 Szanowni Państwo!
W związku z ostatnimi wydarzeniami i następującymi artykułami opublikowanymi przez media: chciałabym w imieniu swoim oraz Fundacji Onkologicznej DUM SPIRO-SPERO, którą niniejszym reprezentuję, odnieść się do sprawy.
Jesteśmy organizacją wspierającą pacjenta onkologicznego, co czynimy obecnie na masową skalę. Towarzyszymy chorym i ich rodzinom od momentu, w którym usłyszą diagnozę po zakończenie leczenia radykalnego bądź opieki paliatywnej. Do chwili obecnej wysłuchaliśmy potrzebujących ponad 66.000 razy (statystyki forum onkologicznego - witryny, która zanotowała w ciągu 2,5 roku już niemal pół miliona unikalnych wejść), wiele osób pracujących na rzecz Fundacji to również chorzy onkologicznie lub ich najbliżsi. W tej sytuacji uważamy, iż mamy prawo nazwać naszą Fundację organizacją znającą potrzeby pacjentów zmagających się z problemem choroby nowotworowej. Z naszego punktu widzenia - jako w/w organizacji - ostatnie wydarzenia zostały w mediach zaprezentowane nieobiektywnie, krzywdząco dla imiennie wymienianych tam osób i wymagają stosownego i oficjalnego komentarza.
W materiale informacyjnym ujrzeliśmy między innymi film pokazujący tłumy zmęczonych pacjentów, oczekujących na konsultację w Centrum Onkologii w Warszawie. Dowiedzieliśmy się również o awarii urządzenia wydającego numerki, zamieszaniu z tym związanym oraz o niechęci podjęcia przez Dyrekcję CO rozmów z organizacją pragnącą poprawić warunki przyjmowanych pacjentów. W konsekwencji szumu medialnego, którego wydźwięk w sposób oczywisty wskazał osoby zarządzające warszawskim Centrum Onkologii jako winne zaistniałej sytuacji - ze stanowiska Dyrektora CO został odwołany profesor Maciej Krzakowski. Profesor Maciej Krzakowski to jeden z najwybitniejszych polskich onkologów, cieszący się w środowisku lekarskim (polskim oraz zagranicznym) jak i wśród samych pacjentów dużym szacunkiem. To również osoba bezgranicznie oddana polskiej onkologii i walce o jakość leczenia chorych na nowotwory złośliwe i - co wymaga szczególnego podkreślenia - o jakość życia tych chorych. Od dwóch lat przedstawiciele naszej Fundacji uczestniczą w konferencjach i spotkaniach edukacyjnych przeznaczonych dla polskich onkologów oraz tych osób, którym problematyka opieki nad polskim pacjentem onkologicznym jest szczególnie bliska. Za każdym razem byliśmy świadkami apelu profesora o szczególne zwracanie uwagi na leczenie wspomagające, towarzyszące terapii podstawowej - zapewnienie chorym właściwego leczenia przeciwbólowego, przeciwwymiotnego, wsłuchanie się w potrzeby pacjenta (problem niezwykle ważny w grupie chorych leczonych paliatywnie) oraz uszanowanie jego woli. Profesor Krzakowski to również osoba walcząca o sprawne wdrożenie w polskim systemie lecznictwa nowych programów terapeutycznych - dziś to najczęściej tzw. "leczenie celowane", nadzieja na znaczące przedłużenie życia i dobrą jego jakość dla wielu chorych z rozsianym nowotworem złośliwym. Na Forum Onkologicznym DUM SPIRO-SPERO to postać wielokrotnie wymieniana, jako zawsze życzliwa i odpowiadająca na pytania indywidualnie zadawane przez potrzebujących drogą poczty elektronicznej.
Niecałe 2 lata temu profesor Krzakowski objął stanowisko Dyrektora Centrum Onkologii w Warszawie. W kwietniu ubiegłego roku udzielił dla portalu PULS Medycyny wywiadu: "Niestety zostałem urzędnikiem" 4 Treść tego wywiadu polecamy wszystkim, którzy chcieliby zapoznać się z podejściem profesora Macieja Krzakowskiego do wykonywanych obowiązków, a tym bardziej chcących je oficjalnie ocenić. Treść wywiadu wyraźnie również unaocznia drogę, którą trzeba podjąć i koszty, których poniesienie jest niezbędne by uzyskać efekt poprawy warunków przyjęć pacjentów onkologicznych. W tym miejscu chielibyśmy się odnieść do kwestii nie podjęcia rozmów Dyrekcji Centrum Onkologii w sprawie wdrożenia rozwiązań tymczasowych, mających w swym zamierzeniu poprawić warunki oczekujących na konsultację chorych. Centrum Onkologii w Warszawie zbudowano przed laty przystosowując je do przyjęcia 200-300 pacjentów dziennie. Dziś CO przyjmuje ok. 1000 pacjentów dziennie, w poczekalni zatem przypadają 3-4 osoby na 1 miejsce. Należy tu również podkreślić następujące fakty: -
przyjmowani są wszyscy chorzy, z całej Polski - w tym również i ci, którym nasza Fundacja poleca tę właśnie klinikę ze względu na możliwość leczenia wysokospecjalistycznego, którego w wielu przypadkach inne ośrodki nie są w stanie zapewnić; -
budynek CO nie jest z gumy i się nie rozciągnie - jedyne rozsądne rozwiązanie do gruntowny remont i zwiększenie powierzchni przewidzianych m.in. na poczekalnie. Na to jednak Centrum Onkologii nie otrzymało od państwa pieniędzy i musi szukać prywatnych sponsorów. W tej sytuacji można jasno powiedzieć, że nie chodzi w tym wszystkim o muzykę czy telewizory plazmowe w poczekalni; kluczowym problemem pozostaje zapewnienie właściwej infrastruktury, mogącej sprostać przyjęciu 1000 osób dziennie.
