DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne Strona Główna
Logo Forum Onkologicznego DUM SPIRO-SPERO
Forum jest częścią Fundacji Onkologicznej | przejdź do witryny Fundacji

Czat Mapa forum Formularz kontaktowyFormularz kontaktowy FAQFAQ
 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  AlbumAlbum
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Gruczolakorak płuca z przerzutami
Autor Wiadomość
Wioli83 


Dołączyła: 29 Maj 2013
Posty: 2

 #1  Wysłany: 2013-05-29, 01:32  Gruczolakorak płuca z przerzutami


Witam
Dzisiaj dowiedzielismy sie ze moj tato ma nowotwor płuca z przerzutami do nadnerczy wezłów chłonnych szyjnych i w pachwinnie, guz w płucu ma 43 mm.Onkolog powiedzial ze rak jest bardzo zaanwansowany i bez leczenia zostało mu 2 miesiace życia jesli zdecyduje sue na chemioterapie nawet 10 ma brac napoczątek 3 cykle cispatin pemetrexed i wtedy zrobia tomografie by zobaczyc jak reaguje jego organizm.

Tato o raku dowiedzial sie przez przypadek, czesto miał kamiennie na nerkach i to z nimi udal sie do lekarza po wielu badaniach dostał taka diagnoze. Tato wogole nie odczuwa bolu w okolicach płuc nie ma zadnych problemow z oddychaniem kaszle owszem, ale nie tak by moglo to byc niepokojące, odcuwa tylko bol w okolicach nerki, barku, bierze morfine przeciwbolowo ale gdy leki działaja tato jest taki jak zawsze, gra w piłke z wnukami, chodzi na zakupy, na spacery itp zyje jak kazdy z nas tylko w momentach gdy odczuwa bol moge powiedziec ze cos mu jest. Gdy czytam o ludziach w ostatnim stadium raku nie moge uwierzyc ze moj tato jest na takim etapie!

Czy ktos z waszych bliskich tak to rzechodził? Czy lekarze mogli sie pomylic? Niemoge sie z tym wszystkim pogodzic tato załamal sie bardzo niechce umierac, staramy sie bardzo by zaczoł wierzyc ze to nie koniec ze trzeba walczyc i miec nadzieje ze lekarz to nie Bog. Mam nadzieje ze ktos to przeczyta zaznacze jeszcze ze mieszkamy w uk
 
majkelek 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 1176
Pomógł: 555 razy

 #2  Wysłany: 2013-05-29, 03:24  


Witam serdecznie Wioli83,
Bardzo mi przykro, że dotknęła Was ta choroba - mimo to, miło mi powitać Cię na Forum.
Napiszę jasno, żeby nic Ci nie umknęło:
1. Stopień zaawansowania nowotworu złośliwego stwierdza się głównie na podstawie badań obrazowych (CT, MRI, USG), a zatem jest mała szansa, żeby lekarze się pomylili.
2. Piszesz, że stwierdzono raka gruczołowego, a zatem pobrano do badania tkanki (biopsja, bronchoskopia) - tutaj nie ma raczej miejsca na pomyłkę
3. Jak rozumiem diagnostyka i leczenie odbywa się w Wielkiej Brytanii (co można domniemywać po wczesnym podaniu morfiny pacjentowi) - Czy zatem mogłabyś wkleić zeskanowane wyniki badań? (Myślę, że na Forum znajdzie się ktoś, kto będzie potrafił je przetłumaczyć.)
4. Rak płuca (w tym przypadku niedrobnokomórkowy, gruczołowy) jest nowotworem bardzo "podstepnym", gdyż długo nie daje żadnych istotnych objawów. Sytuacja opisana przez Ciebie jest niestety dość charakterystyczna w diagnostyce tego typu nowotworów.
5. W IV stadium - fazie rozsianej - niedrobnokomórkowego raka płuca, możliwe jest leczenie jedynie paliatywne, czyli mające na celu przedłużenie życia i zniwelowanie objawów choroby. W tym celu stosuje się leczenie systemowe (chemioterapię) i paliatywną (głównie przeciwbólową) radioterapię
6. Schemat chemioterapii: cisplatyna+pemetrexed jest w chwili obecnej "wyjściem" optymalnym przy założeniu, że nie stwierdzono mutacji w genie EGFR; a kontrola po drugim, lub trzecim, cyklu chemii jest postępowaniem standardowym. Dodatkowo, wnioskując z tego, co napisałaś, warto zwrócić szczególną uwagę na parametry czynnościowe nerek podczas stosowania chemioterapii
7. Jeszcze istotne zdanie na temat histopatologii - Do pełnego obrazu nowotworu brakuje stopnia złośliwości (czy zróżnicowania komórek - zwykle symbol "G" a następnie liczba) oraz badania mutacji genów (koniecznie EGFR, a najlepiej EGFR i ALK).

Możesz przekonać się, że wiele osób było (i jest) w podobnej do Ciebie sytuacji przeglądając inne wątki na Forum. Jeśli masz konkretne pytania, to postaraj się zapytać wprost - to powinno znacznie usprawnić komunikację.

Pozdrawiam serdecznie!
 
ela1 
PRZYJACIEL Forum


Dołączyła: 27 Lut 2010
Posty: 2479
Pomogła: 515 razy

 #3  Wysłany: 2013-05-29, 18:57  


Wioli83 napisał/a:
Czy ktos z waszych bliskich tak to rzechodził?

