętam jak tacie przepisał urolog tabletki i skończyło się tak, że tata przyjął tylko jedną :(

Zebra - 2011-08-12, 19:11

U mojej Mamy też tak było. W końcu stwierdziła, że te wszystkie leki tylko Jej szkodzą, ponieważ po nich wymiotuje :uuu:
ana7 - 2011-08-12, 20:00

:tull:
Nadzieja - 2011-08-12, 20:44

mama tak często wymiotuje że tabletki też lecą. Dzisiaj miała chyba własnie potas w kroplówce.
Dziś usłyszałam ze wielu ludzi w tym lekarze, pielęgniarki są w ogromnym szoku ze moja mama jeszcze żyje :( tak strasznie chce żyć :(

sonia21 - 2011-08-12, 21:58

Aniu kochana dużo siły dla Ciebie i Mamci
:tull:



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-13, 22:42

Zebra, moja mamcia tez była taką osobą. Teraz jest bardziej... zagubiona. Jedynie te moje bąki wywolująu niej taki uśmiech :mrgreen: A córa szczególnie. Ale co się dziwić, jedyna wnusia pośród 5 wnuków :)

Zaraz zrzucę wyniki ostatnie krwi.pobierano przed wczoraj

[ Dodano: 2011-08-13, 22:55 ]
wyniki - nadal nie wiem jak je wstawiac :/




Katarzynka36 - 2011-08-14, 14:04

Nadziejo
Biorąc pod uwagę, że Mama prawie nie je, bo wszystko wymiotuje, to Hb na poziomie 9,5 jest w miarę... Twoja Mama przceież miewała już o wiele, wiele niższą, kiedy potrzebne były przetoczenia krrwi. Martwi niski poziom potasu... [sprostowanie dwa posty niżej: sodu] 126 to zdecydowanie za mało...

pozdrawiam cieplutko

DumSpiro-Spero - 2011-08-15, 14:15

Potas jest w normie. Zbyt niski jest poziom sodu i chlorków - to wynik odwodnienia (m.in. wymiotów). Ze względu na to, że przyczyną problemów jest tu niedrożność mechaniczna - byłabym w tym wypadku za podaniem kroplówki nawadniającej.. (w rozsądnej ilości / nie za intensywnie). Rozumiem, że to uczyniono.
Trzymaj się Aneczko ::rose::

[ Dodano: 2011-08-15, 14:19 ]

-> Sód, potas i chlorki <-

Katarzynka36 - 2011-08-15, 14:38

Przepraszam za wprowadzenie w błąd, tak sód za mały - 126, wpisałam bezwiednie potas, patrząc na sód:(

Aniu Nadziejo: :/pociesza:/

Nadzieja - 2011-08-15, 19:09

Mamcia na następny dzień po odebraniu wyników miała podłączona w domu kropwkę. Dzis już jest bardzo słaba. 5 dzień bez stolca, teraz nawet czopki nie pomagają. Mówi już z trudem. w wiekszości śpi. Wygląda strasznie :(
Zebra - 2011-08-15, 19:37

Nadzieja,
Nie wiem co napisac :uuu:



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-15, 20:45

W sumie to nie ma co pisać... Teraz jest tylko czekanie , kiedy zakończy się ta męka... Tak strasznie bolesna :-(
Ale cieszę sie ze jesteście, ze sa tu ludzie którzy rozumieją, wiedzą :-( to bardzo ważne, wiedzieć ze nie jest się samemu :-( Dziękuję :cmok:

danisella - 2011-08-15, 21:44

Nadzieja wiem jak trudne jest patrzeć na bliską osobe, która gaśnie.
Twoja mama jest w domu, czy hospicjum? Moja była niecałe 2 doby w hospicjum z powodu silnego bólu, plastry nie pomagały, DHC con..... też, a wiadomo morfiny nie dadzą do domu. Trzymam za Was kciuki cokolwiek ma to znaczyć

Nadzieja - 2011-08-15, 22:03

danisella, mama jest w domu, pod opieką hospicjum domowego. Przyanjmniej tyle dobrze
Nadzieja - 2011-08-15, 22:33

Dzieuję Wam

Idę sie położyć i spróbować zasnać. Od kilku dni zasypiam ze strachem i z chęcią wyłaczenia telefonów, budze się ze strachem zajmując się byle czym byle by nie myślec. Chyba jednak już trochę zmeczona jestem... Oby to sie znów nie skończyło szpitalem :/

:cmok: dziękuję wszystkim jeszcze raz :in_love:

Katarzynka36 - 2011-08-15, 22:34

Nadziejo
Wiesz.... Najważniejsze, by Mamunia nie cierpiała... tak dużo już przeszła....

aso - 2011-08-15, 22:37

Życzę dużo sił w tych ciężkich chwilach.
Nadzieja - 2011-08-17, 12:34

Rany, mamcia z dnia na dzień wygląda coraz gorzej :(
Nie wiem czy wypada zeby wstawić jej zdjecia...
Nadal mnie to serduszko strofuje i poucza :)
Ale tar strasznie męczą ją te wymioty. Jest taka potwornie słabiutka :(
Jak ta potworna choroba potrafi człowieka wyniszczyć :(

danisella - 2011-08-17, 14:02

Nadzieje pamiętam, ze w ostatnich moja mama bardzo zmieniła się na twarzy nawet pani doktor z hospicjum powiedziała, że wyostrzyły jej się rysy, zrobił się spiczasty nosek, bo wysycha śluzowka i chyba są to koncowe dni. Było to niestety prawdą.
Nadzieja - 2011-08-17, 20:52







