Cześć Kmis
Ja się trzymam jednej kliniki - w Gliwicach. I jestem tam pacjentką prof. Składowskiego. Właśnie w ten czwartek zrobiłam tam pierwsze badanie diagnostyczne - rezonans magnetyczny. Wyniki mają być około 25 stycznia. Wizyta kontrolna pewnie w lutym. U profesora. Pewnie tak jak za pierwszym razem przebada mnie osobiście. Może zleci też morfologię.
Niestety, u mnie skutki uboczne dotyczą jamy ustnej, na skutek radio i chemioterapii najbardziej ucierpiały moje ślinianki (jedna jest kompletnie spalona), błony śluzowe, dziąsła i zęby, które starły się zupełnie, sczerniały na skutek utraty szkliwa i jeszcze doszło u mnie do martwicy popromiennej. Poza tym w wieku miejscach powstała zgorzel i potworzyły się torbiele. We wrześniu profesor kazał mi usunąć wszystkie stany zapalne, żeby planowane na styczeń MRI było miarodajne. Niestety, nie mogłam tego zrobić w Gliwicach, musiałam poradzić sobie we własnym zakresie. Po długich poszukiwaniach lekarza, który zechce mi pomóc (niestety, każdy kto usłyszał, że ma do czynienia ze stanem po radioterapii, nie chciał mnie nawet zarejestrować, mówiąc, ze nie zajmuje się takimi przypadkami). Znalazłam w końcu chirurga szczękowo-twarzowego, który usunął mi wszystkie górne zęby i trzy na dole. Oczywiście prywatnie. Nie chcę nawet pisać ile mnie to wszystko kosztowało, ale raczej nie miałam wyboru. Nie chce też już wracać do tamtego incydentu ani do tego lekarza. Musiałam wcześniej zrobić kilka zdjęć panoramicznych obu szczęk i tomografię 3D oraz badania diagnostyczne. Nawet morfologię ostatecznie zrobiłam prywatnie, ponieważ w punkcie pobrań w przychodni przetrzymali za długo krew i wynik wyszedł zły z powodu błędu laboratoryjnego. Zrobiłam nawet prywatnie USG szyi, tarczycy i całej jamy brzusznej (z powodu tego fałszywego wyniku), ale także z ciekawości, bo od zakończenia terapii nie robiono mi żadnego USG i nie badano jamy brzusznej. A prywatnie, żeby nie czekać miesiącami. Przynajmniej wiem, że wszystko jest w porządku. Ja nawet nie mam swojego lekarza pierwszego kontaktu.
Teraz połatałam dolne zęby, jakie mi jeszcze pozostały, a jutro idę zrobić sześć licówek. mam nadzieję, że będą się trzymać. Nie mogę chodzić z czarnymi pniakami w gębie, bo to wygląda odrażająco. Kto chodzi do dentysty, ten wie ile to kosztuje. A w przychodni tego zrobić się nie da. Ani na onkologii w Gliwicach.
Jak widzisz, Kmis, to wszystko nie jest takie proste... A do ojczyzny wróciłam na stałe. W pięknej i słonecznej Grecji nie dało się dłużej żyć z powodu pogłębiającego się wciąż kryzysu, bezrobocia i galopującej drożyzny.
Trzymaj się dzielnie. Zdrowia i jeszcze raz zdrowia życzę.
Pozdrawiam. zoi