Dziś Dyrektor warszawskiego CO został odwołany m.in. z powodu art. 52 Kodeksu Pracy. Portal prawo.money.pl omawia interpretację zapisów tego artykułu między innymi następująco: "Zgodnie z ustaloną praktyką i orzecznictwem, ciężkie naruszenie przez pracownika jego obowiązków pracowniczych następuje wówczas, gdy jego działanie lub zaniechanie cechuje wina umyślna lub rażące niedbalstwo." 5 Wypada w tym miejscu dodać, że w przeprowadzonej właśnie w Centrum Onkologii kontroli Rzecznika Praw Pacjenta (której wyniki zadecydowały (?) o odwołaniu) nie stwierdzono naruszenia praw pacjenta. Domniemuje się, że być może doszło do kilku nieprawidłowości (brak jednak na to obecnie dowodów i pewne fakty są nadal analizowane) - jednak zwyczajnie, z ludzkiego punktu widzenia, można zapytać: czy w budynku, który zapewnia opiekę codziennie 3-4 razy większej ilości potrzebujących niż ilość przewidziana może wszystko "chodzić jak w zegarku" ?... Na portalu rynekzdrowia.pl czytamy: "nie możemy przecież odmawiać przyjmowania pacjentów chorych na raka. Zawsze udzielamy pomocy - zaznacza Jerzy Giermek" 6 (Z-ca Dyrektora CO w Warszawie). W czasie gdy powyższe wydarzenia miały miejsce dodatkowo doszło do tragicznego wypadku pomyłkowego usunięcia pacjentowi choremu na raka nerki zdrowego narządu. Oczywiście nie powinno się tak stać i okoliczności tego zajścia powinny zostać gruntownie zbadane i wyjaśnione. Prawdopodobnie doszło do czyjegoś zaniedbania, tak jak towarzyszy to zazwyczaj innym wypadkom typu katastrofa budowlana, zawalenie się chodnika w kopalni, czy błąd w trakcie przeprowadzania jakiejkolwiek akcji ratunkowej. Wszystkie podobne sytuacje wiąże jedno: zdarzają się one nieczęsto i w związku z czyjąś - większą lub mniejszą winą - zostaje narażone zdrowie i życie ludzkie. Prawdą niestety jest również i to, że błędy - nawet tak tragiczne - po prostu się zdarzają z prostej przyczyny: jesteśmy tylko ludźmi. Bywamy omylni, bywamy przemęczeni i z różnych względów niedostatecznie skoncentrowani. Ważne by z takich sytuacji wyciągać właściwe wnioski, mądrze zapobiegać podobnym wypadkom w przyszłości i eliminować je do minimum. Wypada tu jednak zadać kilka pytań: Czy prócz wyeksponowania tej tragicznej sytuacji oraz bezpodstawnego powiązania jej z innymi okolicznościami czy nazwiskami ktoś zadał sobie trud by zwyczajnie zastanowić się w jakich warunkach pracują polscy lekarze? Do jakiej rotacji pacjentów dochodzi na oddziale chirurgii onkologicznej? Ilu jest kolejnych, oczekujących na zabieg? Jak może działać świadomość, że każdy dzień zwłoki w podjęciu leczenia kolejki oczekujących może stanowić o niepowodzeniu terapii? I... dlaczego powiązuje się zaistniałą sytuację z czyimkolwiek nazwiskiem bez udowodnienia winy i bez zbadania okoliczności sprawy? W naszej opinii w ostatnim okresie doszło do karmienia licznych odbiorców sensacją, unoszenia się zgrabnie brzmiącymi hasłami i do ferowania wyroków bez osądzenia winy. Doszło również do rzeczy niezrozumiałej i niezmiernie smutnej - z niejasnych przyczyn i bez sensownych podstaw odpowiedzialnością za całość zdarzeń obciążono jednego z najwybitniejszych polskich onkologów, wspaniałego lekarza i człowieka. Brak dziś stosownych dowodów i przesłanek by uczciwie i obiektywnie podsumować działalność profesora Macieja Krzakowskiego jako Dyrektora Centrum Onkologii w Warszawie. Możemy za to z pewnością przyznać, że niewielu lekarzy w naszym kraju ma tak bogaty dorobek działalności na rzecz swych pacjentów - w tym działań skutecznych i wykonywanych z ogromnym zaangażowaniem i po prostu z sercem.
Czy tak w naszym kraju traktuje się osoby przez lata pracujące z ogromnym poświęceniem na rzecz innych? Apelujemy do mediów by nie urządzały bezmyślnego "polowania na czarownice". Skutki niektórych pośpiesznych publikacji bywają opłakane i nieodwracalne. Liczymy też, że w zaistniałych okolicznościach ukażą się kolejne artykuły analizujące sprawę i pokazujące ją w innym, wyważonym świetle. W świetle obiektywnym. Na koniec w imieniu swoim, Fundacji Onkologicznej DUM SPIRO-SPERO oraz wielu innych osób, w tym samych chorych - pragnę złożyć ukłon w stronę Pana Profesora Macieja Krzakowskiego, zapewnić o nieustającym poparciu dla Jego działań i głębokim szacunku dla pracy, którą wykonuje.
Magdalena Kręczkowska Prezes Zarządu Fundacji Onkologicznej DUM SPIRO-SPERO.
|