Wybaczcie- jednak wstawiam, bo ciężko mi uwierzyc w to jak może wyglądac osoba która jeszcze w październiku zeszłego roku, a nawet wiele miesięcy tego roku wyglądala tak:



Mam nadzieję ze nikt nie poczuje się urazony, chcę tylko pokazac porównanie, jak ta paskudna choroba potrafi wyniszczyć organizm, energicznej, żywiołowej, pełnej optymizmu, zawsze uśmiechniętej osoby :(

Dziś musiałam wrócić do domku. Znów z córa do naszego lekarza musze się wybrac. po godzinie pobytu w domu dzowni tata "Ania przyjeżdzaj, nie wiem co robić, mama lezy ma oczy otwarte- same białka, usta otwarte, nie umię jej wybudzić" poryczałam się w sekundzie byłam zebrana- znów tel od taty "Ania nie przyjeżdżaj... Mama się wybudziła, ale zasypia, głowa jej na boki spada, ale jeszcze żyje, zajmij sie dziecmi..."
Ciężko opisac jak się poczułam :(
Nazwe to dosłownie
teraz to takie czekanie, zeby się ta męczarnia mamusi już zakończyła :( Nam też już zaczyna sił brakować. Tak strasznie cieżko patrzeć na tę chudzinkę :(

cleo33 - 2011-08-17, 21:02

Boże ....Aniu ........
Nie jestem wstanie napisać nic sensownego ,zdjęcia te mówią bardzo wiele :/pociesza:/



[następne komentarze]

DumSpiro-Spero - 2011-08-18, 00:34

Macie Aniu w "Komentarzach" jeszcze śliczniejsze zdjęcie, które wciąż - od kiedy je tam umieściłaś - mam przed oczyma:



Twoja Mamusia już na zawsze dokładnie taka zostanie w mojej pamięci.



[następne komentarze]

nikka - 2011-08-19, 17:07

Boże widzisz i nie grzmisz... :cry:

Oby mnie to ominęło...

Nadzieja - 2011-08-19, 21:57

nikka, prosiłam Cię żebyś tu nie zaglądała... :-(

Przepraszam Was wszystkich za te zdjecia, nie wstawiłam ich aby mnie załować, czy coś podobnego, wstawiłam je aby pokazac jak okrótny moze to być widok, jedni go znają, inni nie- oby nie musieli, jednak ten widok pozwala się oswoić z tym co moze być- oby nie było...
Mieszam się w tym co chiała bym napisac.
Jest ciężko- i sama sobie zyczę aby moja mamusia nie musiała tak cierpieć :(

Dzisiaj powiedziała mojej bratowej, ze widzi ze ja oszukujemy, widzi ze staram się z uśmiechem, ale nos prawie przy podłodze, zeby moich oczu nie widziała... Widzi jak naradzamy się z tatą, jak mu podpowiadam co i jak, widzi ze jest źłe. Wczoraj tata w końcu powiedział mamie że chemii juz nie dostanie, nie wiedział co odpowiedzieć- tacie też mówiła że ślepa nie jest i widzi co jest grane.
Jutro przypuszczam ze czeka mnie ciężka rozmowa z mamcią :( boję się- juz dziś odbiło się to w ten sposób, ze jestm na prochahc uspokajających, antylękowych... Cieżko jest :(

ja100 - 2011-08-20, 15:02

Nic sensownego nie umiem napisać :-(
Nadziejo dużo, dużo siły dla Ciebie i dla Mamusi jak najmniej cierpienia!



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-21, 20:59

Witajcie.
Rozmawiałam dużo z moją mamcią. W końcu wyciągnła odemnie to co najgorsze :-(
Wtedy jej sposób rozmowy zmienił się. Zaczeła mówić mi co i jak w przyszłości, żeby opiekowac się ojcem, trzymac brata w rodzinie, zeby się ona nie rozpadła. Dzisiaj rozmawiałyśmy na temat pogrzebu :-( Zrezygnowała z kremacji, żeby nas dodatkowymi kosztami nie obciazać. Powiedziała w co ją ubrać... Nawet pisanie o tym teraz boli :-( Kiedy wyjeżdżałam do domu zegnałyśmy się długo, i łzawo :-(
Wymioty nadal mamusię męczą, każdy dotyk to dla niej ból... Bałam się ją dzisiaj przytulić :-(
Jest cieżko :-(

Katarzynka36 - 2011-08-21, 21:22

:-[

Nadziejo, jesteście niezwykle dzielne... temat dla mnie arcyciężki, nie potrafiłabym tak rozmawiać... nie dałabym rady...Czasami się zastanawiam czy świadomość umierania pomaga, czy nie... Są tacy co chcą umrzeć szybko, by nie bolało, sa tacy co chcą mieć czas na przygotowanie się, na pożegnanie z rodziną... mówia rodzinie, co ja jak... co jest tak realistycznie bolesne... Na sama myśl Nadziejo, co czuje Twoja Mama robi mi się potwornie przykro... jakie myśli w Niej kołaczą? Nadziei na dłuższe życie mama Nadziei nie ma:(

Przytulam Cię Nadziejo i Twoją wspaniałą Mamę

Nadzieja - 2011-08-23, 11:53

Wczoraj wezwaliśmy księdza.
Odkąd mamusia się wyspowiadała, i pomodliliśmy się wszyscy- od tej pory mamusia już tylko śpi...

maganana - 2011-08-23, 12:00

:-(
trzymaj się...