Tak jak napisał Ci majkelek, rak płuc jest nowotworem bardzo "podstepnym", który przeważnie nie daje zadnych objawów i przez to jest w początkowym stadium bardzo rzadko wykrywany. Bardzo często przypadkowo, podczas rutynowych badań.
Jednak najczęściej zostaje wykryty, kiedy jest już zaawansowany.

pozdrawiam
_________________
"Odnajdź w sobie zalążek radości, a wtedy radość pokona ból"- R. Campell
 
Wioli83 


Dołączyła: 29 Maj 2013
Posty: 2

 #4  Wysłany: 2013-05-30, 01:14  


Majkelek dziękuje bardzo za odpowiedz choc przyznam szczerze ze wolałabym zeby byla inna.....Troszke poczytałam forum i wiedziałam ze wyniki badan sa bardzo istotne tylko ze my niemamy nawet poł kartki ,gdzie byłyby wyniki ,diagnoza ,czy cokolwiek gdy prosiłam o takie ,to byli bardzo zdziwieni ze jest mi to potrzebne ,obiecali przysłac wszystko poczta gdy tylko bede miec wkleje napewno.

Pisałes o morfinie w polsce jej nie podaja? tato bierze jeszcze normax niewuem czy jest jakis polski odpowiednik.

Jesli chodzi o konkretne pytania to , na wizycie zauwarzylam ze lekarz pytajac tate czy zgadza sie na chemie liczył na to ze sie nie zgodzi ale musiał zapytac ,wiec moje pytanie brzmi czy chemia moze mu zaszkodzic bardziej? Czy moze przyspieszyc to co podobno nieuniknione? Z tego co przeczytałam moze ona wydłuzyc zycie ,czy moze na tym etapie jest zbedna? I jeszcze jedno przy dobrej reakcji na chemie ile mozemy skrasc tego czasu dla taty? naprawde max 10mies? Wiem ze sie powtarzam ale tata naprawde jest w dobrej formie nie wyglada jak ktos umierajacy robi wszystkie rzeczy jak my sprzata gotuje chodzi na zakupy ma apetyt itp czy to ze jest w tak dobrej kondycji pomoze mu przy chemi czy raczej niema znaczenia? Dziekuje jeszcze raz za odzew

Acha zapomnialabym tak jak napisales mial robione usg tomograf rezonans i biopsje wezłów na szyji

[ Komentarz dodany przez Moderatora: absenteeism: 2013-05-30, 10:33 ]
Mała prośba - nie pisz wszystkiego "jednym ciągiem" bo ciężko wyciągnąć z tego poszczególne informacje.

 
majkelek 
PRZYJACIEL Forum


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 1176
Pomógł: 555 razy

 #5  Wysłany: 2013-05-30, 05:45  


Wioli83 napisał/a:
Pisałes o morfinie w polsce jej nie podaja?
Mówiąc dyplomatycznie - to zależy (ale proszę nie pytaj od czego).
Wioli83 napisał/a:
na wizycie zauwarzylam ze lekarz pytajac tate czy zgadza sie na chemie liczył na to ze sie nie zgodzi ale musiał zapytac ,wiec moje pytanie brzmi czy chemia moze mu zaszkodzic bardziej? Czy moze przyspieszyc to co podobno nieuniknione? Z tego co przeczytałam moze ona wydłuzyc zycie ,czy moze na tym etapie jest zbedna?
Chemioterapia jest toksyczna i jeśli nie jest ona skuteczna (inaczej mówiąc, nowotwór jest chemioodporny), to straty przeważają nad zyskami i leczenie nie ma sensu. Z tego względu ważne są trzy rzeczy:
1. wczesna rediagnostyka (u Was planowana po trzecim cyklu), żeby zobaczyć czy jest odpowiedź na leczenie
2. dokładna analiza szkód jakie poprzednia dawka chemii mogła wyrządzić (a zatem standardowo morfologia i pewnie w Waszym przypadku badania czynności nerek przed każdą dawką chemii)
3. analiza mutacji genów, o których wspomniałem w poprzednim poście, by dowiedzieć się czy możliwa jest w Waszym przypadku terapia celowana (która w wybranych przypadkach może być znacznie skuteczniejsza od konwencjonalnej chemioterapii - ale jest również leczeniem paliatywnym)
Wioli83 napisał/a:
I jeszcze jedno przy dobrej reakcji na chemie ile mozemy skrasc tego czasu dla taty?naprawde max 10mies?
To jest trudne pytanie. Jeśli lekarz powiedział Wam, że możecie liczyć na co najwyżej 10 m-cy, to zachował się co najmniej dziwnie. Rzeczywiście w IV stadium zaawansowania niedrobnokomórkowego raka płuca procent chorych, którym udało się uzyskać roczne przeżycie jest niski. Natomiast czas, o którym mówił lekarz (czyli 10 m-cy) mógł wziąć się stąd, że mediana czasu przeżycia chorych z rakiem gruczołowym w tym badaniu http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18506025 była zbliżona (tu około 12 m-cy). Jest to zapewne dla Was jakaś informacja, ale ja byłbym bardzo daleki od wyciągania wniosków, o których piszesz.
Jak będziesz miała wyniki to wklej, a jak pytania, to pisz.
Pozdrawiam serdecznie!
 
magdal 



Dołączyła: 05 Lut 2013
Posty: 499
Skąd: łódzkie
Pomogła: 103 razy

 #6  Wysłany: 2013-05-30, 19:54  


Wioli, mój teściu trochę pokasływał. Żył normalnie i nie widac tak było choroby, wrócił z wczasów prosto do szpitala, a choroba zmogła go w ciągu półtora m-ca. Tempo było takie szybkie, że nie zdążył nawet wziąć chemii. Ta choroba jest bardzo podstępna.
Trzymaj się. Magda.
_________________
Tata NDRP, Mama DRP
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

logo

Statystki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group