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-25, 21:01

witajcie.
Mój terminator nadal walczy.
Od niedzieli do wczoraj wieczora nie siusiała, wczoraj wylała z siebie wiadro wody, dziś tez po troszku moczu mamusia oddawała. Od wczoraj mniej śpi, jest jakby silniejsza. Ma strasznie wyczulony zapach. Myłam ręce mydełkiem, podając mamusi picie stwierdziła ze mam strasznie wyperfumowane dłonie...
Nadal jest w pełni świadoma, chociaz dziś wyżaliła mi się że nie potrafi myśleć...
Ciężko patrzec na tę moją chudzinkę :-(



[następne komentarze]

cleo33 - 2011-08-27, 19:57

Rozmawiałam z Anią wczoraj ,mama bz zmian bardzo bardzo słabiutka :cry: Ania zabiegana ....dzieci dom mamcia ....

Aniu :tull: :/pociesza:/ :heart:

JustynaS1975 - 2011-08-27, 20:42

cleo33, jeśli możesz to przekaż Ani, że ją duchowo wspieramy. _littleflower_
Nadzieja - 2011-08-27, 20:52

Jestem :)
Dziękuję ze o nas pamiętacie :)
Mamusia dzisiaj o dziwo lepiej :) nawet się uśmiecha, ale nie rozmawia za wiele. Męczy ją to.
Wczoraj uprosiła ojca i "machneła se kielicha" :lol: A co, jak ma na coś ochotę niech sobie nie odmawia :)
Terminatorka nadal walczy :)
Aż chciało by się uwierzyć ze jeszcze się wydarzy jakiś cud :)

granda - 2011-08-27, 20:57

Cudne są takie małe radości :)
Ściskam!



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-30, 13:21

:)

Katarzynko- zeby tylko kielicha ;) wczoraj miałam urodzinki, siedziałam sobie z mamusią, i saczyłyśmy martini :) wypiła całą lampkę :D Dziś rano wstała to pierwsze co to "ania masz jeszcze to martini" :mrgreen: :lol: nalałam jej odrobinkę i aż jej się dziube uśmiechnoł :)

Pani doktor z Hospicjum jest pod olbrzymim wrażeniem. Też mówi że mama jest niesamowita. Cały brzuch ma zajęty, jelita coś nie pracują. A moja mamusia nadal walczy :)

JustynaS1975 - 2011-08-30, 14:48

Nadzieja napisał/a:
A moja mamusia nadal walczy :)

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Nadziejo, przekaż swojej Mamie moje wyrazy uznania i pozdrów serdecznie. Nie jesteście same, jesteśmy z Wami. Możecie być przykładem dla wielu.

soja - 2011-08-30, 15:21

Aniu, uściskaj mamę i powiedz jej, że jest baaaardzo dzielna :tull: :littlehs: . Jak chce to martini nawet i 5 razy dziennie :-D . Humorek będzie lepszy . Jak tam dzieciaczki ?
Nadzieja - 2011-08-30, 17:30

JustynaS1975, soja, Lekarka z Hospicjum powiedziała ze są dwie takie pacjentki. Moja mama i jeszcze jedna. Obie takie waleczne, że nad podziw :) Pozdrowienia, i to ze tak wiele ludzi modli się za moją mamusie i jest z nami- przekazuję na bieżąco. Bardzo ją to cieszy :)

soja, dzieciaki dobrze :) cieszą się z tatusia, własnie na spacer poszli, a ja się miałam za sprzatanie zabrac - opornie mi to idzie ;)

Anelia - 2011-08-30, 18:22

Nadzieja, cieszę się, że macie jeszcze takie lepsze dni. Oby takich dni było wiele. Ja również podpisuję się pod słowami poprzedniczek, jestem pod wrażeniem !!!
Codziennie modlę się za dusze zmarłych jak i za to aby Twoja mamusia miała dużo siły i była z Wami jeszcze długo ! Mam nadzieję, że będziecie miały mnóstwo szczęśliwych chwil, życzę Wam tego z całego serca.
Pozdrowienia dla mamusi i Ciebie.



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-08-30, 21:52

Anelia, Katarzynka36, erin29, ana7, :cmok: dzięuję bardzo :) Mamcia to taki bardziej Bojownik ;) miałam rybkę bojownika, która żyła 5 lat!!! jak na te rybki to naprawdę mnustwo. I teraz mam drugiego bojownika :)

Tak się zastanawiam- trochę mi głupio o tym pisać, ale... MOze pozytywnie na mamę wpływa srodowisko w jakim przebywa. Niestety mieszkanie rodziców to siedlisko bakterii i pleśni. łazienka i ściany zewnętrzne to katastrofa. Doputy ja byłam z mamcią robiłam wszystko zeby się dziadostwa pozbyć. Tata nie myśli nawet o tym. Kiedy z dziecmi wchodzimy do mieszkania rodziców, mnie zatyka od progu- a raczej alergiczką nie jestem. Irek jest, i biedny po nocy u rodziców dziś cierpi calutki dzień. Wspominał mi coś o penicylinie, sama już nie wiem co- mówił ze moze to głupio zabrzmi, ale może właśnie dla tego mamcia jeszcze się trzyma, ze te bakterie ej pomagają przetrwać.
Nie wiem co o tym myśłec.

granda - 2011-08-31, 09:15

Bakterie, martini i takie tam... nie ważne co. Ważne, że trwa. Tak trzymać! Jeszcze wielu małych radości życzę!!! :-D
Nadzieja - 2011-08-31, 10:23

granda, pewnie ze nie ważne :) ważne ze nie cierpi :) Przede wszystkim to trzyma mamcię chęć życia :)
gosia33 - 2011-09-03, 17:28

Aniu co u Was?
Pozdrawiam Was obie, dzielne kobietki :)



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-04, 23:03

Witam, ja tylko na szybko
U nas w miarę, jestem jeszcze na wsi, wracamy jutro.
Nie wiem za dokładnie jak mamusia się czuje ale jutro jak zdążymy zajżę do niej.
Wysłałam jej zdjęcia Karoli z wesela kuzynki- nie poznała jej... mam nadzieję ze to o jakość zdjęcia chodzi, nie o dalszy rozsiew...

Pozdrawiam serdecznie
Ania

erin29 - 2011-09-08, 14:34

Ania co u was - jak Mamcia ?
No i jak po weselu . :)

Nadzieja - 2011-09-08, 17:38

WItam

Wczoraj byłam u mamsusi, było fajnie, mamusia jak by nabierała sił, oczka nie były takie zapadnięte...
Dziś tato dzwonił, że przeżyl horror od rana. Mamcia wymiotuje częściej, i dwa razy straciła przytomnosć. Był taki moment że pokazywała palcem na scianę, nic nie mówiła, a jak się tak jak by ockneła powidziałą ze widzi komara którego wczoraj mój brat w tamtym miejscu zabil...
:-(

Katarzynka36 - 2011-09-08, 18:43

Oby to był to tylko kolejny dołek, z którego Mama się jakoś - tymi swoimi nadludzkimi siłami - wyciagnie.

Niesamowita kobieta, naprawdę :shock:
Nie wiem jak Ona to robi, że ciagle jeszcze znajduje siły by walczyć...

Przytulam, dużo spokoju



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-08, 20:08

Dziękuję Wam

Mamusia jest już pogodzona z tym ze śmierć w progu stoi i czeka na moment, ale nadal w głębi nie chce jej jeszcze wpuścić za próg. JUtro chcę jechać do tej mojej bojowniczki.

granda - 2011-09-08, 20:14

Nadzieja, wyściskaj kochaną Mamę! :in_love:

[ Komentarz dodany przez Moderatora: Richelieu: 2011-09-08, 20:55 ]
Od nas wszystkich ... _itsme_ _littleflower_ - dla Mamy.



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-09, 14:27

Jadę do mamci jutro :( dzisiaj jestem za bardzo zakatarzona :/
JustynaS1975 - 2011-09-09, 14:37

Nadziejo, no lepiej Mamie nic nie sprzedać ;| .
Pozdrawiam serdecznościowo :)

sonia21 - 2011-09-10, 23:21

Aniu
pisz co u Was jak Mamcia ?
ściskam Was mocno :tull: dużo siły
pozdrawiam i przytulam do serducha :heart:

Nadzieja - 2011-09-11, 13:27

ojć nie byłam. Nie chce jej nic sprzedeć. Cały czas walcze z choróbskiem :/
Ale ogólnie mamcia bez zmian. Są dni lepsze i dni gorsze. Z tego co wiem odleżyny mocno dają sie mamci we znaki, ale tato przynajmniej dwa razy dziennie smaruje mamcię i pielęgnuje.

JustynaS1975 - 2011-09-11, 13:49

Nadziejo, serdeczne pozdrowienia dla Was wszystkich na niedzielę. :flow:
maganana - 2011-09-11, 16:26

Nadziejo
mój tata jak tak leżał, to hospicjum pożyczyło tacie materac na którym leżał a który nie powodował odleżyn
Zapytaj w hospicjum, na pewno posiadają coś takiego
Mój tata mimo że tyle czasu leżał właśnie na tym materacu nie miał w ogóle odleżyn

P.S
ja też zakatarzona, kaszląca i ogólnie do bani
Głowa mi pęka z nosa leci gardło boli a za oknem cudna pogoda :uuu:

buziaki
pozdrawiam mamcię i Ciebie

Nadzieja - 2011-09-11, 20:11

maganana - mamcia ma ten materac, ale po godzinie leżenia na nim płacze ze ją wszystko boli, żeby go ściągnąć :(
Zebra - 2011-09-11, 20:19

Nadzieja,
Moja Mama miała tak samo, była po tym materacu bardzo obolała, lekarz w hospicjum podjął decyzję, aby Mamie materac zabrać, żeby dodatkowo nie cierpiała...

Nadzieja - 2011-09-14, 11:54

Mamusia nadal słabiutka, chudziutka. tylko leży, siedzi tylko i wyłącznie do wymiotów. Ładnie na buzince wygląda, ale reszta ciałka... Same kosteczki :( Z jedzeniem kiepsko, z piciem różnie. Ale nadal walczy...
granda - 2011-09-14, 12:23

Serdeczne uściski dla Mamy Twardzielki ::thnx::



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-17, 12:32

Od przedwczoraj, już w większości tylko spi moja terminatorka....
Przebudzi się, nie pozwala się przebrać, zmienić pampersa, umyć... Czasami coś spróbuje zjeść, choć i to przychodzi z trudem... 1 gryz racuszka, bo miała smak, 1 gryz watróbki drobiowej, bo tak i kaprysik malutki... ALe już prosi, zeby mogła odejsć, zeby to się już skończyło... Ma już dość tego cierpienia, bólu... Zawsze modliła się o to zeby tylko nikt przy niej nie musiał "robić" :-( jest tym faktem załamana. Biedne chudziuteńkie ciałko... Mój skarbuś :-(
Ta choroba jest okrótna, tak poniewiera tą moją duszyczką :-(

Zebra - 2011-09-17, 13:05

Bardzo Twoja Mama przypomina mi moja, dobrze tez pamietam moment gdy zaczela byc zalezna, a tego po prostu nie akceptowala,nie chciala tak zyc. Pozostaje nam to rozumiec i uszanowac. Trzymajcie sie Dziewczynki!



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-18, 20:27

byłam dziś u mamusi. POleząłam koło niej z godzine. Jak zawsze czuć było wchodząc do jej pokoju odór, tak dzisiaj było czuć słodki sapach... Dziwne :-(
Jest tak strasznie chudziutka :( umęczona... Jestem zmęczona fozycznie i psychicznie, WIęc nie bedę już dziś pisać. Nie mam sił.

sonia21 - 2011-09-18, 20:43

:/pociesza:/



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-20, 19:25

Mamcia słabnie z dnia na dziń. Dzisiaj miała zimne sinawe końcówki palców u rąk. Mowiła ze jej zimno w dłonie. Nie pija , wypiła moze z pół szklanki płynów na cały dzień, nie jada... Mówi ze cos sie dzieje, ze to chyba już blisko... Rozgląda się po pokoju nieobecnymi oczami, ale tak przytomnie mówi, są już duże problemy z koordynacją :(
Za co ta moja mamusia musi tak cierpieć!!! Nie potrafię się z tym pogodzić...

DumSpiro-Spero - 2011-09-20, 19:31

To już blisko... Teraz już tak ..

Czy nie boli jej?



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-20, 19:50

DumSpiro-Spero, mówi ze nie, czasami tylko chciała by sobie odbić albo zwymiotowac , ma chyba ucisk w brzuszku. Ból jest zadkokiedy i to jak się dotyka. Madziu, tak często było już tak blisko :(

Lideczka, erin29, - :cmok: dzięuję za wsparcie :cmok:

Nie chce być potworem, ale wolała bym zeby już nie cierpiała. Za dużo tego już dla niej, dla nas... Naprawdę nie zasłużyła sobie na takie cierpienie :(

Lideczka - 2011-09-20, 20:03

Nadziejo nie jesteś potworem kazdy z nas miał takie myśli Tzn ja na pewno miłam jak odchodziła moja Mama. Rozpaczałam ale powiedziałam Jej nie chce zebys juz cierpiała zasnij my sobie poradzimy. Godzinę po tym odeszła... Bardzo Ci współczuje
Nadzieja - 2011-09-20, 20:35

rany... Nawet nie wiecie ile mi dają Wasze słowa... Zrozumienie drugiego człowieka... Magda- DumSpiro-Spero zna mnie już tak długo, tyle godzin rozmów, tyle wsparcia- Wszyscy wiecie jak się moge czuć, Ale Ty Madziu- ... Ty wiesz najwiecej :cmok:

Dziekuję Wam wszystkim z całego mjego malusiego serducha :cmok:

[ Dodano: 2011-09-20, 20:41 ]
... jestem dość... skomplikowaną osobą, niewielu ludzi potrafi zrozumieć co chcę przekazać, lub też ze ktoś moze mieć inne zdanie... Mimo wszystko tu na forum spotykam tak wielu ludzi, którzy potrafią zrozumieć, ponieważ sami znaja sytuację w jakiej ja się znajduje... Dochodze do wniosku, ze jak już "to się skończy" będe musiała skorzystać z pomocy jakiegoś specjalisty... Powoli przestaję sobie radzić z tym wszystkim, z bezlitosnym nowotworem który odebrał mi najpierw przyjaciółkę a teraz mamę...

Zebra - 2011-09-20, 21:05

U mnie też nadszedł ten dzień, kiedy powiedziałam "już nie chcę, nie chcę żeby Mama cierpiała", było to dla mnie straszne, byłyśmy tak jak Wy, najlepszymi przyjaciółkami. Dzisiaj dzwoiniła Mamy znajoma do mnie i nie wierzy, że już przyszedł czas naszego ziemskiego rozstania. Nie jesteś potworem, a Twoje myśli świadczą o wielkiej miłości do Mamy, o stawianiu Jej dobra, ponad swoje :cry:
maganana - 2011-09-20, 22:46

Nadziejo kochana...
jestem blisko Ciebie bo w Bytomiu Jak tylko będziesz chciała spotkać się, wypłakać,pogadać....Wiem co czujesz, ja też tak czekałam....Wyczekałam i dopiero zaczął się ból,smutek... :-(

Przytulam Cię bardzo bardzo mocno

Nadzieja - 2011-09-20, 22:48

maganana, będę w piątek wieczorem i caluśki dzień w sobotę z mamcią.Na PW podam ci nr-y tel do mnie :cmok:
strieuka - 2011-09-20, 23:54

Nadziejo, nie znamy się, w ogóle pierwszy raz się tu "odzywam". O chorobie Twojej kochanej mamusi czytam już od dawna, i codziennie sprawdzam co u Was. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jesteś wspaniałą córką i wzorem dla wszystkich, których dotyka ta paskudna choroba. Nawet nie wyobrażasz sobie jak wiele osób o Was myśli i w jak wielu sercach mieszkacie. Trzymaj się mocno, wszyscy jesteśmy z Wami



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-22, 11:08

całą noc śniła mi się moja mamci. Śniło mi się że nosiłam ją na rękach z pokoju do pokoju. POłożyłam ją na łózku, i patrzę, a mamusia wstaje i przechodzi do innego pokoju w którym śpi Karolina, położya się koło niej i spały razem. Wstałam to zaczełam myślec o tym śnie. I zadzwonił telefon. Moja mamusia powoli odchodzi. Czekam na Irka i jadę do Bytomia. Ciśnienie już 50 / chyba 0, w nocy było pogotowie. Mamusia się obudziła, i powiedziała tacie zeby przygotował jej dowód i ubezpieczenie i zeby po to pogotowie zadzwonił. To tez tato uczynił. Dziś była pielęgniarka z hospicjum. MIałam jechac do mojej mamusi na cały dzień w sobotę, ale pielęgniarka powiedziała zebym przyjechała. Mama moze do soboty nie doczekac. :-( :-( :-(

nie wiem czy nie wziaść czegoś na uspokojenie :( serce mi telepie i normalnie mnie nosi :(

[ Dodano: 2011-09-22, 11:09 ]
Ach, mamcia ma już dwa plastry z morfiną + zastrzyki co 8 godzin...

biofanka - 2011-09-22, 11:17

Droga Aniu |przytula| trzymaj się, bądź z mamusią....
My tutaj czuwamy z Tobą.

Chabrowa - 2011-09-22, 11:48

Nadziejo - duzo siły
wiem jak bardzo to trudne

Lideczka - 2011-09-22, 11:49

Aniu jedz do Mamy i bądż z Nią. dasz radę a my Cie wspieramy
Nadzieja - 2011-09-22, 11:52

Czekam na Irka, sama nie jestem w stanie prowadzić. Załatwił ze o 12.00 skończy pracę, będzie w domu ok 13.00. Nie wiem czy wrócę dziś wieczorem, czy nie... nie wiem nic jak to będzie. W głowie mam totalną pustke.
Anelia - 2011-09-22, 12:16

Nadzieja, kochana bądz silna, dasz radę . Dobrze, że będziesz przy mamusi, tego teraz ona najbardziej potrzebuje i zapewne Ty również. Bardzo smutno czyta się posty kiedy ktoś odchodzi, także wiem jak Ty możesz się czuć będąc przy tym. Sama przez to przeszłam.
Uściskaj Twoją wojowniczkę.
A Tobie życzę dużo, dużo siły...
Jeżeli potrzebujesz coś na uspokojenie to jest wiele środków dostępnych bez recepty ale z własnego doświadczenia wiem, że przy takich emocjach niewiele to pomaga :-( .



[następne komentarze]

Katarzynka36 - 2011-09-22, 16:37

Aniu Kochana

Przytulam... z całego serca. Niech Mamunia już odpocznie, niech zaśnie, niech nie cierpi, bo to zbyt okrutne.
Dasz radę, bo jesteś piekielnie silna.
Dużo siły...

Nadzieja - 2011-09-24, 20:30

Wróciłam do domu. Maciuś mi się pochorował. Cały czas temperatura i katar. Musze z nim iść do lekarza.
Mamusia... powiedzmy ze jeszcze oddycha. Morfina w plastrach 70 + w zastrzyku co 4 godziny, + nie pamiętam jak to się nazywało ale nasenne coś :( A i tak grymas bólu rysuje się na twarzy. Kiedy chce jej zwilżyć usta, zaciska je mocno. Kiedyłapię ją za rękę, czasami się uspokaja a czasami z nią ucieka. Oczka na wpół otwarte, nosek już taki wysuszony, ciałko rozgrzewa gorączka, oddycha otwartą buzią, chrapie przy tym... Kiedy wezwałam dzisiaj księdza, przy modlitwie złożyła rączki na piersi, miała główkę odwrucona w moja stronę, mrugneła oczkami- ja wiem ze mi mrugnęła ze dobrze zrobiłam... To nie było zwykłe mruganie :-( Teraz już tylko czekanie :-(
Módlcie się z emną zeby to cierpienie isę już dla mojej terminatorki skończyło :-( :-( :-(

JustynaS1975 - 2011-09-24, 20:47

Nadziejo, pomodlę się za Twoją mamę, o jak najmniej cierpienia dla Niej.



[następne komentarze]

Nadzieja - 2011-09-24, 21:57

dzwoniłam do taty z przypomnieniem o zastrzyku. W nocy o 1.30 też bdę dzwoniła. Mówi ze teraz mamcia inaczej oddycha. Szybciej. Wczesniej był wdech, wydech, głębokie dłuuuugo nic i znów wdech wydech... A teraz oddycha szybciej, płycej...
Katarzynka36 - 2011-09-24, 22:25

Aniu KOchana
Jak zmienił się charakter oddychania, to chyba naprawdę już niewiele czasu... :cry:
Najważniejsze, by Mamunia nie cierpiała...

ściskam...

danisella - 2011-09-24, 22:35

Nadzieja, moja mama też przy ostatnim namaszczeniu mimo, że wcześniej juz nie miala kontaktu z rzeczywistością na widok księdza otworzyła oczy i tak sie uśmiechnęła jakby była zadowolona z jego wizyty, po tym ostatnim sakramencie zupełnie już odpłynęła i następnego dnia o 6 otrzymałam telefon. Piszesz, że mama ma taki ostry nosek przed wysycha ślusówka, zmieniają sie rysy na ostrzejsze tak powiedziała mi na ostatniej wizycie lekarka z hospicjum niespełna 2 dni przed śmiercią. Bardzo mi przykro jak teraz czytam o Tobie i innych osobach, które przechodzą przez śmierć swoich mam. Pozdrawiam Was wszystkie. Powiem Ci , że szczerze wierzyłam, że u Twojej mamy będzie jeszcze to odbicie od dna, czasami chce się wierzyć w cuda!
Nadzieja - 2011-09-24, 23:05

danisella, u nas długo ten cud się dział... Teraz mam wrażenie ze mamunia tym cierpieniem musi odpłacic :uuu: ja chyba dzisiaj nie zasnę...
Anelia - 2011-09-24, 23:10

Nadzieja, :/pociesza:/ ja już od dłuższego czasu modlę się codzień o Twoją mamusią , aby już tak nie cierpiała i abyś Ty miała dużo siły przejść przez to wszystko :/pociesza:/
Bardzo mi przykro i nic mądrego nie napiszę, ponieważ i ja mam ciężki dzień, wspomnienia wracają ale pamiętaj myślami i modlitwą jestem tuż obok.

Nadzieja - 2011-09-24, 23:14

Tak wielu ludzi swoimi myśleami było przy nas, co dało nam jeszcze ponad rok cudu... 27 września- to dzień urodzin mojej mamusi. 57 rok... Boję się tego dnia. Wiecie co mam na myśli
ja100 - 2011-09-24, 23:16

Nadzieja napisał/a:
Boję się tego dnia. Wiecie co mam na myśli


Wiemy :-(

erin29 - 2011-09-24, 23:32

Wiemy - niestety .
Kurcze młody przyłożył Mi z gorączką 40,2 . ale na szczęście jak zwykle czekam 15 min jak nie spada to długa na pogotowie . Wszystko przez tą wydzielinę - ale chwila z głową nad nocniczkiem i jest ok 39,2 .
Oj Aniu mamy jazdy teraz . Chyba sobie dzisiaj obie nie pośpimy :ee!!"

Nadzieja - 2011-09-24, 23:35

Ja nie śpie. I szybko nie zasnę, o ile w ogóle, o 1.30 alarm, na morfinę nastawiony, o 4. syrop młodemu. daje mu przy tej wydzielinie pulneo zeby mu na oskrzela nie poszło. Ale meczy sie bidulek katarem najbardziej :/

[ Dodano: 2011-09-24, 23:44 ]
idzie ktoś na czat-a?

erin29 - 2011-09-25, 00:22

Jestem Ania musiałam Aptekę zaliczyć , bo się ibufen skończył :)
Nadzieja - 2011-09-25, 00:36

ale Cie nie wpuszcza coś na CZAT :( buuu

[ Dodano: 2011-09-25, 07:02 ]
Dziś w nocy zmarła moja mamusia. Nawet nie wiem o której godzinie... O 5.25 zadzwoniłam do taty z przypomnieniem o zastrzyku... Mamusia już ... Odeszła sobie. I nawet nikomu słowa nie powiedziała... Po cichutku :(

(*)

DorotaP - 2011-09-25, 08:39

::rose::
Madzia70 - 2011-09-25, 08:41

::rose::
Richelieu - 2011-09-25, 08:49

Aniu, współczuję Ci serdecznie :cry:

Wspaniale opiekowałaś się Twoją Mamą _littleflower_

Wieczny odpoczynek dla Niej ... [*] ::rose::

asia19 - 2011-09-25, 09:18

Ogromne wyrazy współczucia... Twoja Wspaniała Mama już nie cierpi, to wspaniałe, jak dzielnie trwaliście przy Niej... Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie [*]
jo_a - 2011-09-25, 09:32

::rose::
DumSpiro-Spero - 2011-09-25, 09:39

obrazek
Już jest wolna...



















------

Współczuję Aniu z całego serca :cry:


olaczek - 2011-09-25, 09:42

:cry..:
Berta - 2011-09-25, 09:57

Aniu przyjmij wyrazy wspólczucia ::rose::
absenteeism - 2011-09-25, 09:58

Aniu, bardzo Ci współczuję.. :tull:
Agnieszka80 - 2011-09-25, 10:07

::rose::
gudzia5 - 2011-09-25, 10:09

Przykro mi :( :przytul:
JustynaS1975 - 2011-09-25, 10:22

Aniu, przyjmij wyrazy współczucia ::rose::
tekla - 2011-09-25, 10:31

::rose::
Wyrazy współczucia:(

kai - 2011-09-25, 11:06

:cry: :-( :cry: :tull:
Teraz jest jej już bardzo dobrze Nadziejo, tylko my cierpimy na ziemi (*)

[ Dodano: 2011-09-25, 11:06 ]
Bardzo mi przykro, wyrazy współczucia....

Kerad - 2011-09-25, 11:12

Bardzo Ci współczuję. Pół roku temu zmarła moja Żona. Nie zdążyłem się pożegnać...
Powiem Ci tylko, że Twoja Mama na pewno jest teraz obok Ciebie. Będzie Ci pomagać i przekonasz się o jej obecności nie jeden raz...

cleo33 - 2011-09-25, 11:22

Aniu kochanie szczerze Ci współczuje
::rose::

agni5 - 2011-09-25, 11:29

Współczuję Aniu z całego serca
Katarzynka36 - 2011-09-25, 11:53

Aniu Kochana!!!

Współczuję z całego serca...

Kiedy powiedziałaś w nocy, że jesteś dziwnie spokojna, to od razu pomyślałam, że mama odchodzi. Może własnie dlatego bylaś sposkojna, bo Ona to spowodowała.. Ona była już wolna, spokojna i Tobie się to udzieliło...

Chylę czoła przed Mamy pięcioletnią walkę. Była niesamowitą Kobietą, Wojownikiem, Terminatorką. MOżesz być bardzo dumna z Niej, tak samo jak Jej ukochane wnuczęta.
I Mama napewno była i jest (Bo Ona przceież JEST) ogromnie dumna z Ciebie. I ze wspaniałej opieki Twojego Taty. BYł z Nią do końca.

Wyrazy najgłębszego współczucia. Dla Ciebie, dla Tatusia, dla Maciusia i Karolinki.
Odeszła Wasza wspaniała Mama, Żona i Babunia.

Niech odpoczywa w pokoju. Jest wolna i spokojna.

Aniu, przytulam Cię z całego serca. Bedzie Wam bardzo ciężko, ale Ona już sie nie meczy. Odpoczywa.

ściskam bardzo mocno, bo żadne słowa, nie wyrażą mojego smutku... :-[

soja - 2011-09-25, 11:55

Aniu, nie wiem co napisać :cry: . Odeszła kolejna wspaniała osoba - ofiara raka . Tak sobie myślę, że dla tych osób, które zabrał rak jest po śmierci przygotowane jakieś specjalne, cudowne miejsce . Za to całe ich cierpienie i ból , jakiego doświadczyli . Coś jak loża dla vipów . Piękny ogród dla wybrańców , gdzie tylko oni mogą wejść . Niech twoja mamusia teraz odpocznie w tym ogrodzie ::rose:: . Ona i tak będzie przy tobie . Wyrazy współczucia dla ciebie kochana :/pociesza:/
zalamana555 - 2011-09-25, 12:25

::rose:: Bardzo mi przykro....
Zebra - 2011-09-25, 12:34

Ogromnie współczuję :cry: :cry:
erin29 - 2011-09-25, 13:11

Odpoczywaj Nasza Terminatorko ::rose::
Ania ściskam cię mocno - bardzo Mi przykro :cry:

pixi - 2011-09-25, 13:22

::rose::
http://www.youtube.com/watch?v=2bosouX_d8Y

Anelia - 2011-09-25, 13:30

Aniu kochana BARDZO MI PRZYKRO :cry: :cry: :cry:
Boże kochany wczoraj w nocy o 1:30 jeszcze czatowałyśmy z Kasią i Tobą. Wspominałaś, że dziwnie się czujesz. Tak jakoś spokojnie. Czułaś, że to się stanie właśnie w niedzielę :cry: Czekałyśmy aż zadzwonisz do taty przypomnieć o morfinie, zadzwoniłaś, mama miała znowu inny oddech, oddech który skojarzył mi się z Naszymi ostatnimi chwilami :cry: :cry: :cry: Po ciele przeszły mi dreszcze i zrobiło się strasznie zimno, byłam jakaś niespokojna a teraz wchodzę na forum i :cry: :shock: :cry: Aniu mamusia dała Ci znak, że to już tuż tuż ... Czuwa nad Tobą!

Aniu słoneczko, Twoja waleczna mamusia odeszła. Już nie cierpi.
Przyjmij moje szczere wyrazy współczucia ::rose:: ::rose:: ::rose::
Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie ... ::rose:: ::rose:: ::rose::
Aniu przytulam Cię do serduszka :/pociesza:/
Trzymaj się jakoś, ciężki moment przed Tobą ale Ty jesteś bardzo silną osobą, chylę czoła Tobie< Twojemu tacie i Twojej walczącej dzielnie do końca mamusi. Mama była i jest zapewne z Ciebie bardzo dumna !

Ależ mi przykro :-[

soja - 2011-09-25, 14:42

Aniu, pozwoliłam sobie uczcić pamięć twojej mamusi . Mam nadzieję, że się nie obrazisz , o wykorzystanie zdjęcia . Ja zapamiętam ją z tą śliczną uśmiechniętą buzią :

Aniaha - 2011-09-25, 15:45

Aniu, moje kondolencje.
kam - 2011-09-25, 16:09

Aniu,
bardzo mi przykro ::rose::

IzaM - 2011-09-25, 16:17

Aniu, bardzo mi przykro :( Trzymałam kciuki za Twoją terminatorkę i podziwiałam ją za piękną walkę, którą stoczyła z tą ciężką chorobą. Ona i Wy, otaczający ją w chorobie najbliźsi, stanowicie wzór dla wielu osób tu na forum. Wierzę w to, że Twoja Mamusia odpoczywa teraz w pięknym świecie wypełnionym radością. Przytulam Cię mocno...
maganana - 2011-09-25, 16:19

Aniu....
Wyrazy współczucia kochana
Na priva podam Ci też mój numer telefonu jak tylko dojdziesz troszkę do siebie i będziesz chciala pogadać przy kawce to dzwoń pisz....
Trzymaj się mocno
Ból mamusi skończony to jest najważniejsze !!!!!
Szkoda że teraz Wy będziecie odczuwać taki ogromny ból smutku,rozpaczy, tęsknoty...
Ach te życie......skomplikowane dziwne...

przytulam

kruszynka - 2011-09-25, 17:01

[*] [*] [*]


Wyrazy współczucia

sylvia - 2011-09-25, 17:26

bardzo mi przykro ,wiem co czujesz... :-[
ana7 - 2011-09-25, 17:30

:-[

odeszła....

Aniu - Mamusia na zawsze w każdej chwili będzie już teraz z Tobą Kochanie...

Dałaś świadectwo cudownej Miłości....

słowa są chyba tu nie potrzebne..

jesteśmy z Tobą, Wami ...

będziemy...

mocno Cię przytulam....

...................

iwona2010 - 2011-09-25, 17:52

::rose::
jusia - 2011-09-25, 18:32

Aniu,straszliwie mi przykro.

[*]

kaja115 - 2011-09-25, 18:36

[*][*][*]

Aniu :cry: :/pociesza:/

maja12 - 2011-09-25, 21:06

::rose::
banialuka - 2011-09-25, 21:38

::rose::

:cry: :/pociesza:/

ela1 - 2011-09-25, 21:40

Bardzo mi przykro ::rose::
danisella - 2011-09-25, 22:36

przyjmij moje szczere wyrazy współczucia, bardzo mi przykro.
granda - 2011-09-26, 12:10

Nadziejo, współczuję. Przytulam do serca! ::rose::
Lideczka - 2011-09-26, 12:28

Nadziejo tak bardzo mi przykro. Chylę czoła przed twoja Mamusią, Toba i całą Rodziną. Niech mysli dobrych ludzi wspierają Was w tych okropnych chwilach ::rose:: ::rose:: ::rose::



[kontynuacja wątku w tym miejscu]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group